14.11.13, 18:36fot. Fronda

Narodowcy krytykują policję za "brutalną łapankę" uczestników Marszu Niepodległości

Jednogłośnie organizatorzy Marszu Niepodległości potępili burdy jakie miały miejsce podczas Marszu Niepodległości 11 listopada w Warszawie. Wyrazili uznanie dla Straży Marszu i skrytykowali policję za to, że "ochrona obiektów oddalonych od trasy manifestacji nie należała do strażników ale była obowiązkiem policji".

Prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości Witold Tumanowicz zapowiedział zaskarżenie decyzji o rozwiązaniu marszu do Sądu Administracyjnego. "Jego zdaniem była to decyzja bezprawna i niebezpieczna z punktu widzenia ochrony tłumu, który nie miał możliwości rozejścia się".

Organizatorzy Marszu wyrazili również ubolewanie z powodu incydentu, do którego doszło przed budynkiem ambasady rosyjskiej. "W oświadczeniu stwierdzono jednak, że w stosunkach polsko-rosyjskich jest wiele problemów istotniejszych niż spalona budka strażnicza. Według Witolda Tumanowicza poziom nagonki medialnej rozpętanej wokół tej sprawy jest zupełnie nieadekwatny do skali wydarzenia".

Tomasz Stasiak odpowiedzialny za Straż Marszu Niepodległości zapewnił, "że wbrew zarzutom straż nie przepuszczała chuliganów ale starała się ograniczyć ogniska zapalne między innymi separując ich od policji". I dodał, że na początku marszu w tłum manifestantów wmieszało się klika grup młodych ludzi zainteresowanych głównie bijatyką i rozróbą. "Grupy te dopuściły się serii bandyckich napaści na uczestników marszu, strażników i osoby postronne.
Stasiak ocenił liczbę tych osób na 200-300".

Robert Winnicki z Ruchu Narodowego opowiedział się przeciwko wszelkim zmianom prawa, które mogłyby w przyszłości ograniczyć wolność słowa i zgromadzeń. Jego zdaniem osoby ,które nie chcą podporządkować się organizatorom Marszu Niepodległości i Straży Marszu powinny po prostu zostać w domu. Krzysztof Bosak natomiast powiedział, że co do zasady uczestnicy Marszu Niepodległości nie powinni zasłaniać twarzy. Podkreślił przy tym, że istota sprawy nie tkwi w maskowaniu się, tylko w bezczelnym i awanturniczym zachowaniu marginalnej grupy ludzi.

sm/IAR

Komentarze

anonim2013.11.14 18:43
@ CzęstochowskiPoeta No tak bandziory... Powiedzmy wprost: Polnische Banditen!
anonim2013.11.14 18:51
Jak zwykle bezkarni pozostaną lewaccy bojówkarze z antify, którzy w walce użyli koktajli mołotowa.
anonim2013.11.14 19:05
Potępianie i odcinanie się nie wystarczy. Trzeba realnie zadziałać aby element który się do inicjatywy przykleił, grzecznie sobie poszedł. Jak już wspomniałem wystarczy jedna deklaracja o współpracy z policją, a "przekumaci" i "przehonorowi" nie będą chcieli mieć nic wspólnego z "konfidentami". Problem w tym, czy w obozie organizatorów komuś w ogóle zależy na rozwiązaniu tego problemu.
anonim2013.11.14 19:19
@ Smerf Nacjonalizm, a konkretnie Narodowy Radykalizm to radykalna myśl i działanie. Tu nie ma miejsca na współpracę z Systemem, policją, parlamentarzystami itp. Jak ktoś tego nie rozumie to niech idzie w marszu Komorowskiego z "endekiem" giertychem albo do Krakowa z Kaczyńskim. Marsz Niepodległości pokazuje wolę narodu do dokonania prawdziwych zmian w państwie.
anonim2013.11.14 19:37
@Baggins Ale zgłaszanie u władz miasta zgromadzenia to już się w tej antysystemowości mieści? Skoro tak stawiacie sprawę to przestańcie mydlić ludziom oczy, i nie podbijajcie sobie więcej frekwencji przypadkowymi, niekumatymi ludźmi. Policji należy podziękować, że po rozwiązaniu marszu odpuściła sobie pacyfikacje co całej obecnej tam dzieciarni, rodzicom i osobom starszym oszczędziło wielu nieszczęść i tragedii. Natomiast winni byliby zapewne wszyscy tylko nie organizatorzy.
anonim2013.11.14 20:45
To prawda nawoływanie do rozejścia na ulicy Belwederskiej zablokowanej od przodu i od tyłu przez szwadrony policjantów to albo skrajna głupota albo jawna prowokacja. Jedyna możliwość to odfrunąć.
anonim2013.11.14 22:25
Ambasador Szwecji w Polsce Staffan HerrstrĂśm odwiedził resztki spalonej tęczy na Placu Zbawiciela w Warszawie. Dołączył tym samym do rozhisteryzowanych celebrytów biadających nad obiektem, który oszpeciłby nawet najbardziej zapadłą wieś w Polsce. Staffan HerrstrĂśm od wielu lat udziela się jako obrońca praw gejów i lesbijek. Robił to nawet w rządzonym przez komunistów Wietnamie, gdzie prześladowani są przede wszystkim katolicy, a nie działacze gejowscy. Dziś HerrstrĂśm, który niedawno udzielał wsparcia warszawskiej Paradzie Równości, odwiedził spaloną homotęczę przy Placu Zbawiciela. Publicysta Stanisław Janecki krótko skomentował ten fakt na Twitterze: "Ja pier..., ambasador Szwecji złożył kwiaty na Grobie Nieznanej Tęczy. To już nawet nie jest groteska". Wcześniej tęczę wizytowała Edyta Górniak, która jeszcze kilka tygodni temu publicznie rozpaczała po śmierci Wiktora Kubiaka, współpracownika komunistycznych służb specjalnych. Piosenkarka wpięła w tęczę kilka kwiatków. W obronie tandetnego obiektu, szpecącej Plac Zbawiciela, stanęły także inne "gwiazdy": gej Michał Piróg, aktorka Katarzyna Zielińska i dziennikarka Monika Olejnik. O tęczyzmie jako nowej religii "warszawki" pisze na portalu niezalezna.pl publicysta "Gazety Polskiej Codziennie" Dawid Wildstein. Zachęcamy do lektury, zwłaszcza że jutro pod obiektem kultu nowej sekty ma odbyć się promowana przez "Gazetę Wyborczą" akcja "Całujmy się pod tęczą!" Organizatorom proponujemy, by pierwszą całującą się parę stanowili Staffan HerrstrĂśm, ambasador Szwecji w RP, i Aleksander Aleksiejew, rosyjski ambasador w Warszawie. Pocałunek obu brzydzących się polskim "faszyzmem" dyplomatów mógłby być ważnym krokiem do ocieplenia homofobicznego wizerunku Rosji przed zimową olimpiadą w Soczi.
anonim2013.11.14 22:29
11 listopada 2010 r. poseł Robert Biedroń został oskarżony o fizyczny atak na funkcjonariusza policji. Proces w tej sprawie wciąż trwa. 11 listopada 2013 r. Marek Z. obraził słownie policjanta, za co został po kilku dniach skazany na wyrok bez zawieszenia. Co łączy te dwie sprawy? Sędzia Marek Krysztofiuk. Sędzia od kilku dni jest gwiazdą mainstreamowych mediów, które zachwycają się tym, jak uczył patriotyzmu Marka Z. na sali sądowej. "Lekcja patriotyzmu w sądzie" - pisała "Gazeta Wyborcza", a postawą sędziego emocjonowały się również "Fakty" TVN. - Ty k..., psie je... Ja jestem patriotą, a ty kim jesteś? - miał krzyczeć do policjanta Mariusz Z. Ogłaszając wyrok, sędzia Krysztofiuk stwierdził, że "przypomni oskarżonemu, czym jest patriotyzm". - Tego typu zachowanie nie może być akceptowane nie tylko w dniu święta narodowego, ale w żadnej sytuacji - mówił sędzia Marek Krysztofiuk. Tak się jednak składa, że w poważniejszej sytuacji sędzia już na takie moralizowanie nie potrafił się zdobyć. Jak przypomniał internetowy profil TVN48, ten sam sędzia prowadzi sprawę posła z partii Palikota, Roberta Biedronia. Po manifestacji środowisk skrajnej lewicy 11 listopada 2010 r. policja zatrzymała Biedronia, który - według policji - był wśród osób, które rzucały kamieniami i racami w stronę marszu narodowców. Z zeznań jednego z policjantów wynika, że Biedroń chwycił jednego z nich, Tomasza B., i próbował mu wyrwać pałkę, a potem uderzył go w twarz. Mimo że w 2010 r. Biedroń nie był jeszcze posłem i nie chronił go immunitet, sędzia Krysztofiuk nie był w stanie wydać szybkiego wyroku. Jak dotąd poseł nie został skazany.
anonim2013.11.15 12:58
"Jako narodowiec, mam Honor by przyznać się do błędu," taki z ciebie narodowiec jak ze mnie r biedron.