Piotr Semka dla Fronda.pl: PO popierając RAŚ lekceważy polską rację stanu - zdjęcie
19.06.15, 06:10

Piotr Semka dla Fronda.pl: PO popierając RAŚ lekceważy polską rację stanu

7

Paweł Chmielewski, portal Fronda.pl: Jaki interes ma Platforma Obywatelska w zawieraniu koalicji z Ruchem Autonomii Śląska w województwie śląskim?

Piotr Semka: Najprostsze tłumaczenie jest takie, że Platforma lubi RAŚ. Wynika to z różnych czynników. Tomasz Tomczykiewicz, przewodniczący śląskiej PO, to człowiek pochodzący z tego regionu i prawdopodobnie rzeczywiście żywi sympatie do tej części Ślązaków, którzy mają głęboki uraz wobec Polski i idealizują okres niemieckich rządów na Śląsku. Ludzie ci, czy to na zasadzie przekory, czy też chcąc podkreślić własną odmienność, próbują wytworzyć wzorzec śląskości, który miałby zostać narzucony wszystkim. Stawiają znak równości między Ślązakami a sobą. Wykorzystują słabość tej części Ślązaków, którzy wyraźnie podkreślają zgodność między śląskością a polskością. Można tu wymienić choćby pana Jerzego Buzka czy panią senator Marię Pańczyk. Problemem jest to, że ci politycy Platformy Obywatelskiej, którzy są niechętni ideologii ślązakowskiej, milczą w krytycznych momentach. W wypadku głosowania na terenie rady regionalnej tylko kilku polityków PO było przeciwko koalicji z RAŚ. Część milczy, bo boi się Tomczykiewicza, który będzie ustalał listy. Bardzo często spotykam platformersów, którzy po cichu przyznają, że niepokoi ich RAŚ i ten typ ideologii ślązakowskiej. Nie mają jednak tyle odwagi, by mówić o tym głośno. RAŚ jest wprawdzie małą grupą, narzuca jednak swój styl  narracji tak nachalnie, że nawet profesorowie śląskich uczelni wzruszają ramionami. Ślązacy, którzy są za związkami z Polską, działają najczęściej w PiS czy nawet w SLD. Ci z kolei, którzy boją się mówić o tej sprawie albo akceptują ideologię RAŚ, skłaniają się ku PO.  

Mówi się, że koalicja PO z RAŚ była możliwa wyłącznie dzięki klęsce Bronisława Komorowskiego. To prawda?

Jest tu pewna przesada, ale – choć nie jest tajemnicą, że jestem krytykiem Bronisława Komorowskiego – zawsze podkreślałem, że w jednej kwestii należy złożyć mu hołd. Był to człowiek, który wskazywał Platformie, że akceptacja RAŚ wywoła na Śląsku głębokie podziały.

Czy tym razem Platforma Obywatelska rzeczywiście spełni główne postulaty RAŚ? Sam Jerzy Gorzelik głosował przeciwko koalicji, jakby nie wierząc, że może być coś warta.

Gorzelik to chytry gracz i chce zabezpieczyć się na wypadek niepowodzenia tej koalicji. Tłumaczy, że jest przeciw, bo ma złe doświadczenia. Natomiast gdyby rzeczywiście tej koalicji nie chciał, to by ją oczywiście sparaliżował. Gorzelik trzyma się starej zasady RAŚ: brać, nie kwitować i żądać więcej. Ruch chce sprawić wrażenie panny na wydaniu, która kręci nosem, że kawalerowie za mało się starają. I tak właśnie robi Gorzelik: zawsze jest niezadowolony, zawsze żąda więcej. Na zasadzie takiego działania, mówiąc kolokwialnie, „na bezczela”, zazwyczaj wygrywa. Raz tylko zderzył się z osobowością, która potrafiła bardzo szybko sprowadzić go do odpowiednich rozmiarów. Chodzi tu oczywiście o marszałka województwa śląskiego pana Mirosława Sekułę. Choć Sekuła w komisji hazardowej pokazał się od najgorszej strony, to w zarządzie województwa był jednym z tych niewielu odważnych polityków PO, którzy potrafili sprowadzić RAŚ do właściwej skali. To grupa, która w wyborach do Sejmiku w 2014 roku otrzymała 97 tysięcy głosów, a chce rządzić 4-milionowym województwem.

Jednym ze sztandarowych pomysłów RAŚ jest zmiana ustawy o mniejszościach etnicznych, tak, by dopisać tam Ślązaków. Ustawa ma teraz szanse na akceptację w Sejmie?

Nie wiadomo. W swoich ostatnich podrygach Platforma może zrobić różne rzeczy. Wydaje się, że ustawa ta raczej szans nie ma, jakkolwiek trudno mi to odkładnie ocenić. Jest natomiast niezwykle groźne to, że Jarosław Makowski, były szef Instytutu Obywatelskiego, radny Sejmiku Województwa Śląskiego, mówi, że postulaty RAŚ to postulaty PO. To wprawdzie nic nowego, jednak ci wszyscy, którzy oburzają się na twierdzenia o lekceważeniu polskiej racji stanu przez PO i krzyczą, domagając się dowodów, mają dowód właśnie tutaj. Do oskarżeń o lekceważenie polskiej racji stanu pod adresem Platformy jest przecież podstawą fakt wspierania autonomistów, którzy wygłaszają skandaliczne z punktu widzenia szacunku dla Polski opinię. Przypomnę tylko wypowiedź Gorzelika o tym, że Polska jest małpą, która dostała zegarek.

RAŚ ma po oficjalnym zawarciu koalicji z PO otrzymać między innymi zarząd nad kulturą. Co to będzie oznaczać w praktyce?

Oznacza to obsadzanie instytucji kultury ludźmi RAŚ, tworzenie świadomości w zgodzie z ich ideologią. To między innymi promowanie podręcznika regionalnego, który, obawiam się, będzie prezentował teorie historyczne RAŚ. W poprzedniej kadencji wykreowano na przykład kwartalnik „Fabryka Silesia”, który stał się w ewidentny sposób miejscem szerzenia głównie ideologii RAŚ. Ruch jest w tej sprawie bardzo konsekwentny. Chce zdominować narrację i korzystać potem ze skłaniania karku ku nowej wizji historii przez rozmaitych naukowców karierowiczów. Obawiam się, że właśnie temu może służyć Wydział Silesianistyki na Uniwersytecie Śląskim. Na wydziale mają być prowadzone zajęcia z historii regionu i oczywiście RAŚ chce mieć wpływ na szkolenie ludzi, którzy będą przeprowadzać takie zajęcia w szkołach.

A co z Muzeum Śląskim? RAŚ liczy, że uda się przywrócić władzę Leszkowi Jedlińskiemu?

Leszek Jedliński znowu zaczął się na nowo odzywać. Przypominam, że to człowiek, który chciał przedstawiać na nowo Kulturkampf – w innym, bardziej „obiektywnym” świetle. Jedliński daje o sobie znać jako o wściekłym krytyku ekspozycji w Muzeum Śląskim. Na swoim blogu zaczyna atakować Andrzeja Krzystyniaka, pełnomocnika Marszałka Województwa Śląskiego ds. współpracy ze środowiskami kombatanckimi, tylko za to, że ten ośmiela się prowadzić inną politykę i polemizować ze ślązakowską wizją historii. To zresztą ich typowa technika. Wykorzystali ją na przykład przeciwko dziennikarce „Dziennika Zachodniego” pani Teresie Semik, właśnie po to, żeby stygmatyzować jej nazwisko i pokazywać ją jako szkodnika. RAŚ w ten sposób zastraszył wiele osób. Nie chodzi o wysyłanie pogróżek, ale o działalność na swoim portalu, pisanie obraźliwych listów do redakcji… Zwiększa się liczba ludzi, którzy nie chcą zadzierać z RAŚ, bo nie chcą stawać się znowu obiektem jakichś wyzwisk na forach internetowych.

Wracając do samego Muzeum, obecna dyrektor pani Alicja Knast ma teoretycznie sprawować swoją funkcję do 2021 roku. Raśowcom uda się ją odwołać?

RAŚ nie kryje swojego marzenia o tryumfalnym powrocie Leszka Jedlińskiego na to stanowisko. Jedliński jest przecież blisko związany z Jerzym Gorzelikiem, to przyjaciele. Odwołanie pani Knast nie będzie łatwe, ale, jak znam RAŚ – a przyglądam mu się już od 10 lat – to ludzie ci potrafią naprawdę długo atakować swoich przeciwników.

Po podpisaniu umowy koalicyjnej w województwie śląskim będzie rządzić koalicja PO-PSL-SLD-RAŚ. W opozycji będzie tylko PiS. Nie ma tu jednak jeszcze Ruchu Kukiza, który, jak można się spodziewać, w przyszłości może otrzymać na Śląsku spore poparcie. Jak może wpłynąć Kukiz na sprawę RAŚ?

W jakimś sensie także RAŚ jest antysystemowy. Nie jest przypadkiem, że wiele osób, które w nim działają, wcześniej działały w UPR. Na terenie województwa śląskiego dużą rolę odgrywa jednak element śląskości rozwijanej w opozycji do Polski. Raśowcy będą mieli problem z ruchem Kukiza. Kukiz bardzo wyraźnie podkreśla swój polski patriotyzm i nie widzi sprzeczności między lokalnością a polskością. Nie jestem jednak w stanie stwierdzić, jak ułożą się ich relacje.

A jak wpłyną na kondycję RAŚ problemy PO?

Platforma, zanim runie jak wielki dąb, otwiera jeszcze drogę do władzy RAŚ. To niezwykle gorzkie. Szkodliwość Platformy jest w tej sprawie tak wyjaskrawiona, że aż kłuje w oczy…

Ale czy ta władza RAŚ będzie trwała, także po ewentualnej destrukcji PO?

RAŚ nie jest silny dzięki poparciu, ale dzięki wpływaniu na zbiorową świadomość. To troszeczkę jak, jak z organizacjami gejowskimi, które narzucają swoje standardy, chociaż jest ich mniejszość. Taka sama jest taktyka RAŚ. Ruch tworzy wrażenie, że popieranie jego postulatów jest politycznie poprawne i wielu ludzi ulega takiemu cichemu szantażowi. Uważam, że to bardzo chytra i groźna taktyka.

Czyli RAŚ będzie zyskiwał wpływy nawet w przypadku poważnego osłabienia PO?

Tak, bo RAŚ rośnie kosztem słabości innych. Jego siłą zawsze było narzucanie przekonań innym, wytwarzanie wrażenia, że nie da się go zatrzymać. To właśnie ten fenomen.

Są w ogóle jakieś pozytyw w działaniach RAŚ, czy ocenia pan tę organizację całkowicie krytycznie?

Są też obszary działania RAŚ, które nie budzą moich zastrzeżeń. Na przykład RAŚ walczy o zachowanie zabytkowej architektury municypalnej. Ja uważam, że to nie jest nic złego. Tam, gdzie RAŚ walczy o zachowanie pewnych tradycji śląskich, sporu nie ma. Spór zaczyna się wtedy, kiedy RAŚ przeciwstawia historię Polaków historii Ślązaków. Gdy sugeruje, że to były dwa obce światy, obce narody, obce języki. Spór zaczyna się wtedy, gdy RAŚ idealizuje okres niemieckich albo czeskich rządów nad Śląskiem. Podkreślam więc, że nie jest problemem zachowanie śląskiej tradycji. Ja sam bardzo tę tradycję lubię. Są też tacy ludzie, jak pan Marek Sołtysik, którzy potrafią ją lansować, unikając wszystkich tych ponurych stron ideologii RAŚ.

A jest jakaś recepta na zatrzymanie tego kierunku?

Muszą zabrać głos ci mieszkańcy województwa śląskiego, którzy się z RAŚ nie zgadzają. To tak samo, jak z obroną wartości chrześcijańskich. Wydają się tak oczywiste, że nie ma komu ich bronić. A ci, którzy tej obrony się podejmują, natychmiast są prezentowani jako ekstremiści. Jest tak samo z tymi, którzy próbują zabierać głos w sprawie RAŚ. „Gazeta Wyborcza” natychmiast przedstawia ich właśnie jako ekstremistów. Choć „GW” zwalcza zwykle wszelki nacjonalizm, to w przypadku nacjonalizmu sugerującego, że istnieje odrębny naród śląski, milczy. Wspomniany Jarosław Makowski, człowiek zawsze przeciwny wszelkiemu szowinizmowi, w przypadku Śląska jest zachwycony RAŚ.

Nie ma więc dobrych widoków, by uporać się z ideologią RAŚ?

Nie ma, gdy zaczyna brakować elementarnego poczucia zagrożenia; gdy nie dostrzega się, jak bardzo RAŚ może podzielić mieszkańców województwa śląskiego. Coś zaczyna się jednak dziać. W tej chwili działacze samorządowi z Częstochowy, Bielska Białej i Sosnowca tworzą koalicję, która zakłada przeciwstawienie się temu stylowi kampanii ideologicznej. Nie chodzi o to, by w województwie śląskim nastąpił podział na części stricte śląskie i te, które są ślązakowcami zaniepokojone. Rzecz w tym, by mieszkańcy Górnego Śląska zaktywizowali się i zaprotestowali przeciwko uzurpacji RAŚ, jakoby ideologia RAŚ była ideologią Ślązaków. Tak przecież nie jest. 

Komentarze (7):

anonim2015.06.19 7:08
PeOwcy jak to powiedział Stonoga powinni z Wiejskiej zostać przewiezieni od razu na Białołękę tam ich miejsce...
anonim2015.06.19 7:38
Kiedy zabrakło kasy na kupowanie volksdeutschy -nasi odwieczni "przyjaciele" zza Odry odgrzebali koncepcję gorlaenvolk -tym razem w wydaniu śląskim ,kaszubskim a nawet mazurskim . Ślązacy w II RP pomimo wielkiego kryzysu i wojny celnej z Niemcami zyli sobie jako tako kiedy hitlerki jak to maja w zwyczaju znowu wprosili sie do nas -zaczęło sie piekło Polaków -także tych ze Śląska zarówno podczas okupacji niemieckiej jak i sowieckiej -ta druga była długofalowym skutkiem wojny . Dziś sprawcy zamieszania tłumaczą poszkodowanym Ślazakom ze to wina ... Polski i Polaków- zaiste perfidia iście gebelsowska . Marionetki hilterowskie tylko się osmieszają i skonczą jak gorelnfuhrer Krzeptowski . Na szczęście niecałe podvolksdetschy nie jest dużo a zaprzańcy sa nie tylko na Śląsku - np w W-wie byłoby tego także sporo. Jeszcze kilka lat temu to było kuriozum. Po kilku latach volkslistę podpisało 170 tys. A ostatnio po histerii związanej z kłamliwa wersją wypowiedzi pewnego znanego polityka aż 400 tys - (ponad 10% Ślązaków) do tego jeszcze drugie 400 tys Polaków, na drugim miejscu dopisujących Śląskość. Niemcy przejeli tam media lokalne a media ogólnopolskie sa także w niepolskich rekach. W takiej sytuacji każde kuriozum można wypromować - nawet śląska "narodowość". Gdyby przed wojna ktos wygadywał takie plugastwa na Polskę jak śmiecie separatystyczne to pierwszy z brzegu Powstaniec skatowałby tak, że zębów nie nadążyłby wypluwać a potem pojechał by do Berezy. Tylko tak mozna rozmawiac z tymi co szanuja tylko język siły. Pisali już usłużne pisemka do jego ekscelencji (sic!) ambasadora rasiji. Kiedy wyjada do reichu to także siedzą cichutko i udają helmutów. Sami Polacy ze Sląska powinni lac ich po pyskach bo tylko silnych szanują. Polacy byli zbyt tolerancyjni dla separatystycznego śmiecia. Szczują separatystów na Polaków tak żeby Polacy odnieśli wrażenie, że większość Ślązaków to volksdeutsche. Potomek goralenfuhrera wstydzi się za swego praszczura a Gólale sami tego firerka powiesili (bez portke bo na smierć w górlaskich gaciach nie zasłużył). Potomkowie schlesienfuhrerów także wstydzić się będą za szkopskie marionetki. Na Śląsku tak jak i wszędzie istnieją wiejskie gwary. Z koszmarnej mieszaniny tych gwar dodatkowo jeszcze zniemczonej próbują pajace-separatyści stworzyć śląski "język". Większość protestujących to mniejszość nie śląska, a niemiecka dowodzona przez "Ślązaka" ale nie ze Śląska (ciekawe czy nie chazarskich korzeniach). Prawdziwi Ślązacy siedzą cicho, tylko nieliczni dali się na to nabrać podobnie do krzykaczy z reszty kraju. Śląsk odłączony od Polski szybko stanie się księstwem baronów węglowych lub niemieckim ubogim landem. Gdzie Ślązacy będą obywatelami drugiej kategorii, a rodowici Niemcy dostaną dodatek kolonialny do pensji. Polska ma 1000 letnia historię. Różne zdradzieckie idee miewały żywot krótszy. Potem przychodziła pora na sprawiedliwość (jak w przypadku goralenvolk). Listę proskrypcyjną stworzyli sami volksdeutsche. Za komuny siedzieli cicho. Teraz kiedy Polska jest w kryzysie - wrzeszczą i plują plugawie na Polskę. Chodzi o interes niemiecki oraz o to żeby kilku volksdeutschy miało nowe stołki do obsadzenia.
anonim2015.06.19 7:40
I jeszcze co nieco w temacie : "...W związku z informacjami prasowymi, o umieszczeniu przez wojska rosyjskie w Obwodzie Kaliningradzkim rakiet Iskander-M, przystosowanych do przenoszenia głowic nuklearnych, w imieniu Związku Ludności Narodowości Śląskiej zwracamy się do Waszej Ekscelencji, o przekazanie władzom Federacji Rosyjskiej naszej prośby, o rozważenie możliwości niekierowania tych rakiet w kierunku Śląska..." "..."...Chociaż Polska z Niemcami zawarła układ o granicy polsko-niemieckiej w 1990 r., to jednak zrobiono to bez konsultacji z mieszkańcami terenów będących w tymczasowym zarządzie polskim...") Tragedia śląska dla autonomistów nie zaczyna się bynajmniej w 1939. Pamiętają tylko o 1945. "Oferta" niemieckich "panów" ("jak nie podpiszesz volkslisty toś sam sobie winien - umrzesz w Oświęcimiu a jak podpiszesz stary ośle to cię hitler na Ost Front pośle") to oczywiście nie była tragedia - to szczęście dla autonomistów. http://marucha.wordpress.com/2013/02/03/ras-i-tragedia-provinz-oberschlesien/ Nagonka medialna w związku z wypowiedzią Kaczyńskiego była także nieuczciwa (eufemizm). Nagłaśnianie wypowiedzi dotyczących separatystów tak jakby dotyczyły one wszystkich Ślązaków to zwykłe draństwo jak sam się przekonałem praktykowane przez wrogów Polski nagminnie. Postawa antypolskich mediów polskojęzycznych, poparcie gazwyb, palikociarni, platformy; separatystyczny totalitaryzm w gazetach lokalnych(właścicielami koncernów są Niemcy) pokazuje iż "dzieło" zniszczenia naszego kraju to nie jest wyłączna domena separatystów. Autonomiści (szczególnie kiedy są anonimowi - w internecie) plują na Polskę ile wlezie. Przypisując Polsce odpowiedzialność za polskie obozy(sic!) podkreślają swą Śląskość. Chodzi o to żeby napuszczać, skłócać czy nazywając rzecz po imieniu - szczuć. Na większą skalę i dużo skuteczniej ten sam mechanizm Niemcy wykorzystali podczas rozbijania Jugosławii. Kraje słowiańskie - Czechosłowacja, Jugosławia rozpadły się. Polska sie rozpada. Nawet Związek Sowiecki się rozpadł. Niemcy się zjednoczyły. Ich służby są skuteczne i pozbawione wszelkich hamulców. "...W kwietniu 2007 r Związek Ludności Narodowości Śląskiej ogłosił list do władz UNESCO wzywający do odrzucenia wniosku polskich władz, aby obóz w Oświęcimiu nazwano "niemieckim,nazistowskim obozem zagłady". W opinii ZLNŚ podkreślanie niemieckiego charakteru obozu miało by zamaskować fakt, że "po wojnie był to POLSKI obóz koncentracyjny". Najwyraźniej trzeba przypominać tak oczywiste fakty jak to, że w czasach kiedy tacy "Polacy" jak Szlomo Morel (nic dziwnego, że film nakręcony i promowany przez separatystów pod tytułem "Polskie obozy" był promowany także przez GazWyb) byli komendantami komunistycznych obozów to bynajmniej nie tylko Polacy ze Śląska, Niemcy i volksdeutsche byli więźniami tych obozów czy poznawali nową władzę w katowniach UB. Polacy w owym czasie toczyli samotną walkę (w obliczu kolejnej zdrady "sojuszników"). Ostatni żołnierz "wyklęty" został zabity w latach 60-tych. Repertuar represji nowej władzy był szeroki. Dotkliwie poznali go jak podkreślam nie tylko Ślązacy. PS. Promowany usilnie ZLNŚ w obelżywy sposób opisał rekonstrukcję obrony wieży spadochronowej. Na "podstawie" niemieckich źródeł (odrzucając relacje mieszkańców Katowic spisane zaraz po wojnie) opluli plugawie bohaterów, którym do pięt nie sięgają. Cytat "...tak jak miała miejsce obrona wieży spadochronowej przez harcerzy, tak samo w Lisowcach żył smok,a rejonie Rybnika Utopek..." Harcerzy - rekonstruktorów określając mianem "czeredy". Mieli także pretensje o to, że w owej rekonstrukcji pominięto obrzucenie kwiatami mercedesa niemieckiego generała .
anonim2015.06.19 8:13
popatrzcie na skład komitetu p[oparcia WSI w ostatnich wyborach prezydenkich. czy tym ludziom można zarzucić, że nie znają prawdy o Polsce ? czy nie czytali książki Sumlińskiego ? czy nie widzą setek afer dużych i małych zamiatanych pod dywan ? czy nie znają publikowanej w internecie "listy śmierci" ?
anonim2015.06.19 20:55
Panie Marku. 1. Proponuję uważnie wczytać się w projekt zmian do ustawy o mniejszościach etnicznych forowanych przez RAŚ. Myślę, że zmieni pan zdanie o konieczności "dopieszczania takich inicjatyw 2. Semka ma trochę racji, ale w 3/4-tych bredzi jak zwykle. Co nie znaczy, że nie należy wnikliwie przyglądać się działalności RAS-istów (jak my na Górnym Śląsku ich nazywamy). Pozdrawiam - rodowity Ślązok
anonim2015.06.19 21:15
Takie inicjatywy, które przeciwstawiają się hegemonii RAŚ w woj. już są-wystarczy wspomnieć inicjatywę Stowarzyszenia Beskidzki Dom, które domaga się zmiany nazwy województwa na śląsko-małopolskie.
anonim2015.06.20 7:06
W odpowiedzi na bzdury Semki przytoczę słowa śp. Michała Smolorza "Ślązacy tym się różnią od pozostałych regionalnych grup etnicznych, że nie doświadczyli ani Polski jagiellońskiej, ani Polski szlacheckiej, ani dramatu rozbiorów i ówczesnych powstań narodowych; zostali wychowani na innych lekturach i podręcznikach, w innych kulturach prawnych. Uczestniczyli w innych wojnach, walczyli z innymi wrogami, mieli innych królów i cesarzy. Dopiero w 1922 roku część regionu znalazła się w granicach Polski, a całość w 1945 roku". PORADZYMY !