MODLITWA MAŁŻEŃSKA – instrukcja obsługi - zdjęcie
18.07.13, 20:33fot.icar96/sxc.hu

MODLITWA MAŁŻEŃSKA – instrukcja obsługi

8

W modlitwie Bóg uzdalnia nas do zaczerpnięcia od Niego samego Bożej mądrości oraz inspiracji. Modlitwa małżeńska, wspólna, jest widzialnym znakiem wiary w Boga. Wlewa w serca pokój zaś do umysłu wewnętrzne światło, które może dać jedynie Pan. Ostatecznie wszystkie nasze modlitwy zostaną wysłuchane, choć niekoniecznie według naszego harmonogramu. Bywamy ludźmi niecierpliwymi. Bóg ma swój terminarz ale ostatecznie działa zawsze dla wyzwolenia swego ludu.

Jak modlić się wspólnie w małżeństwie? Konkretna propozycja.

Wypróbowana przez lata przez wiele małżeństw modlitwa składa się z trzech części. Odprawienie ich dla wprawionego małżeństwa zajmuje 20-30 minut. Jeśli nie jest możliwe odprawianie takiej modlitwy wspólnej codziennie, zaleca się ją przynajmniej raz w tygodniu. Dobrze jest ustalić stały dzień i godzinę, np. w każdy czwartek wieczorem o 20tej.

Część 1: Dziękować Bogu za Jego dobrodziejstwa.

Taka postawa wdzięczności ustawia nas w pozycji stworzenia, obdarowanego na liczne sposoby przez Ojca – Boga Wszechmogącego. Kto nie dziękuje, nie zdaje sobie sprawy z ogromu darów Bożych. W konsekwencji zaniku dziękczynienia rodzi się gorycz, narzekanie, zazdrość i pycha, która oznacza tyle samo, co niewdzięczność. Dziękując we wspólnej modlitwie należy zawsze za konkrety (szczegóły), nigdy zaś ogólnikowo. Obdarowani jesteśmy bowiem zawsze konkretnie i w szczegółach. Dlatego niewłaściwe jest dziękowanie „za każdego spotkanego człowieka” bądź za „obiad”. Zamiast tego należy podziękować za Zosię, Basię, Wojtka, Jacka, Roberta, zaś z obiadem zejść do szczegółów: zupę pomidorową, ziemniaki w formie talarków dobrze przypieczone, karkówkę well done, sałatkę z pomidorów i kompot śliwkowy, dobrze osłodzony. Można dziękować za rzeczy miłe i trudne, ale także za te dziś widziane jako przykre i niezrozumiałe. Nieiedy w ramach dziękczynienia dopiero ujawnia się  ich głębsze znaczenie w naszej osobistej historii zbawienia. Dziękować należy zatem wytrwale i zawsze za konkrety. Boża miłość jest konkretna.

Część 2: Przeczytać uważnie, przynajmniej dwukrotnie, fragment Pisma Świętego, z nastawieniem usłyszenia, co Bóg do mnie przezeń mówi.

Może być to Ewangelia wyznaczona przez Kościoł na dany dzień, może być to lektura poszczególnych części Pisma: np. Listów św. Pawła, Księgi Psalmów, Ksiąg Prorocich lub innych. Jak poucza katechizm, Bóg rzeczywiście, a nie tylko wyobrażeniowo mówi, ale jedynie do tych, co mają wiarę i pokorę. Dlatego po krótkim namyśle, warto się podzielić: co do mnie Bóg mówi w danym słowie dziś? Jakie poruszenia i skojarzenia przychodzą do mej duszy? Jakie światło odkrywam dla aktualnie przeżywanej sytuacji? Co mnie inspiruje, podnosi na duchu, poucza? Ważne, aby dzielenie między małżonkami „echem słowa” było osobiste i konkretne: jest to prawdziwa rozmowa duchowa, i to nie tylko samych małżonków, ale i Słowa Bożego z nimi.

Część 3: Rozważyć 1 Tajemnicę i odmówić (przynajmniej) 1 dziesiątkę Różańca Świętego. Jest to miejsce na przedstawienie konkretnych próśb oraz intencji Bogu Ojcu przez Chrystusa, za wstawiennictwem Matki Wcielonego Słowa.

Tak odprawiana modliwa wspólna buduje więź małżeńską. Ideałem byłoby modlić się wspólnie codziennie, lecz raz w tygodniu jest lepiej niż wcale.

Uwaga: modlitwa wspólna małżonków nie zastępuje, lecz uzupełnia modlitwę indywidualną

Oprócz wspólnej modlitwy małżeńskiej proponuje się dodać następująca ćwiczenia:

1)Raz w tygodniu, najlepiej przed niedzielną mszą świętą przeprosić siebie nawzajem i prosić o wybaczenie za mionone niedociągnięcia. „Niech słońce nie zachodzi nad waszym gniewem” mówi Słowo Boże. Jeśli przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat Twój ma coś przeciw tobie, idź najpierw pojednaj się z bratem Twoim, potem przyjdź i dar swój ofiaruj”. W tradycji polskiej rodziny pobożne przepraszały się idąc na niedzielną Eucharystię

2)(Przynajmniej) Raz w tygodniu usiąść na spokojnie i porozmawiać o tym, jakie uczucia wywołują u mnie minione wydarzenia i co o tym wszystkim w ogóle należałoby myśleć. Kobieta ma potrzebę przekazywania swoich przeżyć, przejawiania swoich uczuć, mówienia o nich oraz posiadania poważnego słuchacza tych przekazów, który odpowiednio na nie reaguje. Głównym składnikiem takiego oczekiwania jest chęć zaspokojenia potrzeby wygadania  się.  Kobieta  w małżeństwie nie rzadko też oczekuje, że i jej mąż podzieli się z nią swoimi przeżyciami i myślami na temat tego co interesującego wydarzyło się w miejscu jego pracy, co przeżył, przeczytał, dowiedział się widział czy wymyślił. Żona na ogół nie potrzebuje rad od swego męża, ale tego, aby ją wysłuchał, wczuł się, zrozumiał i pocieszył. Typowo męskie komentarze w rodzaju: "nie przejmuj się wszystko to są głupstwa", zazwyczaj nie są przyjmowane z wdzięcznością szczególnie wtedy, gdy żona nie miała jeszcze dość czasu na to, aby wszystko mężowi opowiedzieć, a tym samym odreagować.

Bardzo ważne jest dla kobiety - żony poczucie, że jej mąż w małżeństwie dostrzega i docenia wagę przekazywanych przez nią kłopotów. Oprócz postawy podtrzymującego słuchacza żona oczekuje także od męża, aby przekazywał jej swoje własne uczucia i myśli.

3) (Przynajmniej) raz do roku udać się na rekolekcje (najczęściej weekendowe) przeznaczone specjalnie dla małżeństw i poświęcone jej tematyce: np. Rekolekcje ZNAK PRZYMIERZA, Małżeńskie Drogi, Kurs Rut, Kurs Abraham i Sara, Oazę Rodzin, bądź inne, sprawdzone katolickie ćwiczenia duchowne. Grządka nie pielona, nie podlewana i nie nawożona zarasta chwastami i wysycha!!! Podobnie jest z więzia małżeńską: należy ją wytrwale pielęgnować.

UWAGA: spośród małżeństw, które zawarły w ostatnich latach związek ok 40% rozpada się, głównie z powodu niestarannego przygotowania do ślubu oraz skrajnej niedojrzałości (wybujałego egocentryzmu). Jednak spośród modlących się wspólnie liczba ta wynosi ok 2%. Wybór należy do Ciebie!

Niniejszym zaświadczam, że podany schemat modlitwy jest stosowany z rewelacyjnym efektem przez wiele małżeństw na świecie, co usprawiedliwia jego popularyzację. Autor z wdzięcznością przyjmie wszelkie uwagi mające na celu udoskonalenie nie tylko siebie, ale podanej propozycji, jak również świadectwa o osiąganych efektach. Nic bowiem na tym świecie nie jest jeszcze w pełni doskonałe.

o. Mariusz Bigiel SJ

Komentarze (8):

anonim2013.07.18 21:26
Nie wierzę, że da się w tych chorych czasach zbudować prawdziwe małżeństwo. To są po prostu chore czasy dla ludzi młodych.
anonim2013.07.18 22:34
Modlitwy nigdy nie za dużo, a jeśli jest wspólna z małżonkiem, czy całą rodziną (z dzieciakami) to super. My z żoną mamy jeszcze taką swoja tradycję, że co roku (nie tylko co 5, 10 lat) w rocznicę naszego śluby dajemy na Mszę Świętą za nasze małżeństwo i rodzinę. Małżeństwo to nie jest prosta sprawa, każdy kto jest w takim związku wie o tym. :) Dlatego, ciężko samemu (ze swoim egoizmem) dobrze przejść przez nie. Trzeba prosić Boga by w tej pięknej, ale też trudnej drodze błogosławił. Wszystkim małżeństwom polecam coroczną Mszę za udany, błogosławiony związek i rodzinę.
anonim2013.07.19 0:12
Modlitwa wspólna małżonków jest jednym ze zobowiązań w Kościele Domowym. Dialog małżeński o którym pisze autor to inne zobowiązanie, które zazwyczaj ( w naszym kręgu ) powoduje największą trudność. Modlitwa małżeńska w moim ( naszym ) małżeństwie ewaluowała, także pora roku, miejsce gdzie aktualnie przebywamy ma spore znaczenie. Ostatnio, dołączyłam do męża i wspólnie odmawiamy nieszpory, oprócz tego co do tej pory wspólnie odmawialiśmy. Nie sadzę aby podana reguła były jedyną właściwą. Moim zdaniem idealne byłoby gdyby małżonkowie zaczęli, spotkali się codziennie chociażby na wspólnym "Ojcze nasz". W miarę " wzrastania" zapewne dołączą i inne modlitwy.
anonim2013.07.19 4:33
Boemund napisał(a): Lip 18, 2013, 9:26 po południu Nie wierzę, że da się w tych chorych czasach zbudować prawdziwe małżeństwo. To są po prostu chore czasy dla ludzi młodych. *** To wypada Ci tylko współczuć. W Niemczech działa centrum ewangelizacyjne, w Carlsbergu, m.in. prowadzi rekolekcje dla dzieci i młodzieży. Mieliśmy już ok. 50 ślubów zawieranych przez młodych uformowanych w Ruchu i wszystkie rodziny okazały się trwałe i szczęśliwe. Jeżeli buduje się swój związek na Jezusie i prawdziwie zaprasza Go do swojego życia, żaden czas (zwichrowana mentalność wokoło) nie jest w stanie zniszczyć takiego małżeństwa.
anonim2013.07.19 16:06
Cytat "W tradycji polskiej rodziny pobożne przepraszały się idąc na niedzielną Eucharystię?" W tradycji to była i jest niedzielna Msza Święta kolego jezuito!
anonim2013.07.19 17:00
@ starszawy Cytat "W tradycji polskiej rodziny pobożne przepraszały się idąc na niedzielną Eucharystię?" W tradycji to była i jest niedzielna Msza Święta kolego jezuito! --------------------------------------------------------------------------- Ksiedzy chodzilo o to ze malzenstwa, rodziny zanim uddaly sie na niedzielna Eucharystie przepraszaly sie za poplenione zlo. tego uczyla mnie moja babcia, Uczyla mnie takze abym przed kazda spowiedzia przeprosila wszytskich w rodzinie za grzechy, ktore wobec nich popelnilam. Bardzo piekne to :)
anonim2013.07.20 17:06
W końcu pojawił się artykuł który buduje wartość dodatnią duchową, daje dużą dawkę konkretnej techniki oraz nastraja pozytywnie i zachęca do działania. Dla takich artykułów właśnie zacząłem czytać ten portal. Dziękuję. :)
anonim2013.07.25 15:15
Boemund: nie wiem czy się da, cały czas buduję, nie zawala się ale też nie jestem zadowolony z tego co jest, (czasami, zrezygnowany, zupełnie nie po chrześcijańsku mówią sobie że: z babą źle ale bez baby jeszcze gorzej), a jak popatrzę na znajomych rozwodników, tym bardziej gdy znałem ich przed rozwodem, to z powrotem z zaangażowaniem chcę budować moje małżeństwo bo widzę jak oni cierpią albo - z drugiej strony - szukają ciągle towarzysza albo tylko partnera na chwilę a ich świat się bardzo kurczy. Mam też dzieci dla których ich rodzina i nasze małżeństwo jest całym wspaniałym światem - niszczyć to albo tylko się nie starać to zbrodnia i gardziłbym sobą gdybym to zniszczył czynnie albo nawet przez lenistwo. Bóg tak to wymyślił że mamy iść drogą do nieba razem z drugim człowiekiem, a więc trzeba ten krzyż swoich i cudzych niedoskonałości i grzechów nieść. Każda inna droga jest nic niewarta. (Chyba żeś powołany do bezżenności - ale niewielu takich)