Lisicki: 500+ to za mało. Jak powstrzymać demograficzną katastrofę - zdjęcie
16.09.19, 16:00

Lisicki: 500+ to za mało. Jak powstrzymać demograficzną katastrofę

64

Eryk Łażewski, Fronda: Gdy rozglądamy się wokół, wydaje się, że wszędzie jest dużo dzieci. Jednak dane demograficzne są bezlitosne: w 2018 roku urodziło się 388 tys. dzieci, zmarło 411 tys. Polaków. W tym roku będzie jeszcze gorzej. Jeszcze w 1989 tymczasem dzieci rodziło się dużo więcej – mimo dużej przecież biedy. Dlaczego w stale bogacącej się III RP jest gorzej?

 

Paweł Lisicki, publicysta, redaktor naczelny tygodnika „Do Rzeczy”: Oczywiście, nie ma prostej odpowiedzi. Nie jest tak, że moglibyśmy odpowiedzieć, wskazując na jakiś jeden czynnik. Sam Pan powiedział, że tym czynnikiem z pewnością nie jest tylko bogactwo. Możemy powiedzieć, że jest wręcz odwrotnie, że wzrost bogactwa łączy się tak naprawdę ze spadkiem przyrostu naturalnego dzieci. Dlatego, że społeczeństwa zachodnie są coraz bogatsze, a jednocześnie mają coraz większy problem demograficzny. Jest to może zaburzone w takich krajach, jak Francja, ze względu na dużą liczbę imigrantów, zwłaszcza z krajów muzułmańskich. Jeżeli natomiast wzięlibyśmy całą Unię Europejską, to mamy w tej chwili trzeci rok z rzędu z ujemnym przyrostem naturalnym.

Moim zdaniem głównym powodem spadku narodzin jest coś, co można by nazwać „problemem kulturowym”. Można go podzielić na kilka elementów.

Po pierwsze to następująca w różnych krajach sekularyzacja i inne niż w przeszłości podejście do życia: życie kiedyś było traktowane po prostu jako dar Boży, jako element błogosławieństwa danego „z Góry”, z Nieba; coś, z czego należy się bezwzględnie cieszyć. Myślę, że owa postawa, religijna postawa wobec życia, w wielu państwach zanika. Niestety, dotyczy to też w jakiejś mierze Polski.

Po drugie: jeżeli mówimy o wzroście bogactwa, to ten wzrost bogactwa jest osiągnięty kosztem coraz większego wysiłku. Wysiłku, który ponosi zarówno kobieta, jak i mężczyzna. W związku z tym, coraz większa liczba kobiet decyduje się na to, żeby mieć dzieci w późniejszym okresie, niż to miało miejsce wcześniej. Większą rolę zaczyna odgrywać element robienia kariery, i myślenia o swojej karierze, a nie element, którym było poświęcenie siebie dla innych, dla rodziny, czy – w związku z tym – wcześniejsza decyzja o tym, aby mieć dzieci.

Po trzecie, żyjemy w cywilizacji coraz bardziej hedonistycznej, czyli takiej, która jest przede wszystkim nastawiona na zadowolenie jednostki. Wiadomo, że wychowanie dzieci zawsze łączy się z poświęceniem, z pracą nad tym, że trzeba je wychować, znaleźć pieniądze na ich utrzymanie, posłać do jak najlepszej szkoły, i tak dalej. No, to z pewnością nie są elementy przyjemnościowe. I ów hedonizm, który „podgryza” całą zachodnią kulturę, również dotarł do Polski, i również przyniósł takie „owoce”.

Mamy więc trzy elementy czynnika kulturalnego: sekularyzacja, zmiana roli kobiet, hedonizm.

 

No właśnie! Jednak nasz rząd, jeżeli prowadzi działania prorodzinne, to są to takie działania w stylu „500 plus”, czyli dające po prostu więcej pieniędzy. Może zatem, są to nawet działania przeciwskuteczne. Jak Pan sądzi?

Nie, ja nie uważam, że są to działania przeciwskuteczn. Myślę, że pomysł powiązania wypłaty „500 plus” od drugiego dziecka w tej pierwotnej wersji, dawał – moim zdaniem – impuls prodemograficzny. Oczywiście, jak widać (bo to już pokazują statystyki), niewystarczający. Ale z tego, że coś nie wystarcza, nie wynika, że nie należy tego robić. Wydaje mi się, że po prostu tych ułatwień, tych elementów prodemograficznych powinno być znacznie więcej.

Po pierwsze: powinno być trochę tak, jak – przykładowo - na Węgrzech, które wprowadziły bardzo szeroki program wsparcia dla rodzin. To znaczy, powinny być większe pieniądze, które powinny być w jeszcze większym stopniu uzależnione – na przykład – od liczby dzieci. Na Węgrzech jest tak, że małżeństwo może dostać i anulować wysoki kredyt, jeśli już ma trójkę dzieci. Kredyt, który pozwala - na przykład – na zakup mieszkania. To są duże pieniądze. A więc, wydaje mi się, że to, co zrobił polski rząd, to był dobry ruch, ale niewystarczający, i powinny mu towarzyszyć kolejne kroki zmierzające w tą stronę. Aby, że tak powiem, osłabić trochę wpływ wynikający z nacisków naszej cywilizacji. Jeśli ta presja mówi, że kobieta musi pracować, że to jest dla niej bardzo ważny element kariery, to może należałoby trochę zainwestować w to, żeby pieniędzy dla rodziny było więcej, żeby na kobietach nie wymuszano pracy.

Jeśli mówimy o innych czynnikach: może należałoby wzmocnić również cały system stypendiów, kredytów, pomocy. Różne państwa różnie do tego podchodzą, więc to jest z pewnością do zrobienia. Na pewno nie można zarzucić rządowi, że nic nie robi, bo owszem, robi. Natomiast, można myśleć o tym, że powinien robić w tej sprawie więcej.

 

Rozumiem. No właśnie! I te marne wskaźniki demograficzne o których mówiliśmy, będą miały przełożenie na przyszłość. I tu chciałbym przypomnieć ten Raport Wydziału Ludnościowego Departamentu Spraw Gospodarczych i Społecznych Organizacji Narodów Zjednoczonych (ONZ) opublikowany w lipcu 2017 roku. Wskazuje on, że w 2100 roku będzie nas Polaków zaledwie 21 milionów. I to przy założeniu wzrostu dzietności z 1,44 dziecka przypadającego na jedną kobietę do 1,76.

Ja do tych raportów ONZ podchodzę jednak z daleko idącym sceptycyzmem. Przypomnę słynne raporty Klubu Rzymskiego; inne raporty, które przewidywały, co się będzie działo za kilkadziesiąt lat. I te wszystkie raporty czasem okazują się kompletnie chybione, ponieważ nie są w stanie uwzględnić nowych czynników, które zawsze mogą się pojawić. A więc, ja nie mówię, że należy lekceważyć niebezpieczeństwo, bo ono jest. Natomiast, też byłbym ostrożny, żeby tak wprost odczytywać owe raporty. Z pewnością, mamy do czynienia z wyzwaniem. Natomiast nie ma prostych, łatwych rozwiązań. Żeby to się dało rozwiązać w taki sposób, że się doda więcej pieniędzy; albo, że wyłącznie zmieni się system finansowania, to ten problem nie występowałby w innych państwach zachodnich. On jednak występuje wszędzie. Mówię o kwestii braku dzietności, w której to sprawie polski rząd z pewnością zrobił za mało. Wystarczy popatrzeć na cały system wspierania podatkowego, który mógłby być wprowadzony. No, w Polsce właściwie są tylko elementy [takiego systemu], na przykład, wspólne rozliczenie małżonków; to jest ten element prorodzinny, ale może należałoby wprowadzić wspólne rozliczenie małżonków i dzieci razem. Żeby to było dzielone na dzieci.

Może należałoby wprowadzić (czy rozważyć) coś w rodzaju pensji dla matek z większą liczbą dzieci. O tym też się mówiło, co pokazywało troskę państwa o rodzinę. Powtarzam: tych elementów jest zdecydowanie za mało; tych wspierających kwestie demograficzne. I to się powinno zmienić. Mamy przykłady państw, które bardzo w to inwestują, i mają całkiem niezłe rezultaty, jak Węgry na przykład. A więc myślę, że możemy z Węgier w tym przypadku brać przykład.

 

No właśnie! Wydaje mi się, że na Węgrzech był to jakiś temat dysputy publicznej. U nas ten temat po prostu nie funkcjonuje tak szeroko jak na Węgrzech w dyskursie publicznym, nawet w czasie obecnej kampanii wyborczej. I chciałbym się zapytać: czy Pan się zgadza z tym moim poglądem o braku w Polsce dyskusji na tematy demograficzne, a jeżeli tak, to dlaczego tak jest?

Jest faktem, że w Polsce ten temat występuje tak „podskórnie”. Od czasu do czasu wybucha. Bo przypomnę, że nie można powiedzieć, że on nie funkcjonował w poprzedniej kampanii politycznej, ponieważ cały program 500 plus w wersji pierwotnej był programem przede wszystkim prodemograficznym. Tak o nim mówiono! Ten element pomocy socjalnej, który tak naprawdę stał się dominujący, nie był wybijany na pierwsze miejsce. A więc możemy powiedzieć, że dyskusja na tematy demograficzne w Polsce też się toczy. Tylko, że może jest tak, iż program 500 plus do tego stopnia opanował wyobraźnię wszystkich (śmiech), że uznano, że problem został załatwiony i rozwiązany. Tak nie jest! Mówię: pierwsze dane po 2015 roku, wskazywały na niewielki wzrost liczby urodzeń, ale to się niestety szybko skończyło. I kolejne dane statystyczne (dane GUS-u) wskazują, że niestety ta tendencja negatywna nie została przerwana. Wniosek z tego jest taki, że udało się na krótko jakiś efekt pozytywny osiągnąć, ale to było za mało. A niestety, do opinii publicznej chyba dotarła wiadomość, że już tyle pieniędzy poszło na demografię, że w ogóle nie warto o tym dalej rozmawiać, i sprawa została załatwiona. To jest nieprawda, i to powinno oczywiście stać się częścią debaty publicznej.

 

A wiec uważa Pan, że 500 plus wszystko zajęło, i dlatego nie ma rozmowy na tematy demograficzne?

Tak! Wydaje mi się, że tak jest, że ludziom się tak wydaje. Przypomnę przecież, że jeżeli chodzi o cały program 500 plus, to od 2016 roku mówiono, że jego głównym celem jest właśnie kwestia demografii. To był ten cel, a nie pomoc społeczna. I on do tego stopnia wpłynął na debatę publiczną, że wydało się, że już państwo bardzo dużo zrobiło, już więcej się nie da zrobić. To jest nieprawda. Jest [do wdrożenia] cały system pomocy. Nie takiej tylko wprost, jak w przypadku 500 plus, ale na przykład: ułatwienia dotyczące brania kredytów, ułatwienia dotyczące spłaty tych kredytów, zabezpieczenie. Przypomnę również pomysł węgierski, dotyczący zakupu samochodów dla rodzin wielodzietnych, które to samochody można (jeśli jest tam bodajże więcej niż trójka dzieci) w bardzo korzystny sposób kupić. A poza tym, ten kredyt zostaje potem umorzony. Mówię; istnieje cała masa środków pozwalających jeszcze mocniej wspierać owe kwestie, a w Polsce trochę to jest tak, że skoro już uruchomiono 500 plus, to rozumiem, że wszyscy uznali: sprawa jest „odfajkowana”, i po wszystkim.

 

Teraz jeszcze chciałbym wrócić do wspomnianego przeze mnie Raportu. Jego prognozy to są – jak Pan mówił – tylko prognozy. No, ale ten Raport pokazuje jakieś tendencje. I chciałbym się zapytać, czy na przykład na Węgrzech, zdołano owe negatywne tendencje odwrócić?

Oczywiście, to nie jest tak, że zdołano odwrócić. Natomiast, na pewno zdołano powstrzymać spadek, i pojawiły się (z tego, co pamiętam) po raz pierwszy elementy pozytywne, czyli zdecydowany wzrost liczby narodzin. A więc można!

Na pewno państwo może w dużym stopniu przyczynić się do powstrzymania kryzysu [demograficznego]. Wydaje mi się (ja to już powtarzam któryś raz), że w Polsce może to jest element takiego polskiego „słomianego ognia”: pojawił się pomysł 500 plus, szybko go zrealizowano, uznano po pierwszym roku, że przynosi efekty, więc świetnie. I jakby to powiedzieć: „dyskusja się wyczerpała”.

Może też jest tak, że kwestia demografii jest kwestią, która zawsze bardziej skupiała uwagę środowisk prawicy, jeżeli tak można powiedzieć. A więc nie można się spodziewać, że tutaj coś wymyśli w tej sprawie druga strona, czyli Koalicja Obywatelska, czy Lewica. A z kolei inne programy, które zaczynają się właśnie pojawiać, akurat kwestii demograficznej nie poruszają, bo ani kwestia płacy minimalnej, ani kwestia dodatkowych emerytur (to są te nowe elementy programu) nie wpływają bezpośrednio na kwestię demograficzną. Szkoda! Może po prostu trzeba się tego głośniej domagać, i więcej o tym mówić, i wpłynąć na to, żeby pomoc prodemograficzna nie skończyła się tylko na pierwotnie wprowadzonym programie 500 plus od drugiego dziecka. W momencie, gdy ów program zaczął już obejmować wszystkie dzieci, to moim zdaniem, przestał być programem prodemograficznym, tylko stał się de facto formą przede wszystkim pewnego transferu socjalnego.

 

Rozumiem. To tak podsumowując dotychczasowe nasze wywody: czy można powiedzieć, że korzystając z wiedzy o rozwiązaniach stosowanych w różnych krajach, da się owe rozwiązania zastosować również w Polsce, i po prostu te tendencje negatywne odwrócić?

To znaczy, na pewno można próbować, i są przykłady pozytywne, kiedy się udało. Tak, jak na Węgrzech. Przy czym, trzeba mieć cały czas świadomość, że to musi być wieloraka pomoc. I w ogóle inne podejście do dzieci, do ich roli, do wychowania, do rodziców. Mówię: to jest kombinacja szeregu czynników, które muszą być zastosowane, żeby ową „wojnę o przetrwanie” (bo tak to trzeba nazwać) wygrać.

 

I tu przyszła mi do głowy - na przykład - sprawa rozwodów. Czy utrudnianie przez Państwo rozwodów nie byłoby, też jakoś prodemograficzne?

Myślę, że takie mechaniczne, proste działania Państwa nie zawsze muszą być skuteczne. Wierzyłbym raczej w pozytywne wspieranie liczby dzieci. Czyli, że tak powiem, przygotowanie takiej liczby przywilejów, która by sprawiła, że małżeństwom w pewien sposób łatwiej jest mieć dzieci, i chce się mieć dzieci. Myślę, że element, nazwijmy to „pozytywnego wspierania i przywilejów”, jest w tym przypadku najważniejszy i najbardziej skuteczny.

 

Rozumiem. Czyli można powiedzieć, że chodzi o taką sytuację, jak na Węgrzech?

Myślę, że tak! Tak, jak na Węgrzech: zdecydowanie więcej pieniędzy [dla rodzin]. Bo to przecież tak naprawdę od Państwa zależy, czy na przykład Państwo przeznaczy dodatkowe pieniądze na wsparcie dla emerytów (mówi się: w 2021 roku dwie dodatkowe emerytury), czy też owe pieniądze przekaże - na przykład – rodzinom wielodzietnym, prawda? Mógłby się [również] pojawić system specjalnych kredytów wspierających rodziny, które mają przynajmniej troje dzieci. Bo ten impuls [pieniężny] powinien być skierowany przede wszystkim na rodziny, gdzie jest co najmniej trójka dzieci. Ponieważ to jest owa granica pozwalająca w ogóle mówić o „odtwarzaniu Narodu”. I te pieniądze - na przykład - mogłyby tam iść, a nie poszły. To jest właśnie decyzja polityczna. I w tym sensie, jest jeszcze dużo rzeczy, które można wykorzystać.

Na Węgrzech na przykład (jeśli znów się do tego przykładu odwołamy), jest tak, że małżeństwo z jednym dzieckiem może dostać jakąś określoną sumę (jeżeli się nie mylę, to chyba trzysta, czterysta tysięcy forintów; załóżmy, że to jest suma rzędu dwustu tysięcy złotych), który to kredyt - jeżeli się okaże, że w tym małżeństwie jest potem więcej, niż trójka dzieci - zostaje w ogóle umorzony. A spłaty bierze na siebie Państwo. To jest jedno z rozwiązań. Nie można wprost zawsze stosować takich mechanizmów, jakie są w innych krajach, bo nie zawsze one się sprawdzają, natomiast mówię o pewnym systemie i sposobie myślenia. W Polsce takiego sposobu myślenia, który by polegał na tym, że Państwo przede wszystkim wspiera finansowo i społecznie rodziny, które mają co najmniej trójkę dzieci, nie ma.

 

Można więc powiedzieć, że brakuje systemowego wsparcia, a są tylko takie punktowe wsparcia, jak program 500 plus.

Tak! Są takie działania akcyjne! Tak, jak powiedziałem: program 500 plus był bardzo dobrym programem, ale był jedynym programem, prawda? I to jest zdecydowanie za mało, biorąc pod uwagę stopień zagrożenia, i stopień kłopotów wynikających z kwestii demograficznych.

 

Rozumiem i dziękuję za rozmowę.

Komentarze (64):

kalinka2019.09.18 22:41
nierobom polskim nie chce się pracować i nie chce się dzieci robić, komuniści z PIS powinni na każde dziecko "dawać" po 5 tysięcy, pieniądze PIS znajdzie u 80-cio letnich emerytów i w polskich małych przedsiębiorcach a w dalszym ciągu będzie PIS zwalniał z płacenia podatków swoich panów żydów z USA jak to zrobił 1 września z Facebook, Google itd.
gocha2019.09.18 23:44
Pisiory siedzą w d Trumpa, wiernie służą i muszą okazywać psią lojalność.
kalinka2019.09.18 23:45
i okazują
Alicja2019.09.18 13:47
Jasne, że człowiek to nie mysz, ale wniosek z przeprowadzanego na myszach i szczurach eksperymentu Johna Calhouna (lata 60-te XX wieku), wieloletniego i powtarzanego wielokrotnie, był niezmiennie taki sam: "nieograniczony dostęp do pokarmu i brak zagrożeń spowodowały wymarcie populacji". W wymierającej populacji pojawiło się sporo samców o zachowaniach homoseksualnych, sporo samic przejmujących role męskie i takich, które w ogóle nie chciały rodzić. Później zabroniono kontynuowania tych eksperymentów, ale nie znam szczegółów, nie wiem co było powodem.
Piotras2019.09.18 12:20
Nie ma dzieci, bo nie ma mieszkań. Mam 35 lat, dorabiam się od zera i nie stać mnie na mieszkanie, dlatego jeszcze nie założyłem rodziny i nie mam dzieci.
Joanna2019.09.18 11:49
PISowcom sie w głowach nie mieści, że kobiety wolą pracować a nie rodzić! Przecież kobieta to dla nich podgatunek, który nadaje się tylko do pieluch i do garów. I nie, szanowny Panie z artykułu, kobiety NIE sa zmuszane do pracy, one chcą pracować! Chcą byc niezależne od mężczyzn, od Panstwa, od pomocy socjalnej! Co taka kobieta bedzie miała jak dzieci skończą 18 lat? Bedzie lekko po 40-stce, bez doświadczenia zawodowego, pieniądze na dzieci się skończą, maż byc może znajdzie młodszą i co wtedy? Poza tym te dzieci trzeba wykształcic, a to kosztuje, co maja skończyc 18 lat i iść do pracy? Czy rodzic kolejne dzieci aby mieć pieniądze? Chory pomysł.
ciekawy2019.09.18 8:07
Jest jeszcze jedna przyczyna. System studiów wyższych, który skutecznie utrudnia młodym ludziom założenie rodziny. W zakładaniu rodziny i rodzeniu dzieci, szczególnie w przypadku kobiet kluczowy jest wiek. Kiedy kobieta kończy studia w wieku 25 lat i dopiero zaczyna zakładać rodzinę to jest stanowczo za późno. Później pojawiają się problemy z zajściem w ciążę, bo o ile kobiety odkładają rodzenie dzieci na późniejszy wiek o tyle nie mają zamiaru rezygnować z uprawiania przyjemności. Aby nie zajść w ciążę używają środków antykoncepcyjnych, które w wielu przypadkach prowadzą do bezpłodności. Należy bezwzględnie wrócić do poprzedniego systemu kształcenia. Szkoła podstawowa, 4 lata liceum i cztery lata studiów. Studia dwu stopniowe powinny zostać zlikwidowane bo to jest jedna z przyczyn niżu demograficznego.
KKKKKK2019.09.18 11:50
Najlepiej aby kobieta w ogóle nie była wykształcona prawda? Ewentualnie podstawówka i do rodzenia, żeby za dużo nie myslala i pana i władcy słuchała buhahaa
margeritta2019.09.18 13:15
A w jaki sposób studnia dwustopniowe przyczyniają się do niżu demograficznego? Pomijam już fakt, że uczelnie z reguły mają ofertę jednolitych studiów magisterskich.
gocha2019.09.17 23:30
Nie. W Niemczech rodziny dzietne mają d smarowane miodem, nie wspominając już nawet o przywilejach dla matek i w ogóle rodzin. Np. darmowe leki. Tam gigantyczne pieniądze wchodzą w grę o jakich nam się nie śniło. I co? I nic. Kupa. Jedyny przyrost tworzy szumowina z bliskeigo wschodu. A Niemcy nadal się nie reprodukują. To nie kwestia pieniędzy, tylko mentalności, która wraz ze wzrostem dobrobytu zmienia się i na pierwszym miejscu sa inne priorytety a nie potomstwo. To ścieżka już dawno przerobiona przez bogate kraje. W Polsce inaczej nei będzie. Tam gdzie ubóstwo, brud, bieda, wojna i ciemnota - tam rozród idzie pełną parą.
Stefan2019.09.17 21:13
od 1 zlotowki zarobku miesiecznie trzeba zaplacic 1600 zl, zus, wisnie w skupie w Krasniku po 3 zl za kg, w Warszawie trzeba zaplacic 750 zl DZIENNIE osiowego za prawo do handlu. Trzeba wziac kije w rece i pogonic bolszewicka holote.
Ja 2019.09.17 17:00
Brakuje dzieci młodych Polaków, którzy wyemigrowali za chlebem!!!!!! Proste.
Vivian2019.09.17 16:52
Moim zdaniem każdy katolik i patriota powinien mieć co najmniej 7 dzieci, w przeciwnym wypadku nie zasługuje na miano człeka naprawdę oddanego wartościom narodowo-katolickim. Na lewactwo niestety Polska nie może liczyć. Sam jestem lewakiem, znam biegle hiszpański, portugalski oraz włoski, mam oszczędności, wykształcenie formalne i na dobrą sprawę w każdej chwili mogę zamienić Wielką Polskę np. na miasto Fernando Pessoi albo Madryt albo Rzym albo andaluzyjską prowincję. Niestety, patrioci sami własnymi lędźwiami muszą zapewnić dalszy byt Narodowi Polskiemu. Na emigrację raczej nie ma co liczyć, bo poza Ukraińcami nikt nie chce mieszkać w tym kraju, zresztą nawet Ukraińcy gdyby tylko mogli, to pozmykaliby w jakieś fajniejsze i bogatsze miejsce, co zresztą prędzej czy później pewnie i tak nastąpi.
realista2019.09.17 14:26
Lisicki kupowanie ludzi nie daje efektów jak nie ma stabilizacji Jak wiadomo że to tylko marchewka.Ludzie musza na swoje dzieci zapracować miec stabilizację a tak maja pisią hustawkę NASTROJÓW KULAWEGO PSYCHOLA
Karol2019.09.17 13:37
Pytacie się głupiego dziennikarza dlaczego rodzi się mniej dzieci?On widzi cały problem w kasie.Idiota.Może spytajcie się lekarzy? Dadzą wam wyczerpującą odpowiedz.Kasa nie pomoże gdy nie ma wystarczające ilości kobiet w wieku rozrodczym a służba zdrowia na kolanach w stanie całkowitej zapaści a wszędzie unosi się smog.
Beata Anna Maria2019.09.17 12:25
Od samego gadania jeszcze nikogo nie przybyło.Autor artykułu i jego rodzina jak się ma do ilości potomstwa -in plus czy in minus -najlepiej zaczynać od swojej kordełki.
qwerty2019.09.17 12:14
Przeciez PiSowi żadne dzieci nie były i nie są potrzebne. Za 500 zł kupili sobie władzę nad stadem baranów która im tę władze wygłosowała i wygłosuje. Za ich własne pieniądze bo przecież nie z kieszeni polityków PiS. Katopisowcy jesteście stadem baranów.
Alan2019.09.17 11:01
Głównym powodem ujemnego przyrostu naturalnego jest feminizm, koniec kropka.
Grzesiek2019.09.17 12:21
Zgadza się. To jest przede wszystkim wojna kulturowa, a nie ekonomiczna. Może trzeba uznać feminizm za szkodliwą i niebezpieczną ideologię jak i całą resztę nurtów wywodzących się z marksizmu i będzie podstawa do zablokowania emisji ogłupiających seriali promujących różne społeczne rewolucje z seksualną na czele. To nic nie kosztuje, a da długofalowo lepszy efekt niż 1500+.
Vivian2019.09.17 17:04
Według sondaży do feminizmu przyznaje się chyba jakieś 3% Polskich Kobiet. Żelazna logika. Na dodatek feministki często mają dzieci: Szczuka, Dunin, Gretkowska, Graff itd. Za to Kryśka Pawłowska już nie raczyła wspomóc Narodu i wydać na świat potomka.
lcf2019.09.17 8:23
Dzbany z PISSu nigdy nie ogarną, że człowiek poczuje bezpieczeństwo finansowe gdy sam zarobi pieniądze a nie będzie uzależniony od neo-socjalizmu Morawickiego. W państwie prace i pieniądze dają ludzie przedsiębiorczy i to takimi w pierwszej kolejności rzad powinien wyjść na przeciw z ustawami ułatwiającymi prowadzenie firm, żadne plusy i centralne sterowanie wysokością pensji nie podniesie dzietności.
Niejestemrobotem2019.09.17 10:59
Powiedziałbym, że wręcz przeciwnie, ceny rosną, a nowe pomysły PiSu tylko nakręcą inflację... Oszczędności stają się nic nie warte, ludzie tracą poczucie bezpieczeństwa, w takich warunkach mniej ludzi się decyduje na dzieci. Chyba że PiS chce, żeby w kraju było tak źle, że nawet antykoncepcja będzie za droga, ale chyba nie o to powinno chodzić.
Karyna2019.09.16 23:14
Pinc set plus to zamalo. Powinno byc dwa tysionce plus! Iksdede.
Nina2019.09.16 21:43
<Slyszac polityczne przepychanki odnosi sie wrazenie ,ze politykom nie zalezy zeby Polacy wogole zyli ,byli lub istnieli
Max Fiend2019.09.16 21:17
W Polsce nie ma rozwoju, nie ma perspektyw, nie ma opieki zdrowotnej to także nie ma dzieci. Czego pisowcy nie potrafią zrozumieć? Że powiększyli sferę ubóstwa w Polsce do ponad dwóch milionów i żadne 500 plus nie pomogło? Do tego trzeba poznać prawdziwe potrzeby społeczne a nie straszyć ludzi imigrantami i wyimaginowanym zagrożeniem ze strony środowisk LGBT.
ZERR02019.09.17 8:31
Przestańcie wyciągać łapy po cudze dzieci, to rodzice poczują że dzieci sa ich a nie wasze. Nikt dla Sekty dzieci rodził nie będzie, żeby mu je sekta gwałciła przez oczy, pouczała do masturbacji i do wyrażania zgody pedofilowi.
Onegdaj2019.09.17 9:48
To jest apel do Koscioła Katolickiego?
Max Fiend2019.09.17 10:05
No przecież nie do mnie :-D
Abdiel2019.09.16 20:30
Redaktor Lisicki ma rację. Obiecuje się 13 i 14 emeryturę - to po co komuś dzieci na starość? Wybory przesłaniaj myślenie długofalowe o Polsce.
ZerrO2019.09.16 18:25
Można zaprosić więcej Muzułmaninów. Oni mają po 10 dzieci.
Karyna2019.09.16 23:17
Iksdede.
ZERR02019.09.17 8:28
Wypad z mojego nicka złodzieju nicków
Lennon2019.09.16 17:42
Jeszcze podnieście trochę podatki. Na razie na wszelki wypadek zarejestrowałem firmę "společnost z ručením omezením" w Czechach - nie mam pewności, czy mi ZUS nie podniosą - a jak podniosą, to w Polsce będzie tylko oddział mojej czeskiej firmy. Róbcie tak dalej.
Tomek2019.09.16 18:02
Otóz to. Rządy albo są zbieraniną głupców albo działają na szkodę narodu. Bo trzeba odróżnić dwa pojęcie - Naród to my wszyscy ziomale, a państwo to jest arcyzłodziej, na dodatek ochraniany przez swoją własną policję, opłacaną z kasy pochodzącej z łupienia narodu. I przez to nasze małe firmy narodowe albo upadają, albo zmieniają siedzibę na zagraniczną albo wcale nie powstają, bo tu się nie da. A oni myślą, że jak jakis ochłap rzucą to coś to zmieni. Żałosne!
anonim2019.09.16 17:39
O jakim pan panie bredzisz bogactwie? Skoro tu tacy bogaci to czemu kto może to na zachód do pracy jedzie? Żartujesz pan?
Tomek2019.09.16 17:28
Nie chce aby mi DAWANO (czyli okradano tych co dzieci nie mają, bo to z ich pieniędzy. Rzad nie ma a ni grosza swojego. Chcę aby mi pozwolono działać, a sam sobie poradzę - czyli rada dla każdego rządu - odpier... się ode mnie! I będzie drugi Hong-kong.
Judasz2019.09.16 17:02
AHAHAHAHA, BYDŁO NIE CHCE SIE ROZMNAŻAĆ, GOSPODARZ RECE ZAŁAMUJE, ALE BEKA! :DDDD
ZERR02019.09.16 19:54
To ty jesteś tym bydłem i w zasadzie rżysz sam z siebie, ale u półdebili nic nie dziwi. Mam nadzieję, że na starość będziesz wydłubywał kit z okien, a w końcu zdechniesz wyjąc z głodu pod płotem śmietniska miejskiego. Łach będzie ci kołyską, błotnista dziura mieszkaniem. Na miejsce pod mostem nie masz co liczyć.
Karyna2019.09.16 23:22
O, ty też konczyles Wyższom Szkole Robienia Chalasu?
JanP2019.09.16 16:51
Guzik to wszystko da. Trzeba po prostu przyznać, że dupc.nie jest rozrywką i robić wszystko, aby te warunki wypełnić. Na początek wystarczy wyłączanie prądu w godzinach wieczornych. Następnie prowadzić walkę z konsumpcją na wszystkich frontach. Koniec 500+ i podobnych fanaberii aż dogonimy najbardziej zacofane kraje afrykańskie. Drugi sposób na zwiększenie ilości Polaków w Polakach jest szerokie otwarcie granic dla muzułmanów i przyznanie im polskiego obywatelstwa. Gdzie jest napisane, że polski patriota ma mieć fizjonomię np. posła Pięty.
Pisbusters2019.09.16 16:43
Myślę że trzeba codziennie pobierać spermę od prezesa wybudować specjalne obozy i tam każda Polska kobieta katoliczka powinna mieć raz w swoim życiu ten zaszczyt być nią zapłodniona
ruiny2019.09.16 16:27
No, a będzie jeszcze mniej ! Po wyborach PIS zakupi dla lewactwa jedną z wysp greckich i przetransportuje ich, uwaga: bezpłatnie, na tą wyspę. Będą mogli tam budować własne, równe społeczeństwo, własną liberalną politykę, ich wolność i demokrację, ich wiarę w seks, neomarksistowską ideologię LGBT i tak dalej. W razie odmowy będą wydelegowani do Afganistan do walki z talibami, a w razie sprzeciwu zostaną wykastrowani. Polska już wam dziękuje i nie potrzebuje waszego nasienia.
Sebastian Lorenc2019.09.16 16:43
Ty się urodziłeś za późno. Masz myślenie i pomysły stalinowskiego służalczyka. Naprawdę w tamtym systemie 80 lat temu zrobiłbyś karierę.
jozef2019.09.16 18:29
Nie dyskutuj z debilem, bo go tylko nakręcasz.
Vivian2019.09.17 16:45
Większość "lewactwa" spokojnie stać, aby się przeprowadzić do Miami, Madrytu, Nowego Jorku czy innej ostoi cywilizacji śmierci, w której wszystkie wymienione przez Ciebie elementy są od dawna obecne, więc po co jakaś tam wyspa? Btw, ten zepsuty zachód ekonomicznie radzi sobie o wiele lepiej, niż katolicka Polska i nawet nie mają tam problemów z demografią.
Ja 2019.09.17 17:02
Ach, żeby tak było możliwe!!!!!
KKK2019.09.16 16:23
Słyszałem, że Trzaskowski też chce wyjechać, bo w Polsce nie podoba mu się IPN ! Matka Rafała Trzaskowskiego, obecnego prezydenta Warszawy, była tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie Justyna. Głównie meldowała SB o kontaktach muzyków polskich z dyplomatami USA Jej pierwsza teściowa była kapitanem UB, teść płk LWP, a inni z bliskich działali na wyższych szczeblach PZPR.
Bianka2019.09.16 20:03
A muj ołpa boł we pruskim wojsku i biuł sie pod Verdun. I co mi zrobisz?
Karyna2019.09.16 23:35
To to prawie tak samo jak wujek Piotrek, ktury jest tera poslem! Może sie znajom?
Stachu2019.09.16 16:21
Co ?! Do GB nie mają szans - breksit ! Do Niemiec również. Niemieckie firmy padają inne zwalniajął grupowo pracowników, np. firma Kargobul Schmitz. A gdzie indziej niech emigrują w pic-du !
Mario2019.09.16 16:17
Czy pan Lisicki słyszał o postępie technologicznym? Np. kiedyś w fabryce samochodów pracowało 50 tys. ludzi, a dziś 1 tys. wystarczy. ONZ krzyczy, że Ziemia jest przeludniona. Pracy zabraknie!
lolek kremowka2019.09.16 16:17
Polskie dzieci sie rodza, tylko nie w tej przyklasztornej wiosce, o ktorej PiS mowi, ze tak wspaniale sie rozwija i w ktorej niby tak wspaniale sie zyje :)
ZERR02019.09.17 8:28
no tak hehehe pewnie w "rodzinach" monopłciowych hehehe
dzielnicowy2019.09.16 16:16
Wydać pół miliona kart imigracyjnych ludziom z Ameryki środkowej i za parę dni mamy ich u nas. Ludzie spokojni, chrześcijanie, będą nas po rękach całować, że mogą tu zarabiać ! * Jeśli zaś chodzi o program 500 plus to podwyższenie tego pułapu mogłoby nastąpić tylko dla członków i zwolenników PIS - w żadnej mierze dla lewactwa i tęczowych homomisiów.
Vivian2019.09.17 16:42
Z Ameryki Środkowej? Wiesz, że te całe różnice pomiędzy cywilizacją chrześcijańską a muzułmanami to bujda? Latynoskie kartele narkotykowe są potężniejsze i o wiele bardziej brutalne, niż jakieś ISIS czy Alkaida. Na 20 najbardziej niebezpiecznych miast na świecie chyba 17 miejsc to Ameryka Latynoska. A przecież to katolicy, tak samo zresztą, jak ETA czy IRA.
Ina2019.09.18 11:52
Poczytaj trochę o tej Ameryce Środkowej. Vivian ma rację. Chcesz ściągnąć nam kartele narkotykowe? To już wolę muzułmanów
ruiny2019.09.16 16:08
500+ jest dobry ale potrzeba czasu. Dzieci się wychowuje 25 lat, a jak PO wygra wybory i anuluje 500+? Zaufanie i zmiana podejścia wymaga czasu. Kradzież kasy z OFE przez Tuska podkopała długoterminową wiarygodność państwa
Niejestemrobotem2019.09.16 16:17
Czyli wychodzi na to, że jedyny sposób na to, żeby była większa dzietność, to godna pensja, aby ludzie wiedzieli, że nawet bez jałmużny od Polski je wychowają? Do tego należy rozbudować żłobki i przedszkola, poprawić prawo, aby zatrudnianie kobiet i ich ciąże nie były dla firm problemem, tak, żeby te co chcą pracować i mieć dzieci też mogły. Zawsze da to trochę ułamków do przodu.
Miara2019.09.17 7:17
Główny Urząd Statystyczny alarmuje. Coraz więcej Polaków żyje w skrajnym ubóstwie https://innpoland.pl/153299,gus-wzrasta-wskaznik-skrajnego-ubostwa-w-polsce
martacz2019.09.18 20:29
następny kretyn xd
Konfederata2019.09.16 16:05
Co za łby:) Niczego nie rozumieją w tym PiSie, nic! Dajcie głupki 1500+ na jedno dziecko!!! I dzieci będzie jeszcze mniej! A czemu? Bo nie ma dżemu. Głupiście są i tyle, lewaki. Spytajcie normalnych ekonomistów i socjologów, nie tych waszych. Oni wam powiedzą jak co działa. Pytanie czy skorzystacie z porad? Chyba nie...
Urszula2019.09.16 16:24
Typowy komentarz debila !
Alik2019.09.16 21:22
500+, to jest wręcz za dużo. Ludzie muszą sami zarobić żeby poczuć się zaradnym, bezpiecznym i gotowym na potomstwo, a PiS tylko w tym przeszkadza obciążając przedsiębiorców i tłumiąc gospodarkę
Urszula2019.09.18 9:12
Prawda. Ale co się dziwić. Przecież w PiSie są same matoły to jak mogą zrozumieć.