Mamie trudniej znaleźć pracę - zdjęcie
16.06.11, 11:20

Mamie trudniej znaleźć pracę

102

Na potrzeby projektu "Godzenie ról rodzinnych i zawodowych kobiet i mężczyzn" realizowanego przez CRZL przygotowany został raport, z którego wynika, że sytuacja rodzinna bezpośrednio wpływa na karierę zawodową kobiet. U podstaw tego zjawiska leży stereotypowe postrzeganie płci przez pracodawców, ale także przyjmowany model rodzinny: im bardziej tradycyjny podział ról, tym bardziej życie rodzinne będzie negatywnie odbijało się na karierze zawodowej kobiety.


Stereotypowe postrzeganie płci sprawia, że kobieta jest mniej atrakcyjnym pracownikiem, ponieważ jest podwójnie obciążona obowiązkami rodzinnymi i zawodowymi. W efekcie kobiety rzadziej awansują i mają mniejszy dostęp do szkoleń i innych form doskonalenia zawodowego. 


Zadawanie kobietom pytań o sytuację rodzinną podczas rozmowy kwalifikacyjnej jest zjawiskiem powszechnym, w skrajnych przypadkach wymusza się na kobietach składanie oświadczeń, że w określonym czasie nie będą decydowały się na dziecko, co jest sprzeczne z prawem.


Prawdopodobieństwo zatrudnienia kobiety maleje wraz z trwaniem ciąży i osiąga najniższy poziom po urodzeniu dziecka. Od ok. 5 miesiąca życia dziecka szanse kobiet na podjęcie pracy zaczynają wzrastać. Jednak prawdopodobieństwo podjęcia pracy wśród matek jednego dziecka w wieku lat 3 są aż dwukrotnie niższe niż wśród kobiet bezdzietnych.


eMBe/Niezalezna.pl

Komentarze (102):

anonim2011.06.16 11:46
<p>Ba! Nie tylko mamie trudniej znaleźć pracę, ale kobiecie w wieku reprodukcyjnym też. Już kilka razy się z tym zetknęłam, że mimo pełnej wydolności w pracy i zaangażowania w obowiązki r&oacute;wne kolegom, stawiana byłam z g&oacute;ry na pozycji przegranej w kwestii uzyskania etatu (nie wiadomo, a nuż zajdzie w ciążę i mamy pracownika z głowy na cały macierzyński). Zdarzyło się że usłyszałam wprost, że pracodawca mając do wyboru mężczyznę i mnie o tych samych kwalifikacjach wybierze mężczyznę. Niby to wszystko rozumiem, wiem że firma stawia na zysk a kobieta wychowująca dziecko bywa pracownikiem wirtualnym przez kilka miesięcy, ale mimo to można się zdenerwować... Obecnie pracuję na kontrakcie i jest finansowo całkiem nieźle, ale gdybym kiedyś planowała założyć rodzinę mogłabym się załamać. :)</p>
anonim2011.06.16 11:53
<p>@Fanaticus, racja, w Polsce wyboru nie ma, chyba, ze mąż naprawdę dobrze zarabia, lub wykształcenie pozwala ci na wykonywanie swojego zawodu w domu. w innym wypadku mama wraca do pracy czy ma na to ochote czy nie, a wracając jest pierwszym pracownikiem do zwolnienia w przypadku reorganizacji</p>
anonim2011.06.16 11:55
<p>\"Zadawanie kobietom pytań o sytuację rodzinną podczas rozmowy kwalifikacyjnej jest zjawiskiem powszechnym\" - często, żeby dostać pracę deklarują, że nie planują zostać matkami, a żeby&nbsp;tą pracę&nbsp;utrzymać - konsekwentnie się&nbsp;tego&nbsp;trzymają. Strach przed utratą pracy, a jak już dziecko się pojawi to trudności z zapisaniem&nbsp;go do żłobka i przedszkola, do tego astronomiczne ceny mieszkań - chyba każdy to widzi. Ameryki nie odkrywam, podobnie jak Redakcja Fronda. Można dodać tu kolejny slogan, że brak polityki prorodzinnej, ale powiedzmy sobie szczerze - pomysły może są, ale ani obecny rząd, ani żeden z poprzednik&oacute;w nic sensownego w życie nie wprowadził. Ta uwaga dotyczy też następc&oacute;w - nieważne, kt&oacute;ra opcja polityczna wygra.</p>
anonim2011.06.16 12:04
<p>Nie ma co się dziwić. U mojego męża w pracy jest kobieta, kt&oacute;ra od 6 lat nie pojawia się w pracy. Właściwie nikt jej już nie zna. Kolejne dziecko i kolejny urlop. Jest to firma informatyczna. Jeśli jeszcze kiedyś podejmie ona pracę w zawodzie nie będzie w og&oacute;le orientowała się w nowych technologiach. Ta kobieta jest w tej firmie całkiem zbędnym kosztem. Jeśli firma ma funkcjonować sprawnie (co dobrze wychodzi wszystkim zatrudnionym) nie będzie zatrudniać kobiet. Ja samam wolałabym tego nie robić. Młoda matka, jeśli nie ma oparcia w najlbiższer rodzinie jest najmniej pewnym pracownikiem. Jeśli komuś zależy na rozwijaniu przedsiębiorstwa to woli zatrudnić mniej rozgarniętego faceta niż kobietę, kt&oacute;rej nie będzie, za to \"nieistnienie\" zapłacić będzie musiał przedsiębiorca. Lewackie pomysły pomocy kobiecie wychodzą jak zwykle z \"korzyśc\" dla samych zainteresowanych.</p>
anonim2011.06.16 12:07
<p>@Fanaticus - jak najbardziej rozumiem przedsiębiorcę i jestem wdzięczna, że niekt&oacute;rzy stawiają sprawę jasno zamiast organizować fikcyjne konkursy na fałszywych zasadach. Z tym, że przy takim podejściu niedługo nie będzie miał kto pracować na nasze emerytury, społeczeństwo się kurczy a moja motywacja do zakładania rodziny praktycznie oscyluje wok&oacute;l zera. To nie jest tak, że gdyby kobieta miała wyb&oacute;r: pracować albo nie pracować wybrałaby to drugie, bo niekt&oacute;re z nas potrzebują pracy jak powietrza. Ale tym, kt&oacute;re chcą sie poświęcić wychowywaniu dzieci i prowadzeniu domu, powinno się taką możliwość dać, przynajmniej do czasu kiedy takie dziecko stanie się trochę samodzielne.</p>
anonim2011.06.16 12:08
<p>@Jagnella - co ma zrobic kobieta kt&oacute;rej \"zagraża\" macierzyństwo? Umrzeć z głodu czy może od razu się powiesić?</p>
anonim2011.06.16 12:09
<p>Smutne, ale prawdziwe...</p> <p>Pracowałem kiedyś w dużym przedsiębiorstwie produkcyjnym. Kontrole PIP nie były tam rzadkością, funkcjonowały silne związki zawodowe (4 centrale), liczba pracownik&oacute;w była na tyle duża, że z ewentualnym zastępstwem dla kilku mam nigdy nie było problemu, itd, itp.</p> <p>Gdy przychodziło do zwolnień, to zupełnie oficjalnie - nikt się z tym specjalnie nie krył - pierwsze na liście lądowały <strong>kobiety w ciąży (!)</strong> - nie trzeba było nawet zwolnień grupowych.</p>
anonim2011.06.16 12:21
<p>@Mitochondrium -&nbsp;kobieta ma wyb&oacute;r - do pracy nikt jej nie zmusza.&nbsp;Ale nie można stawiać kobiet przed wyborem: praca albo macierzyństwo.</p>
anonim2011.06.16 12:24
<p>@Margeritta.goth - pełna zgoda, wyb&oacute;r bardzo trudny, macierzyństwo bez perpsektyw pracy po prostu nie jest możliwe. Pytanie jak wyjść z impasu - dobro dziecka i matki / istnienie firmy?</p>
anonim2011.06.16 12:29
<p>Hmm. Może obalić socjalizm. W normalnym kraju kobieta może zdecydować czy chce pracować, czy też może chce poświęcić się swojej rodzinie. W drugim wypadku przeciętny mężczyzna spokojnie może utrzymać całkiem dużą rodzinę. Bez ZUS-u i państwa, kt&oacute;re decyuje za swych obywateli (oczywiście w trosce o ich dobro). W normalnym państwie każdy dba o siebie i samostanowi o sobie i swojej rodzinie.</p>
anonim2011.06.16 12:34
<p>Do Mitochondrium: A co ma zrobić przedsiębiorca, kt&oacute;ry właśnie wyszkolił nową pracownicę (szkolenie jest kosztowne) i planował powierzyć jej pracę nad nowym, niezwykle ważnym dla rozwoju firmy projektem, gdy ta właśnie zachodzi w ciąże i oczywiście idzie w tym samym momencie na zwolnienie? (a słyszałam, że ciąża to nie choroba ;)). W małych firmach kończy to się zniknięciem przedsiębiorstwa z rynku.</p>
anonim2011.06.16 12:41
<p>@Mitochondrium. Po pierwsze:&nbsp;kompromis, przynajmniej teoretycznie, jest możliwy. Można wykorzystać choćby internet, ale niestety, niewiele przedsiębiorstw decyduje się na to. kwestia organizacji pracy. Po drugie: Matka z małym dzieckiem jest z reguły mistrzynią w organizowaniu i przynajmniej większość z nich potrafiłaby pogodzić macierzyństwo z pracą, ale niestety pokutuje pogląd, że dziecko&nbsp;= 100% absorbcji. Po trzecie: gdzie jest ojciedc? Wszak nie mniej rodzic niż matka, obowiązkami można się podzielić. Czy nie ma prawa mieć udziału w wychowaniu dziecka, tylko zarabiać? Jeśli tak myślisz, to daleko rozmijasz się z prawdą. No i jest to jawna dyskryminacja roli ojca w wychowaniu dziecka. Po czwarte: kobieta to nie tylko matka, ale też pracownik. I chce tym pracownikiem pozostać, a długa przerwa to wypadnięcie z rynku pracy, kt&oacute;ry jaki jest, każdy widzi. Wszak też człowiek, pragnie cieszyć się czymś więcej, nią tylko rodzicielstwem (to ostatnie należy się też mężczyznom). Po piąte i ostatnie: nasze społeczeństwo kocha dzieci, ale niestety, tylko cudze i na odległość. Mn&oacute;stwo krzyku o nienarodzonych, a zapytaj się choćby sąsiad&oacute;w, czy zgodziliby się na wybudowanie w pobliżu przedszkola czy placu zabaw (wspomnienia z protest&oacute;w przeciwko \"hałaśliwym dzieciom\" z podwarszawskiej Nowej Iwicznej mam jeszcze świeże).</p>
anonim2011.06.16 12:45
<p>@Jagnella - więc co proponujesz? Nie zachodzić w ciążę?</p>
anonim2011.06.16 12:46
<p>Trzeba biec do absorbującej pracy, zaglądnę na Forum wieczorem. Pozdrawiam! :)</p>
anonim2011.06.16 12:50
<p>Niepotrzebne były te badania-wystarczy pogadać z kilkoma mamami w r&oacute;żnym wieku.30 lat temu m&oacute;j przyszły szef zapytał,czy nie planuję kolejnych dzieci.Brak jest pracy \"w domu\" dla mam,nie przewiduje się dla nich pracy w zmniejszonym wymiarze godzin.Przy stałym wysokim bezrobociu przestańmy się dziwić,że miejsce nowej mamy zajmie jakiś wykwalifikowany bezrobotny.Każdy przedsiębiorca \"nie zarabia\" na urlopie macierzyńskim pracownicy a traci-tu i teraz.Jak przełożyć chwilowe straty na makrokorzyści w skali państwa,k&oacute;remu przybywa obywateli ?We Francji jakoś sobie poradzili z polityką prorodzinną ale wobec naszego wieloletniego zap&oacute;źnienia we wszystkich prawie dziedzinach-marne szanse...</p>
anonim2011.06.16 15:59
<p>A co to jest CRZL ?? Ki diabeł? I komu to potrzebne? Niech się pomylę: to nie jest opłacane z budzetu państwa! Jeśli o ludziach m&oacute;wi się:Zasoby ludzkie\" to musi to być jakaś nieludzka instytucja, w kt&oacute;rej, zapewne pracuje wiele kobiet \"zagrożonych\" macierzyństwem... Szkoda gadać. A dzieci w ojczyźnie coraz mniej się rodzi!! A kto niby ma to robić? Skoro macierzyństwo jest \"zagrożeniam\" więc niewiasty unikają zagrożeń...</p>
anonim2011.06.16 16:03
<p>@ Regulus nie wiem czy to tak trudno zrozumieć, że większość mam chce być przy dziecku, ale nie ma takiej możliwości, bo nie będzie w domu co do garnka włozyć, więc Twoje stwierdzenie jest cokolwiek nie na miejscu</p>
anonim2011.06.16 16:38
<p>@Zły Macierzyństwo jest zagrożeniem - dla pracodawc&oacute;w.</p>
anonim2011.06.16 20:17
<p>Regulus po zmianie strony nie pokazuje mi sie nick, nie wiem czemu to po pierwsze. Po drugie, owszem znam fragmenty Pisma Świętego, jednak, B&oacute;g nie daje człowiekowi pieniążk&oacute;w w skrzynce na listy. Przysyła pomoc, układa właściwie sytuacje np. teściowa idzie na wczesniejsza emeryture i popilnuje dzieciaczka. Nie wiem czy masz rodzinę i czy musisz ja utrzymywać, ale jakoś wątpię w to. Lenistwo- pracować najpierw 8h, dojechac do domu, i jeszcze wykonać wszytkie obowiązki, kt&oacute;re zwykle czekają na kobietę. Żeby się lenic w domu, trzeba miec naprawde mn&oacute;stwo kasy i kogoś kto odwali robotę za ciebie. Szczeg&oacute;lnie jestem w tym momencie cięta na takie teksty, gdyż musze wr&oacute;cić do pracy i zostawić dziecko</p>
anonim2011.06.16 21:15
<p>Regulus a kto tu m&oacute;wi,że za darmo. więzy rodzinne to tez chęc pomocy. Rozumiem,ze Ty swoim dzieciom tez nie będziesz pomagać, nie będziesz kozłem ofiarnym...ja też bym chciała życ w pięknym wspaniałym świecie, gdzie jest miło, łatwo i przyjemnie, ale niestety tak nie jest. .żyjemy w chorych czasach , gdzie oboje rodzice musza pracować, i to nie jest kwestia wyboru tylko przymusu</p>
anonim2011.06.16 21:19
<p><em>Regulus &nbsp;</em>Jak zapewne wiesz, najwięcej dzieci mają &nbsp;muzułmanie... I to nie tylko w Europie. Chyba oni &nbsp;naprwdę kierują się w tym względzie Słowem Bożym... W końcu to ludzie NAPRAWDĘ WIERZĄCY &nbsp;W BOGA... A nasza wiara jakaś taka się zrobiła .... No przecież niewiasty MUSZĄ SIĘ SAMOREALIZOWAĆ a nie zajmować się jakimś głupim macierzyństwem.... Pozdrawiam wszystkie niewiasty przeżywające dylemat: macierzyństwo czy \"samorealizacja\"?</p>
anonim2011.06.16 21:57
<p><em>Regulus</em> Mamdw&oacute;ch dorosłych syn&oacute;w i przez całe życie małżeńskie pracowałem tylko ja. Od czasu, kiedy mija zona zaszła w ciążę. Do dzisiaj tak jest. &nbsp;Ja nie narzekam, żona jest zadowolona, &nbsp;w domu jest wszystko OK. I wciąż nie mogę zrozumieć młodych ludzi, kt&oacute;rzy nie przykładają się do prokreacji... Do małżeństwa, do odpowiedzialności i myśleniu o przyszłości. Wszak nie jesteśmy tylko dla siebie i dla swich potrzeb!!! Ale skoro wszędzie stręczy sie niewiastom, że MUSZĄ SIĘ SAMOREALIZOWAĆ to kto ma rodzic dzieci, kto ma je wychowywać??? Pozdrawiam.</p> <p>&nbsp;</p>
anonim2011.06.17 7:09
<p>@Zły - nie do końca jest tak r&oacute;żowo. Wyobraź sobie (czego absolutnie nikomu nie życzę) że maż pracuje, żona wychowuje, mąż ląduje w szpitalu na kilka miesięcy i rodzina zostaje bez środk&oacute;w do życia. Gdybym miała rodzinę nie pozwoliłabym sobie na takie ryzyko.</p>
anonim2011.06.17 7:10
<p>@Tomcat - nie dziwię się, tylko od czasu do czasu mnie to irytuje. Nie wiem tylko jak do tematu przypasowałeś wątek kościelny...</p>
anonim2011.06.17 23:34
<p>@Tarkus - to już obsesja. :)</p>
anonim2011.06.18 7:10
<p>@Tarkus - naprawdę słuchasz tego co zwykle masz w avatarach? :)</p>
anonim2011.06.18 11:52
<p>@Orca - u Tarkusa podziwiam szczerze zawziętość. Kiedy blokowali moje komentarze na Onecie, nie wr&oacute;ciłam więcej, chyba od roku tam nie zaglądam. Trzeba przyznać, że facet jest uparty. :)</p>
anonim2011.06.18 16:04
<p>@Tarkus - fakt że tego trzeba słuchać głośno, tylko po chwili rozbolała mnie głowa. :) Wolę nostalgicznych Dire Straits.</p>
anonim2011.06.18 16:12
<p>@Orca - przyznam że tez nie wyobrażam sobie życia bez pracy, ładuje mi akumulatory. Na razie tematem rodziny/dzieci/związk&oacute;w nie jestem zainteresowana i nie wiem, czy kiedykolwiek się to zmieni, jednak to nie poprawia mojej sytuacji na rynku pracy. Uważam że to nie jest fair, ale takie życie. Udanego popołudnia. ;)</p>
anonim2011.06.18 16:51
<p>@Tarkus - a Shakira? ;)</p>
anonim2011.06.18 16:58
<p>Mi się może odwidzieć, kobiety zmienne są.... :))</p>
anonim2011.06.18 20:04
<p>@Tarkus - Shakira to coś bardzo fajnego... ;)</p>
anonim2011.06.18 21:45
<p>@Tarkus - zależy co dla kogo jest fajne. Dla mnie czasem do słuchania, ale jak znam życie dla Ciebie pewnie na grilla. :)</p>
anonim2011.06.19 0:24
<p>Moj dziadek miał 4 dzieci, mieszkali na wsi i tylko dziadek utzymywał całą rodzinę. Mimo wszystkich zawieruch wojennych-UTRZYMAŁ!!! Nie ilość zł/ na &nbsp;członka rodziny... Tylko NORMALNY SYSTEM. Niewiasty, zamiast wykonywać najpierw swoją naturalną powinność, nagle postanowiły się samorealozować, cokolwiek to znaczy. A chłopy dzieci sami nie urodzą. Jest w życiu tyle spraw, o kt&oacute;rych nawet nie mamy pojęcia, dop&oacute;ki nie staniemy na jednej drodze twarzą w twarz. Pan B&oacute;g dopomaga wszystkich, kt&oacute;rzy chcą dobra. Pozdrawiam.</p>
anonim2011.06.19 6:27
<p>Może fakt, że w czasach PRL-u Polska bardzo się zadłużyła? A teraz trzeba te długi z odsetkami spłacać?&nbsp;</p>
anonim2011.06.19 7:16
<p>@Zły - dawniej mężczyźni byli zorientowani na rodzinę, odpowiedzialni, wiarygodni, można było im zaufać. Teraz niestety to co obserwuję wok&oacute;ł siebie, to panowie po trzydzistce z sianem w głowie, niestabilni, zmieniający zdanie jak rękawiczki i nie odpowiadający za swoje słowa. To prawda, że mamy potężny kryzys męskości. Patrząc na znajomych i swoje doświadczenia, mogę powiedziec tylko tyle, że obecny model mężczyzny zachęca kobietę do wszystkiego poza macierzyństwem. Praca w jakiś spos&oacute;b jest przewidywalna, wiesz że im bardziej się starasz tym nabywasz więsze doświadczenie, tym wiecej wiesz, to jakaś rzecz pewna. Mężczyźni wsp&oacute;łcześni w znakomitej większości nie nadają się na ojc&oacute;w rodzin, i tyle. A tworzyć coś na siłę, choć z g&oacute;ry widać że to nie ma sensu...</p>
anonim2011.06.19 16:07
<p>@Tarkus - ot&oacute;ż to, a troje to trochę za dużo. Ale i tak zawsze wolałam salsę. :)</p>
anonim2011.06.19 20:44
<p>@Orca - gdybym za każdym razem kiedy coś nie idzie po mojej myśli traciła wiarę w Boga, byłaby ona bardzo nikła, żeby nie rzec - interesowna. Jeśli wierzę bo dostaję to czego chcę, a zawodzę się kiedy nie dostaję - to żadna wiara, tylko inwestycja albo biznes. M&oacute;j światopogląd - mam nadzieję - nie jest tak transakcyjny.&nbsp; A wbrew pozorom właśnie wtedy kiedy jest pod g&oacute;rkę zaczyna się robić ciekawie. :)</p>
anonim2011.06.19 20:45
<p>A tak między nami, lekarz nie cudotw&oacute;rca - pomaga kiedy jemu B&oacute;g pomoże. ;)</p>
anonim2011.06.19 20:50
<p>@Tarkus - tortilla dobra rzecz, ale powiedz szczerze, nie zatańczyłbyś sobie teraz ognistej salsy? :)</p>
anonim2011.06.19 22:00
<p>@Orca - powiedzmy że mi pasuje czasem pod g&oacute;rkę, wtedy nie jest przynajmniej monotonnie. I potrafię zaakceptować, że czasem czegoś mieć nie mogę&nbsp; - dorosły człowiek rozumie, że nie wszystko mu się należy na zawołanie, ani zabawka, ani dziecko - kt&oacute;re kobieta sięgając po in vitro traktuje w kategoriach zabawki. Co robi Tarkus to jego rzecz, nie wnikam. :)</p>
anonim2011.06.19 22:01
<p>A lekarz jest tym lepszy, im mniej w siebie wierzy.</p>
anonim2011.06.19 22:45
<p>@ZenonUS - nie szukałam lekarza, jestem lekarzem, stąd wiem jak funkcjonuje służba zdrowia w Polsce. Do pewnych pogląd&oacute;w nie przekonamy siebie nawzajem, zdążyłam się z tym pogodzić, więc odpuszczam dalsze farmazony. Dobrej nocy wszystkim! :)</p>
anonim2011.06.20 13:41
<p>Nie wiem co przechodzi kobieta kt&oacute;ra nie może miec dzieci, ale znam takie kt&oacute;re czekały na dzieciaka 7 lat - i nie sięgały po in vitro. Myślę że gdyby okazało się, że nie mogę mieć dzieci, r&oacute;wnież nie forsowałabym niczego na siłę Zrozumcie, dziecko nie jest czymś co nam sie należy, do czego mamy prawo, rzeczą kt&oacute;rą można sobie zmajstrować w prob&oacute;wce gdy mamy takie życzenie. Człowiekowi często brakuje pokory, myśli na zasadzie \" chcę - to musze mieć\", nawet jeśli chodzi o drugiego człowieka. Poza tym, jak to jest , ze matka kt&oacute;ra tak bardzo troszczy sie o dziecko - pozwala dla przetrwania jednego zarodka zamrozić w lod&oacute;wce kolejne trzy? Przeciez to&nbsp;też jej dzieci, tak samo jak ten wyselekcjonowany zarodek. To nie jest w porzadku, dawać jednemu prawo do życia, innym go zabierac - to przedmiotowe traktowanie człowieka. Nie oczekuję że przyjmiecie taki punkt widzenia, ale wypada zaakceptować, że ktoś może inaczej paytrzeć na życie i to uszanować. Co do swojej wiedzy i kwalifikacji nie wypowiadam się, bo nie mi to oceniać.</p>
anonim2011.06.20 22:24
<p>@ZenonUS - jak miłość rodzicielska przyjmuje fakt, że na czworo poczętych dzieci troje zostaje wsadzonych do lod&oacute;wki, a prawo do życia dostaje tylko jedno? P. S. Nie z Super Torpedą tylko z Niebieską Błyskawicą. Ale wolałabym paść niż p&oacute;jść do mechanika, kt&oacute;ry prawdopodobnie tam (tak samo jak i tutaj) jest cholernie drogi i cholernie malo wydajny, dlatego&nbsp;jesli potrzeba to radzę sobie sama. ;)</p>
anonim2011.06.20 22:58
<p>@Tarkus - myślę że ten instynkt nie działa tak prosto. Kobieta ma potrzebę opiekowania się za wszelką cenę i w ten spos&oacute;b może metaforycznie usynowić p&oacute;l świata i realizować się np. w jakiejś formie działalności społecznej. Zapewne jest wiele dr&oacute;g. To jasne, że kochający się ludzie marzą o dziecku, nie chciałabym tu wchodzić w wątki zbyt osobiste ale rozmawiałam z takimi osobami, rozumiem że bardzo tego pragną. Co nie zmienia faktu, że nie wszystkie pragnienia da się w życiu spełnić. Prawda wygląda tak, że przeżywa jeden zarodek, inne nie mają szans się rozwinąć. Ktos kiedyś obliczył ile jest obecnie zamrożonych- czyli zablokowanych - istnień ludzkich i ta liczba przytłacza. Nie, ten mechanizm nie jest r&oacute;wny owulacji ani polucji, bo tylko zarodek ma pełen potencjał samodzielnego rozwoju. Życie nie jest tak proste, jak się wydaje. Im człowiek bardziej zdaje sobie sprawę z tego, jak bardzo jest ograniczony, tym większą ma motywację żeby szukać, iść dalej, rozwijać się. Kiedy za bardzo ufa sobie, stoi tylko w miejscu bo wydaje mu się, ze wszystko już wie.</p>
anonim2011.06.20 23:04
<p>@ZenonUS - brzmi zupełnie inaczej, \"Super Torpeda\" nijak do Błyskawicy nie pasuje... :) W bonusy wierzą tylko naiwniacy. Do czego są mężczyźni kobietom potrzebni?</p>
anonim2011.06.20 23:20
<p>W obliczu promocji in vitro niedługo ani mężczyźni kobietom, ani kobiety mężczyznom potrzebne nie będą, a dzieci zaczną wychowywać potężne inkubatory.</p>
anonim2011.06.21 7:11
<p>@Tarkus - zarodek ludzki jest miokroskopijnie małym, bardzo niesamodzielnym - ale jednak człowiekiem. Data w dowodzie o niczym nie świadczy, dow&oacute;d to jedna z form przyjętych przez człowieka do inwigilacji innych ludzi. :) Samoczynnie obumierają zarodki chore lub w chorym organizmie, kt&oacute;rym na obecnym etapie rozwoju medycyny nie potrafimy pom&oacute;c. W tym świetle trudno por&oacute;wnywać śmierć wynikającą z choroby - ze świadomym unicestwieniem zdrowego organizmu. Jakbyś nie kręcił, wychodzi że na 4 zarodki trzem nie dajesz szans na życie. W in vitro nie ma żadnego bara-bara, jest manipulacja kom&oacute;rkami w prob&oacute;wce - naprawdę uważasz, że taki początek - manipulacja na ludzkich kom&oacute;rkach przeprowadzona przez jakiegoś anonimowego naukowca w sterylnych warunkach laboratorium - powinno mieć ludzkie życie?</p>
anonim2011.06.21 19:29
<p>@Orca - czyli zabić trzy zarodki - dla przeżycia jednego jest ok? Miłość matki na to pozwala?</p>
anonim2011.06.21 22:07
<p>@Tarkus - no i właśnie w takich fajnych warunkach powinno zaczynać się życie dziecka, a nie gdzieś a laboratorium, na szklanej płytce, obcą ręką...</p>
anonim2011.06.22 6:53
<p>@Orca - nie wiem dlaczego pokazywanie prawdy uważasz za umoralnianie. Masz sw&oacute;j punkt widzenia, nie rozumiem go - w obliczu przedstawionych fakt&oacute;w, ale też nie zamierzam na siłę przekonywać.</p>
anonim2011.06.22 7:03
<p>@Tarkus - zrozum, że dorosły człowiek nie jest tak ogarnięty przymusem tego czego chce, że przesłania mu to wszystko, absolutnie wszystko na świecie-to się nazywa obsesja. Jeśli tak jest, to niedobrze. Rozumiem wielkie pragnienie kobiety posiadania dziecka, ale nie uwazam, że pragnienia trzeba realizować za wszelką cenę. Jeśli spełnienie mojego pragnienia jest nieetyczne, powinnam miec dość siły żeby powiedzieć samej sobie \'nie\'. Jeśli znajomość ze wspomnianą parą skończyła się przez to, że Ty masz dzieci, a tamta kobieta nie, to zerwanie relacji było podyktowane zwykłą zazdroscią, nie podawaj mi zazdrości jako argumentu. O tym że życie sie zaczyna nie decyduje świadomość rodzic&oacute;w. Jeśli nie jesteś czegoś (jeszcze) świadomy, nie znaczy że tego nie ma. Dziecko nigdy nie jest wypadkiem przy pracy, choć niekt&oacute;rzy tak na to patrzą. :) Dziecko powinno rodzić się z miłości, a akcie bliskości między kobietą i mężczyzną, nie z prob&oacute;wki. W życiu nie chciałabym powiedzieć ew. swojemu dziecku: kochanie, nie mogłam mieć dzieci, więc zam&oacute;wiłam sobie ciebie u takiego pana kt&oacute;ry pracuje w laboratorium i on cię pipetą zmajstrował w prob&oacute;wce\'. To dehumanizacja. I nie przemawia do mnie argument cierpienia bo czegoś mieć nie można. Dorosły człowiek wie, że nie wszystko może mieć i z trudnością, ale musi sobie z tym poradzić.</p>
anonim2011.06.22 7:08
<p>Mnie to naprawdę w sumie intryguje, jak to jest że ze miłość matczyna wybi&oacute;rczo przypisana jest do jednego zarodka z czterech r&oacute;wnocennych...</p>
anonim2011.06.22 16:17
<p>@Orca - po prostu uważam, że noszenie pod sercem nalezy się wszystkim 4, nie tylko jednemu. Pozdrawiam. :)</p>
anonim2011.06.23 0:28
<p>@ZenonUS - podobno ciekawe miejsce. Szczęśliwej podr&oacute;ży! :)</p>
anonim2011.06.23 10:16
<p>@Tarkus - skoro szanse maleją przy wszczepianiu więszej ilości zarodk&oacute;w i dlatego dokonujemy selekcji, to pytanie czy w og&oacute;le mamy prawo do takiej procedury- wg mnie nie i to ją dyskwalifikuje. Ja prawdopodobnie nie mogłabym poradzić sobie z myślą że tr&oacute;jka pozostałych dzieciak&oacute;w siedzi w wielkiej chłodni i ich kosztem mam tego jednego, miałabym wielkie wyrzuty sumienia. Co do sytuacji poczęcia, pewnie kochałabym tak samo, niemniej tylko w tym pierwszym przypadku warunki byłyby godne, a chciałabym żeby moje dziecko od początku traktowane było z szacunkiem.</p>
anonim2011.06.23 20:24
<p>\"Czyli kazda seksualnie aktywna kobieta to morderczyni wlasnych dzieci bo jej zaplodnione jajo nie zalapalo sie na scianke macicy\". Nie, ponieważ nie ma na to wpływu. Odpowiadamy za to, na co mamy wpływ - np. za zamrażane zarodki. Jak mi pokażesz dziecko kt&oacute;re nie rozwinęło się z zarodka, to zgodzę się że zarodek i dziecko to niekoniecznie to samo. :)</p>
anonim2011.06.23 20:48
<p>@Ulgen - w sensie ideowym tak właśnie jest. Zarodek ma zakodowaną całą informację genetyczną, kompletną, jest już faktycznym początkiem nowego życia. Czytałam kiedyś wywiad z lekarzem, kt&oacute;ry pracował w klinice zajmującej się in vitro. Wspomniał że za kazdym razem kiedy przeprowadzał zabieg, przychodzili rodzice i pytali w k&oacute;łko \"jak tam nasze dzieci? zdrowe? żyją?\" To go zastanowiło. Świadomość rodzic&oacute;w była taka, to są ich dzieci-wszystkie zarodki, nie tylko jeden.</p>
anonim2011.06.23 21:42
<p>@Tarkus - w tym pięknym kraju niekt&oacute;re kobiety nie zmieniają niekt&oacute;rych pogląd&oacute;w, nie wiem jak za Oceanem... R&oacute;wnież pozdrawiam serdecznie. :)</p>
anonim2011.06.23 22:03
<p>@Tarkus - czasem bywa tak, że zmieniają, ale nie w fundamentalnych sprawach. Mogę zmieć zdanie co do sukienki kt&oacute;rą jutro założę, ale nie w kwestii in vitro. A \"wszystkie kobiety zmieniają poglądy\" brzmi troche jak stereotyp, mam nadzieję że unikasz myślenia schematami. :)</p>
anonim2011.06.23 23:21
<p>@Tarkus - nie przyznam, choć na pewno znasz się na kobietach lepiej ode mnie. ;) Dobrej nocy!</p>
anonim2011.06.24 7:17
<p>@Tarkus - tylko i wyłącznie drażnię, żeby nie wyjść z wprawy. ;)</p>
anonim2011.06.24 23:12
<p>@Tarkus - mam dla Ciebie taką samą sugestię. :)</p>
anonim2011.06.25 7:55
<p>@Tarkus - czego one dowodzą?</p>
anonim2011.06.25 17:32
<p>@Tarkus - coś mi się wydaje, że Ty jesteś z tych kt&oacute;rzy zawsze mają rację, a kiedy nie mają to patrz punkt pierwszy. Z tym ze czasem naprawdę nie mają.</p>
anonim2011.06.25 17:57
<p>@Orca - jak m&oacute;wi że ma dowody, to m&oacute;wi. ;)</p>
anonim2011.06.25 18:05
<p>@Orca - jeśli ma, to na pewno przedstawi. :)</p>
anonim2011.06.25 18:25
<p>@Orca - ale mnie naprawdę ciekawi dlaczego zdaniem Tarkusa kobiety zmieniają zdanie, skoro nie zmieniają...</p>
anonim2011.06.25 18:33
<p>@Orca - skąd wr&oacute;ci?? :) Zresztą ok, nie wnikam, zmykam zakupić jakieś zab&oacute;jcze bikini bo niedługo urlop a ja nie mam się w co ubrać. Niech sobie Tarkus pozostanie w przekonaniu o własnej nieomylności, jeśli tak mu wygodnie, nie m&oacute;j biznes. Zagladnę wieczorem. :)</p>
anonim2011.06.26 0:16
<p>Tylko w sumie nie wiem kiedy u Was jest wiecz&oacute;r. Gdyby ktoś zasypiał przypadkiem, to dobranoc!</p>
anonim2011.06.26 10:36
<p>@Orca - fatalnie, nie trafiłam na sw&oacute;j typ. Chciałam takie czerwone w hawajskie kwiaty, ale końc&oacute;wka serii i rozmiaru brak. Co do Tarkusa, to zaryzykuję stwierdzenie że jednak na bikini nie zna się zupełnie. A przynajmniej my znamy się o wiele lepiej. ;)</p>
anonim2011.06.26 20:10
<p>@Tarkus - Sprawa bikini nie spędza mi snu z powiek, u mnie nawet nieopalone paski wzmagają atrakcyjność. Z powrotu Gandalfa się cieszę, myślisz że nie ma co robić Tylko Ciebie śledzić? Żadna przyjemność, jak przypuszczam. P. S. w Polsce ciągle jeszcze piszemy nazwiska z dużej litery. ;)</p>
anonim2011.06.26 20:25
<p>@Tarkus - szukasz zdrajc&oacute;w po niewłaściwej stronie.</p>
anonim2011.06.26 20:37
<p>@Tarkus - jak nazwę kogoś kto jedzie na międzynarodowe forum i m&oacute;wi głośno szczerą prawdę wiedząc, że posypią się gromy na jego głowę? Nie wiem, może człowiekiem autentycznym? Co wg Ciebie powiedział niewłaściwego? Prosiłabym o konkrety... z czym w jego wypowiedzi się nie zgadzasz?</p>
anonim2011.06.26 20:41
<p>@Tarkus - Gandalf to mądry facet, z obecnymi wpisami w temacie obok zupełnie się zgadzam. Zamiast ciągle krytykować, co wychodzi Ci raz lepiej, raz gorzej, może pomyśl raz w zyciu o czymś poza końcem własnego nosa i wypowiedz się w temacie w konstruktywny spos&oacute;b. Polska jest w kryzysie, rządzą nami patałachy, jakie widzisz drogi wyjścia, rozwiązanie? Twoje zdanie jest cenne. chodzi o to żeby wsp&oacute;lnymi siłami zmienić sytuację. Dlaczego mężczyźni w tych czasach poza opluwaniem się nawzajem i zrzędzeniem nie potrafią zrobić nic&nbsp; tw&oacute;rczego? Dlaczego marnują czas na bezsensowne gonienie za sp&oacute;dniczkami, skoro mogą swoją energię i umysł skierować ku większemu dobru? Naprawdę masz wszystko gdzieś?</p>
anonim2011.06.26 20:56
<p>@Tarkus - nie wiem na ile wystarcza Ci czasu między grillem a pobytem na plaży żeby śledzić obecną sytuację w tym kraju, ale gwarantuję że średnio rozwinięty dzieciak z podstaw&oacute;wki widzi, że coś w tym wszystkim nie gra. Rząd zachowuje się jakby na głowę upadł, żadna decyzja nie ma sensu. Większość (rozmawiam z ludźmi w pracy, może nie jest to profesjonalne, ale i tak rozmawiam) czuje się okłamywana i manipulowana, nie wierzy mediom. Padają opinie: \"aż tak głupim być przeciez nie można, to zdrada albo agenci obcego wywiadu\". Wycinek rzeczywistości: rząd podpisuje niekorzystną&nbsp; dla Polski umowę na dostawę gazu, uzależniając nas od Rosji - gdyby nie interwencja UE, wpakowałby nas w jeszcze większe bagno. O. Rydzyk wystepuje z alternatywnym źr&oacute;dłem energii, poczatkowo otrzymuje fundusze, rozkręca plany - nagle, nie wiedzieć dlaczego, okazuje się że obiecane fundusze wycofano. Wg mnie to nie w porzadku nie tylko wobec O. Rydzyka, ale tez wobec kraju kt&oacute;ry jest teraz w 100% zależny od czerwonych pająk&oacute;w ze wschodu.</p>
anonim2011.06.26 21:02
<p>@Tarkus - nie będę się z Tobą kł&oacute;cić o Gandalfa, ale wg mnie jest mądry. :) W Kanadzie nigdy nie byłam i pewnie nie będę, polityk&oacute;w tez nie znam, ale nasi politycy też nie są głupi. To koryciarze, bardzo sprytni i bardzo pazerni. Dla os&oacute;b kt&oacute;re mają resztkowe choćby poczucie godności to, co zrobiono ze śledztwem smoleńskim jest czystą zdradą, a łaszenie się do Putina budzi odrazę.</p>
anonim2011.06.26 21:08
<p>Posłuchaj sobie wywiadu z niejakim Bezmenovem (kiedyś wieki temu znalazłam na youtube, ktoś przy artykule o jodze wkleił link-proponuję zacząć od 4:18). Wg mnie dokładnie to dzieje sie teraz w Polsce.</p>
anonim2011.06.26 21:18
<p>@Tarkus - Guzik prawda z ta siłą nabywczą, obecnie już ludzi na niewiele stać. Moja sąsiadka ma 700 zł emerytury i wieczorami świeci świeczkę bo oszczędza światło. W znakomitej większości ludzie ledwo wiążą koniec z końcem i mają poczucie stabilizacji bliskie zeru. Wąska grupa zarabia nieproporcjonalnie dużo i nie wie na co wydawać. Prawda o Twojej byłej Ojczyźnie jest taka, że teraz się chwieje, rzadzący nią zabijają honor narodu, a całkiem niedługo wszystko się rozpadnie. Pytanie jak z tego wyjść?</p>
anonim2011.06.26 21:20
<p>A przez środek tego bidnego kraju maszerują parady r&oacute;wności...</p>
anonim2011.06.26 21:28
<p>@Tarkus - Wystarowałby, bo startując nie mieli dokładnych danych na temat warunk&oacute;w pogodowych. Kiedy lądowali, też zawyżono widoczność. Wiesz co jest najciekawsze? M&oacute;j tata z racji skomplikowanych los&oacute;w rodzinnych zna nieźle rosyjski, śmiga więc po portalach rosyjskojęzycznych i czyta co na temat katastrofy myślą sami Rosjanie. Znakomita większość nie wierzy w przypadek.</p>
anonim2011.06.26 21:31
<p>Heh... moja Błyskawica nazywa się tak z przekory. ;) Do Grecji zmykam, bo zwariuję jeśli nie wyjadę choć na kr&oacute;tko, ale takie wyjazdy nie są na porządku dziennym. Jestem singlem, zarabiam chwilowo nieźle i po prostu mogę sobie na to pozwolić. Ale jeśli ktoś zarabia średnio ok. 1400 zł i ma 2 dzieci na utrzymaniu (taka przeciętna polska rodzina) to na wakacje pojedzie może w Bieszczady i to też przy sprzyjających wiatrach.</p>
anonim2011.06.26 21:34
<p>A skad Ty w og&oacute;le wiesz że jadę do Grecji? :)</p>
anonim2011.06.26 21:46
<p>@Tarkus - w sądzie niewiele można przedstawić, bo na miejscu wypadku pozamiatane, kazdy kto je odwiedzał m&oacute;gł sobie zabrać kawałek samolotu na pamiątkę. Wrak rdzewieje pod rosyjskim niebem. Zeznania kontroler&oacute;w zostały oficjalnie zmienione. Państwo nasze szuka prawdy tak, żeby przypadkiem niczego nie ustalić. A w og&oacute;le komu zalezy na dowodach, skoro oficjalna wersja została ustalona sms-em tuż po katastrofie?</p>
anonim2011.06.26 21:50
<p>@Tarkus - tak naprawdę marzyło mi się Maroko, ale teraz tam trochę niepewnie więc padło na leniwą Grecję. Kto m&oacute;gł przewidziec jakies zamieszki? No nic, jakoś tak mam w autobiografii że gdzie nie p&oacute;jdę, zawsze trafiam na pole minowe. A do Błyskawicy się bardzo przywiązałam, choć na naprawy wydałam już więcej niż cena rynkowa. Ma w sobie coś. :)</p>
anonim2011.06.26 21:52
<p>@Tarkus - na takie dochodzenie, to ja gwiżdżę... ;)</p>
anonim2011.06.26 22:06
<p>@Tarkus - jakoś nie lubię się prosić o pomoc. :) To prawda że u Was jest 6 godzin p&oacute;źniej?</p>
anonim2011.06.26 22:18
<p>@Tarkus - a to dobrze... bo obliczyłam wg wytycznych jakie podała Orca i zaczęło mnie meczyc sumienie, ze ludzi po nocach męczę sytuacją polityczną. :)</p>
anonim2011.06.26 22:44
<p>@Tarkus - no widzisz, ja zawsze tylko dodaję. :)</p>
anonim2011.06.26 22:53
<p>@Tarkus - e tam, kolejna z tych Twoich teorii...</p>
anonim2011.06.26 23:07
<p>@Tarkus - czyli Ty jesteś taki drażniący teoretyk? ;)</p>
anonim2011.06.26 23:19
<p>@Tarkus - ja jednak optuję za jedynie słuszną praktyką. W Twojej Ojczyźnie zrobiło się p&oacute;źno, na mnie czas bo rano znowu w kierat. Dobrego wieczoru! :)</p>
anonim2011.06.27 18:07
<p>@Orca - atrakcyjne w urlopie jest gł&oacute;wnie to, że się nie pracuje, na Grecję padło bo tam nigdy nie pada. A Tarkus ma już wieeele powod&oacute;w do radości. ;)</p>
anonim2011.06.28 9:33
<p>@Tarkus - jak padać zacznie to się będę uczyć angielskiego, zabieram podręcznik. Czego Kosci&oacute;ł nie ma? :) Dzięki, z tej galerii jeden nawet mierzyłam, niestety rozmiaru nie ma. Widzisz, z kostiumami jest jak z facetami, jak już coś wpadnie w oko - niedostępne. :)</p>
anonim2011.06.28 21:00
<p>@Orca - mam wrażenie że nic by Tarkusa bardziej nie unieszczęśliwiło. ;) W dni parzyste żegluje z brunetkami, w nieparzyste grilluje z blondynkami, angielskiego i tak musiałabym się uczyć z książki. A w Grecji sobie trochę postrajkuję, przyda im sie wsparcie... Jeśli macie czas to zapraszam na Korfu, machniemy im taką rewolucję ze w podręcznikach będą pisać. :)</p>
anonim2011.06.28 21:39
<p>A tak na serio, podejrzewam że tu niedługo zacznie się to samo co w Grecji i nastrajkujemy się za wszystkie czasy...</p>
anonim2011.06.29 7:38
<p>@Tarkus - jasne, lepiej jak pra-pra-pradziad Neandertalczyk cały dzień biegać po lesie z maczugą a wieczorami za sp&oacute;dniczkami. Tylko to trochę ciasne ramy życia jak dla mnie. Z ciekawości - czujesz się bardziej Polakiem, czy Kanadyjczykiem?</p>
anonim2011.06.29 16:12
<p>@Tarcus - nie przejmuj się, takich jak Ty - z urodzenia Polak&oacute;w, ale nie z poczucia przynależności narodowej - jest w tym kraju bardzo wielu i dlatego jest jak jest. Skoro jednak nie czujesz się Polakiem, dlaczego zabierasz głos w sprawach dotyczących tego narodu lub oceniać czyjś patriotyzm - jeśli sam się do niego nie przyznajesz? Daj już spok&oacute;j tym sp&oacute;dniczkom, bo m&oacute;wiąc szczerze mam powyżej uszu męzczyzn kt&oacute;rym w głowie tylko jedno. Jeśli to jest gł&oacute;wna treść Twojego życia, to pozostaje mi tylko życzyć żebyś się nim nie znudził. Jak czytam takie komentarze, to mam ochotę ślubować celibat do końca życia. Pozdrawiam i dziękuję za rozmowę.</p>
anonim2011.06.29 16:57
<p>@ZenonUS - pewnie kiedyś pojadę... na razie ciągnie mnie do greckich strajk&oacute;w. Dobrze że wyjazd się udał, r&oacute;wnież pozdrawiam serdecznie! :)</p>
anonim2011.06.29 21:50
<p>A co do strajk&oacute;w jeszcze:</p> <p>http://www.bibula.com/?p=39972</p>
anonim2011.06.30 8:24
<p>@Tarkus - nie, na tym polega anarchia.</p>