Ks. prof. Chrostowski o istocie Bożego Ciała i Eucharystii. 'Mamy obowiązek publicznego wyznawania wiary!' - zdjęcie
20.06.19, 10:00Zdj. Pixabay, domena publiczna, CC0

Ks. prof. Chrostowski o istocie Bożego Ciała i Eucharystii. 'Mamy obowiązek publicznego wyznawania wiary!'

38

Boże Ciało, czyli uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, jest jednym z najważniejszych, ale równocześnie jednym z najtrudniejszych świąt chrześcijaństwa. Mamy problem z jego zrozumieniem, zwłaszcza dziś, w dobie kryzysu wiary i Kościoła. Czym jest przeistoczenie i jak ono w ogóle jest możliwe? Dlaczego Eucharystia jest ofiarą, skoro to Pan Jezus złożył największą ofiarę na Krzyżu? Czy naprawdę jemy Ciało Chrystusa i naprawdę pijemy Jego Krew?

Te pytania nurtują wiernych, bo często nie znamy na nie odpowiedzi. W sposób przystępny i biblijny tłumaczy to ks. prof. Waldemar Chrostowski w swej książce „Eucharystia”, której fragment publikujemy poniżej:

W Eucharystii jest rzeczywiście obecny Jezus Chrystus. Teologiczne objaśnienie tej podstawowej dla chrześcijaństwa prawdy nie jest łatwe, chodzi bowiem – zgodnie z tym, co wyznajemy podczas sprawowania Eucharystii – o mysterium fidei, czyli „tajemnicę wiary”. Wśród wielu wypracowanych przez wieki interpretacji prawo bytu w teologii katolickiej zyskała ta, która pochodzi od św. Tomasza z Akwinu, a zakorzeniona jest w znacznie starszych pojęciach filozoficznych, wypracowanych przez Arystotelesa i jego uczniów. Uznając, że każdy byt ma istotę (substancję), która stanowi o jego tożsamości, oraz przymioty, które są zmienne, katolicka teologia Eucharystii uczy, że w momencie konsekracji pszennego chleba i wina, do którego dodaje się trochę wody, podczas Mszy św. dokonuje się transsubstancjacja, czyli przeistoczenie: to, co istotne w chlebie i winie, staje się Ciałem i Krwią Pana, podczas gdy przymioty chleba i wina, wśród nich ich wygląd, pozostają takie, jak wcześniej. Zmieszanie wina z niewielką ilością wody stanowi symbol połączenia w jednej osobie Jezusa dwóch Jego natur – Boskiej i ludzkiej. Sobór Trydencki naucza: „Przez konsekrację chleba i wina dokonuje się przemiana całej substancji chleba w substancję Ciała Chrystusa, Pana naszego, i całej substancji wina w substancję Jego Krwi. Tę przemianę trafnie i właściwie nazwał święty i katolicki Kościół przeistoczeniem” (Dekret o Najświętszej Eucharystii, rozdz. 4). W obliczu Eucharystii stajemy więc przed samym Chrystusem, obecnym radykalnie inaczej niż podczas Jego ziemskiego życia, lecz tak samo rzeczywistym oraz zobowiązującym do ufnej odpowiedzi zawierzenia Mu.

Obecność Jezusa w Eucharystii jest specyficzna. W encyklice Mysterium fidei (3 IX 1965) papież Paweł VI mówi o niej „jako o ‘rzeczywistej’ nie w sensie wyłączności, tak jakby inne nie były ‘rzeczywiste’, ale przez antonomazję, ponieważ jest substancjalna, a w jej mocy Chrystus, Bóg-Człowiek, cały staje się obecny”. Podczas ziemskiego życia Jezus był wpisany w ramy doczesności, ze wszystkimi jej ograniczeniami wynikającymi z uwarunkowań czasu i przestrzeni. Lecz mając świadomość własnego losu, którego integralną część stanowiła śmierć, zapowiadał radykalnie nowy kształt przyszłej obecności wśród swoich wyznawców. Jej nowość wynika z zasadniczej nowości osoby i posłannictwa Jezusa – Syna Bożego, który – w celu wybawienia ludzkości z niewoli grzechu – stał się człowiekiem. Ten nowy sposób obecności Jezusa dokonuje się wraz z przeistoczeniem, kiedy chleb i wino przestają istnieć, stając się czcigodnym Ciałem i Krwią Pana.

Z Ewangelii według św. Jana wiemy, że najwyraźniejsza zapowiedź ustanowienia Eucharystii została wygłoszona w synagodze w Kafarnaum (J 6,22-59), nazajutrz po nadzwyczajnym rozmnożeniu chleba i ryb (J 6,1-15). Ludowi, który będąc świadkiem i uczestnikiem cudownego nakarmienia, szukał Jezusa w oczekiwaniu na kolejne cudowne wydarzenie, Jezus mówi: „Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec” (6,27). W wyraźnym nawiązaniu do daru manny, który przywołali rozmówcy Jezusa, zapowiada On nowy dar, nieporównanie większy i jeszcze bardziej niezwykły: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój da wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu” (J 6,32-33). Zapowiadając dar Eucharystii, Jezus potwierdza biblijną tradycję o darze manny, objawiając zarazem swoją prawdziwą tożsamość i godność, która nieporównanie przewyższa wielkość Mojżesza.

Zapowiedź największego znaku, którym ma być sam Jezus w darze Eucharystii, wywołała niedowierzanie i sprzeciwy. Dla słuchaczy Jezusa słowa zapowiadające pokarm, którym będzie Jego Ciało i Krew, rozumiane przez nich dosłownie, były arcytrudne, a nawet niemożliwe do przyjęcia. Wielu z nich nie wie, jak pogodzić Jego ludzką naturę z tajemniczą obecnością, którą zapowiada. Pojawia się szemranie i bunt, analogicznie jak na pustyni podczas wędrówki do Ziemi Obiecanej. Jezus nie tłumaczy, jak ów radykalnie nowy sposób Jego obecności będzie możliwy, podkreśla jedynie, że jego źródłem i sprawcą jest niczym nieograniczona moc Boża. Kładzie nacisk na przejściowość dawnego daru manny oraz życiodajne skutki nowego, zapowiadanego daru: „Ja jestem chlebem życia. Ojcowie wasi spożywali mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata” (J 6,48-51).

Umieszczając w przemijającym czasie pamiątkę swej śmierci i zmartwychwstania, Jezus przekazuje swoim wyznawcom zadatek życia wiecznego, to jest przedsmak obcowania z Nim w niebiańskim Jeruzalem. W Apokalipsie św. Jana pojawia się obietnica „manny ukrytej”, nawiązująca do obiecanego przez Jezusa „chleba życia” (Ap 2,17). Uobecniając przeszłość, Eucharystia zwraca nas ku przyszłości, której ostatni etap stanowi powtórne przyjście Chrystusa na końcu czasów. Wzgląd na to podkreśla eschatologiczne aspekty Najświętszego Sakramentu, czyniąc z niego swoisty pomost między tym, co było, a tym, co jest i co ma dopiero nastąpić. W taki sposób eucharystyczna obecność Chrystusa staje się spoiwem chrześcijańskiej wiary, nadziei i miłości.

(…)

Zapowiedź ustanowienia Eucharystii dała początek pierwszemu wyraźnemu rozłamowi wśród uczniów i słuchaczy Jezusa. Część z nich zawyrokowała: „Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać” (J 6,60), po czym „wielu uczniów Jego się wycofało i już z Nim nie chodziło” (J 6,66). Do dzisiaj Eucharystia pozostaje najbardziej wyrazistym probierzem wiary i wierności Chrystusowi. W Kafarnaum rzekł On do Dwunastu: „Czyż i wy chcecie odejść?” (J 6,67). W imieniu pozostałych apostołów i własnym Piotr odpowiedział: „Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego” (J 6,68). Tak zaznaczyła się szczególna odpowiedzialność Dwunastu oraz ich następców i konsekrowanych przez nich kapłanów, szafarzy tego sakramentu in persona Christi (w osobie Chrystusa), za sprawowanie Eucharystii. Aktualne uczestnictwo wiernych, możliwe dlatego, że w niej ofiara Jezusa wciąż się uobecnia, może się odbywać dzięki temu, że sprawują ją konsekrowani szafarze. Ich zadanie polega na wciąż ponawianym karmieniu wiernych z dwóch stołów: stołu Słowa i stołu Chleba. Jednemu i drugiemu towarzyszą dynamiczne znaki, które – jak niegdyś w przypadku uczniów zdążających do Emaus – mają oświecić umysły i rozgrzać serca.

(…)

Eucharystia potrzebuje godnego miejsca, w którym może być sprawowana. Tym miejscem jest świątynia, dom Pański. Chrześcijaństwo przeszło stopniową, lecz wyraźnie widoczną ewolucję. Najpierw, w samych początkach, Eucharystia, określana jako „łamanie chleba” (Dz 2,42), była sprawowana w domach prywatnych, w których wyznawcy Chrystusa gromadzili się na wspólną modlitwę i Wieczerzę Pańską. Właśnie domy chrześcijan były też pierwszą szkołą chrześcijańskiej modlitwy, która, wykorzystując skarbiec modlitw biblijnego Izraela, głównie psalmy, coraz wyraźniej uświadamiała sobie nowość dzieła zbawienia dokonanego przez Jezusa Chrystusa. „Łamanie chleba”, obok wierności nauce apostołów, budowania wspólnoty i modlitwy, od początku stanowiło jeden z czterech filarów życia Kościoła.

(…)

Osobne miejsce w pobożności katolickiej zajmuje uroczystość Bożego Ciała. W pewnym sensie bilansuje wszystkie wcześniejsze okresy roku liturgicznego, poczynając od Adwentu, jako oczekiwania na przyjście Mesjasza, po uroczystość Zesłania Ducha Świętego – jako narodziny Kościoła. Na progu kilkumiesięcznego tzw. okresu zwykłego, którego treść stanowią usystematyzowane nawiązania do życia i działalności Jezusa, uroczystość Bożego Ciała eksponuje ustawiczną i trwałą obecność Chrystusa, który pozostając „z” nami, pragnie pozostać również „w” nas. Integralnym składnikiem świątecznych obchodów są procesje do czterech ołtarzy, specjalnie przygotowanych poza świątynią czy kaplicą na ulicach i pośród domów, połączone z czytaniami biblijnymi dotyczącymi tajemnicy Eucharystii, oraz uroczyste błogosławieństwo wiernych Najświętszym Sakramentem. Te obrzędy wrosły w duchowy krajobraz Polski tak bardzo, że stały się integralną częścią rodzimej kultury, przypominając, że religia nigdy nie była, nie jest, ani nie może być sprawą prywatną człowieka. Jest natomiast jego sprawą osobistą, to znaczy każdy z nas dokonuje wyboru swej religii i sposobu wyrażania czci Bogu, lecz dokonawszy wolnego wyboru ma obowiązek publicznego wyznawania wiary. Z tego wynika potrzeba dawania świadectwa i ewangelizowania, zgodnie z nauczaniem Pawła: „Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb i pijecie kielich, śmierć Pana głosicie, aż przyjdzie” (1 Kor 11,26).

(…)

 

Ks. prof. Waldemar Chrostowski

Jest to fragment książki „Eucharystia”. Więcej o książce tutaj: https://bialykruk.pl/ksiegarnia/ksiazki/eucharystia-

Komentarze (38):

Jagoda2019.06.20 22:50
Moni! " KTÓŻ JAK BÓG "! Nikt nam naszej Wiary nie odbierze,! Przecież Pan Jezus Jasno powiedział: ... A BRAMY PIEKIELNE GO NIE PRZEMOGĄ! " ! Na nic były starania zaborców. różnych totalitaryzmów, stalinizmu, hitleryzmu ! Teraz też LGBT nie wygra! Jestem pewna! Z Bogiem od początku przez Tysiąclecia nikt nie wygrał ! I NIE WYGRA! ! JEŻELI TAK POWIEDZIAŁ PAN JEZUS, TO TAK BĘDZIE, ON NIE KŁAMIE! JA MU W CIEMNO WIERZĘ! TYLKO UFAJMY!
Alina2019.06.20 13:58
Wiara w Boga jest OK. Wiara w pracowników koscioła nie jest OK. Wiara w Boga nie ma nic wspólnego z chciwością i pedofilią oraz wszelką podłością ich przedstawicieli.
ect2019.06.20 14:07
To prawda, Kościół nie nakazuje wierzyć w "pracowników kościoła". Z wiary w Boga wynika jedynie obowiązek modlitwy o łaskę nawrócenia dla ludzi, których zaślepiła chciwość, zmysłowość i inna "podłość". My wszyscy jesteśmy mniej lub bardziej na różne sposoby zaślepieni i potrzebujemy nieustannego nawrócenia się, zwracania się do Boga.
andrzejhahn32019.06.20 13:18
sekciarskie idiotyzmy poganskiej sekty katolickiej
ect2019.06.20 14:09
I znów to samo, chyba razem z nickiem skopiowane.
JPIII2019.06.20 13:15
To ludziom każe się wierzyć, że chrystek był owocem starego pedophila zw. bogiem, który zgwałcił 14--letnie dziecko zw. maryną. To czysta promocja pedophili. No i klechy postępują tak jak ich bożyszcze zw. bogiem.
Agnieszka2019.06.20 13:30
Lepiej Ci teraz, że wykpiłeś coś, co dla innych jest ważne, sacrum? Wszyscy jesteście siebie warci. Po co tak robić?
ect2019.06.20 14:30
Coś mało ludzi akceptuje Twoje wypociny JPIII. Wygląda na to, że sam sobie zieloną łapkę kliknąłeś.
mb2019.06.20 15:43
Nienawiść odebrała ci rozum?! Nawet szatan nie ośmiela się tak bluźnić Bogu! Co się dzieje z twoją duszą? Im gorzej tym lepiej??? PRAWDA cię wyzwoli, ale będzie to mocno bolało! Święty Michale Archaniele, wspomagaj nas w walce, a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen.
Hi\\\\\\\\\\\\\\\\054hi ..2019.06.20 13:13
Nie ma takiego obowiązku.
ect2019.06.20 14:11
Osoby wierzące powinny dawać świadectwo o Bogu.
Sariel2019.06.20 12:46
Na wstępie pragnę zaznaczyć, że ja jestem bardzo otwartym człowiekiem i do katolików nic nie mam. Co prawda nie zgadzam się z ich stylem życia, ale staram się być tolerancyjny, jak mogę. Jedyna rzecz, której jednak zaakceptować nie potrafię, to te ich coroczne parady. Ja rozumiem wyznawać swoje przekonania w zamkniętym gronie w kościele czy domu, ale żeby z tym na ulicę wychodzić, to już przesada. Od rana krzyki, śpiewy, faceci w sukienkach z młodymi chłopcami u boku, syf na drogach i blokowanie ruchu. Co najgorsze niewinne dzieci, wychowane bez religijnych odchyleń, są wystawione na ten widok. Jeszcze się nawrócą i wyrosną na fanatyków !
ect2019.06.20 14:26
A nie masz nic przeciwko różnego rodzaju festynom, wyścigom pokoju ulicami miast czy innym niereligijnym imprezom publicznym? Ulice, place i miejsca publiczne są własnością wspólną i mogą z nich korzystać wszyscy ludzie. Czy może tylko areligijni?
Sariel2019.06.20 16:48
Widzę, że ktoś tu nie załapał oczywistego żartu Mam wytłumaczyć, czy przeczytasz jeszcze raz i zrozumiesz?
ect2019.06.20 20:57
Dobry mi żart, to ironia.
Polak2019.06.20 12:40
To se wyznawajcie, ale wara od dzieci! Religia 18+ pedofile duszy!
Albert2019.06.20 11:28
Kolejna parada równości. Niedawno maszerowali ludzie o innej orientacji seksualnej, dziś maszerują ludzie upośledzeni intelektualnie. Nie ma innych różnic między nimi.
Maria Błaszczyk2019.06.20 12:24
No i po co ich obrażasz? Ludzie mają różne potrzeby, część z nich zaspokajają religie. Nie ma nic złego w tym, że raz do roku odprawiają swoje obrzędy na ulicach, większość religii ma elementy obrzędowości przenoszone poza sferę sacrum. Nie świadczy to w żaden sposób o upośledzeniu umysłowym. Problemem nie jest to, że różne grupy chcą funkcjonować w przestrzeni publicznej - tylko to, że odmawiają tego prawa innym, na podstawie swoich preferencji.
Albert2019.06.20 13:15
𝐎𝐝 𝐤𝐢𝐞𝐝𝐲 𝐬𝐭𝐰𝐢𝐞𝐫𝐝𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞 𝐟𝐚𝐤𝐭𝐮 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐨𝐛𝐫𝐚ź𝐥𝐢𝐰𝐞? 𝐅𝐚𝐤𝐭𝐲 𝐬ą 𝐧𝐢𝐞𝐩𝐨𝐝𝐰𝐚ż𝐚𝐥𝐧𝐞 - 𝐢𝐬𝐭𝐧𝐢𝐞𝐣𝐞 𝐛𝐚𝐫𝐝𝐳𝐨 𝐰𝐲𝐫𝐚ź𝐧𝐲 𝐳𝐰𝐢ą𝐳𝐞𝐤 𝐩𝐨𝐦𝐢ę𝐝𝐳𝐲 𝐩𝐨𝐳𝐢𝐨𝐦𝐞𝐦 𝐰𝐲𝐤𝐬𝐳𝐭𝐚ł𝐜𝐞𝐧𝐢𝐚 𝐢 𝐢𝐧𝐭𝐞𝐥𝐢𝐠𝐞𝐧𝐜𝐣ą 𝐨𝐫𝐚𝐳 ż𝐚𝐫𝐥𝐢𝐰𝐨ś𝐜𝐢ą 𝐰𝐲𝐳𝐧𝐚𝐰𝐚𝐧𝐢𝐚 𝐰𝐢𝐚𝐫𝐲. 𝐍𝐢𝐞𝐬𝐭𝐞𝐭𝐲 𝐝𝐥𝐚 𝐰𝐬𝐳𝐲𝐬𝐭𝐤𝐢𝐜𝐡 𝐰𝐢𝐞𝐫𝐳ą𝐜𝐲𝐜𝐡, 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐭𝐨 𝐬𝐢𝐥𝐧𝐚 𝐤𝐨𝐫𝐞𝐥𝐚𝐜𝐣𝐚 𝐮𝐣𝐞𝐦𝐧𝐚. 𝐀 𝐩𝐨𝐧𝐢𝐞𝐰𝐚ż 𝐰 𝐩𝐫𝐨𝐜𝐞𝐬𝐣𝐚𝐜𝐡 𝐧𝐚 𝐁𝐨ż𝐞 𝐂𝐢𝐚ł𝐨 𝐛𝐢𝐞𝐫𝐳𝐞 𝐮𝐝𝐳𝐢𝐚ł 𝐭𝐚 𝐧𝐚𝐣𝐛𝐚𝐫𝐝𝐳𝐢𝐞𝐣 𝐬𝐟𝐚𝐧𝐚𝐭𝐲𝐳𝐨𝐰𝐚𝐧𝐚 𝐠𝐫𝐮𝐩𝐤𝐚 𝐰𝐢𝐞𝐫𝐳ą𝐜𝐲𝐜𝐡, 𝐭𝐨 𝐚𝐮𝐭𝐨𝐦𝐚𝐭𝐲𝐜𝐳𝐧𝐢𝐞 𝐦𝐨ż𝐧𝐚 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐣ąć, ż𝐞 𝐜𝐞𝐜𝐡𝐮𝐣ą 𝐬𝐢ę 𝐨𝐧𝐢 𝐧𝐚𝐣𝐧𝐢ż𝐬𝐳𝐲𝐦 𝐩𝐨𝐳𝐢𝐨𝐦𝐞𝐦 𝐢𝐧𝐭𝐞𝐥𝐢𝐠𝐞𝐧𝐜𝐣𝐢 𝐢 𝐰𝐲𝐤𝐬𝐳𝐭𝐚ł𝐜𝐞𝐧𝐢𝐚. 𝐙𝐚𝐭𝐞𝐦 𝐨𝐤𝐫𝐞ś𝐥𝐞𝐧𝐢𝐞 𝐢𝐜𝐡 𝐦𝐢𝐚𝐧𝐞𝐦 "𝐮𝐩𝐨ś𝐥𝐞𝐝𝐳𝐨𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐢𝐧𝐭𝐞𝐥𝐞𝐤𝐭𝐮𝐚𝐥𝐧𝐢𝐞" 𝐧𝐢𝐞 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐨𝐛𝐫𝐚𝐳ą, 𝐭𝐲𝐥𝐤𝐨 𝐬𝐭𝐰𝐢𝐞𝐫𝐝𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞𝐦 𝐟𝐚𝐤𝐭𝐮.
ect2019.06.20 14:17
„A powiadam wam: Z każdego bezużytecznego słowa, które wypowiedzą ludzie, zdadzą sprawę w dzień sądu. Bo na podstawie słów twoich będziesz uniewinniony i na podstawie słów twoich będziesz potępiony.” (Mt 12,36-37).
Maria B\305\202aszczyk2019.06.20 14:56
Istnieje pewien związek. Co nie oznacza, że osoby religijne sa upośledzone (czyli mają IQ <70 p. Wechslera). Nawet gdybyś miał rację - i w procesjach brałyby udział osoby wyłącznie z najniższym wykształceniem - to nie jest to jednoznaczne z upośledzeniem. Nawet one na ogół są w normie intelektualnej. A człowiek nie wybiera sobie swojego IQ. Jest to wypadkowa czynników biologicznych i środowiskowycjh, na które jednostka ma zaniedbywalny wpływ. Do tego pamiętaj, że formacja religijna ma często charakter (przynajmniej w przypadku religii Księgi) bardzo silnej indoktrynacji od maleńkości połączonej z groźbą, że straszne rzeczy będą Ci robione przez wieczność. Wieczność to bardzo długo... To sprawia, że często używany argument o "wzywaniu księdza na łożu śmierci" - jest prawdziwy, choć oczywiście nie świadczy w żaden sposób o prawdziwości katolickiego boga. I to jest obraza - po pierwsze jest to nieprawda, po drugie - jest pogardliwe i niepotrzebne, bo człowiek nie wybiera swoich wierzeń - ani inteligencji, za którą idzie wykształcenie.
Mateusz2019.06.20 13:05
''Kolejna parada równości. Niedawno maszerowali ludzie o innej orientacji seksualnej, dziś maszerują ludzie upośledzeni intelektualnie.'' Nie żebym bronił tych katoli, ale pod względem spieerdolenia LGBT nie odstaje od katoli. Z taką różnicą, że katole nie szczekają o rzekomej równości, która polega na przyjmowanie ich chorych warunków. Bo katole już je narzucili, teraz kolorowi chcą to zrobić.
Mateusz2019.06.20 10:29
To nie jest wyznawanie waszej wiary, to jest zwykłe blokowanie ulic hałasowanie, i śmiecenie.
Gnostyk2019.06.20 11:23
Zamiast zrobić coś pożytecznego, to katolicy będą się włóczyć po ulicach i popadać w coraz większą niewolę demiurga. W żaden sposób publiczne okazywanie "wiary" nie przybliża do zbawienia. Jednak mamy wolność religijną. Dlatego niech sobie robią co chcą.
ect2019.06.20 14:39
Wielu ludzi myślało i myśli podobnie jak Ty. Nawet w Ewangelii opisana jest podobna historia. Gdy Maria Magdalena kupiła drogocenny olejek, aby namaścić stopy Jezusowi, Judasz oburzony stwierdził, że lepiej zrobiłaby, gdyby te pieniądze wydała na ubogich. A powiedział to nie dlatego, że leżało mu na sercu dobro ubogich, tylko dlatego, że to on zarządzał sakiewką z pieniędzmi, a był złodziejem. Pan Jezus natomiast pochwalił Marię Magdalenę i powiedział, że będzie jej odpuszczone wiele grzechów ponieważ uczyniła to z miłości do Niego.
Mnichu2019.06.20 10:20
Właśnie naśmiecili pod moim oknem. Sprzątać jak zwykle nie ma komu. Jaka to wiara? Śmieciarze?
ect2019.06.20 14:20
Poczytaj komentarze swoje i podobne Twoim a zobaczysz jak zaśmiecacie internet. Kto to będzie po Was sprzątał?
Moni2019.06.20 10:08
Od ponad tysiąca lat chrześcijaństwo i Kościół są obecne w historii Polski i życiu Polaków. To bezdyskusyjne fakty historyczne. O wiarę Polaków i ich patriotyzm w minionych wiekach rozbijały się już nienawiść zaborców, zbrodnicze totalitaryzmy XX wieku tj. sowiecki komunizm i niemiecki hitleryzm. Teraz rozbije się tęczowy neo-bolszewizm. Dzisiejsze piękne święto Bożego Ciała umacnia polską wspólnotę w starciu z kolejnym wymysłem Szatana.
Gnostyk2019.06.20 11:19
Należy wspomnieć, że kościół tylko czasem popierał niepodległość Polski. Było to wyłącznie wtedy, gdy sprzyjało to jego interesowi. W sumie to jest nic dziwnego, bo kościół (Watykan) to jest zupełnie co innego niż państwo polskie i dlatego było i jest wiele obszarów, gdzie interesy są sprzeczne. Przestań szerzyć propagandę.
Moni2019.06.20 11:33
Powiedz to ludziom, którzy modlili się do Boga na zesłaniach, sowieckich zsyłkach, za drutami niemieckich obozów śmierci i chwilę przed "katyńskim" strzałem w potylicę w ubeckich kazamatach PRL czy licznych dolinkach i w lasach. Już oni wiedzieli, że bolszewiccy propagandziści jeszcze przez dziesięciolecia będą zalewać naród kłamstwem jak twoje. Jeszcze przetrwało, znowu ledwie dyszy. Wykorzenimy je, to konieczne by Polska była od kłamstwa wolna.
Gnostyk2019.06.20 11:48
Wydaje się mi, że twoja odpowiedź jest trochę nie na temat. Katolicyzm, w sumie, jest religią z natury uniwersalną i nie robi rozróżnienia na rasy czy narodowości. Nie ma w katolicyzmie narodów bardziej pobożnych (lepszych) i mniej pobożnych. Liczy się konkretny człowiek i jego postępowanie zgodne z nakazami tej wiary. Na dodatek ta wiara posiada jedno wielkie centrum polityczne. Dlatego interesy tego centrum oraz jego oddziałów w państwach mają oczywisty priorytet przed narodowymi interesami poszczególnych krajów. Jeden z przykładów: Papieże popierali zaborców i krytykowali polskie ruchy insurekcyjne, bo było to zgodne z interesem kościoła na ziemiach polskich. Dla kontrastu popierali Polskę w walce z bolszewikami, bo akurat wtedy interesy kościoła i Polski były tożsame. Prawdziwy katolik może być patriotą tylko dopóki nie jest to sprzeczne z wiarą i interesem kościoła jako instytucji. Jest to nic dziwnego, bo najważniejszym celem każdego człowieka jest osiągnięcie zbawienia, a w niebie przecież nie będzie żądnych Polaków, bo taka kategoria jak narodowość nie będzie istniała.
Moni2019.06.20 12:12
Dość pokrętna interpretacja. W publikacji mowa jest o wierze w Boga i jej działaniu sprawczym w życiu ludzi w różnych sytuacjach, a więc i w epokach, w jakich przychodzi im żyć. To, siłą rzeczy, kreśli również kontekst historyczny. Życie każdego narodu i jednocześnie pojedynczego człowieka zawsze toczy się w takim kontekście. Oczywiście, w historii różnie postawy przyjmowali hierarchowie Kościoła. Często przyjmowali je wbrew samym wiernym. Ale Kościół to nie tylko hierarchia, to przede wszystkim wierni, zwykli ludzie. I to tacy zwykli ludzie przechowali polskość w różnych okresach historii Polski, również wtedy, gdy jej formalnie nie było. Przekazywali ją z pokolenia na pokolenie niczym świętość. I to dzięki temu Polska przetrwała wbrew zaborcom, sowieckiej komunie, niemieckiemu hitleryzmowi. I post-bolszewickiemu PRL-owi uległemu Moskwie. Wiem to z historii mojej rodziny, z pokoleniowych relacji, z pożółkłych dokumentów, pozostałego księgozbioru rodzinnego. A ta wiedza nie jest przecież w niczym propagandą, którą chyba bezrefleksyjnie mi zarzuciłeś. Co więcej, zaprzeczanie temu co napisałam w reakcji na Twój post, samo w sobie jest kontynuacją propagandy realizowanej przez dziesięciolecia przez uległych wobec Moskwy rodzimych komunistów. Mam świadomość, że teraz, z przyczyn choćby biologicznych, propagandę tę kontynuują ich potomkowie. Chyba na tym forum mam do czynienia właśnie z jednym z nich.
Gnostyk2019.06.20 12:57
Wcale nie pokrętna. To jest jak najprawdziwsza i oficjalna wykładnia, która obowiązuje wszędzie i zawsze. Katolicyzm to jest potężna globalna religia. Wszelkie próby lokalizacji i zaściankowania katolicyzmu oraz wiązania go z jakimś określonym narodem są absurdem logicznym. W Polsce często się wyznaje wulgarną, i bezreflsksyjną odmianę "katolicyzmu nacjonalistycznego" który poza Polską już praktycznie wyginał. Nie idź tą drogą.
Moni2019.06.20 13:23
Kogo "wszędzie i zawsze" obowiązuje jakaś "najprawdziwsza i oficjalna" - cytując Ciebie - wykładnia? Kto o tym niby ma przesądzić zamiast mnie? Sądziłam, że jesteś tylko żałosny, ale jesteś przy tym również śmieszny.
Przemyslaw2019.06.22 2:41
Gnostyk ! A jakim prawem masz MONI dyktować jaką ma iść drogą ! Twoja gnoza do niczego nie prowadzi i idziesz? Nasz katolicyzm zostaw w spokoju, bo nie znasz sie ! A nam teoretyków , takich jak ty nie potrzeba! Paniał?
Albert2019.06.20 11:28
"Od ponad tysiąca lat chrześcijaństwo i Kościół są obecne w historii Polski i życiu Polaków." Niestety. Przed 966 rokiem Słowianie byli potęgą w tym rejonie Europy. Po chrzcie już nie.
Jagoda2019.06.20 22:54
Albert, podaj mi źródła tej potęgi, co piszesz. Chętnie poczytam. OK?
ect2019.06.20 14:00
Pięknie. To są niezaprzeczalne fakty.