Ks. dr hab. Kieniewicz dla Fronda.pl: Projekt ministra Arłukowicza umożliwi handel ludźmi - zdjęcie
17.07.14, 12:44Projekt ministra Arłukowicza umożliw handel ludźmi (fot. archiwum)

Ks. dr hab. Kieniewicz dla Fronda.pl: Projekt ministra Arłukowicza umożliwi handel ludźmi

8

Portal Fronda.pl: Kolejny projekt ustawy o „leczeniu niepłodności metodą in vitro” trafił właśnie do konsultacji społecznych. Dzieje się to w czasie, kiedy w Polsce gorąco komentowana jest sprawa prof. Bogdana Chazana, który nie chciał zabić dziecka z licznymi wadami genetycznymi i schorzeniami. Mało kto jednak mówi, że to dziecko także powstało w wyniku zapłodnienia metodą in vitro. Może warto o tym przypominać w kontekście proponowanej ustawy, podkreślając z jak wielkimi niebezpieczeństwami wiąże się ta metoda?

Ks. dr hab. Piotr Kieniewicz: Zacznę od podkreślenia tego, że dziecko – bez względu na to, w jaki sposób zostało poczęte – ma od samego początku godność człowieka i z tego faktu należy mu się szacunek. Zapominają o tym zwolennicy tak in vitro, jak i aborcji. Widzą człowieka dopiero od pewnego momentu i przy zachowaniu pewnych warunków zdrowotnych. Jeśli nie są spełnione, nie dostrzegają człowieczeństwa.

Nie byłoby jednak dobrze, gdybyśmy w dyskusji ze zwolennikami in vitro jak maczetą posługiwali się dzieckiem, o które walczył prof. Chazan. Niemniej, to wydarzenie przypomina, że in vitro – od strony medycznej i biologicznej – jest procedurą wadliwą. Nie sprawdziła się ona w weterynarii, gdzie w końcu stosowano ją niemal wyłącznie do celów eksperymentalnych, a nie reprodukcyjnych, właśnie ze względu na jej wadliwość. Stosowanie in vitro u ludzi traci zatem walor merytoryczny. Jeżeli bierzemy kiepskie narzędzie i usiłujemy się nim posługiwać, twierdząc, że jest nowoczesne, a z drugiej strony – pomijamy inne narzędzia, to gdzie w tym logika? Czy robimy to tylko w imię pseudo-nowoczesności?

Skąd zatem ten upór w forsowaniu in vitro jako „metody leczenia niepłodności?”

Wydaje mi się, że u podstaw tej tendencji stoją racje pozamerytoryczne, a nawet wprost ideologiczne, czyli takie, które służą łamaniu sumień i prawa moralnego po to, żeby wyzwolić człowieka z jakichkolwiek ograniczeń, zarówno technologicznych (wiedza), jak i moralnych (prawda odkrywana przez nasze sumienie). Łatwiej jest przełamać sumienie, niż bariery technologiczne, więc robi się to w jakiejś złudnej nadziei na to, że człowiek będzie się lepiej i szybciej rozwijał.

Jednocześnie, całkiem pomijając narzędzie, które rzeczywiście pomaga i w dodatku jest moralnie godziwe, czyli naprotechnologię.

A przecież tak postponowane narzędzia, jak te stosowane w naprotechnologii, wcale nie są mniej zaawansowane od proponowanych przez tzw. medycynę wspomaganego rozrodu. Naprotechnologia wykorzystuje wiedzę na temat fizjologii, mikrobiologii, immunologii, endokrynologii, a także nowoczesne narzędzia chirurgiczne, wiedzę o metabolizmie na poziomie komórkowym, a ostatnio nawet subkomórkowym, jak miałem okazję przekonać się podczas konferencji w Stanford upon Avon w Wielkiej Brytanii. To narzędzia niezwykle zaawansowane, ale stosuje się je nie po to, żeby łamać fizjologię ludzkiego organizmu, ale żeby ją naprawiać i wspomagać, by dobrze funkcjonowała.

Według projektu ustawy, kliniki in vitro miałyby podlegać systemowi koncesjonowania. Czy takie rozwiązanie umożliwi decydentom robienie ogromnych pieniędzy na in vitro, które przecież nie należy do najtańszych?

Wątek finansowy z pewnością pojawi się, bo w społeczeństwie demokratycznym koncesjonowanie wskazuje na istnienie niejasnej grupy interesów i pokusę (jeśli nie możliwość) niemerytorycznego decydowania o przyznaniu bądź nie przyznaniu pozwolenia na działalność. Co więcej, fakt koncesjonowania usług związanych z in vitro oznacza, że urzędnik państwowy będzie miał obowiązek wydania w trybie administracyjnym (pod warunkiem, że nie będzie się to odbywać uznaniowo) decyzji o tym, ktoś może dokonywać czynności niemoralnych. Siłą rzeczy, będzie współuczestniczył w niegodziwości.

Co to będzie oznaczało w praktyce?

Albo urzędnik zachowa się w zgodzie z własnym prawym sumieniem i nie pozwoli na działania niemoralne albo wyda taką zgodę, działając w sprzeczności z prawem moralnym. Dochodzimy do sytuacji, w której państwo wprowadza kolejny element działań niemoralnych do swojego ustawodawstwa, jednocześnie zmuszając urzędników do podejmowania związanych z nim działań.

Ale niby mamy zagwarantowaną wolność sumienia...

Wprawdzie Konstytucja chroni ludzkie sumienie, ale jest prawem bardzo ogólnym, a w Polsce nie ma tradycji, by w odwołaniu do niej bronić swoich indywidualnych praw (do tego potrzeba rozwiązań ustawowych). Chrześcijanie, katolicy, ludzie sumienia nie będą mogli, zachowując wymogi swojej wiary, pracować z Ministerstwie Zdrowia. Powtórzy się to, z czym mamy do czynienia już teraz przy okazji ustawy dopuszczającej aborcję. To bardzo niedobry ruch, który oznacza postępującą demoralizację polskiego prawa.

Projekt ministra Arłukowicza wiąże się z jeszcze większymi niebezpieczeństwami, bowiem przewiduje powołanie Rejestru Dawców Komórek Rozrodczych i Zarodków. To oznacza, że będzie można oddawać nie tylko komórki, ale dzieci na najwcześniejszym etapie rozwoju?

Owszem, wchodzimy tu na poziom handlu ludźmi. Nawet nie chodzi o wymiar finansowy (ten ma być zakazany zgodnie z projektem), ale o dysponowanie ludźmi bez ich uprzedniej zgody tak, jak dysponuje się przedmiotami, narzędziami czy materiałem biologicznym. To tyle, jeśli chodzi o dzieci w najwcześniejszej fazie rozwoju. Jeśli natomiast mówimy o materiale do rozrodu (czyli o gametach, komórkach jajowych i plemnikach), to powtórzy się w Polsce sytuacja, do której doszło na Zachodzie, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. Dzieci, po osiągnięciu pełnoletności dochodzą swoich praw w kwestii własnej tożsamości, domagają się kompensacji ze strony biologicznych rodziców oraz opiekunów. Eskalacja tych żądań nabiera rozmiarów prawnej katastrofy. Pomysł ministra Arłukowicza zmierza w kierunku powielania tych fatalnych rozwiązań.

Z drugiej strony, może jednak dobrze, że jakiś projekt regulacji in vitro powstaje? W końcu zakłada on zakaz klonowania, produkcji hybryd czy prowadzenia eksperymentów... Może lepiej, żeby były złe regulacje, niż żeby nie było ich w ogóle?

Klonowanie i in vitro to dwie różne procedury i fakt, że projekt zakłada zakaz klonowania tak naprawdę niewiele oznacza, bo w kwestii in vitro zezwala właściwie na każdą praktykę bez szacunku wobec dziecka, zarówno w embrionalnej fazie jego rozwoju, jak i w stosunku do już urodzonych dzieci z in vitro. Zapis zezwalający na dysponowanie materiałem genetycznym i dziećmi w zarodkowej fazie rozwoju przekłada się później na kwestię tożsamości, zarówno genetycznej, jak i społecznej takich dzieci. Zwolennicy in vitro w ogóle nie biorą tego problemu pod uwagę. Jego dezawuowanie świadczy o całkowitym braku szacunku dla tych ludzi.

Jednym słowem, jest to całkowicie niemoralna propozycja ministerstwa zdrowia?

Uchwalenie tak liberalnej ustawy oznacza prawne przyzwolenie na działania niemoralne. Nie wyobrażam sobie tego, by ktokolwiek, kto jest człowiekiem sumienia, mógł poprzeć takie prawo. Św. Jan Paweł II w encyklice o świętości ludzkiego życia „Evangelium vitae” podkreślał, że chrześcijański polityk nie może wspierać takich projektów, promując zawarte w nich idee, ani popierać ich w głosowaniu. Mając na względzie zachowanie klauzuli dojścia do kompromisu politycznego, o której papież mówił w tej samej encyklice, należy stwierdzić, że projekt proponowany przez Arłukowicza nie jest w ogóle kompromisem. To projekt liberalny w swojej naturze, odpowiadający praktycznie wszystkim postulatom lobby in-vitro. Jest to jeden z najbardziej liberalnych projektów w Europie. Prawo niemieckie, moim zdaniem, również niegodziwe, jest znacznie bardziej restrykcyjne. Pomysł ministra zdrowia przywołuje na myśl kierunek rozwiązań brytyjskich, gdzie robiono ograniczenia, by potem je zdejmować. Jeśli ktoś uważa, że ten projekt cokolwiek ogranicza, to jest to nieporozumienie.

Rozmawiała Marta Brzezińska-Waleszczyk

Komentarze (8):

anonim2014.07.17 16:26
Spoko, w odpowiednim czasie tych wszystkich producentów od In vitro Policja zawlecze przed Sąd. Potem bedzie wielki płacz i wycie rozpaczy, ale nie doznają litości tak jak nie maja jej teraz wobec Najmniejszych. Mordercy będą wisieć aż odpadną sami od sznura. Bestie opuszczą nasze ulice i pójdą do piekła przez otwór zapadni szubienicznej.
anonim2014.07.17 16:56
@AirWolf... "Przy naturalnym poczęciu również występują różne wady." I są w naturalny sposób regulowane przez naturę. Nie ma wówczas ingerencji człowieka, który stawia się ponad nią i uważa, że jest "panem życia i śmierci". "Jednak nie wszystkim to pomaga." A czy musi wszystkim? W żadnej metodzie nie ma 100% sukcesu. Nie oznacza to jednak, że należy wybierać metodę z założenia niegodziwą, jaką jest in-vitro. "stworzenie listy zawodów, których katolicy powinni unikać" Może listę zawodów, których nie powinni wykonywać ludzie o mentalności morderców? Wówczas naprawdę będziemy mieli spokój.
anonim2014.07.17 17:00
ten to barbarzyńca kompletnie oderwany od rzeczywistości minister
anonim2014.07.17 17:18
Ajer, jeszcze za twojego życia zobaczymy triumf Królestwa nad Żymiany.
anonim2014.07.17 18:02
@D.... "W przypadku operacji przedluzajacych zycie," Zobacz o czym piszesz - o "przedłużaniu życia", a nie o jego powoływaniu. To twój argument jest zatem bezsensowny. "Dla innych niegodziwa i nieuczciwa metoda moze byc marnowanie 3 lat zycia na naprotechnologie" Zmarnowanego na co? Na wyleczenie? Gdybyś miał szansę na wyleczenie się z raka w ciągu trzech lat, to nie podjąłbyś się takiej terapii? "ktora nie szczycie sie zadowalajacymi rezultatami. " Twoim zdaniem. "pozwol ludziom miec swoje wlasne zdanie i podjac wybor zgodnie z wlasnym sumieniem, a nie sumieniem twoim." Najpierw trzeba sumienie mieć, aby zgodnie z nim podejmować decyzje. "daja wybor każdemu" Między zabijaniem a niezabijaniem? Świetny wybór. " twoi katoliccy lekarze najchetniej zatajaliby czesc informacji i decydowali za pacjenta, co widac wyraznie na przykladzie Chazana" Jest w tej chwili wiele materiałów dostępnych w sieci, choćby projekt raportu HGW, aby stwierdzić, że piszesz bzdury.
anonim2014.07.17 20:15
@AirWolf... "Człowiek powstaje bez udziału człowieka?" Jak najbardziej z udziałem, ale może to być udział naturalny-ludzki lub sztuczny-nieludzki, techniką weterynaryjną. "Kiedyś bóg leczył choroby " ??? To uważasz, że do przyjścia Chrystusa, ludzie nie potrafili się leczyć, bo Bóg nie pozwolił im na korzystanie z takiej umiejętności? Ciekawy pogląd... "Tyle rzeczy się kłóci z waszym sumieniem, że nie moglibyście niczego robić. Nawet zasiłków pobierać. " Owszem. Zasiłki to wymysł socjalistów. Najpierw odebrano ludziom ich własność albo maksymalnie ograniczono możliwość dysponowania nią, a potem łaskawie dano im "zasiłki". "psujesz boski plan" Dlaczego? Nie ma niczego niegodziwego w ratowaniu czyjegoś zdrowia lub życia. Chrystus też to robił. "Jednym pomogło inni zmarnowali czas i przekonali się, że więcej w tym ideologii niż leczenia. " To samo można powiedzieć o in-vitro. Przykład nagłośnionego ostatnio przypadku kiedy kobieta podchodziła pięć razy do in vitro, wskazuje na to, że nie jest to optymalna metoda na doczekanie się potomka. Wręcz odwrotnie. "To po prostu leczenie objawowe" A po co się bada objawy choroby? Aby rozpoznać na czym polega. Gdy rozpoznanie się dokona, to można przystąpić do leczenia. I wyleczenia. Skoro uważasz, że w in vitro się tego nie czyni, to co niby in vitro leczy? Nic. "które nie wszystkim może pomóc" Tak samo jak in vitro. Stawianie takiego zarzutu jest idiotyczne. "Rezultaty są akurat wyznacznikiem mierzalnym" Fakt. Bardzo mierzalne jest pięciokrotne poddanie się in vitro i... nie pozyskanie tą drogą potomka. "Przecież sumienie mają tylko katole. Taka oczywista oczywistość (śmiech) Ateiści go nie mają. " Oczywiście, że nie. Na czym niby je mieli oprzeć, skoro nie uznają praw naturalnych? "Raz mówi, że jego szpital nie informuje gdzie można dokonać aborcji, a innym razem że nawet skierowanie wypisali. " Nie dr Chazan, ale lekarz prowadzący, do którego ta pacjentka chodziła prywatnie. "odstawiono tej kobiecie środki hamujące skurcze i zdjęto założony na początku szew szyjkowy. Ot taka naturalna aborcja" Nie aborcja, ale naturalne poronienie.
anonim2014.07.17 23:23
@AirWolf... „Nieludzki to znaczy jaki? Słoniowy? Marsjański? Nieludzki, czyli nie przeznaczony dla ludzi. In vitro jest techniką rozrodu stosowaną pierwotnie u zwierząt. „Czym innym jest leczenie przez podawanie lekarstw (naturalnych czy nawet chemicznych) a czym innym sztuczne, uporczywe utrzymywanie przy "życiu", gdy organy bez zewnętrznego wspomagania po prostu przestaną pracować.” Cóż… Dobrodziejstwo przejęcia przez maszyny niektórych funkcji życiowych (krążenie, oddychanie) podczas skomplikowanych operacji, czy w okresie rekonwalescencji, które są potrzebne do wyzdrowienia pacjenta, często zamieniają się w „uporczywą terapię”, która nie ma wiele wspólnego z rzeczywistą terapią prowadzącą do wyzdrowienia pacjenta, a jest już tylko przedłużeniem jego konania. Granica pomiędzy leczniczą terapią, a uporczywą terapią, nie jest jednakże ostro określona na obecnym etapie wiedzy medycznej i zależy od wielu czynników. Stąd spory o tę granicę. Zawsze jednak przy podejmowaniu decyzji, wszelkie wątpliwości powinny być rozstrzygane na korzyść pacjenta, a nie rodziny, szpitala, NFZ czy innych czynników, które by w konkretnym przypadku mogły być usprawiedliwieniem zabójstwa ciągle żyjącego człowieka. „Stawiasz się na równi z Chrystusem?” Nie chodzi o stawanie na równi z Chrystusem, ale o czynienie tego, co On również robił. Skoro On leczył, to i my możemy to robić na miarę naszych ludzkich możliwości, tym bardziej, że w Duchu św. możemy otrzymać nawet dar uzdrawiania taki sam, jaki miał Chrystus. „Zwolennicy in vitro nie mówią i nie mówili, że jest to wspaniała i super skuteczna metoda.” Ooooo… to coś nowego. Już nie jest? „dla niektórych osób jest to jedyna szansa na dziecko.” Ale jest to metoda niegodziwa na realizację tej szansy. Nie każdy musi mieć dziecko. Nie każde pragnienie musi być zrealizowane za wszelką cenę. „przypisujecie "napro" o wiele większe zasługi niż na to zasługuje.” To rzecz dyskusyjna, kto ma większe sukcesy. Niewątpliwie kobieta lub mężczyzna wyleczeni dzięki napro, mogą potem mieć tyle dzieci ile zechcą. Przestają być klientami kliniki napro. U kobiety, która została poddana in vitro, nic nie jest wyleczone. To tylko obejście przeszkód, które były przyczyną niepłodności. Jeżeli będzie chciała mieć kolejne dziecko, będzie musiała się poddać po raz kolejny tej procedurze. Będzie więc tak długo klientką kliniki in vitro jak długo będzie chciała mieć kolejne dzieci. „Leczenie objawowe to leczenie objawowe.” Ale naprotechnologia jest właśnie leczeniem PRZYCZYNOWYM a nie objawowym, w przeciwieństwie do in vitro, które jest typowym „leczeniem” objawowym.. „In vitro leczy bezpłodność.” No właśnie nie leczy. Jak kobieta była bezpłodna tak będzie nią nadal po in vitro. „Daje bezpłodnym parom szansę zajścia w ciążę.” Powiedzmy tylko kobiecie ;) „Znane są przypadki, że po urodzeniu dziecka poczętego w ten sposób, para zachodziła ponownie w ciążę naturalnie.” Być może zatem nie było potrzebne in vitro, ale przyczyna bezpłodności leżała w czynnikach, które naprotechnologia by bezbłędnie rozpoznała i wyleczyła, bez stosowania tej inwazyjnej metody, którą jest in vitro? „zarzut wobec tych, którzy kłamią, że ta metoda jest tak super cudownie skuteczna.” Mówią prawdę wbrew opinii wyznawców in vitro. „Podobnie jak nie doczekanie się dziecka po 5 latach naprotechnologowania.” No i? Gdy kobieta ma macicę w stanie szczątkowym to nawet „cudowne” in vitro nie pomoże. „empatia” Empatia jako podstawa prawego sumienia? Daruj sobie… „Jakie prywatnie? Chcesz powiedzieć, że jej ciążę prowadziło 3 lekarzy?” Nawet więcej: 1. Lekarze z kliniki Novum, w której wykonano procedurę in vitro 2. Dr Maciej Gawlak, który się nią opiekował w ramach swojej praktyki prywatnej 3. Lekarze z Instytutu Matki i Dziecka, którzy ją diagnozowali 4. Jako konsultant prof. B. Chazan 5. Dr Dębski, u którego pacjentka urodziła dziecko „Wynikające z zaniechania dalszego prowadzenia ciąży. Nazywaj to sobie jak chcesz.” Można to nazwać też zaniechaniem uporczywej terapii.
anonim2014.07.20 17:46
@AirWolf... „--Nieludzki, czyli nie przeznaczony dla ludzi.-- Na podstawie jakiego RACJONALNEGO kryterium?” Takiego, że jesteśmy ludźmi, a nie zwierzętami. Chociaż w pewnych sprawach jesteśmy podobni, to jednak to my stworzyliśmy wszystko, co się nazywa cywilizacją. Pewne rzeczy, które „przystają” zwierzętom nie są godne ludzi. Bo na przykład, czy dlatego, że pies chłepce wodę z miski, też powinniśmy w taki sposób ją pić? „Podobnie jak przetaczanie krwi. I pewnie wiele innych procedur medycznych.” Zapomniałeś o tym, że te „wiele procedur”, nie służą rozmnażaniu, ale leczeniu człowieka. „jest to nikczemna ingerencja w boski plan, przy pomocy diabelskiej maszynerii. Przecież to bóg decyduje o początku i końcu życia.” Tak. Decyduje o początku i końcu życia. Ale nie zakazał nigdy leczenia człowieka pomiędzy tymi momentami. „ Kiedy leczenie przyczynowe nie przynosi rezultatów, stosuje się in vitro.” Które tym bardziej nie przynosi rezultatów w takim przypadku. (patrz przypadek p.Agnieszki) „Kiedy z leczenia przyczynowego chce się zrobić oręż w walce ideologicznej, to nazywa się je naprotechnologią.” Pudło. Orężem w walce ideologicznej jest właśnie in vitro. „Skuteczność w okolicach 30%. Wynik dobry, ale trudno go nazwać rewelacyjnym.” A więc ma raczej mizerną skuteczność zważywszy na to, ile „przy okazji” powołuje się istnień ludzkich. Jeżeli 30% to rezultat dla zaimplementowanych zarodków ludzkich, to przy szacunku, że przynajmniej 5 razy tyle się ich powołuje do życia, to skuteczność wynosi w granicach 6%. To raczej klęska tej metody. „.Łatwo tak mówić jak się je ma.” Może łatwiej. Ale dziecko to nie powinien być towar, który się kupuje w sklepie z szyldem „in vitro” „Za wszelką? 8-10tys. PLN to wprawdzie sporo jak na polskie warunki, ale bez przesady.” Z wyliczeń statystycznych, które niedawno podano wychodzi na to, że jest to przynajmniej 30 tys. Z innych szacunków natomiast wychodzi, że nawet dziesięć razy więcej. Częściej bez pozytywnego skutku niż z pozyskaniem w ten sposób potomka. Czy na pewno polskiego podatnika stać na takie fanaberie, podczas gdy żałuję się pieniędzy na wspomożenie dzieci już urodzonych? „Być może ta para leczyła się długie lata środkami nazywanymi przez oszołomów naprotechnologią i nie udało im się zajść w ciążę. A po in vitro - no zobacz.” Jakim cudem? . „internet jest pełen prawdziwych historii ludzi, którzy opisują ile warta jest ta prawda.” To samo można napisać o „skuteczności” in vitro. „Oczywiście lepszą podstawą jest Pambuk, który najpierw topi prawie całą ludzką i zwierzęcą populację, później nakazuje Mojżeszowi wymordować Madianitów, a później mu się odmienia i nakazuje się wszystkim miłować, czego zresztą wyznawcy nie do końca chcieli i chcą słuchać.” Nie wszyscy muszą być zbawieni. „Ciążę prowadzi zawsze jeden lekarz. To że się z innymi konsultuje, albo że prowadzą dodatkowe badania (szczególnie przy ciąży wysokiego ryzyka) niczego w tej kwestii nie zmienia.” W takim razie krytycy dr Chazana powinni się od niego odczepić skoro prowadził ją dr Maciej Gawlak. „Ciąża uporczywą terapią?” Co za brednia… Nie ciąża, ale zaszycie macicy. „Czyli coś jak nie zabiję, ale machnę ręką - niech samo umrze.” Tak. Samo. Bez ingerencji człowieka w jego śmierć. W tym przypadku samo umarło po 10 dniach od urodzenia.