Ks. Sławomir Kostrzewa: "Diabły stały się modne i świetnie się sprzedają" - zdjęcie
21.10.13, 13:39fot. Agencja BEW

Ks. Sławomir Kostrzewa: "Diabły stały się modne i świetnie się sprzedają"

27

Z autorem konferencji dla rodziców i wychowawców poświęconych problematyce zagrożeń duchowych dzieci obecnych w popkulturze rozmawia Emilia Drożdż.

Od kilku miesięcy prowadzi Ksiądz w całej Polsce wykłady dla rodziców i wychowawców, w czasie których zwraca Ksiądz ich uwagę na zagrożenia duchowe dzieci, obecne w popkulturze. Co wydaje się obecnie  najbardziej szkodliwe dla duchowości naszych dzieci?  

Jako kapłan, za szczególnie szkodliwe uznaję to wszystko, co niszczy naszą zdolność do budowania relacji przyjaźni z Bogiem, czyli to, co truje naszą duszę, niszczy wiarę. Nadrzędnym celem człowieka jest rozpoznać Boga, Jego miłość do nas, zaprzyjaźnić się z Nim, a przez to osiągnąć zbawienie, czyli życie wieczne z Bogiem. Gdy człowiek utraci ten dar na wieczność, traci dosłownie wszystko. Rodzice, którzy pragną zachować w dziecku skarb wiary, muszą unikać serwowania dzieciom bajek, które przedstawiają Boga w sposób zakłamany,  jako  istotę nieprzyjazną człowiekowi. Albo na sposób deistyczny, czyli jako kogoś, kogo w ogóle nie obchodzą losy człowieka; bądź na sposób pogański, czyli jako jednego z wielu bogów. Nie brakuje treści kierowanych do dzieci, zwłaszcza książek, gdzie ich językiem kwestionuje się istnienie Boga (np. "Boga przecież nie ma" P. Lindenfors'a). Z kolei w wielu bajkach szatan przedstawiany jest bardzo pozytywnie. W oczach dzieci ma się jawić jako niewinny, dobry przyjaciel, kumpel, z którym można się zawsze dogadać bądź zawierać pakty.

Współczesna kultura ma chyba jakiegoś bzika na punkcie diabłów…

Z jakiegoś powodu diabły stały się modne i świetnie się sprzedają. Producenci zabawek zauważyli tą fascynację dzieciaków diabłami i przyprawiają rogi, komu się da. Pojawiły się nawet zwierzaki a’la diabełek. Taki los spotkał pieska z serii zabawek Monster ChiChi Love, który nosi nazwę „Devil”. Tylko czekać, aż pojawią się samochodziki a’la diabełek - choć i takie się pojawiły, z rejestracją 666… Choć może to śmieszyć, to jednak takie przedstawianie demonów jest niesłychanie szkodliwe dla rozwoju duchowego dziecka.

Rodzi się w nim  przeświadczenie, że szatan to taki fajny kumpel, „misiu pod podusię”. Dziecko sądzi, że nie należy obawiać się szatana ani jego pułapek, że nie należy bać się grzechu i piekła, bo dlaczego niby piekło może być straszne, skoro mieszka tam „ten fajny szatan”? To trochę tak, jakby wmawiać dziecku, że najgorszy sadysta mieszkający w bloku to jego najlepszy kumpel. Zdarzają się także bajki, w których diabeł, na odwrót, przedstawiany jest jako ktoś niezwykle groźny, potężny, a gdy się wścieknie, to sam Bóg musi przed nim się chować... Dziecko boi się szatana i nie wierzy, że szatan przy Bogu jest nikim i że Bóg może skutecznie chronić człowieka.

W bajkach dla dzieci coraz częściej pojawiają się elementy okultystyczne. Księża egzorcyści alarmują już o przypadkach zniewolenia demonicznego dzieci czy wręcz opętania.

To prawda. Niedawno przyszli do mnie rodzice, którzy zauważyli, że ich dziecko od pewnego czasu  fascynujące się demonicznymi zabawkami, za żadne skarby nie przekroczy progów sanktuariów maryjnych... Trudno takie zachowanie wytłumaczyć czynnikami naturalnymi. Dziś nie sposób wyliczyć bajek gier i książek, w których magia przedstawiana jest jako coś pozytywnego. Dziecko, które ma z tym styczność, może w przyszłości świadomie lub nieświadomie  wejść w najbardziej rujnującą duszę rzeczywistość, której doświadczenie może skończyć się w najlepszym przypadku wielokrotnymi wizytami u księży egzorcystów. Pismo Święte w ocenie praktyk magicznych jest bardzo jednoznaczne i surowe. Wystarczy zacytować jeden fragment z księgi Powtórzonego Prawa: „Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by przeprowadzał przez ogień swego syna lub córkę, uprawiał wróżby, gusła, przepowiednie i czary; nikt, kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów i widma, zwracał się do umarłych.  Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni" (Pwt 12, 10-14). Nie ma dobrej i złej magii, białej czy czarnej. W oczach Boga jest magia, która zawsze jest odwoływaniem się człowieka do mocy demonów, próbą „stania się jak Bóg”, czyli bałwochwalstwem.

Przykładem czasopisma promującego wśród dzieci zabawę w magię jest "Witch", nazywany przez księży egzorcystów "przedszkolem okultyzmu". Stały czytelnik tego magazynu poznaje wszystkie możliwe tajniki magiczne. Osobiście znane mi są przypadki nastolatek, wychowanych na lekturze tego czasopisma, które, doświadczając opresji demonicznych, muszą dziś prosić o pomoc księży egzorcystów. Jednakże, staram się przy tym temacie zwracać uwagę rodziców także na inny, niezwykle istotny problem. Wiele dzieci, interesujących się magią, nabiera „mentalności magicznej”. Nie chcą się wytrwale uczyć, bo uważają, że nie ma sensu latami uczyć się, skoro wystarczy poznać jakieś zaklęcie i w jednej chwili ma się wszystko. Takie dzieci nie chcą ponosić odpowiedzialności za swoje czyny, bo uważają, że cokolwiek się wydarzy w ich życiu, to wynik przeznaczenia, układu gwiazd. W bardzo popularnej serii książek J.K. Rowling o Harrym Potterze pojawia się mnóstwo elementów fascynacji magią (wszystkim, którzy mają wątpliwości co do tego, czy te książki są odpowiednie dla dzieci, polecam książkę ks. Aleksandra Posackiego „Harry Potter i okultyzm”).

Dużą popularnością wśród dziewczynek cieszą się lalki z serii Monster High, inspirowane postaciami potworów i fantastyką grozy. Jak zabawa taką lalką wpłynie na sposób myślenia i zachowanie małego dziecka?

Seria Monster High (podobnie jak inne znane serie, w których występują wampiry, np. książki "Siostry Wampirki", saga "Zmierzch" dla nastolatków) budzi poważne kontrowersje. Postaci ze świata koszmarów i horrorów - zombie czy wampiry - przedstawia się w sposób atrakcyjny dla dzieci, a dodatkowo bohaterki Monster High ubierają się i zachowują co najmniej w rozerotyzowany sposób. Dziecko oczywiście tego tak nie odbiera. Ale chce się ubierać i zachowywać jak postać z ulubionej bajki. Dochodzi do sytuacji, że nastolatki, ale i młodsze dziewczynki zaczynają poruszać się, mówić czy ubierać na wzór nekro-wampów czy prostytutek. W podobny sposób stylizowane są też niektóre postaci lalki Barbie. Chciałbym zwrócić uwagę, że obie zabawki mają tego samego producenta. Jerry Oppenheimer tak wspomina moment, gdy twórca lalki Barbie Jack Ryan próbował zarazić swoich współpracowników pomysłem stworzenia lalki stylizowanej na sex-bombę: „Gdy Jack mówił o tworzeniu lalek Barbie, czułem się, jakbym słuchał opowieści o jakimś seksualnym incydencie, opowiadanej przez zboczeńca”. Zdaniem wielu pracowników firmy Mattel, Jack „wprost nurzał się w wyszukanej rozpuście”. Jaki stąd wniosek? O walorach edukacyjno-estetycznych wielu zabawek dla dzieci decydują ludzie zdemoralizowani i zdegenerowani.

Poza tym, Monster High, jak wiele współczesnych zabawek, nie reprezentują żadnych wartości, na których dziecko mogłoby budować swój własny system wartości. Dla przykładu: postaci Monster High, jako wampirzyce, lubią pić krew. Pomysł, by zainteresować małe dzieci upodobaniami wampirów jest fatalny, biorąc pod uwagę, że dziecko potrafi w pełni identyfikować swoje pragnienia z pragnieniami ulubionej postaci z bajki. Skutek: otrzymuję regularnie maile od nauczycieli i rodziców, którzy z niepokojem słyszą od swoich pociech uwagi typu: "ja chcę mieć kły, abym mogła zabijać i gryźć jak Monster High", "chciałabym napić się ludzkiej krwi, bo Monster High tak robią".

Brzmi to przerażająco. Ale dlaczego, zdaniem Księdza, każda forma obecności słodkiego, różowego kotka Hello Kitty w świecie dziecięcych zabawek jest niebezpieczna?

Zwolennicy Hello Kitty podkreślają, że świat kotka znany z kreskówek jest przyjazny dzieciom. Wątpliwości pojawiają się, gdy wejdziemy na stronę internetową producenta Hello Kitty, firmy Sanrio. Okazuje się, że wiele towarów, które tą drogą może nabyć miłośnik kotka,   upstrzonych jest symboliką i estetyką kultury śmierci, bynajmniej nie kojarzącą się z beztroskim światem dzieciństwa: Hello Kitty stylizowany na wampira, śmierć, czaszki, skrzyżowane piszczele. Po drugie, w 2012 roku firma Sanrio podpisała współpracę w satanizującym zespołem KISS. Choć grupa znana jest głównie w wąskim gronie czcicieli mrocznej muzyki, z niewiadomych przyczyn Sanrio postanowiła, że to właśnie KISS będzie międzynarodowym ambasadorem tej słynnej zabawki. Lider grupy  KISS nazywa się Demon, w czasie koncertów pluje czymś, co przypomina krew, a grupa chętnie odwołuje się do szatana i motywów śmierci.  W jednej z ostatnich piosenek „God of Thunder” śpiewa m.in.: „Urodziłem się… wychowywany przez demony (…) Urok pod którym jesteś, będzie odzierał cię z dziewiczej duszy (…) Zbieram ciemność by mi służyła”. Powstała cała seria kotków Hello Kitty stylizowanych na członków zespołu KISS. Nie trzeba wielkiej wyobraźni, by domyślać się, że mały szkrab bawiący się serią kociaków a’la KISS wcześniej czy później zainteresuje się pierwowzorem…

Miłość dziecka do ulubionej zabawki tak ukształtuje jego podświadomość, że dzieciak przyjmie za dobre wszystko, co kojarzy mu się z różowym kotkiem. W ten sposób bezkrytyczny rodzic może niechcący ożenić swoją latorośl z satanizmem. To zresztą nie jedyna kontrowersyjna decyzja Sanrio. Polityka udzielania licencji na wykorzystanie wizerunku Hello Kitty pozostawia wiele wątpliwości, czy producentowi zależy na dobru dzieci, czy tylko na robieniu pieniędzy. Jeśli jakaś firma tworzy produkt dla dzieci, to spoczywa na niej moralny obowiązek, by przypadkiem ukochana przez dzieci postać nie znalazła się na niczym, co mogłoby im zaszkodzić. Tymczasem postać Hello Kitty pojawia się właściwie na wszystkim, także na produktach, które nigdy nie powinny znaleźć się w kręgu zainteresowania dzieci. Mam tu na myśli przedmioty z branży porno. Internet aż roi się od takich gadżetów. Wisienką na torcie kontrowersji związanych z producentem Hello Kitty jest decyzja, by produkować piwo Hello Kitty o obniżonej zawartości alkoholu w kilku atrakcyjnych, owocowych smakach. Jestem przekonany, że dzieciak, widząc ulubionego kotka na etykiecie butelki, zrobi wszystko, by spróbować tego napoju. Firma, która podejmuje tak szkodliwe dla dzieci decyzje, powinna być przez rodziców solidarnie bojkotowana, a produkowane przez nią zabawki nie powinny znaleźć się w rękach dzieci.

Zresztą wiele bajek i zabawek to estetyczne potworki, które nigdy nie powinny znaleźć się w orbicie zainteresowań dzieci. Szczególnie mocno promuje się dziś nekro-estetykę. Dla wrażliwości dziecka to jest po prostu ruina. Takie dziecko nigdy nie wykształci w sobie zdolności tworzenia przestrzeni piękna i harmonii, bo świat współczesnych bajek to świat ciemności, zniszczenia, śmierci i chaosu. Jak ktoś kiedyś słusznie powiedział: z brzydkich zabawek wyrosną brzydkie dzieci.

Negatywnie ocenia Ksiądz także kreskówki i zabawki My Little Pony

O ile do 2010 roku kreskówki z konikami były przyjazne dzieciom, od pewnego czasu są bardzo agresywne: koniki krzyczą, biją się, walczą ze sobą, pojawiają się brzydkie postaci, ciemność, strach i dużo negatywnych emocji. Zatem opinie o przyjaznym dziecku świecie My Little Pony włóżmy między bajki. Uwagę wielu badaczy fenomenu My Little Pony zwraca fakt, że z jakichś przyczyn ta bajka w minimalnym stopniu trafia w grupę docelową, jaką są małe dziewczynki. Koniki Pony mają niezliczoną masę czcicieli wśród mężczyzn w wieku 20-35 lat, zwanymi Bronies. W opinii niektórych obserwatorów tej subkultury, część z nich to homoseksualiści i transwestyci. Z kolei dorosłe kobiety – fanki kucyków to Pegasisters. Ci dorośli ludzie kupują wszystko, co związane z My Little Pony, mają swoje zloty i imprezy - tzw. ponymeety. Ktoś powie, że to takie niewinne wariactwo. Pewnie tak, ale żaden rodzic nie chciałby, by jego dziecko jako dorosły mężczyzna lub kobieta wciąż tkwiło na  poziomie zabawek dla przedszkolaków. Sprawa staje się jednak bardziej skomplikowana, gdy dowiemy się, że wśród fanów My Little Pony są tzw. cloppersi, czyli fetyszyści, którzy czerpią satysfakcję seksualną z kontaktu ze wszystkim, co ma związek z My Little Pony. Produkują niezliczoną masę obrazków pornograficznych, oczywiście z kucykami w tle. Poważne niebezpieczeństwo pojawia się, gdy twoje dziecko, zakochane w kucykach, pozna przez Internet cloppersa podającego się za rówieśnika…

Zgodnie ze  standardami obowiązującymi w polityce krajów europejskich, ogromny nacisk kładzie się dziś na ochronę dzieci przed przemocą fizyczną (że niekiedy dochodzi do odbierania dzieci rodzicom z kuriozalnych powodów). Z Księdza wypowiedzi wynika, że kwestia przemocy symbolicznej  w naszej kulturze jest jakby zupełnie bagatelizowana. Decyduje o tym przyzwolenie społeczne na propagowanie tego rodzaju treści czy raczej brak świadomości tych, którzy powinni chronić dzieci przed negatywnymi wpływami?

Zjawisko, o które Pani pyta, ukazuje nam, jak silne i bezkarne dziś są różne środowiska, które walczą o dusze dzieci, np. organizacje gender. Rodzic za wymierzenie dziecku klapsa może iść do więzienia, a edukator gender za demoralizowanie dzieci dostaje od państwa pieniądze. Podobnie rzecz ma się z lobbystami, reprezentującymi interesy wielu firm. Im zależy nie tylko na duszach konsumentów, ale przede wszystkim na ich portfelach. Przy współpracy z politykami potrafią skutecznie wprowadzać na rynek nawet najbardziej szkodliwe produkty tworząc monopol na swoje towary. To świadczy  o dzisiejszej potędze reklamy. Choć wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że reklama mija się często z prawdą, to jednak dajemy sobie wciskać najbardziej szkodliwe produkty, „bo taka jest dziś moda, bo wszyscy to mają”. Uważam jednak, że jeśli rodzice czynią zło lub wybierają to, co szkodliwe dla swojego dziecka, czynią to raczej z niewiedzy, niż robią to świadomie. Czasem po prostu dają się łatwo zmanipulować, albo pewnych rzeczy nie potrafią jednoznacznie ocenić jako dobrych czy złych. Tu działa też mechanizm przyzwyczajenia. Pamiętajmy o tym, że zanim jakaś firma produkująca zabawki dla dzieci wypuści na rynek kolejne straszydło, najpierw przeprowadza szereg badań wśród dzieci i dorosłych. Z reguły stara się przyzwyczajać konsumentów do zmiany estetyki metodą drobnych kroczków. Gdyby dziewczynka żyjąca dwadzieścia lat temu otrzymała lalki Monster High, prawdopodobnie przestraszyłaby się ich zgniłozielonych twarzyczek i kłów, a lalka wylądowałaby tam gdzie jej miejsce, czyli w koszu na śmieci. Bezkarność zła to po części także owoc apatii i marazmu wielu środowisk, które zaniedbały czynienie dobra i uznały, że sprzeciw nie ma sensu.

Coraz częściej obserwujemy, że zwolennicy filozofii gender próbują zaszczepić swoje przekonania już wśród najmłodszych dzieci.  

Gender uderza bezpośrednio w samego człowieka, a dokładniej – opiera się na fałszywej antropologii człowieka. Kreowana przez nich wizja człowieka jest całkowicie sprzeczna w chrześcijańską wizją. Odziera go z godności, a na miejsce duszy wprowadza najbardziej prymitywne instynkty, szczególnie seksualne. Dla ideologów gender najważniejsza jest orientacja seksualna - „Jesteś człowiekiem, o ile realizujesz się seksualnie zgodnie ze swoimi zachciankami”. Młody człowiek, który chce i potrafi panować nad swoimi popędami seksualnymi nie mieści się w ramach ich chorych teorii! Dlatego robią wszystko, by rozseksualizować dzieci i młodzież. I chcą to czynić już na poziomie edukacji przedszkolnej! Pojawiają się w Polsce seks-poradniki dla najmłodszych typu „Wielka księga siusiaków”, „Wielka księga cipek”, w przedszkolach urządza się warsztaty równościowe, które obdzierają dzieci z godności, każąc pod przymusem przebierać się im i zachowywać jak płeć przeciwna. Prezentowane projekty edukacyjne zakładają uczenie przedszkolaków masturbacji, a w szkołach podstawowych „czerpania radości z doświadczeń seksualnych”. Niestety, to się już w polskich przedszkolach i szkołach dokonuje. Dzieje się tak, gdyż rodzice nie mają elementarnej wiedzy o skutkach takich pomysłów i bezkrytycznie posyłają swoje dzieci na takie zajęcia. Często te projekty mają niewinne nazwy typu „warsztaty równościowe, tolerancji”. Realia są takie, że dokonuje się tam najgorszego poniżania i deprawacji dzieci!

Co w konsekwencji grozi naszym dzieciom? 

Genderyści chcą uczynić z dzieci seksualnych maniaków, niezdolnych do wierności, do kontrolowania swoich pobudzeń seksualnych. Dzieci wychowane według pomysłów gender cierpią na rozchwianie tożsamości płciowej, są rozseksualizowane, nie wiedzą, jak sobie radzić z własną seksualnością, nie potrafią podjąć swoich ról społecznych, nie potrafią cieszyć się własną płcią. Ideolodzy gender pragną wyhodować pokolenie dewiantów, zboczeńców, osób, których smutna egzystencja podporządkowana będzie szukaniem nowych, seksualnych doznań. Biografie osób skazanych za przestępstwa seksualne, uczą, że taki człowiek w pewnym momencie dochodzi do „punktu zero”, gdzie kończy się jakakolwiek satysfakcja z podejmowanych działań seksualnych, a zaczynają się przestępstwa, gwałty i mordy. To jest oczywiście najczarniejszy scenariusz, ale jednak całkiem realny. Najbardziej odczuwalnym skutkiem popularyzacji ideologii gender będzie rozpad tradycyjnych rodzin, co uderzy bezpośrednio w dzieci. Już teraz w Polsce rozpada się co trzecie małżeństwo. To także efekt działań środowisk gender, które tworzą, głównie przez media, w społecznej świadomości „mentalność rozwodową”: jeśli masz problem z mężem lub żoną, po prostu się rozwiedź. Tradycyjna rodzina jest bardzo niebezpieczna dla ideologów gender. To właśnie ona najbardziej skutecznie przekazuje wartości i chroni człowieka przed deprawacją i manipulacją. Niepokoi więc przychylność niedoinformowanej i zmanipulowanej części społeczeństwa wobec tych pomysłów oraz aktywność obecnych władz naszego kraju wobec promowania idei gender, szczególnie pomysłów edukacyjno-wychowawczych. 

Powszechny dostęp do pornografii np. w internecie poszerza pole działania pedofilów. Niektóre wpływowe grupy interesów domagają się nawet legalizacji pedofilii. Czy akceptując założenia filozofii gender otwieramy furtkę na działania pedofilów?

To oczywiste. Na Zachodzie już od wielu lat, w środowiskach lewaków mówi się o tzw. „dobrej pedofilii”, dowodząc, że seks dorosłej osoby z dzieckiem pozytywnie wpływa na jego rozwój. Prof. Mirkin w pracy opublikowanej w „Journal of Homosexuality” napisał: "Organizacje pedofilskie były początkowo częścią koalicji gejowsko-lesbijskiej". Wg niego społeczna akceptacja pedofilii nastąpi w ten sam sposób jak nastąpiła akceptacja homoseksualizmu. Znaczna część członków Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego coraz silniejszym głosem domaga się debaty nad usunięciem pedofilii z listy zaburzeń psychicznych, aby „nie stygmatyzować pedofilii”. Takie działania nazywają „normalizacją pedofilii”.  Warto zauważyć, że podobna retoryka pojawiała się 1973 roku, tuż przed głosowaniem w sprawie usunięcia homoseksualizmu ze spisu chorób psychicznych. Choć na Zachodzie seks osoby dorosłej z nieletnią jest nielegalny, to od kilku lat podejmowane są, szczególnie w Kanadzie i USA, systematyczne próby obniżania wieku, w którym uprawianie seksu jest legalne. Usunięcie pedofilii z listy zaburzeń przyspieszy ten proces i stanie się argumentem do obniżania barier wiekowych, w imię wolności uprawiania seksu. Zresztą i w Polsce wielu aktywistów gender nie ukrywa swoich pedofilskich preferencji. Współpracujący z Uniwersytetem Warszawskim Mariusz Drozdowski, lider środowisk LGBT napisał niedawno na swoim blogu, że jest pedofilem. Mainstreamowe media solidarnie przemilczały ten fakt. (Ciekawe, jak zareagowałaby te same media, gdyby jakiś ksiądz napisał to na swoim blogu?).

Warto wiedzieć, że najbardziej zaangażowani genderowcy to osoby o skłonnościach homoseksualnych. Ks. prof. Dariusz Oko podaje kapitalny przykład dający wyobrażenie o skali problemu: na 1000 pedofilów 400 to geje. To nie są wyssane z palca cyfry, tylko liczby poparte badaniami naukowymi. Jest zatem bardzo prawdopodobne, że środowiskom homoseksualnym będzie bardzo zależało na legalizacji pedofilii. Aby to się dokonało, musi zaistnieć społeczne przyzwolenie wobec takich zachowań. Choć dziś  wydaje się nam to mało prawdopodobne, zauważmy, że jeszcze parę dekad temu ludziom wydawało się niemożliwe, że osoby homoseksualne będą adoptowały dzieci. W jaki sposób dokona się społeczna akceptacja dla wszelkich dewiacji, zdradził kilka lat temu Charles Silverstein, znany w Polsce z książki „Radość seksu gejowskiego” . W jednym ze swoich artykułów napisał:  "Można założyć, że wiele dzieci i nastolatków ogląda pornografię. Nadzór rodziców nigdy nie był bardziej mizerny. Podejrzewam, że w momencie, gdy te dzieci dorosną, nasz cel długoterminowy – wyeliminowanie parafilii (czyli także pedofilii – przyp.SK.) z DSM (listy zaburzeń psychicznych tworzonej przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne) zostanie zrealizowany. Najprawdopodobniej będą się zastanawiać, o co było tyle zamieszania, tak jak dziś wielu młodych ludzi zastanawia się, dlaczego ktoś mógł mieć cokolwiek przeciw homoseksualistom w ubiegłym wieku". Zatem w interesie środowisk gender jest seksualizacja dzieci, które, dla rozładowania napięcia seksualnego, będą sięgały po pornografię. Niestety, już dziś spory odsetek dzieci (nawet 8-letnich) jest uzależnionych od pornografii. Liczba ta rośnie wraz z wiekiem i zatrważa skalą rocznego przyrostu oraz tragedią osobistą tych biednych ludzi.

W swoim doświadczeniu duszpasterskim spotkał się Ksiądz z takimi przypadkami?               

Przyznam, że szczególnie w pracy z młodzieżą, jeszcze nigdy nie spotkałem bardziej poranionych i nieszczęśliwych osób niż uzależnionych od pornografii i, co często idzie w parze, od masturbacji. To wszystko zaczyna się od „niewinnych kliknięć” w Internecie. Powszechny dostęp do Internetu stwarza niewyobrażalne niebezpieczeństwo dla dzieci i młodzieży, którzy z ciekawości włażą w najgorsze porno i szybko się uzależniając, rujnują na długie lata. Zaniepokoiło mnie szczególnie pewne wydarzenie. Podszedł do mnie w kościele taki mały, 8-letni szkrab. Spojrzał na mnie dużymi, smutnymi oczkami i powiedział cicho: „Proszę mi pomóc”. Zapytałem, czy coś zgubił, a on powiedział smutno: „Nie mogę przestać myśleć o seksie”. Mało nie przewróciłem się: „A gdzie to widziałeś, skąd to znasz?” Odpowiedział: „z telewizji, z komputera”. I jeszcze raz, błagalnym tonem poprosił: „Proszę mi pomóc”…  Ta prośba do dziś chodzi mi po głowie. To co robię, uświadamiając wychowawców o zagrożeniach dziecięcych obecnych w popkulturze, to w pewnym sensie jest  spełnienie obietnicy, jaką złożyłem temu chłopcu. 

Czy możemy się skutecznie przeciwstawić próbom deprywacji dzieci w popkulturze?

Przede wszystkim, istnieje pilna potrzeba „powrotu rodziców do dzieci”. Przekonanie, że da się pogodzić karierę zawodową  z wychowaniem dziecka jest błędne. Współczesny kryzys wychowania dzieci to kryzys obecności rodziców przy dzieciach. Rodzice muszą uważniej obserwować swoje dzieci, więcej z nimi rozmawiać. Statystyczny Polak rozmawia ze swoim dzieckiem 7,5 minuty dziennie. To o wiele za mało, aby rozpoznać zmiany w zachowaniu dziecka. Jednocześnie powinni dokonywać surowej selekcji treści, które usiłuje wcisnąć dziecku pop-kultura i media. Warto stosować dozwolone formy nacisku na producentów i dystrybutorów zabawek, zwłaszcza tych firm, które podejmują działania szkodliwe dla dzieci. Istnieje dziś ogromna potrzeba tworzenia katolickich stowarzyszeń monitorujących treść przekazu medialnego i edukacyjnego kierowanego do dzieci oraz tworzenia katolickich szkół i ośrodków wychowawczych. Warto także, aby powstawały katolickie stowarzyszenia nauczycieli. Potrzeba ożywić przyparafialne duszpasterstwo dzieci oraz podjąć cenne dla rozwoju duchowego dziecka inicjatywy jak wczesna Komunia Święta czy Wczesne Bierzmowanie. Jak najwcześniejsze udzielenie dzieciom i młodzieży Sakramentów, łask i darów Ducha Świętego, jeszcze zanim staną się ofiarami grzechów i zniewoleń, pomoże im bezpiecznie przejść przez trudny czas dzieciństwa i dorastania. Dzisiaj dzieci dojrzewają szybciej niż 20 lat temu, dlatego wcześniej potrzebują pomocy, jakiej udziela Jezus Chrystus obecny w Sakramentach.

Potrzeba także promować  wspólnoty małżeńskie typu Domowy Kościół, przez które małżonkowie będą mieli szansę coraz silniej zakorzeniać się w Bogu. Aby rodzice mogli skutecznie  chronić dzieci, muszą być blisko Boga, powinni walczyć o trwałoś małżeństwa i jego świętoś, która jest gwarantem zdrowia moralnego rodziny.  Bardzo ważna jest wspólna modlitwa w rodzinach. Gdy człowiek odchodzi od Boga, przestaje się modlić, wybiera życie w grzechach, przestaje odróżniać dobro od zła, a często nawet zło nazywa dobrem. Jeśli na nowo postawimy na Jezusa Chrystusa i postawimy Go w centrum naszego życia, działanie Bożej łaski będzie skutecznie uwrażliwiać i wyostrzać nasze zmysły i rozum. Człowiek, który jest blisko Boga, w sposób naturalny szuka tego, co czyste, dobre, harmonijne i piękne. Intuicyjnie odczuwa wstręt do tego co odciąga od Boga, co ma związek z tzw. kulturą śmierci. Przestrzeń grzechu, w której żyje niestety wielu rodziców, to przestrzeń odłączenia od Boga, a wtedy trudno o wrażliwość na to, co rzeczywiście szkodzi dzieciom.

 

Ks. Sławomir Kostrzewa – ur. 1979 r., absolwent kulturoznawstwa i teologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Zajmuje się tematyką zagrożeń duchowych pojawiających się w mediach i przemyśle rozrywkowo-edukacyjnym. Prowadzi konferencje dla rodziców i wychowawców nt.  zagrożeń duchowych dzieci obecnych w popkulturze. Autor słynnej prezentacji internetowej pt. „Odebrać dzieciom niewinność?”.

Komentarze (27):

anonim2013.10.21 13:42
Polecam stronę o zagrożeniach duchowych: www.egzorcyzmy.katolik.pl
anonim2013.10.21 14:18
Ależ doceńmy walor edukacyjny Monster High! Do takich wampirycznych lalek fajnie się strzela z wiatrówki. Nie potrzeba wcale srebrnych pocisków. Ponadto nieźle się palą. Najpierw dziurawimy gwoździem i podpalamy krocze. Potem można ułożyć mały stosik, polać rozpuszczalnikiem i odprawić z dzieckiem swoje własne, domowe uwalnianie od szatana. Na końcu odcinamy lalce głowę i zakopujemy z dala od korpusu. Uczmy nasze dzieci nie tylko bezbłędnie rozpoznawać zło, ale i stanowczo je unicestwiać.
anonim2013.10.21 14:24
Gipsen - Twoje porównanie księgi Powtórzonego Prawa do Harrego Pottera bezsensowne, ponieważ cały artykuł dotyczy rzeczy PRZEZNACZONYCH dla dzieci. Nikt nigdy nie powiedział, że księgi Pisma Świętego zawierające brutalne sceny są przeznaczone dla dzieci i należy im je czytać.
anonim2013.10.21 15:13
Dziękuję za artykuł.
anonim2013.10.21 15:46
>Jestem ciekaw wyników teoretycznego eksperymentu. Jednym >dzieciom czytamy Pottera, a drugim Księgę Powtórzonego Prawa. >Jak myślicie, u których dzieci wystąpią fazy lękowe, zaburzenia >moralności i żądza zabijania? U tych pierwszych. >Niedawno przyszli do mnie rodzice, którzy zauważyli, że ich >dziecko od pewnego czasu fascynujące się demonicznymi >zabawkami, za żadne skarby nie przekroczy progów sanktuariów >maryjnych..." >No faktycznie, ciekawe dlaczego Z powodu opetania demonicznego. Tego typu zachowanie-to znak opetania diabelskiego. >Tego typu artykuły rodzą we mnie pokusę wplecenia pewnych >podprogowych elementów demonicznych do moich lekcji w liceum :) Ta pokusa pochodzi od szatana (podobnie jak Twoj "wielki ubaw") Gdy to zrobisz, to zdasz sprawe przed Bogiem i spadna na Ciebie wszystkie grzechy tych dzieci, ktore wynikna z powodu Twojej manipulacji. Bedziesz obarczony tymi ich lekami i tymi ich nieszczesciami, do ktorych przyczynila sie Twoja manipulacja. Uwazaj! Nie udzwigniesz tego brzemienia!
anonim2013.10.21 16:20
Stwórzcie katolickie spokojne zabawki i je sprzedawajcie. Dlaczego Kosciół ma parcie zeby zabraniac. Kiedys robili katalog ksiag zakazanych bo były postepowe jak na owe czasy teraz zakazac zabawek. Stwórzcie jakas alternatywe dla tych zabawek najlepiej i najprosciej zabronic koniec i kropka.
anonim2013.10.21 16:22
Tak to prawda. A jeszcze warto obrońcom tego typu badziewia podrzucić cennik. Jedna tak laleczka kosztuje ponad 150 zł... a laleczki lubią mieć domki i inne akcesoria. Do tego w sieci małe dziewczynki mogą sobie takie laleczki ubierać i rozbierać... Wszystkie opcje. Buciki, rajstopki w pajączki... Drakula by się nie powstydził. Ciekawe zjawisko społeczne/psychologiczne wszyscy obrońcy dzieci przed wszechobecną pedofilią w KK nie widzą problemu w laleczkach dla dzieci, które są ubrane jak prostytutki. Hellow... Gdzie tu logika?
anonim2013.10.21 16:36
>A ja jako rodzic dwójki dzieci i zarazem Katolik, uznaje za >szczególnie szkodliwe działania takich księży, >bo o ilie monstery i inne drakule mozna w ten sposob negowa o tyl >hello kitty, czy tez kucki pony, to juz sa otalne brednie. Lecz diabel zawsze stara sie ukryc. Jako katolik powinienes to wiedziec. A zawsze pod maska "dobra i niewinnosci"! Szatan zawsze maskuje sie dobrem- juz od Poczatku- patrz kuszenie Ewy w Raju. >Zatem bójmy sie takich wariatow a nie zabwek. Bojmy sie takich wariatow: http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:W0854-Hellfest2013_Kiss_69933.JPG Oraz tego co oni "poblogoslawia". PS. Powinienes wiedziec o tym, ze w wytworniach muzycznych odbywaja sie satanistyczne rytualy "poblogoslawienia" nowej plyty, gdy wchodzi na rynek, by zniewalac mlodziez (hipnotyzowac ja). Zapewne to samo dotyczy i zabawek, ktore maja takich patronow.
anonim2013.10.21 18:32
"O ile do 2010 roku kreskówki z konikami były przyjazne dzieciom, od pewnego czasu są bardzo agresywne: koniki krzyczą, biją się, walczą ze sobą, pojawiają się brzydkie postaci, ciemność, strach i dużo negatywnych emocji. " Są takie złe i te negatywne emocje XD
anonim2013.10.21 19:51
Prawdę mówiąc nie wiem dlaczego rodzice kupują te szkarady dzieciom. Moje dzieci takich zabawek nie lubią. A mi nigdy nie przyszło do głowy aby wprowadzać demony do świata dziecka. Za to mamy sporą kolekcję aniołów.
anonim2013.10.21 21:01
Można odnieść wrażenie, że autor owych wypowiedzi ma bardzo poważny problem z okultyzmem i sam powinien porozmawiać z egzorcystą.
anonim2013.10.21 21:25
@Pablo81- Dopiero byś wrzeszczał w niebogłosy, że Kościół robi biznes!
anonim2013.10.21 21:34
kpicie sobie, śmiejecie się, a tu chodzi o niedojrzałe ,świeże umysły dzieci... co tam się włoży - zaprocentuje w dorosłości; po co wkładać im do główek plastikowe śmieci, TANDETĘ !?! CHYBA BRAK WAM DOBREGO GUSTU dorośli...
anonim2013.10.21 21:40
"Nastolatki i młodsze dziewczynki zaczynają się poruszać, mówić i ubierać na wzór nekro-wampów czy prostytutek – mówi ks. Sławomir Kostrzewa." Na wzór wampów - OK, ale tu chodzi o styl, jakkolwiek kiczowaty by nie był. (gdzie "wamp" oznacza młodą, krzykliwie ubraną dziewczynę) Jak prostytutki? Głodnemu chleb na myśli... "Jako kapłan, za szczególnie szkodliwe uznaję to wszystko, co niszczy naszą zdolność do budowania relacji przyjaźni z Bogiem, czyli to, co truje naszą duszę, niszczy wiarę." Czyli uznaje ksiądz używanie rozumu za szkodliwe. "Nadrzędnym celem człowieka jest rozpoznać Boga, Jego miłość do nas, zaprzyjaźnić się z Nim, a przez to osiągnąć zbawienie, czyli życie wieczne z Bogiem." Myślałem że nadrzędnym celem człowieka jest żyć tutaj z innymi ludźmi godnie, zamiast mieć zmyślonych przyjaciół. Myślę że nawet Boga ubodłoby tak "denne" przedstawienie celu życia człowieka. "Gdy człowiek utraci ten dar na wieczność, traci dosłownie wszystko." Jestem non-teistą agnostykiem, przegrałem życie ;__; "Rodzice, którzy pragną zachować w dziecku skarb wiary, muszą unikać serwowania dzieciom bajek, które przedstawiają Boga w sposób zakłamany, jako istotę nieprzyjazną człowiekowi." 1) Nie mamy żadnych podstaw sądzić że Bóg jest taki, śmaki lub owaki, czy nawet wierzyć że istnieje. 2) Rodzice powinni jak najbardziej serwować dzieciom największy skarb człowieka: sceptycyzm, czyli wolność od bajek jakie serwują ludziom religie. "Albo na sposób deistyczny, czyli jako kogoś, kogo w ogóle nie obchodzą losy człowieka; bądź na sposób pogański, czyli jako jednego z wielu bogów." To straszne; Władca Pierścieni do kosza bo wielu bogów :< Najlepiej zróbcie indeks literatury zakazanej, która obnaża że istnieje nieskończoność wariacji na temat Boga/bogów, ich ilości bądź ich atrybutów. Mitów obcych religii też bym zakazał, zło wcielone, jeszcze się dzieci nauczą że jak jedna religia to bzdura to inne też mogą być bzdurą. "Z kolei w wielu bajkach szatan przedstawiany jest bardzo pozytywnie. W oczach dzieci ma się jawić jako niewinny, dobry przyjaciel, kumpel, z którym można się zawsze dogadać bądź zawierać pakty." Skoro bajek tych jest "wiele" to ksiądz zapewne umiałby wymienić z jedną-dwie w których tak się jakiegoś tam "szatana" przedstawia? "Współczesna kultura ma chyba jakiegoś bzika na punkcie diabłów… " Tytuł akapitu piękny :) Podpowiedź: to chrześcijaństwo ma bzika na punkcie diabła, szatana i pogaństwa, żadna inna religia tak zawzięcie nie zwalczała innych, że nazywała wszystko co inne szatanem, diabłem, dopóki nie pojawiły się wpływy chrześcijańskie. "Choć może to śmieszyć, to jednak takie przedstawianie demonów jest niesłychanie szkodliwe dla rozwoju duchowego dziecka." Na poziomie argumentacji księdza to nawet napój energetyczny "Demon", czy ogórki konserwowe, gdyby takie były, o marce "Lewiatan" byłyby zagrożeniem duchowym. Niesłychanie szkodliwe jest wyszukiwanie wszędzie zagrożeń dla "rozwoju duchowego". "Rodzi się w nim przeświadczenie, że szatan to taki fajny kumpel, „misiu pod podusię”. Dziecko sądzi, że nie należy obawiać się szatana ani jego pułapek, że nie należy bać się grzechu i piekła, bo dlaczego niby piekło może być straszne, skoro mieszka tam „ten fajny szatan”?" Dobre, dobre :D Ksiądz nie rozumie że żadne dziecko nie utożsamia zabawek tego typu z "prawdziwym" szatanem, z tym właściwym, że jest to tylko sposób na robienie takim religiantom jak ksiądz na złość. "Prawdziwy" diabeł jest często przedstawiony jako rzeczywiste zło, a nie wyimaginowane zagrożenie duchowe, jak np. w starym Tom & Jerry, które leci w telewizji do dzisiaj: http://www.youtube.com/watch?v=U6yF_WNp6OQ "To trochę tak, jakby wmawiać dziecku, że najgorszy sadysta mieszkający w bloku to jego najlepszy kumpel." Ksiądz nie rozumie też że pluszak-zabawka diabełka to nie sadysta i w żadnym razie nie kojarzy się dziecku ze złem moralnym. Poza tym, jak pisał Goethe, muszą być jakieś czarne charaktery. "Zdarzają się także bajki, w których diabeł, na odwrót, przedstawiany jest jako ktoś niezwykle groźny, potężny, a gdy się wścieknie, to sam Bóg musi przed nim się chować... Dziecko boi się szatana i nie wierzy, że szatan przy Bogu jest nikim i że Bóg może skutecznie chronić człowieka." Takie bajki to chyba jedynie w wyobraźni księdza są. "Niedawno przyszli do mnie rodzice, którzy zauważyli, że ich dziecko od pewnego czasu fascynujące się demonicznymi zabawkami, za żadne skarby nie przekroczy progów sanktuariów maryjnych..." Może dlatego że tam nie ma zabawek, bo nudno? Katolicy nie dostrzegają że co niedziela chodzą na zaciętą płytę i dziwią się że dziecku nie chce się wysiedzieć godziny :) "Trudno takie zachowanie wytłumaczyć czynnikami naturalnymi." Oczywiście że się nie da, dla księdza to oczywiste, dlatego można jedynie nadnaturalnymi :) W końcu z czego ksiądz by żył, gdyby można było wszystko wytłumaczyć czynnikami naturalnymi, hmmmm? :) "Dziś nie sposób wyliczyć bajek gier i książek, w których magia przedstawiana jest jako coś pozytywnego." Nie widzę w tym nic dziwnego, skoro w tych książkach może służyć do dobrych rzeczy i nie wiąże się z odwoływaniem do żadnych paktów z diabłem, zaprzedawaniem duszy itp. itd. Gdyby magia rzeczywiście wymagała takich działań to nie dziwię się że Kościół ją potępia. Ale istnieje alternatywa że magia to po prostu zdolność ludzka (jak często przedstawia się to w bajkach), albo że jej w ogóle nie ma. "Dziecko, które ma z tym styczność, może w przyszłości świadomie lub nieświadomie wejść w najbardziej rujnującą duszę rzeczywistość, której doświadczenie może skończyć się w najlepszym przypadku wielokrotnymi wizytami u księży egzorcystów." Rzeczywiście, chciałem dostać pod choinkę latającą miotłę jak w Harrym Potterze i do dzisiaj jestem opętany, to prawda :D "Pismo Święte w ocenie praktyk magicznych jest bardzo jednoznaczne i surowe. Wystarczy zacytować jeden fragment z księgi Powtórzonego Prawa: „Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by przeprowadzał przez ogień swego syna lub córkę, uprawiał wróżby, gusła, przepowiednie i czary; nikt, kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów i widma, zwracał się do umarłych. Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni" (Pwt 12, 10-14)." Zapomniał ksiądz że skorupiaki też są obrzydliwe. I ubrania szyte z dwóch różnych materiałów. I praca w szabat. I wiele innych rzeczy które katolikom było wygodnie pominąć cytując Powtórzonego Prawa czy Kapłańską. "Nie ma dobrej i złej magii, białej czy czarnej." Nie ma dobrego i złego miecza, nie ma dobrego i złego narzędzia :) "W oczach Boga jest magia, która zawsze jest odwoływaniem się człowieka do mocy demonów, próbą „stania się jak Bóg”, czyli bałwochwalstwem." No to lekarze też są bałwochwalcami, bo próbują być jak Bóg wskrzeszając ludzi którzy już dawno powinni być martwi :/ "Osobiście znane mi są przypadki nastolatek, wychowanych na lekturze tego czasopisma, które, doświadczając opresji demonicznych, muszą dziś prosić o pomoc księży egzorcystów." Osobiście oglądałem parę odcinków bajki, magazyn widziałem w dzieciństwie u kuzynki, a jakoś nigdy nie leciałem na pomoc do egzorcysty... "Nie chcą się wytrwale uczyć, bo uważają, że nie ma sensu latami uczyć się, skoro wystarczy poznać jakieś zaklęcie i w jednej chwili ma się wszystko." Po czym zderzone z przykrą rzeczywistością odkrywają że magia nie istnieje. "Skutek: otrzymuję regularnie maile od nauczycieli i rodziców, którzy z niepokojem słyszą od swoich pociech uwagi typu: "ja chcę mieć kły, abym mogła zabijać i gryźć jak Monster High", "chciałabym napić się ludzkiej krwi, bo Monster High tak robią"." A potem dorastają i zabijają ludzi, po czym wypijają im krew, to prawda. "O ile do 2010 roku kreskówki z konikami były przyjazne dzieciom, od pewnego czasu są bardzo agresywne: koniki krzyczą, biją się, walczą ze sobą, pojawiają się brzydkie postaci, ciemność, strach i dużo negatywnych emocji." To niedobrze. Musimy je konieczne odseparować od wszelkiego zła i konfliktu, nawet w serialu o przyjaźni i miłości z kucykami które uczą się jak być dobrymi kucykami. Przecież to zakrawa na paranoję! "Zatem opinie o przyjaznym dziecku świecie My Little Pony włóżmy między bajki." Księdzu polecam obejrzeć parę odcinków zamiast pie***** trzy po trzy. "Sprawa staje się jednak bardziej skomplikowana, gdy dowiemy się, że wśród fanów My Little Pony są tzw. cloppersi, czyli fetyszyści, którzy czerpią satysfakcję seksualną z kontaktu ze wszystkim, co ma związek z My Little Pony." Wow, widzę że ksiądz ma niezły research, skoro nawet grupy fetyszystów znajduje w internecie :D A co gdybym powiedział że znajdą się fetyszyści dosłownie wszystkiego, bajek dla dzieci nie wyłączając? "Produkują niezliczoną masę obrazków pornograficznych, oczywiście z kucykami w tle. Poważne niebezpieczeństwo pojawia się, gdy twoje dziecko, zakochane w kucykach, pozna przez Internet cloppersa podającego się za rówieśnika…" Kurczę, "równie niebezpieczne", jeśli nie bardziej, jest wszystko co się wiąże z internetem, a nie tylko same kucyki. Jeżeli nie ma się filtra rodzinnego na internet to trzeba się pogodzić z myślą że dziecko prędzej czy później pornografię odkryje, niekoniecznie na jakimś forum fanów My Little Pony. "Gdyby dziewczynka żyjąca dwadzieścia lat temu otrzymała lalki Monster High, prawdopodobnie przestraszyłaby się ich zgniłozielonych twarzyczek i kłów, a lalka wylądowałaby tam gdzie jej miejsce, czyli w koszu na śmieci." Myślę że wśród tych wszystkich wyidealizowanych Barbie i księżniczek z przesłodzonego świata znalazłoby się miejsce dla takiej zabawki u dziewczynki sprzed 20 lat. "Pojawiają się w Polsce seks-poradniki dla najmłodszych typu „Wielka księga siusiaków”, „Wielka księga cipek”" Och nie, to straszne! "w przedszkolach urządza się warsztaty równościowe, które obdzierają dzieci z godności, każąc pod przymusem przebierać się im i zachowywać jak płeć przeciwna." To niemal tak złe jak transgatunkizm, czyli kazanie dzieciom "pod przymusem" zachowywać się jak zwierzęta! "Prezentowane projekty edukacyjne zakładają uczenie przedszkolaków masturbacji" Tak, tak, tą bzdurę już słyszeliśmy. Uczenie O masturbacji, a nie uczenie masturbacji. No chyba że język polski za trudny język dla księdza... " a w szkołach podstawowych „czerpania radości z doświadczeń seksualnych”." Oczywiście, wróćmy do starych dobrych, reakcyjnych czasów kiedy nawet całowanie było uważane za nieprzyzwoite. Czy ksiądz słyszał o tym że dzieciom w bajkach już kilkanaście lat temu serwowano "przyjemność płynącą z doświadczeń seksualnych"? Co z przytulaniem i całusami? Niewinne? No ja myślę że nie, skoro ksiądz twierdzi że "czerpanie radości z doświadczeń seksualnych" jako punkt programu edukacji SEKSUALNEJ, jak sama nazwa wskazuje do jasnej ch***** jest nie do pomyślenia! "Genderyści chcą uczynić z dzieci seksualnych maniaków, niezdolnych do wierności, do kontrolowania swoich pobudzeń seksualnych." Nie no, oczywiście, zwłaszcza że program edukacji seksualnej już wcale nie wyszczególnia podpunktów "propagacji wstrzemięźliwości" czy "świadomego planowania rodziny", nie, wcale. I że to genderyści takie programy wprowadzają i prowadzą, nie ludzie zatroskanie o wychowanie seksualne wciąż staczającej się młodzieży, której same modele zachowań już nie wystarczają. Ksiądz powinien dostać taką zawieszkę "najlepszy demagog 2013 roku". Chociażby za takie słowa, z dalszej części tekstu: "Czy akceptując założenia filozofii gender otwieramy furtkę na działania pedofilów? To oczywiste." "Na Zachodzie już od wielu lat, w środowiskach lewaków mówi się o tzw. „dobrej pedofilii”, dowodząc, że seks dorosłej osoby z dzieckiem pozytywnie wpływa na jego rozwój." Proszę nauczyć się odróżniać "środowiska lewaków" (znowu to modne ostatnimi czasy słowo o zabarwieniu wybitnie pejoratywnym - wyzwisko w ustach księdza :) ) od radykalnych środowisk pedofilów. "Wg niego społeczna akceptacja pedofilii nastąpi w ten sam sposób jak nastąpiła akceptacja homoseksualizmu." "Znaczna część członków Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego coraz silniejszym głosem domaga się debaty nad usunięciem pedofilii z listy zaburzeń psychicznych, aby „nie stygmatyzować pedofilii”. Takie działania nazywają „normalizacją pedofilii”. Warto zauważyć, że podobna retoryka pojawiała się 1973 roku, tuż przed głosowaniem w sprawie usunięcia homoseksualizmu ze spisu chorób psychicznych." Za taki cios poniżej pasa już serio należałby się księdzu jakiś donos do kurii. Pedofilia to krzywdzenie dziecka w homoseksualizm to dobrowolny związek dwojga ludzi. Nawet gdyby pedofil nie krzywdził dziecka w sposób dosłowny to nie rozumiem w jaki sposób jego "związek" z dzieckiem byłby dobrowolny - dziecko nie może o sobie decydować, o ile nie skończyło przynajmniej 15-16 roku życia, a wtedy dzieckiem już nie jest. "Usunięcie pedofilii z listy zaburzeń przyspieszy ten proces i stanie się argumentem do obniżania barier wiekowych, w imię wolności uprawiania seksu." Argument równi pochyłej, to nigdy nie nastąpi, bo żadne argumenty nie przemawiają za tym, aby uznać że pedofilia rzeczywiście nie jest zaburzeniem. O ile bowiem homoseksualista interesuje się po prostu swoją, a nie przeciwną płcią, o tyle pedofil interesuje się dziećmi, czyli młodymi ludźmi nawet nie tyle niezdolnymi do rozrodu, co w ogóle nieprzystosowanymi do kontaktów seksualnych fizycznie, nie wspominając o psychice. Homoseksualizm nikogo nie krzywdzi i kontakty są podejmowane w znacznej mierze dobrowolnie, u pedofili natomiast rzadko jest tak by dzieci same chciały być molestowane. "Ks. prof. Dariusz Oko podaje kapitalny przykład dający wyobrażenie o skali problemu: na 1000 pedofilów 400 to geje. To nie są wyssane z palca cyfry, tylko liczby poparte badaniami naukowymi." Proszę mi więc pokazać te badania, nikt do tej pory tego nie uczynił. Ksiądz Oko powoływał się na instytut Kocha, ale w sprawie epidemiologii AIDS wśród homoseksualistów, a nie w sprawie ich rzekomego udziału w pedofilii. Już samo to jak ustalić czy pedofil był gejem czy nie wydaje się niemożliwe w obiektywnych badaniach. A parę przypadków gdzie akurat ludzie zadeklarowani jako geje dokonywali takich czynów nie zmienia faktu że takich czynów dopuszczali się też heteroseksualiści, a nie pedofile, bo nie trzeba faktycznie cierpieć na to zaburzenie aby molestować dzieci. Nie znam żadnych badań które stwierdzałyby że na 1000 pedofilów 400 pedofilów molestowało WYŁĄCZNIE chłopców i że ci sami pedofile nie popatrzyliby nawet na dziewczynki. Dane księdza Oko w tej sprawie są wyssane z palca, przykro mi. "Jest zatem bardzo prawdopodobne, że środowiskom homoseksualnym będzie bardzo zależało na legalizacji pedofilii." A ja z kolei zauważyłem że niektórzy homoseksualiści są przeciwko pedofilii: http://bernardgaynor.com.au/gay-decision-protects-paedophilia/ Co prawda takie inicjatywy nie są nagminne, co nie znaczy że - z drugiej strony - większość środowisk LGBT nawołuje do legalizacji pedofilii. Takie organizacje są radykalną mniejszością i nie są traktowane poważnie ani przez legislację, ani przez naukowców. "Zatem w interesie środowisk gender jest seksualizacja dzieci, które, dla rozładowania napięcia seksualnego, będą sięgały po pornografię." Tylko że dzieci nie mają libido, nie, dopóki nie wejdą w fazę dorastania. "Niestety, już dziś spory odsetek dzieci (nawet 8-letnich) jest uzależnionych od pornografii." Bajdy na resorach od księdza. W wieku 8 lat niewiele osób ma dokładne pojęcie czym jest seks, poza niejasnym pojęciem że w jego wyniku powstają dzieci. "Liczba ta rośnie wraz z wiekiem i zatrważa skalą rocznego przyrostu oraz tragedią osobistą tych biednych ludzi." To akurat "jest" prawdą, bo statystycznie praktycznie każdy kiedyś widział w życiu pornografię, a sporo ludzi nie poprzestało na pierwszym razie. Prawdziwa nie jest druga część zdania, która sugeruje nijako że to pornografia jako taka, oglądanie jej, a nie uzależnienie od niej jest tragedią osobistą "tych biednych ludzi". Bowiem takich "biednych ludzi" byłby ogrom społeczeństwa. Jak dobrze wiemy większość nie musi mieć racji, ale w tym momencie ksiądz przesadza mówiąc o "osobistej tragedii", jakkolwiek by się nie zapatrywać na pornografię. "Podszedł do mnie w kościele taki mały, 8-letni szkrab. Spojrzał na mnie dużymi, smutnymi oczkami i powiedział cicho: „Proszę mi pomóc”. Zapytałem, czy coś zgubił, a on powiedział smutno: „Nie mogę przestać myśleć o seksie”." To oczywiste że nie może, bo dla takiego szkraba to w dzisiejszych czasach coś nowego. Każdy kto odkrył seks "nie mógł przestać o nim myśleć". Źle się dopiero dzieje gdy ten stan się utrzymuje i zaburza funkcjonowanie człowieka. Domyślam się że chłopak miał wyrzuty sumienia bo był religijny, że nie był faktycznie uzależniony. Dla 9 latka który odkrywa czym jest seks i zarazem pamięta jakiej lekcji na temat seksualności udzielił mu Kościół jest czymś niepojętym dlaczego ciągle musi myśleć o seksie, gdy to przecież grzeszne jest. Czymś naturalnym jest natomiast że ktoś kto zaspokaja swoje libido w ten czy inny sposób NIE myśli cały czas o seksie, bo libido spada. Nie trzeba koniecznie do tego masturbacji czy pornografii - energię seksualną "spalamy" również na zajęcia codzienne, na pasję, hobby, sport. Można ani razu w życiu nie dotykać własnego ciała i być całkowicie zdrowym seksualnie, jednak niezdrowe jest już, gdy się o wszystkim dowiedziało, katować się myślami że ciała nie wolno dotykać, a mimo to czuć pokusę. Podobne parafrazy tego co napisałem można przeczytać dosłownie w każdej książce o psychologii i o seksie i nie jest to wina żadnego "gender" czy "queer", tylko zdrowego podejścia do seksu. Jednak dla takiego "prawdziwego katolika" argument z równi pochyłej zaczął się jeszcze nawet przed "homolobby", bo od "sekslobby", czyli tych wszystkich złych lewaków co sprowadzili na nas rewolucję seksualną :) (Jak gdyby to nie sami "prawacy" ją sprowadzili swoją purytańską bigoterią w tych sprawach, która prowadziła do nerwic na tle seksualnym odkrytych przez freudystów i do wielu innych zaburzeń, tych popularnie dzisiaj nazywanych "parafilii") "I jeszcze raz, błagalnym tonem poprosił: „Proszę mi pomóc”…" Kiedyś, jako młody chłopiec, jeszcze wierzący, też miałem takie problemy i się z nich spowiadałem. Ale potem spytałem sam siebie czemu właściwie Bogu miałaby przeszkadzać czyjaś masturbacja. I doszedłem do wniosku że jedynym która ona może przeszkadzać są ludzie którzy sami nie są w zgodzie z seksualnością, którzy katują sami siebie myślami o piekle z powodu czegoś tak banalnego. Nie mają problemu ci, którzy po prostu nie widzą potrzeby masturbacji - ale ci są w zdecydowanej mniejszości, bowiem dzisiaj, w świecie informacji, każdy już praktycznie wie dużo więcej o swoim ciele niż ludzie kiedyś - którzy nie tyle nie mieli fizycznej możliwości, co po prostu nie pomyśleli że coś takiego jak masturbacja istnieje. Masturbacja nie musi prowadzić do rozwiązłości, do chorób, do przedmiotowego traktowania obiektów westchnień - jednak tak jak magia, jest ZAWSZE jako zło przez Kościół przedstawiana. "Istnieje dziś ogromna potrzeba tworzenia katolickich stowarzyszeń monitorujących treść przekazu medialnego i edukacyjnego kierowanego do dzieci oraz tworzenia katolickich szkół i ośrodków wychowawczych. Warto także, aby powstawały katolickie stowarzyszenia nauczycieli. Potrzeba ożywić przyparafialne duszpasterstwo dzieci (...)" Tylko kto to wszystko zrobi, skoro Kościół traci wiernych, rodzice nie są specjalnie zainteresowani wysyłaniem swoich pociech na siłę do takich szkół, a wywiady z takim księdzem jak Kostrzewa nie nastawiają pozytywnie do Kościoła? "(...) oraz podjąć cenne dla rozwoju duchowego dziecka inicjatywy jak wczesna Komunia Święta czy Wczesne Bierzmowanie." Jeszcze gorzej - dzisiaj powinno się właśnie kłaść nacisk na to, by chrzest, komunia święta i bierzmowanie (choć z tych wszystkich jedynie chrzest jest "właściwym" sakramentem biblijnym a reszta to tylko narzędzia Kościoła do utrzymania przy sobie wiernych) były podejmowane przed ludzi ŚWIADOMIE, a więc dzieci nie powinny w tym brać udziału. Ksiądz nikogo tym nie przekona, a tym bardziej ludzi będących "na granicy", "wierzących niepraktykujących" i innych. To w zasadzie "gadka-szmatka" do "twardego elektoratu", czyli wszystkich którzy mają na tyle pstro w głowie żeby nie dostrzegać że nawet sama Biblia nie uczyła by chrzcić dzieci. "Jak najwcześniejsze udzielenie dzieciom i młodzieży Sakramentów, łask i darów Ducha Świętego, jeszcze zanim staną się ofiarami grzechów i zniewoleń, pomoże im bezpiecznie przejść przez trudny czas dzieciństwa i dorastania." Pozwoli im mniej świadomie otrzymać prezenty komunijne :) Przy Kościele byłem do samego progu dorastania, Sakramenty otrzymałem i wtedy rzeczywiście wierzyłem i jakoś nie czuję by mnie to uchroniło przed naczelnym zagrożeniem o którym ksiądz wspomina na samym początku artykułu, czyli przed rozumem. "Dzisiaj dzieci dojrzewają szybciej niż 20 lat temu, dlatego wcześniej potrzebują pomocy, jakiej udziela Jezus Chrystus obecny w Sakramentach." Tłumaczenie: dzisiaj dzieci szybciej rozmyślają się i odkrywają że religia to wg. niektórych bzdura, że ci inni mogą mieć rację, więc trzeba je wcześniej indoktrynować na "twardy elektorat". Z komentarzy: @myska "Nikt nigdy nie powiedział, że księgi Pisma Świętego zawierające brutalne sceny są przeznaczone dla dzieci i należy im je czytać." Poszedłbym dalej i powiedział że Pisma Świętego w ogóle nie należy dzieciom czytać, bowiem zawiera rzekome prawdy absolutne których dziecko nie potrafi skrytykować. Dlatego najpierw powinno przeczytać Harry'ego Pottera wiedząc że to fikcja, bez tomów zawierających nadmierną przemoc (do bodajże 4 tomu nie znajdziemy drastycznych opisów), a dopiero potem zaznajomić je z Biblią, by mogło w swoim własnym rozumie ocenić wiarygodność dzieła co do którego nie można mieć pewności, czy aby na pewno nie jest choć w części fikcją. @mj "U tych pierwszych." A dlaczego jeśli można wiedzieć? Bo ja mam parę cytacików z Biblii które usprawiedliwiają masakry w imieniu Boga lub "na jego bezpośredni rozkaz", w HP nie znajdzie się ani jeden cytat protagonisty lub dowolnej innej postaci przedstawianej jako dobra, jako autorytet, która nawoływałaby do masakr, zabijania. W rzeczywistości to w Biblii czytamy że dziecko może zostać pogryzione przez dzikie psy na rozkaz Boga jeśli będzie przeklinało, nie w HP, gdzie wszystko się dzieje z winy czarodziejów a nie bezlitosnej i okrutnej wszechpotężnej istoty która "za dobro karze a za dobro wynagradza", jednak niewinnych też potrafi zabić, co widzimy na przykładzie zarzynania przez aniołów pierworodnych w Egipcie. Sprawiedliwy i rychliwy, widzimy, bo karze do 6 pokolenia za grzechy ojców. Zaiste, przykład naśladowania, sam chciałbym być takim "ojcem". W HP rodzice umierają w obronie Harry'ego, a w Biblii Bóg zsyła niepotrzebnie siebie pod postacią swojego Syna i Boga zarazem, żeby "zbawić ludzkość", mimo że wystarczyłoby słowo lub gest by to wszystko się wykonało, ale Bóg musi istotnie przejść krwawą łaźnie żeby pokazać że jest człowiekiem. (ale z serca to już mu woda leci :D) Kto by się wpierw nabawił stanów lękowych: dziecko oglądające którąś z najstraszniejszych części Harry'ego Potter'a (pierwsza - z profesorem Quirrelem, dzieci mają po niej koszmary; druga - z Bazyliszkiem; czy może któraś z ostatnich?), czy dzieci oglądające "Pasję" Mela Gibsona? "Ta pokusa pochodzi od szatana (podobnie jak Twoj "wielki ubaw")" Wszystko co się nie zgadza z katolickim światopoglądem pochodzi od szatana, nie od rozumu, nawet jeśli z tego samego rozumu pochodzą inne, korzystne rzeczy, jak wspomniałby np. ksiądz Heller. On rzekłby też że krytyka religii jest uzasadniona i że możemy jedynie wierzyć, ale zapewne jest opętany szatanem. Stąd mój wielki ubaw - szatan wywołuje u mnie ubaw i "napady rozumu" i księdza Hellera i innych co bardziej "opętanych szatanem" katolików. "Gdy to zrobisz, to zdasz sprawe przed Bogiem i spadna na Ciebie wszystkie grzechy tych dzieci, ktore wynikna z powodu Twojej manipulacji." Och, ileż to dzieci już zwiodłem! Całe... niech no policzę... a chwilę! Ja nie rozmawiam z (innymi) dziećmi o wierze od kiedy skończyłem gimnazjum :< "Bedziesz obarczony tymi ich lekami i tymi ich nieszczesciami, do ktorych przyczynila sie Twoja manipulacja. Uwazaj! Nie udzwigniesz tego brzemienia!" Analogicznie ksiądz który straszy piekłem za masturbację jest winny tych wszystkich nerwic u co bardziej seksualnie niezaspokojonych, a posiadających wyrzuty sumienia z powodu własnej cielesności, i co? Gdybym mógł, jako nauczyciel od edukacji seksualnej, to każdemu nastolatkowi powiedziałbym że masturbacja nie jest złem a odejście od partnera/partnerki kiedy się go nie kocha to najmądrzejsze co można zrobić, bo pozostając w takim związku rani się i siebie i kogoś, dając mu złudną nadzieję, potem budując nieszczęśliwą rodzinę opartą na rutynie a nie na prawdziwym związku, choćby nie wiem jak bardzo się tacy ludzie przyjaźnili, to nie będzie to "całkowicie" udane małżeństwo, gdzie "całkowicie" oznacza "pełne wzajemnego pożądania, komplementarności uczuć a nie płci i więzi emocjonalnej silniejszej niż przyjaźń". Ale rzekłbym też że zdradzanie kogoś kogo się już nie kocha, w chwili gdy jeszcze związek trwa to oszukiwanie tego kogoś, że masturbacja MOŻE prowadzić do zaburzeń, do uzależnienia. I nie czułbym w ogóle wyrzutów sumienia bo wiedziałbym że powiedziałem tym ludziom czystą prawdę - nie zwiodłem ich ani o milimetr, bo tylko sami mogli się zwieść reinterpretując te treści na swoją korzyść. "Lecz diabel zawsze stara sie ukryc. Jako katolik powinienes to wiedziec. A zawsze pod maska "dobra i niewinnosci"!" Maskuje się doskonale bo tacy radykalni katolicy jak Ty wszędzie go widzą - stąd nie wychyla się ponad tłum :) "Szatan zawsze maskuje się dobrem- już od Początku- patrz kuszenie Ewy w Raju." Wąż nie powiedział wtedy że zerwanie jabłka jest "dobre". Wcale nie maskował się dobrem tylko podpowiedział im że "będą wiedzieli to co Bóg", czyli użył ciekawości. I co ciekawe, mówił prawdę, skłamał jedynie mówiąc że "na pewno nie pomrą". To Bóg wtedy zataił przed nimi resztę kary - rzekł bowiem że jeśli zjedzą owoc to będą śmiertelni. Nie powiedział że będą też odróżniać dobro od zła (musiałby bowiem zapewne wyjaśnić co znaczy dobro i zło i wtedy nie musieliby jeść owocu :D) ani że kobiety będą rodzić w bólach, że ludzie będą musieli pracować i że zostaną wygnani z raju. Jak więc widać, pośrednio, jedynie Wąż powiedział całą prawdę (mu znaną, bo nie mógł wiedzieć jaką karę przygotował Bóg za złamanie "zakazu", a tak naprawdę informacji co grozi po spożyciu trucizny) i jedynie jemu "mogło" zależeć na dobru ludzi. Bóg bowiem: a) nie powinien był w ogóle tworzyć drzewa z którego nie wolno spożywać jeśli nie chciałby dopuścić do zjedzenia owocu b) powinien był od początku wyjawić całą prawdę z tego samego powodu co a), jednak Bóg jest zgodnie z tą historią manipulatywnym obskurantem, który jedyne co lubi robić z nudów to testować ludzi, jego marionetki c) nie powinien był pozwolić Wężowi kusić ludzi (najwidoczniej chciał aby kusił, albo nie mógł mu w tym przeszkodzić) d) nie powinien był w ogóle wspominać o drzewie "Bojmy sie takich wariatow: http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:W0854-Hellfest2013_Kiss_69933.JPG" Rzeczywiście, bójmy się muzyków w maskach i w afro. Już myślałem że będzie to jakieś bardziej roztropne zdjęcie, np. jakiegoś transwestyty, mające być uzupełnieniem wywodu nietraktującego o LGBT tylko o zagrożeniach duchowych w pluszakach i gwiazdach rocka, ale po Tobie, mj, nie powinienem był się spodziewać niczego innego. http://www.rainbowfacessupplies.co.uk/ekmps/shops/rainbowfaces/images/ocn-accredited-face-painting-courses-for-levels-1-2-577-p.jpg Uwaga, zagrożenie duchowe! "PS. Powinienes wiedziec o tym, ze w wytworniach muzycznych odbywaja sie satanistyczne rytualy "poblogoslawienia" nowej plyty, gdy wchodzi na rynek, by zniewalac mlodziez (hipnotyzowac ja). Zapewne to samo dotyczy i zabawek, ktore maja takich patronow." http://en.wikipedia.org/wiki/Ship_naming_and_launching Nazywanie statków i rozbijanie butelki szampana o kadłub - zagrożenie duchowe mające zahipnotyzować marynarzy. Znane już od starożytności, ofiarowywanie statków pomyślności bogów - co za pogaństwo, praktykowane jeszcze do dzisiaj! http://preview.tinyurl.com/shipnaming (link w formie "preview", aby nikt się mnie już nie czepiał o żadne wirusy...) @Kama "Ciekawe zjawisko społeczne/psychologiczne wszyscy obrońcy dzieci przed wszechobecną pedofilią w KK nie widzą problemu w laleczkach dla dzieci, które są ubrane jak prostytutki. Hellow... Gdzie tu logika?" Ciekawe że tego problemu nie widział przedtem sam Kościół, który na laleczki Barbie, czyli wyidealizowane księżniczki z konkretną urodą i seksapilem prawie w ogóle nie reagował, jeszcze 20 lat temu. Nie słyszałem żadnego zrzucania winy za pedofilię na Kena i Barbie którym, tak jak dzisiejszym lalkom zresztą, nie "widać" było narządów płciowych. (fabrycznie, można by rzec, lalki posiadały "majtki" ze skóry i nie miały sutków) Dzisiaj laleczki są ubrane tak jak "księżniczki" dzisiejszych czasów - królowe dyskotek, wampy, młodociane gwiazdy rocka, goth lolitki i inne babsztyle które wcale nie grzeszą rozumem bardziej niż kiedyś tamte puste lale. To choroba ponadczasowa, kicz, konsumpcjonizm i konformizm. @Piano Jedyny w miarę merytoryczny komentarz w tej dyskusji o tandetnych zabawkach będących "zagrożeniem duchowym". Raczej estetycznym, ale na to dzieci niestety nie patrzą, bo mają swoje gusta...
anonim2013.10.21 21:46
Jako ojciec XXI wieku zgadzam się prawie z każdym zdaniem z wypowiedzi księdza. Nie zgodzę jedynie ze sloganem, często dziś powtarzanym, że "dzieci dziś szybciej/wcześniej dojrzewają". Nie dojrzewają wcześniej, (chyba, że dojrzewanie traktować niezwykle wąsko, jako zdolność do podjęcia czynności seksualnych). Na dzieci dzisiaj spada niesłychana lawina informacji pozbawionych jakiegokolwiek wartościowania. Dzieci dziś prezentują zatem obycie z wieloma zjawiskami, ale nie dojrzałość w obchodzeniu się z nimi. Trywialnie rzecz ujmując, wiedzą jak użyć siusiaka zanim dowiedzą się do czego służy i co z tego wynika. A to nie jest dojrzałość, bo dojrzałość to rozumne, odpowiedzialne i dobrowolne działanie z przewidywaniem i uznaniem jego konsekwencji. To tyle co do zastrzeżeń; na temat tego czy wielu zna Kiss i czy taki czy inny łomot jest ostatni czy nie szkoda dywagować. Natomiast co wzbudziło od razu mój sprzeciw jeśli chodzi o wspomniane "zabawki" - estetyka. One są po prostu szkaradne. Zarówno w formie jak w barwie, która zresztą mnie dobija - wszystko jest wariacją na temat różu, od majtkowego po odcienie fioletu. Najbardziej kiczowate kolory jakie można sobie wyobrazić, od wiek wieków kojarzące się z zupełnie innymi rzeczami i przybytkami, jakże odległymi od świata dziecka. Jeśli nawet ktoś nie wierzy w inne działania takich zabawek, niech uwierzy w to, bo to udowodnione - naładowanie dzieci, szczególnie dziewczynek takimi zabawkami, niszczy ich zmysł smaku, gust, poczucie harmonii i piękna. A teraz ad personam: @icari80: a jak myślisz dlaczego rodzice kupują gry od 18 lat dzieciom? Czy dlatego, że widzieli wcześniej zagrożenie w postaci złych zabawek i bajek? Przecież kupno jest konsekwencją uprzednio przyjętej postawy! Znam rodziców, których małe dzieci słuchają najbardziej satanistycznych zespołów. Znam rodziców, dzięki którym dzieci już wiedzą co to jest pornografia. Te dzieci są wyposażone we wszystko co tylko pojawi się z serii Monster High. @Domejko: owszem, pamiętam te stragany i te zabawki. Problem w tym, że były one między innymi i miało to działać jak szczepionka - każdy wiedział kim jest diabeł i że jest straszny. Dziś "stragany" uginają się pod ciężarem zabawek diabelskich, pośród których giną te dobre, a cały świat dzieciom zachwala, że to co złe - diabeł, wampir, psychopata - jest cool. @kot1:chodzi przecież o przywoływanie zmarłych, rozmowy z nimi w różnych bezbożnych celach (a są to najczęściej sztuczki diabelskie). Szkoła zaś powinna wychowywać to jasne, ale zrejterowała całkowicie, czy też ją zmuszono - temat na osobną dyskusję. @Columbus_1492: strażak, który krzyczy, żebyś zgasił papierosa nad beczką benzyny, straszy cię, czy słusznie ostrzega? A jak nie będziemy ostrzegać, a Jezusem nie zainteresujemy, to przegramy podwójnie. @Alexiel: dzieciom przejdzie, tak. W coś gorszego, jeszcze bardziej mrocznego i trudniejszego do wykorzenienia.
anonim2013.10.21 22:09
@Anonymus: okropnie manipulujesz, przeinaczasz, gadasz głupoty a przy tym tak się puszysz, nie wiadomo na podstawie czego, że aż się robi mdło. Mimo wszystko nawet miałem ci coś odpisać, ale po prostu rozłożyłeś mnie następującym twierdzeniem: "Nie mają problemu ci, którzy po prostu nie widzą potrzeby masturbacji - ale ci są w zdecydowanej mniejszości, bowiem dzisiaj, w świecie informacji, każdy już praktycznie wie dużo więcej o swoim ciele niż ludzie kiedyś - którzy nie tyle nie mieli fizycznej możliwości, co po prostu nie pomyśleli że coś takiego jak masturbacja istnieje." Czy ty na poważnie twierdzisz, że do odkrycia siusiaka i co się z nim dzieje potrzebowałeś "Gazety Wyborczej", TVN24, CNN, internetu i Zuckerberga?! Czy ty na poważnie twierdzisz, że "ludzie kiedyś" nie mieli pojęcia o istnieniu masturbacji z braku dostępu do wymienionych wyżej mediów?! NIEPRAWDOPODOBNE!!! TY CHYBA MASZ 15 LAT!
anonim2013.10.21 22:40
@NU "Czy ty na poważnie twierdzisz, że do odkrycia siusiaka i co się z nim dzieje potrzebowałeś "Gazety Wyborczej", TVN24, CNN, internetu i Zuckerberga?!" Ależ do odkrycia siusiaka nie, ale gdzieś do 10 roku życia żyłem w błogiej nieświadomości że służy jedynie do siusiania. "Czy ty na poważnie twierdzisz, że "ludzie kiedyś" nie mieli pojęcia o istnieniu masturbacji z braku dostępu do wymienionych wyżej mediów?! " Tak. Świadectwa ludzi z różnych okresów przed erą informacji pokazują że ich znajomość "świntuszenia" zależała od tego w jakim towarzystwie się obracali, itd. itp. Można było być dwudziestoletnią panną i nie mieć pojęcia jak uprawia się seks a co dopiero że jest coś takiego jak masturbacja, albo można było być żołdakiem któremu wszystko odpowiedziano w wojsku. Nie było nawet książek do psychologii, dla wielu młodych ludzi w minionych dziesięcioleciach jedyne rzetelne źródło informacji przed erą internetu. (oczywiście poza samą praktyką, ale szansa że samemu się "coś takiego" zauważy nie jest duża) "NIEPRAWDOPODOBNE!!! TY CHYBA MASZ 15 LAT!" Chyba z raz już się tym chwaliłem na Frondzie, dwadzieścia dwa. "okropnie manipulujesz, przeinaczasz, gadasz głupoty a przy tym tak się puszysz, nie wiadomo na podstawie czego, że aż się robi mdło. Mimo wszystko nawet miałem ci coś odpisać (...)" Więc wykaż: gdzie manipuluję, gdzie przeinaczam, gdzie gadam głupoty? Puszę się bo ksiądz Kostrzewa do dawki rozsądku dolał tutaj z galon głupot i uprzedzeń i to jego należałoby utemperować. Przecież jak ktoś w kucykach Pony widzi diabła to już serio z nim coś nie tak, ale to może szatan mi podpowiada? Na zasadzie takiej paranoi wszystko co Ci nie odpowiada możesz nazwać szatanem i nic już nie będzie obiektywne poza tymi paroma strzępami informacji o świecie na które każdy MUSI się zgodzić niezależnie od swojego światopoglądu - a będzie tego mało, skoro ksiądz plecie duby smalone nie obejrzawszy najwidoczniej ani jednego odcinka krytykowanych bajek, czy nie podając przykładów bajek w swoich twierdzeniach. A ja wiem czym te bajki są, czym jest HP i jestem w stanie poświadczyć wiedzą. To ja tu jestem ekspertem, nie ksiądz - który choćby nie wiem jak się spączkował i jakiej teologii by nie wymyślił to nie potrafi uczciwie skrytykować tych bajek o które mu chodzi nie obejrzawszy ich. Z komentarzy do innych: "Przecież kupno jest konsekwencją uprzednio przyjętej postawy!" Nierzadko bywa tak, że rodzice zabierają dzieci na koncerty (sam jestem notorycznie świadkiem dzieci noszonych "na barana" na wielu...), ale tu chodziło o gry komputerowe a nie koncerty. Z koncertów często nawet sama młodzież nie jest w stanie wywnioskować o czym ktoś śpiewa bo tak się drze, więc zagrożenia nie ma; gorzej z grami, gdzie przemoc bywa bardzo jawna. "Znam rodziców, dzięki którym dzieci już wiedzą co to jest pornografia." Och, znam nawet takiego chłopaka który powiedział o tym swojej kuzynce i niemal rówieśniczce, w dzieciństwie. To ja. Tak bywa z dziećmi - przekazują wiedzę dalej, podekscytowane. I dzisiaj jest normalną dziewczyną, pracującą w wolontariacie i spotykającą się z jednym chłopakiem który zdobył jej serce tym, że jej pomaga w owym wolontariacie. Dalej chadza na imprezy, bawi się, ale przy tym nie ubiera się jak "wamp", a z lalkami takimi jak "Monster High" miała już styczność, tylko dużo wcześniej, bo z lalkami Barbie. I nie wyrosła na pustą dziewczynę, mimo że rodzice nie są jakoś specjalnie wierzący, a i sama nie chodzi do kościoła za często. Nie wiem jak tam reszta młodzieży, ale powszechność informacji wymusza dalsze informowanie - czym seks grozi itd. Kiedyś polegano raczej na dyskrecji - czyli na nadziei że do końca wieku pokwitania pociechy nie dowiedzą się czym jest seks.
anonim2013.10.21 22:44
Niestety, ale ks. Kostrzewa ma po prostu rację. Niedawno byłam u znajomych, którzy mają dwie urocze córeczki. Starsza, ośmiolatka, miała parę miesięcy temu urodziny. No i, oczywiście, otrzymała w prezencie kilka puzzli z Monster High, do tego książeczki do wpisywania z serii potworowej rodzinki... Czarno-fioletowo-różowe koszmarki przedstawiające nienaturalne postaci wampirzyc, ubrane w dziwne, wyzywające stroje, które dotychczas widziałam jedynie na prostytutkach okupujących drogi na wylotówkach i obsługujących kierowców TIRów. Książeczki pełne pytań o stroje, które nosi czytelniczka, o ich marki (oczywiście z najwyższej półki), kosmetyki itp. Przekaz jednoznaczny - "Maleńka, masz wyglądać jak mała dziwka, a jedyne co ma być dla ciebie ważne, to jak się ubrać, aby tak wyglądać." Ojciec tych dziewczynek stwierdził, że od czasu, gdy te straszydła pojawiły się w domu, to ich córka zrobiła się "dziwna". Małomówna, unikająca ich, niekontaktowa. Dziewczynka w pewnym momencie weszła do pokoju, coś tam bąknęła i nawet nie przywitała się, chociaż zawsze to robiła i uciekła do swojego pokoju. Zdziwiłam się, bo przy poprzedniej wizycie zachowywała się zupełnie inaczej. "Sama widzisz" - skomentował to ojciec. "No widzę" - odparłam. - "Co masz zamiar z tym zrobić?" "Wydaję mi się, że jest taka od czasu, gdy dostała te Monster High" "No to trzeba je wyrzucić" "No ale wiesz... potem w szkole nie będzie mogła się nimi pochwalić przed koleżankami" "Ty ją wychowujesz, czy koleżanki?" "No ja... OK... pomożesz mi?" "Jak?" "Wyrzucić to wszystko" "Nie ma sprawy" Rodzice poszli do pokoju dziewczynki, i przynieśli stamtąd cały stos tych puzzli, książeczek, jakieś zabaweczki. Wpakowaliśmy to do dużego worka na śmieci i wywiozłam. W domu puzzle ze wszystkich pudełek wymieszałam, zalałam wodą, co spowodowało odklejenie się obrazków od tekturek. Po totalnej masakrze puzzli i przepuszczeniu reszty przez niszczarkę, wszystko wylądowało na śmietniku. Następnego dnia pojechałam do sklepu z zabawkami i kupiłam inne puzzle. Bajecznie kolorowe, z wesołymi obrazkami. Znalazłam też równie kolorowe książeczki do wklejanek, które ta dziewczynka lubiła. Pojechałam do znajomego i powiedziałam, że to zamiast tego szkaradztwa, bo jedna sprawa to pozbawić ją koszmarków, a druga dać jej coś fajnego w zamian. Parę dni później, jej ojciec do mnie zadzwonił z podziękowaniami i powiedział, że córce bardzo się spodobało to, co dostarczyłam, a co najważniejsze... że "odżyła". Że stało się tak, jakbym im jakiegoś upiora z domu wypędziła. I to są właśnie sprawy, o których m.in. ks. Kostrzewa wspomina...
anonim2013.10.21 22:55
człowiek przybity gwoździami do krzyża też budzi przerażenie
anonim2013.10.22 8:02
@Kropelka Ja u siebie pozwalam aby dzieci czytały Harrego Pottera, Zmierzch itp. Młodsze oglądają te "sezony" modnych bajek. Wiem że wpływ szkoły też robi swoje. Narazie jestem nastawiony aby im tłumaczyć i podsuwać inne wartościowe rzeczy. I naprawdę patrząc na zachowanie moich pociech, nie wiem czy nie robię kardynalnego błędu. Wszak trucizna to trucizna. Czuję jak złość we mnie rośnie i naprawdę nie wiem jak ją mam ukierunkować, aby wygrać z tym zagrożeniem. Nie wiem czy w przyszłości nie przyjdzie mi się przyznać, że moja tolerancja spowodowała zatrucie dzieci okultyzmem i innymi błędnymi trendami. Na chwilę obecną jedyne co czuję to BEZRADNOŚĆ wobec skali zjawiska opisanego przez księdza w tekście powyżej.
anonim2013.10.22 9:48
Anonymus napisz książkę może ktoś przeczyta. Tych tekstów niestety mało kto.
anonim2013.10.22 16:57
@Kamykowa* Nie mam czasu ani chęci by napisać całej książki na temat nagonki księży, egzorcystów i radykalnej części środowiska katolickiego na najbardziej nawet niewinne przejawy kultury; nie warto zresztą nawet. Na ten temat wystarczy felieton albo esej, który powinien zamknąć usta ludziom takim jak ksiądz Kostrzewa, do czasu aż spoważnieją i przyznają się sami przed sobą że to czym się zajmują to szarlataneria, szukanie kozłów ofiarnych i straszenie ludzi by zbijać na tym "kapitał duchowy", albo aż zastosują się do wymogów merytorycznej dyskusji i zaczną wystawiać recenzje poszczególnym bajkom, wcześniej je przeczytawszy/obejrzawszy. W co nie wierzę że do tej pory uczyniono - że choćby jeden ksiądz potępiający Harry Pottera, jak Posacki, przeczytał go od deski do deski, nie mówiąc o zrozumieniu treści. Oglądałem nawet prezentację księdza Kostrzewy pt. "Odebrać dziecku niewinność?". Jego podejście do tematu cechuje się tak niesamowitą tendencyjnością, jak wszystkich księży-egzorcystów z syndromem paranoi lub histerii, że nawet grę w której, co prawda, występują symbole okultystyczne i zło jako takie, potrafi wszystko przedstawić na opak. Mowa o "Diablo". Mogę się dowiedzieć że w Harrym Potterze dobro jest przedstawiane jako zło a zło jako dobro, a w "Diablo" gracz steruje bohaterem pomagającym siłom zła! Przecież to tak jakbym przeczytał okładkę (gdyby taka była) Pana Tadeusza i zrozumiał że książka opowiada o dobrych Rosjanach walczących ze złymi Polakami! PS. Myślałem już żeby pisać na Frondzie bloga i żeby ci, którym skacze ciśnienie jak widzą moje komentarze nie musieli nawet na nie spoglądać, ale póki co nie mam na niego pomysłu.
anonim2013.10.24 22:09
Idźcie spać, zamiast o pierdoły się kłócić.
anonim2013.10.25 11:51
Samo poszukiwanie szatanów do wrzucenia na płonący stos - oczywiście zabawne do granic możliwości. Nie zapomnę wielkiego szału na informowanie o brutalności w grach komputerowych (daawno jeszcze temu kiedy komputery i rynek gier był w powijakach). Jako dziecko wychowane na wczesnym commodore i przechodzące przez szczeble informatyzacji wraz z rozwojem jej historii miałem okazję grać we wszystkie mordobicia jakie znalazłem (oczywiście miny moich katolickich rodziców były jednoznaczne i wkrótce wtyczka była wyciągnięta z gniazdka). Co powodowało jedynie, ze w "zakazane tytuły" grałem częściej. Dziś - człowiek po 30tce, rodzina, dziecko, u znajomych z którymi grałem też wszystko w porządku (a będzie tego kilkadziesiąt osób). Jakoś się przepowiednie o tym, ze zostanę mordercą nie sprawdziły. Jednak zgodzę się z pewną sprawą - mianowicie próbą "marketingowania" dzieci od najmłodszego. Dzieci najszybciej łapią tricki marketingowe - gdyż nie są na nie odporne. Wyrastanie w takiej atmosferze czysto konsumpcyjnej (i do tego koniecznie odpowiednio brandowanej) nie wydaje mi się czymś zdrowym. Ale to już rola rodzica, żeby był to w stanie dziecku wytłumaczyć niezależnie od tego czym sie bawi. Zrzucanie winy na zabawki bez przypatrzenia się sobie i swoim działaniom jako rodzica jest tylko tanią wymówką i łatwym sposobem dla pazernych rodziców, żeby powiedzieli o sobie, że sa dobrymi rodzicami "bo pozbawili dziecka lalki-potworka". A co do samego już okultyzmu to kwituję to uśmiechem od ucha do ucha z wyszczerzeniem jedynek.
anonim2013.10.26 19:30
Zwracam Redakcji uwagę na błąd językowy w śródtytule: "deprYwacja" - «stan wywołany brakiem możliwości zaspokojenia istotnej potrzeby lub popędu»; "deprAwacja" - «sprowadzenie kogoś z uczciwej drogi, szerzenie zgorszenia»
anonim2014.04.15 16:31
Polecam Behemoth, warto wspierać polskie zespoły.
anonim2016.06.26 1:11
Cóż, jeżeli dzieci wolą oglądać bajki niż iść do kościoła, radziłbym uatrakcyjnić msze i wyplenić pedofilię, zamiast po prostu gnoić konkurencję. Trochę kultury.