Modlitwa o dobrą śmierć... Skandal czy nie? Celny komentarz - zdjęcie
21.03.18, 16:00

Modlitwa o dobrą śmierć... Skandal czy nie? Celny komentarz

Wielką falę nienawiści w mediach liberalnych, a często pewnej niechęci w mediach konserwatywnych, wywołały głośne słowa ks. Edwarda Stańka.

en uznany krakowski duchowny, wieloletni rektor seminarium duchownego i niezwykle ceniony duszpasterz, powiedział: ,,Modlę się o mądrość dla papieża, o jego serce otwarte na działanie Ducha Świętego, a jeśli tego nie uczyni – modlę się o szybkie jego odejście do Domu Ojca. O szczęśliwą śmierć dla niego mogę zawsze prosić Boga, bo szczęśliwa śmierć to wielka łaska''.


Czy to rzeczywiście jakiś skandal? Bardzo ciekawy komentarz w tej sprawie zamieścił ks. Wojciech Węgrzyniak na łamach blogowiska gosc.pl.


,,Ponad milion księży i sióstr kończy każdy dzień słowami: „Noc spokojną i śmierć szczęśliwą niech da nam Bóg Wszechmogący”. Nie mówimy „mi”, ale „nam”, bo modlimy się o szczęśliwą śmierć nie tylko dla mnie, ale i dla wszystkich. Ważniejsze jednak w kazaniu jest słowo „jeśli”. Ja to rozumiem najprościej. Ks. Profesor modli się o to, żeby papież słuchał Ducha Świętego, a jeśli miałby nie słuchać, to lepiej, żeby umarł. Grubo'' - pisze kapłan.


,,Ale znowu przypominają się słowa Jezusa wypowiedziane do Piotra: „Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku” (Mt 16,23) albo te o Judaszu: „Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził” (Mk 14,21), albo te: „Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza” (Mt 18,6). Jezus nie modli się o śmierć gorszyciela. Życzy mu, żeby go inni zabili. Bo kto wie, jakim dramatem jest grzech, nie będzie mówił, że śmierć jest największą tragedią. Przecież nie tylko księża modlą się w Liturgii Godzin: „Każdego dnia będę tępił wszystkich grzeszników ziemi, wypędzę z miasta Pańskiego wszelkich złoczyńców.” (Jutrznia, IV tydzień)'' - dodaje.

,,Od lat jestem pod wrażeniem, jak Bóg nie boi się szczerości. Gdy Jeremiasz powie: „Przeklęty dzień, w którym się urodziłem” (Jr 20,14), Bóg nie mówi: „Proszę tak nie pisać. Życie jest błogosławieństwem od poczęcia aż do naturalnej śmierci”. Gdy Hiob powie o sobie, że lepiej, żeby umarł jak płód poroniony (por. Hb 3), Bóg nie mówi: „To kłamstwo. Każde życie jest darem”. Gdy psalmista wyrzuci Bogu, że chociaż ludzie byli Mu wierni, On zaspał i nie pomógł (Ps 44), to Bóg nie usuwa takiego psalmu, bojąc się, że ludzie stracą wiarę w Boga. Mało znam ludzi, którzy kochają tak Kościół jak ks. Staniek i którym tak mało zależy na sławie, układach i poklasku. Którzy nie boją się być dorosłymi synami w domu Ojca, chociaż wielu wolałoby, żeby zostali niewolnikami'' - przekonuje ks. Węgrzyniak.

A na koniec apeluje przede wszystkim o szczerość. ,,Pragnę, żeby przyszedł czas w Kościele na próbę wzajemnego zrozumienia, żeby przyszedł czas na całkowitą szczerość i całkowite posłuszeństwo. Czas na mówienie, że nieposłuszeństwo jest grzechem, tak jak grzechem jest brak szczerości. Bo pasterze Kościoła będą odpowiadać przed Bogiem nie tylko za to, czy posłuchali Ojca Świętego, ale również za to, czy powiedzieli mu szczerze o tym, co myślą powierzeni im ludzie'' - czytamy.

Cały komentarz ks. Węgrzyniaka dostępny jest tutaj