Lourdes: Największy szpital świata, gdzie leczy się dusze - zdjęcie
12.05.18, 09:00

Lourdes: Największy szpital świata, gdzie leczy się dusze

Lourdes jest największym szpitalem świata: leczy jednak głównie dusze. Czasem zostaje uzdrowione także ciało: jest to jednak tylko znak ozdrowienia wewnętrznego – mówi Vittorio Messori.

Kinga Janas: Dlaczego Lourdes? Dlaczego akurat temu miejscu i tym objawieniom poświęcił Pan 30 lat badań?

Vittorio Messori: Z bardzo prostego powodu, który jednak dla człowieka wierzącego ma decydujące znaczenie: jeśli objawienia w Lourdes naprawdę miały miejsce – wszystko jest prawdą. Jeśli Bernadeta nas nie oszukała (i jeżeli sama nie dała się oszukać), prawdą jest, że Bóg istnieje, że objawił się nam w Chrystusie i że Kościół katolicki wciąż wypełnia swoją misję w świecie. Ja odkryłem i zaakceptowałem Ewangelię na ostatnim roku studiów, podczas przygotowań do obrony pracy magisterskiej na wydziale nauk politycznych w Turynie, gdzie otaczali mnie włoscy laicy i agnostycy. Odrzuciłem racjonalizm pojmowany jako ideologia, choć z pewnością nie przestałem kierować się rozumem. Wręcz przeciwnie, zawsze starałem się być racjonalny w poszukiwaniu „powodów, by wierzyć”, by odnaleźć się w katolickim Credo. Wszystkie napisane przeze mnie książki starają się odkryć na nowo apologetykę, która została przez Kościół odrzucona. Cóż jednak może być bardziej „apologetycznego” od Lourdes? Czyż analiza tych wydarzeń i upewnianie się co do ich prawdziwości nie oznaczają zetknięcia się z nadzwyczajnym dowodem prawdziwości istnienia Boga, boskości Chrystusa, misji rzymskiego Kościoła? Powtarzam: jeśli Bernadeta się nie pomyliła, wiara katolików również w niczym się nie myli! Samo Niebo dało nam tego gwarancję!

W swojej książce Bernadette non ci ha ingannati rozstrzyga Pan wszelkie kontrowersje na temat prawdziwości niezwykłych objawień. Jakie zarzuty stawiane były małej Bernadecie? I kto je stawiał? 

Literatury na temat Lourdes jest wiele, w licznych językach, lecz wydaje mi się, że ta książka jest nieco inna od pozostałych. Brakowało bowiem pewnego rodzaju „podręcznika”, w którym pojawiłyby się wszystkie zastrzeżenia dotyczące świadectwa Bernadety i który by na te zarzuty odpowiadał. Replikował z punktu widzenia historycznego i racjonalnego, nie tylko religijnego. Kult Lourdes jest mi bardzo bliski, ale jako autor jestem głównie historykiem, który obiektywnie wszystko analizuje! Mówiono, że Bernadeta była histeryczką, psychopatką, że zorganizowała komedię albo że działała pod wpływem rodziców w celach zarobkowych; stawiano także hipotezy, że do działania nakłonili ją księża, którzy pragnęli, by w Lourdes powstało sanktuarium, gdyż interesowały ich pieniądze i prestiż; itd., itd. Opisałem wszystkie powody podejrzeń i negowania objawień, przestudiowałem je po kolei i odpowiedziałem na nie, opierając się na faktach.

Czy przez te 30 lat chociaż raz był taki moment, kiedy sam miał Pan wątpliwości co do świadectwa Bernadety?

Wręcz przeciwnie! Im więcej dowiadywałem się o tej prostej, ubogiej i przewlekle chorej dziewczynce, która zmarła w wieku 35 lat, tym bardziej przekonywałem się, w jak niezwykły sposób można w niej odnaleźć wartości Ewangelii. Nie można nie pokochać Bernadety, gdy się ją dobrze pozna! Jej świadectwo jest jedynym, jakie posiadamy, jest to jednak świadectwo bardzo wiarygodne.

Czym te objawienia różniły się od innych tego typu zdarzeń, co stanowi o ich wyjątkowości?

Objawień Matki Boskiej oficjalnie uznanych przez Kościół jest bardzo mało. Każde z nich wzbogaca naszą religijność i nie możemy ich porównywać! Patrząc na nie obiektywnie można jednak zauważyć, że wydarzenia w Lourdes były wyjątkowe, ponieważ dokumentacja, jaką posiadamy na ich temat, jest naprawdę ogromna; jest ona przechowywana we francuskich archiwach policji, sądów i Kościoła. Historyk może zatem odtworzyć co do godziny przebieg wydarzeń w Lourdes między 11 lutego a 16 lipca 1858 roku. Jest więc możliwe napisanie książki takiej jak moja, w której nie ma „ciemnych dziur”, ponieważ dokumentacja jest naprawdę bardzo bogata.

Czy kult Matki Boskiej z Lourdes jest nadal żywy?

Dziś jest bardziej żywy niż kiedykolwiek. Po II Soborze Watykańskim Kościół francuski (podobnie jak wiele innych na Zachodzie) przeszedł bardzo poważny kryzys. Wszystko się pomniejszyło (powołania, ilość wiernych), wszystko oprócz popularności sanktuariów, zwłaszcza maryjnych, a wśród nich głównie Lourdes. Daje do myślenia fakt, że mimo zmniejszającej się ilości wiernych uczestniczących we mszach świętych i przystępujących do sakramentów liczba odwiedzających Lourdes – po Soborze Watykańskim – znacznie wzrosła; wcześniej Sanktuarium odwiedzało rocznie milion pielgrzymów, teraz pięć milionów! Często osoby, których nie widujemy już w naszej parafii, możemy spotkać w Lourdes. To zjawisko musi pobudzać do refleksji teologów i hierarchów Kościoła: ludzie szukają doświadczeń, spotkań, ciepła, potrzebują tego bardziej niż dokumentów teologicznych. Sanktuaria i pielgrzymki są dla nich zatem bardzo ważne.

[koniec_strony]

Czy spotkał się Pan z osobami, które doznały cudownych uzdrowień w Lourdes?

Oczywiście. Często nawet występowałem u boku tych osób w programach telewizyjnych we Włoszech i zagranicą. Nie należy jednak zapominać, że te cuda nie są dla nich, dla uzdrowionych, ale dla nas: są namacalnym znakiem prawdy odrodzenia duchowego, którego w Lourdes mogą doświadczyć wszyscy. Lourdes jest największym szpitalem świata: leczy jednak głównie dusze. Czasem zostaje uzdrowione także ciało: jest to jednak tylko znak ozdrowienia wewnętrznego.

Czy sama Bernadeta jest szafarką tych cudów?

Cudów nie dokonuje ani Bernadeta, ani Matka Boska. Od nich pochodzi wstawiennictwo, modlitwa do Jezusa Chrystusa, jedynego prawdziwego uzdrowiciela.

Co sprawia, że tylko nieliczne ze zgłaszanych cudów zostają oficjalnie uznane przez Kościół?

Kościół – słusznie – jest zawsze bardzo ostrożny, wręcz nieufny, gdy pojawiają się pierwsze wiadomości na temat objawienia. Możliwe są przecież nieporozumienia, błędy, oznaki szaleństwa, a nawet oszustwa i nadużycia. Lud Boży może od razu uwierzyć, ale hierarchia ma obowiązek powstrzymywać nieostrożny entuzjazm i przeprowadzić wszystkie możliwe badania, by ustalić, czy dane zjawisko pochodzi z nieba, czy od ludzi. Lourdes analizowano przez cztery lata i w końcu, w 1862 roku, ks. Laurence, biskup miejscowej diecezji Tarbes mógł uroczyście oświadczyć: „ogłaszamy, że Niepokalana Dziewica naprawdę ukazała się Bernadecie Soubirous w grocie Massabielle”. Nie zapominajmy, że Niepokalana Dziewica zaufała klerowi katolickiemu, mówiąc: ,,Idźcie, powiedzcie księżom, by wybudowali tu kaplicę, i żeby przychodzono tu z procesją”.

Rozmawiała Kinga Janas 

Nakładem wydawnictwa Znak właśnie ukazała się książka Vittorio Messoriego pt. „Tajemnica Lourdes. Czy Bernadeta nas oszukała?”