Friedrich miażdży śmierć. ŻYCIE ZWYCIĘŻA! - zdjęcie
03.02.16, 10:51Robert "Litza"Fridrich (fot. Adam Kliczek / Wikipedia, licencja: CC-BY-SA-3.0/)

Friedrich miażdży śmierć. ŻYCIE ZWYCIĘŻA!

90

Jestem mordercą, lubieżnikiem, kradnę, mam kupę swoich uzależnień. Nie mówię od uzależnienia od alkoholu, papierosów, narkotyków. Mam więcej uzależnień, takich głębszych. Jezusie Chrystusie, synu Dawida, ulituj się nade mną grzesznikiem. - mówi Robert Litza Friedrich, muzyk, lider Arki Noego i Luxtorpedy. POSŁUCHAJ WARTO!


Źródło: Jestem Drugi

Komentarze (90):

anonim2013.09.9 12:33
Wiem, czym tak naprawdę jest Droga Neokatechumenalna.
anonim2013.09.9 12:42
@Credo to może nas oświecisz bo my nie wiemy
anonim2013.09.9 12:50
Ja również wiem czym są ruchy "neowskie"... bliżej im do protestatyzmu niż Katolicyzmu... Polecam wszystkim zapoznać się z mnogością błędów i niezgodności z doktryną KK i rozważyć we własnym sumieniu... Sebastian: "Jeśli chcesz dowiedzieć się czym tak naprawdę jest Droga Neokatechumenalna..." Takim zdaniem przekraczasz pewną granicę którą jest promocja własnych poglądów pomijając podstawy rzetelności dziennikarskiej... Zabrzmiało nieprofesjonalnie...
anonim2013.09.9 13:43
@Amish A ilu was jest?
anonim2013.09.9 14:52
fajnie, że są negatywne komentarze :) bez prześladowania Droga nie byłaby autentyczna
anonim2013.09.9 15:18
@NE Jasne! Jehowych też tak prześladują i dlatego ich „droga” jest tak samo autentyczna.
anonim2013.09.9 15:27
Za same dobre słowa o żonie dałabym mu medal.
anonim2013.09.9 15:34
Credo to chciałbyś w kościele postawić ogrodzenia.Po jednej stronie Katolicy ,a po drugiej reszta.Przecież będąc w tej czy innej wspólnocie ,człowiek musi się tak samo nawracać. Dzień w dzień pracować nad sobą i zawsze jest ryzyko utarty zbawienia, i Chrystusa czy przyjmujesz Eucharystię na mszy łacińskiej , czy "pospolitej".
anonim2013.09.9 15:39
@NE Przyjacielu, jeśli słowa krytyki są dla Ciebie prześladowaniem i taką naukę wynosisz z Twojej wspólnoty to tylko potwierdzasz jej sekciarski charakter. Szczególnie że "negatywne komentarze" są wynikiem zaniepokojenia- modernistyczną falą zalewającą NASZ Kościół. Szkoda że krytykanctwa wobec tradycji ze strony waszych katechistów już nie dostrzegasz... Zdaję sobie sprawę że moje słowa tylko "wzmacniają" Twoją postawę i to również bardzo charakterystyczny mechanizm. Tym niemniej zachęcam również Ciebie do krytycznego spojrzenia bo to Twoje prawo przyjacielu- szczególnie że chodzi o dobro Kościoła Katolickiego! - nieprawdaż?
anonim2013.09.9 15:49
Neokatechumeni - nie idźcie tą drogą!
anonim2013.09.9 16:01
Nikt nikogo na Drogę nie pcha, nikt nikogo tam nie trzyma na siłę, za to w czasach gdzie bije się na alarm, że Polska umiera demograficznie, na Drodze małżeństwa opierają się na Bogu i przyjmują 5,6,7,8,9,10,11,12,13,14 dzieci - bo takie rodziny znam osobiście i to na wschodzie Polski, gdzie po ludzku najlepiej stąd wyjechać. Czas pokaże, możecie sobie pisać o herezjach, protestantyźmie Drogi, ale już wcześniejszy Papież Benedykt XVI wysłał ponad 100 rodzin w misji które zakładają razem z prezbiterami kościoły w miejscach zdechrystianizowanych, jadą tam czasami z 10 dzieci, żyć w śród ludzi biednych i prostych. Siedźcie dalej przed komputerami i osądzajcie na podstawie tego co wyczytaliście, usłyszeliście, bądź na podstawie grzechów poszczególnych członków tego ruchu... na pewno wasz osąd jest Boski.
anonim2013.09.9 16:04
Czas pokaże i już pokazał, i zabawne, bo ja będąc na Drodze stanowię mur dla protestanta jak z takowym rozmawiam. Droga Neokatechumenalna nauczyła mnie miłości do różańca, Adoracji Eucharystii, Modlitwy Brewiarzowej, Szacunku wobec duchownych, Posłuszeństwa, a przede wszystkim wybaczania i proszenia o wybaczenie.
anonim2013.09.9 16:22
Ludziska, głównie chodzi mi o to, że tworzenie wspólnoty wewnątrz wspólnoty jest słabym pomysłem. Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół... Ja powtarzam to codziennie. Po jaką cholerę tworzyć podziały? Olbrzymia większość parafian nigdy nie będzie w żadnej wspólnocie neokatechumenalnej, za to będą się czuć wykluczeni, niewtajemniczeni. Z zazdrością oglądam nieraz jakiś amerykański film, w którym parafianie spotykają się na glillu z całymi rodzinami. U nas tak nie można? To jednoczy parafian. Wspólnoty wewnątrz parafii – dzielą. To widać gołym okiem na codzień. jak nasz proboszcz obchodził 50-lecie kapłaństwa, to można było zrobić grilla dla wszystkich i wiecie co? Prawie wszyscy byli i byliśmy razem. Świadomie pomijam kwestie związane z nieortodoksyjnością. To tyle.
anonim2013.09.9 16:27
Warto zapoznać się z książką ŚP. ks. Edwarda Skotnickiego "Neokatechumenat. Szansa czy zagrożenie dla Kościoła?" - celowo polecam tą pozycję aby nie być posądzony o "negatywny komentarz" ponieważ ks. Edward był wiele lat działał w strukturach neowskich i (co prawda w dość łagodny- ze zrozumiałych względów sposób) wskazuje ogrom rozbieżności z nauką KK. Wrócę jeszcze na chwilę do określenia: @NE "prześladowanie" to mocne słowo (szczególnie w kontekście wydarzeń w Syrii), po drugie, z mojej perspektywy zdecydowanie więcej odniesień do prześladowania można zauważyć w stosunku do Tradycji Katolickiej niż do wspieranej przez celebrytów wizji Kościoła. Kościół jeszcze niedawno tylko "tolerował" istnienie Neokatechumenatu ale przez wiele lat "duch modernizmu" (nie koniecznie Duch Święty ;-)) działał w strukturach Kościoła i przygotowywał Kościół do zmian których teraz być może będziemy świadkami. Czy będą to zmiany na lepsze- zobaczymy- być może lepszy taki kontakt z Jezusem niż żaden... Tym niemniej polecam "neowcom" dociekanie bo świadomość o historii i genezie powstania ruchu w jaki się angażują może zrodzić "ciekawe" pytania... (a z czasem zadanie sobie pytania może zaowocować próbą odpowiedzi)... ...oby... Pozdrawiam serdecznie
anonim2013.09.9 16:38
Co nie podoba mi się w drodze?: 1. Tworzenie nowej liturgii, bez poszanowania Najświętszego Sakramentu. Kruszenie chleba (ciała Pana Jezusa) podawanie go "wiernym" w ławkach na brudne dłonie. 2. Niedostosowanie się do liturgii przyjętej przez Kościół Katolicki. Kłamstwem jest, że pozwalają na to statuty. Statuty zostały zatwierdzone ale nie w kwestiach liturgicznych! 3. DN o wiele wcześniej rozpoczęła swoją "ewangelizację" na Zachodzie. Jakie są "owoce" każdy widzi. Może zbyt generalizuję, ąle neokatechumenat jest jednym z tych proprotestanckich ruchów które się przyczyniły do upadku Chrześijaństwa w Europie. 4. Neokatechumenat odwołuję się do pierwszych Chrześcijan odrzucając 2 tys. lat tradycji i działania Ducha Świętego w Kościele. Nie zauważa Świętych.Nie bierze przykładu z ofiary np. Św. Ojca Pio, jego cierpień . stygmatów, ale przed wszystkim poszanowania dla Eucharystii. 5. Katechezy są tajne , a więc nikt nie jest w stanie ich zweryfikować .Z przecieków można dowiedzieć się, ze głoszą herezję. Nie uznają ofiary Mszy Świętej.
anonim2013.09.9 16:52
@LoveDeathLife Swiadkowie Jechowy też chodzą całymi rodzinami i ewangelizują .
anonim2013.09.9 17:10
credo a w jakiej jesteś parafii ,że zapytam, bo mój proboszcz z okazji 50-lecia tez ostatnio robił imprezę ale niestety nie mogłam przyjść i żałowałam bardzo bo obiecałam dzieciom potańcówę.
anonim2013.09.9 17:58
"Katechezy są tajne, a więc nikt nie jest w stanie ich zweryfikować .Z przecieków można dowiedzieć się, ze głoszą herezję. Nie uznają ofiary Mszy Świętej." Mnie na szczęście udało się te katechezy zweryfikować - odwiedziłem dobrze ponad dwadzieścia, a żadnych herezji nie usłyszałem. "[Neokatechumeni] nie uznają Mszy Świętej"? To nieuczciwe tak mówić.
anonim2013.09.9 17:59
Oczywiście chodziło o ofiarę Mszy Świętej, a Neokatechumeni oznaczają członków wspólnoty Neokatechumenalnej - żeby nie było niejasności.
anonim2013.09.9 18:32
http://www.traditia.fora.pl/nowa-wiosna-kosciola-posoborowego,31/jestem-po-szema-i-wlasnie-otworzyly-mi-sie-oczy,6283.html
anonim2013.09.9 19:50
@Tomo, świadków Jehowy Benedykt XVI nie wysyłał na misję AD GENTES by zakładali nowe wspólnoty parafialne. Czy ty zdajesz sobie sprawę, że takie rodziny wraz z prezbiterem kanonicznie mają status parafii? Reszta twoich oskarżeń jest tak nieuczciwa, że tylko zaślepienie Cię usprawiedliwia... @Credo, nie prawda. Serio nikt się nie czuje wykluczony, bo o dziwo do wspólnot bardzo często trafiają wykluczeni właśnie. Pierwsze wspólnoty powstały w barakach wśród cyganów - można być bardziej wykluczonym? Ja pochodzę z bardzo rozbitej rodziny, jako dziecko miałem byc nieochrzczony, Dziś mam 4 dzieci i żyjemy z żoną w Kościele, dzięki wspólnocie nie jestem sam, przez tyle lat żyłe w mojej parafii jako śmieć, bez rodziców, szukałeś mnie na ulicy? Moi współparafianie nie.. Patrz a dzięki Drodze mogę kochać moją parafię, świadczyć o mocy spowiedzi w parafialnym Kościele. itd... A już zwalanie winy za kryzys w europie z powodu Neo jest oderwaniem się przy pomocy granatu od rzeczywistości, ale to nie do ciebie Credo. Trzymaj się brachu!
anonim2013.09.9 19:54
@Apolegetyczny - przez krzyki dzieci tego pana tj Arkę Noego, Bóg zrobił wyłom w moim sercu i odkryłem, że Bóg jest i mnie kocha, a nienawidziłem KK, księży i równią pochyłą leciałem na tamten świat. Wy nie mogliście spać, może wasze cierpienie w tym momencie ofiarowane mogło kogoś uratować, ale to tylko chrześcijanin rozumie... że wszysto może Bogu ofiarować.
anonim2013.09.9 20:03
A swoją drogą, że tak powiem... jest wiele innych wspaniałych rzeczywistości, jak chociaż OPUS DEI. OPUS DEI, proszę to dopiero można oskarżać o wykluczenie... tyle, że OPUS DEI jest atakowane z innej linii, z zewnątrz. Zarzuty wobec Drogi są często na miarę wizji OPUS DEI Dana Brona....
anonim2013.09.9 20:19
@Apolegetyczny moje świadectwo możesz komentować, nie ja fakty ustalałem Ten fanatyzm to Mała Tereska. Napisałem to nie z fanatyzmu, ale z przekory, bo nie szanować kogoś to daleko posunięte poczynanie, kolejna sprawa to porównywanie z torturami to raczej kiepski żart. Ale przepraszam nie chcę się tu kłócić, a i jeszcze ten podział na posoborowy i ten porządny tradycjny... to takie obłudne
anonim2013.09.9 20:53
@Casimirus. I tego się trzymajmy. Wiara góry przenosi. Może z ludzi DN będą kiedyś katolicy. Że są dzietni, że trzymają się razem, że przebaczają i wiele innych rzeczy robią, to wspaniale. Co prawda z tym przebaczaniem wiąże się m.in. publiczne "walenie" prosto w oczy całej prawdy bądź też "prawdy", co się o kim myśli, względnie wspólnotowe wyznawanie win, co jest wynaturzeniem (pomijam inne aspekty tych praktyk), ale niech tam. Dla mnie podejrzany jest ten wydumany (że niby tak było) archeologizm w liturgii. A jeszcze bardziej - kurczowe trzymanie się tego i obrona wynaturzeń liturgicznych "jak Częstochowy". Dlaczegóż to "drogowcom" nie wystarcza NOM? Przecież dla rzymskiego KK właściwym rytem jest ryt rzymski - w starej i nowej formie. Dlaczego kombinują, wprowadzając niczym nieuzasadnione i zagrażające integralnej czci Najświętszego Sakramentu modyfikacje? Tu jest pies pogrzebany, od tego trzeba zacząć - od powrotu do normalnej liturgii na DN. Bo na "neonowej" człowiek przesłonił Boga (tak jak i na wielu NOM-ach niestety). "Chciejstwo" człowieka, jego "przeżywanie", jego emocje, jego "prawo" do swojej liturgii, jakby to było jakieś przedstawienie historyczne, a nie najwyższy wyraz kultu i własność Kościoła Katolickiego. Z Bogiem.
anonim2013.09.9 21:51
"Jak się zacznę w nocy drzeć "Jezus was kocha" to czy to będzie mądre.", możesz także biegać nago po ulicach i krzyczeć "miłość nie jest kochana", oraz sprzedać majątek ojca rozdać ubogim i swoją nagość ukryć uciekając się jak dziecko pod płaszcz biskupa jako dziecko Kościoła, ja wiem o co Ci chodzi. Słuchaj, powiem tak, mam małe dzieci, jak by darł ktoś gębe pod oknem byłbym wściekły, bez względu na to czy ratował komuś wieczność, ale koniec końców, am to doświadczenie, że czasami Pan Bóg dopuszcza sytuacje, które sa jak kamyk w bucie, ale właśnie takie cierpienia, które wydają się głupie, które burzą nasz porządek, ład którego nikt i nic nie może zburzyć, to właśnie w tak prostych sytuacjach obnaża się nasze serce, czy zawsze mamy miłość, i czy zawsze mamy ufność, że wszystko jest dla naszego dobra, to nie jest fanatyzm przyjacielu. To chrześcijaństwo, to Święci Kościoła Katolickiego. Wybacz mi moją zarozumiałość, bo sam również byłbym wściekły. Napisałem co napisałem wcześniej z przekory... @Sarcinus, powiedz mi przyjacielu, bo piszesz "od tego trzeba zacząć - od powrotu do normalnej liturgii na DN. Bo na "neonowej" człowiek przesłonił Boga". Gdzie chcesz i z kim chcesz to zaczynać? Jesteś na Drodze? Nie... jesli byłeś, ok, jeśli Cię nie ma to znaczy, że nikt Cię tam nie trzyma. Kolejna sprawa, nie zstanawia coś innego, skoro to taki pstryk myk, trzymać się razem (być jedno), wybaczać, przyjmować na świat kolejne potomstwo, to zajmij się tym po za Drogą, przecież nikt Ci nie karze tego robić na Drodze. W czym Ci Droga przeszkadza? Skąd takie kurczowe przyczepienie się i skupienie się na patrzeniu drugiemu na ręce? Proste Chrystus Zwyciężył, jeśli coś jest od Boga, to wyda trwały owoc, który będzie trwał tyle ile Bóg tego chce, jeśli nie to odleci i spali się w ogniu doświadczeń... piszesz o Drodze jakbyś był mądrzejszy od tych którzy jako pasterze ustalili jej ramy i nie piszę o Kiko (mało mnie on interesuje), ale o dykasteriach.
anonim2013.09.9 22:05
@Kamykowa* Od św. Jerzego, ale chodzę do Matki Boźej Częstochowskiej.
anonim2013.09.9 22:28
@Credo Nie masz racji, Jan Paweł II mówił, że parafia powinna być wspólnotą wspólnot. KK to ogromna wspólnota, wspólnota ludzi zwykle sobie obcych, którzy nawet poza kościołem nie powiedzą sobie "dzień dobry", a w mniejszych wspólnotach jest możliwość poznania się bliżej i wejścia w relacje, wzajemnej pomocy świadczonej jeden drugiemu, świadectwa, ale też ścierania się wzajemnie. Podobnie jak w rodzinie. Mam silne poczucie, że Bóg po drugiej stronie zapyta nas o konkretną miłość świadczoną innym. Jeśli idę do kościoła na Mszę i nic lub niewiele obchodzi mnie ktoś obok, no to gdzie tu mowa o miłości. Można "wzdychać" do Pana Boga, spędzać godziny na kolanach, a nie wiedzieć czym tak naprawdę jest miłość. Niestety samotnie żyjąca osoba może stać się zamkniętym w sobie egoistą. Broń mnie Panie Jezu przed takim życiem!!
anonim2013.09.9 22:33
@LoveDeathLife Wiesz, ścieraliśmy się już tutaj. Obaj potem biliśmy się w klatkę z piersiami i nie powinniśmy się kłocić. Ale zawsze mogę się w braterskiej miłości spierać. Tak sobie myślę, że podając przykład Opus Dei, minąłeś się z sensem tego, co napisałem. A pisałem o życiu parafii i twierdzę nadal z całą mocą: życie dobrze uformowanej parafii to życie Kościoła. Życie wspólnoty, jaką jest DN, wewnątrz parafii, to jest to wyłącznie życie wspólnoty DN. Jak sam napisałeś, nawrócenie zawdzięczasz DN, a czy nie powinieneś wspólnocie jaką jest Kościół? twoja parafia? Jedyną wspólnotą, jaką akceptuję, jest Kościół Powszechny, w który wierzę i o niego walczę.
anonim2013.09.9 22:39
Drogi @hamaczku, a przeczytaj jeszcze raz, co napisałem wcześniej i przemyśl. Potem wyjdż na ulicę, idż w okolicę baru mlecznego, i zobacz ile pomocy możesz świadczyć drugiemu – obcemu. Wierz mi, nie ma piękniejszej relacji, gdy kupisz komuś obiad, albo zapłacisz za zakupy, których normalnie ten obcy, nie mógłby sobie zrobić. To chyba lepsze niż zamykanie się w małych wspólnotkach. Nie uważasz?
anonim2013.09.9 23:00
@Drogi Credo Dobroczynność, którą mnie tu raczysz w moim mniemaniu, jest wyrazem egoizmu. Nie wiem jak Ty, ale wielu z mi znanych "dobroczyńców" dając przysłowiową "bułę" zaspokaja wyrzuty sumienia, a chyba nie o to chodzi ? Z drugiej strony skąd w Tobie tyle agresji w stosunku do neonów ? Może jest to spowodowane, tym że oni są w KK a Bractwo cały czas gdzieś obok? Pozdrawiam
anonim2013.09.9 23:04
Tak sobie przeglądnąłem Wasze posty i widzę że 5 kolumna dalej działa na tyłach KK. No cóż jaki portal tacy Katolicy.
anonim2013.09.9 23:19
Drogi @Asa Kiedy bezdomny, albo zwyczajnie biedny, pooprosi cię o obiad, to ty mu powiedz, że nie jesteś egoistą i żeby się bujał, bo ty jego kosztem nie będziesz „zaspokajał wyrzutów swojego sumienia”. Nie wiem również, w której z moich wypowiedzi znalazłeś agresję, ale zastanawia mnie, skąd u takich ludzi tyle agresji w stosunku do Bractwa św. Piusa X? Kogo uznałeś za 5 kolumnę, o sprawiedliwy i jedynie posiadający monopol na osąd?
anonim2013.09.10 1:04
@Credo "Jak sam napisałeś, nawrócenie zawdzięczasz DN, a czy nie powinieneś wspólnocie jaką jest Kościół? twoja parafia?" No właśnie... to jest bardzo dobre pytanie, a jednocześnie obnaża pewien sposób rozumowania. Otóż Credo, to nie moja wina, że mając życie rozsypane totalnie, będąc na prawdę zdeprawowany i zniszczony doświadczyłem odbudowy na DN. Zapraszam Cię serdecznie przyjacielu do mnie do domu, poznasz mnie, moją żonę, dzieci, pogadamy... jestem otwarty. Ja wyszedłem z trudnego środowiska. Poszedłem do mojej parafii prosząc księdza za tymi do których sam należałem o ewangelizację, o katechezy (chyba ksiądz zapomniał, że ja teraz owszem prezentuje się świetnie, ale jeszcze 13 lat temu byłem ćpunem z zadatkami na żula) i powiedział mi, że tymi ludźmi nie ma co się przejmować, bo to margines, a normalne rodziny chodzą do Kościoła, powiedziałem, że ja jestem właśnie z takiej rodziny, milczenie... koniec. To jest powszechność? Kolejna sprawa o której się nie mówi, Droga nie istnieje dla Drogi, Droga wychodzi na zewnątrz i służy parafii, owszem nie dzieje się to od razu stąd zarzuty, że się zaszywają, kryją etc. Ja tylko chciałem zauważyć, że jak ktoś zarzuca ukrywanie się to nie rozumie jednego... Droga jest widoczna poprzez rodziny wielodzietne w ich naturalnych środowiskach, nie da się nie zauważyć rodziny z 11 dzieci... @Credo i widzisz ja nie mam agresji do bractwa, ani do innych rzeczywistości, bo chcę całego Kościoła i nauczyła mnie tego Droga, natomiast nie potrafię sobie poradzić i przyznaję się do tego szczerze, że nie potrafię... przyjmować tak daleko idących oskarżeń które są często dyktowane uprzedzeniami, niewiedzą, niechęcią, błędnym poznaniem, plotkami, zawiścią, histerią religijną, grzechami wypominanymi mi lub grzechami poszczególnych członków DN, i ogólnie własną wizją Kościoła, jak ktoś jest fatalistą to mu nie udowodnisz, że nie jesteś wielbłądem. Zresztą czas pokaże... tyle. Ja się zastanawiam i sobie też tak zacząłem mówić, czy mi ktoś zabrania kochać? Czy bycie w Neo zabrania komuś kochać Boga i być tradycjonalistą? Ty kochaj Boga i bliźniego będąc tradycjonalistą, ja będę to robił będąc Neokatechumenem Kościoła Katolickiego (czyli też w sumie jestem tradycjonalistą, bo katechumenat istnieje jako stare narzędzie w Kościele i Ambroży już nim się posługiwał jako biskup). Po co łazić za kimś i go oczerniać... Owszem ze zdziwieniem odkrywałem o co chodzi a przestrzeni lat w tym sporze, otóż, tradsi robią to zmiłości i z troski, mieszają Cię z gównem z miłości do Boga... tu nie chodzi o Drogę, tu obrywa Sobór, Papież, Biskupi, Księża, wszystko podlega krytyce. W imię troski o Kościół. Tyle, że ja widzę ludzi związanych z ruchami jak Droga z dziećmi jako rodziny wielodzietne, widzę ich w więzieniach głoszących i posługujących, widzę rodziny na misji. Ktoś pisze, o Jehowi też tak robią, to nic nie znaczy, tym bardziej!!! Skoro sekciarz jest wstanie ryzykować tak wiele pomimo błędu w jakim się znajduje to o ile bardziej katolik który trwa przy prawdzie, nie wystarczy bronić i argumentować na poziomie teorii, życzę sobie bym również nie pozostał na poziomie teorii... bo czasy są trudne, a nie zapowiada się by były lepsze... PAX
anonim2013.09.10 1:32
od kiedy mówienie całej prawdy o Neo... ma coś wspólnego z agresją ?
anonim2013.09.10 1:41
@Franciszek, a czy nie jest tak; Jak ktoś zaczyna sobie przypisywać posiadanie wiedzy na temat całej prawdy, to faktycznie jest agresywny jako istota która ma ułomne poznanie, a przypisuje sobie poznanie na miarę Boga Wszechmogącego. I od kiedy czyjeś anonimowe wynurzenia w internecie oparte o własne uprzedzenia, plotki, bądź czyjeś nadużycia lub grzechy są całą prawdą? W takim razie w takim kluczu rozumowania całą prawdę o Kościele piszą te wszystkie gazety antyklerykalne które faktycznie coś tam wiedzą, ale intencja jest jedna, zniszczyć, zdyskredytować, oczernić, pokazać, że zło i że niam racji.
anonim2013.09.10 10:05
@Credo no to jesteśmy w domu. Parafia Matki Bożej Częstochowskiej tworzy sama w sobie wspólnotę. Ja czuję bardzo silną przynależność do tej grupy ludzi w kościele ,bez uczestnictwa w mniejszych wspólnotach. To jest chyba zasługa gospodarza.Ksiądz proboszcz przez jednych lubiany przez drugich nie jest otwarty na pomysły i działania , przyciąga i podejmuje ryzyko , a jednocześnie ma swoje zdanie i nie daje sobie wejść na głowę (baby sa szczegolnie aktywne we wchodzeniu na głowę).
anonim2013.09.10 10:23
@Kamykowa ale co zrobić kiedy parafia liczy parę tysięcy wiernych, z czego przychodzi 20% - jak ci ludzi mają zawiązać relację ze sobą?
anonim2013.09.10 10:27
@LoveDeathLive Cieszę się że znalazłeś swoją "drogę", zawsze uważałem że lepszy jest taki kontakt z nauką Chrystusa niż żaden... W moim odczuciu jednak jest w niej bardzo dużo niebezpiecznych wynaturzeń które nie są bez znaczenia... Neokatechumenat być może jest "drogą" dla ludzi zagubionych, błądzących (aby wypełnić w nich pustkę i "tęsknotę")... nie przez przypadek więc wspólnota działa "na ulicy" ponieważ często w spustoszonych przez "rockandrollowe" życie duszach jest ogromny głód miłości- często "zaspokajany" przez narkotyki i alkohol... a "Droga Neokatechumenalna" wypełnia tą pustkę i daje ludziom CEL... Bogu dziękować że tak się dzieje ale wydaje mi się że "droga" powinna jedynie prowadzić DO KOŚCIOŁA. (a nie obok). Wydaje mi się również że istnienie "drogi" jest próbą stworzenia Kościoła alternatywnego, działającego równolegle co stoi w sprzeczności z powszechnością wspólnoty Kościoła. Trudno oprzeć się wrażeniu że mechanizmy pozyskiwania "wyznawców" są podobne do działania sekt- działanie "na ulicy", otoczenie ciepłem i serdecznością i subtelne "łechtanie" ego- ponieważ charakter spotkań jest elitarny i daje poczucie "wyjątkowości"… często występuje krytyka granicząca z pogardą wobec tradycyjnej wizji Kościoła co też jest bardzo "chwytliwe" wśród ludzi młodych postrzegających Tradycyjne Wartości jako "obciachowe". Tu ofertą jest "fajna" atmosfera- całkiem nowe formy liturgiczne odprawiane w Sobotę (nawiązanie do Szabatu?) co również podkreśla awangardowy charakter wspólnoty... "Człowiek" dostaje to czego chce i potrzebuje natomiast W konsekwencji Msza Święta dla "drogowca" traci swoją "atrakcyjność" - często pojawia się poczucie "lepszości" od tzw. "niedzielnych dreptaczy- Katolików". Już w tym momencie wg mnie jest wyraźne "odejście" od Kościoła. Struktura funkcjonuje w moim odczuciu trochę jak grupa Anonimowych Alkoholików- szczegółowo dopracowany program który poprzez "katechistów" wykorzystujących mechanizmy socjotechniczne wiąże silnymi relacjami uczestników grupy wspólnotowej np. poprzez publiczne wyznawanie win… "Człowiek" stawiany jest w centrum- wreszcze może się "wygadać" i jest "wysłuchany" przez grupę co cementuje bardzo silną więź która jest często relacją patologiczną ponieważ konieczność "publicznej spowiedzi" upokarza i powoduje obsesję wyszukiwania win u innych- pojawiają się kłótnie- we wszystkim uczestniczą dzieci które często słuchają o "dorosłych" grzechach i ma to nie tylko dla dzieci skutki gorszące... Najwięcej mówi się o SOBIE "dzieląc się" z innymi swoimi odczuciami a Najświętszy Sakrament zdaje się być na drugim planie... Te i wiele więcej dziwnych praktyk sprawiają wrażenie że neokatechumenat jest czymś więcej niż tylko niewinną wspólnotą rozwijającą duchowość... Nie chcę się skupiać na kwestiach liturgiicznych ani porównywać z jakąkolwiek inną formą ponieważ są to dla mnie rzeczy bardzo smutne ale jedno co mnie boli i o tym wspomnę to że w pogubiliście gdzieś całkiem OFIARNY charakter liturgii... Nie gniewaj się ale nawet w Twoich wypowiedziach da się odczuć że koncentrujesz się na SOBIE i swoich doświadczeniach... skupiasz się na "czerpaniu" korzyści dla siebie- mówisz co Tobie dała Twoja wspólnota... Nie ma to zbyt dużej wartości ewangelizacyjnej... Pokorą i cichością serca więcej można osiągnąć czego przykładem jest nasz NAUCZYCIEL JEZUS CHRYSTUS- Jak wiesz nie potrzebował on wrzeszczeć nocą na estradzie że "to On jest Drogą, Prawdą, i Życiem" aby ludzie za nim poszli... Takie wykrzykiwanie dla większości jest zresztą raczej mało wiarygodne... To Twój wybór i Twoja "droga" podążaj nią jeśli czujesz że jest właściwa... Oby zaprowadziła Cię do Chrystusa który czeka na Ciebie w swoim Kościele i chce Twojego zbawienia. P.S. Przepraszam jeśli coś pokręciłem- nie jestem specem od spraw "wspólnotowych" piszę jedynie w oparciu o swoje odczucia i własne doświadczenia... Z Bogiem
anonim2013.09.10 10:33
@tomtom nie pisałeś do mnie ale przeprosiny przyjmuję :) jako członek neo. Tak - to są twoje przemyślenia i odczucia. Wiele z twoich zarzutów to opis działań jakie mają miejsce w normalnym życiu i nie dotyczy tylko drogi. Więc ciężko to przypiąć tylko do wspólnot. Ja bym chciał dostać odpowiedź na swoje poprzednie pytanie do @Kamykowej: ale co zrobić kiedy parafia liczy parę tysięcy wiernych, z czego przychodzi 20% - jak ci ludzi mają zawiązać relację ze sobą?
anonim2013.09.10 11:02
@Fauxliver Napisałeś: "Wiele z twoich zarzutów to opis działań jakie mają miejsce w normalnym życiu i nie dotyczy tylko drogi. Więc ciężko to przypiąć tylko do wspólnot." Nie odbieraj tego jako "zarzuty"- mówimy o faktach których jest znacznie więcej... Twoja wypowiedź jest mało precyzyjna ale wszystkie sprawy które poruszyłem dotyczą NEO więc trudno mi się odnieść tym bardziej że nie wiem co uznajesz za "normalne życie"- (ja bynajmniej w swoim życiu staram się nie angażować w struktury którym nie ufam)... Nie chcę się wypowiadać za @Kamykową ale w dużych wspólnotach zawsze pojawiają się grupki ludzi którzy chcą bardziej "świadomie" funkcjonować we wspólnocie i dzieje się to w sposób spontaniczny. ("Gdzie dwóch lub trzech przychodzi w imię moje...") W przypadku NEO jest to hermetyczna- dobrze zorganizowana struktura o mocno protestanckim zabarwieniu z akcentami judaistycznymi. Jej siłą jest bazowanie i odnoszenie się do mocnej "konstrukcji" Kościoła Katolickiego mimo że rzeczywistych do niego odniesień jest "jak na lekarstwo"... Ja również chciałbym zadać Ci pytanie: Czy wierzysz w prawdziwą Transsubstancjację Najświętszego Ciała Jezusa Chrystusa i rzeczywistą a nie symboliczną jego Obecności pod postacią Chleba i Wina podczas sprawowania Najświętszej Ofiary?
anonim2013.09.10 11:48
@tomtom przepraszam - faktycznie powinienem odnieść się do konkretów o których pisałeś. Wydaje mi się również że istnienie "drogi" jest próbą stworzenia Kościoła alternatywnego, działającego równolegle co stoi w sprzeczności z powszechnością wspólnoty Kościoła. - tutaj jest zgoda, nie wiem gdzie widziałeś że dzieje się inaczej. Jako wspólnota angażujemy się w życie parafii (koncerty, przedstawienia, ewangelizacja itd) Trudno oprzeć się wrażeniu że mechanizmy pozyskiwania "wyznawców" są podobne do działania sekt- działanie "na ulicy", otoczenie ciepłem i serdecznością i subtelne "łechtanie" ego- ponieważ charakter spotkań jest elitarny i daje poczucie "wyjątkowości"… często występuje krytyka granicząca z pogardą wobec tradycyjnej wizji Kościoła co też jest bardzo "chwytliwe" wśród ludzi młodych postrzegających Tradycyjne Wartości jako "obciachowe". - ja nie czułem otoczenia miłością ale raczej znalazłem miejsce gdzie wreszcie ktoś mi powiedział prawdę - jak jest. Bez owijania w bawełnę. Raczej było trudno zaakceptować to wszystko o sobie. Ale Bóg pomagał zobaczyć że tak jest. Myślę że kazdy kto wchodzi nawet do "zwyczajnego" kościoła to w swoim neofickim szale postrzega to jako soć elitarnego. Trochę jak z zakochaniem nie dostrzega wad drugiej osoby. Potem zycie to weryfikuje i człowiek madrzęje. Zaczyna widzieć że miłość to coś więcej i inaczej. Czy to jest chwytliwe - pewnie tak. Ale w opozycji nie do tradycji, tylko raczej w opozycji do skostniałych, bezdusznych relacji jakie nieraz panują w kościele. Zobaczyć że kościół żyje to przecież jest nadzwyczajne. Dlatego ta wyjątkowość moim zdaniem jest potrzebna ale nie tylko w neo. Chyba czujesz się wyjątkowy będąc w kościele. nie jest ci wszystko jedno? Chodzi mi o to że czujesz się wyjątkowy jako wybrany przez Pana Boga? Czy to domena neo - moim zdaniem nie tylko. Tak jak czytam opinie tradycjonalistów - to raczej tutaj widzę patrzenie w taki sposób. Struktura funkcjonuje w moim odczuciu trochę jak grupa Anonimowych Alkoholików- szczegółowo dopracowany program który poprzez "katechistów" wykorzystujących mechanizmy socjotechniczne wiąże silnymi relacjami uczestników grupy wspólnotowej np. poprzez publiczne wyznawanie win… - ale to chyba dobrze jak prez świadectwa bracia się umacniają? Dla mnie jest to bardzo budujące. Móc przejrzeć się w drugim, zobaczyć że ma takie same problemy jak ja. Że tak samo dotyka go grzech. Że nie jestem od nikogo lepszy. Bez tego jak mam odkryć prawdę o sobie? Najwięcej mówi się o SOBIE "dzieląc się" z innymi swoimi odczuciami a Najświętszy Sakrament zdaje się być na drugim planie... - to też według mnie jest akurat dobrze - zawsze mówić o sobie, konkretnie, co mi s duszy gra, jak Pan Bóg działa w moim życiu. Przecież nie będę mówił o innych skoro nie wiem co w nich siedzi :) Co do Najświętszego Sakramentu - muszę ci powiedzieć że w kryzysowych sytuacjach (np. choroba) wspólnota często zbiera się na adoracji albo na różańcu (ostatnio nasza wspólnota miała taką sytuację - modlitwa za małe dziecko). Nie gniewaj się ale nawet w Twoich wypowiedziach da się odczuć że koncentrujesz się na SOBIE i swoich doświadczeniach... skupiasz się na "czerpaniu" korzyści dla siebie- mówisz co Tobie dała Twoja wspólnota... Nie ma to zbyt dużej wartości ewangelizacyjnej... - tego nie rozumiem. Jeśli w moim życiu nie zobaczę jak objawia się Bóg - to jak nieść dalej Dobrą Nowinę. Bez doświadczenia Bożej miłości? A bracia w seminariach, na misji, w klasztorach. Jak bez Bożej pomocy można robić takie szaleństwa? To nie ma wartości ewangelizacyjne? - to co w takim razie ma? Przecież to wszystko rodzi się w sercu, w cichości i pokorze. ja nie robię jakiegoś świętych z ludzi z neo - widze dużo negatywnych rzeczy, ale nie przysłania to zachwytu nad tym jak Pan Bóg działa w braciach, ile cudów już się dokonało. Ile uratowanych małżeństw, relacji itd. W przypadku NEO jest to hermetyczna- dobrze zorganizowana struktura o mocno protestanckim zabarwieniu z akcentami judaistycznymi. Jej siłą jest bazowanie i odnoszenie się do mocnej "konstrukcji" Kościoła Katolickiego mimo że rzeczywistych do niego odniesień jest "jak na lekarstwo"... - to już są za ciężkie działa. Słaby ze mnie teolog. Staram się dużo czytac na ten temat. Ale nie znalazłem jeszcze odpowiedzi. Patrzę na razie na owoce i widzę że są dobre. Trochę drażni że jest jakaś wojna między neo a tradsami. Jakoś mi umyka sens tego. Czy wierzysz w prawdziwą Transsubstancjację Najświętszego Ciała Jezusa Chrystusa i rzeczywistą a nie symboliczną jego Obecności pod postacią Chleba i Wina podczas sprawowania Najświętszej Ofiary? - OCZYWIŚCIE! nie mogę wierzyć inaczej. Wierzę w realną obecność Pana Jezusa podczas sprawowania Eucharystii.
anonim2013.09.10 12:09
@tomtom masz jakiś wykrzywiony obraz mnie...
anonim2013.09.10 12:38
@Kamykowa* No to cieszę się, że jesteśmy w z jednej owczarni. Miło tu spotkać krajankę. Ja jestem bardzo przywiązany do tej parafii. w dzieciństwie byłem tam ministrantem, potem lektorem. Bogu dziękuję za naszego proboszcza, księdza egzorcystę, no i oczywiście za Mszę Trydencką. Jesteśmy szczęściarzami!
anonim2013.09.10 12:50
@Fauxliver "- OCZYWIŚCIE! nie mogę wierzyć inaczej..." Cieszę się że wierzysz w prawdziwe Przeistoczenie Najświętszego Ciała Jezusa Chrystusa, mając nadzieję że odpowiedziałeś na obydwie części pytania... Wiedz że dla założycieli Ruchu któremu poświęcasz swoje życie nie było to aż tak oczywiste... "Staram się dużo czytać na ten temat. Ale nie znalazłem jeszcze odpowiedzi. Patrzę na razie na owoce i widzę że są dobre." Uważam że to bardzo dobrze że czytasz bo sprawa w bezpośredni sposób dotyczy kwestii Twojego ZBAWIENIA a na owoce warto patrzeć jednak w wymiarze długofalowym. W Kościele "zachodnio-europejskim" te owoce już chyba "dojrzały"... nieprawdaż? Poniżej przedstawiam kilka linków na jakie "trafiłem" przeglądając internet- być może Tobie również się przydadzą. Dla osób zainteresowanych działalnością ruchu- świadomość pewnych faktów może być pomocna w "pełniejszym" poznaniu i wyrobieniu sobie opinii oraz rozważeniu sprawy we własnym sumieniu... http://rebelya.pl/forum/watek/66451/ http://www.youtube.com/watch?v=b0JcD42pdgk http://wiara.arachbox.com/Neokatechumenat_-_czy_jest_sekt%C4%85%3F http://www.bibula.com/?p=69013 Życzę pełni łask Bożych- (nawet jeśli nie uznajesz ich istnienia)... Pozdrawiam P.S. @LoveDeathLife Być może, ale piszę jedynie o swoich odczuciach w oparciu o Twoje wypowiedzi w tym wątku i wyłącznie w odniesieniu do kwestii ewangelizacji... Mam nadzieję nie czujesz się tym urażony bo nie było to moim celem...
anonim2013.09.10 13:04
@tomtom te linki co podałeś znam. Ale znam tez wiele innych źródeł. Które twierdzą przeciwnie. Więc pokornie stwierdzam że jestem za głupi żeby wydawać wyroki na tak ważne kwestie. Po prostu bałbym się na miejscu niektórych piszących, że staną się zgorszeniem i powodem upadku. Ale to moje osobiste zdanie. Co do mojego zbawienia - o nie się martwię jak każdy wierzący a nie jako człowiek z neo. W Łaski Boże wierzę, to że jestem w takiej wspólnocie jest największą Łaską Pana Boga wobec mnie. Co do sytuacji kościoła na zachodzie - nie rozumiem co to wszystko ma do neokatechumenatu? Jak ktoś nie ma wiary - jak może ja utracić? Jeśli kiedyś te kościoły były mocne Bogiem - to dlaczego teraz jest inaczej? Czy tradsi nie upraszczają trochę tego wszystkiego? Pozdrawiam cię serdecznie bracie. Także wszelkich Łask Bożych ci życzę.
anonim2013.09.10 13:30
@Fauxlive Wspomniałeś o publikacjach które odpierają argumenty które przytaczam. Wspomóż linkiem bo jakoś nie mogłem się doszukać... "nie rozumiem co to wszystko ma do neokatechumenatu?"... Chodzi o wpływ MODERNISTYCZNEJ wizji Kościoła w której duchu mają możliwość powstawać i szerzyć się protestanckie ruchy wewnątrz Kościoła... "Czy tradsi nie upraszczają trochę tego wszystkiego?" To pytanie raczej do tradsa ale myślę że nie należy komplikować rzeczy prostych... a w tym przypadku wnioski są dla mnie oczywiste... Z Bogiem
anonim2013.09.10 14:02
@tomtom oprócz wszelich dyskusji i przepychanek lubie głos rozsądku: http://www.youtube.com/watch?v=c4OpIKswaAo http://www.youtube.com/watch?v=pfVw7p162dY&feature=related no i oficjalnie: http://www.camminoneocatecumenale.it/new/default.asp?lang=pl&page=statuto08_4 i długa walka argumentami: http://www.fronda.pl/a/droga-neokatechumenalna-powszechnym-dziedzictwem-kosciola,17295.html?page=3&#comments-anchor ale nie szukam dalej. Wiem że każda dyskusja skończy się przepychankami. Nie mam siły na to. Ufam że kościół wie co robi i jesli pojawiają się nadużycia to bedzie to wyprostowane. Natomiast dla nas maluczkich dzisiaj liczy się że Pan Bóg objawia się w naszym życiu przez neokatechumenat. Ja nie wybierałem wspólnoty, nikt mnie nie zachęcał ani nie namawiał więc jestem wolny w tym sensie żę nie muszę się za nikogo tłumaczyć. Co do ruchów modernistycznych - czasami mam wrażenie że jesteśmy aż za bardzo ortodoksyjni (vide przyjmowanie encykliki Humanae Vitae, wychowanie dzieci, jedność małżeńska, laudesy, brewiarz). mi wejście do neo uratowało życie i wyciągnęło z wielu grzechów. nie byłem związany z kościołem wcześniej. Ale Pan Bóg ma swoje sposoby. I tak trafiłem na katechezy. Nie wiem jak Bóg objawił się w twoim życiu ale mam nadzieję że kiedyś na tym portalu będzie miejsce żeby dać świadectwo. Bo tylko to ubogaca. Mam wrażenie że to demon na końcu jest przyczyną tych wszystkich podziałów miedzy nami.
anonim2013.09.10 14:11
@Fauxliver " OCZYWIŚCIE! nie mogę wierzyć inaczej. Wierzę w realną obecność Pana Jezusa podczas sprawowania Eucharystii." Skoro wierzycie w realną obecność Jezusa to dlaczego obdarzacie go tak małą czcią w waszych liturgiach? Dlaczego zezwalacie na łamanie chleba (ciała Pana Jezusa) , dlaczego, nie przyjmujecie Komunii jak Kościół Katolicki tylko tworzycie nowe statuty? Rozumiem, ewangelizację, konieczność tworzenia grup, bo taka jest ludzka potrzeba. Rozumiem rodziny wielodzietne (sam mam trójkę) . Nie jestem w stanie tylko zrozumieć dlaczego nie można połączyć tego z Mszą w kościele parafialnym? PO CO ZMIENIAC LITURGIĘ? I w tym momencie należałoby się zastanowić czy ktoś wami nie manipuluje!. Zło jest przebiegłe. Będzie sprawiać wrażenie dobra, miłości a jednocześnie zezwoli pod przykrywką dobra na deptanie cząstek pana Jezusa (przy łamaniu chleba nie ma możliwości aby nie pojawiły się okruchy) .I jeszcze jedno. Gdy Jezus powróci na Ziemię to wszyscy upadniemy pod jego potęgą na kolana. My tradycjonaliści upadniemy tak jak zawsze upadamy w kościele. Wy upadniecie po raz pierwszy.
anonim2013.09.10 14:48
@Tomo przez chwilkę myślałem że odpisał mi @tomtom :) tak jak pisałem wcześniej - nie jestem na siłach żeby osądzać postanowienia co do statutów, liturgii, działań związanych z Drogą. Po prostu czuje że to przekracza moje kompetencje. Więc jeśli Kościół stwierdzi że trzeba działać inaczej to wtedy się do tego zastosuję. Masz rację że liturgia w neo nie ma klęknięcia. Jest ukłon i przyjęcie Ciała Pana Jezusa na rękę (oczywiście opłatek też się kruszy na normalnej mszy świętej więc chybiony argument). Czy tylko to powoduje twój problem z DN? Chciałbym żebyś unikał takich stwierdzeń co do padania na kolana. Tutaj to jakaś twoja wyniosłość chyba się przebija. Ja padam przed Panem na kolana przy różnych okazjach. Uczestniczę jak tylko mogę w życiu liturgicznym w kościele. A czy eucharystia w sobotę we wspólnocie jest nieważna? Oczywiście że pewnie można to połączyć, ale przecież o to, jak rozumiem chodzi w takich wspólnotach, żeby wspólnie w pewnej atmosferze zaufania i godności przeżywać spotkanie z Panem Bogiem. Z naciskiem na spotkanie z Panem Bogiem. Nie wiem co mogę więcej napisać. Chyba będę musiał przejść się kiedyś na mszę tradycyjną (w sensie łaciny i rytu) i sam ocenić.
anonim2013.09.10 14:49
@Fauxliver Dziękuję za linki- dziś wieczorem na spokojnie zapoznam się z ich treścią i podzielę się z Tobą na tym forum swoimi spostrzeżeniami. Pozdrawiam
anonim2013.09.10 14:59
@tomtom ja postaram się przejrzeć to co ty podesłałeś. Mam tylko nadzieję że nie powstanie z tego następny post neo vs. trads. tak jak pisałem - jestem tym już zmęczony. Widzę że Panu Bogu się to nie podoba. Wskakiwanie w moim przypadku w skórę przemądrzałego dupka. ale z ciekawością przeczytam co napiszesz. @tomo tez mam trójkę maluchów :)
anonim2013.09.10 15:34
Okręt chrześcijaństwa w Europie tonie.Ludzie nie interesują sie wiara Bogiem, decydują sie na 1 góra 2 dzieci.Chrześcijanie sa w wielu miejscach na świecie prześladowani, Europa jest coraz bardziej zlaicyzowana, pokolenie '68 i jego następcy walcza z wartościami chrześcijańskimi i z KK.Wielu księzy jest nieposłuszna papiezowi wielu chce kasy,która przekazuje swoim znajomym i bliskim i w ogóle wygodnie sobie żyją.Neokatechumenat dostosowuje swoje metody działania do bardzo skomplikowanej sytuacji KK,stad koniecznośc socjotechniki, posługiwania sie chorymi cieleśnie i duchowo i bezdomnymi, singlami, homoseksualistami, DDA, małżeństwami patologicznymi nachalne katechizowanie ich choc sa katolickie specjalistyczne wspólnoty dla nich, jest to przykrywka do działania ewangielizacyjnego na rzecz tworzenia nowego ludu bozego,.Katechistów to nie obchodzi,że ktoś np.nie ma równo pod sufitem i powiniem zażywac lekarstwa psychotropowe i skorzystać z psychoterapii--- oni dalej odradzaja pomoc psychiatrychna i psychologiczną czy odwykowa .W Neokatechumenacie pomieszani sa ludzie z dobrych domów-szukajacy jakiegos poruszenia religijnego z ludźmi z patologia pragnacy uzdrowienia seca. Ci pierwsi i twierdza,ze Bóg wyleczy tylko trzeba sie modlic aż dochodzi do coraz wiekszych problemów.KK w Europie umiera a w A.Południowej zastępowany jest przez sekty i Ewangielików
anonim2013.09.10 15:50
@joszka Proszę podać przypadek kiedy katechiści powiedzieli żeby nie przyjmować lekarstw tylko zastąpić modlitwą. Co ten post właściwie wnosi do dyskusji? Czyje to przemyślenia? Jeżeli taka pokrętna logika krąży wokół przeciwników DN to już ręce opadają. Przecież takich samych argumentów używają przeciwnicy kościoła. W kościele są tylko głupi, grzeszni, alkoholicy, reszta kulturalna część społeczeństwa nie ma co tutaj robić. Bo wiadomo że takie owce najłatwiej się strzyże z hajsu. Chyba na racjonalistę powinieneś wrzucić ten post.
anonim2013.09.10 18:50
Być może jest to dobre, nie chcę przeczyć. Wiadomo, że KK wziął się za sposoby pozyskiwania wiernych od sekt, czyli protestantów. Ktoś pewnie zaprotestuje, ale ja wyczytałem w katolickiej książce, że protestanci to sekta i to właśnie tam od dawna były zjawiska wylewania się Ducha Św., itd. Ktoś powie, że to nie jest prawdą bo przecież w Dziejach Apostolskich mamy zstąpienie Ducha Świętego - dziwne tylko, że KK wpadł na to po 2 tysiącach lat, że dopiero teraz zaczął wykorzystuje ten charyzmat. Jeśli ktoś nie widział to proponuję wpisać w Youtube - Ludzie psy zielonoświątkowcy albo Benny Hinn - to jest straszne. Oczywiście wszędzie są przegięcia.
anonim2013.09.10 18:54
Kultowego zespołu ??????
anonim2013.09.10 20:39
@Fauxliver „(oczywiście opłatek też się kruszy na normalnej mszy świętej więc chybiony argument)” Oj, oj, oj! Po pierwsze opłatek to masz kolego przy stole wigilijnym, w czasie mszy przyjmujesz Pana Jezusa pod postacią komunikantu. Po drugie, powinieneś zauważyć, że komunię przyjmujemy do ust, a pod twoją brodą jest trzymana patena przez ministranta po to właśnie, żeby żadna cząstka Ciała Pańskiego nie upadła na ziemię. Kapłan potem te okruszki zbiera z pateny do kielicha. Dotykać dłońmi Ciała Pańskiego może tylko kapłan przy konsekracji i podczas komunii. Jeśli ktoś inny bierze w łapy Ciało Chrystusa, w moim mniemaniu, dopuszcza się świętokractwa, a co najmniej ciężkiej obrazy. pozdrawiam
anonim2013.09.11 0:26
@Fauxliver Słuchałem wypowiedzi x Pawlukiewicza- nie przekonują mnie niestety żadne argumenty... Brak polemiki, czy próby dyskusji tylko seria oczywistych pytań i odpowiedzi "pod tezę", brak konfrontacji z autorem pytań. tragedia...
anonim2013.09.11 9:53
@Credo "Jeśli ktoś inny bierze w łapy Ciało Chrystusa, w moim mniemaniu, dopuszcza się świętokradztwa..." Ja również nie miałbym śmiałości brać w moje nędzne dłonie Najświętszego Ciała- dlatego przed Komunią powtarzamy słowa "Panie nie jestem godzien..." Całe szczęście w mojej parafii nie działa taka organizacja bo w Niedzielę idąc do ołtarza mógłbym nieświadomie deptać po fragmentach Ciała Pańskiego po Sobotnim "spotkaniu" wspólnoty NEOwskiej...
anonim2013.09.11 10:08
@Credo tak - mój błąd w nazewnictwie. Uważam jednak że patena nie chroni do końca przed upadnięciem na ziemie jakich części komunikantu. Trzeba by było chyba pod mikroskopem sprawdzać. natomiast jeśli kościół zabroni przyjmowania komunii na rękę we wspólnotach neokatechumenalnych to ja jak najbardziej się do tego dostosuję. Ale tu chodzi o coś więcej. Przeciwnicy DN wywodzą że jednym z problemów dlaczego DN jest nieprawowierna to kewstia komunii. I są w stanie zaprzeczać wszelkim objawom działania Pana Boga - odrzucając owoce na podstawie tylko tego. Ja rozumiem doskonale i podziwiam takie podejście do Ciała naszego Zbawiciela. Ale jesli kościół w sowjej mądrości na to pozwala - to ja jestem za głupi żeby to osądzać. Tak jak pisałem wczesniej. Nie roszczę sobie do tego prawa. Tylko widzę jakie są owoce w moim życiu bycia na Drodze i moich braci. Czy wszystko mi się podoba i przyjmuję bez przemyślenia? - jak najbardziej nie! Ale to są na końcu drugorzędne sprawy. Bo demon przez takie bzdety potrafi wielu wykolegować ze wspólnoty, kościoła, kapłaństwa. Czy ja jestem Bogiem żeby znać to co siedzi w czyimś sercu? @tomtom ok - ale czy to świadczy źle o DN? Jakich argumentów trzeba użyć i ile jeszcze bronić żebyś mógł zaakceptować taką rzeczywistość w kościele jak Droga itp.? Dla mnie są to sprawy oczywiste, rozumiem że ktoś z zewnątrz może to postrzegać inaczej, ale bałbym się zaprzeczać działaniu Boga we wspólnotach. Bo w końcu dochodzimy do absurdu i każde nawrócenie, każdy objaw działania Bożego można w ten sposób zracjonalizować - tak jak robią to przeciwnicy kościoła. Zawsze potem udawadnianie psychologią, socjotechnikami itp. Mnie już to męczy strasznie. Bracia w kościele a zachowujemy się jak wilki wobec siebie. Potem widać to w społeczeństwie (według mnie już laickim na wskroś) - nie ma wiary na zewnątrz. Chodzimy czasem na jakieś ewangelizacje po ulicach. I tragedią jest jak reagują na to ludzie w kościele - zawsze prawie ten sam schemat - "dobra, dobra, ale ja to wiem". Ludzie ochrzczeni, chodzący w niedzielę do kościoła. Absurd. Ale mnie to nie gorszy - raczej pokazuję że wiara to jest dar od Pana Boga. Mam natomiast pytanie do braci tzw. tradsów - czy na mszach po łacinie są ludzie którzy się znają i rozmawiają wspólnie po tych mszach, czy raczej wszystko odbywa się anonimowo? Chodzi mi o to czy jest potem z tego jakaś wspólnota i czy wspólnie spędza czas, dzieli się doświadczeniem, problemami itd?
anonim2013.09.11 11:33
@Fauxliver „natomiast jeśli kościół zabroni przyjmowania komunii na rękę we wspólnotach neokatechumenalnych to ja jak najbardziej się do tego dostosuję.” Drogi bracie, otóż Kościół nigdy na coś takiego nie zezwolił! Są odpowiednie dokumenty wydane przez Watykan, które mówią o tym jak należy przyjmować komunię. Nie jestem w stanie ci w tej chwili ich przytoczyć, ale jeśli pogrzebiesz w necie, to znajdziesz. Tego typu fanaberie są tylko i wyłącznie samowolką. Mogę ci natomiast przytoczyć fragment homilii wygłoszonej przez papieża Jana Pawła II w kościele rzymsko-katolickim pod wezwaniem Najświętszego Imienia Maryi w Rzymie 1 marca 1989 r.: „Tak jak w kontaktach międzyludzkich przyjęte są pewne formy uprzejmości, to w stosunku do Boga chcemy o nich zapomnieć? Dlatego ostrzegam ponownie przed wszelkimi formami braku należnego szacunku, jak np. zakazane w moim biskupstwie podawanie Komunii św. na dłoń oraz postawa stojąca podczas wielu części liturgii Mszy Świętej. Prowadzi to do utraty właściwego poczucia doniosłości tego zgromadzenia. To jest nic innego jak śmierć naszego Pana i Zbawcy, któremu wszystko zawdzięczamy. Zamartwiamy się o ludzką ocenę, boimy się, że zostaniemy wyśmiani, boimy się niekorzystnych dla nas skutków naszej oceny przez innych, a nie boimy się Boga? Nie odwołuję tego, co powiedział jeden z moich poprzedników: „dzieje się to na waszą odpowiedzialność. Drodzy biskupi zagranicznych biskupstw, modlę się za was, abyście na czas zrozumieli, że droga, którą obraliście jest niewłaściwa”. W tym miejscu, moi umiłowani Kapłani, umiłowani Bracia i Siostry, dozwolone jest przyjmowanie komunii na język i w postawie klęczącej. Wszystko, co zostało wprowadzone i jest rozpowszechniane przez obcych jest niedozwolone. Mówię to jako wasz Biskup!”
anonim2013.09.11 11:39
@Fauxliver Jeszcze raz podkreślam i przypominam szczególnie to: „W tym miejscu, moi umiłowani Kapłani, umiłowani Bracia i Siostry, dozwolone jest przyjmowanie komunii na język i w postawie klęczącej. Wszystko, co zostało wprowadzone i jest rozpowszechniane przez obcych jest niedozwolone. Mówię to jako wasz Biskup!” Pamiętaj o tym, kiedy znów będziesz uczestniczył w „waszej liturgii”.
anonim2013.09.11 11:44
Cytat z dokumentów Kościoła Katolickiego: "177 Konferencja Plenarna Episkopatu Polski, obradująca w Warszawie, 10 i 11 grudnia 1980 r., mając na uwadze wskazania Stolicy Apostolskiej oraz stan odnowy liturgii w naszym kraju, wydaje niniejsze przepisy wykonawcze, które obowiązują duchowieństwo diecezjalne i zakonne: PRZEPISY OGÓLNE 1. Wszyscy kapłani powinni zapoznać się z Listem Ojca św. Jana Pawła II o Tajemnicy i kulcie Eucharystii oraz z Instrukcją Kongregacji ds. Sakramentów i Kultu Bożego z 3 kwietnia 1980 r. Dokumenty te należy ogłosić w organach diecezjalnych. Powinny one stać się przedmiotem refleksji na kongregacjach duchowieństwa. PRZEPISY SZCZEGÓŁOWE Przyjmowanie Komunii Świętej Zgodnie z uchwałą Konferencji Plenarnej Episkopatu, w diecezjach Polski przyjmuje się Komunię Św. z rąk celebransa do ust w postawie klęczącej. Przepisy te należy zachować także w Mszach dla grup specjalnych. W szczególnych okolicznościach, w których uklęknięcie jest bardzo utrudnione, np. przy tłumnym udziale wiernych i ścisku, albo gdy wierni uczestniczą we Mszy Św. poza kościołem po deszczu, można przyjąć Komunię św. stojąco. Nie można wymagać klękania od ludzi obciążonych kalectwem lub chorobą. 177 Konferencja Plenarna Episkopatu Polski Warszawa, dnia 11 grudnia 1980 r. + Stefan Kardynał Wyszyński Prymas Polski Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski"
anonim2013.09.11 12:42
@Fouxliver Myślę że nie chodzi tylko o Komunię- raczej o brak (należnej Bogu) czci i szacunku wobec Ciała Chrystusa... Krytycy DN skupiają się na Komunii ponieważ jest to najważniejsza część Eucharystii stąd też ta kwestia jest często akcentowana. W rzeczywistości wszystko zależy od punktu odniesienia- jak sam wspomniałeś: "...rozumiem że ktoś z zewnątrz może to postrzegać inaczej...". Podobnie jak Ty będąc w strukturach DN masz jej inny obraz niż ja... Dla postmodernistów konserwatyzmem będzie nauka JPII a dla Lefebrysty ta sama nosi już znamiona modernizmu itd... Dla Ciebie "Novusy" trącą konserwatyzmem a dla "przedsoborowca" są odejściem od tradycji. I nie dziwi mnie że dla "tradsów" forma w jakiej przyjmujesz Ciało Chrystusa jest profanacją... Co do obecności Boga- i jego działaniu we wspólnotach (o którym wspomniałeś) to myślę że Bóg działa wszędzie- niezależnie od tego jak bardzo jest upokarzany czego wyraz obserwujemy na KRZYŻU. Zwróćmy proszę tylko uwagę na to że gdyby nauka Kościoła pozostała spójna, nie dopuszczała różnych interpretacji etc... to tych sporów by nie było... Pytasz mnie co trzeba zrobić abym "mógł zaakceptować taką rzeczywistość w kościele jak Droga itp.?"... Trudno jest odpowiedzieć w jednym zdaniu bo to temat na dłuuugi wieczór... Kościół zmienił się- i zmienia się nieustannie- to zrozumiałe i bardzo tej odnowy potrzebuje ale musi to być odnowa "w Chrystusie". Kościół "otwiera się" dając możliwość działania wewnątrz różnym siłom- nie zawsze pochodzącym od Boga. Tymczasem Jezus był "stały w uczuciach" i oddał swoje życie za swoją "Oblubienicę" która teraz dopuszcza się nieprawości względem Niego- nie jest Mu wierna... cudzołoży... Dopuszcza zbawienie poza Kościołem, dialoguje się z innowiercami idąc na kompromisy w imię ekumenizmu... sprowadza wiarę do kategorii "doświadczenia" co chociażby z logicznego punktu widzenia jest chybione- jak można nie wierzyć w coś czego się doświadcza... wierzyć można zanim się doświadczy- i mówię to jakem Tomasz ;-) (pomijając już kwestię naszych ludzkich ograniczeń percepcyjnych i możliwości poznawczych oraz pola do subiektywnych nadinterpretacji i nadużyć na tej płaszczyźnie...) Kościół mówi teraz dużo o Bożym Miłosierdziu relatywizując tym samym pojęcie grzechu, o grzechu również w NEO mówi się jako o czymś nieuniknionym co też usprawiedliwia działanie człowieka, często powoduje to zaniedbywanie Sakramentu Pojednania i Pokuty. O miłosierdzie to powinniśmy błagać Pana Boga a obecna nauka Kościoła zdaje się je dawać "z przydziału"... Więc... Nie trafiłem jeszcze na żaden argument który skłoniłby mnie do akceptacji takiej rzeczywistości ponieważ moja wiara w SŁOWO objawione jest przyjmowana również przez mój rozum który nakazuje mi głosić inne świadectwo... Co nie znaczy że "Was" nie TOLERUJĘ. Myślę że to wielki zaszczyt dla DN że zaczęła być przez Kościół tolerowana. Uszanujcie to bo być może to gest wyciągnięcia ręki... ale za "cienki" aby się w tej materii wypowiadać... Wierzę również w to że Chrystus prowadzi "Swój Kościół" i "moce piekielne go nie przemogą" ale myślę że nikt z nas nie ma prawa na oceny w jakim kształcie ten Kościół przetrwa... Możemy jedynie spekulować czytając Pismo święte. Dla mnie fragmenty o "wielkiej nierządnicy" są bardzo wyraziste. Oblubieniec wróci- jak zapowiedział aby sądzić żywych i umarłych a Królestwu jego nie będzie końca!
anonim2013.09.11 13:37
@Credo pomimo tego trudno mi ostatecznie to rozstrzygnąć. Zaraz podam linki ale jeżeli tylko to jest problemem w kontekście owoców i działania DN to coś mi tu nie gra. Dlaczego zatem ktoś kto ma problem z Droga nie pójdzie na Eucharystię i sam nie oceni tego wszystkiego. Oczywiście trzeba mieć trochę obiektywizmu a nie być tylko na NIE. Zapraszam, można samemu się przekonać co tam się dzieje. Ale wracając do tematu. Dla mnie najciekawsza jest ta strona w kwestii komunii na rękę: http://mateusz.pl/mt/ba/ba-knr.htm tutaj też było: http://www.fronda.pl/a/komunia-na-reke-rownie-godna-i-poza-tym-starsza,17730.html powtórzę - jeśli zmieni się sposób przyjmowania (tzn. pozwolenie/instrukcja) Komunii Świętej we wspólnotach to ja jak i inni bracia ze wspólnot nie będziemy mieli z tym żadnego problemu!
anonim2013.09.11 14:02
@tomtom co do komunii - podałem linki. Co do reszty - pełna zgoda. ale musisz wiedzieć że ja myślę kropka w kropkę tak jak ty w kwestiach wiary. Czytam to co piszesz i nie widzę nic w czym by się nie zgadzał. Od początku jak jestem we wspólnocie nie czułem nigdy się gdzieś z boku kościoła. Ogólnie chodzi mi o to że demon może wiele zniszczyć - on nigdy nic nie buduje. I w swoim zacietrzewieniu niektórzy niszcząc obraz wspólnoty mogą robić jego robotę. Nie chcę oczywiście tutaj wpadać w paranoję że kto krytykuje ten działa zawsze pod wpływem złego. Krytyka jest potrzebna (zresztą to także do kościoła - zwłaszcza w Polsce). Ale przekreślanie wszystkiego na podstawie jakichś pobieżnych wniosków uważam za złe. Ale tutaj uznaję że też jestem za "cienki" - zresztą wcześniej pisałem o tym. Powtórzę - ja osobiście bałbym się osądzać wspólnoty (jakiejkolwiek), kościoła, księży, Papieża - nie mając pełnego oglądu sytuacji. Pan Bóg wierzę w to, daje swoje prowadzenie i pomaga. Jeśli w neo są jakieś błędy to wierzę że kościół da na to odpowiedź.
anonim2013.09.11 15:18
@Fauxliver Przerażasz mnie. Podpierasz się wypowiedzią kardynała z Kolonii, wogóle nie zwracając uwagi na słowa papieża, które ci zacytowałem. Jeśli dla ciebie wiążące są postanowienia kilku biskupów w oderwaniu od papieskich nakazów, to pozostaje mi tylko strzepnąć kurz z moich sandałów. Ja cię ostrzegłem – tyle mogę. Z Panem Bogiem.
anonim2013.09.11 15:32
@Credo przecież podałem 2 linki. To samo mogę napisać do ciebie. ech - dyskusja dwóch dorosłych ludzi... pozdrawiam
anonim2013.09.11 15:44
uderzają mnie dwa zdania jakie przeczytałem ostatnio: 1. Benedykta XVI: \"Nie jestem z zasady przeciwko komunii na rękę, sam tak jej udzielałem i tak ją przyjmowałem”(...)\"Przez to, że teraz proszę o przyjmowanie komunii na kolanach i udzielam jej do ust, chciałem podkreślić cześć należną realnej obecności Chrystusa w Eucharystii. […] Chcę mocno zaakcentować, że powinno być oczywiste: Tu dzieje się coś szczególnego! Tutaj jest obecny Ten, przed którym pada się na kolana\" 2. Niekiedy pojawiają się pytania o przyjmowanie Komunii świętej „na rękę”. Kościół – jako stróż Eucharystii – zezwala dziś w pewnych okolicznościach przyjąć Chleb Eucharystyczny na rękę i samemu podać sobie do spożycia. Zakłada to wielką dojrzałość religijną przyjmującego i świadomość, że Chrystus w swej dobroci zawierza nam Siebie. trudna sprawa
anonim2013.09.11 17:11
@Fauxliver Odniosłem się do obu linków i nie będę się powtarzał, bo zakładam, że obaj jesteśmy dorośli. Ponieważ nie przekonuje cię jasne stanowisko ostatnich dwóch papieży, to może warto zobaczyć Mszę Św, odprawianą przez papieża Franciszka i to jak udziela się na niej komunii świętej. http://pl.gloria.tv/?media=445687 Również pozdrawiam.
anonim2013.09.11 20:04
Credo zgadzam się , nie jestem w stanie przenieść się gdziekolwiek indziej stamtąd mimo, że mieszkam tu od kilku lat.Chodzę na msze do ks. egzorcysty, właściwie traktuje je jak katechezy. Do zobaczenia.
anonim2013.09.11 20:12
@Fauxliver i tu się zgadzam niemniej wszyscy parafianie bez względu na aktywność i przynależność powinni być traktowani jednakowo. Ja mam złe doświadczenia ze wspólnotami , gdzie liderami są świeccy. Zawsze powstaje jakieś kumoterstwo, podział na lepszych i gorszych. Inna sprawa ,że są tacy którzy angażują się bezinteresownie w pomoc i im należy się nagroda nawet poklepanie po plecach za chęci. Ale może jakoś zachęcić tych wycofanych , jakieś gesty , rozmowy z nastawieniem że komuś się coś niefajnego przypomni i wytknie , i to zaboli.
anonim2013.09.12 10:08
@kamykowa* przepraszam ale straciłem wątek. Jakbyś cytowała do czego se odnosisz to było by łatwiej. @Credo jak pisałem - nie neguję tego ze komunia powinna/nie powinna mieć takiej formy - tylko szukam odpowiedzi. A taka która by mnie satysfakcjonowała, niestety nie została przeze mnie odnaleziona. Dlatego ufam kościołowi. Tak - zgadzam się że powinniśmy brać przykład z Papieża Franciszka (chodziaż osobiście moja "nabozność" raczej celuje w Benedykta ale to z osobistych względów :)). Tylko chciałbym żeby jasno było określone stanowisko w jedności - w sprawie przyjmowania komunii przez neokatechumenat. I myślę że wtedy wszelkie wątpliwości by się rozwiały. Nie odnoszę się już do kłamstw na temat wspólnot - bo już mnie to męczy. @Kamykowa* ja też mam złe doświadczenia ze wspólnotami (bylem jeszcdze chwilę w oazie) - ale wiem że to tylko ludzkie patrzenie często. Mam też złę doświadczenie z ludźmi spoza wspólnot - ale nie powoduje to we mnie zamknięcia się tylko do wspólnoty. Ale raczej widzę w tym objaw działania Pana Boga - inaczej zgorszyłbym się i odszedł od kościoła. Ale Pan Bóg pokazuje że to właśnie jest życie - walka o zbawienie swoje i innych. Pomimo grzechu.
anonim2013.09.12 10:34
@kamykowa* Nie stronię od żadnej Mszy św., tej którą odprawia nasz X. egzorcysta również. Najwięcej radości przynosi mi Tridentina. Zapraszam cię w niedzielę na cichą trydencką 15.30. Serdecznie cię pozdrawiam
anonim2013.09.12 10:44
@Fauxliver „jak pisałem - nie neguję tego ze komunia powinna/nie powinna mieć takiej formy - tylko szukam odpowiedzi.” – To może zadaj pytanie. Jeśli nasi trzej ostatni papieże (i zresztą wszyscy poprzedni) nie są w stanie przekonać cię do odpowiedniego przyjmowania naszego Pana, to nie wiem, kto dla ciebie jest autorytetem. „Tylko chciałbym żeby jasno było określone stanowisko w jedności - w sprawie przyjmowania komunii przez neokatechumenat.” – Dlaczego uważasz, że neokatechumenat ma inaczej przyjmować komunię niż reszta Kościoła?
anonim2013.09.12 11:21
@Credo ja odnoszę się do tych dwóch punktów: 1. Benedykta XVI: \"Nie jestem z zasady przeciwko komunii na rękę, sam tak jej udzielałem i tak ją przyjmowałem”(...)\"Przez to, że teraz proszę o przyjmowanie komunii na kolanach i udzielam jej do ust, chciałem podkreślić cześć należną realnej obecności Chrystusa w Eucharystii. […] Chcę mocno zaakcentować, że powinno być oczywiste: Tu dzieje się coś szczególnego! Tutaj jest obecny Ten, przed którym pada się na kolana\" 2. Niekiedy pojawiają się pytania o przyjmowanie Komunii świętej „na rękę”. Kościół – jako stróż Eucharystii – zezwala dziś w pewnych okolicznościach przyjąć Chleb Eucharystyczny na rękę i samemu podać sobie do spożycia. Zakłada to wielką dojrzałość religijną przyjmującego i świadomość, że Chrystus w swej dobroci zawierza nam Siebie. i akceptuję każde postanowienie papieży. Chodzi mi o to że nie ma kategorycznego zakazu i to jest dla mnie zastanawiające. Przecież nikt o zdrowych zmysłach będąc we wspólnocie nie działał by złośliwie na przekór kościołowi i papieżowi. Ponieważ taka wspólnota szybko by się rozpadła (jako wymysł czysto ludzki). "– Dlaczego uważasz, że neokatechumenat ma inaczej przyjmować komunię niż reszta Kościoła?" Tutaj już łapiesz mnie za słówka. Czy na niedzielnej mszy nie ma ludzi przyjmujących na rękę? Ja widziałem że są - a nie kojarzę ich ze wspólnot. Pisałem w tym kontekście. Chociaż problem wspólnot jest mi najbardziej bliski jak sadze. W całej sprawie jedno wydaję mi się naprawdę dziwne. Jeżeli komunia na rękę jest takim strasznym czynem to dlaczego nikt z tym nic nie robi. Czyżby władza kościelna w Polsce była tak ślepa na tak ogromne uchybienie? Czy to jakaś teoria spiskowa przeciwko kościołowi? Może jestem naiwny - ale jednak ufam że kościół ma nad tym swoją pieczę.
anonim2013.09.12 11:25
na koniec ciekawy link a propos poskiego podwórka: http://www.fronda.pl/blogi/szkola-przetrwania/dokumenty-dt-wprowadzenia-w-polsce-praktyki-udzielania-komunii-sw-na-reke,4309.html - jak ma to się do sytuacji w neokatechumenacie - muszę jeszcze się dogrzebać.
anonim2013.09.12 13:10
@Fauxliver Mam nieodparte wrażenie, że świadomie lub nieświadomie dokonujesz manipulacji. Mianowicie, podałeś dwa cytaty dot. przyjmowania komunii św. 1. – papieża Benedykta XVI i 2. nie podpisany, co sugeruje, że powiedział go również papież. A to nie prawda. Drugi cytat pochodzi z listu pasterskiego kardynała Glempa, co warto byłoby podać, jeśli się kogoś cytuje. Do cytatu 1. Bardzo cię proszę, rozróżniaj czas przeszły od teraźniejszego. Papież Benedykt XVI powiedział wyraźnie: „Przez to, że teraz proszę o przyjmowanie komunii na kolanach i udzielam jej do ust, chciałem podkreślić cześć należną realnej obecności Chrystusa w Eucharystii. Nie bez znaczenia jest to szczególnie przy dużych masowych zgromadzeniach, z jakimi mamy do czynienia w Bazylice Świętego Piotra i na placu przed Bazyliką, gdzie zachodzi duże niebezpieczeństwo powierzchowności. Słyszałem o ludziach, którzy chowają komunikant do torebki i zabierają go ze sobą na pamiątkę. W tej atmosferze, którą – jak się uważa – tworzy także przyjęcie komunii, łatwo pomyśleć: wszyscy przesuwają się do przodu, to i ja pójdę. Chcę mocno zaakcentować, że powinno być oczywiste: Tu dzieje się coś szczególnego! Tutaj jest obecny Ten, przed którym pada się na kolana. Uważajcie na to! To nie tylko społeczny ryt, w którym moglibyśmy wszyscy uczestniczyć bądź też powstrzymać się od uczestnictwa” mam przeto wrażenie, że powołując się na to, co papież robił kiedyś, nie zważając na to, co robi i mówi dziś, poszukujesz „wytrycha”, który umożliwiłby ci przyjmować komunię św. w sposob niegodny. Do cytatu 2. Warto zauważyć, że słowa przez ciebie zacytowane, które napisał kardynał Glemb stoją w głębokiej opozycji do tego, co napisał jego wielki poprzednik – Prymas Tysiąclecia kardynał Stefan Wyszyński (cytowałem wcześniej). A co ważniejsze, w głebokiej opozycji do ówczesnego papieża (przełożonego kard. Glempa) Jana Pawła II, który w liście apostolskim Dominicae Cenae z 24.II.1980 r. nazywa sposób przyjmowania Komunii świętej na stojąco „godnym ubolewania brakiem czci dla Hostii Eucharystycznej”. „Dotykanie konsekrowanych postaci Hostii, a także rozdawanie ich własnymi rękoma, jest tylko przywilejem kapłanów”. Naprawdę nie wiem, ile trzeba mieć złej woli, żeby przy tak jasnym stanowisku WSZYSTKICH papieży, poszukiwaćróżnych „furtek”, „wytrychów” i jeszcze pisać, że to trudne, skomplikowane i nieoczywiste. No, błagam! Przecież to proste i oczywiste. Jest jeszcze pytanie: Po co to wszystko? Po co?
anonim2013.09.13 9:19
Tomo pyta: " Dlaczego zezwalacie na łamanie chleba (ciała Pana Jezusa) , " *** Moja odpowiedź, z konieczności będzie długa. Tego typu pytanie świadczy o ignorancji autora i całkowitym niezrozumieniu istoty Eucharystii. Co do określenia Msza św./ Eucharystia odsyłam do KKK Uczta Paschalna – Msza św. KKK 1382 Msza święta jest równocześnie i nierozdzielnie pamiątką ofiarną, w której przedłuża się ofiara Krzyża, i świętą ucztą Komunii w Ciele i Krwi Pana. Sprawowanie Ofiary eucharystycznej jest nastawione na wewnętrzne zjednoczenie wiernych z Chrystusem przez Komunię. Przystępować do Komunii świętej oznacza przyjmować samego Chrystusa, który ofiarował się za nas. KKK 1383 Ołtarz, wokół którego Kościół gromadzi się podczas sprawowania Eucharystii, reprezentuje dwa aspekty tego samego misterium, którymi są ołtarz ofiary i stół Pana. Co więcej, ołtarz chrześcijański jest symbolem samego Chrystusa, obecnego w zgromadzeniu swoich wiernych, równocześnie jako ofiara złożona dla naszego pojednania i jako niebieski pokarm, który nam się udziela. "Czym jest bowiem ołtarz Chrystusa, jeśli nie wyobrażeniem Jego Ciała?" – mówi św. Ambroży (Św. Ambroży, De sacramentis, 5, 7: PL 16, 447 C), a w innym miejscu: "Ołtarz jest symbolem Ciała [Chrystusa], na ołtarzu zaś spoczywa Ciało Chrystusa" (Św. Ambroży, De sacramentis, 4, 7: PL 16, 437 D). Liturgia wyraża tę jedność ofiary i komunii w wielu modlitwach. Jak jest określana Eucharystia? KKK 1328 Wielość nazw, jakimi jest określany ten sakrament, wyraża jego niewyczerpane bogactwo. Każda z nich ukazuje pewien jego aspekt. Nazywa się go: Eucharystią, ponieważ jest dziękczynieniem składanym Bogu. Greckie wyrazy eucharistein (Łk 22,19; 1 Kor 11, 24) i eulogein (Mt 26, 26; Mk 14, 22) przypominają żydowskie błogosławieństwa, które – szczególnie podczas posiłku – wychwalają dzieła Boże: stworzenie, odkupienie i uświęcenie. KKK 1329 Wieczerzą Pańską (Por. 1 Kor I 1, 20). ponieważ chodzi o Ostatnią Wieczerzę, którą Chrystus spożył ze swymi uczniami w przeddzień męki, i zapowiedź uczty godów Baranka (Por. Ap 19, 9. w niebieskim Jeruzalem. Łamaniem Chleba, ponieważ ten obrzęd, charakterystyczny dla posiłku żydowskiego, został wykorzystany przez Jezusa, gdy błogosławił i dawał uczniom chleb jako gospodarz stołu (Por. Mt 14, 19; 15, 36; Mk 8, 6. 19). zwłaszcza podczas Ostatniej Wieczerzy (Por. Mt 26, 26; 1 Kor 1 I, 24). Po tym geście uczniowie rozpoznają Jezusa po Zmartwychwstaniu (Por. Łk 24, 13-35). Pierwsi chrześcijanie będą w ten sposób nazywać swoje zgromadzenia eucharystyczne (Por. Dz 2, 42. 46; 20, 7. 11). Oznacza to, że wszyscy, którzy spożywają jeden łamany Chleb Chrystusa, wchodzą we wspólnotę z Nim i tworzą w Nim jedno ciało (Por. 1 Kor 10, 16-17). Zgromadzeniem eucharystycznym (synaxis), ponieważ Eucharystia jest w zgromadzeniu wiernych, które jest widzialnym znakiem Kościoła (Por. 1 Kor 11, 17-34). KKK 1330 Pamiątką Męki i Zmartwychwstania Pana Najświętszą Ofiarą, ponieważ uobecnia jedyną ofiarę Chrystusa Zbawiciela i włącza w nią ofiarę Kościoła. Używa się także nazwy ofiara Mszy świętej, "ofiara pochwalna" (Hbr 13, 15) (Por. Ps 116, 13. 17). ofiara duchowa (Por. 1 P 2, 5). ofiara czysta (Por. Ml 1, 11) i Święta, ponieważ dopełnia i przewyższa wszystkie ofiary Starego Przymierza. Świętą i Boską liturgią, ponieważ celebrowanie tego sakramentu zajmuje centralne miejsce w całej liturgii Kościoła i jest jej najgłębszym wyrazem. W tym samym znaczeniu nazywa się również ten sakrament celebrowaniem świętych Misteriów. Mówi się także o Najświętszym Sakramencie, ponieważ jest to sakrament sakramentów. Nazwa ta odnosi się szczególnie do postaci eucharystycznych przechowywanych w tabernakulum. KKK 1331 Komunią, ponieważ przez ten sakrament jednoczymy się z Chrystusem, który czyni nas uczestnikami swojego Ciała i swojej Krwi, abyśmy tworzyli z Nim jedno ciało (Por. 1 Kor 10, 16-17). Nazywa się jeszcze Eucharystię rzeczami świętymi (ta hagia; sancta)147Konstytucje Apostolskie, 8, 13, 12; Didache, 9, 5; 10, 6. i jest to pierwotne znaczenie "komunii świętych" (świętych obcowania), o której mówi Symbol Apostolski. Nazywa się ją również chlebem aniołów, chlebem z nieba, lekarstwem nieśmiertelności (Św. Ignacy Antiocheński, Epistula ad Ephesios, 20, 2). wiatykiem... KKK 1332 Mszą świętą, ponieważ liturgia, w której dokonuje się misterium zbawienia, kończy się posłaniem wiernych (missio), aby pełnili wolę Bożą w codziennym życiu. ***** Niestety bardzo wielu tradycyjnie usposobionych wiernych Kk utraciło zrozumienie, iż to sam Jezus dał nam się na pokarm pod postacią chleba. Tę oczywistość przekazuje nam m.in. formacja Drogi Neokatechumenalnej. Tutaj cytat odnoszący się do łamania Ciała Pańskiego Przełamać Hostię Chleb używany do Eucharystii ma być odpowiednio przygotowany i przechowywany. Natura znaku domaga się, aby materia służąca do sprawowania Eucharystii miała wygląd pokarmu. Chleb eucharystyczny powinien być tak przyrządzony, aby kapłan w czasie Mszy z ludem mógł rzeczywiście przełamać Hostię na kilka części i rozdzielić przynajmniej niektórym wiernym. http://www.katolik.pl/o-chlebie-i-winie-do-eucharystii,2451,416,cz.html ***** Nieco z historii Kościoła, w temacie dotyczącym Eucharystii. Co najmniej do X w. w Kościele konsekrowano przaśny chleb, a komunia była udzielana pod dwiema Postaciami. Zmiany nastąpiły, gdy chrześcijaństwo stało się masowe, tzn. chrześcijaninem zostawało się z woli władcy a nie na skutek własnego przekonania - zanikać zaczęło częste i wspólne spożywanie Chleba Eucharystycznego; stosunek do Eucharystii nabrał charakteru emocjonalnego, pojawiła się potrzeba patrzenia na Chleb Eucharystyczny ze wzruszeniem i czcią. To z tych czasów pochodzi tak zwane podniesienie, koncentrujące w sobie całą istotę Mszy Świętej. Zatracono pamięć, że chleb dawany jest po to by go spożywać, wykształciło się przekonanie, iż wystarczy patrzeć i kontemplować.
anonim2013.09.13 9:27
Tomo napisał: "Rozumiem rodziny wielodzietne (sam mam trójkę) ." *** Trójka dzieci to jest dopiero WSTEP do wielodzietności. :) Zapraszam na forum Wielodzietni http://wielodzietni.org/ Występujące tam rodzinki tylko nieliczne są w "neo" - przeważają tradycjonaliści. Jest spore grono rodzin mających powyżej 7 dzieci, jest i babeczka, która urodziła 14 i jeszcze nie powiedziała pas - aktualnie przygotowuje się do udziału w kilkudziesięcio kilometrowym maratonie (bieg).
anonim2013.09.13 9:49
Credo napisał otóż Kościół nigdy na coś takiego nie zezwolił! Są odpowiednie dokumenty wydane przez Watykan, które mówią o tym jak należy przyjmować komunię. *** W zatwierdzonym już definitywnie Statucie Drogi neokatechumenalnej czytamy: „Kongregacja zgadza się, by wśród dostosowań przewidzianych przez Instrukcję Actio pastoralis, nr 6-11, grupy wspomnianej «Drogi» mogły przyjmować komunię pod dwiema postaciami, używając chleba przaśnego," Jest chyba klar, że przyjęcie do ust sporego kawałka konsekrowanego chleba i godne spożycie go było by w tej sytuacji mocno utrudnione. Co do przyjmowania komunii w Polsce, mamy jasne wytyczne KONGREGACJI DS. KULTU BOŻEGO I DYSCYPLINY SAKRAMENTÓW INSTRUKCJA "REDEMPTIONIS SACRAMENTUM" 92. Chociaż każdy wierny zawsze ma prawo według swego uznania przyjąć Komunię świętą do ust, jeśli ktoś chce ją przyjąć na rękę, w regionach, gdzie Konferencja Biskupów, za zgodą Stolicy Apostolskiej, na to zezwala, należy mu podać konsekrowaną Hostię.
anonim2013.09.13 11:42
@Klara „Jest chyba klar, że przyjęcie do ust sporego kawałka konsekrowanego chleba i godne spożycie go było by w tej sytuacji mocno utrudnione.” Klar może być tylko dla Kary, która również wyszukuje „wytrychy”, po to by być odmieńcem we wspólnocie Kościoła i niegodnie przyjmować Pana Jezusa. Nigdzie nie jest napisane, że ma być to spożycie sporego kawałka, a jeśli jest, to niech Klarcia zacytuje. Ponadto, niech sobie Klarcia wróci do moich poprzednich wpisów na temat opinii papieskich o Komunii Świętej i przestanie się wymądrzać cytując „rozporządzenia biskupie” wydane wbrew życzenion papieży. Dla mnie autorytetem w tej kwestii jest PAPIEŻ. Dla Klarci może być proposzcz albo inny ksiundz, co to wie lepiej.
anonim2013.09.14 0:58
@Klaro Z tego co pamiętam to Ty miewałaś jeszcze bardziej "zachodnie" pomysły w tej materii... Klara (oporna uczennica Pańska) napisał(a): [ usuńcie ten komentarz! ]Lip 16, 2013, 9:23 po południu reb napisał(a): Lip 16, 2013, 9:13 po południu A ja proponuję aby Komunię Świętą wysyłać chorym pocztą. To też nic nowego, bo na zachodzie i takie praktyki nie są wcale rzadkością. http://www.fronda.pl/a/franciszek-udzieli-odpustu-przez-internet,29512.html?page=1&#comments-anchor
anonim2013.09.14 3:13
Credo napisał(a): Ponadto, niech sobie Klarcia wróci do moich poprzednich wpisów na temat opinii papieskich o Komunii Świętej i przestanie się wymądrzać cytując „rozporządzenia biskupie” wydane wbrew życzenion papieży. Dla mnie autorytetem w tej kwestii jest PAPIEŻ. Dla Klarci może być proposzcz albo inny ksiundz, co to wie lepiej. *** Kazdego katolika obowiazuje akceptacja dokumentow Kk. Jest takowym np. INSTRUKCJA "REDEMPTIONIS SACRAMENTUM", a wypowiedz papieza juz niekoniecznie. Dodam jeszcze, ze papieze (od Jana Pawla II do Franciszka) celebrowali nie jeden raz Liturgie Eucharystii na Drodze Neokatechumenalnej i podawali Cialo i Krew Panska tak, jak sie to robi w formacji Drogi. Kard. Ratzinger byl zreszta inicjatorem Drogi na terenie Niemiec i nie mial zadnych zastrzezen zarowno co to formy celebrowanej przez "neo" Liturgii (nie tylko Eucharystii), jak tresci Katechez. Warto tez zaznaczyc, iz zmiany w przyjmowaniu Komunii (obecnie obowiazuje postawa stojaca) zostaly wprowadzone jedynie dlatego, ze "pobozne dusze" sie gorszyly. Niestety jak widzimy na przykladzie tradsow - i tak nic to nie dalo, bo oni beda pyszczyli nadal, chyba zeby zmieniono calkowicie formacje, co raczej nie nastapi, bo Droga wydaje doskonale owoce.
anonim2013.09.14 3:14
@tomtom Nieco zmanipulowales moj komentarz. "A ja proponuję aby Komunię Świętą wysyłać chorym pocztą. To też nic nowego, bo na zachodzie i takie praktyki nie są wcale rzadkością." - napisal reb. *** Klara (oporna uczennica Pańska) napisala: "Warunek - przesyłka powinna być dobrze zabezpieczona i dostarczona, jako list wartościowy." Nadal podtrzymuje powyzsze - majac na uwadze miejsca, gdzie kaplan nie ma mozliwosci czesto dotrzec i bywa tam powiedzmy dwa razy do roku.
anonim2013.09.14 13:37
@Klara „Kazdego katolika obowiazuje akceptacja dokumentow Kk. Jest takowym np. INSTRUKCJA "REDEMPTIONIS SACRAMENTUM", a wypowiedz papieza juz niekoniecznie.” – No to mamy heretyczkę, której wypowiedzi papieża nie obowiązują. I nie jednego – wszystkich! Klara pisze:„Warto tez zaznaczyc, iz zmiany w przyjmowaniu Komunii (obecnie obowiazuje postawa stojaca) zostaly wprowadzone jedynie dlatego, ze "pobozne dusze" sie gorszyly.” No to ja ci przypomnę co u św. Mateusza, na temat danych wam przepisów mówił nasz Pan na przykładzie małżeństwa: „Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych pozwolił wam Mojżesz oddalać wasze żony; lecz od początku tak nie było.” Tak więc przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych pozwolono wam przymować komunię na stojaka, lecz od początku tak nie było. Klara pisze: „Warto tez zaznaczyc, iz zmiany w przyjmowaniu Komunii (obecnie obowiazuje postawa stojaca) zostaly wprowadzone jedynie dlatego, ze "pobozne dusze" sie gorszyly.” A Jezus: „Kto zaś zgorszy jednego z tych małych, którzy wierzą we mnie, lepiej będzie dla niego, aby mu zawieszono u szyi kamień młyński i utopiono go w głębi morza.” Pytam więc po co chcecie zmian ujmujących chwały Panu, skoro sam Pan jest niezmienny? Św. Jakub: „Nie dajcie się zwodzić, bracia moi umiłowani! Każde dobro, jakie otrzymujemy, i wszelki dar doskonały zstępują z góry, od Ojca świateł, u którego nie ma przemiany ani cienia zmienności”. No ale wy będziecie wszystko zmieniać dla własnej pychy i wygody. Jeśli wam wydadzą pozwolenie na przyjmowanie komunii na leżąco, to pewnie pierwsza się położysz, Klarciu „oporna”. Pamiętaj, źe diabłu się nie zginają kolana, bo on tych kolan nie ma. A ty? Czy ty masz kolana? Na JEGO Imię ma się zgiąć każde kolano! Klara pisze: „Niestety jak widzimy na przykladzie tradsow - i tak nic to nie dalo, bo oni beda pyszczyli nadal, chyba zeby zmieniono calkowicie formacje, co raczej nie nastapi, bo Droga wydaje doskonale owoce” – Jakie owoce? Nawróconych na neokatechumenat? To są owoce? Nawracacie zagubionych na sektę z pozmienianą liturgią żydowsko-protestancką, nie dając im poznać czym jest katolicyzm i prawdziwa wierność Panu naszemu. Mt. 23,15 „Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo obchodzicie morze i ziemię, żeby pozyskać jednego współwyznawcę. A gdy się nim stanie, czynicie go dwakroć bardziej winnym piekła niż wy sami.”
anonim2013.09.14 23:06
@Klara Na czym polegała manipulacja którą mi zarzucasz? Na tym że zacytowałem Twój pierwszy wpis z propozycją wysyłania pocztą Konsekrowanej Hostii a nie wskazałem że w (czwartym z kolei wpisie) tłumaczysz się o zabezpieczeniu przesyłki... (co w żadnej mierze nie zmienia faktu profanacji Najświętszego Ciała Jezusa Chrystusa)...? Tym bardziej że wkleiłem link do tej dyskusji i każdy może sobie przeczytać te Twoje "mądrości"... Oporna uczennico- Owoce "waszych eksperymentów" widać już na "zachodzie" na który tak często się powołujesz... Pozdrawiam
anonim2013.09.15 14:24
Widać te owoce szczególnie u was w Niemczech, Klaro.
anonim2015.11.2 14:09
Jedność w parafii to jest FIKCJA. Miłość Chrystusowa w Parafii to jest FIKCJA. Poczytajcie w Biblii co to znaczy wzajemna miłość Chrystusowa w Kościele (nie myliś z KK), co to znaczy jedność. Sorry. Kto ma oczy niechaj czyta.
anonim2016.02.3 11:02
Duch wieje kędy chce...Proponuję każdemu nagranie symetrycznego filmiku na YT. Wtedy ocenimy wspólnie.