Tadeusz Płużański: Żołnierze Niezłomni, wyrzut sumienia postkomuny - zdjęcie
01.03.18, 13:20

Tadeusz Płużański: Żołnierze Niezłomni, wyrzut sumienia postkomuny

Fronda.pl: Zainteresowanie żołnierzami, którzy walczyli z oboma okupantami, nie składając broni po II wojnie światowej, wydaje się coraz większe. Co tak bardzo przyciąga nas w historiach Żołnierzy Wyklętych?

Tadeusz Płużański: Ci, których nazywamy Żołnierzami Wyklętymi, choć może raczej Niezłomnymi, stanowią wzorzec całkowitego oddania się Ojczyźnie. Walczyli w beznadziejnej sytuacji, czyli w momencie, gdy Stalin pacyfikował Polskę, a Alianci zostawili nasz kraj na jego pastwę. Ich walka, choć w zasadzie skazana na porażkę, niosła za sobą wielki sens, ponieważ oznaczała niezłomne oddanie się Ojczyźnie. Bardzo często również Bogu, ponieważ żołnierze walczyli również o pewne bliskie im wartości. Gdy popatrzymy na ich życiorysy, bardzo dobrze byłoby, gdyby reprezentowane przez nich wartości były kultywowane oraz jak najbardziej powszechne również współcześnie.

Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych obchodzimy od 2011 roku i mam wrażenie, że z roku na rok w różnego rodzaju uroczystościach związanych z tym świętem bierze udział coraz więcej ludzi, szczególnie młodych. Jak widać, te wzorce są więc bardzo bliskie naszej polskiej młodzieży. Żołnierze Niezłomni wracają do naszej świadomości w bardzo różny sposób, czy to w postaci książek, marszów, opraw kibicowskich, ale również filmów. Pokazuje to, jak nam ich wcześniej brakowało. Stąd oklaski, wzruszenia i wielkie emocje po seansach filmowych. Niedawno obejrzałem nowy film pt. „Wyklęty” i bardzo go Państwu polecam. Kobiety wychodziły z seansu ze łzami w oczach. Skoro istnieje zapotrzebowanie, to trzeba jak najbardziej przywracać naszej pamieci Żołnierzy Wyklętych we wszelki możliwy sposób. Tak, aby byli jak najmniej „Wyklęci”, a jak najbardziej „Niezłomni”. Żeby ten stan komunistycznego „wyklęcia” skończył się na rzecz promowania niezłomnych postaw.

Niektórzy ludzie w Polsce wciąż prowadzą otwartą wojnę z Żołnierzami Wyklętymi. Mam tu na myśli postkomunę. Żołnierze Wyklęci podważają ich życiorysy, życiorysy ich rodziców, ich dzisiejszy stan posiadania, jednak przede wszystkim- propagandę, którą komuna budowała przez lata. Komuniści przecież, sami będąc bandytami, używali tego określenia w stosunku do naszych bohaterów.

Gdy przeglądamy różne portale internetowe, chociażby Facebooka czy Twittera, da się zauważyć, że wielu ludzi rozumuje w ten sposób: „Pilecki, Nil, Inka- tak, Ogień, Bury- nie”. Skąd biorą się te, nazwijmy to „kontrowersje” wokół „Burego”, „Ognia” czy „Łupaszki”?

Faktycznie mamy do czynienia z tendencją do traktowania poszczególnych postaci Żołnierzy Niezłomnych w różny sposób. Przejawia się ona zwłaszcza u krytyków, którzy mówią: „Dobrze, zgadzamy się na kultywowanie pamięci niektórych z nich. W żadnym razie nie można zestawiać krystalicznych postaci rtm. Pileckiego, generała Fieldorfa „Nila” i może jeszcze kilku, z „bandytami” w rodzaju Józefa Kurasia „Ognia” czy Romualda Rajsa „Burego”, również mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”.

Przeciwstawianie sobie tych żołnierzy jest całkowicie niepotrzebne, sztuczne i kłamliwe. Wszyscy przecież walczyli o Polskę, w różnych momentach i w różny sposób. Nie ma żadnych podstaw, by ich dzielić. To było po prostu polskie wojsko i nie zgadzam się na tego typu podział.

We wszystkich trzech przypadkach przedstawianych jako „wątpliwe” mamy do czynienia właściwie z tą samą metodologią. Trzeba zwrócić uwagę, że zarówno „Ogień” czy „Bury”, jak i „Łupaszka”, są oczerniani przede wszystkim przez środowiska wrogie Polsce, a przynajmniej te, które swego czasu były wrogie Polsce. Major „Łupaszka” był i jest krytykowany przez Litwinów, którzy w czasie wojny współpracowała z Niemcami i „Łupaszka” rzeczywiście z nimi walczył. Z kolei w przypadku Romualda Rajsa „Burego” byli to skomunizowani Białorusini, którzy bardzo często byli sowieckimi agentami, donoszącymi na polskie wojsko, zaś „Bury” walczył z nimi jako współpracownikami naszego komunistycznego okupanta. W końcu, Józef Kuraś „Ogień” zbiera cięgi od Słowaków i Żydów, a z oboma tymi narodami także, jak wiemy, „różnie bywało”. Są to więc głosy ze środowisk, które polskie wojsko słusznie musiało traktować jako wrogów. W Polsce są powtarzane. Po wojnie przez lata bardzo chętnie przyjmowała i promowała komunistyczna propaganda, a dziś mamy dalszy ciąg. Opluwanie tych trzech Niezłomych, czyni ludzi, którzy to robią, następcami komunistów, którzy tak samo opluwali naszych polskich żołnierzy.

Różnego rodzaju uroczystości upamiętniające, ale również koncerty, prelekcje, biegi upamiętniające Żołnierzy Wyklętych zaczynają się tak naprawdę już kilka dni przed 1 marca. W weekend poprzedzający tę datę w wielu miejscach w Polsce można było wziąć udział np. w biegu Tropem Wilczym, a na fotorelacjach z tego wydarzenia widać ludzi w różnym wieku, coraz więcej młodzieży, a nawet dzieci

Bardzo mnie cieszy, że ta idea rozlała się po całej Polsce. Sam również, choć może bardziej biernie, uczestniczyłem w biegu upamiętniającym Żołnierzy Niezłomnych. Nie było to co prawda w Polsce, ale w podlondyńskim Slough. Przyszły tam tłumy ludzi, niektórzy biegali, inni słuchali naszych wykładów, była również projekcja filmu „Wyklęty”. Niebywała historia, bo gdyby cofnąć się wstecz, nie mówię oczywiście o komunie, ale chociażby w latach 90. nie przypuszczałbym, że Żołnierze Wyklęci staną się takim źródłem zorganizowania, że w całym kraju, ale i za granicą, będzie odbywać się tak wiele uroczystości, włącznie z biegami „Tropem Wilczym”.

W tym roku już tradycyjnie o godzinie 12:00 odbywają się uroczystości na „Łączce”. Będziemy tam jako Fundacja „Łączka”, ale przemawiał będzie również minister obrony narodowej, Antoni Macierewicz. Również i to pokazuje stosunek dzisiejszej armii do tej karty naszej historii. Niezmiernie cieszy mnie, że zarówno prezydent Polski, a więc Zwierzchnik Sił Zbrojnych RP, jak i szef MON, podkreślają bardzo mocno, że było to polskie wojsko. Nie jacyś tam „bandyci” czy „przestępcy”, a ludzie, którzy walczyli za Ojczyznę. Ci ludzie nie toczyli przecież jakiejś prywatnej wojny, ale walczyli dla Rzeczypospolitej. Minister obrony narodowej podkreślał również niejednokrotnie, że są to poprzednicy naszej dzisiejszej polskiej armii.

Zapomniani niegdyś bohaterowie doczekali się również dwóch muzeów poświęconych ich pamięci.

Widać więc, że 1 marca wszedł już na stałe w kalendarz polskich rocznic, bo ta data również nie wzięła się z przypadku. Początek tej sprawie dało zamordowanie w więzieniu na Mokotowie siedmiu członków IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. Są to przecież de facto następcy Grota-Roweckiego i Bora-Komorowskiego. Podpułkownik Łukasz Ciepliński jest nie tylko ostatnim komendantem WiN, ale de facto ostatnim komendantem Armii Krajowej, ponieważ gdy AK oficjalnie rozwiązano, szybko reaktywowała się pod nazwą Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. Ważne jest więc również, aby podkreślać ciągłość spraw polskiej walki.

Czy można jeszcze bardziej rozszerzyć pamięć o bohaterach? Tę kartę naszej historii będą poznawać już dzieci z IV klasy szkoły podstawowej. Przez wiele lat uczniowie nie mieli takiej szansy i to nie tylko w głębokim PRL'u, ale również jeszcze w latach dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych dla Wyklętych brakowało czasu i miejsca w szkolnych programach nauczania...

Szalenie potrzebne są dziś różne formy przywracania Żołnierzy Niezłomnych naszej pamięci. Najstarsi Polacy zapewne pamiętają te czasy, a wielu z nich przecież również brało udział w naszej historii. Mamy różne formy przekazu, które mogą przyciągnąć zainteresowanie młodych ludzi, ale może uda się „odbić” również to średnie pokolenie, pokolenie dzisiejszych 50-latków czy 60-latków, które wydaje się trochę „stracone”, jeżeli chodzi o naszą historię, Polaków wychowanych w czasach PRL'u, nieznających postaci Wyklętych. Ale może jeszcze uda się to pokolenie odzyskać.

Fundamentalną rzeczą, którą należy podkreślić, są nowe programy szkolne, które będą już naszych Żołnierzy Wyklętych obejmowały, co daje szansę już nie tylko na popularyzację, ale przede wszystkim ich upowszechnienie.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Joanna Jaszczuk, 1 III 2017