O. Jacek Salij: Kara Boża to przejaw Jego miłości do nas - zdjęcie
08.01.21, 13:00Fot. via Wikipedia, CC 0

O. Jacek Salij: Kara Boża to przejaw Jego miłości do nas

30

PYTANIE:

Nie wiem, skąd mi się wzięło takie przekonanie, że Kościół współczesny nie naucza już o karze Bożej, gdyż było to nazbyt ludzkie ujmowanie stosunku Boga do ludzi. Jakież było moje zdziwienie, kiedy w Apokalipsie przeczytałam tę oto modlitwę: "Dokądże, Władco święty i prawdziwy, nie będziesz sądził i wymierzał za krew naszą kary tym, co mieszkają na ziemi?" (6,10) Jak się wtedy poczułam, zachowam to dla siebie. W każdym razie zrozumiałam, że Pismo Święte nie tylko mówi o karze Bożej za grzechy, ale mówi to jeszcze w taki sposób, że nawet gdyby ktoś nie znał teorii resentymentu, to i tak w duchu tej teorii przytoczoną tu modlitwę zrozumie. Myślę, że Kościół i teologia mają takieś metody ochrony wiernych przed nazbyt ludzkim rozumieniem takich wypowiedzi Pisma Świętego. Sama nie wiem, czego ja od Ojca oczekuję. Najprościej by było, gdyby Ojciec napisał, co myśli na temat kary Bożej.

ODPOWIADA O. JACEK SALIJ OP:

Postaram się nie powtarzać tego, co napisałem w tekście o gniewie Bożym (znajduje się on w mojej książce pt. Pytania nieobojętne). Próbowałem tam pokazać, iż nie tylko jest tak, że miłosierdzie Boże jest większe od Jego gniewu, ale również sam gniew Boży jest przejawem Jego miłości do nas. To po prostu niemożliwe, żeby Bóg był obojętny wobec zła, jakie czynimy. Znaczyłoby to, że my sami jesteśmy Mu obojętni, czyli że nas nie kocha.

Przeinaczylibyśmy również prawdę o karze Bożej, gdybyśmy nie umieli w niej dostrzec przejawu Bożej miłości. Najpierw zauważmy, że tak już jesteśmy stworzeni, że czynienie zła i trwanie w złu niszczy nas i sprowadza na nas nieszczęście. Tutaj nie potrzeba nawet żadnej dodatkowej kary. Po prostu tak to już jest, że kto szuka korzyści lub szczęścia, nie licząc się z Bożymi przykazaniami, prędzej czy później przekona się, że działał przeciwko samemu sobie. Wprawdzie można powiedzieć, że na syna marnotrawnego Bóg w końcu zesłał karę. Ale przecież samo jego postępowanie prowadziło go do coraz to głębszej degradacji. Jak powiada przysłowie: "zło trawi samo siebie".

I to jest pierwsza różnica, jaka dzieli karę Bożą od kar ludzkich: Ludzie wymierzają karę w następstwie jakiegoś przestępstwa, kara Boża zawarta jest już w samym grzechu, tyle że grzesznik nie zawsze od razu to spostrzega. "Twoja niegodziwość cię karze -- wypomina Bóg swojemu grzesznemu ludowi -- twoje przestępstwo jest tym, co cię chłoszcze. Poznaj i zobacz, jak źle ci i gorzko, żeś opuściła Pana, Boga twego, i żadnej trwogi nie miałaś przede Mną" (Jr 2,19; por. 6,19).

Pomyślmy sobie teraz, jakie to by było straszne, gdyby grzech nie sprowadzał na nas nieszczęścia. To by było gorzej jeszcze, niż kiedy żonie mąż nie jest potrzebny do szczęścia. Bo wprawdzie nie jest to normalne, że małżonkowie nie są sobie potrzebni do szczęścia, ale taką sytuację da się jeszcze wyobrazić. Jakże jednak człowiek może być szczęśliwy bez Boga? To trochę tak, jakby ktoś chciał oddychać bez powietrza albo najeść się tym, że mu się śniło jedzenie. Skoro grzech jest odejściem od Boga, rozumie się samo przez się, że jest to droga ku samozniszczeniu. Świat byłby absurdalny, gdyby było inaczej.

"Grzech sam w sobie jest karą" -- powiada mądre przysłowie. To prawda, że czasem działa on jak narkotyk i może dać człowiekowi na jakiś czas poczucie szczęścia i spełnienia, ale obiektywnie każdy grzech zmienia sytuację człowieka na gorsze. Toteż najbardziej tragiczną i przeklętą karą za grzech jest to, że otwiera on wrota do grzechów następnych. Jak powiada Apostoł Paweł: Tych, którzy nie liczą się z Bogiem, "wydał Bóg na pastwę ich bezużytecznego rozumu, tak że czynią to, co się nie godzi" (Rz 1,28).

My czasem sądzimy, że utrapienia, które nas spotykają, są karą za nasze grzechy. Otóż tylko w szerokim sensie może to być prawda. Przecież nawet wówczas, kiedy są one oczywistym skutkiem jakichś naszych grzechów, stanowią raczej miłosierne upomnienie, żebyśmy jak najszybciej porzucili grzech, gdyż niszczy w nas samą duszę. W Piśmie Świętym czytamy nieraz, że grzesznik, któremu wszystko wiedzie się pomyślnie, powinien się tym bardzo zaniepokoić -- kto wie, może to jest znak, że sam Bóg traci już nadzieję na jego nawrócenie.

     
    Pamiętny wyraz tej intuicji dał Adam Mickiewicz:
    Onego czasu w upał przyszli ludzie różni
    Zasnąć pod cieniem muru; byli to podróżni.
    Między nimi był zbójca; a gdy inni spali,
    Anioł Pański zbudził go: "Wstań, bo mur się wali".
    On zbójca był ze wszystkich innych najzłośliwszy:
    Wstał, a mur inne pobił. On ręce złożywszy
    Bogu dziękował, że mu ocalono zdrowie.
    A Anioł Pański stanął przed nim i tak powie:
    "Ty najwięcej zgrzeszyłeś! kary nie wyminiesz,
    Lecz ostatni najgłośniej, najhaniebniej zginiesz".
     

Nie będę tu wskazywał wszystkich biblijnych źródeł tej poetyckiej przypowieści z Dziadów, części trzeciej, ale warto przynajmniej przytoczyć tu następującą wypowiedź Drugiej Księgi Machabejskiej: "Znakiem wielkiego dobrodziejstwa jest to, iż grzesznicy nie są pozostawieni w spokoju przez długi czas, ale że zaraz dosięga ich kara. Nie uważał bowiem Pan, że z nami trzeba postępować tak samo, jak z innymi narodami, co do których pozostaje cierpliwy i nie karze ich tak długo, aż wypełnią miarę grzechów. Nie chciał bowiem karać nas na końcu, dopiero wtedy, gdyby nasze grzechy przebrały miarę. A więc nigdy nie cofa On od nas swojego miłosierdzia; choć wychowuje przez prześladowania, to jednak nie opuszcza swojego ludu" (2 Mch 6,13-16; por. Am 4,6-12).

Sami wiemy najlepiej, że to trudne miłosierdzie Boga wobec nas -- miłosierdzie wyrażające się spuszczaniem na nas utrapień -- bywa szczególnie skuteczne. Iluż to ludzi pod wpływem doznanych utrapień opamiętało się! "Wszystko, co na nas sprowadziłeś -- modli się pokornie Azariasz -- i wszystko, co nam uczyniłeś, uczyniłeś według sprawiedliwego sądu. (...) Niech jednak dusza strapiona i duch uniżony znajdą u Ciebie upodobanie. (...) Nie zawstydzaj nas, lecz postępuj z nami według swojej łagodności i według wielkiego swego miłosierdzia!" (Dn 3,31.39.42)

Właśnie w tej perspektywie należy rozumieć modlitwę z Apokalipsy, która tak Panią zaniepokoiła. Proszę zauważyć, że nie jest to modlitwa ludzi takich samych jak my, a więc narażonych na subiektywizm oraz ciemne uczucia wobec swych prześladowców. Jest to modlitwa męczenników, którzy już oglądają święte oblicze Boga. Czyż serce nie podpowiada nam, że oni błagają Boga, aby nie zrażał się zatwardziałością swoich nieprzyjaciół, ale miłosiernie spuścił na nich utrapienia? Przecież nawet skałę da się skruszyć!

Podsumujmy. O karze za grzechy mówi słowo Boże jakby na dwóch płaszczyznach. W sensie ścisłym karą za grzech są ciemności przebywania poza obecnością Bożą, wystawienie samego siebie na pustkę i bezsens. Mówiąc inaczej, karą za grzech jest sam grzech; nasze przebywanie w świecie bez Boga.

Pismo Święte mówi ponadto o karze za grzech w sensie nieścisłym. Są to utrapienia, będące albo zwyczajną konsekwencją naszych grzechów, albo nawet przychodzące na nas w wyniku szczególnej ingerencji Bożej Opatrzności w nasze życie: abyśmy zaprzestali wreszcie iść do własnej zguby. Tego rodzaju "kara" jest znakiem Bożego miłosierdzia: Bóg usiłuje w ten sposób przywrócić nas do duchowej przytomności, abyśmy nie spadli do przepaści.

Dla uniknięcia nieporozumień dodajmy jeszcze, że nie wszystkie utrapienia, które nas spotykają, muszą mieć właśnie ten sens. Bóg dopuszcza na nas również takie utrapienia, które stanowią raczej próbę i oczyszczenie niż wezwanie do opamiętania. "Bo kogo Bóg miłuje, tego karze. Chłoszcze zaś każdego, kogo uznaje za syna" (Prz 3,12; Hbr 12,6).

Komentarze (30):

gienek2021.01.9 13:23
Bóg(a raczej wielu --Elohim) ukazany w Starym Testamencie jest wg mnie i nie tylko kosmitą , Statek kosmiczny jest np opisany w Księdze Henocha , gdy Henoch został zabrany na pokład- ksiega ta , nie wiadomo dlaczego została usunięta ze St Testamentu), ale jest w Internecie. Ciekawe jest też zastanowić się do czego służyła Arka Przymierza) Sam człowiek został wytworzony z ingerencji w genotyp prawdopodobnie małpy (cos na wzór "Wyspy dr. Maerou ) -ma ponad 99% genotypu szympansa. Bóg starego testamentu ogłosił Starozytnemu Izrelowi , ze jest jego narodem wybranym -Izerael go nie wybierał! Dla Izraela skończyło się to bardzo smutno -lata poniewierki na pustyni, na koniec Ziemia Obiecana okazała sie zamieszkała przez Kananejczyków, których -i wszystko co żywe Bóg kazał zabić i objąć tę ziemię . Natchniony Stary testament-parę przypowieści --Abroham jest alfonsem swojej żony, stręczy ją możnym świata jako swoją siostrę za pieniądze- kogo Bóg karze--władców którzy zostali wprowadzeni w błąd, inna --Ezaw i Jakub, Jakub podszywa się pod Ezawa i oszukuje swojego ojca Izaaka podając się za Ezawa (owijaąc szyję i ramiona skóra koźlą -bo Ezaw był tak owłosiony) wyłudza pierworodzeństwo i błogosławieństwo ojca, i to się bardzo Bogu spodobało-Od Jakuba -Izraela powstało 12 plemion Izraela. Kto teraz jest starożytnym Izraelem? Niektórzy Żydzi sefardyjscy, Palestyńczycy , część plemion arabskich. Kto objął Ziemię obiecaną ? Czy Żydzi starożytni? nie jest ich tam około 5-10%, reszta -większość to Żydzi pochodzenia chazarskiego( ludy kaukasko mongolskie , które przyjęły judaizm w 9 wieku) wielu ze Zw. Radzieckiego i póżniej z Rosji , Polski itp. Jak to się stała taka zamiana?? jak do tego dopuścił Bóg Starego Testamentu? Może tak lubi.
Anonim2021.01.9 9:27
Pamiętaj, jak ojciec maltretuje dziecko, to dlatego, że je kocha. A im bardziej tłucze, tym bardziej kocha
gienek2021.01.8 23:31
Przypisywanie prawdziwemu Bogu -Absolutowi Kosmosowi -cech człowieka -gniewu , mściwości, pastwienia się nad ludźmi w celach dydaktycznych (wręcz sadyzmu) jest niedorzeczne! Powoływanie się na legendy i to bardzo wybiórczo na --Stary testament --Bóg=Jahwe jest tak logiczne jak powoływanie się na mity greckie.
Protestant2021.01.9 10:39
Twoja opinia, kwestionująca natchnienie Starego Testamentu oraz związek Jezusa z Bogiem objawionym w tych księgach - jest zbieżna z marcjonizmem, herezją z II w. W rzeczywistości Jezus i autorzy Nowego Testamentu wielokrotnie powoływali się wprost, bądź poprzez nawiązania, do ksiąg ST. Orędziem wczesnego chrześcijaństwa była tożsamość Jezusa jako Mesjasza (Chrystusa) - co byłoby niemożliwe do zrozumienia bez odwołania się do ST (por. Łk. 24,,27.44-45; J. 5,39; Dz. 17,2-3).
Protestant2021.01.9 10:57
Antropomorfizacja tekstów, które w Piśmie mówią o Bożym gniewie polega na traktowaniu gniewu/kary/sprawiedliwości Boga jako emocji - po w nas, ludziach gniew jest emocją. U Boga gniew jest postawą, stanem trwałym, okazywanym wobec ludzkiej niegodziwości. "Albowiem gniew Boży ujawnia się z nieba na wszelką bezbożność i nieprawość tych ludzi, którzy przez nieprawość nakładają prawdzie pęta..." (Rz. 1,18). "Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia, lecz grozi mu gniew Boży" (J. 3,36). Nie możemy zmienić natury Boga, możemy natomiast zmienić swoją naturę, nawracając się, wierząc w Chrystusa i prowadząc życie pod kierownictwem Ducha Świętego. Wtedy Boży gniew nam nie grozi.
AAAtomek2021.01.8 20:16
Czyli powstania kościuszkowskie, listopadowe, styczniowe, Sybir, zesłania, emigracja, 1 i 2 wojna światowa, holokaust, PRL to przejaw jego miłości do nas Polaków?... :D
O. Jacek Salij:2021.01.8 18:50
Kara Boża to przejaw Jego miłości do nas. // PYTANIE: Nie wiem, skąd mi się wzięło takie przekonanie, że Kościół współczesny nie naucza już o karze Bożej, gdyż było to nazbyt ludzkie ujmowanie stosunku Boga do ludzi. Jakież było moje zdziwienie, kiedy w Apokalipsie przeczytałam tę oto modlitwę: "Dokądże, Władco święty i prawdziwy, nie będziesz sądził i wymierzał za krew naszą kary tym, co mieszkają na ziemi?" (6,10) Jak się wtedy poczułam, zachowam to dla siebie. W każdym razie zrozumiałam, że Pismo Święte nie tylko mówi o karze Bożej za grzechy, ale mówi to jeszcze w taki sposób, że nawet gdyby ktoś nie znał teorii resentymentu, to i tak w duchu tej teorii przytoczoną tu modlitwę zrozumie. Myślę, że Kościół i teologia mają takieś metody ochrony wiernych przed nazbyt ludzkim rozumieniem takich wypowiedzi Pisma Świętego. Sama nie wiem, czego ja od Ojca oczekuję. Najprościej by było, gdyby Ojciec napisał, co myśli na temat kary Bożej. ODPOWIADA O. JACEK SALIJ OP: Postaram się nie powtarzać tego, co napisałem w tekście o gniewie Bożym (znajduje się on w mojej książce pt. Pytania nieobojętne). Próbowałem tam pokazać, iż nie tylko jest tak, że miłosierdzie Boże jest większe od Jego gniewu, ale również sam gniew Boży jest przejawem Jego miłości do nas. To po prostu niemożliwe, żeby Bóg był obojętny wobec zła, jakie czynimy. Znaczyłoby to, że my sami jesteśmy Mu obojętni, czyli że nas nie kocha.
c.d2021.01.8 18:52
Przeinaczylibyśmy również prawdę o karze Bożej, gdybyśmy nie umieli w niej dostrzec przejawu Bożej miłości. Najpierw zauważmy, że tak już jesteśmy stworzeni, że czynienie zła i trwanie w złu niszczy nas i sprowadza na nas nieszczęście. Tutaj nie potrzeba nawet żadnej dodatkowej kary. Po prostu tak to już jest, że kto szuka korzyści lub szczęścia, nie licząc się z Bożymi przykazaniami, prędzej czy później przekona się, że działał przeciwko samemu sobie. Wprawdzie można powiedzieć, że na syna marnotrawnego Bóg w końcu zesłał karę. Ale przecież samo jego postępowanie prowadziło go do coraz to głębszej degradacji. Jak powiada przysłowie: "zło trawi samo siebie". I to jest pierwsza różnica, jaka dzieli karę Bożą od kar ludzkich: Ludzie wymierzają karę w następstwie jakiegoś przestępstwa, kara Boża zawarta jest już w samym grzechu, tyle że grzesznik nie zawsze od razu to spostrzega. "Twoja niegodziwość cię karze -- wypomina Bóg swojemu grzesznemu ludowi -- twoje przestępstwo jest tym, co cię chłoszcze. Poznaj i zobacz, jak źle ci i gorzko, żeś opuściła Pana, Boga twego, i żadnej trwogi nie miałaś przede Mną" (Jr 2,19; por. 6,19). Pomyślmy sobie teraz, jakie to by było straszne, gdyby grzech nie sprowadzał na nas nieszczęścia. To by było gorzej jeszcze, niż kiedy żonie mąż nie jest potrzebny do szczęścia. Bo wprawdzie nie jest to normalne, że małżonkowie nie są sobie potrzebni do szczęścia, ale taką sytuację da się jeszcze wyobrazić. Jakże jednak człowiek może być szczęśliwy bez Boga? To trochę tak, jakby ktoś chciał oddychać bez powietrza albo najeść się tym, że mu się śniło jedzenie. Skoro grzech jest odejściem od Boga, rozumie się samo przez się, że jest to droga ku samozniszczeniu. Świat byłby absurdalny, gdyby było inaczej.
c.d2021.01.8 18:52
"Grzech sam w sobie jest karą" -- powiada mądre przysłowie. To prawda, że czasem działa on jak narkotyk i może dać człowiekowi na jakiś czas poczucie szczęścia i spełnienia, ale obiektywnie każdy grzech zmienia sytuację człowieka na gorsze. Toteż najbardziej tragiczną i przeklętą karą za grzech jest to, że otwiera on wrota do grzechów następnych. Jak powiada Apostoł Paweł: Tych, którzy nie liczą się z Bogiem, "wydał Bóg na pastwę ich bezużytecznego rozumu, tak że czynią to, co się nie godzi" (Rz 1,28). My czasem sądzimy, że utrapienia, które nas spotykają, są karą za nasze grzechy. Otóż tylko w szerokim sensie może to być prawda. Przecież nawet wówczas, kiedy są one oczywistym skutkiem jakichś naszych grzechów, stanowią raczej miłosierne upomnienie, żebyśmy jak najszybciej porzucili grzech, gdyż niszczy w nas samą duszę. W Piśmie Świętym czytamy nieraz, że grzesznik, któremu wszystko wiedzie się pomyślnie, powinien się tym bardzo zaniepokoić -- kto wie, może to jest znak, że sam Bóg traci już nadzieję na jego nawrócenie. Pamiętny wyraz tej intuicji dał Adam Mickiewicz: Onego czasu w upał przyszli ludzie różni Zasnąć pod cieniem muru; byli to podróżni. Między nimi był zbójca; a gdy inni spali, Anioł Pański zbudził go: "Wstań, bo mur się wali". On zbójca był ze wszystkich innych najzłośliwszy: Wstał, a mur inne pobił. On ręce złożywszy Bogu dziękował, że mu ocalono zdrowie. A Anioł Pański stanął przed nim i tak powie: "Ty najwięcej zgrzeszyłeś! kary nie wyminiesz, Lecz ostatni najgłośniej, najhaniebniej zginiesz".
Jest Fronda? Jest piąteczek? Jest LOLcontent!2021.01.8 18:21
j.w.
Piotr2021.01.8 18:16
Siostry gwałcone na misjach W zeszłym roku ukazała się książka włoskiego dziennikarza tygodnika "Panorama" Carmelo Abbate pod tytułem "Sex and the Vatican", która opowiada o życiu seksualnym duchownych - homo- i heteroseksualnych. Autor poświęcił w niej kilka rozdziałów kobietom księży oraz siostrom zakonnym gwałconym na misjach przez swoich zwierzchników. - Kościół musiał się do tego przyznać w 2001 roku. W misjach prowadzonych w biednych krajach, przełożeni preferują młode siostry zakonne od lokalnych dziewczyn, ponieważ te złożyły śluby czystości i są dziewicami, więc jest mniejsze ryzyko, że mają AIDS. Największą ilość gwałtów seksualnych odnotowuje się w Afryce, gdzie są też przypadki sióstr zmuszanych do brania pigułek antykoncepcyjnych oraz zgonów zakonnic podczas nielegalnych aborcji. Zakonnice gwałcone przez księży i biskupów są wyrzucane z Kościoła, gdy decydują się zgłosić to władzom cywilnym. Wszystko to jest znane Watykanowi, gdyż otrzymał tajny raport jednej z matek przełożonych zakonu misjonarek - mówi Carmelo Abbate. Tajny raport Jego słowa potwierdza artykuł Marco Politiego, który ukazał się w dzienniku "La Repubblica" w 2001 roku i opowiadał o tajnym raporcie, który 18 lutego 1995 roku został przekazany kardynałowi Eduardo Martinez Somalo, ówczesnemu Prefektowi Kongregacja ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego. Jego autorka - siostra Maura O'Donohue - koordynatorka z ramienia Caritasu programów zapobiegających AIDS, była bardzo jasna i precyzyjna w swoich oskarżeniach: "Nadużycia są powszechne i jest wiele zgłoszeń". "Kandydatki do życia zakonnego są gwałcone przez księży, którym muszą przedstawiać certyfikaty zdrowia. Lekarze szpitali katolickich są często odwiedzani przez duchownych, którzy przyprowadzają siostry zakonne lub inne kobiety, by przerwały ciążę. Siostra O'Donohue opowiadała o historii jednej z zakonnic, która - zmuszona do aborcji - zmarła w wyniku zabiegu, a ksiądz odprawił za nią solenną mszę żałobną" - pisał Marco Politi w 2001 roku, cytując tajny raport. Choć Kościół już wtedy postanowił podjąć odpowiednie kroki, aby także na misjach dbano o przestrzeganie celibatu, problem nadal istnieje. Los i cierpienia zakonnic, które zaszły w ciąże, pozostaje nadal jedną z najciemniejszych tajemnic Watykanu.
rebeliant2021.01.8 17:46
A gdzie to automatyczne przebaczanie ? A skoro człowiek ma być jak Bóg, to też ma dokonywać kar ? - to w końcu, w którą stronę ludzie mają iść, bo wymierzenie kary to jest właśnie brak przebaczenia, lecz właśnie pomstą ? A kto dokonuje pomsty, czyli kary (należytej równoważącej krzywdę reakcji) ten przekreśla już możliwość przebaczenia "tak jak i ja przebaczyłem". Widać, że obłuda wylewa się z tronu wszechmocnego i spływa na pióra swoich głosicieli.
O czym ty piszesz"rebeliancie"- LESIU K....?2021.01.9 23:21
Och ty "rebeliancie..."ateisto- du....y geju"..."! Mało wiesz, a zabierasz głos! Nie lepiej byłoby zapytać, zamiast udawać głupio-mądrego? NIE MA U NAS "AUTOMATYCZNEGO PRZEBACZENIA"! Pan Bóg szanuje ludzką wolną wolę! Sam nie przebaczy, jeżeli tego nie człowiek chce! Przebaczy, jeżeli żałuje się swoich złych czynów i poprosi się GO o przebaczenie! Rozumiesz? Póki się żyje można to zrobić, po śmierci będzie za późno! Stanie się w takim stanie ducha, w jakim się umarło!
Protestant2021.01.8 16:12
Z tekstu nie wiadomo, co ks. Salij ma na myśli, gdy w tytule używa słowa "nas". Czy chodzi o ogół ludzi, czy wyłącznie tych, którzy wierzą w Chrystusa, nawrócili się, są chrześcijanami. Celowo nie piszę tu "są ochrzczeni", bo przy powszechnej praktyce chrztu dzieci, chrzest nie oznacza ani nawrócenia ani wiary ochrzczonego. "Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu" (Hbr. 11,6). Bez wiary nie można też stać się Bożym dzieckiem (J. 1,12-13). "Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia, lecz grozi mu gniew Boży." (J. 3,36). Boże prowadzenie chrześcijan - bo tego w istocie dotyczy teks ks. Salija, należałoby nazwać nie "karą" ale "karceniem". Bo karcenie ma za cel naprawę, kara natomiast jest wymierzeniem sprawiedliwości. Miłosierdzie Boże polega na tym, że Bóg wszystkim oferuje zbawienie, poprzez nawrócenie i wiarę. Jeśli ktoś tej Dobrej Nowiny przez całe swe życie nie przyjmuje, pozostaje w stanie, w którym doświadczy Bożej sprawiedliwości.
rydzyk to diabelski wytrzep2021.01.8 15:38
napyerdalajcie żonę i dzieciaki! im bardziej będzie ich bolało i będą cierpieć tym bardziej okażecie im swoją miłość!
CRAN2021.01.8 15:16
To prawda Biblijna. Bóg Kocha każdego.
O. Jacek Salij:2021.01.8 14:16
Kara Boża to przejaw Jego miłości do nas. // PYTANIE: Nie wiem, skąd mi się wzięło takie przekonanie, że Kościół współczesny nie naucza już o karze Bożej, gdyż było to nazbyt ludzkie ujmowanie stosunku Boga do ludzi. Jakież było moje zdziwienie, kiedy w Apokalipsie przeczytałam tę oto modlitwę: "Dokądże, Władco święty i prawdziwy, nie będziesz sądził i wymierzał za krew naszą kary tym, co mieszkają na ziemi?" (6,10) Jak się wtedy poczułam, zachowam to dla siebie. W każdym razie zrozumiałam, że Pismo Święte nie tylko mówi o karze Bożej za grzechy, ale mówi to jeszcze w taki sposób, że nawet gdyby ktoś nie znał teorii resentymentu, to i tak w duchu tej teorii przytoczoną tu modlitwę zrozumie. Myślę, że Kościół i teologia mają takieś metody ochrony wiernych przed nazbyt ludzkim rozumieniem takich wypowiedzi Pisma Świętego. Sama nie wiem, czego ja od Ojca oczekuję. Najprościej by było, gdyby Ojciec napisał, co myśli na temat kary Bożej. ODPOWIADA O. JACEK SALIJ OP: Postaram się nie powtarzać tego, co napisałem w tekście o gniewie Bożym (znajduje się on w mojej książce pt. Pytania nieobojętne). Próbowałem tam pokazać, iż nie tylko jest tak, że miłosierdzie Boże jest większe od Jego gniewu, ale również sam gniew Boży jest przejawem Jego miłości do nas. To po prostu niemożliwe, żeby Bóg był obojętny wobec zła, jakie czynimy. Znaczyłoby to, że my sami jesteśmy Mu obojętni, czyli że nas nie kocha.
c.d.2021.01.8 14:16
Przeinaczylibyśmy również prawdę o karze Bożej, gdybyśmy nie umieli w niej dostrzec przejawu Bożej miłości. Najpierw zauważmy, że tak już jesteśmy stworzeni, że czynienie zła i trwanie w złu niszczy nas i sprowadza na nas nieszczęście. Tutaj nie potrzeba nawet żadnej dodatkowej kary. Po prostu tak to już jest, że kto szuka korzyści lub szczęścia, nie licząc się z Bożymi przykazaniami, prędzej czy później przekona się, że działał przeciwko samemu sobie. Wprawdzie można powiedzieć, że na syna marnotrawnego Bóg w końcu zesłał karę. Ale przecież samo jego postępowanie prowadziło go do coraz to głębszej degradacji. Jak powiada przysłowie: "zło trawi samo siebie". I to jest pierwsza różnica, jaka dzieli karę Bożą od kar ludzkich: Ludzie wymierzają karę w następstwie jakiegoś przestępstwa, kara Boża zawarta jest już w samym grzechu, tyle że grzesznik nie zawsze od razu to spostrzega. "Twoja niegodziwość cię karze -- wypomina Bóg swojemu grzesznemu ludowi -- twoje przestępstwo jest tym, co cię chłoszcze. Poznaj i zobacz, jak źle ci i gorzko, żeś opuściła Pana, Boga twego, i żadnej trwogi nie miałaś przede Mną" (Jr 2,19; por. 6,19). Pomyślmy sobie teraz, jakie to by było straszne, gdyby grzech nie sprowadzał na nas nieszczęścia. To by było gorzej jeszcze, niż kiedy żonie mąż nie jest potrzebny do szczęścia. Bo wprawdzie nie jest to normalne, że małżonkowie nie są sobie potrzebni do szczęścia, ale taką sytuację da się jeszcze wyobrazić. Jakże jednak człowiek może być szczęśliwy bez Boga? To trochę tak, jakby ktoś chciał oddychać bez powietrza albo najeść się tym, że mu się śniło jedzenie. Skoro grzech jest odejściem od Boga, rozumie się samo przez się, że jest to droga ku samozniszczeniu. Świat byłby absurdalny, gdyby było inaczej.
c.d2021.01.8 14:17
"Grzech sam w sobie jest karą" -- powiada mądre przysłowie. To prawda, że czasem działa on jak narkotyk i może dać człowiekowi na jakiś czas poczucie szczęścia i spełnienia, ale obiektywnie każdy grzech zmienia sytuację człowieka na gorsze. Toteż najbardziej tragiczną i przeklętą karą za grzech jest to, że otwiera on wrota do grzechów następnych. Jak powiada Apostoł Paweł: Tych, którzy nie liczą się z Bogiem, "wydał Bóg na pastwę ich bezużytecznego rozumu, tak że czynią to, co się nie godzi" (Rz 1,28). My czasem sądzimy, że utrapienia, które nas spotykają, są karą za nasze grzechy. Otóż tylko w szerokim sensie może to być prawda. Przecież nawet wówczas, kiedy są one oczywistym skutkiem jakichś naszych grzechów, stanowią raczej miłosierne upomnienie, żebyśmy jak najszybciej porzucili grzech, gdyż niszczy w nas samą duszę. W Piśmie Świętym czytamy nieraz, że grzesznik, któremu wszystko wiedzie się pomyślnie, powinien się tym bardzo zaniepokoić -- kto wie, może to jest znak, że sam Bóg traci już nadzieję na jego nawrócenie. Pamiętny wyraz tej intuicji dał Adam Mickiewicz: Onego czasu w upał przyszli ludzie różni Zasnąć pod cieniem muru; byli to podróżni. Między nimi był zbójca; a gdy inni spali, Anioł Pański zbudził go: "Wstań, bo mur się wali". On zbójca był ze wszystkich innych najzłośliwszy: Wstał, a mur inne pobił. On ręce złożywszy Bogu dziękował, że mu ocalono zdrowie. A Anioł Pański stanął przed nim i tak powie: "Ty najwięcej zgrzeszyłeś! kary nie wyminiesz, Lecz ostatni najgłośniej, najhaniebniej zginiesz".
MaxFiend2021.01.8 13:58
Następny przerażony boską mściwością uważa, że "kara to nie zemsta, a przejaw Bożego Miłosierdzia"? Bóg karze za to, że dał nam wolną wolę? Przecież to bez sensu :-D
XYZ2021.01.8 13:20
Jak mąż leje żonę to też z miłości.
gumowa kaczka2021.01.9 20:45
akurat tutaj chodzi bardziej o troskę o jej wątrobę
Anonim2021.01.8 13:20
Jak bije to znaczy, że kocha 🤣
katolik2021.01.8 13:16
Kosciół nie pozwałał nazywać Karą BOZĄ pseudopandemii, dlatego NIE było wezwania do nawrócenia, do nieustannego Rózańca, aby upadł plan masonów, ale modlitwa o zakonczewnie pandemii, a to będzie jak powiedzą zdrajcy narodu, więc Kosciół juz nie rozróżnia ani prawdy ani rzeczywistosci. A to co się dzieje jest KARĄ!
Po 11 ...2021.01.8 13:07
Wszystko jasne. Kara to nagroda, nagroda to kara. Niebo to piekło, a Jezus to diabeł. Jak dla mnie logiczne :)
W twoim wieku, no, no...2021.01.8 13:19
Wczoraj ponad 16 godz. a dzisiaj już masz niemal 6 godz. tyry, tj. srrania we Frondzie. Ty to popierrdolone życie!
Po 11 ...2021.01.8 13:26
Tylko ten frondel ... ślamazarny. Nowy content pojawia się z częstotliwością katolickiego seksu. Nawet oferowałem pomoc, że popisze artykułu pod pseudonimem i będę je komentował, wszystko w jednej cenie. Ale frendzel twierdzi, że i tak ich nie stać. Szkoda.
Czym się chwalisz???2021.01.9 23:40
PO 11!"... Pomarzyć możesz już tylko sobie o seksie! Dobrze o tym wiesz! Ty już nic nie możesz, staruszku! Od dawna jesteś chory na prostatę / pisałeś o tym wcześniej, pamiętam! Zapominasz, że w prześwitach świadomości, pomiędzy mocnymi prochami, piszesz trochę prawdy!
Jawny2021.01.8 13:41
To jego wybór, tego Po 11.. Sadomasochista. Normalny człowiek wziąłby się za coś pożytecznego. Ale pomioty Urbana tak już mają.
Aj, waj, o co ci chodzi?2021.01.9 23:35
"PO 11" , vel "dumny geju"..itd. Ty sam nie jesteś logiczny! A to, że pedaliłeś dzieci, to masz mieć za to nagrodę!??? Karę i to ogromną! To jest grzech sodomi! --- Poczytaj co na ten temat pisze Biblia! " Lepiej byłoby, aby sobie przywiązać kamień do szyi... niż skrzywdzić chociażby jednego "maluczkiego"! A ty masz ile dzieci na sumieniu, co?