Ks. prof. Robert Skrzypczak: Karol Wojtyła na Soborze - zdjęcie
22.01.20, 16:30

Ks. prof. Robert Skrzypczak: Karol Wojtyła na Soborze

9

ks. Robert Skrzypczak

Ojciec soborowy z Krakowa

 

Wyszukiwanie śladów aktywności krakowskiego biskupa w wielotomowej edycji łacińskiej dokumentacji prac uczestników Soboru dawało mi smak przedzierania się przez puszczę amazońską w poszukiwaniu skarbu, zwłaszcza że w wielu miejscach musiałem używać noża do przecinania stronic. Nikt tam przede mną nie ośmielał się wdzierać. Im bardziej wczytywałem się w te nieznane teksty, tym mocniej czułem znaczenie słów pozostawionych przez Jana Pawła II w jego Testamencie: „Jako biskup, który uczestniczył w soborowym wydarzeniu od pierwszego do ostatniego dnia, pragnę powierzyć to wielkie dziedzictwo wszystkim, którzy do jego realizacji są i będą w przyszłości powołani. Sam zaś dziękuję Wiecznemu Pasterzowi za to, że pozwolił mi tej wielkiej sprawie służyć w ciągu wszystkich lat mego pontyfikatu”.

Wojtyła należy do tych, których wkład w Sobór był wyjątkowy, bogaty w sensie ilościowym oraz szczególnie bogaty i różnorodny na poziomie doktrynalnym. Biskupi polscy, zwłaszcza w drugiej części prac soborowych, uznali go za swego oficjalnego reprezentanta, o ile nie lidera, powierzając mu prawo do zabierania głosu w imieniu ich wszystkich. Nie ma wielu ojców soborowych, którzy by zabierali głos na Zgromadzeniu Ogólnym z równą częstotliwością co krakowski biskup. Wśród ponad dwóch tysięcy uczestników inauguracji soboru w 1962 r. było 24 polskich biskupów, w tym 42-letni Karol Wojtyła. Innym polskim hierarchom władze komunistyczne odmówiły paszportu. Wojtyła miał więc wielkie szczęście: mógł uczestniczyć we wszystkich zgromadzeniach soborowych, podczas których – mimo wielkiej sławy prymasa Stefana Wyszyńskiego – ukazał się przed dostojnikami kościelnymi jako człowiek niezwykle zdolny, inteligentny i wykształcony.

Sobór Watykański II odbył się w czterech sesjach, od 11 października 1962 r. do 8 grudnia 1965. Biskup Karol Wojtyła podczas wszystkich tych sesji soborowych zabrał głos 24 razy. Osiem razy przemawiał na posiedzeniach plenarnych, a także przedłożył w Sekretariacie Soboru 16 interwencji pisemnych. Miał wpływ na różne dokumenty, lecz główny jego wkład w sobór wiąże się z tym, co ostatecznie stało się Konstytucją duszpasterską o Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes.

Wojtyła nie od razu zyskał uznanie uczestników Vaticanum II. Znamienne są notatki, jakie poczynił Yves Congar, francuski dominikanin, w opublikowanym kilka lat temu Mon Journal du Concile. Jeden z wpisów z 1962 roku zawiera wzmiankę o „jakimś Polaku”, który przemawiał w auli Bazyliki św. Piotra. Rok później Congar jest już trochę bardziej precyzyjny, zwracając uwagę na „pewnego polskiego biskupa”. Okazja do bliższego poznania Wojtyły nadarzyła się Congarowi na początku 1965 roku, gdy obaj znaleźli się w komisji teologicznej pracującej nad Konstytucją duszpasterską o Kościele w świecie współczesnym. Wówczas francuski teolog pozwolił sobie na zgoła inną refleksję: „Wojtyła zrobił znakomite wrażenie. Ma dominującą osobowość. W jego osobie jest jakieś ożywienie, magnetyczna siła, profetyczna moc, pełna pokoju i nie do odparcia”. Po latach przyznał, że tamten „miał jakiś charyzmat, którego oddziaływaniu trudno się oprzeć”.

Inny ekspert soboru, jezuita o. Henri de Lubac, wspominał: „Przy tej właśnie okazji [redagowania Gaudium et spes] spotkałem go po raz pierwszy. I śmiem stwierdzić, że natychmiast porozumieliśmy się do tego stopnia, by wspólnie reagować na pojawiające się problemy”. „Nie potrzeba było zbyt długo się przyglądać – przyznawał – by odkryć w nim osobowość najwyższej próby”.

Stefan Swieżawski, powołany przez Pawła VI na jednego ze świeckich audytorów soborowych, tak przedstawiał pojawienie się Wojtyły w środowisku watykańskim: „Zobaczyłem, że abp Wojtyła wnosi do Kościoła coś bardzo wielkiego. Był pierwszym i być może jedynym z biskupów polskich, w którym na soborze widziano nie tylko świadectwo cierpienia uciśnionego przez komunizm Kościoła w Polsce, ale dostrzeżono, że wnosi on zupełnie nowe, świeże, ożywcze wartości do Kościoła powszechnego, nowe spojrzenie, nowe doświadczenie”.

Wydaje się niemal oczywiste, iż nie mielibyśmy w 1978 roku Papieża Polaka, gdyby wcześniej biskup Karol Wojtyła nie dostał paszportu do Rzymu i nie wziął udziału w obradach Vaticanum II. Bez udziału w soborze byłby postacią mało znaną, niemającą większych szans wyboru na Stolicę Piotrową. To sobór wyniósł do godności papieskiej tego człowieka, którego wcześniej uwiódł i ukształtował.

 

16 października 1978 roku na tron Piotrowy wstąpił posoborowy katolik z niezwykłą zdolnością syntezy skutków Vaticanum II oraz ich oceny. Synteza ta już od pierwszych dni pontyfikatu objęła – o ile można tak powiedzieć – dwa różne style duszpasterskie Kościoła: zachodni i wschodni, wynikające z odmiennego doświadczenia wiary. Posoborowy Kościół na Zachodzie był zdominowany przez pragnienie przeżycia odnowy jako przełomu, co skupiło się na dążeniu do zastąpienia dotychczasowego, potrydenckiego chrześcijaństwa nowym, opartym na prymacie ewangelizacyjnej formacji oraz działaniu na rzecz ubogich. Przy czym rozumiano to jako zadanie tworzenia od podstaw przemyślanych na nowo struktur, przygotowujących chrześcijan świadomych i uformowanych, patrzących z wyraźną niechęcią na religijność ludową i masową, która kojarzyła się z pobożnością nieprzystającą do nowych czasów. To dążenie do zignorowania doświadczenia ostatnich kilku stuleci historii kościelnej miało znamiona teologicznego fundamentalizmu. Tymczasem Jan Paweł II wniósł do Kościoła powszechnego doświadczenie oraz duszpasterski model Kościoła polskiego, Kościoła bardziej wschodniego niż zachodniego, a wraz z nim przywiązanie do przeszłości i traktowanie historii jako orędzia wiary oraz zbiorowego zdumienia nad cudem przeżycia i ocalenia; temat radykalizmu wiary przeżywanej w perspektywie męczeństwa; silne zakorzenienie Kościoła w narodzie oraz dowartościowanie pobożności ludowej, kultu maryjnego i tzw. katolicyzmu sanktuaryjnego.

Zachodnia opinia publiczna z trudem pojmowała liczne paradoksy obecne bezkonfliktowo w osobie Jana Pawła II. Czasami uznawany był za „umiarkowanego progresistę”, czasem za „radykalnego konserwatystę”, uchodził jednocześnie za walczącego antykomunistę i przyjaciela ubogich; nonkonformistę i liberała; wyrafinowanego myśliciela i papieża ludowej pobożności; wroga pontyfikalnego splendoru i bezkompromisowego monarchę; zaangażowanego w losy świata pasterza i niezainteresowanego polityką mistyka. Ta wielowymiarowość Jana Pawła II nie pozostawała bez wpływu na proponowaną przezeń nową syntezę rozumienia soboru oraz życia w Kościele posoborowym. Było to o tyle ważne, że poprzednie pontyfikaty takiej syntezy nie wypracowały. Tymczasem duszpasterski projekt Wojtyły był kompletny. Co więcej, obejmował skrajności: duszpasterstwo tradycyjne i nową ewangelizację, pamięć o chrześcijańskiej historii i otwartość na pluralizm nowoczesnego świata. Kościół dla Jana Pawła II jawił się po prostu jako owoc i obszar działania Ducha Świętego, zatem wszystkie jego wymiary i przejawy należało szanować i dokarmiać. Chrześcijaństwo XX i XXI wieku ma prawo, uważał wbrew konserwatywnym krytykom, tętnić życiem w mnogości swych odmian i winno być przeżywane w wymiarze osobowym, lecz jednocześnie nie może utracić swej rangi i możliwości oddziaływania społecznego, na co krzywo patrzyli progresiści, winno także liczyć się z wrażliwością i oczekiwaniami ludzi, ale nigdy za cenę dopasowania się do mody czy opinii większości.

Styl tego papieża jako człowieka wiary, który się modli, cierpi, sprawuje liturgię i głosi Ewangelię, nie był strategią autopromocji, ale ikoną tego, co chciał, aby urzeczywistniło się w całym Kościele. W sobie ukazał i urzeczywistnił model posoborowego chrześcijanina, naznaczonego charyzmatyczną siłą świętości. Niemniej już u progu jego papieskiej misji towarzyszyła mu świadomość, że – jak mówił - „wbrew temu, co głoszono tu i ówdzie, bynajmniej nie znajdujemy się już »poza Vaticanum II«. Myślę, że powoli wchodzimy dopiero w okres jego realizacji”.

 

 

Ks. Robert Skrzypczak, KAROL WOJTYŁA NA SOBORZE WATYKAŃSKIM II. Zbiór wystąpień w wersji łacińsko-polskiej”, Centrum Myśli Jana Pawła II w Warszawie, Warszawa 2011; wydanie nowe, poszerzone: Wydawnictwo AA, Wydawnictwo UKSW, Warszawa-Kraków 2020.

Komentarze (9):

mir2020.01.23 8:54
miki mausa ma na głowie jeszcze z małym pomponikiem teraz to pomponik jest wiekszy od całej czapy
BiegunkaProrocza2020.01.23 8:40
Karol człowiek który podtarł się jeżem.
andrzejhahn32020.01.23 4:27
wojtyla to parszywa kreatura koscielna i dlatego SRAM NA TEGO koscielnego PASTUCHA
Katolicka Kretynizacja Polski2020.01.22 19:24
co mnie obchodzi jakiś wojtyła! dla większości to gnojek który krył pedofilów w sutannach...
KATOLIK2020.01.22 18:45
Oj to ksiądz Skrzypczak zrobił prawdziwą antyreklamę Janowi Pawłowi II. Już coraz odważniej mówi się że sobór watykański II był katastrofą dla Kościoła, a tu ks.Skrzypczak oświadcza, że to Karol Wojtyła odgrywał wielką rolę w jego drugiej części. Z tego wynika, że do zgubnej rewolucji w Kościele przyczynił się nie kto inny, ale "nasz papież".
Wstyd mi ze ten papież był Polakiem 2020.01.22 18:25
Autorytet Jana Pawła 2 kuleje, szczególnie wśród młodych ludzi. Kult jednostki, tj Wojtyły mija i minie. Wszystko przez jego chore, zacofane poglądy na temat roli kobiet, homoseksualistów oraz antykoncepcji a jego największym grzechem jest świadome zamiatanie afer pedofilskich pod dywan. Jan Paweł 2 z jednej strony chciał uchodzić za człowieka pełnego cnot, afiszował się z dziećmi przed kamerami a z drugiej strony krył pedofilów a nawet awansowanych ich na wyższe stanowiska kościelne. Po prostu obrzydliwa hipokryzja. Ten człowiek nigdy nie powinien być kanonizowany. Zreszta duchownym, którzy się temu sprzeciwiali była długa lista.
Pokolenie JPII2020.01.22 17:35
Janie Pawle II Wielki, Święty Rodaku i Patronie naszej Polskiej Ojczyzny jak i całej Europy, Módl się za nami wszystkimi, szczególnie zaś, za chorych bluźnierców bo nie wiedzą co czynią. Bogarodzico Dziewico, weź w opiekę Twój lud, umocnij nas w wierze, uproś łaskę nawrócenia i Dary Ducha Świętego oraz Błogosławieństwo i Miłosierdzie Boże, amen. Pomódlmy się teraz i za bluźniących Bogu i Kościołowi.
Szatan (pisane z wielkiej litery)2020.01.23 9:47
Prosisz obrońcę pedofilów i oszustów o opiekę?
Marek212020.01.22 17:02
Wojtyła na sobór był, ale broń Boże się nim nie zaciągał........