Ksiądz trafi za kratki w obronie tajemnicy spowiedzi?! - zdjęcie
10.07.14, 20:57fot. Flickr

Ksiądz trafi za kratki w obronie tajemnicy spowiedzi?!

23

Sąd Najwyższy w Luizjanie nakazał, że ksiądz katolicki musi złamać tajemnicę spowiedzi. Chodzi tu o przypadek wykorzystywania seksualnego dziecka. Jednak diecezja Baton Rouge uważa, że jest to skandaliczny zamach na nauczanie Kościoła katolickiego. Nie ma znaczenia, czego dotyczyła spowiedź: jej tajemnicy nie może złamać żaden ksiądz.

Ta sprawa to „atak na fundamentalną doktrynę katolickiej wiary, odnoszącą się do absolutnej tajemnicy spowiedzi świętej” – stwierdziła diecezja w oficjalnym oświadczeniu.

Niebywała decyzja sądu zapadłą w maju. Chodzi tu o księdza, któremu nieletnia dziewczyna wyznała w spowiedzi jakiś kluczowy dla śledztwa szczegół dotyczący wykorzystywania seksualnego.

Diecezja wskazuje, że ksiądz nie może złamać tajemnicy spowiedzi; nie może nawet przyznać, że taka spowiedź miała miejsce. Jest zobowiązany do tajemnicy spowiedzi nawet pod groźbą więzienia lub innej kary cywilnej. Jeżeli złamie tę tajemnicę ściągnie na siebie automatyczną ekskomunikę. „Tajemnica spowiedzi jest absolutna i nienaruszalna” – twierdzi wyraźnie diecezja, powołując się na nauczanie i tradycję Kościoła świętego.

Tymczasem sędziowie utrzymują, że tajemnica byłaby obowiązująca jedynie wówczas, gdyby prawo do zachowania tajemnicy chciała zachować sama dziewczyna, która miała spowiadać się u księdza. Jako, że zrezygnowała z zachowania tejże tajemnicy, to ksiądz jest zdaniem władz zobowiązany do złamania nakazów Kościoła katolickiego.

pac/cna

Komentarze (23):

anonim2014.07.10 21:03
Krótko... "Oddajcie cesarzowi co cesarskie, a Bogu co boskie". A podobno to Kościół z taką mocą ingeruje we wszelką formę państwowości?? Zarzuca się to nawet tej instytucji, gdy oficjalnie wyraża po prostu swe zdanie, opinię w konkretnym względzie (nikomu niczego nie narzucając). Tutaj, jeśli to państwo, naprawdę, w istocie ingeruje w funkcjonowanie struktur Kościoła - cicho sza!!! Wolno!!! Kościołowi nie wolno - państwo może.
anonim2014.07.10 21:25
Współczesne państwa tak zwane cywilizowane są bardziej opresyjne niż się wszystkim wydaje. Co gorsza władza mówi, ze państwo takie musi być dla dobra obywateli. A to pod przykrywka "państwo opiekuńcze" (ogromne podatki), a to walki z terroryzmem (inwigilacja), a to dla równości społecznej (podatki, zasiłki, najniższa krajowa), a to dla równości płci (gender), a to dla tolerancji (poprawność polityczna), a to dla dobra dzieci (wychowanie seksualne), a to dla dobra kobiet (prawo do aborcji) itd. itp. Ludzie to wszystko łykają i myślą, że dzięki wszędobylskiemu państwu będzie lepiej i głosują na wszelkiej maści socjalistów i czerwonych nie zdając sobie sprawy, że są jak żaba w garnku, gdzie władza powoli ich gotuje i nawet nie zauważą jak będą martwi - ubezwłasnowolnieni przez państwo.
anonim2014.07.10 21:29
@Sylabariusz: A mnie zastanawia jedno, skoro dziewczę zrezygnowało z tajemnicy, to czy sąd nie może jej spytać, co wyznała księdzu na spowiedzi? Przykre, że USA, kraj który był kiedyś kojarzony z wolnością, tak przestaje szanować własne fundamenty.
anonim2014.07.10 21:33
@Witt Dlatego stopniowo ustępuję miejsca Chinom, jako kolejnej światowej potędze... Ale, że ta nie szanuję praw człowieka, wolności w najbardziej skrajnej z możliwych formie - to i to państwo długo w roli hegemona występować nie będzie. Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy...
anonim2014.07.10 21:44
Jeśli idzie się do konfesjonału coś wywalić przed księdzem, to nie po to, żeby ksiądz to gdzieś wyniósł, ale po to, żeby zachował milczenie, dyskrecję. Kurczę, biedni ci księża, może przychodzą do nich różni przestępcy, ale oni nie mogą nic z tym zrobić, nawet gdyby ów penitent chciał zabić swego spowiednika...to straszne...
anonim2014.07.10 22:02
tajemnica spowiedzi to nie przelewki ale widocznie władza to lewacy
anonim2014.07.10 22:08
@AnitaF ----------------------------------------- "niektórzy niestety jednak tylko wówczas, gdy chodzi o religie inne jak jego własna." ------------------------------------------- Poniekąd, to dość oczywiste... Katolik wyznaje, iż zbawienie gwarantuje mu jedynie Jezus Chrystus, który poprzez swą odkupieńczą Ofiarę otworzył nam na nowo Bramy Niebios. A w tym przypadku... Na księdza musiałaby zostać nałożona ekskomunika... Ale ja osobiście uważam, że szanować się winno zasady każdej z religii.
anonim2014.07.10 22:53
@AnitaF Zgadzam się... Tyle, że ja wcale oburzenia nie prezentuję ;)) Tego rodzaju konflikty, natury prawno-etycznej, dokonywały się już na przestrzeni dziejów... Chciałoby się rzec: Nihil novi. Cieszy natomiast to, iż zachowała Pani w swych wpisach znaczną dozę opanowania, uczciwości, rozsądku - to ważne. W mojej ocenie zrobić należy wszystko, aby prawdę poznać mimo wszystko pomimo odmowy złamania tajemnicy spowiedzi.
anonim2014.07.10 22:56
usa stały się modelową faszystowska dyktaturą. Totalitarnym ściekiem i zarazą na cały świat. Dosięgnie ich kara za grzechy i bluźnierstwa, spłoną w piekle, sługi synów diabła - jeśli wiecie co mam na myśli. Szczęśliwie niejako sami poderżnęli sobie gardło i idą na zatracenie, plugastwo marańskie.
anonim2014.07.10 23:03
@AnitaF Pięknie w tym względzie wypowiadają się także ojcowie soborowi w jednym z dokumentów Soboru Watykańskiego II: "Deklaracji o wolności religijnej". Zachęcam, warto się z jego treścią zapoznać... ;)) Ponadto należy też pamiętać, że trudno, mimo wszystko, mówić o jakiejkolwiek podległości względem prawa, gdyż akurat aspekt, mechanizm praw człowieka na całość prawa stanowionego jednak się składa... ;)) Pomocną okazać się może także łacińska sentencja (obowiązująca chociażby w dzisiejszym prawie polskim, ale nie tylko): 'Impossibilium nulla obligatio est'. (tj. 'Rzecz niemożliwa do spełnienia nie może stanowić zobowiązania'.)
anonim2014.07.11 0:09
AnitaF W tym wypadku zgadzam się z Frondą, albo ni etyle z Frondą ile z księdzem. Sa zawody, w których istnieje prawo i obowiązek zachowania tajemnicy. Tajemnica spowiedzi, tajemnica lekarska, moim zdaniem powinno to też obejmować tajemnicę tłumacza, chociaż chyba nie ma ani takiego prawa, ani tradycji. Nie bardzo zresztą rozumiem, na czym polega problem, skoro dziewczyna zrezygnowała z zachowania tajemnicy, dlaczego nie zeznaje sama?
anonim2014.07.11 0:13
@AnitaF ------------------------------------ "Ty jednakże pisałeś o "ingerowaniu państwa w funkcjonowania struktur Kościoła", co też jest tu rzecz jasna absurdem. Państwo po prostu przestrzega zasady równości względem prawa." ------------------------------------------------ Zgadza się, tylko, że ja te słowa kierowałem w odniesieniu do konkretnej kwestii.. Mianowicie, przez cały świat, ostatnio przez Polskę, przetacza się dyskusja, kiedy to padały bardzo mocne oskarżenia (często właśnie zupełnie absurdalne) pod adresem Kościoła, jakoby ten miał ingerować w funkcjonowanie państwa, cokolwiek narzucać. Pomijam już fakt, że sytuacja wygląda zgoła inaczej, albowiem bardzo często Kościół zwyczajnie, na mocy prawa jakim dysponuje tak każdy człowiek, jak i grupa, instytucja, zwyczajnie wyraża swą opinię w określonym względzie. Wówczas podnosi się larum, że Kościół nazbyt wtrąca się: do polityki, do życia publicznego, w wewnętrzne sprawy państwa etc. W mojej ocenie, krytyka ponad wszelką wątpliwość nieuzasadniona. Natomiast teraz, kiedy to ci sami, którzy jawnie postulują jakże często potrzebę absolutnego rozdziału Kościoła od państwa, wykazują się w istocie hipokryzją, i sami niejako przecież w wewnętrzne sprawy Kościoła ingerują. No to jest jednak fakt. Ja zgadzam się oczywiście z tym, co Pani na temat prawa zawarła. To prawda. Jednak fakt jest jednak faktem, niezależnie od okoliczności i przesłanek, ta ingerencja się dokonuje. W obliczu właśnie tych ostatnio toczonych, choćby i w Polsce dyskusji. Nie słychać, by państwo było przez wzgląd na to "be". A ta prawda obiektywna wymaga stwierdzenia. Tyle. ------------------------------------------------- "Czasu na czytanie dokumentów Soboru, wybacz, nie mam, możesz streścić jaki konkretnie fragment masz na myśli?" --------------------------------------------------------- Radzę jednak zapoznać się z całością dokumentu ;))) Dla prawniczki może się to okazać nieocenionym, zachęcam, choćby przez wzgląd na charakter profesji ;)))) ----------------------------------------------------- "A co do pamiętania o rzeczach ważnych - przede wszystkim pamiętajmy, że prawo to nie istnieje dla "gnębienia katolików", a dla chronienia społeczeństwa przed jednostkami niebezpiecznymi." ------------------------------------------------- Myślę, że nikt tej prawdy nie powinien negować. Choć, trzeba przyznać, niekiedy dokonuje się w istocie działanie wyraźne na granicy prawa, bowiem często to niezwykle istotne, oraz fundamentalne prawo wolności myśli, przekonań, sumienia i religii jest naginane do granic możliwości, bądź zwyczajnie łamane. Jednak, co do zasady, ta prawda przez Panią przedstawiona, jest niepodważalną. --------------------------------------------------- "To wcale nie jest prosta sytuacja, ale zostając księdzem człowiek ten zapewne świadomy był, że za wierność wierze może być zmuszony zapłacić wysoką cenę. Osobiście życzę, by nie była ona zbyt wysoka, ale jakaś być musi, tego wymaga opaska na oczach Temidy." ------------------------------------------------- Oczywiście, jak każdy kapłan, tak też i ten, zapewne liczył się z takową ewentualnością... To jest wpisane w posługę kapłana. Zresztą, w Ewangelii także nie ma żadnej taniej obietnicy. To raczej współczesny świat proponuje nam drogę ciągłego "skrótu", minimalizacji trudu, bólu, cierpienia, a maksymalizacji przyjemności, często nie licząc się przy tym zupełnie z konsekwencjami, tak doraźnymi, jak i przyszłymi, ewentualnymi. Ale to już pomijam... Cóż... Ja wciąż ufam, iż cena zamknie się jedynie właśnie w tym, przez Panią wspomnianym, doświadczeniu próby ;))) Wszakże... "Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajemnego, co by nie było poznane i na jaw nie wyszło". (Łk 8 ; 17) ------------------------------------------------ "Uczciwość i rozsądek w swoich wypowiedziach zachowuję zawsze, opanownie - prawie zawsze :). Cieszy mnie, że ktoś po "drugiej stronie barykady" jest w stanie to docenić." ---------------------------------------------- Ja jestem zwyczajnie uczciwym. Zawsze pochwalam piękno, mądrość i dobro, a ganię zło i niesprawiedliwość. ;)) Pozdrawiam serdecznie ;))
anonim2014.07.11 0:57
AnitaF Myślę, że niezależnie od tego czy któraś z nas jest wierząca, obie wiemy, że tajemnica spowiedzi jest czymś więcej, niż prywatną obietnicą "nikomu nie powiem". Jest tajemnicą zawodową w takim samym stopniu i na tych samych prawnych podstawach jak tajemnica prawnika i lekarza. Są zawody, których podstawą jest zaufanie między obiema stronami. Jeżeli dziewczyna zwolniła księdza z tajemnicy... nie wiem, co w takiej sytuacji jest słuszne. Natomiast w tej sytuacji moje osobiste i niewiążące oczywiście przekonanie o słuszności jest po stronie księdza.
anonim2014.07.11 1:31
Z tego co zrozumiałam z artykułu, "Odpowiedzialność karna duchownego przed sądem powszechnym" polskie prawo - przy wszystkich niejasnościach - w zasadzie sankcjonuje tajemnicę spowiedzi i konieczność jej zachowania. Nie mam oczywiście pojęcia jak to wygląda w prawnie w Luizjanie, ani też pobieżna lektura przypadkowego artykułu nie daje mi żadnej wiedzy o faktycznej sytuacji prawnej w Polsce. Oczywiście też, nie znając sprawy i nie wiedząc o co chodzi, nie sposób zgadywać, czy duchowny chroni dziewczynę, czy kogoś innego, czy może walczy tylko w imię swojego (dobrze czy źle pojętego) zobowiązania wobec kościoła. Czy może chroni siebie. Zakładam przynajmniej, że dylemat moralny jest prawdziwy i uzasadniony.
anonim2014.07.11 7:51
"Jeżeli sąd może wymusić uchylenie prawnie zdefiniowanej tajemnicy prawniczej czy lekarskiej to tym bardziej może wymusić uchylenie tajemnicy spowiedzi, która z perspektywy prawa nie różni się niczym od osobistej obietnicy "nikomu nie powiem"." @AnitaF Mija się Pani z prawdą, chyba że mieszka Pani w Korei Północnej i odnosi sytuację do tamtejszych realiów prawnych. Albo urodziła się Pani wczoraj i chce układać świat na nowo. Proszę sobie więc wyobrazić, że w podstawy funkcjonowania prawa są również wpisane takie przypadki, gdy osoba jest szczególnie prawnie chroniona lub inaczej przez prawo traktowana. Są to np. takie zawody, jak duchowni, prawnicy, lekarze, tłumacze przysięgli, służby specjalne, funkcjonariusze publiczni itp. To właśnie prawo stanowi, że te osoby cieszą się, by tak rzec, szczególnymi względami. Zatem uznanie ich prawa nie jest żadnym łamaniem prawa. A to, co Pani pisze zdaje mi się Pani chciejstwem, a nie stanem faktycznym. Oburzenie frondy uważam więc za częściowo uzasadnione. Odnosząc się do polskiej sytuacji, zacytuję krótki tekst na poparcie powyższych słów: "Kodeks postępowania karnego z 1997 r. przewiduje w art. 178 pkt. 2, że: „Nie wolno przesłuchiwać jako świadków duchownego co do faktów, o których dowiedział się przy spowiedzi”. Podobna regulacja zawarta była w Kodeksie postępowania karnego z 1969 r. i powstała wówczas wątpliwość, jak rozumieć pojęcie duchownego. Sprawa ta została rozstrzygnięta przez Sąd Najwyższy, który w uchwale z 6 maja 1992 r. stwierdził, iż duchownym jest osoba należąca do Kościoła katolickiego lub innego Kościoła albo związku wyznaniowego, która wyróżnia się spośród ogółu wyznawców danej religii tym, że powołana została do stałego organizowania i sprawowania kultu religijnego. Oznacza to, że krąg duchownych objętych art. 178 pkt. 2 jest ograniczony (ze względu na zakres przedmiotowy zakazu) do Kościołów lub wyznań, w których istnieje instytucja spowiedzi indywidualnej. Zakaz przesłuchania duchownych ma tzw. bezwzględny charakter, czyli nie może być uchylony przez sąd lub prokuraturę, nawet gdyby domagał się tego oskarżony albo zgadzali się na to obrońca lub sam duchowny. (...) Poza prawem karnym także prawo cywilne zawiera uregulowania chroniące tajemnicę spowiedzi. Zgodnie z art. 261 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego: „Duchowny może odmówić zeznań co do faktów powierzonych mu na spowiedzi”. Przepisy Kodeksu postępowania cywilnego nie zawierają definicji ani duchownego, ani spowiedzi. W tym zakresie należy posiłkować się definicjami skonstruowanymi przez inne ustawy, a także wskazywanych we wspomnianym już orzecznictwie Sądu Najwyższego. Również prawo administracyjne chroni tajemnicę spowiedzi. Zgodnie z art. 82 Kodeksu postępowania administracyjnego „świadkami nie mogą być duchowni co do faktów objętych tajemnicą spowiedzi”. Podobny przepis zawiera ustawa o Najwyższej Izbie Kontroli. W myśl art. 43: „Nie wolno przesłuchiwać jako świadków: duchownego co do faktów, o których dowiedział się przy spowiedzi”." //za opoka.org.pl
anonim2014.07.11 8:20
"Nie jest trudno wyobrazić sobie sytuację, gdy zeznania księdza są niezbędne do wzmocnienia zeznań dziewczyny. Np. w kwietniu dziewczyna zgłasza, że w styczniu nauczyciel ją molestował, obrona utrzymuje, że to fałszywe oskarżenie mające być zemstą za otrzymaną w marcu złą ocenę. Jeżeli jednak w lutym dziewczyna mówiła o tym księdzu to jego zeznanie staje się kluczowym." Pełna zgoda, takie zeznanie mogłoby mieć wpływ. Niemniej, tajemnica spowiedzi nie jest obrzędem przy ognisku, wśród znajomych. Jest ukonstytuowana prawnie, więc ksiądz odmawiając informacji zdobytych ze spowiedzi, nie łamie prawa, niezależnie jak bardzo by się go nie lubiło. Oczywiście, w USA zapadają często tak kuriozalne wyroki, że przekracza to ludzkie pojęcie. Taki ksiądz, nawet jeśli podjął jakieś kroki, by np. dopomóc ofierze, także nie może się tym prawdopodobnie pochwalić, bo mogłoby to zdradzić treść spowiedzi. Nie pomnę amerykańskiego przepisu, jak dokładnie formułuje kategorię tajemnicy spowiedzi, natomiast nie ma to statusu prywatnej rozmowy. "Natomiast biorąc pod uwagę specyfikę tej sprawy kwestia jest w istocie znacznie bardziej dramatyczna - milcząc z uwagi na tajemnicę spowiedzi ksiądz pozwolił na to, że dwunastolatka była w dalszym ciągu molestowana. Niby szlachetnie postąpił w zgodzie z zasadami, ale czy to na pewno zachowanie godne pochwały?" Na takiej samej zasadzie można by postawić oskarżenie każdemu prawnikowi, który wybronił oskarżonego, mimo iż wiedział o jego winie. Oczywiście można i może byłoby to nawet etyczne- choć wcale nie jestem do tego przekonany. Tyle, że tak się nie dzieje, a ksiądz nie jest gorszym obywatelem od adwokata i nie widzę podstaw odbierania mu przysługujących praw.
anonim2014.07.11 9:05
Spowiedź Święta jest SAKRAMENTEM!!! Żadna instytucja świecka nie ma narzędzia do zarządzania sakramentami! To nie jest rozmowa ani opowiadanie opowieści dziwnej treści. Ja uważam, że to jest kolejny atak na Kościół, żeby pokazać kapłaństwo jako zawód podlegający regulacjom prawnym, jak każdy inny...
anonim2014.07.11 9:37
Św. Janie Sarkandrze - patronie spowiedników módl się za tym księdzem, by podobnie jak ty, nie złamał tajemnicy spowiedzi nawet pod wpływem najcięższych prześladowań.
anonim2014.07.11 11:11
Jeżeli dziewczyna rzeczywiście zrezygnowała z tajemnicy spowiedzi to sama powinna wyznać władzom prawdę, przecież ksiądz jest tu niepotrzebny. Jest to próba podporządkowania kościoła władzy, zniszczenia świętości spowiedzi.
anonim2014.07.11 11:24
//Jako, że zrezygnowała z zachowania tejże tajemnicy, to ksiądz jest zdaniem władz zobowiązany do złamania nakazów Kościoła katolickiego.// Zwykła prowokacja wobec Kościoła -jeśli tak, to niech dziewczyna sama powie sądowi co powiedziała na spowiedzi.
anonim2014.07.11 13:28
@AnitaF ---------------------------------------- "Kościół zdecydowanie zbyt mocno miesza się w nieswoje sprawy, ale to naprawdę nie ma znaczenia w tym temacie. Nie ma tu żadnej ingerencji w wewnętrzne sprawy Kościoła, jest funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości, który ma obowiązek trakować księdza bez taryfy ulgowej. Jeżeli KK sobie ustalił zasady, które mogą być sprzeczne z prawem to ktoś musi ponieść tego konsekwencje. Jeżeli spedytor ustawi taki grafik, że kierowcy będą musieli jeździć po mieście 130kmph to wystawienie im mandatu będzie mieszaniem się państwa w to jak spedytor firmę prowadzi? :)" ----------------------------------------------------------- Ależ Pani Anito, jest to fakt bezsprzeczny... Ja wyraźnie zawarłem: bez baczenia na prawo, zwyczajnie trzeba fakt obiektywny stwierdzić, iż ingerencja się dokonuje. Kościół od wieków swe ustalone, wewnętrzne reguły posiada?? Tak. Niejako państwo teraz wkracza w te wewnętrzne ustalenie Kościoła??? Tak. I to jest ów fakt. Natomiast ja wyraźnie zawarłem, aby ubiec właśnie podobnego rodzaju zarzut, pomimo wszelkich okoliczności, względów, objawiając niejako "nagą" prawdę - tak czy inaczej: ingerencja się dokonuje. Niezależnie od przesłanek, pomijając zupełnie, czy cel uświęca środki etc. --------------------------------------------------- "Dla prawniczki być może, niech więc sobie czyta, ja wolę inną literaturę. Wybacz, ale bardzo nie lubię argumentacji spod znaku "doczytaj sobie", szczególnie, gdy doczytanie wymaga więcej jak kilku minut z googlem. Zgodzę się, że okazjonalnie bywa nieodzowna, ale na pewno nie w tym przypadku." --------------------------------------------- Nieporozumienie zawarło się w tym, iż Pani moją zachętę odebrała, mam wrażenie, na sposób dość osobliwy. "Każe mi to przeczytać teraz, zaraz. W ścisłym związku z tematem toczonej dyskusji". No nie do końca. Ta moja zachęta nie funkcjonowała na zasadzie wiążącego argumentu dla dyskusji, a raczej jako swoista dygresja, okołotematyczne, aczkolwiek z punktu widzenia sprawy istotne, wtrącenie. Tyle. Nie wymagam, by Pani prześledziła całość dokumentu soborowego liczącego blisko 50 str. na potrzeby tej właśnie dyskusji. W wolnym czasie, jak najbardziej. ---------------------------------------------------- "Czasami - owszem, tutaj - nie." ---------------------------------------------------- Psikus... ;)) Niekoniecznie zawarłem, iż w tym konkretnym przypadku. Pani, mam wrażenie, zbyt mocno "trzyma" się głównego tematu dyskusji. Charakterystycznym dla mnie jest to, o czy już wielu użytkowników mogło się przekonać, że często wychodzę poza ścisły tok toczonej debaty, opieram się niekiedy na ogólniejszych twierdzeniach, dygresjach, nawiązaniach. Co zaś tego przypadku... Powiem tak: Może tak, może nie.... ;)))) --------------------------------------------------------- "Niestety, poznawszy całość historii (oj, dałam się zwieść i uwierzyłam wersji Frondy! :/) wycofuję moje wcześniejsze słowa o symbolicznej karze. Niestety nie mam wystarczających informacji, by móc tę sprawę ocenić, ale jest ona znacznie bardziej skomplikowana, gdyż w istocie sama sprawa tyczy się tego jak traktować konsekwencje tajemnicy spowiedzi." ----------------------------------------------------- Niezależnie od wszystkiego, ja wciąż przy nadziei trwam ;))
anonim2014.07.11 23:13
@AnitaF 1. Nie. To już nie jest tak oczywiste, jak bezsprzeczne twierdzenie o tym, że w tym KONKRETNYM przypadku ingerencja się dokonała. 2. Ta ingerencja przejawia się w tym, że dokonują się naciski ze strony państwa na Kościół, wobec tego kapłana, by tak instytucja, jak i on, wystąpili wbrew swym wielowiekowym ustaleniom, regułom, zasadą. Z tą zmianą katechizmu, czy Biblii... To twierdzenie przyrównałbym mniej więcej do tej opowiastki związanej z osobą Stalina. Otóż pewnego dnia się golił na świeżym powietrzu, a przechodzące akurat dziecko poczęło się intensywnie nań przyglądać. Wówczas dyktator polecił dziecku po prostu ujrzawszy to, pokiereszował chłopcu straszliwie twarz brzytwą. Na co współpracownicy Stalina: "Ochhh... Jaki to on dobry i litościwy!! Miał brzytwę, mógł zabić!!!". Nieistotne w jak znacznym zakresie się wtrąca, istotne i bezsprzeczne jest to, że, pomijając okoliczności, ingeruje. Tyle. 3. Proszę sobie wyobrazić, że ja także "mam wiele takich lektur". Jednak, postępując wedle stricte takowej zasady, nie bylibyśmy w stanie polecać sobie wzajemnie jakiegokolwiek przedmiotu uwagi. To zafunkcjonowało, li tylko na zasadzie dygresji. 4. Ja także... Problem w tym, iż niekiedy nie można też nazbyt przesadzać. Złośliwości nie są koniecznymi... 5. A ja uważam to za wymóg formalny, przejaw kultury osobistej. Tym bardziej, że dyskutujemy ze sobą po raz pierwszy, nie zaś kolejny.
anonim2014.07.12 13:43
@AnitaF: Wychodzi szydło z worka. Z autorytarnego stwierdzenia o tym, że spowiedź nie różni się od prywatnych pogaduszek wobec prawa doszliśmy do punktu, w którym okazuje się, że to tylko Twoja opinia, jak powinno być (a nie obiektywna, prawna rzeczywistość), na podstawie Twojej antypatii do duchowieństwa, lub w najlepszym wypadku niezrozumienia sprawy. Otóż jest tak, że większość ludzi na świecie odczuwa realną potrzebę kultywowania duchowości w różnych formach. Co więcej dla części z tych ludzi ich wiara jest równie warta, co ich życie. Jest tak na każdym kontynencie, zarówno w państwach rozwiniętych, rozwijających się i u dzikich plemion. Ignorowanie tego w przepisach prawa, co postulujesz, jest próbą zakłamania rzeczywistości. To jakby ignorować potrzebę estetyki i tworzenia sztuki, ale przecież nikt tego nie postuluje, a więcej, prawie każdy twierdzi, że sztuka rządzi się własnymi prawami i ma do tego... prawo. Konkludując, ksiądz, rabin, batiuszka, pastor i inni duchowni pełnią dla znaczącej części społeczeństwa bardzo istotną rolę społeczną, by nie rzec publiczną. Prawodawstwo nie udaje, że taka przestrzeń nie istnieje, wychodzi za to na przeciw ludzkim oczekiwaniom. Tak, państwo ma z tego pożytek dopóty, dopóki mają jego obywatele. Może Ci się to nie podobać, ale twierdzenie, że tak nie jest, pachnie syndromem represji lub zaawansowanym egocentryzmem. Jeśli znajdziesz opracowanie lub przepis, który zniósłby w tym konkretnym przypadku tajemnicę adwokacką, to chętnie się z tym zapoznam.