05.04.16, 14:00

Nawracać Żydów czy nie? Tak - tylko delikatnie

Pewne sformułowania ostatniego watykańskiego dokumentu o relacjach katolicko­żydowskich wzbudziły u wielu katolików zastrzeżenia. Czy jego stwierdzenie, że Kościół nie prowadzi żadnej instytucjonalnej misji wobec Żydów oznacza, żebyśmy nie głosili im Ewangelii ani nie dawali świadectwa wiary w Chrystusa? Jednak z opublikowanego w grudniu tekstu wcale nie wynika, że chrześcijanie mają się wyrzec swej misji. Nowy dokument omawia Aleksander Kowalski w audycji z cyklu „Wspólne dziedzictwo”.

Aleskander Kowalski

Radio Watykańskie

10 grudnia ub. r. w Biurze Prasowym Stolicy Apostolskiej przedstawiono nowy dokument watykańskiej Komisji ds. Kontaktów Religijnych z Judaizmem. Jego tytuł składa się z dwóch części.

Pierwsza to słowa z listu św. Pawła do Rzymian: „Bo dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne (Rz 11, 29)”. Z drugiej dowiadujemy się, że są to „Refleksje o kwestiach teologicznych odnoszących się do relacji katolicko­żydowskich z okazji 50. rocznicy «Nostra aetate»”. Jak poinformował podczas prezentacji sekretarz tej Komisji, niemiecki salezjanin ks. Norbert Hofmann, dokument opracowano nie tylko w oparciu o stwierdzenia wiary katolickiej, ale też uwzględniając stanowisko drugiej strony dialogu. Przy redagowaniu go skorzystano bowiem z konsultacji Żydów, by uzyskać ich opinię co do tego, czy właściwie przedstawiono kwestie dotyczące judaizmu. „Redagowanie dokumentu trwało w sumie dwa i pół roku, gdyż pierwsza jego wersja powstała w roku 2013. Już Benedykt XVI był przychylny opracowaniu takiego dokumentu, ale dopiero po uzyskaniu zgody Papieża Franciszka krótko po jego wyborze praca mogła się rozpocząć – mówił ks. Norbert Hofmann. ­ Od początku ściśle współpracowano z Kongregacją Nauki Wiary, do której oczywiście zwracamy się w Watykanie zawsze, gdy chodzi o teksty teologiczne.

Mała czteroosobowa grupa, do której należało po dwóch przedstawicieli z naszej Komisji i ze wspomnianej Kongregacji, przygotowała pierwszą wersję dokumentu. Przeczytali ją kierujący obu dykasteriami kardynałowie Koch i Müller, którzy zaproponowali pewne zmiany, po czym tekst przekazano konsultorom naszej Komisji, a po poprawieniu go w oparciu o ich propozycje kolejne sugestie wnieśli konsultorzy Kongregacji Nauki Wiary i te również uwzględniono. Po uzyskaniu we wrześniu 2015 r. nihil obstat od tejże Kongregacji tekst przedstawiono Sekretariatowi Stanu, który w październiku udzielił zezwolenia na publikację”. Kard. Kurt Koch, który jako przewodniczący Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan kieruje równocześnie wspomnianą Komisją, przypomniał, że wydała ona wcześniej trzy dokumenty: w 1974 r. „Wskazówki i sugestie” w sprawie wprowadzenia w życie soborowego dokumentu «Nostra aetate», w 1985 – instrukcję „Żydzi i judaizm w głoszeniu Słowa Bożego i katechezie Kościoła katolickiego”, a w 1998 – tekst zatytułowany: „Pamiętamy: Refleksje nad Szoah”. Obecny to już czwarty z kolei. „Jest to dokument wyraźnie teologiczny, który ma na celu podjęcie i wyjaśnienie kwestii, jakie wyłoniły się przez ostatnich kilkadziesiąt lat w dialogu żydowsko­katolickim. Przed tym tekstem nasza Komisja ds. Kontaktów Religijnych z Judaizmem nie wydała żadnego innego dokumentu w ścisłym sensie teologicznego – mówił kard. Kurt Koch. ­

Trzy poprzednie dokumenty dotyczyły raczej konkretnych tematów, przydatnych w dialogu z judaizmem z punktu widzenia zasadniczo praktycznego. Na wstępie podkreśla się, że nie jest to oficjalny dokument Magisterium Kościoła katolickiego, ale dokument studyjny naszej Komisji, mający na celu pogłębienie teologicznego wymiaru dialogu żydowsko­katolickiego. Nie ma zatem prezentować definitywnych stwierdzeń doktrynalnych, ale dostarczyć okazji i pobudki do dalszych dyskusji teologicznych. Ważnym celem Papieża Franciszka i naszej Komisji jest bowiem pogłębienie dialogu religijnego i teologicznego między Żydami i katolikami. Już w «Nostra aetate» (n. 4) wspomniano kwestie teologiczne wymagające dalszej refleksji. I właśnie do niej obecny dokument ma wnieść własny wkład. Zachęca on teologów i ogólniej wszystkich zainteresowanych dialogiem żydowsko­chrześcijańskim do zrozumienia, uwzględnienia i przedyskutowania różnych punktów przestawionych w dokumencie”. Szwajcarski kardynał przedstawił poszczególne tematy nowego dokumentu. Zwraca się w nim uwagę na szczególny status dialogu z judaizmem, nieporównywalny z dialogiem z jakimikolwiek innymi religiami ze względu na żydowskie korzenie chrześcijaństwa.

Żydzi i chrześcijanie wierzą w Słowo Boże, choć je inaczej interpretują. Przez Chrystusa wszyscy ludzie mają udział w zbawieniu, także Żydzi, choć nie przyjmują oni Chrystusowego dzieła odkupienia. Jak bowiem uczy św. Paweł, „dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne”. Kolejny, szósty rozdział nosi tytuł: „Zadanie ewangelizacyjne Kościoła w odniesieniu do judaizmu”. Największe kontrowersje i zastrzeżenia wśród wielu katolików wywołała ta właśnie część dokumentu, który oczywiście – jak zaznaczył kard. Koch – nie jest wyrazem oficjalnego nauczania Kościoła, może więc być przedmiotem dyskusji. Zapoznajmy się jednak bliżej z treścią tego rozdziału. Zaczyna się on znamienną uwagą: „Łatwo zrozumieć, że tak zwana «misja wobec Żydów» jest dla nich sprawą bardzo delikatną i drażliwą,  ponieważ w ich oczach wiąże się ona wręcz z samym istnieniem narodu żydowskiego.

Jest to także kwestia kłopotliwa dla chrześcijan, ponieważ powszechne zbawcze znaczenie Jezusa Chrystusa, a tym samym powszechna misja Kościoła mają dla nich fundamentalną wartość” (40). Widzimy zatem, że z nowego watykańskiego dokumentu wcale nie wynika, jakoby Kościół miał się wyrzekać swej misji, która jest powszechna, a więc dotyczy wszystkich, czyli także Żydów. Dalej mówi się wprost o ich ewangelizacji: „Kościół musi zatem postrzegać ewangelizację Żydów, którzy wierzą w jednego Boga, w sposób odmienny od ewangelizacji skierowanej do ludzi innych religii i światopoglądów. W praktyce oznacza to, że Kościół katolicki nie prowadzi ani nie popiera żadnej konkretnej instytucjonalnej pracy misyjnej skierowanej ku Żydom. Ale podczas gdy istnieje zasadnicze odrzucenie instytucjonalnej misji skierowanej wobec wyznawców judaizmu, to chrześcijanie są jednak wezwani do dawania świadectwa wiary w Jezusa Chrystusa także wobec Żydów, choć powinni to czynić w sposób pokorny i wrażliwy uznając, że Żydzi są depozytariuszami Słowa Bożego, a zwłaszcza pamiętając o wielkiej tragedii Szoah” (40).

Tak więc Komisja ds. Kontaktów Religijnych z Judaizmem nie odrzuca misji Kościoła skierowanej do wszystkich ludzi z Żydami włącznie, a jedynie „misję instytucjonalną” przeznaczoną tylko dla nich. W przeszłości rzeczywiście taką działalność misyjną wobec nich prowadzono, zresztą z niewielkim, nieraz nawet odwrotnym skutkiem, ale obecnie, jak przypomniano w dokumencie, już się tego nie czyni. Wskazano tu, że pojęcie chrześcijańskiej misji trzeba w dialogu z Żydami przedstawiać poprawnie. Ma ona źródło w posłaniu Jezusa przez Ojca, a Chrystus daje w niej udział swoim uczniom najpierw względem ludu Bożego Izraela, a po swym zmartwychwstaniu wobec wszystkich narodów. Powołuje swój Kościół tak spośród Żydów, jak i pogan w oparciu o wiarę w Chrystusa i chrzest (41): „Misja chrześcijańska i świadectwo w życiu osobistym i głoszeniu są od siebie nierozdzielne. Zasada, jaką Jezus daje swoim uczniom posyłając ich w świat, to raczej cierpieć przemoc, aniżeli ją zadawać. Chrześcijanie mają pokładać ufność w Bogu, który przeprowadzi swój powszechny plan zbawienia tylko sobie znanymi sposobami, gdyż są oni świadkami Chrystusa, ale to nie do nich samych należy dokonanie zbawienia ludzkości. Gorliwość o «dom Pana» musi się łączyć z pełną ufnością w ostateczne zwycięstwo Boga. Misja chrześcijańska oznacza, że wszyscy chrześcijanie, we wspólnocie z Kościołem, wyznają i głoszą historyczną realizację powszechnej woli Boga co do zbawienia w Jezusie Chrystusie (por. „Ad gentes”, 7). Doświadczają oni Jego sakramentalnej obecności w liturgii i konkretnie ją urzeczywistniają w swej służbie innym, zwłaszcza osobom potrzebującym” (42). W watykańskim dokumencie podkreślono, że Kościół Nowego Przymierza składa się z Żydów i pogan, choć przy proporcjach ilościowych chrześcijan pochodzenia żydowskiego i pogańskiego nie jest to teraz łatwo zauważalne. Mowa tu też o „trwałej roli ludu przymierza Izraela w Bożym planie zbawienia”. Stwierdza się, że należy ją „odnieść dynamicznie do «ludu Bożego Żydów i pogan, zjednoczonego w Chrystusie» – Tym, którego Kościół wyznaje jako powszechnego pośrednika stworzenia i zbawienia” (43).

Ostatnia część dokumentu wskazuje „Cele dialogu z judaizmem”. Jako pierwszy wymienia poznawanie się nawzajem, co nie ma się ograniczać tylko do samych specjalistów, stąd winno być uwzględniane zwłaszcza w formacji kapłańskiej. Przytoczono przedmowę autorstwa ówczesnego kardynała Josepha Ratzingera do dokumentu Papieskiej Komisji Biblijnej z 2001 r. „Naród żydowski i jego Święte Pisma w Biblii chrześcijańskiej”. Czytamy tam, że „chrześcijanie mogą wiele się nauczyć od żydowskiej egzegezy, stosowanej od ponad dwóch tysięcy lat. I na odwrót chrześcijanie mogą żywić nadzieję, że Żydzi skorzystają z badań egzegezy chrześcijańskiej”. Dalsze cele dialogu to obrona sprawiedliwości, pokoju i wolności religijnej, zwalczanie dyskryminacji rasowej i antysemityzmu, wreszcie współpraca społeczno­charytatywna. W prezentacji watykańskiego dokumentu wzięli również udział – rzecz bez precedensu – dwaj przedstawiciele judaizmu, którzy podczas jego opracowywania wnieśli też do niego pewien wkład swoimi uwagami. Obaj wyrazili radość z osiągnięć prowadzonego od pół wieku dialogu. Rabin David Rosen z Jerozolimy między innymi wskazał na potrzebę uwzględniania przez katolików, jeśli chcą zrozumieć swych żydowskich rozmówców, znaczenia, jakie ma dla nich Ziemia Izraela. Przyznał, że tego wyrazem było nawiązanie przez Watykan z woli św. Jana Pawła II stosunków dyplomatycznych z państwem izraelskim, jak i papieskie podróże do Ziemi Świętej. Rabin podjął też temat komplementarności, czyli wzajemnego uzupełniania się Żydów i chrześcijan. „Żydowskie znakomitości w ciągu wieków wyraziły ze swej strony koncepcję komplementarności, widząc w chrześcijaństwie boski nośnik, dzięki któremu prawdy powszechne, które judaizm przyniósł światu, mogą w rzeczywistości być bardziej skutecznie rozpowszechnione na całym świecie bez ograniczeń wynikających z tego, że Żydzi stanowią naród. Rabbi Samson Raphael Hirsch, jeden z największych rabinistycznych przywódców XIX wieku, widział nawet rozłam między Kościołem a Synagogą jako przynależną do Bożego planu konieczność, by ułatwić powszechne zadanie powierzone chrześcijaństwu – mówił rabin David Rosen. ­

A to, że możemy mówić o komplementarności, już samo w sobie jest silnym dowodem na to, jak znaczną drogę przemian i pojednania między katolikami i Żydami przeszliśmy w ostatnim półwieczu”. Jako ostatni wystąpił brytyjski teolog żydowski Edward Kessler z uniwersytetu w Cambridge. Wyraził on m.in. uznanie dla stwierdzenia prezentowanego dokumentu Komisji ds. Kontaktów Religijnych z Judaizmem, że „Nowe Przymierze nie jest dla chrześcijan ani unieważnieniem, ani zastąpieniem, ale spełnieniem obietnic Starego Przymierza” (32). Przestrzegł jednak, że „spełnienie” łatwo może być przez wielu chrześcijan nadal rozumiane właśnie jako zastąpienie przez nich roli, jaką mieli w Starym Przymierzu Żydzi. „Jako żydowski partner dialogu chętnie widziałbym dalszą refleksję nad tym, co oznacza wypełnienie z punktu widzenia relacji z judaizmem oraz jak możemy zapewnić, żeby zmiana w naszych relacjach nie ograniczała się do elity, ale rozciągnęła się od Watykanu po kościelne ławki i od głównych rabinatów aż po posadzki synagog – mówił Edward Kessler. ­ Oczywiście kwestie należy też rozpatrywać z perspektywy żydowskiej. Jaki Boży cel stał za stworzeniem chrześcijaństwa? Jakie konsekwencje wynikają dla Żydów stąd, że z powodu Żyda Jezusa 2 mld chrześcijan czytają teraz żydowską Biblię? Martin Buber na przykład mówił o Jezusie: «mój starszy brat».

Dla Żydów przymierze obiecane Abrahamowi i objawione Mojżeszowi ukazuje nie tylko jedyną i nieodwołalną relację między narodem żydowskim a Bogiem, ale być może daje też teologiczną przestrzeń chrześcijanom, by mieli swą własną szczególną relację z Bogiem i mogli także widzieć swoje odbicie w żydowskim zwierciadle, które może im służyć dla pogłębienia zarówno chrześcijańskiej wiary w Chrystusa, jak i chrześcijańskiego poszanowania dla swych starszych braci”. Prof. Kessler, który jest założycielem i dyrektorem Woolf Institute, zajmującego się relacjami między trzema religiami monoteistycznymi, zapowiedział, że instytut ten organizuje w tym roku w Cambridge razem z watykańską Komisją ds. Kontaktów Religijnych z Judaizmem spotkanie grupy teologów żydowskich i katolickich. Jako jego wyjściowy temat zaproponował aktualne znaczenie wybrania przez Boga zarówno Izraela, jak Kościoła.

Komentarze

anonim2016.04.5 14:29
Sami zaczną się nawracać kiedy zostaną niedługo oszukani przez wyczekiwanego mesjasza który okaże się po czasie ich wielkim wrogiem i antychrystem. Już teraz widać że ich sojusznicy okażą się ich wrogami nie licząc tych których już teraz mają wkoło siebie. Nawet Niemcy chcą już zarabiać na książce Hitlera, a muzułmański Obama i UE zezwalają na Państwo Islamskie mówiące o wybiciu Żydów tuż za ścianą. Owszem mają wielu bardzo wpływowych Żydów na świecie, ale wielu z nich nie działają dla dobra Izraela tylko dla synagogi szatana, a więc przeciwko Izraelowi.
anonim2016.04.5 16:59
Mówiąc wprost jasno i zrozumiale dla wszystkich "żydzi którzy teraz, w tym czasie" w tych Ostatecznych czasach nie nawrócą się, w piekle będą podobnie jak słynni z Buntu przeciwko Mesjaszowi "Słowu Wcielonemu" Jezusowi z Nazaretu.- Arcykapłani żydowscy Annasz i Kaifasz wraz z swoją Wysoką Radą żydowską
anonim2016.04.5 17:19
+ Uważajcie wszyscy, bo powiem rzeczy bardzo ważne. Teraz wszystkiego nie zrozumiecie, ale Ten, który przyjdzie po Mnie, wytłumaczy wam wszystko. Słuchajcie, więc uważnie: każdy z was jest przekonany, że bez pomocy Bożej grzeszy się łatwo, bo mamy naturę osłabioną przez grzech Byłbym, więc nieroztropnym Odkupicielem, gdybym dając tyle, by was odkupić, nie dał wam środków do zachowania owoców Mojej Ofiary. Wiecie i przecież, że ta skłonność do grzechu pochodzi z winy, która pozbawiając was łaski, odbiera wam waszą moc: zjednoczenia z Łaską. + Mówiliście:, „Ale Ty przywróciłeś nam Łaskę!". Była ona dana sprawiedliwym przed Moją śmiercią. By przywrócić ją przyszłym pokoleniem potrzebny jest środek. Ma on być nie tylko figurą rytualną, ale powinien wyryć w tym, kto go otrzymuje, prawdziwy charakter synów Bożych, jakimi byli Adam i Ewa. + Dusza ich, ożywiona łaską, posiadała wszelkie dar Boże. Wiecie już, co miał człowiek i co utracił. Teraz Moja Ofiara otworzyła drzwi Łaski i potok Jej mógł spłynąć na wszystkich, którzy prosić o nią dla Mojej Miłości. Ludzie otrzymają charakter synów Bożych, przez zasługi Pierworodnego, Tego, który mówi teraz do was, wasz Odkupicie i wasz Wiekuisty Pasterz, wasz Brat w Ojcu, wasz Mistrz. + Od Jezusa Chrystusa i przez Niego obecni i przyszli ludzie będą mogli posiadać Niebo i cieszyć się Bogiem, co jest ostatecznym celem człowieka; Dotąd sprawiedliwi, nawet obrzezani — nie mogli osiągnąć tego celu. Rozważane w Bogu ich cnoty obiecywały im miejsce w Niebie. Ale wśród tych wszystkich cnót rosło również przeklęte drzewo winy pierworodnej i żaden czyn, choćby najświętszy, nie mógł go usunąć. Nie można było wejść do Nieba z korzeniami i gałęziami tak szkodliwej rośliny. + W Wielki Piątek, westchnienia Patriarchów i proroków i wszystkich. Sprawiedliwych w Izraelu, uspokoiła radość dokonanego Odkupienia; Wtedy dusze, bielsze nad śnieg górski, uwolnione również z tej jedyne; skazy, jaka je odłączyła od Nieba. + Ale świat trwa nadal. Pokolenia po wstają i będą powstawać. Ludy i narody będą przychodzić do Chrystusa. Czyż Chrystus może umierać dla każdego pokolenia, by je zbawiać? I za każdy naród, który do Niego przychodzi? Nie. Chrystus umarł raz i już nigdy nie umrze więcej przez wieki. Czyż, więc te pokolenia i te ludy mają być tylko pouczone Moim słowem, ale nie będą posiadały Nieba ani cieszyły się Bogiem z powodu winy pierworodnej? Nie! Bo nie byłoby to sprawiedliwe, by miłość ich ku Mnie nie była skuteczna, ani bym Ja umarł tylko dla niewielu. Jakże więc pogodzić to wszystko? Jaki nowy cud uczyni Chrystus, uczyniwszy już ich tyle, zanim zostawi świat odchodząc do Nieba? Umiłowawszy ludzi, aż do śmierci za nich? Uczynił już jeden, pozostawiając Swe Ciało i Krew, jako pokarm uświęcający. A jako pamiątkę Swej Miłości dałem wam przykazanie czynić to, co Ja uczyniłem, na Moją pamiątkę i na uświęcenie uczniów aż do końca wieków. + Ale co wtedy jeszcze uczyniłem? Umyłem wam nogi, a temu, który się gorszył z tego Mego poniżenia powiedziałem: „Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał części ze Mną"! + Wyście tego nie zrozumieli, o czym wam mówiłem, co to był za symbol. Mówię wam to teraz. Otóż pouczyłem was o pokorze i konieczności bycia czystymi, by należeć do Mego Królestwa. Powiedziałem to wam też łaskawie, że Bóg od sprawiedliwego i czystego w duchu i umyśle żąda jedynie ostatniego obmycia tam, gdzie najłatwiej każdy się zabrudzi, choćby tylko kurzem, jaki w ruchu osiada na nogach. Umyłem więc nogi, którymi się chodzi po błocie i kurzu, a czasem po śmieciach. Oznacza to, że prócz winy pierworodnej ma się jeszcze niedoskonałości, czasem tak małe, że tylko Sam Bóg je widzi, ale nad którymi trzeba czuwać, by się nie stały przyzwyczajeniami. Trzeba więc je zwalczać, by się ich pozbyć. A więc umyłem nogi. Kiedy? Zanim przełamałem chleb, przeistaczając go w Moje Ciało i Krew. Jestem przecież Bogiem, Barankiem Bożym i nie mogę zstępować tam, gdzie Szatan zostawił swój ślad. Dlatego najpierw umyłem was. Potem oddałem się wam. Macie więc obmyć chrztem tych, którzy przyjdą, by nie przyjmowali niegodnie Mego Ciała i by nie zmieniło się Ono im w straszne potępienie śmierci. Patrzycie i niepokoicie się. Pytacie spojrzeniem: - „A co z Judaszem"? Ostatni akt miłości nie poruszył jego kamiennego serca i na tym kamieniu zamiast znaku TAU, wyryty był okropny znak Szatana, znak Bestii. + Umyłem, więc was przed dopuszczeniem do Uczty Eucharystycznej, przed wysłuchaniem waszych grzechów, przed zesłaniem Ducha Świętego i nadania charakteru prawdziwych chrześcijan, utwierdzonych w Łasce, oraz Moich kapłanów. Niechże, więc będzie tak samo z tymi, których macie przygotować do życia chrześcijańskiego. + CHRZEST. Chrzcijcie wodą w Imię Boga w Trójcy Jedynego i w Imię Moje i przez Moje nieskończone zasługi. + Zatrze to w sercach winę pierworodną, odpuści grzechy, wleje łaskę i cnoty, a Duch Święty będzie mógł zamieszkać w tych duszach. Czy była konieczna woda do zgładzenia grzechu? Woda nie działa na duszę. + Ale też znak duchowy nie jest widzialny przez wzrok człowieka. Można, więc wlać życie bez znaku widzialnego. A kto by temu uwierzył? - Iluż to ludzi uwierzy mocno, nie widząc? Weście, więc z dawnego Prawa Mojżeszowego wodę czystą, używaną do oczyszczenia nią tego, kto się zmazał przez dotknięcie trupa w obozie. Zaprawdę, każdy człowiek przychodzący na świat, już jest zmazany, gdyż miał do czynienia z duszą, umarłą w łasce. Ma, więc być oczyszczony tą wodą, by stał godnym wejścia do świątyni wiecznej. Miejcie, więc tę drogą wodę... + Przez - 33 lata mozolnego życia, wynagradzałem i zbawiałem was. Zakończyły się one Moją Męką, a oddawszy całą Moją Krew za grzechy ludzkie, jeszcze z Mego umęczonego Ciała wyciśnięto zbawienne wody na obmycie Winy Pierworodnej. Odkupiłem was od tej zmazy, dokonaną przez Mnie Ofiarą. Gdyby na progu życia cud Mój sprowadził Mnie z Krzyża wtedy Krew wylana zgładziłaby winy, ale nie winę. Do tego było konieczne wyniszczenie całkowite. (U.1.) W rzeczy samej wody zbawienne, o których mówi Ezechiel, wyszły z Mego Boku. + Zanurzcie w Nich dusze, by wyszły czyste, na otrzymanie Ducha Świętego, który ku pamięci tchnienia Stwórcy na Adama, by dać mu ducha, czyli obraz i podobieństwo Swoje - tchnie na nowo i zamieszka serca ludzi Odkupionych. Chrzcijcie Moim Chrztem, ale w Imię Trójcy Świętej, bo gdyby Ojciec nie chciał, a Duch Święty nie zadziałał, Słowo nie wcieliłoby się i nie mielibyście Odkupienia. Toteż słuszne i obowiązkowe jest, by każdy człowiek otrzymał życie od Tych, którzy połączyli się, chcąc mu je dać. W akcie Chrztu Świętego wymienia się Ojca, Syna i Ducha Świętego i nadaje się ode Mnie nazwę chrześcijanina, by odróżnić go od przeszłych lub przyszłych rytów, które nie będą znakiem niezatartym na duszy nieśmiertelnej
anonim2016.04.5 17:32
"A gojów to można - niedelikatnie?" - tak dokładnie o to chodziło Żydom od początku, aby rękami naszej tak zwanej szlachty masy naszych narodów zostało upodlone i zastraszone stosami pod byle pretekstem. Czyli z jednej strony pałować i spychać w niebyt ewolucyjny, tak aby wyrobić masy niewolników o stępionej wolnej woli, a z drugiej strony permanentnie wtłaczać do głów "wspaniali Żydzi", "błogosławieni Żydzi", "wybrani i wyjątkowi", ...
anonim2016.04.5 17:43
Jak nawracać Żydów ( i innych)? Ani nie delikatnie, ani nie ostro, tylko SKUTECZNIE!!! Ot i cała filozofia. :)