04.07.17, 14:30fot: Youtube

Ks. Stanisław Małkowski dla Frondy: Kiedy politycy muszą słuchać biskupów, a kiedy nie

Tomasz Wandas, Fronda.pl: Czy popiera ksiądz nowy pomysł, który niedawno się pojawił, a który to dotyczy otwarcia tak zwanych „korytarzy humanitarnych”. Czy księdza zdaniem jest on dobrym rozwiązaniem?

Ks. Stanisław Małkowski: Uważam, że jest to pomysł nieodpowiedni. Do Polski w ogóle nie należy przyjmować imigrantów, nawet na zasadzie tak zwanych „korytarzy humanitarnych”. Mogą mieć oni sfałszowane dokumenty, mogą podawać się za kogoś innego, mogą kłamać, uciec, i rozporządzić sobą niezgodnie z wolą tych, którzy by ich do Polski sprowadzili.

Jednak rzecznik Komisji Episkopatu Polski twierdzi, że polscy biskupi na pomysł „korytarzy humanitarnych” są otwarci…

Ci biskupi, którzy tak uważają i wypowiada się publicznie robią wrażenie oderwanych od rzeczywistości. Jeżeli natomiast można, to trzeba organizować im pomoc na miejscu. Natomiast jeżeli dalibyśmy w tej kwestii palec to zaraz zażądano by od nas całej ręki.

Co natomiast ma zrobić Polak-katolik, który słyszy księdza, czy biskupa, który wygłasza takie, a nie inne nauki?

Podejmowanie decyzji w kwestiach niezwiązanych z wiarą i moralnością nie należy do księży, czy nawet biskupów, ale do przedstawicieli władz państwowych. Rząd nie może ulegać opiniom biskupów, którzy przecież mogą się mylić. W Polsce dzięki Bogu nie ma tego problemu jaki jest na Zachodzie, że biskupi mylą się i w sprawach moralności! W przypadku kiedy w Polsce biskupi domagają się od rządzących ochrony życia od poczęcia aż do śmierci, a nie zachodzi żadna reakcja, to trzeba powiedzieć, że rząd popełnia ciężki grzech.

Skąd ta pewność?

Gdyż sprawa ta dotyczy obrony życia, moralności. Są zatem sprawy, w których trzeba okazać biskupom bezwzględne posłuszeństwo i są też te w których trzeba zachować samodzielność władzy państwowej.

A w innych przypadkach, gdy Kościół upomina się o swoje?

Jeżeli Kościół, biskupi, księża upominają się o szacunek dla prawa naturalnego, dla podstawowego prawa, które obowiązuje wszystkich (wierzących i niewierzących) to normalne powinno być słuchanie tego głosu – jest to przecież sprawa pozawyznaniowa!

W sprawie migrantów, biskupi mogą mieć różne zdanie i takie mają. Jednym wydaje się, że dobrze jest migrantów przyjąć, a drugim wręcz przeciwnie. Prawda wiary, to nigdy nie jest sprawa „wydaje się”.

Jeżeli biskupi posługujący w Aleppo, mówią, żeby migrantów nie przyjmować, ale by pomagać im tam na miejscu – to skąd papież Franciszek wpada na pomysł, aby powiedzieć, żeby jednak tych migrantów przyjmować? Czyż nie powinien wiedzieć o tego o czym mówią jego biskupi?

Papież jest człowiekiem, popełnia szereg błędów. Na szczęście nie wypowiada się w tej kwestii korzystając z dogmatu o nieomylności papieża. Przypomnieć warto, że aby z niego skorzystać trzeba spełnić odpowiednie warunki: trzeba wygłosić słowa w sposób uroczysty, mają też one dotyczyć wiary i moralności – nie innych. Z racji z tego, że papież nie korzysta z tego prawa, absolutnie nie trzeba brać jego słów jako prawdy absolutnej.

Najgorsze w tym wszystkim chyba jest to, że papież faktycznie może się mylić.

W historii Kościoła mieliśmy do czynienia z różnymi papieżami, biskupami – byli i tacy, którzy świadomie dążyli do niszczenia Kościoła. Dzięki Bogu w Kościele działa Duch Święty, który zawsze wyprowadzał nas na dobrą drogę, dlatego jestem przekonany, że i w tej kwestii zwycięży prawda.

Dziękuję za rozmowę.