Marcin Rey: Wyrok śmierci w trybie administracyjnym  - zdjęcie
03.09.18, 17:33zdj. screen Youtube

Marcin Rey: Wyrok śmierci w trybie administracyjnym

"W Polsce wydano wyrok śmierci w trybie administracyjnym"- pisze Marcin Rey na swojej facebookowej stronie "Rosyjska V kolumna w Polsce". Publicysta zaznaczył, że odpowiedzialność za tę sprawę, choć nie wiemy, czy polityczną, czy osobistą, ponosi minister Joachim Brudziński. 

"31 sierpnia polska Straż Graniczna dokonała przymusowej ekstradycji do Rosji czeczeńskiego uchodźcy Azamata Badujewa. W drodze z aresztu na lotnisko podciął sobie żyły z rozpaczy, ale jednak został wsadzony do samolotu. W Moskwie Rosjanie go przesadzili na samolot do Groznego. W nocy po przylocie został zgarnięty z domu swojego wuja przez ekipę siepaczy reżimu Kadyrowa i słuch po nim zaginął"- pisze na Facebooku Rey. Kilka miesięcy wcześniej Badujew został zatrzymany w Belgii pod  zarzutem przygotowywania działań terrorystycznych- informuje twórca strony "Rosyjska V kolumna w Polsce". Marcin Rey zaznacza, że nie ma zdania na temat tego, czy w istocie uchodźca planował tego rodzaju działania. 

"Uchodźcą został najpierw w Polsce, gdzie nadal mieszka jego wielodzietna rodzina, a do Belgii wyjechał zarabiać pieniądze a także schronić się przed agentami reżimu Kadyrowa, którzy bez przerwy krążą i inwigilują diasporę czeczeńską na terenie naszego kraju. W swoim odwołaniu, którego kopią dysponuję, Azamat Badujew wspomina także o tym, że był w Polsce za coś dwukrotnie skazany"-czytamy. Pewnym jest, że Czeczen stracił status uchodźcy i został odesłany do Rosji. Marcin Rey, powołując się na informacje potwierdzane przez "osoby, którym skłonny jest zaufać", decyzję w tej sprawie podjął osobiście- na wniosek ABW- szef MSWiA, Joachim Brudziński. 

"Według tego źródła[2], w decyzji napisano, że „mając na uwagę zdecydowaną poprawę w ostatnich latach ogólnej sytuacji bezpieczeństwa w Czeczenii (…) zdecydowano jak na wstępie”- czytamy. 

"Minister Budziński ponosi za to odpowiedzialność osobistą, jeśli tym urzędnikiem był on sam, a odpowiedzialność polityczną, jeśli był to jeden z jego podwładnych. Nie ma wariantu tej sprawy, który by nie prowadził do wniosku o żądanie dymisji ministra Budzińskiego za ten niestety, obawiam się, nienaprawialny błąd"-przekonuje Rey. 

yenn/Facebook, Fronda.pl