O. Leon Knabit: Pan Jezus ostrzega, że ten dzień przyjdzie jak złodziej - zdjęcie
11.01.21, 09:50Screenshot Youtube - Tyniec

O. Leon Knabit: Pan Jezus ostrzega, że ten dzień przyjdzie jak złodziej

12

Przyznaję, że na początku mojej choroby możliwość rychłej śmierci stanęła mi wyraźnie przed oczami. Bo wiadomo: stopień najwyższego zagrożenia, umarło już wielu staruszków, wielu księży, dlaczego miałbym być wyjątkiem.

Ktoś przeprowadził gorzkawą refleksję: Doświadczenie uczy, że umierają inni. Wierzmy doświadczeniu. Oczywiście, wiemy, że umrzemy, ale tak na co dzień o tym nie myślimy. Przyznaję, że na początku mojej choroby możliwość rychłej śmierci stanęła mi wyraźnie przed oczami. Bo wiadomo: stopień najwyższego zagrożenia, umarło już wielu staruszków, wielu księży, dlaczego miałbym być wyjątkiem. I zacząłem się przygotowywać, jak przed spowiedzią. Ale następnego dnia – ostrożna poprawa. Następnego dnia to samo i po niewielu dniach: myślimy o wypisaniu ojca ze szpitala.

I oto od 9 listopada jestem w swojej celi. Jestem wciąż osłabiony, ale większość modlitw odprawiam z Braćmi w kościele, jem, piszę, bardzo dużo śpię. Bezpośrednie niebezpieczeństwo minęło. A co z nami? Ufam, że wszyscy, co te słowa czytają, owszem maja jakieś zwykłe dolegliwości, ale z wirusem się bezpośrednio nie zetknęli. A więc spokój? Pan Jezus ostrzega, że ten dzień przyjdzie jak złodziej. Zwykłe kłopoty z oddychaniem i potem raptem szpital, kroplówka, tlen, śpiączka i wreszcie po trzech tygodniach Ojciec Opat zwraca się do mnichów zgromadzonych na Nieszporach: Ojciec Włodzimierz nie żyje. Kto by przypuszczał? Żałobny dzwon na wieży bije przez pięć minut. Jesteśmy wszyscy w rękach kochającego nas Jezusa. On sam wie, kiedy nas zawoła do siebie. Czy zastanie nas kochających? Na to trzeba dawać odpowiedź już dzisiaj. Każdego dnia.

Maryjo, Ulubiona w Tyńcu Pani, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen.

Leon Knabit OSB – ur. 26 grudnia 1929 roku w Bielsku Podlaskim, benedyktyn, w latach 2001-2002 przeor opactwa w Tyńcu, publicysta i autor książek. Jego blog został nagrodzony statuetką Blog Roku 2011 w kategorii „Profesjonalne”. W 2009 r. został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

CSPB.pl

Komentarze (12):

Agnieszka2021.01.12 15:42
Mój Mąż chorował również w tym czasie, nie był "staruszkiem", miał 59 lat. Zmarł w szpitalu, w samotności, w cierpieniu, w pewnym odczłowieczeniu, bo na covidowym oddziale. 2 miesiące temu, 12 listopada tuż przed 8 rano. Jechałam z Rzeszowa do Dębicy tylko po to, żeby w progu szpitala dostać czarny worek z napisanym flamastrem Jego nazwiskiem i z Jego rzeczami w środku. Do tej pory nietknięty worek lezy w piwnicy. Do tej pory nie rozumiem, jak taki dobry Człowiek, kochający mąż, ojciec dwójki licealistów, potrzebny mnie, dzieciom (starsze dziecko - spektrum autyzmu), potrzebny w pracy informatyk z ponad 30 letnim doświadczeniem zawodowym, tak niespodziewanie, po prostu umarł. Nie daję rady, nasze mieszkanie bez Niego to już nie jest "dom". I te teksty ludzi: Bóg go tam u siebie potrzebował; jeśli potrzebował - po mojemu to potwór, nie Bóg, który jest Miłością. Będzie Pani miała prywatnego świętego; tak, wiem, że Mąż był świętym człowiekiem, ale ja Go potrzebowałam tutaj! I najlepsze: widocznie tak miało być. Nie, nie miało tak być. Miał wrócić do domu, a wcześniej wyzdrowieć. To w takim razie jak sobie Pani to wytłumaczy? Nie tłumaczę sobie tego, ciagle jestem w szoku i nie dowierzam. I czekam, tak, jakby miał wrócić z tego cholernego szpitala...
Współczuję2021.01.12 16:05
Bardzo Ci współczuję. Bedę się za Was modlił. Jezusa zakatowano na krzyżu kiedy miał zaledwie 33 lata.Oddał życie za nas wszystkich.
dorota2021.01.13 17:15
współczuję
LAURENTY2021.01.12 9:28
200 LAT!
Andrzej2021.01.12 0:55
Pisowskie pacholki próbuja użyc do szczepionkowej propagandy każdego nawet takiego świątobliwego człowieka jak Ojciec Leon
Styki2021.01.11 18:45
Szacunek O Leonie! Nie zebym sie chwalil , ale modlilem sie na Rozancu za zdrowie .
karolina karolajn2021.01.11 21:50
super:)
Wdzięczny2021.01.11 15:31
Ojciec Leon to wulkan ciepła i ludzkiej życzliwości. Chorowałem w tym samym czasie i też miałem świadomość zbliżania się do progu życia. Kiedy jednak dowiedziałem się, że miłosierny Bóg ma dla Ojca Leona nowe zadania, to pomyślałem, że dobrze by było być ich świadkiem. Tak wielu poranionych potrzebuje ludzkiej życzliwości, aby odnaleźć drogę do Chrystusa. Drogi moje nie są waszymi drogami... Jesteśmy tylko nieużytecznymi sługami.
Opat2021.01.11 12:31
A co tam u Artura W., Leoś???
katolik2021.01.11 11:05
Bóg przyjdzie jak złodziej. Żeby sądzić żywych i umarłych. Ateiści szach imat.
Mirek2021.01.11 10:53
Dużo zdrowia Ojcu życzę i dużo takich tekstów jak dotychczas . Ad multos annos.....
Janko2021.01.11 10:40
To niech Ojciec uważa.