19.04.15, 12:00W czasie pogrzebu papieża sw. Jana Pawla II abp Stanisław Dziwisz zakrył jego twarz jedwabną Chustą przypominającą tę z Manoppello

Oto Świadkowie Zmartwychwstania!

 

Exsultet, starożytny śpiew wykonywany podczas Wigilii Paschalnej, którego nazwa pochodzi od pierwszych słów: Exsultet iam angelica turba caelorum (Weselcie się już, zastępy aniołów, w niebie), sławi noc paschalną jako „błogosławioną noc, jedyną, która była godna poznać czas i godzinę zmartwychwstania Chrystusa”. Zmartwychwstanie naszego Pana dokonało się w ukryciu przed wzrokiem ludzi, pod osłoną nocy, w tajemnicy. I choć ta noc, która tak wiele widziała, minęła bezpowrotnie, to jednak pozostawiła po sobie świadków. Świadków milczących, ale jakże wymownych! Tak o przykrywającym ciało Jezusa grobowym płótnie – Całunie Turyńskim – wyraził się św. Jan Paweł II. W czasie pogrzebu papieża abp Stanisław Dziwisz zakrył jego twarz jedwabną chustą, czym przypomniał o istnieniu innego milczącego i zarazem wymownego świadka Tajemnicy: Chusty z Manoppello. Oba płótna są pod każdym względem niezwykłe.

O Całunie wiemy już sporo. Od czasu pierwszego zdjęcia wykonanego 28 maja 1898 r. przez włoskiego prawnika i fotografa Secondo Pia, które wstrząsnęło zwłaszcza światem nauki, ponieważ jego negatyw odsłonił wizerunek Chrystusa w pozytywie, rozwinęła się nowa, odrębna specjalistyczna dyscyplina naukowa, syndonologia, która integruje badania nad tym płótnem z różnych, często odmiennych dyscyplin: biologii, chemii, fizyki, biblistyki, teologii. Mimo to, wciąż nie wiemy, jak powstał wizerunek na Całunie. Dawniejsze hipotezy mówiły o możliwych reakcjach fizykochemicznych płótna, ciała z jego wydzielinami oraz wonności, którymi pospiesznie je namaszczono. Obecnie najbardziej prawdopodobna wydaje się hipoteza wyładowania koronowego, procesu wykorzystywanego m.in. w fotografii kirlianowskiej. Eksperymenty fizyków pokazały, że stosując wyładowania koronowe można osiągnąć zbliżony, choć nie identyczny rezultat utlenienia mikroskopijnych fragmentów włókna. Wiemy natomiast, że płótno zawiera ślady ludzkiej krwi grupy AB. Wiemy, że zawiera pyłki i odbicia roślin występujących w Ziemi Świętej i kwitnących jedynie w okresie wiosennym. Wiemy, że wizerunek stanowi zapis męki i śmierci człowieka z zachowaniem wszelkich realiów medycznych i historycznych. Wszystkie informacje, jakie udało się odczytać z płótna metodami ściśle naukowymi, potwierdzają ewangeliczne opisy męki i śmierci Jezusa z Nazaretu.

Chusta z Manoppello, niegdyś przechowywana i czczona w Bazylice św. Piotra na Watykanie, a od kilku wieków znajdująca się w klasztorze kapucynów w małej, górskiej wiosce Manoppello na drodze z Rzymu do Pescary, nabrała szerszego rozgłosu dopiero pod koniec ubiegłego wieku. Niemiecka trapistka, s. Blandina Paschalis Schlömer, zainspirowana wskazaniami pozostawionymi przez niebo włoskiej mistyczce Marii Valtorcie, przeprowadziła gruntowne badania porównawcze oblicza z Manoppello oraz twarzy na Całunie. Wynik pokazał doskonałą zgodność obu wizerunków. Jest to ta sama twarz, posiadająca jednakowe zniekształcenia, które stanowią ślad tych samych obrażeń, jakich musiał doznać człowiek, którego oblicze przedstawia – opuchlizny, przetrącenie nosa, proporcje i odległości pomiędzy elementami twarzy, wszystko do siebie pasuje. W przypadku Chusty z Manoppello mamy jednak odbicie twarzy człowieka żyjącego! Otwarte oczy, otwierające się usta. Samo płótno jest również niezwykłe. Chustę wykonano z bisioru, jednej z najcenniejszych tkanin w starożytności, wyrabianej z małży morskich. Bisior jest mocny, ale też nader delikatny i śliski w dotyku, tak że nie da się na nim niczego namalować, tym bardziej nie tak misternego obrazu, jaki zawiera Chusta z Manoppello. Jest półprzezroczysty, barwy nabiera w zależności od kąta widzenia i kąta padania światła. Zarówno Całun z Turynu, jak i Chusta z Manoppello świadczą nie tylko o potworności męki i śmierci, którą musiał ponieść przedstawiony na nich Człowiek, ale także o ostatecznym zwycięstwie życia, o „zerwaniu więzów śmierci, gdyż niemożliwe było, aby ona panowała nad Nim” (Dz 2, 24).

O tym, że On żyje, przez wieki świadczyły i obecnie świadczą również cuda eucharystyczne. Wspomnijmy jeden z najbardziej znanych, w Lanciano we Włoszech, oraz jeden z ostatnich, w Sokółce w Polsce. Dwaj lub trzej świadkowie, którzy świadczą zgodnie, a zgodność świadectwa z cudów eucharystycznych potwierdzają badania krwi (także grupy AB!), świadczą prawdziwie. Podobnie jak prawdziwe i wiarygodne jest świadectwo ucznia, który widział. Ale świadectwo domaga się wiary jako właściwej odpowiedzi. Dlatego św. Jan Ewangelista dodaje: „On wie, że mówi prawdę, abyście i wy wierzyli” (J 19, 35).

W ostatnim tygodniu maja (25–28) nadarzy się niepowtarzalna okazja do bliskiego spotkania ze wszystkimi wspomnianymi świadkami. Zgodnie z decyzją papieża Franciszka, w Turynie od końca kwietnia do końca czerwca Całun Turyński jest wystawiony do publicznej czci. Nie zdarza się to często. Z tej okazji z Torunia organizowana jest pielgrzymka do Oblicza Chrystusa. Odwiedzimy Turyn, Rzym, Manoppello i Lanciano. Weźmiemy udział w środowej audiencji Ojca Świętego i z bliska dotkniemy tych milczących, ale zaskakująco wymownych świadków Zmartwychwstania Chrystusa, karmiąc w ten sposób naszą wiarę. Wszystkich zainteresowanych pielgrzymką zapraszam do kontaktu pisząc na adres e-mail: [email protected] Ostateczny termin zgłoszeń mija 11 maja.

Kl. Aleksander Sztramski

Komentarze

anonim2015.04.19 23:33
Co do autentyczności całunu jest sporo wątpliwości. Jest jednak ważniejsza sprawa: http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=222
anonim2015.04.20 2:47
1. Wątpliwości ma tylko wąskie grono, szczególnych osób, ale i oni nie potrafią wytłumaczyć, w jaki sposób można było zrobić ten (ich zdaniem) falsyfikat, bo po dzień dzisiejszy nikomu się to nie udało, pomimo współczesnych zdobyczy techniki. 2. Odwołanie się do Prawa Starego Testamentu jest od czapy, bo jak najbardziej możemy czcić Chrystusa w odbiciu, jakie nam pozostawił. Pan nasz zmartwychwstał, żyje - poza tym, od czasu Jego narodzin mieliśmy i mamy wizerunek Boga. Po to zresztą Jezus przyszedł na świat w ludzkiej naturze, aby nam Boskie oblicze ukazać.
anonim2015.04.20 2:57
"W czasie pogrzebu papieża abp Stanisław Dziwisz zakrył jego twarz jedwabną chustą, czym przypomniał o istnieniu innego milczącego i zarazem wymownego świadka Tajemnicy: Chusty z Manoppello." Na pewno użył chusty z Manoppello? Raczej w to wątpię. Chusta/relikwia jest wykonana z bisioru, a nie jedwabiu.