Ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr dla Frondy: Ojciec Siepsiak na manowcach progresywizmu - zdjęcie
06.07.19, 15:00

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr dla Frondy: Ojciec Siepsiak na manowcach progresywizmu

97

W ubiegłym roku polski Episkopat wydał wytyczne do Amoris laetitia. Kluczową sprawę Komunii świętej dla rozwodników pominięto. Publicyści ostrzegali wówczas, że otwiera to drogę do kompletnego chaosu doktrynalnego w Polsce. Okazuje się, że tak się już stało. Znany jezuita ojciec Jacek Siepsiak w wywiadzie dla Holistic.news powiedział otwarcie, że rozwodników można dopuszczać do Komunii - i nie trzeba utrzymywać nakazu św. Jana Pawła II o życiu w czystości. Według ojca Siepsiaka skoro polscy biskupi nie zajęli stanowiska w tej sprawie, to należy iść za wytycznymi papieża, a te są - jego zdaniem - zupełnie jasne. Czy jest tak w istocie? O to zapytaliśmy ks. prof. Pawła Bortkiewicza TChr.

 

 

Fronda.pl: Czy rzeczywiście wytyczne są jasne? To znaczy czy możemy stwierdzić, że Urząd Nauczycielski Kościoła katolickiego postanowił autorytatywnie, iż nie obowiązuje już nauczanie św. Jana Pawła II i odwieczna Tradycja - i rozwodnicy w nowych związkach naprawdę mogą przystępować do Komunii świętej?

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr: Próbując zachować standardy dyplomatycznej odpowiedzi, powiedziałbym, że owe wytyczne Franciszka nie są jasne. Mówiąc mniej dyplomatycznie, problemem obecnego pontyfikatu są dwie warstwy – samego nauczania, które jest wybitnie niejednoznaczne, często podawane w formie kolokwialnej, medialnej, anegdotycznej i warstwa druga – interpretacji tego nauczania. Okazuje się, że ten styl stanowi wręcz metodę działania. Wygląda to mniej więcej tek: papież coś przekazuje. Pojawiają się pytania do Autora, czyli papieża. Ale ten odsyła do innych osób, czyli do interpretatorów. I to oni, w zależności od siły głosu, od pozycji w Kościele, od możliwości oddziaływania kreują wykładnię tego nauczania. Dokonuje się zmiana ról, ale przez to też możliwość zmiany rozumienia Urzędu Nauczycielskiego Kościoła. W tej chwili to już nie jest tak, że Roma locuta, causa finita, ale na przykład Germania locuta, causa finita. Mówiąc jeszcze dobitniej, czasem mam wrażenie, że chcąc poszukać odpowiedzi na bieżące wątpliwości, muszę sięgnąć do wypowiedzi kardynałów Kaspera, Marxa, Cupicha, Baldisseriego, Schönborna czy Hummesa. Otóż niezależnie od tego stanu rzeczy trzeba powiedzieć, że od strony eklezjalnej, teologicznej jest on bez znaczenia. Całe kolegium kardynałów-progresistów nie może zmienić nauczania Chrystusa Pana. A to nauczanie jest dobitnie wyłożone w dokumentach św. Jana Pawła II. Ono pozostaje niezmiennie aktualne.

 

Czy w sytuacji, w której polscy biskupi nie zajęli żadnego formalnego stanowiska, nie należy raczej trzymać się Tradycji niż niepewnych interpretacyjnie dokumentów papieża Franciszka?

Staram się zrozumieć polskich biskupów. Jeśli spojrzymy na polaryzację episkopatów i Kościołów lokalnych, to możemy mówić o dualizmie, schizmie, podziale… I tutaj każdy głos: „tak – tak”, „nie – nie” wpisuje się w obszary podziału. W tej perspektywie rozumiem wstrzemięźliwość Episkopatu Polski. Ale ani słowami, ani milczeniem nie da się zaczarować rzeczywistości. A rzeczywistość jest naznaczona już istniejącym podziałem. Żyjemy w czasach, w których świadomość tego stanu rzeczy jest. Nie tylko wśród teologów czy duchowieństwa. W tej sytuacji potrzebny jest wyraźny głos. Powiedziałbym tak: można wskazać, że nauczanie Franciszka zachęca nas do bardzo konkretnego, osobistego, empatycznego podejścia. Ale w tym podejściu, w terapii i procesie ozdrowieńczym potrzebne są niezmiennie te same normy, zasady, reguły. A tych dostarcza nauczanie św. Jana Pawła II. I dlatego, połączmy to wezwanie pastoralne Franciszka z głębią wiary i praktyką moralną św. Jana Pawła II. W przeciwnym wypadku okażemy się bardzo empatyczni i otwarci, tak jak … przepraszam – szarlatani.

 

Jeszcze do niedawna w wystąpieniach konserwatywnych hierarchów prawdziwym "locus communis" było wskazywanie, że linia podziału w Kościele przebiega na linii Odry. Okazuje się, że spór doktrynalny jest już w Polsce. Jakie widzi Ksiądz Profesor perspektywy na jego rozwiązanie? Czy polscy biskupi wobec ewidentnie powstającego chaosu nie powinni jednak zająć wyraźniejszego stanowiska?

Ta linia była nie do utrzymania. Jakiś czas temu wywołałem swoim wywiadem w „Do Rzeczy” na temat niektórych wypowiedzi generała jezuitów małą burzę. Wśród zarzutów pojawiły się też głosy dwóch progresywnych wykładowców z Krakowa – filozofa przyrody i teologa. Zarzucali mi konserwatyzm, brak otwarcia na nowe tendencje, uporczywe trzymanie się skostniałego obiektywizmu. Dlaczego o tym wspominam? Bo żaden z ich argumentów nie jest do utrzymania. I jestem przekonany, że w gruncie rzeczy – ci ludzie o tym wiedzą. Co zatem decyduje o progresizmie? Jestem przekonany, że chęć bycia oryginalnym, wypłynięcia – nie na głębię, ale na powierzchnię. Oczywiście, motywacja jest inna – zaangażowanie w ratowanie marginesów, tworzenie szpitala polowego, miłosierdzie mylone z „religią nieszczęśliwych”, jak to określał Tischner. Ale to jest pozór… Warto by go było zdemaskować, tworząc realne debaty teologiczne i medialne. Ale debaty prawdziwie merytoryczne, rzetelne, bazujące na argumentach. Drugą natomiast sprawą, jednak w istocie pierwszorzędną – jest głos księży biskupów. Nie ośmielę się tego rozwijać, ale przywołam tekst, który głęboko mi zapadł w pamięć, serce i sumienie: „Wobec norm moralnych, które zabraniają popełniania czynów wewnętrznie złych, nie ma dla nikogo żadnych przywilejów ani wyjątków. Nie ma żadnego znaczenia, czy ktoś jest władcą świata, czy ostatnim „nędzarzem” na tej ziemi: wobec wymogów moralnych wszyscy jesteśmy absolutnie równi”. To oczywiście św. Jan Paweł II i jego „Veritatis splendor” skrzętnie przemilczane w obecnym przepowiadaniu Franciszka.

 

Rozwodnicy to tylko jeden z tematów. W Kościele katolickim toczy się intensywna debata na temat oceny homoseksualizmu, moralności seksualnej w ogóle, sensu celibatu, roli kobiet w Kościele. Możliwe są duże zmiany. Mam wrażenie, że w Kościele katolickim w Polsce tych tematów się nie dyskutuje, a jeżeli już - to w stylu o. Siepsiaka, to znaczy ogłaszania "ex cathedra", że zmiany są - i już. Czy nasze wycofanie z debaty nie grozi w przyszłości bardzo poważnymi perturbacjami doktrynalnymi i duszpasterskimi?

Wracam raz jeszcze do myśli o potrzebie poważnej debaty. Ona nie jest łatwa, z wielu względów. Niektóre z tych tematów grożą ostracyzmem środowiskowym, społecznym, politycznym. Znamy kazus Rocco Buttiglione w Komisji Europejskiej przed laty. Znamy sytuację monografii „Homoseksualizm. Przegląd światowych badań i analiz”, która nie mogła się ukazać w prestiżowym wydawnictwie naukowym, ze względów pozamerytorycznych. Wiemy, jakie są trendy ducha czasu. Tyle tylko, że ten prąd ducha czasu wywiewa czasem racjonalność myślenia. Nie oskarżajmy wyłącznie jezuitów. Pewien dominikanin ostatnio zaistniał na rynku medialnym postulatem rozbudowanego duszpasterstwa dla „osób LGBT”. Przepraszam, ale czy mamy duszpasterstwo „osób C2H5OH”? Czy też mamy duszpasterstwo alkoholików? A jeśli mamy to duszpasterstwo alkoholików, to czy jego celem jest terapia, czy utrzymywanie alkoholików w dobrym samopoczuciu? Kochani alkoholicy, pijcie na umór i pamiętajcie, że Pan Bóg was kocha? Zdaję sobie sprawę, że kogoś urażą te słowa, ale mnie obraża mówienie o „osobach LGBT”. Skoro jednak ten język zaczyna się rozszerzać, to jest to sygnał, że dokonują się zmiany w mentalności i trzeba temu przeciwdziałać.

 

Ojciec Siepsiak nie jest wyjątkiem. Od dłuższego czasu środowiska części jezuitów i dominikanów zgrupowanych wokół liberalnych pism głoszą także konieczność zmiany nauczania w sprawie homoseksualizmu. Mamy do czynienia ze zwartą grupą progresistów. Czy ten problem da się rozwiązać i przywołać harcowników do porządku, czy też w obecnej sytuacji kościelno-politycznej w ocenie Księdza Profesora będzie trzeba nadal tolerować takie działania?

W swoich polemikach z jezuitami przywoływałem i pragnę to podtrzymać mój szacunek, wdzięczność i pamięć o przyjaźniach od lat zawartych. Niemniej, to, co się dzieje w części tego środowiska musi budzić zdziwienie i niepokój. Czasem mam wrażenie, że pojedyncze mało odpowiedzialne osoby, bazując na znaku firmowym, na renomie zakonu, na jego dokonaniach chcę dowieść tego, że – skoro mówię wam to ja, jezuita, to jest to prawda objawiona. Otóż to nie jest żadna prawda.

Na pewno pojawia się tu problem dyscypliny zakonnej, ale to oczywiście sprawa wewnętrzna szacownego Towarzystwa Jezusowego. Wydaje się jednak, że czasem może się pojawić możliwość interwencji, choćby w postaci rozmowy władz Kościoła w Polsce z przedstawicielami danej redakcji, portalu itp. To nie jest sprawa cenzury. To jest kwestia odpowiedzialności za przekaz wiary. Rolą biskupów jest przecież umacnianie braci swoich w wierze…

 

Rozmawiał Paweł Chmielewski

Komentarze (97):

leszczyna2019.07.8 23:16
"Każdy głos: "tak-tak", "nie-nie" wpisuje się w obszary podziału". To niebywałe, wszak tak w Kazaniu na Górze polecił Pan Jezus. Chciał podziału? Gdyby dziś wystąpił z tymi słowami, gdzie by Mu miejsce pokazali wpływowi nauczyciele wiary w naszym Kościele?
poPO=szambo i dno2019.07.8 13:52
kolejny KONSEKROWANY DEBIL seplesniak jakiś!!! nie ma czym błysnąć to głupotą!!!
tolo2019.07.7 22:59
Z pasterzami - obrońcami Konstytucji i grożącymi suspensą za niechęć do migrantów, jak Polak sprawa musi się rypnąć
Durczykiewicz2019.07.7 12:23
Niestety, przestaję powoli wierzyć obecnemu papieżowi, ufać w to, że jego słowa są prawdę, a ostatnio przyznaję niechętnie nawet go słucham. Właśnie przed chwilą na Anioł Pański papież znów nawołuje do poszerzenia korytarzy dla uchodźców, ale nie wspomni, że w wielu miejscach chrześcijanie są zabijani, mówi, że ludzie giną, ale nie mówi "chrześcijanie". Z okazji 75 rocznicy bitwy pod Monte Cassino na obchody tej rocznicy do Rzymu zjechały tysiące Polaków, w tym młodzi harcerze, była uroczysta Msza w Bazylice św.Piotra. Papież był w swoim mieszkaniu, nie uczestniczył ani w uroczystościach na Monte Cassino, ani w Bazylice, nie spotkał się z Polakami. Wiem, że papież nie jest tylko dla Polaków, to oczywiste, ale czy nie jest tak, że papież nas po prostu pomija. Pytam od Amoris laetitra znajomego księdza, który bierze spisuje zeznania ludzi chcących otrzymać stwierdzenie o nieważnnym zawarciu małżeństwa, czy papież wysłał dokładniejsze wytyczne, jak traktować rozwodników w nowych związkach. Nie ma takich. Co to za papież, który w tak ważnej kwestii jak przyjmowanie Ciała i Krwi Pana Jezusa WPROWADZA CHAOS??? DOKĄD ZMIERZA KOŚCIÓŁ KATOLICKI, KSIĘŻE PAWLE??!! GDZIE NAS PROWADZICIE, WY KSIĘŻA, POD WODZĄ PAPIEŻA FRANCISZKA??
leszczyna2019.07.8 23:30
Stwierdzenie nieważności małżeństwa to przykrywka dla rozwodów, z reguły ktoś o to występuje, gdy ma innego partnera i chce się pozbyć tego, z którym zawarł małżeństwo. Przecież ślub nie jest pokątny, jest ksiądz jego urzędowym świadkiem i co, nieważne małżeństwo błogosławi podczas nieważnej czy ważnej Eucharystii? Może zaczną się wnioski o unieważnienie chrztu albo kapłaństwa?
Likc2019.07.7 2:31
Jak ktoś nie wie gdzie prawda: https://www.youtube.com/watch?v=ImshKQynqD0
zatroskany2019.07.6 23:00
U jezuitów jeszcze do "niedawna" obowiązywało prawo czystości krwi.... jakiej ?
Hanna2019.07.6 22:21
No właśnie , a cóż to za persona jezuita Siepsiak- nawet bez imienia więc nie jestem pewna czy to ten z Wrocławia z duszpasterstwa Solidarności.Jezuici i dominikanie-szkoda słów
ect2019.07.6 22:40
Utożsamianie zachowań kilku osób z cała wspólnotą jest nieuczciwe, ponieważ jest niezgodne z prawdą.
Zenon2019.07.6 21:20
Kolejny jezuicki celebryta!! Czy ktoś zrobi porządek w tym zgromadzeniu !!??
WalSierpowymiPoMordzieBiskupaPókiNieOdklepie2019.07.6 20:27
Przestępcze brudy kleruchaczy codziennie wyłażą na wierzch. Słabsi palą sutanny albo walą sobie w łeb z pistoletów. Medialne arcy-pasożyty obrzucają się błotem i szczekają na siebie. Czekam na oficjalne, organizowane przez episkopat mordobicia klechów w kisielu i w oktagonie. W kisielu - ci pedałowaci, dewianci, pedofile i zwykłe cioty. W oktagonie spaślaki w typie Dydycza i freaki jak ten Oko o gębie Frankensteina po zderzeniu z kombajnem zbożowym. Medialny magnat doktor Rydzyk na pewno będzie chciał puszczać te walki klechów w trwamskiej telewizji. Wywali różańcowe pierdy i transmisje mszy z pustych kościołów a walkę Jędraszewskiego z Paetzem pokaże! Będzie co oglądać, radiomaryjne jędze i gazetopolscy dewoci popuszczą z emocji fotele i wersalki
z Bródna2019.07.6 18:17
Początek był na temat, kulturalny, ale to był początek. Zjawił się szmaciarz Albert z dzielnicowym rozejrzał się po blogach czy aby tego "z Bródna" nie ma i dawaj .... wylał swoj ateistyczny szajs. Nie tylko on. Taka to jest odwaga szmaciarzy. Wpadają z gnojem i sądzą, że zrobią tym jakąś różnice. Typowa psychoza, kliniczny przypadek. Ostrożnie szmaciarze jak przełykacie własną slinę - zatrujecie się własnym jadem.
Albert2019.07.6 18:49
Przeceniasz swoje znaczenie.
ja2019.07.6 19:35
Ha ha ha Słowiczkowi wydaje się że jest fajne i elokwentne :) Weź leki poyebie :D
Albert2019.07.6 17:28
Nie wiem, co to za jeden ten Siepsiak i czym podpadł, że jest rzekomo na manowcach progresywizmu (i w sumie mało mnie to interesuje), ale wiem natomiast, że każdy kleruchacz jest na manowcach rozumu. Kiedyś osoby upośledzone były przymusowo sterylizowane, dziś to samo należy zastosować w stosunku do ludzkich odpadów w koloratkach. Ich także powinny obowiązywać regulacje dotyczące utylizacji odpadów wielkogabarytowych.
michu2019.07.6 18:02
Ciekawe jakby ktoś wyszedł z taką propozycją wobec innych środowisk ;)
Albert2019.07.6 18:49
Inne środowiska nie zasłużyły na bezwarunkowe przetworzenie na paszę dla świń.
michu2019.07.6 20:36
Może to zależy w czyjej ocenie ;)
M.2019.07.7 22:12
Fundamentalistyczni ateiści wymordowali w samym XX wieku od 6,5 do 10 mln osób.
Albert2019.07.8 8:55
Masz na myśli oczywiście chrześcijan, którzy mordowali w imię ideologii nazistowskiej lub komunistycznej, prawda?
leszczyna2019.07.8 23:46
Ja mam na myśli np. Mao Tse-tunga. Zaliczasz go do chrześcijan?
Albert2019.07.9 11:13
Zaliczasz Mao Tse-tunga do fundamenalistycznych ateistów? Może pora wrócić do szkoły.
ect2019.07.6 19:32
Gdyby ktoś wyszedł z taka propozycja wobec środowisk LGBT to zadziałaby się wówczas wielka niesprawiedliwość i dyskryminacja.
GM2019.07.6 17:10
Myślę że największą powszechną plagą są rozwody, związki na kocią łapę, ludzie toną w grzechu i nawet się tym nie przejmują. KK powinien robić WSZYSTKO aby to powstrzymać, bić na alarm, mówić jasno, jak JPII. Społeczeństwo zanurzone w szambie utonie
Albert2019.07.6 17:29
"mówić jasno, jak JPII" JPII to przeżytek, dziś lepiej mówi JPIII.
BiegunkaProrocza2019.07.7 1:04
BŁOGOSŁAWIONE SŁOWA. SZCZEGÓLNIE TE O SZAMBIE. OTO JEST PROROCTWO: BIEGUNKA TRWA - w 1456 r. - POLSKA URATOWAŁA EUROPĘ PRZED ZALEWEM BIEGUNKI UPŁAWOWEJ - w 1896 r. POLSKA URATOWAŁA EUROPĘ PRZED ZALEWEM OWSIKÓW - w 2027 r. POLSKA URATUJE ŚWIAT PRZED NIETRZYMANIEM MOCZU BÓB HORROR I WŁOSZCZYZNA !! KACZYŃSKI JEST PANEM POLSKI, PAWŁOWICZ KRÓLOWĄ POLSKI - POLACY TO MĄDRY NARÓD - SURCHRUM CORBA !
anonim2019.07.6 16:44
ePiSkopat niech lepiej się weźmie za pedofilów w koloratkach i pazernego rydzyka!
ect2019.07.6 16:59
Dzielnicowy najchętniej czyimś raczkami wysługiwałby się, a najlepiej aby udało mu się podzielić i skłócić, a tu nic.
kumaty2019.07.7 8:41
Pamiętaj, że jesteś dla nas anonimowy, ale nie dla Boga. Przyjdzie ci za te haniebne słowa odpowiedzieć.
Reline2019.07.6 16:39
Jest ksiądz niekonsekwentny. Mamy duszpasterstwa, które nie są nakierowane na zerwanie z grzechem, np duszpasterstwa dla związków niesakramentalnych. Dlatego nie wiem, dlaczego ksiądz Bortkiewicz się dziwi, że homoseksualiści chcą duszpasterstw dla sodomitów? Wszyscy widzą, że zasada: "„Wobec norm moralnych, które zabraniają popełniania czynów wewnętrznie złych, nie ma dla nikogo żadnych przywilejów ani wyjątków." nie odnosi się do rozwodników w nowych związkach, bo one cieszą się wyjątkowymi przywilejami i NIKT nie wzywa ich do nawrócenia, ale nawet zachęca do życia w grzechu, gdy w związku takim pojawią się dzieci. Zrobiliście wyłom w zasadach moralnych dla rozwodników w nowych związkach, dlatego teraz inni grzesznicy żądają tego samego podejścia dla siebie!
michu2019.07.6 18:00
Słusznie niedługo złodzieje i killerzy będą chcieli swego duszpasterstwa ;)
ect2019.07.8 9:37
Michu Pan Jezus ze złodziejem i zdrajcom siedział przy jednym stole w Wieczerniku, choć nie było Mu z pewnością łatwo. On przyszedł do wszystkich grzeszników i KK też ma taką misję. Na dobrą sprawę, gdybyśmy tak dobrze o sobie pomyśleli, to znalazłaby się jakaś kategoria grzeszników do której z powodzeniem moglibyśmy należeć.Nie w wiem jak Tobie ale mnie przydałoby się duszpasterstwo z powodu różnych słabości.
ect2019.07.6 19:38
Duszpasterstwo dla osób żyjących w związkach niesakramentalnych jest nakierowane na troskę o te osoby, czyli także na nawrócenie, zerwanie z grzechem. Nie wiem na jakiej podstawie wydajesz taki osąd.
Reline2019.07.6 20:33
Na takiej podstawie, że nie wzywa się do zerwania takich związków - czyli na nawrócenie - gdy urodzą się w nich dzieci. A nawet gdy nie ma dzieci to też nie widać, by takie związki były nakłaniane do nawrócenia, bo wtedy usprawiedliwia się ich trwanie np. takimi przyczynami, jak wspólny dom, dług staż, choroba partnera. czyli do śmierci mają zagwarantowane prawo do wspólnego życia bez ślubu.
Palindrom2019.07.6 22:39
O czym ty pieprzysz? O krowie z dwiema głowami?
ect2019.07.8 9:43
Jesteś w błędzie Reline. Duszpasterstwo osób żyjących w związkach niesakramentalnych nastawione jest na duchową pomoc tym osobom. KK modli się za te osoby, stara się zachęcić te osoby do modlitwy, wskazywać drogę do nawrócenia i powrotu do pełniejszej jedności z Kościołem.
Reline2019.07.8 15:32
Jak rozumiesz "duchową pomoc" dla niesakramentalnych? Czy w duszpasterstwach dla niesakramentalnych wzywa się ich do porzucenia grzechu i odejścia od nieślubnego partnera? Jeśli tego się nie robi, to duszpasterstwa są tylko tzw. "ciepłą przystanią" (jak to nazwał ks.Dziewiecki), a nie drogą do nawrócenia.
ect2019.07.8 18:15
Duszpasterstwo to rekolekcje, spotkania, modlitwa, różnego rodzaju terapie, rozmowy, sakrament pokuty. Można to sobie nazwać też "ciepłą przystanią". To wszystko ma jednak na celu pomoc w powrocie do zdrowej sytuacji, na tyle zdrowej na ile jest ona w konkretnym związku możliwa, bo są to bardzo pogmatwane i trudne sprawy. Być może czasami potrzebna jest też taka "ciepła przystań" na jakiś czas, aby bezdomny, poraniony, pogubiony w samym sobie grzeszny człowiek zatrzymał się, zobaczył lepiej, zaczerpnął z Bożego źródła i nabrał sił w drogę do normalności. Samarytanka mieszkająca w grzesznym związku z mężczyzną, który nie był jej mężem zatrzymała się przy studni Jakubowej na spokojną, szczerą rozmowę z Jezusem, choć dla ludzi postronnych było to nie do przyjęcia i ta rozmowa odmieniła ją, była początkiem nowej drogi. Podobnie rozmawia Pan Jezus z innymi grzesznikami, np., z kobietą, która pochwycono na cudzołóstwie, czy pozwał namaścić swoje nogi olejkiem jawnogrzesznicy. Nie znam dokładnie kontekstu tego określenia ks.. Dziewieckiego, ale "ciepła przystań" nie musi oznaczać przyzwolenia na grzech. Duszpasterstwo osób żyjących w związkach niesakramentalnych wspiera te osoby w drodze do nawrócenia, taki jest cel tego duszpasterstwa.
Mirek2019.07.7 15:48
Naprawdę nie widzisz różnicy? Czy nie chcesz? Osoby żyjące w związkach niesakramentalnych nie chodzą po ulicach domagając się żeby wszyscy ich akceptowali i kochali za to że żyją w grzechu. ... LGBT- te określenie to jest określenie ideologiczne. Tak jakby za PRL miało być osobne duszpasterstwo dla komunistów. Owszem Duszpasterstwo może być dla osób homoseksualnych, które walczą ze swoją skłonnością. Chca z niej wyjść i nie chcą jej rozszerzać.
Reline2019.07.7 16:49
Chyba nie zrozumiałeś mojego komentarza. Ks.Bortkiewicz stwierdził, że celem wszystkich duszspasterstw jest wzywanie do nawrócenia, a sodomici nie chcą się nawracać, więc nie ma sensu tworzyć takiego duszpasterstwa, które nie spełnia swojego zadania. Jednak ks.Bortkiewicz nie zauważył, że takie same ułomne duszpasterstwa są organizowane dla rozwodników w nowych związkach . Niesakramentalni nie chodzą po ulicach, ale też chcą by ich kochać z ich grzechem.
Gamberro2019.07.7 22:00
Dobre , faktycznie jest tu jakaś niespójność. przeciez wiadomo ,ze nie żyją jak ;brat z siostrą, więc po co to popierać, najpierw zrywam z partnerem i dopiero, duszpasterstwo , ale na zasadzie terapii. no i spowiedż oczywiście.
ect2019.07.8 10:55
Gemberro niespójność jest w Twoim komentarzu. Skąd ty możesz takie rzeczy wiedzieć, kto w jakich relacjach w takim związku żyje? Jaką masz pewność, że "nie żyją jak brat z siostrą"?
Gamberro2019.07.8 11:39
Dobra, jedna para na sto zgodzę się, ale większość nie. to arcytrudne zadanie , wiem coś o tym. Pozdrawiam.
ect2019.07.8 12:10
Nie wiesz ile par na ile żyje w ten sposób, bo nie możesz tego wiedzieć. Arcytrudne takie życie jest z pewnością ale przy pomocy łaski Bożej możliwe. Źródłem mocy, świętości i przemiany nie jest nasze serce ale sam Pan Bóg. Jeżeli człowiek otwiera się na działanie Boga może oczekiwać dosłownie cudów.
Reline2019.07.8 19:49
Życie "jak brat z siostrą" nie jest żadnym nawróceniem. Takie osoby nadal żyją nie z tą osobą, której ślubowały wierność, miłość, uczciwość i dozgonne życie razem. To nadal życie w grzechu.
ect2019.07.9 12:15
Reline może się mylę, ale czasami odnoszę wrażenie, że jesteś osobą, która w osobisty sposób jest dotknięta z powodu tego problemu i dlatego trudno Ci zrozumieć takie rozwiązanie które proponuje Kościół, być może związane to jest jakoś z osobistym poczuciem krzywdy. Nie wiem, mocno zastanawia mnie Twoja opinia i modlę się w Twojej intencji, modlę się w tej sprawie.Trudno jest też dyskutować akurat na ten temat bardzo ogólnie nie znając konkretnej sytuacji, bo powody rozwodów są bardzo różne i nowe sytuacje w jakiej znajdują się teraz te wszystkie osoby są też trudne. To są bardzo indywidualne decyzje moralne i nie każda z tych sytuacji będzie tak jednoznaczna jak to uporczywie nazywasz.
Reline2019.07.9 15:27
ect: to rozwiązanie, które zaproponowano w familiaris consortio jest sprzeczne z wcześniejszą nauką Kościoła. Jeśli go nie znasz, to rzeczywiście może być Ci trudno zrozumieć moje komentarze. Przez 2000 lat Kościół nie usprawiedliwiał życia z innym partnerem, niż ślubny małżonek ze względu na wychowanie dzieci, ani nie tworzył szczególnych duszpasterstw dla tej grupy osób. Co więcej, wejście w kolejny zwiazek w czasie trwania małżeństwa było traktowane jak bigamia i zagrożone ekskomuniką, którą zlikwidowano w 1983 roku gdy wszedł nowy Kodeks Prawa Kanonicznego. I jakie owoce przyniosło poluzowanie dyscypliny w stosunku do rozwodników w nowych zwiazkach? Otóż takie, że jest ich coraz więcej. Czyli było to złe rozwiązanie, sprzeczne z wcześniejszą nauką z Bożym zakazem rozwodów i nowych związków. Prawo Boże jest jednoznaczne i nigdzie nie mówi, że można żyć z kimś innym niż małżonek bo "sytuacje są różne". Tak-tak, Nie-nie, a co nadto od złego pochodzi.
ect2019.07.9 16:57
Rozwody są plagą współczesnego świata i źródło tych problemów nie tkwi w nauczaniu Kościoła, ponieważ Kościół do tej pory jednoznacznie nazywał zło po imieniu, nigdy nie usprawiedliwiał rozwodów czego dowodem jest niemożność przyjmowania komunii św. przez osoby żyjące w powtórnych związkach. Papież jJan Paweł II nie poszedł pod tym względem na ustępstwa. Znam bardzo dobrze dokument, który wspominasz. Nie chodzi w nim o "poluzowanie dyscypliny". Chodzi tu głównie o dobro dzieci. Nie można utożsamiać życia "jak brat z siostrą" z życiem w grzechu ciężkim, choć wiadomo, że nie jest to do końca zdrowa sytuacja.
Reline2019.07.9 21:39
JPI I poszedł na ustępstwa - sprawdź jakie było wczesniej nauczanie, bo bez tego dyskusja jest jałowa. zycie jak brat z siostrą nigdy nie było argumentem do udzielania Komunii. To wymysł FC, a to co nazywasz "dobrem dzieci" nazywano kiedyś gorszeniem dzieci przez rodziców żyjących razem bez slubu..
ect2019.07.9 23:05
Tak, dyskusja staje się jałowa.Zobacz co powypisywałeś w swoich wcześniejszych komentarzach, bzdury zwyczajne, aby za wszelką cenę "udowodnić" jakie herezje wprowadził Jan Paweł II. Należysz już do jakiegoś lepszego kościoła?
ect2019.07.8 10:50
Do Reline: Nieprawdziwe jest stwierdzenie, że homoseksualiści nie chcą się nawracać. To generalizowanie, podobnie jak to, że księża są pedofilami. Znane są świadectwa osób homoseksualnych, które zmieniły swoje zachowania z powodu pracy nad sobą, współpracy z psychologiem lub uzdrowienia. Gdyby duszpasterstwa tego typu nie spełniało swojej roli, to można byłoby pójść dalej i stwierdzić że nie ma sensu nauczanie Kościoła, bo grzesznicy nie chcą się nawracać. Wszędzie, zarówno pośród osób homoseksualnych, osób żyjących w związkach niesakramentalnych, w Kościele czy w świecie, są ludzie, którzy uważają się za doskonałych i z powodu swojej pychy nie chcą nawrócenia, ale są również tacy, którzy otwarci są na zmiany i nawracają się. A skąd Ty wiesz, czy "niesakramentalni" chcą by kochać ich grzech? Być może niektórzy tak chcą, ale często oni sami wypowiadają się, że źle im z grzechem, że cierpią z tego powodu i szukają drogi do zmiany. Zbyt łatwo uogólniasz, homoseksualny nie zawsze oznacza żyjący w grzechu podobnie jak osoby po rozwodzie nie zawsze cierpią z powodu własnej winy.
Reline2019.07.8 15:39
do ect; to ks.Bortkiewicz zasugerował, że duszpasterstwa dla homoseksualistów nie są potrzebne, więc nie rozumiem dlaczego ze mną prowadzisz dyskusję i zarzucasz różne rzeczy. Jeśli ktoś chce się nawrócić to nie jest mu potrzebne szczególne duszpasterstwo: złodziejowi duszpasterstwo dla złodziei, mordercy duszpasterstwo dla morderców itp. Wiem z różnych źródeł, że duszpasterstwa dla niesakramentalnych nie są nakierowane na ich nawrócenie , więc są zbędne, albo nawet szkodliwe. I tyle w temacie.
ect2019.07.9 12:20
A ja wiem ze źródeł Kościoła, że takie duszpasterstwo są dużą pomocą dla tych osób i mam takie samo prawo do dyskusji jak Ty, ponieważ dlatego jest forum. Idąc za Twoim sposobem myślenia można byłoby napisać, że Ty czepiasz się nauki Kościoła i próbujesz ją podważać.
Reline2019.07.9 15:31
Nauka Kościoła przez 2000 lat w sprawie drugich związków zawieranych w czasie trwania ważnego małżeństwa sakramentalnego była inna niż po wejściu w życie Familiaris Consortio. Podważam to, co wprowadziła adhortacja FC, bo jest niespójna z wcześniejszym nauczaniem KK.
ect2019.07.9 18:58
Papież w Familiaris consortio nie zmienia nauki Kościoła odnośnie związków niesakramentalnych. Współmałżonek, który opuścił męża lub żonę i żyje w powtórnym związku popełnia cudzołóstwo i nie może przystępować do Komunii św., chyba że zmieni swoje postępowanie i nawróci się. Ze względu na wychowania dzieci w powtórnym związku, gdy te dzieci już są, osoby te mogą zająć się wspólnie ich wychowaniem (przez wzgląd na dobro tych dzieci) ale nie powinny podejmować współżycia seksualnego, ponieważ popełniają cudzołóstwo. Gdyby prawdą było to co piszesz chyba w innym komentarzu, ze plaga rozwodów jest z powodu "poluzowania dyscypliny" to plaga ta powinna rozpocząć się po wydaniu dokumentu papieskiego. Jest to bardzo mocne uproszczenie, ponieważ źródeł tych należy dopatrywać się we współczesnym świecie zupełnie gdzieś indziej.
Reline2019.07.9 21:33
Jak zatem wytłumaczysz, że przez 2000 lat było inne nauczanie, a dopiero od 38 jest możliwość rozgrzeszania rozwodników w nowych zwiazkach? Czy chcesz powiedzieć, że przez 20 wieków KK się mylił i zbyt surowo traktował osoby mające kolejnego nieślubnego partnera?
ect2019.07.10 9:02
Kościół nie mylił się i papież Jan Paweł II też się nie mylił. Życie w nowym związku po rozwodzie tak jak mąż z żoną jest grzechem, dlatego osoby te nie otrzymują rozgrzeszenia i nie mogą przystępować do Komunii św. Kościół nie traktował i nie traktuje zbyt surowo nieślubnego partnera. Taki jest wymóg Chrystusa i jeśli ktoś odrzuca nauczanie Jezusa może mieć pretensje tylko do siebie a nie do Kościoła. W FC papież ma na uwadze dobro dzieci z nowych związków ale wspólne wychowanie tych dzieci nie jest równoznaczne z prawem do życia w związku partnerskim na takich samych prawach jak mąż z żoną. Teraz już rozumiem dlaczego nie chcesz zauważyć i przyjąć do świadomości tej prostej informacji, dlaczego z takim uporem krytykujesz nauczanie papieża Jana Pawła II podważając tym samym nauczanie Kościoła. Dokonaliście rozłamu w Kościele i mimo powrotu do niego znów dzielicie.
Reline2019.07.10 15:35
Nie wiem do kogo piszesz "dokonaliści rozłamu w Kościele"? O co Ci chodzi? Jeśli ktoś zmienił nauczanie to niestety Jan Paweł II. Nie chcesz tego przyjąć do wiadomości, ani zapoznać się z wcześniejszym nauczaniem. Twoja strata.
ect2019.07.10 15:53
Dużo zdrowia życzę!
ect2019.07.10 6:41
Reline potwierdzasz swoimi wpisami, że miał racje papież z powodu ekskomuniki nałożonej na Lefebra i jego zwolenników. Wprawdzie dziś Wasza sytuacja w Kościele zmieniła się, ale zacietrzewienie i nienawiść do papieża pozostała.
Reline2019.07.10 15:40
Bardzo dziwne, wydawało mi się że prowadzimy kulturalną dyskusję o rozwodnikach w nowych związkach, a Ty wyjeżdżasz z ekskomuniką na abp. Lefebvra??? Co ma piernik do wiatraka?Sorry, ale zarzucanie mi zacietrzewienia w sytuacji, gdy tylko przedstawiam wcześniejsze nauczanie Kościoła świadczy, że nie ma sensu prowadzić z Tobą dyskusji. żegnam.
ect2019.07.10 15:58
Wszystkiego najlepszego na Twojej drodze!
ect2019.07.6 16:14
Ewangelia Jezusa przetrwała już tyle wieków. Przetrwała ideologię Marksa, Hitlera, tyle różnych dziwnych i szkodliwych dla ludzi ideologii. Przetrwała epokę Oświecenia i rewolucję francuską; tylu heretyków i niekoniecznie świętych papieży. Myślę, że przetrwa też progresistów, tęczowych biskupów i ideologię środowisk LGBT Przetrwała tak długo, bo nie są to tylko puste i złudne słowa. To Dobra Nowina o wielkiej miłości Boga do ludzi, który własnego Syna posłał na świat dla zbawieniu grzeszników.
Michał Pasierb 2019.07.6 16:32
Co daj BOŻE .Amen
Albert2019.07.6 19:19
A potem przybił go do krzyża. Faktycznie, miłosierny ten wasz bóg, że mucha nie siada.
ect2019.07.6 19:40
Tak może pisać tylko ktoś, kto nie ma pojęcia o miłości ofiarnej.
Albert2019.07.6 20:04
Wyjaśnij zatem to pojęcie.
ect2019.07.6 22:34
To jest cytat z Twojego komentarza: "Kiedyś osoby upośledzone były przymusowo sterylizowane, dziś to samo należy zastosować w stosunku do ludzkich odpadów w koloratkach. Ich także powinny obowiązywać regulacje dotyczące utylizacji odpadów wielkogabarytowych." Pan Jezus powiedział kiedyś: "Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, was nie poszarpały (Mt 7,6). Być może przyjdzie taki czas w Twoim życiu, że sam zapragniesz poznać tę prawdę o miłości miłosiernej Boga i wtedy będziesz szukał, ale teraz nie jesteś tego w stanie pojąć.
Grzegorz2019.07.7 8:34
Gdyby było tak jak mówisz to nie byłoby takich postaci jak Św. Brat Albert Chmielowski czy Św. Jan Bosko
Albert2019.07.7 11:27
Jeśli ktoś uważa, że Bóg jest miłosierny, to znaczy, że nigdy nie miał Biblii w ręku. A to oznacza, że nie mamy o czym rozmawiać.
ect2019.07.8 9:28
No przecież piszę wyżej, że nie jesteś tego w stanie teraz pojąć i dlatego zgadzam się z Tobą, że rzeczywiście "nie mamy o czym mówić".
Albert2019.07.8 15:38
Prosiłem o wyjaśnienie. Jak widać, nie potrafisz tego zrobić zasłaniając się jakimiś bzdurnymi wykrętami. Wszystko na ten temat.
ect2019.07.8 17:29
Postawiłeś mnie w kącie. A Twoje oburzenie poraża mnie.
Albert2019.07.9 11:12
Oburzenie? Raczej rozbawienie. Jak typowy katolik masz wiele do powiedzenia, tyle tylko, że jest to lanie wody i bicie piany pozbawione jakichkolwiek konkretów.
ect2019.07.9 16:35
Ooo, gdyby tak ktoś policzył moje i Twoje literki we wszystkich komentarzach na Frondzie pod wszystkimi Twoimi nickami, to wyszłoby, że jesteś dużo lepszy ode mnie w ilości "do powiedzenia". Ja piszę z przekonania więc nie zależy mi na ilości, Ty musisz się spieszyć, bo Ci płacą. A gdyby tak wziąć pod uwagę treść, to Twoje komentarze pieniłyby się dużo lepiej. Jesteś najkrócej pisząc lepszy.
katolicki obserwator2019.07.6 16:13
Niestety, mamy obecnie AntyKościół w naszym Kościele - dominuje on u dominikanów, jezuitow (jak działają fałszywi prorocy - 80 procent ich wypowiedzi to dobre treści, nawet piękne - teksty biblijne na przykład, ale pozostałe procenty to jad, trucizna. Wsączają truciznę pod zasłoną pięknych treści - np. Szustak, Siepsiak, .Zielinski. Można ich poznać również po tym, że promują celebrytów, maja parcie na szkł o - kreują się ekspertami w każdej dziedzinie ( Programy Q& A - pytania i odpowiedzi).
Rozbawiony! 2019.07.6 16:47
Żarty sobie robisz mówiąc ,że pajace pokroju Szustaka, bufona Siepsiaka wydobywają z siebie jakieś jak to ująłeś "piękne treści". Prostacko gimnazjalna składnia pełna slangu i co rusz herezje to te piękno? Pięknie i mądrze to mówi Ojciec Pelanowski. Posłuchaj a zrozumiesz jak można przecudnie używać polskiego języka i z jaką mocą głosić Słowo Boże!
Nuk2019.07.8 18:30
Pełna Zgoda !
Kil2019.07.8 18:31
Gonić tych Fałszywych Charyzmatyków !!!
PODPISZ2019.07.6 16:07
citizengo.org/pl/node/171937
michu2019.07.6 15:03
Skąd przeciętny katolik ma wiedzieć który z nich ma rację?? Wiadomo, że najważniejsze jest nauczanie papieża.
Cool2019.07.6 15:48
Spoko, myślący katolik będzie wiedział, kto ma rację i wie też, że nauczanie Papieża nie jest najważniejsze.
michu2019.07.6 18:26
Tak mówią tzw starokatolicy po I Soborze Watykańskim ;).
anonim2019.07.6 15:49
słuchaj swego serca, odpowiedź znajdziesz w modlitwie
michu2019.07.6 17:57
Jego nauka wymaga właściwej interpretacji.
Palindrom2019.07.6 22:36
Ksiądz Misiak też słuchał się własnego serca i własnych modlitw.
ect2019.07.6 16:00
Wiadomo, że najważniejsze jest nauczanie Pana Jezusa. Katolik nie powinien poprzestawać na przeciętności.
michu2019.07.6 18:27
Nauka Pana Jezusa musi być właśćiwie interpretowana bo można popaść w protestantyzm ;)
ect2019.07.6 19:29
Michu dyskutowaliśmy już na temat interpretacji nauki Pana Jezusa dość wyczerpująco.
Katolik2019.07.7 8:36
Protestantyzm jest bliżej nauki Jezusa niż katolicyzm. Tam na zbawienie trzeba sobie zasłużyć życiem według nauk Jezusa, a nie kupić sobie zbawienie za pieniądze. Tak na marginesie: nie jestem protestantem
ect2019.07.7 9:08
Więc tak na marginesie dopowiem Ci, że według nauki protestantów na zbawienie nie trzeba sobie zasługiwać dobrymi uczynkami. To nie ironia pod Twoim adresem, oni naprawdę tak uczą.
michu2019.07.7 10:06
Protestanci różnią się miedzy sobą co innego luteranie a co innego np kalwini (u nich szczególnie mocno jest podkreślana predestynacja).
Katolik2019.07.7 16:30
I co w tym złego że oni tak uczą. Nie widzę w tym nic zdrożnego. Jestem wychowany w wierze katolickiej. Już jako nastolatek miałem wątpliwości ,czy bezmyślne klepanie litanii ma jakiś sens. Nie będę jednak w wieku podeszłym zmieniał religii, bo uważam że wszystkie religie bez wyjątku mają niewiele wspólnego z Bogiem. Służą tylko duchownym i politykom.
ect2019.07.8 9:22
Nie twierdzę, ze to czego oni uczą jest "zdrożne", mój komentarz jest tylko odpowiedzią na Twój wcześniejszy komentarz, ze u protestantów "na zbawienie trzeba sobie zasłużyć". Rozumiem, że piszesz o swoim "bezmyślnym klepaniu litanii", bo w głowie innych nie siedzisz. Prawdziwa modlitwa w KK polega na osobistej, głębokiej relacji z Bogiem, na przebywaniu z Nim, chodzeniu w Jego obecności. To otwarcie serca na obecnego Boga i współpraca z Jego łaską, która może przemieniać serce człowieka, ba może nawet jego bezmyślne czasami "klepanie litanii" przy dobrej woli służenia Bogu przemienić z czasem w taką właśnie prawdziwą modlitwę jak piszę wyżej. Pan Bóg nie dokona jednak najmniejszej zmiany w naszej duszy przy zamkniętym na Niego sercu i przy naszym uporze, przy braku dobrej woli.
anonim2019.07.6 17:04
ważne jest nauczanie Pana Jezusa!
michu2019.07.6 17:58
Ktoś musi właściwie interpretować Jego nauczanie. Inaczej protestanci będą to robić i inaczej jehowcy np
M.2019.07.7 21:51
Gdyby zawsze najważniejsze było nauczanie papieża to za Jana XXII sądziłby Pan za papieżem, że dusze po śmierci nie oglądają Boga od raz po śmierci ale dopiero po Sądzie Ostatecznym. Jednak faktycznie byłby Pan w błędzie (jeszcze nie w herezji, bo zdogmatyzowano tę prawdę dopiero podczas następnego pontyfikatu). Jako katolicy wierzymy w prawdy absolutne, a nie relatywne. Papież musi się podporządkować prawdom wiary zawartym w Piśmie Świętym i Tradycji, wiążemu nauczaniu swoich poprzedników. To nauczanie przemawia na niekorzyść Franciszka, faktycznie dokonuje nad nim sądu.