O stygmatyczce zamurowanej w Kwidzynie - zdjęcie
25.06.13, 12:58Bł. Dorota Schwartze (Fot. Wikipedia Commons)

O stygmatyczce zamurowanej w Kwidzynie

5

Bł. Dorota Schwartze z Mątowów Wielkich -1347-1394 urodziła się w rodzinie holenderskich kolonistów sprowadzonych przez Krzyżaków na teren obecnie polskich Żuław Malborskich. Wyrastała w warunkach, które ukształtowały jej stosunek do religii w sposób bardzo radykalny, nawet jak na średniowiecze.  Dorota już w wieku dziecięcym otrzymała dar tzw. ukrytych stygmatów, czyli odczuwała, szczególnie w piątki i święta pasyjne, ból w miejscach zranienia ciała Chrystusowego podczas Ukrzyżowania. Już w dzieciństwie zaczęła mieć wizje, mówił do niej Chrystus, udzielając różnych rad i poleceń.

Kiedy zmarł ojciec Doroty, wydano ją w bardzo wczesnym wieku za mąż, za sporo starszego od niej mężczyznę, którego trudno było pokochać. Jako mężatka  zamieszkała przy głównej ulicy Gdańska, w miejscu odpowiadającym dzisiejszemu adresowi „Długa 64”. Jej mąż miał warsztat broni, pracujący dla Krzyżaków, nierzadko, co przykro stwierdzić, używanej przeciwko Polakom. Małżonek Albert, co może związane było z jego profesją miał zawyżony poziom agresji i poniżał, a i nieraz pobił biedną Dorotę. Ona jednak znosiła to z cierpliwością, a łagodnością zdołała w końcu nawrócić tego gbura, co uznano ca cud.

Była też mistyczką, Jan z Marienwerder wspomina o jej nadzwyczajnej relacji z Bogiem  „Miało to miejsce w 1385 r., podczas modlitw w kościele Najświętszej Maryi Panny w Gdańsku. W czasie uroczystości kościelnej Dorota klęcząca w tłumie zobaczyła Chrystusa, który zbliżył się do niej i zabrał jej serce, a dał nowe, gorące i napełniające ją wielką radością i miłością do Boga”

W sanktuarium w Einsiedeln, Dorota zetknęła się ze zwyczajem odosobnienia pustelnic  zamurowanych żywcem w celach. Chciała prowadzić takie życie i zgodził się na to ks. Johann von Marienwerder, wykształcony w Pradze kanonik kwidzyńskiej kapituły. 2 maja 1393 r. w uroczystej procesji poprowadzono Dorotę do celi specjalnie zaaranżowanej pod schodami na chór, wejście do której zamurowano. Ze światem zewnętrznym łączyło celę jedynie małe okienko, przez które widać było ołtarz z tym co najważniejsze – Najświętszym Sakramentem. Święta zmarła po 14 miesiącach przebywania w tym miejscu, mając lat 47, a tuż przed śmiercią ujawniły się u niej stygmaty.

MP/(rzygacz.webd.pl)

Komentarze (5):

anonim2013.06.25 13:55
+
anonim2013.06.25 14:34
Proszę zmienić błąd w tytule artykułu, MiaTso nazywa się KWIDZYN co odmienia się w KwidzyNIE
anonim2013.06.25 14:40
Swieci sa wsrod nas. Boze wzbudz we mnie serce czyste i pomoz mi byc swietym!
anonim2013.06.25 15:47
naos- Nie wiadomo czy jej mąż był polakiem.
anonim2013.06.26 12:17
Samobójstwo przez zamurowanie się miałoby być wzorem?To co najmniej ekscentryczne.Muszą być mocne dowody,że to ma coś wspólnego z Bogiem....