Piotr Skwieciński dla Frondy: Czy reformy PiS prowadzą do dyktatu?  - zdjęcie
23.07.18, 07:30fot: Youtube/Tvrepublika.pl

Piotr Skwieciński dla Frondy: Czy reformy PiS prowadzą do dyktatu?

Tomasz Wandas, Fronda.pl: Czy reforma Wymiaru Sprawiedliwości, poprawki jakie ostatnio wniesiono w Sejmie w ustawie min. o Sądzie Najwyższym, przyczynią się do polepszenia sprawy sądownictwa czy będzie, jak twierdzi opozycja i nastanie chaos?

Piotr Skwieciński, publicysta „Sieci”: Nie wiem, czy doprowadzi to do chaosu, z pewnością ta ustawa, była konieczna na drodze, którą PiS idzie już od dawna.

To znaczy?

Znaczy to tyle, że PiS idzie drogą totalnej zmiany, zmiany również związanej z personaliami w najważniejszych instytucjach sądowniczych w Polsce. W sytuacji, w której z różnych powodów zapełnianie zwolnionych stanowisk w Sądzie Najwyższym idzie powoli a z drugiej strony grozi Polsce zastosowanie przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości „środka tymczasowego” czyli zabezpieczenia powództwa w postaci zmiany sytuacji obecnej, do momentu rozpatrzenia merytorycznego wniosku. W tym świetle jasne jest, że trzeba przyspieszyć tę procedurę by w momencie ewentualnego zastosowania tak zwanego środka nadzwyczajnego był już nowy prezes Sądu Najwyższego. Środek nadzwyczajny mrozi sytuację, zatrzymuje na jakiś czas, ale jej nie cofa.

Co jeszcze trzeba założyć, jaki scenariusz trzeba przewidzieć?

Trzeba również wziąć pod uwagę to, że mogą mieć miejsce liczne sabotaże zorganizowane przez środowisko sędziowskie, co wiadomo spowoduje obsadzanie wolnych miejsc w Sądzie Najwyższym. Nie można się dziwić, że przy takim rozwoju sytuacji narzuciła się myśl, by nie mieć już aż tak wielu sędziów w Sądzie Najwyższym, by można było powołać prezesa.

Czy PiS jednak się nie skompromitował, skoro uchwala ustawę, którą rok później trzeba poprawić?

Oczywiście, że istnieje tu element pewnej nieuwagi. Chciałbym dodać, że w Polsce zjawisko „potykania się o własne nogi”, które dotyczy wszystkich grup społecznych, jest częstsze niż w innych krajach. Po drugie, jeśli uznaje się, że w Polsce potrzebna jest rewolucja, że potrzeba wszystko przekształcić w bardzo krótkim czasie uwzględniając opór opozycji, która rzuca kłody pod nogi, to stosuje się rozmaite sposoby by móc zrobić to, co się zaplanowało przy minimalizacji cennego czasu. Zatem fakt, że pojawiają się różnego rodzaju niedoróbki, które potem trzeba poprawiać niestety nie jest niczym zaskakującym- każdy popełnia błędy, a co dopiero w sytuacji, kiedy nie ma czasu na refleksję?

Zmiany w prawie o prokuraturze, PiS zapowiadało jeszcze przed dojściem do władzy, krytykując jednocześnie obowiązujące wówczas przepisy. Pojawia się zatem pytanie jakim prawem opozycja i jej zwolennicy odmawiają PiSowi i jego zwolennikom prawa do zmiany? Czy nie jest to działanie wbrew demokracji? Nie powinno być karane?

Karane - nie. Żyjemy w systemie demokratycznym, w którym każdy ma prawo do wyrażania własnych poglądów - posłowie opozycji też są obywatelami, zatem mają prawo mówić to, co uznają za stosowne, czy zgodnie z wolą swoich wyborców. Wygrywa jednak większość i to ona realizuje swój program.

Posłowie opozycji często mówili o nieefektywności działania KRS. Dziś PiS proponuje rozwiązania, które odpowiadają tym oczekiwaniom. KRS będzie miał uproszczoną procedurę weryfikacji kandydatów na sędziów, weryfikacji dokumentów, które przedstawiają w trybie konkursowym. Po co zatem ci sami politycy wzniecają dziś spory, kiedy PiS robi to czego w pewnym sensie wcześniej oczekiwali?

Wzniecanie sporów, to prawo opozycji - trudno oczekiwać, by było inaczej. Natomiast inną sprawą jest fakt, że nie chodzi tu o sprawy merytoryczne (w polskiej polityce już rzadko kiedy o nią chodzi) tylko o to, kto kogo zdominuje, przekrzyczy. Opozycja robi wszystko co może by PiS nie rządziło, bądź robiło to najmniej efektywnie.

Czy mimo tego co robi opozycja, mimo ich prób zakłócenia rządów Prawa i Sprawiedliwości myśli Pan, że ostatecznie i tak dojdzie przeprowadzenia reformy Wymiaru Sprawiedliwości?

Oczywiście, że dojdzie to reformy, PiS ma samodzielną większość sejmową oraz prezydenta, stąd nie rozumiem, dlaczego miałoby być inaczej.

Czy dostrzega Pan już poprawę w funkcjonowaniu Wymiaru Sprawiedliwości czy niekoniecznie?

Jeżeli chodzi panu np. o poprawę związaną z długością trwania procedur, to nie widać żadnej poprawy dlatego, że zupełnie nie o to tutaj chodzi. To, co robi w tym momencie Prawo i Sprawiedliwość nie jest obliczone na poprawę działania Wymiaru Sprawiedliwości w ten sposób, tylko na zmianę sytuacji dotychczasowej. Większość kadry sędziowskiej zdecydowanie nastawiona jest przeciwko Prawu i Sprawiedliwości, co dość często miało swój efekt w orzekaniu, teraz PiS działa tak, by w Sądzie Najwyższym przynajmniej zasiadali tacy sędziowie, którzy nie będą mieli względem ich ugrupowania negatywnego stosunku.

Natomiast tak realizowana przez Prawo i Sprawiedliwość reforma w żaden sposób nie wpływa min. na szybkość orzekania czy większą wnikliwość w badaniu spraw. Jeżeli rzeczywiście Prawo i Sprawiedliwość chciałoby to zmienić, to w tym momencie po zmianie personalnej będzie musiało zmienić bardzo wiele innych ustaw, przepisów i praktyk.

Czy Pana zdaniem, to co w tym momencie robi PiS w dziedzinie o której rozmawiamy wyjdzie Polsce, Polakom na dobre?

Zobaczymy, jest to tak naprawdę pytanie o to jak dalece posunie się przeprowadzana reforma, jak długo będzie trwała. Opozycja straszy tym, że rozmontowywane są pewne bezpieczniki konstytucyjne chroniące kraj, system demokratyczny przed nadużyciami ze strony rządzących. Chcą być uczciwym muszę zatem odpowiedzieć na pana pytanie, że nie wiem. Obie opcje są możliwe, może okazać się, że PiS zrobi kawał dobrej roboty, a może i być tak, że spełni się to, o czym mówi opozycja. Poczekajmy to zobaczymy. Moim zdaniem jednak mimo wszystko bardziej prawdopodobna jest opcja pierwsza, dlatego, że w Polsce nie ma odpowiednich warunków do ustanowienia dyktatu.

Dziękuję za rozmowę.