Piotr Semka dla Fronda.pl: Sojusz Niemców z RAŚ to nowy i niebezpieczny precedens - zdjęcie
14.08.15, 08:07

Piotr Semka dla Fronda.pl: Sojusz Niemców z RAŚ to nowy i niebezpieczny precedens

10

Portal Fronda.pl: Mniejszość niemiecka stworzyła wraz z organizacjami śląskimi, w tym Ruchem Autonomii Śląska, wspólną listę do Sejmu. PKW dokonało rejestracji komitetu wyborczego „Zjednoczeni dla Śląska”. Czy mamy od czynienia z  balansowaniem na granicy prawa?  Zdaje się, że Ślązakowcy wykorzystali zasadę brak pięcioprocentowego progu wyborczego zarezerwowanego tylko dla  komitetów mniejszości narodowych?

Piotr Semka: To przykład znalezienia luki prawnej. Zasadę ominięcia pięcioprocentowego progu dla mniejszości przyjęto w 1991 roku  z założeniem, że takie ułatwienia służyć będą tylko komitetom wyborczym tworzonym przez przedstawicieli mniejszości narodowych uznanych przez polski system prawny.  Jako coś oczywistego przyjęto , że na listach będą ludzie zaangażowani w działalność organizacji mniejszości niemieckiej, białoruskiej czy ukraińskiej. Niestety tej drugiej zasady nie zaznaczono w kodeksie wyborczym. Jest wyraźnie zaznaczone, że komitet wyborczy musi składać się z przedstawicieli mniejszości, ale nie zadbano już, o zaznaczenie, że kandydaci musza być aktywni w organizacjach danej mniejszości. W tę lukę wszedł RAŚ, który postanowił zawrzeć sojusz z mniejszością niemiecką na terenie województwa śląskiego. Sojusz ten ułatwia wspólna wizja historii, którą podzielają mniejszość niemiecka i RAŚ. To wizja historii Śląska, w której polskość jest czynnikiem zewnętrznym, gdzie powstania z lat 1919-1921 traktuje się jako nie  „wojnę domową”, a przyłączenie części Górnego Śląska w 1022 r. do Polski to „ponury podział”. Całkowicie ignoruje się obronę Śląska w 1939 roku, a rok 1945 odmalowuje się wyłącznie jako rok represji, a nie, na przykład, czas wyzwolenia zachodniej części Górnego Śląska spod władzy hitlerowców.  PKW rejestrując ten komitet stworzyła bardzo groźny precedens, bo na listę mniejszości weszli i korzystają z jej przywilejów wyborczych  ludzie spoza niej. Niebezpieczne mogłyby być także dalsze przykłady wykorzystania takiego działania. Wyobraźmy sobie bogatego biznesmena, który chce w łatwiejszy sposób wejść do Sejmu – i proponuje jakiejś mniejszości wybudowanie, na przykład, dwóch świetlic czy jakiegoś ośrodka kultury, a w zamian dostaje „jedynkę”. Wchodzi do Sejmu, faktycznie wbrew intencjom ustawodawców, którzy stworzyli dla mniejszości narodowych furtkę.

Jeszcze w lipcu szef RAŚ Jerzy Gorzelik komentując plan wspólnego startu do wyborów  zdecydowanie odcinał się od jakichkolwiek oskarżeń o bycie „ukrytą opcją niemiecką”. Szczerze?

Wchodząc na listę mniejszości niemieckiej działacze RAŚ ponownie rozmywają określenie „Ślązak”. W wypadku Niemców takie określenie jest, oczywiście, wtórne wobec ich deklaracji bycia Niemcami. Działanie RAŚ wnosi jeszcze większy zamęt wokół pojęcia „Ślązak”.

Czy wejście kogoś z RAŚ do Sejmu wydaje się prawdopodobne?

Zazwyczaj z mniejszości niemieckiej wchodziła jedna osoba. Teraz Niemcy z województwa śląskiego dali pozycje nr 1 reprezentantowi Ślązakowców. Jeśli dodać elektorat niemiecki i elektorat RAŚ (ok. 107 tys. osób),  to można wyobrazić sobie wprowadzenie do sejmu nawet większej grupy posłów niż tylko jeden. To zresztą było prawdopodobnie powodem, dla którego mniejszość niemiecka związała się z RAŚ: obawiano się po prostu, że żaden jej członek może nie wejść do Sejmu. Nawet jeśli wejdzie tylko kandydat niemiecki -  staniemy wobec nowego zjawiska: delegat mniejszości niemieckiej stanie się w nowym parlamencie rzecznikiem postulatów RAŚ. Skoro zawiązują wspólny komitet, to nawet jeżeli wejdzie wyłącznie kandydat niemiecki, to może w Sejmie popierać postulaty separatystów. To wywoła z kolei wszystkie niedobre emocje wokół mniejszości niemieckiej w Polsce. Dziwię się, że mniejszość ta miesza się w spór wewnątrz polskiego ładu prawnego, między mniejszościami śląskimi a Warszawą.

To w ostatnich dniach niejedyny kłopot z RAŚ. W ubiegłym tygodniu sejmowa podkomisja, której przewodzi Danuta Pietraszewska z Platformy Obywatelskiej, pozytywnie zaopiniowała obywatelski projekt ustawy o uznaniu Ślązaków za mniejszość etniczną. Czy ustawa ta może zostać poddana głosowaniu jeszcze w tej kadencji Sejmu?

Platforma bardzo wyraźnie do tego dąży. Jest to ogromny błąd. Polityka RAŚ to polityka salami. Nie mam wątpliwości, że po uzyskaniu statusu mniejszości etnicznej RAŚ będzie, po pierwsze, bardzo ostro zabiegać o egzekwowanie wszystkich ustaleń Rady Europy dla mniejszości, a po drugie jako kolejny postulat pojawi się za jakiś czas żądanie uznania Ślązaków za mniejszość narodową. W związku z tym wszyscy ci, którzy zakładają, że należy wykonać gest wobec RAŚ i dać im status mniejszości etnicznej, bo nie jest to przecież mniejszość narodowa – bardzo szybko usłyszą kolejne oczekiwania. RAŚ ma ruchomy horyzont postulatów. W ten sposób działali katalońscy narodowcy w Hiszpanii. Za każdym razem mówiono elitom w Madrycie: dajcie jeszcze to, to będzie spokój. Nie, nie było spokoju. Działania Platformy są poza tym o tyle jeszcze niemądre, że na RAŚ w ostatnich wyborach głosowało 97 tysięcy wyborców. Problem w tym, że rasiowcy przedstawiają się jako jedyni reprezentanci aspiracji Ślązaków. To oczywista bzdura i nieprawdziwa uzurpacja, jednak Platforma jej ulega. Ważną rolę odgrywa też ideologia politycznej poprawności, w której każda mniejszość może żądać uznania. Co istotne, to, że taka mniejszość w ogóle istnieje, ma zależeć wyłącznie od zdania osób, które taką opinię przedstawiają.

Co zaleciłby pan nowemu rządowi w sprawie RAŚ? Całkowicie odrzucić ich postulaty, czy w pewnej mierze wyjść im naprzeciw, na przykład gdy chodzi o ochronę śląskiej mowy?

Godka śląska jest zjawiskiem regionalnym, nikt nie twierdzi, że jej nie ma. Działania na rzecz jej ochrony są jak najbardziej godne polecenia. Problem w tym, że w warunkach dzisiejszego Górnego Śląska bardzo trudno jest oderwać tę i inne pozytywne sprawy od kreowania istnienia narodu śląskiego z rzekomym osobnym językiem śląskim. To powoduje, że wiele osób, które były dobrze nastawione do działań na rzecz uratowania godki śląskiej, zaczyna się zastanawiać, czy nie uczestniczy w jakieś szopce RAŚ. Podzielone jest już zresztą samo środowisko górnośląskie. Na przykład Związek Górnośląski nie przyłączył się do RAŚ na liście mniejszości niemieckiej. Ale póki co państwo polskie pozwala separatystom na obchodzenie prawa.

Rozmawiał Paweł Chmielewski

Komentarze (10):

anonim2015.08.14 8:20
"separatystom" co za terminologia. Panie Semka niech pan nam nie mąci na Śląsku, już dość Polska nam tu namąciła i tacy jak pan
anonim2015.08.14 8:37
http://www.fronda.pl/a/gorzelik-broni-wypowiedzi-szefa-fbi-szok,50324.html Kiedy zabrakło kasy na kupowanie volksdeutschy -nasi odwieczni "przyjaciele" zza Odry odgrzebali koncepcję gorlaenvolk -tym razem w wydaniu śląskim ,kaszubskim a nawet mazurskim . Ślązacy w II RP pomimo wielkiego kryzysu i wojny celnej z Niemcami zyli sobie jako tako kiedy hitlerki jak to maja w zwyczaju znowu wprosili sie do nas -zaczęło sie piekło Polaków -także tych ze Śląska zarówno podczas okupacji niemieckiej jak i sowieckiej -ta druga była długofalowym skutkiem wojny . Dziś sprawcy zamieszania tłumaczą poszkodowanym Ślazakom ze to wina ... Polski i Polaków- zaiste perfidia iście gebelsowska . Marionetki hilterowskie tylko się osmieszają i skonczą jak gorelnfuhrer Krzeptowski . Na szczęście niecałe podvolksdetschy nie jest dużo a zaprzańcy sa nie tylko na Śląsku - np w W-wie byłoby tego także sporo. Jeszcze kilka lat temu to było kuriozum. Po kilku latach volkslistę podpisało 170 tys. A ostatnio po histerii związanej z kłamliwa wersją wypowiedzi pewnego znanego polityka aż 400 tys - (ponad 10% Ślązaków) do tego jeszcze drugie 400 tys Polaków, na drugim miejscu dopisujących Śląskość. Niemcy przejeli tam media lokalne a media ogólnopolskie sa także w niepolskich rekach. W takiej sytuacji każde kuriozum można wypromować - nawet śląska "narodowość". Gdyby przed wojna ktos wygadywał takie plugastwa na Polskę jak śmiecie separatystyczne to pierwszy z brzegu Powstaniec "zatańcował by" ze zdrajcą. Tylko tak mozna rozmawiac z tymi co szanuja tylko język siły. Pisali już usłużne pisemka do jego ekscelencji (sic!) ambasadora rasiji. Kiedy wyjada do reichu to także siedzą cichutko i udają helmutów. Sami Polacy ze Sląska powinni ich radyklanie napominać bo tylko silnych szanują. Polacy byli zbyt tolerancyjni dla separatystycznego śmiecia. Szczują separatystów na Polaków tak żeby Polacy odnieśli wrażenie, że większość Ślązaków to volksdeutsche. Potomek goralenfuhrera wstydzi się za swego praszczura a Gólale sami tego firerka powiesili (bez portek bo na smierć w góralskich gaciach nie zasłużył). Potomkowie schlesienfuhrerów także wstydzić się będą za szkopskie marionetki. Na Śląsku tak jak i wszędzie istnieją wiejskie gwary. Z koszmarnej mieszaniny tych gwar dodatkowo jeszcze zniemczonej próbują pajace-separatyści stworzyć śląski "język". Większość protestujących to mniejszość nie śląska, a niemiecka dowodzona przez "Ślązaka" ale nie ze Śląska (ciekawe czy nie chazarskich korzeniach). Prawdziwi Ślązacy siedzą cicho, tylko nieliczni dali się na to nabrać podobnie do krzykaczy z reszty kraju. Śląsk odłączony od Polski szybko stanie się księstwem baronów węglowych lub niemieckim ubogim landem. Gdzie Ślązacy będą obywatelami drugiej kategorii, a rodowici Niemcy dostaną dodatek kolonialny do pensji. Polska ma 1000 letnia historię. Różne zdradzieckie idee miewały żywot krótszy. Potem przychodziła pora na sprawiedliwość (jak w przypadku goralenvolk). Listę proskrypcyjną stworzyli sami volksdeutsche. Za komuny siedzieli cicho. Teraz kiedy Polska jest w kryzysie - wrzeszczą i plują plugawie na Polskę. Chodzi o interes niemiecki oraz o to żeby kilku volksdeutschy miało nowe stołki do obsadzenia. PS Tym razem nie raśowcy tylko separatyści z pokrewnej organizacji. "...W związku z informacjami prasowymi, o umieszczeniu przez wojska rosyjskie w Obwodzie Kaliningradzkim rakiet Iskander-M, przystosowanych do przenoszenia głowic nuklearnych, w imieniu Związku Ludności Narodowości Śląskiej zwracamy się do Waszej Ekscelencji, o przekazanie władzom Federacji Rosyjskiej naszej prośby, o rozważenie możliwości niekierowania tych rakiet w kierunku Śląska..." "..."...Chociaż Polska z Niemcami zawarła układ o granicy polsko-niemieckiej w 1990 r., to jednak zrobiono to bez konsultacji z mieszkańcami terenów będących w tymczasowym zarządzie polskim...") Tragedia śląska dla autonomistów nie zaczyna się bynajmniej w 1939. Pamiętają tylko o 1945. "Oferta" niemieckich "panów" ("jak nie podpiszesz volkslisty toś sam sobie winien - umrzesz w Oświęcimiu a jak podpiszesz stary ośle to cię hitler na Ost Front pośle") to oczywiście nie była tragedia - to szczęście dla autonomistów. http://marucha.wordpress.com/2013/02/03/ras-i-tragedia-provinz-oberschlesien/ Nagonka medialna w związku z wypowiedzią Kaczyńskiego była także nieuczciwa (eufemizm). Nagłaśnianie wypowiedzi dotyczących separatystów tak jakby dotyczyły one wszystkich Ślązaków to zwykłe draństwo jak sam się przekonałem praktykowane przez wrogów Polski nagminnie. Postawa antypolskich mediów polskojęzycznych, poparcie gazwyb, palikociarni, platformy; separatystyczny totalitaryzm w gazetach lokalnych(właścicielami koncernów są Niemcy) pokazuje iż "dzieło" zniszczenia naszego kraju to nie jest wyłączna domena separatystów. Autonomiści (szczególnie kiedy są anonimowi - w internecie) plują na Polskę ile wlezie. Przypisując Polsce odpowiedzialność za polskie obozy(sic!) podkreślają swą Śląskość. Chodzi o to żeby napuszczać, skłócać czy nazywając rzecz po imieniu - szczuć. Na większą skalę i dużo skuteczniej ten sam mechanizm Niemcy wykorzystali podczas rozbijania Jugosławii. Kraje słowiańskie - Czechosłowacja, Jugosławia rozpadły się. Polska sie rozpada. Nawet Związek Sowiecki się rozpadł. Niemcy się zjednoczyły. Ich służby są skuteczne i pozbawione wszelkich hamulców. "...W kwietniu 2007 r Związek Ludności Narodowości Śląskiej ogłosił list do władz UNESCO wzywający do odrzucenia wniosku polskich władz, aby obóz w Oświęcimiu nazwano "niemieckim,nazistowskim obozem zagłady". W opinii ZLNŚ podkreślanie niemieckiego charakteru obozu miało by zamaskować fakt, że "po wojnie był to POLSKI obóz koncentracyjny". Najwyraźniej trzeba przypominać tak oczywiste fakty jak to, że w czasach kiedy tacy "Polacy" jak Szlomo Morel (nic dziwnego, że film nakręcony i promowany przez separatystów pod tytułem "Polskie obozy" był promowany także przez GazWyb) byli komendantami komunistycznych obozów to bynajmniej nie tylko Polacy ze Śląska, Niemcy i volksdeutsche byli więźniami tych obozów czy poznawali nową władzę w katowniach UB. Polacy w owym czasie toczyli samotną walkę (w obliczu kolejnej zdrady "sojuszników"). Ostatni żołnierz "wyklęty" został zabity w latach 60-tych. Repertuar represji nowej władzy był szeroki. Dotkliwie poznali go jak podkreślam nie tylko Ślązacy. PS. Promowany usilnie ZLNŚ w obelżywy sposób opisał rekonstrukcję obrony wieży spadochronowej. Na "podstawie" niemieckich źródeł (odrzucając relacje mieszkańców Katowic spisane zaraz po wojnie) opluli plugawie bohaterów, którym do pięt nie sięgają. Cytat "...tak jak miała miejsce obrona wieży spadochronowej przez harcerzy, tak samo w Lisowcach żył smok,a rejonie Rybnika Utopek..." Harcerzy - rekonstruktorów określając mianem "czeredy". Mieli także pretensje o to, że w owej rekonstrukcji pominięto obrzucenie kwiatami mercedesa niemieckiego generała .
anonim2015.08.14 10:50
Fronda czci fałszywego bożka: polski nacjonalizm. Niech osądzi Was ogień piekielny.
anonim2015.08.14 10:52
Prosimy o więcej takich Semków. Im ich więcej, tym szybciej śląskie aspiracje się ziszczą. Każde oskarżenie, splunięcie, hejt ze strony polskich nacjonalistów, daje nam Ślązakom siłę. Żywiliśmy się i żywimy Waszą nienawiścią do Śląska.
anonim2015.08.14 12:11
slezan prymitywny manipulatorze - jak na razie to tacy jak ty w apogeum nagonki, do której pretekstem była krańcowo zmanipulowana wypowiedź pewnego polityka, w czasie spisu powszechnego (gdzie wielu separatystów było rachmistrzami) udało się wam (po latach mendzenia w mediach przejętych przez waszych panów - potomków hitlerowców) - udało się wam "ugrać" 10 % obywateli Śląska. Albo niebywała bezczelność albo determinacja żeby zarobić swoje srebrniki może przekładać się na twierdzenie, że prawda o separatystach to ... nienawiść do ... Śląska. I jeszcze taki człowieczek "poucza" w sprawie narodowej. http://e-civitas.pl/narod-jest-rodzina-rodzin/
anonim2015.08.14 12:20
"Fronda czci fałszywego bożka: polski nacjonalizm. Niech osądzi Was ogień piekielny." Nacjonalizm to zdrowy naturalny odruch każdego narodu. Niestety internacjonalistyczne lewactwo na potrzeby budowy swoich utopijnych międzynarodówek obrzydziło nacjonalizm ludziom podatnym na propagandę i teraz nie potrafią oni odróżnić nacjonalizmu od szowinizmu narodowego.
anonim2015.08.15 10:20
Większość rdzennych Górnoślązaków ma w d..ie postulaty RAS-istow a jeszcze bardziej mniejszych Niemców. Natomiast co do ordynacji wyborczej: należy jak najszybciej skasować w niej tego potworka czyli brak 5 procentowego progu wyborczego dla mniejszości narodowych. Nie rozumiem, dlaczego ktoś, kto poczuwa się do bycia Ukraińcem, Białorusinem czy Niemcem ma mieć większe prawa niż rodowity Polak. O to trzeba powalczyć panie Semka bo wtedy problem rozwiąże się samoistnie
anonim2015.08.15 19:56
Niemcy w województwie opolskim zapraszają na listy stuprocentowych Polaków do kilkunastu lat, a Semka siedzi cicho. Teraz zaczął kwilić. Pewne jest, że rząd BRD płaci mu za to.
anonim2015.08.16 12:36
Piotr Semka mówiąc o precedensie kłamie czy żyje w niewiedzy. To lat na listach mniejszości niemieckiej w opolskiej części Górnego Śląska pojawiają się Polacy. Pan redaktor kolejny raz kompromituje siebie i swoją profesję.
anonim2015.08.17 22:14
Panie Semka jeszcze więcej jadu, nienawiści i kłamstw pod naszym adresem, to nas mobilizuje i utwierdza w przekonaniu, że polski nacjonalizm jest bardzo niebezpieczny i głupi zarazem. PORADZYMY !