25.03.20, 17:00

Pamięci ks. prof. Czesława Stanisława Bartnika

Ks. prof. Robert Skrzypczak

W sobotę, 21 marca 2020 roku, dostałem smsa od ks. Pawła, kapelana szpitala w Lublinie.

„Przed chwilą zmarł ks. prof. Czesław Stanisław Bartnik”. W ostatnich latach nosił na sobie chorobę Parkinsona, słabł, wycofał się. Jeszcze w styczniu zdołał przesłać mi przez drugą osobę swą ostatnią książkę „Ludzka dusza, jaźń i osoba”. Wyjątkowo była bez dedykacji. W wielu innych książkach podarowanych mi przez Profesora widnieją niezapomniane wpisy: ”Mojemu Doktorantowi miłującemu myśl chrześcijańską”, „Dogmatykowi personaliście, żyjącemu Ewangelią”… W ubiegłym roku przesłał mi krótki list, cieszył się, że się rozwijam, publikuję, głoszę. Księdzu Profesorowi Bartnikowi zawdzięczam proroctwo, które wygłosił pod koniec pisania mej pracy doktorskiej. „Masz dar pisania – powiedział – Tym darem będziesz kiedyś służył Bogu i Kościołowi”. Wydawało mi się wtedy, że to tylko komplement.

Okazało się tymczasem, że potrafił odczytać moją przyszłość: pisane książki, artykuły, komentarze… Jakże mi służą jego wykłady, sposób analizowania tekstów źródłowych, którego uczył mnie w swym skromnym mieszkanku na Bernardyńskiej w Lublinie, sztuka zdyscyplinowanego, lapidarnego formułowania myśli, dotarcia do istoty, shierarchizowania ważności prawd. Przed obroną doktoratu powiedział: „Będą ci zadawać różne pytania. Niektórzy zrobią to z ciekawości, inni, by się pokazać. Im krótsza odpowiedź, tym bardziej kompetentna. Jeśli w odpowiedzi na pytanie wyjdziesz poza trzy zdania, zamorduję cię”. Nie wyszedłem. Żyję. Miał w sobie wiele ciepła i czułości, ale gdy tego sytuacja wymagała, potrafił przyciąć i skorygować.

Pozostawił po sobie ponad trzy tysiące artykułów naukowych, setki recenzji doktorskich, habilitacyjnych i profesorskich, ponad dziewięćdziesiąt książek, spośród których najbardziej cenne i doniosłe to „Dogmatyka katolicka”, „Personalizm”, „Filozofia historii”, „Misterium człowieka”. Wychował wielu wspaniałych naukowców, biskupów, duszpasterzy. Stworzył szkołę myślenia, zwaną personalizmem uniwersalistycznym. Osoba – według Profesora – to klucz w zrozumieniu i dowartościowaniu wszelkiej rzeczywistości, od Osób Boskich po pojedyncze procesy społeczno-polityczne oddziałujące na życie ludzkie. Pod koniec swego życia zaangażował się w pracę publicystyczną, pragnąc przenieść bogactwo katolickiego depozytu wiary w obszar doświadczenia człowieka.

Bez cienia przesady można powiedzieć, że Ksiądz prof. Czesław Bartnik to nasz „polski Ratzinger”. Znał się na teologii, jak nikt inny. Być może wprawi w zakłopotanie mieszkańców nieba z obawy, że ich tam nieźle przeegzaminuje. To wielki Polak, patriota, kapłan. Tylko przez przeoczenie papieże nie przyznali mu kapelusza kardynalskiego w dowód zasług dla Kościoła, podobnie jak udekorowani zostali w ten sposób wcześniej inni wielcy myśliciele wiary, jak Yves Congar, Henri de Lubac czy Hans Urs von Balthasar. Był autorytetem w sprawie myślenia personalistycznego. W 1995 roku papież Jan Paweł II napisał do Profesora osobisty list:


„Dopiero podczas wakacji zacząłem się wczytywać w „Personalizm”… Podziwiam ogrom erudycji i wielorakość przemyśleń. Czy personalizm sam jest systemem, czy też korzysta z systemów, choćby takich jak tomizm czy fenomenologia? W każdym razie serdecznie dziękuję”. My też serdecznie dziękujemy, Księże Profesorze. Polska i Kościół powszechny boleśnie odczuje brak Ciebie. Żyj w miłości wiekuistej z Twoim Boskim Oblubieńcem.

 

(wypisy z jego tekstów)

Każde życie, i moje i Twoje, jest „najwyższe”, niezwykłe i niepowtarzalne. Każdy też jest równej wartości wobec Rzeczywistości. I dla swojej pełni musi być poznawalne i jakoś wspólnie od wewnątrz rozświetlane. Któż może pozostawać poza zasięgiem owej pierwotnej wyroczni: „Kładę przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście… Ale tu jest twoje życie i trwanie twego pobytu na ziemi, którą pan dał przodkom twoim” (Pwt 30, 15. 20). Nie można uciekać, jak Jonasz, przed głoszeniem dzieł Bożych , dokonujących się pośrodku życia. Nie jest bynajmniej bluźnierstwem rozważać i mówić za Matką Bożą, że „Wszechmocny czyni wielkie rzeczy” (Łk 1, 49). W każdej osobie ludzkiej, choć przecież w każdym jednym trochę inaczej, bo na jej miarę.

Nie małą trudność stanowi dobranie klucza do naświetlenia komuś swojej osobowości. Nieświadomość człowieka wydaje się zalegać znacznie głębiej niż świadomość i pamięć oraz samorozumienie się. Nie rozumiem dobrze sam siebie. Dostrzegam w sobie wiele sprzeczności. Łączą się we mnie dziś przedziwnie: racjonalizm i mistycyzm, ambicja i poczucie niższości, gwałtowność i łagodność, szorstkość i miękkość, zamiłowanie do logicznej ścisłości i fantastyczna dowolność, smak trudnej filozofii i rozmiłowanie w poezji, zwłaszcza współczesnej, wyrachowanie i emocjonalność, szukanie samotności i czucie się jednym ze wszystkimi, wrażliwość i niepamiętanie, ucieczka przed zabieraniem mi czasu przez innych i serdeczne przyjaźnienie się z nimi, pryncypialność i tolerancja, gorąca religijność – bez cienia słabości wiary w Boga i Chrystusa kiedykolwiek – i ciągły dogłębny krytycyzm religijny, woluntaryzm i liczenie na pomyślny zbieg okoliczności, ostrość sądów i poczucie własnej niewiedzy, kontemplowanie prawdy i sceptycyzm, chłopski realizm i dziecięca naiwność…Nigdy nie chcę pozostawać i mieścić się w schemacie. Zdaje się, ze jestem wiecznym marzycielem i utopistą, jak większość chłopów. A zresztą „nic nie znaczy ten, który sieje, ani ten, który podlewa, tylko Ten, który daje wzrost – Bóg” (1 Kor 3, 7). On jeden zna owoce.

Każdy człowiek, który czyta życie swoje i je tłumaczy, jest teologiem. Kiedy je przezywa w aspekcie nieskończoności, jest mistykiem. Kiedy zaś chce drugiemu pomóc pisać lepiej jego życie, jest kapłanem… I tak piszesz na skórze świata, wespół z innymi, swą Ewangelię, która jednak – jak i Chrystusowa – nie będzie nigdy dokończona, ani co do czasu, ani co do treści.

(ks. Cz. St. Bartnik, Mistyka wsi, Sandomierz 2018, s. 13-20).

Komentarze

Anarchosyndykalistyczna Internetowa Partyzantka2020.03.27 9:06
A ile osób zaraził, wpychając im opłatek do japy?
Jan2020.03.27 13:34
Za ile się sprzadałeś. To szatan przez Ciebie przemawia. Obudź się póki czas.
JPIII2020.03.26 11:51
Kolejny pedophil zdechł. Modły nie pomogły?
Leszek 2020.03.26 10:31
Wspaniały Boży Kapłan, zdaniem wielu największy współczesny polski teolog, wielki patriota. Będzie nam go brakowało. Niech wspiera nas i naszą Polskę w Niebie.
robaczek 2.02020.03.26 9:53
??????/ ??????/ ??????/ nie czaje?? no jak i kogo ten jesusek odkazi??? sa jakieś listy czy cos??? ;]
AVI2020.03.25 21:59
Dzięki Bogu Najwyższemu za tego mądrego Kapłana. Przytul Go, Panie Jezu, do Swego Serca i obdarz wiecznym szczęściem!
Wiesław Jan2020.03.25 20:39
Piękna postać. Wielka, mądra i bliska. Są ludzie wielcy i bliscy. Nie każdy bliski jest wielki. ON był bliski i wielki. I był mądrym drogowskazem do Najwyższego i Bliźniego. A miał też nie mniej mądrego brata - jezuitę. Szli przez polski ugór siejąc ziarno nadziei. Ona jeszcze wzejdzie!!! Non omnis moriar! Wiesław Jan Wysocki
Katolicka Kretynizacja Polski2020.03.25 19:51
bartnik to kleszy nierób oraz pasożyt społeczny i radiomaryjny przynudzacz! kij mu w oko...
anonim2020.03.25 18:45
Rzeczywiście wspaniały kapłan i mistrz, dobrze że Ksiądz Profesor zamieścił wspomnienie. Niech odpoczywa w pokoju.
czy było warto ich ratować? 2020.03.25 18:16
Fronda może być dumna z faktu, że zupełnie bezkrytycznie, w imię wolności słowa udziela gościnny masońskiej mendzie, człona (obrzezanego sierpem) B'nai B'rith – Loża Polin firmującego się tu m.in. NIE BADZ OBOJETNY, Sauron, Klapafuckyousz ...
Po 11 NIE BADZ OBOJETNY2020.03.25 18:01
"W ostatnich latach nosił NA SOBIE chorobę Parkinsona" Choroba Parkinsona to niestety nie przypadłość dermatologiczna. Choroba Parkinsona to przewlekła i nieuleczalna choroba neurozwyrodnieniowa układu nerwowego. Charakteryzuje się utratą neuronów w skutek odkładania się w nich patologicznego białka – α – synukleiny. Czyli tak tłumacząc na język frądlowy, to choroba duszy, swoiste opętanie. Pan profesor miał szczęście, że nie wpadł w łapy katolików, bo wypędzanie diabła pewnie by go zabiło szybciej i cierpienia byłoby więcej.
Katon2020.04.8 0:11
Jesteś denny, idź stąd. Jesteśmy statystycznie mądrzejsi od ciebie.
andy2020.03.25 17:44
To był bardzo szlachetny i mądry kapłan, który wiele przemawiał do ludzi swoimi książkami i znakomitymi artykułami. Zwłaszcza jego artykuły prasowe należałoby wydać czym prędzej w formie książkowej. Był w najlepszym wydaniu ortodoksyjnym katolickim księdzem, który walczył i z pomocą wiary i wielkiego intelektu z moralnymi i duchowymi patologiami współczesnego świata. W dobrych zawodach wystąpił, bieg ukończył. Bogu dzięki za tego kapłana.