24.12.18, 19:30

Ks. prof. Dariusz Oko: Lewacka antycywilizacja w natarciu

Luiza Dołęgowska, Fronda.pl: Cywilizacja śmierci - czy pod tą nazwą kryją się działania, które dzisiaj mają swoje odwzorowanie w czynach i słowach w Europie, a szczególnie w państwach zachodnich?

Ks. prof. Dariusz Oko: Poprzez doświadczenia i kontakt z tysiącami ludzi, z którymi stykam się podczas wykładów, którzy czytają moje książki, z księżmi pracującymi w wielu krajach, mogę z pewnością stwierdzić: widzimy z jednej strony umieranie Europy, a z drugiej - ekspansję islamu, we wszystkich zachodnich krajach: w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Austrii, Szwecji, w Hiszpanii czy we Francji.

Miałem ostatnio serię wykładów w Polsce i poza Polską na temat ideologii gender, m. in. dwa w Irlandii i Wielkiej Brytanii, dwa razy w Niemczech i w Kanadzie; w sumie było ich ponad 200. Co charakterystyczne -  zmierzanie do samozagłady człowieka w tych miejscach wszędzie jest widoczne,  ale szczególnie taka sytuacja ma miejsce w Hamburgu.

Kiedy prowadziłem wykład w Polskiej Misji Katolickiej okazało się, że ta misja jest swego rodzaju wyspą w morzu.. domów publicznych. W Hamburgu piękny kościół barokowy, w którym jest siedziba misji stoi już od 300 lat. Niestety, powoli został całkowicie otoczony przez dzielnicę ,,czerwonych latarni''.

Sankt Pauli - to jest największa dzielnica domów publicznych w Niemczech i muszę przyznać, że to było bardzo szokujące - mieszkanie na plebanii, która ścianę w ścianę graniczy z domem publicznym. Widać władze nie uszanowały nawet takiego miejsca i gdy patrzyłem z okien plebanii, widziałem wielu klientów domów publicznych. W niedzielę jedni ludzie szli do kościoła, a inni właśnie tam.

F: O czym to świadczy?

D. O: To była dobitna ilustracja słów św. Jana Pawła II o kulturze śmierci i kulturze życia, o drodze życia i drodze śmierci. Takie są moje jednostkowe  doświadczenia, ale sprawdziłem jak to jest w skali całych Niemiec - te liczby są  przerażające. Sprawdziłem, ile ludzi w ogóle chodzi do kościoła w Niemczech, a ile do domów publicznych. Okazało się, że w ciągu tygodnia do kościołów - katolickiego, ewangelickiego, prawosławnego - do wszystkich kościołów chodzi około 3,5 miliona osób, natomiast do domów publicznych oficjalnie - 10 milionów. W Niemczech jest około 400 tys. prostytutek, a każda ma średnio trzech klientów, to jest około 8,5 mln w tygodniu. Wiele z tych kobiet pracuje nielegalnie, szacunkowo trzeba więc ich oficjalną liczbę powiększyć przynajmniej o 20 procent, zatem taka czarna liczba to ponad 10 milionów mężczyzn, którzy w ciągu tygodnia chodzą do takich domów.

F: Czy ta skala przeraziła Księdza?

D. O: Niestety tak, bo okazuje się, że przynajmniej trzy razy więcej ludzi idzie w tygodniu w Niemczech do domów publicznych, niż do kościołów. Myślę, że ta proporcja:  3,5 miliona do  10 milionów pokazuje stan Niemiec i w ogóle Europy. Dla wielu ludzi porzucających Chrystusa, bożkiem stał sie seks, przy czym bożkiem, który poniża ludzi, bo trudno o większe poniżenie kobiety niż zmuszanie jej do niewolnictwa seksualnego. To oznacza, że miliony kobiet w Europie pracują jako niewolnice seksualne, pomimo całego rozwoju kulturowego, mimo rzekomej walki o prawa kobiet widzimy narastającą sytuację, gdzie miliony z nich są w najgorszy sposób poniżane, ale jeszcze bardziej poniżają się mężczyźni, którzy tam chodzą.

Szczególnie ostry kontrast jest właśnie w Hamburgu -  kościół, gdzie przez sakramenty, łaskę, następuje największe wywyższenie człowieka, jego zbliżenie do Boga, a tuż obok - miejsce największego poniżenia człowieka, zarówno osób, które się prostytuują, jak i tych, którzy je wykorzystują. Z kolei w okolicach Polskiej Misji Katolickiej w Berlinie widziałem wiele miejsc handlu narkotykami i kasyn gry.

To jest  symboliczny obraz sytuacji w Europie. W ogóle Polska jest wobec tej Europy ateistów  Zachodu jak wyspa wiary na morzu ateizmu, i dlatego tak jak morze atakuje falami wsypę, tak ci zdegenerowani ateiści z  Zachodu nas atakują. Oni odrzucając Boga często stają się wyznawcami bożka przyjemności, w tym szczególnie seksu i ci, atakujący nas to na pewno w dużej części klienci takich domów. Przecież chodzi tam wielu polityków i wielu dziennikarzy. To są ci ludzie, którzy niesamowicie poniżają człowieka, poniżają kobiety, ale często poniżają również mężczyzn w gejowskich domach publicznych. I to też wiąże się z islamem, z inwazją islamu. Ponad 10 lat spędziłem na Zachodzie, z czego 7 lat w Niemczech i zawsze interesowałem się tym, co wybierają ludzie, którzy porzucają chrześcijaństwo.

To jest ateizm, który szybko staje się prymitywnym konsumpcjonizmem, bo gdy nie ma Boga, to wszystko wolno, ale niewiele się chce, a szczególnie nie chce się mieć dzieci. Przejawia się to właśnie np. w  masowości prostytucji w Niemczech, bo ludzie, którzy nie mają szacunku dla Boga, nie mają też szacunku dla ludzi. Są gotowi tak strasznie poniżać kobiety, chcą mieć wszystkie przyjemności zaraz, niezależnie od poniżenia innych.

F: Jeśli nie Bóg, to co jest dla nich siłą napędzającą?

D.O.: Ich bożkiem jest przyjemność - kierują sie zasadą przyjemności, a nie dobra i prawdy. Bez dzieci i rodzicielstwa powstaje pustka i katastrofa demograficzna, która jest już w Europie - i na to miejsce wchodzą inni, szczególnie muzułmanie, którzy mają dzieci.

To są cztery wielkie kroki dzisiejsze Europy Zachodniej: chrześcijaństwo, ateizm, prymitywny konsumpcjonizm i islam. Widać wyraźnie, że Europa umiera, wszędzie w Europie rozrastają się dzielnice muzułmańskie. Ogromna część muzułmanów wcale nie chce się z nami integrować - tworzy getta, które obejmują coraz większą część miast europejskich - jest tak we Francji, w Niemczech, w Austrii,  w Szwecji czy w Anglii - tam doskonale to widać. Obszary tych  mini-miast poszerzają się w szybkim tempie, zmierzając do utworzenia państwa muzułmańskiego w Europie.

W największych miastach europejskich - jak Londyn, Paryż, Berlin czy Bruksela są już olbrzymie dzielnice muzułmańskie, z których ostatni nie-muzułmanie się wyprowadzają i do których nawet policja boi się wchodzić. Około 30 procent mieszkańców Brukseli do muzułmanie, a Berlin to największe miasto tureckie po Istambule. Takie dzielnice stają się też wylęgarniami rzeszy terrorystów, którzy mają w nich znakomite warunki do islamskiej indoktrynacji oraz przygotowywania kolejnych zamachów. W takiej dzielnicy Berlina przygotowano też ostatni [w roku 2016], straszny zamach z użyciem polskiej ciężarówki i kosztem życia polskiego kierowcy.

F: Jakie działania na to wskazują i kto na to pozwala?

D. O.: Kościoły są zamykane, a buduje się coraz większe domy publiczne, kasyna i meczety, jak np. w Kolonii i Duisburgu. Wyraźnie widać, że islam się rozrasta, a kurczy się Europa i jej kultura - widzę skalę tych zmian przy okazji moich podróży. Doskonałym przykładem jest Calais, gdzie było wielkie obozowisko, które można nazwać hańbą Europy - to pokazuje, co nas czeka. Państwo francuskie nie potrafiło sobie z tym poradzić, jeżeli tolerowało to przez wiele lat: 10 tys. koczujących muzułmanów, mieszkających tam nielegalnie, napadających na ciężarówki. Kobiety były molestowane i gwałcone, dokonywały się w tym miejscu codziennie tysiące przestępstw. Państwo francuskie, które ma setki tysięcy policjantów, urzędników, żołnierzy - nie było sobie w stanie poradzić z imigrantami, bo jest za słabe. Dziś próbują coś robić - zlikwidowali dżunglę, a znaczna część muzułmanów przeniosła się teraz na ulice Paryża. Planowana jest budowa wysokich murów, ochraniających autostradę pod Calais, jak gdyby państwo francuskie zakładało, że i tak nie poradzi sobie z tym problemem i że uchodźcy tam wrócą.

F: Co może pomóc państwom zachodnim, czy jest jeszcze nadzieja na zatrzymanie tych tragicznych w skutkach zmian, wprowadzanych przy akceptacji władz?

D. O.: Jeśli nie zmądrzejemy i nie zmienimy polityki, to cała Europa może powoli przypominać dżunglę pod Calais. To wszystko właśnie bierze się z degeneracji duchowej Europy, wyraźnie widać te cztery kolejne kroki odejścia od wiary i Boga do samounicestwienia narodów. Jedyne, co się liczy, to maksimum przyjemności dzisiaj, maksymalny możliwy hedonizm. A po nas? Choćby potop, choćby śmierć Europy.

Ratunek może przyjść tylko przez odrodzenie duchowe i poprzez religię - tutaj przykładem jest Polska, bo u nas jest najmocniejsza wiara. To dlatego jesteśmy tak znienawidzeni i atakowani przez Zachód.

W dużym stopniu Unią Europejska, Brukselą rządzą ateiści, którzy nienawidzą wiary, nienawidzą religii i dlatego też nienawidzą Polski. To podobna nienawiść, jaką żywiła do nas Moskwa. Tak jak ateiści z Moskwy robili wszystko, żeby zniszczyć Kościół i polskość, tak ateiści z Brukseli robią wszystko, żeby zniszczyć Kościół i Polskę - to jest symetryczne i to trzeba jasno widzieć, i uczyć się z doświadczeń.

F: Co czeka ateistów, którym wydaję się, że są silni władzą?

D. O.: W gruncie rzeczy ci ateiści są słabi, przecież pod ich rządami Europa zamienia się w wielki dom starców podbijany przez muzułmanów. Boją się wejść do muzułmańskich dzielnic swoich stolic, nawet ich policja jest na to za słaba. Nie są w stanie obronić swoich kobiet przed gwałtami, swoich dzieci przez śmiercią pod kołami ciężarówek kierowanych przez muzułmańskich fanatyków. A gdy już takie rzeczy się dokonują, to organizują święta pokoju, na których wzajemnie się zapewniają, że to na pewno nie ma nic wspólnego z islamem. Tacy ludzie nie bardzo są w stanie zagrozić 40 milionom Polaków, skoro są bezradni już wobec kilku milionów muzułmanów. Oni odchodzą w przeszłość, wymierają. Dlatego trzeba cierpliwie znieść ich pożegnalne ataki i powoli nastawiać się już na dialog albo konfrontację z muzułmanami, którzy zajmą ich miejsce, którzy niedługo już całkowicie będą rządzić nimi i ich krajami.

Widzimy, że komunizm i ateizm na wschodzie się załamał, bo system ateistyczny nie jest w stanie zapewnić przyszłości, życia i doprowadził do śmierci, do własnej śmierci.  Ateiści na Zachodzie, którzy są niejako różowymi kuzynami ateistów ze Wschodu, z Moskwy, mają bardzo podobne myślenie - oni też doprowadzają do śmierci Europy, ulegającej inwazji islamu. Można by tłumaczyć ateistom, którzy rozczulają się nad wymierającymi gatunkami roślin czy zwierząt,  jaką tragedią będzie wymarcie narodów, i to wielkich narodów europejskich, które najwięcej wniosły do kultury światowej - takich choćby jak Niemcy, Francuzi czy Brytyjczycy. Tylko oni nie są w stanie tego zrozumieć i uznać. Cokolwiek by się działo, nie chcą podjąć świętego trudu i radości rodzenia i wychowania dzieci, więc sami siebie i swoją cywilizację skazują na zaniknięcie.

F: Czy to związane jest z propagowaną już oficjalnie przez pewne osoby ideą depopulacji?

D. O.: Ta depopulacja była pomyślana głównie dla krajów biednych, ale faktycznie najbardziej dokonuje się w Europie, bo to ona teraz jako pierwsza umiera i w opustoszałe miejsca wchodzą ludy Trzeciego Świata. Widać, że sama idea jest niesłuszna, ale też prowadzi do śmierci Europy. Dżungla w Calais i symetrycznie do niej ta dzielnica rozpusty w Niemczech ukazują stan Europy, która - w znacznej części ateistyczna - zamyka się tylko w swoich przyjemnościach, umiera, i na to miejsce wchodzą inne ludy, mamy do czynienia z inwazją na miarę wędrówek ludów w Cesarstwie Rzymskim.

F: Jeśli brak jest wyższych ideałów - czy wkrótce może nastąpić kres europejskiej historii kulturowej i co może stać się z Polską?

D. O.: Z doświadczenia wiemy, że traktują nas, jakbyśmy byli krajem kolonialnym. Pouczają nas wyjątkowo arogancko i poniżają naszą godność, jakbyśmy byli Murzynami czy Indianami we władzy kolonizatorów. Właśnie takie doświadczenie powinno nas uczyć, że obrona jest konieczna, bo widzimy, że ich działanie i zachowanie prowadzi do śmierci. Droga Europy Zachodniej to droga autodestrukcji, a na nią nie wolno nam wchodzić. Albo się przed nią obronimy, albo zginiemy tak, jak oni.

Mamy duże szanse obrony przed nimi, bo są zbyt słabi, żeby być rzeczywiście groźni. To jest społeczeństwo umierające - na własne życzenie, w konsekwencji ateizmu i hedonizmu. W psychologii dobrze są znane przypadki, że niektórzy nawet kiedy umierają jako alkoholicy czy narkomani, to nieraz do końca zaprzeczają i twierdzą, że z nimi jest wszystko w porządku.

Podobnie ateiści, którzy kierują Unią Europejską sami umierają, doprowadzają do śmierci społeczeństwa i zamiast się nawrócić mają czelność atakowania właśnie tych społeczeństw, których obywatele są ludźmi wierzącymi. Właśnie to chciałem szczególnie podkreślić - żeby żyć, nie możemy ulec ateistom z Zachodu, z Brukseli, bo preferują cywilizację śmierci.

F: O co toczy się ta walka?

D. O.: Lewaccy ideologowie szczególnie zajadle walczą o śmierć, o aborcję, a zarazem o eutanazję. Te same osoby można zobaczyć w marszach poparcia jednego i drugiego. Nie jest dla nich problemem zabijanie własnych dzieci czy własnych rodziców - bo łatwiej jest zabić słabe życie, niż je pielęgnować, a trud pielęgnacji jest szczególnie nie do zniesienia dla rasowych hedonistów.

Droga życia to jest droga wiary, droga związku z Bogiem, wskazywana przez świętych proroków naszych czasów: Świętego Jana Pawła II czy Matkę Teresę z Kalkuty, czy ostatnio beatyfikowanego księdza Władysława Bukowińskiego i błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszkę.

To, co możemy zrobić to modlić się za nich, i bronić Polskę przed ich atakami, zrobić wszystko, żeby ten samobójczy styl życia, polityka, nie zdominowały Polski. Człowiek grzechu żeby mieć komfort, narzuca swój grzech innym.

Jednak ponad wszystkim jest Bóg, On jest Panem historii. Z Nim nikt nie wygrał i nie wygra - choćby byłby najbardziej potężny i najbardziej zarozumiały. To, co po ludzku jest niemożliwe, dla Niego jest błahostką. Jego działanie nieskończenie przerasta nasze działanie. Dlatego obok wszystkich naszych prac najważniejsza jest modlitwa, bo ona najbardziej daje udział w mocy działania Bożego. Najważniejsza jest wspólnota z Bogiem i z ludźmi dobrej woli. Szczególnie dobrze pomagają nam to zrozumieć Święta Bożego Narodzenia. One są Wielkimi Świętami Cywilizacji Życia. O ile nasze serca będą podobne do Najświętszych Serc Jezusa, Maryi i Józefa, o tyle z  zaufaniem możemy patrzeć w przyszłość. Oby to najważniejsze jak najlepiej się nam udało, tego życzę wszystkim czytelnikom Portalu Fronda.

Dziękuję za rozmowę