Ks. Tomasz Kancelarczyk dla Frondy: Mały Jaś - ale wielka sprawa  - zdjęcie
14.03.17, 14:40ks. Tomasz Kancelarczyk

Ks. Tomasz Kancelarczyk dla Frondy: Mały Jaś - ale wielka sprawa

Fronda.pl: Ksiądz walczy o dzieci nienarodzone - w Fundacji Małych Stópek pojawił się ,,Mały Jaś'' - model dziecka nienarodzonego, rozdawany w szkołach. Czy napotyka Ksiądz problemy z przekazywaniem modzieży wiedzy pro-life i czy jest zagrożenie, że takie działania mogą być zabranianie?

Ks. Tomasz Kancelarczyk: Model jest to tylko jeden z przykładów. Polska nie zmienia się na razie, ale może się zmienić tak, jak jest to we Francji, jeżeli nie będziemy reagowali na różnego typu oceny. W ocenie osób o mentalności aborcyjnej wszelkie sprawy, które służą uwydatnianiu, pokazywaniu czy też uzmysławianiu wartości życia człowieka są niebezpieczne, bo u nich samych tworzą lęk. Konstrukcja aborcyjna nie dotyczy tylko osób, które dokonały aborcji, czy uczestniczyły w aborcji, ale także osób, które przyłożyły rękę do aborcji lub mentalnie są za aborcją.

Te osoby zderzają się z prawdą, a jak powiedział kiedyś Bernard Nathanson, który nakręcił film ,,Niemy krzyk'' -  najlepszym sposobem walki z przemysłem aborcyjnym i z mentalnością aborcyjną jest prawda, wystawy pokazujące efekty aborcji, ale również część działań organizacji pro-life, która nie pokazuje obrazów drastycznych, ale  pokazuje obrazy piękne. Trzeba sobie uświadomić, że nie wszędzie obrazy drastyczne pokażemy, nie wejdziemy do szkół z takim przekazem. Do szkół trzeba wychodzić z przekazem pięknym, pozytywnym.

W ramch rekolekcji i tematu miłości bliźniego i w kontekście miłości małżeńskiej, na rekolekcjach gościło małżeństwo z niedawno urodzonym dzieciątkiem. To małżeństwo mówiło o wierze, Panu Bogu, o swoim spotkaniu i drodze do małżeństwa. Małżeństwo jest z natury nastawione na potomstwo i dalszym etapem ich związku było poczęcie dziecka. W tym świadectwie pokazali USG dziecka, które się narodziło, a które właśnie trzymali na rękach, i chcąc bardziej zobrazować historię rozwoju i wzrastania ich dzieciątka jeszcze przed narodzeniem, pokazali piękny film ,,Life on the inside'' https://www.youtube.com/watch?v=05qYG4pIkxc - film ukazujący dziecko z bijącym sercem, a jak stwierdzili naukowcy - serce dziecka bije już od 16 dnia od poczęcia.

Oprócz tego pozostawili dla uzmysłowienia wartości życia człowieka materialny ślad z tych rekolekcji w postaci modelu dziecka nienarodzonego, popularnie zwanego Jasiem. Po tym wydarzeniu jedno z rodziców dzieci w szkole, mama lub tata zwrócili się z informacją do tutejszej gazety, że jest to niemoralne i że jest to przesada. Nie rozumiem, co może w tym być niemoralnego czy o złym zabarwieniu.

Na podstawie tylko i wyłacznie zdjęcia tego modelu [dziecka nienarodzonego - red.] pani redaktor Gazety Szczecinskiej gs24.pl [wydanie z 9 marca] ruszyła  z drążeniem tego tematu - najpierw w Kurii, która w bardzo precyzyjnych i wyczerpujących słowach odniosła się do tego wydarzenia. Pani redaktor poprosiła później panią doktor nauk medycznych p. Agatę Gizę-Zwierzchowską o opinię. Ja także rozmawiałem z innymi psychologami i żaden z nich nie odważyłby się dać opinii - bez pełnego opisu - co i jak było pokazywane, co było mówione itd.

Jednak pani Agata Giza-Wierzchowska jest widocznie, powiedziałbym - wszechwiedząca - bo nie potrzebowała pełnego opisu, tylko wystarczyły zaledwie słowa dziennikarki opisujące, co było dawane i mówione - i powiedziała, że to wszystko jest elementom lękotwórczym.

I biedne dzieci na pewno bardzo się wystraszyły tego filmu i modelu dziecka?

Jeżeli ja miałbym mieć jakieś obawy co do modelu, to takie, że dzieci infantylizują ten model i sprowadzają go do poziomu laleczki, co też jest niewłaściwe, bo laleczka jest karykaturą człowieka, a nie jest modelem, odbiciem czy też odwzorowaniem plastycznym człowieka w tej fazie rozwoju prenatalnego. Jeśli miałbym mieć jakieś obawy, to raczej z powodu odnoszenia się do tego modelu w sposób nieco niewłaściwy przez niektórych chłopców, ale to są raczej pewne skrajności, z reguły reakcje są piękne, model jest przyjmowany z uśmiechem, bardzo często dziewczyny przykładaja go do brzuszka, przymierzają - tak to bywa.

Odnośnie chłopców - poza nielicznymi wyjątkami, o których tylko słyszałem, zaobserwowałem przy tym dużo radości, uśmiechu, wesołości - jest to po prostu reakcja normalna. Jednak pani psycholog na usługach gs24.pl z góry założyła, że wszystko to jest element lękotwórczy.

Nawet jeśli pani redaktor tak postąpiła, to powinna być uczciwa. Po pierwsze - co do informacji otrzymanych od rodzica i zadać pytanie, dlaczego to jest zdaniem rodzica niemoralne i dlaczego jest to przesada, bo w artykule nie zostało to wyjaśnione. Po drugie - powinna być uczciwa co do informacji kurialnej - bo ta informacja skierowala ją do mnie, jako do osoby przekazującej wszelkie informacje o tym modelu - a tego nie uczyniła. Powinna być uczciwa co do informacji od pani psycholog - absurdalnej informacji. Być może pani psycholog usłyszała, że ten model był pokazywany, gdy mówiono o aborcji, pokazywano dzieciom ,,Niemy krzyk'' czy jakieś straszne rzeczy - ale to nie jest prawda. Tak więc pojawiają się same nieprawdy i ktoś w końcu, jakiś dyrektor szkoły może powiedzieć, że nie chce mieć kłopotów czy też się tłumaczyć.

Czyli chcąc uniknąć takiego ,,szumu'' może mieć wątpliwości, czy pozwolić na prelekcje czy pogadanki i na pokazywanie czegoś, co jest normalne i jest prawdą o każdym z nas?

Tak, więc moja reakcja jest bardzo konkretna - w odpowiedzi na ten artykuł jest zbiórka funduszy po to, by wyprodukować kolejne 30 tysięcy szt. modeli. W odpowiedzi na ''czarny protest'' była produkcja 30 tys. modeli, które zostały już rozdane. Ten artykuł był ''przyklejony'' do zdjęcia z ''czarnego protestu'' i było widać korelację z wydarzeniami z 8 marca, ale na zdjęciu protestujących pań jakoś nie pokazano transparentów z hasłami, jakże nieodpowiednimi dla dzieci, które też tam były. Jakoś tym razem pani redaktor ''nie zwróciła uwagi'' na te hasła z transparentów, a księdzu nie wypada przytaczać tych słów.

To w pani redaktor nie wytworzyło tematu do publikacji, jednakże modele - piękne, wdzięczne, radosne nienarodzonych dzieci - temat wytworzyły. Oceniam to jednoznacznie - to jest projekcja własnych lęków aborcyjnych. Tę projekcję, ten lęk mają w sobie osoby o konstrukcji aborcyjnej a wszelkie elementy, uwydatniające wartość życia powodują u tych osób strach. Wielokrotnie miałem tego dowód - osoby o mentalności, konstrukcji aborcyjnej - odrzucały modele, mówiąc, że to jest wstrętne, to jest ohydne, okrutne.

Nie zapomnę, jak w szczecińskiej telewizji, po programie, zostawiłem na stole w studiu 30 modeli, a po mnie weszły panie aborcyjne - to po prostu było coś niespodziewanego.

Były ''porażone''?

Tak, zrobiły bardzo duże oczy, nie mogły wydukać słowa i w końcu kazały zabrać te ''figurki reklamowe'', nie rozumiejąc całkowicie, co znaczy słowo ''figurka'', a tym bardziej ''reklamowa''. Ta publikacja w gazecie jest sygnałem, że jeżeli nie będziemy reagowali na to, wtedy nastąpi rugowanie następnych elementów, działających na rzecz wartości życia. W końcu zaś wszystkie sprawy na rzecz obrony życia, na rzecz afirmacji wartości życia - mogą zacząć być traktowane jako język nienawiści i znajdziemy się w sytuacji Francji, gdzie przekonywanie kobiet nawet w piękny sposób, by nie dokonywały aborcji i urodziły - będzie uznawane za łamanie prawa. W świetle prawa francuskiego, to co robi Fundacja byłoby łamaniem prawa, i ja notorycznie łamałbym prawo. W wolnej, demokratycznej Francji działalność Fundacji Małych Stópek byłaby chyba ścigana jak działalność terrorystyczna, wraz z terrorystami podkładajacymi bomby byłby ścigany również ksiądz Tomasz Kancelarczyk i Fundacja, która broni życia nienarodzonych.

Wczoraj otrzymałem piękną informację od pewnej młodej osoby, której dziecko zostało poczęte na skutek gwałtu. Na początku była w bardzo złej kondycji psychicznej, to zrozumiała sprawa. Dochodziły trudne relacje rodzinne, jednak wszystko pomału zaczęło sie układać i otrzymałem informację, że urodziła. To trochę nienormalne, że pierwszą osobą, do której dzwoni kobieta, która urodziła dziecko jest ksiądz a nie rodzina czy przyjaciele. Ale oni wszyscy chcieli aborcji.

Czyli Ksiądz uratował to dziecko?

Nie tylko ja, ja tu jestem pewnym narzędziem, ale jest to działanie wielu osób w ramach Fundacji Małych Stópek, aby udzielać właściwej pomocy. Dziś już wyjechał cały ogromny samochód rzeczy, które są przewiezione do jej obecnego mieszkania, aby to wszystko jej i dziecku służyło.

Przez ,,Jasia'' - model dziecka nienarodzonego, dokonuje się wizualizacja życia. Ten mały Jaś ma duże znaczenie. Środowiska aborcyjne chciałyby, żebyśmy sie zajęli tylko i wyłącznie pieluchami - ,,wy kupujcie te pieluchy, wyprawki, załatwiajcie sprawy zdrowotne, medyczne,  mieszkanie - a my zajmiemy się aborcyjną propagandą''. Dlatego edukacja jest tak bardzo ważna i oni o tym wiedzą i tego się boją.

Dlatego w normalnej redakcji taki artykuł [jak w gs24.pl] nie miałby prawa bytu, bo ktoś decyzyjny powiedziałby, że z takimi bzdurami nie wchodzi się na tak eksponowaną stronę, bo psuje się gazetę. Głos Szczeciński zszedł nisko  - nazwałem ten poziom bardzo ostro - poziomem ,,Gazety Wyborczej''. Może im to pasuje, natomiast ja nie spodziewam się niczego dobrego od tych mediów.

Dziękuję za rozmowę