Ks. Cielecki: Wielu księży boi się walczyć z szatanem - zdjęcie
12.08.19, 18:15(fot. pixabay)

Ks. Cielecki: Wielu księży boi się walczyć z szatanem

22

- Osoba doświadczona wyczuwa szatana z daleka. Ciekawe, że wielu księży boi się egzorcyzmów. Dlatego klerycy powinni brać w nich udział obowiązkowo. W seminariach powinno się także badać alumnów czy nie są opętani. Dzisiaj nawet dzieci mają poważne problemy duchowe – mówi ks. Jarosław Cielecki w rozmowie z Tomaszem P. Terlikowskim.

Mówisz, że św. Szarbel wypędzał także złe duchy. Dlaczego teraz tak nieliczni kapłani to robią?

Bo niestety sprowadzamy – my, księża, ale także szerzej, katolicy – Ewangelię tylko do pewnej opowieści, narracji, historii, a nie dostrzegamy w niej prawdy o życiu – nie tylko Jezusa, ale i naszym. Szarbel natomiast uczy nas całkowitego spełnienia, dostrzeżenia, że Bóg działa przez nas, przeze mnie i przez ciebie, a przede wszystkim przez kapłanów. Niestety księża często zwyczajnie boją się nakładać ręce, modlić się w ten sposób nad wiernymi, a w wielu diecezjach nawet tego zabroniono.

Czy ludzie często pytają się, dlaczego dochodzi do takich manifestacji jak upadki wobec Najświętszego Sakramentu czy zaśnięcia w Panu?

Rozmawiałem z o. Amorthem na ten temat.

I co mówił?

Jest kilka wyjaśnień. Niektórzy ludzie upadają z powodu sugestii. Są bardzo podatni na sugestie zewnętrzne. Można powiedzieć, że oni lubią padać. Zdarza im się to nawet bez księdza, w domu, we własnym pokoju. Ich w ogóle nie należy rozważać, bo to jest stan psychiczny, który z duchowością nie ma nic wspólnego. 

Jak to poznać?

Zazwyczaj po wielkiej spektakularności tego, co się z nimi dzieje. W ich przypadku jest to upadek teatralny. Spoczynek w Duchu Świętym, taki prawdziwy, czyli bycie z Jezusem, bycie w Jezusie i przyjęcie Go wewnętrznie z całą mocą, to coś, co dokonuje się w ciszy. Ludzie upadają bardzo delikatnie, lekko, jakby podtrzymywani przez aniołów, którzy nie pozwolą im uderzyć mocno o ziemię. Oni wchodzą w jasność. Są w świetle, w którym doznają pokoju.

 

A modlitwa kapłańska, nałożenie rąk jest tego początkiem, narzędziem łaski. Dlatego warto, abyśmy jako kapłani pamiętali, jak wielką łaskę otrzymujemy w sakramencie kapłaństwa.

Mamy jeszcze spoczynki demoniczne. One także istnieją, nie ma co udawać, że jest inaczej. Spoczynki demoniczne czasem z pozorów są bardzo podobne do tych prawdziwych, bo warto pamiętać, że Szatan jest naśladowcą Boga, tylko – jak przypomina papież Franciszek – nie naśladowcą w dobrym, ale w złym celu. On imituje Boga. Szatan oczywiście, przynajmniej początkowo, troszczy się o swoich, zapewnia im to, czego chcą: pieniądze, szczęście, seks, nową pracę, przeżycia duchowe…

Przeżycia duchowe też?

Oczywiście. Wielu opętanych czy zniewolonych ludzi, których spotkałem, wróciło takimi po podróży do Indii, gdzie prowadzili poszukiwania i eksperymenty duchowe. Około dwudziestu milionów ludzi we Włoszech ma problemy z okultyzmem…

Na osiemdziesiąt milionów?

Tak. To jedna czwarta. A zaczynało się całkiem niewinnie, na przykład od uczestnictwa w seansach spirytystycznych, astrologii, ezoteryki, bioenergoterapii, masaży wschodnich. Pamiętam, jak po raz pierwszy na prośbę biskupa zamojskiego sprawowałem egzorcyzm nad młodą, piękną dziewczyną, prawniczką tuż po studiach. W Brazylii dostała od jakiegoś chłopaka kamień szczęścia i dopiero w trakcie modlitwy okazało się, że wcześniej był on ofiarowany Szatanowi. Trzeba więc bardzo uważać na przedmioty, które kupujemy, zwłaszcza na rynkach staroci, jakie rzeczy sprowadzamy do domu, bo pewne relacje zła mogą być nawiązywane także przez nie. Znam przypadki, że ktoś kupił świecznik do domu i zaczęły się dziać różne rzeczy – pokłócili się, porozdzielali, rozstali w małżeństwie, tak naprawdę nie znając przyczyny, nie wiedząc, co się wydarzyło.

Jeszcze groźniejsze mogą być relacje z ludźmi, którzy przedstawiają się jako „przebudzeni”, „oświeceni”. Znałem osoby, które wyjeżdżały do Indii do Sai Baby, który dawał im specjalny proszek do połknięcia, ofiarowywał im kadzidła, a także swoje zdjęcie i prosił, żeby je codziennie okadzali. I zaczynały się ich potężne problemy duchowe, bo okazało się – o czym mówił o. Amorth – że Sai Baba żył w Szatanie, że Lucyfer żył w nim. Jeśli ktoś okadzał jego zdjęcie, to w istocie oddawał kult Szatanowi. A on „odwdzięczał się” tym ludziom, choćby przywracając ich do zdrowia albo ofiarowując bogactwo, ale jednocześnie głęboko ich zniewalając duchowo, opętując. Coś za coś. 

Otrzymujesz pewne dobra, ale za cenę swojej duszy. To są bardzo ciężkie opętania, trzeba wielu godzin, by człowiek wypluł z siebie ten proszek, żeby wyrzekł się relacji z Szatanem. Nawet doświadczeni egzorcyści mają z takimi przypadkami wiele trudności.

A Ty miałeś kiedyś taką sytuację?

Ja nie jestem egzorcystą, ale oczywiście – za zgodą biskupa – uczestniczyłem w egzorcyzmach. I pamiętam bardzo trudne przypadki. Kiedyś pojechałem do rodziny, w której mąż od samego początku małżeństwa uprawiał okultyzm. W noc poślubną pokazał żonie małą drewnianą głowę z włosami i opowiedział jej, że to są włosy zmarłej osoby, które wciąż rosną, a on je tylko co jakiś czas przycina.Okazało się, że jest wyznawcą Szatana, i zapowiedział, że ta główka będzie zawsze obok nich w szklance, tak długo, jak długo będą żyć. On był naprawdę opętany, wiedział, co myśli i co robi jego żona, terroryzował, bił ją i dzieci.

Byłem u nich kiedyś po kryjomu, gdy on był w pracy, i modliliśmy się z pewnym kapłanem za nią i za jej rodzinę, a ja poprosiłem Michała Archanioła, żeby zamknął przed tym mężczyzną możliwość dostrzeżenia pewnych rzeczy. Kiedy tylko wyszliśmy z jej domu, on natychmiast zadzwonił i zapytał, kto tam był. Ona odpowiedziała, że nikogo nie było. On na to: „Wiem, że było dwóch, tylko nie wiem kto, bo zostało mi to zasłonięte”. Nie wiedział także, że jesteśmy kapłanami. Straszna to była walka.

Osoba doświadczona duchowo wyczuwa zresztą Szatana z daleka. Kiedyś byłem ze swoją wspólnotą, błogosławiłem ich, i nagle zobaczyłem młodą dziewczynę, która… dziwnie się zachowywała. Nie znałem jej, ale czułem jego obecność. W autokarze spojrzałem w jej stronę i zobaczyłem, że ona kładzie palec na ustach, jakby Szatan przez nią chciał mi nakazać milczenie. Kiedy wyszliśmy na parking, ona prosiła o modlitwę; schowaliśmy się przed ludźmi i zacząłem się modlić. Jej brzuch w ciągu paru sekund urósł do rozmiarów brzucha kobiety w dziewiątym miesiącu ciąży. Wtedy po raz pierwszy byłem świadkiem, jak Szatan mówi z brzucha.

Po dłuższej modlitwie brzuch wrócił do normalnych rozmiarów. Ona płakała. Okazało się później, że była opętana od dwóch lat, przyjechała szukać uwolnienia, ale nawet wtedy Szatan nią jakoś kierował. To zresztą normalne – Szatan z tymi ludźmi rozmawia, przychodzi do nich, rozkazuje im, a oni się naprawdę boją, bo on często im mówi, że ich zabije. Służą mu więc i stają się w ten sposób jego niewolnikami. Ci ludzie naprawdę potrzebują ogromnej pomocy duchowej, a wielu księży, gdy ktoś taki się do nich zgłasza, odsyła taką osobę do psychiatry czy psychologa.

A nie powinno się tego sprawdzić na początku?

Myślę, że na początku trzeba jednak modlitwy o rozeznanie, a nie lekarza. Trzeba na to wyczulić księży, żeby zamiast odsyłać do lekarza, zaczynali od modlitwy.

Może oni po prostu nie wierzą w złego ducha?

Wielu księży nie wierzy, ale wielu innych wierzy, tylko się boją. Otwarcie mówią, że nie chcą mieć nic wspólnego z takimi rzeczami, żeby się potem diabeł do nich nie przyczepił. To jest naprawdę silny lęk. I nie jest on bezpodstawny

Byłem kiedyś na rekolekcjach we Wrocławiu; był dzień spowiedzi, księża w konfesjonałach, a ja na moment poszedłem do zakrystii. A tam za biurkiem siedziała młoda dziewczyna, miała długie blond włosy spuszczone na twarz. Tak zaczesane, że nie widać twarzy. I ona do mnie delikatnym głosem mówi: „Cześć”. Odpowiedziałem, ale gdzieś w głowie zadzwonił dzwonek ostrzegawczy. Obawiałem się, że znowu będzie chryja, że będą pisać do biskupów. A ona do mnie dalej mówi: „Cześć, wiesz, znamy się dobrze”. Intensywnie myślałem: może to moja rodzina jakaś, może ktoś znajomy? Mówię więc do niej: „Odsłoń tę twarz, pokaż się, mówisz, że się dobrze znamy, ale nie będę z tobą rozmawiał, dopóki nie odsłonisz twarzy”. Ona na to: „Znam cię, a ty mnie”. Ciekawe, że wtedy akurat nic nie wyczułem. Spowiadałem wcześniej w kościele i czułem się zmęczony. I wtedy ona nagle odsłoniła twarz: oczywiście białe oczy i Szatan zaczął przez nią krzyczeć.

„Nie poznajesz mnie?” – wrzeszczał. Potem wykrzykiwał straszliwe przekleństwa i rzucił nią przez całą zakrystię, dosyć dużą. Jej droga do opętania była dość typowa: najpierw dziewczyna weszła w astrologię i kultury Dalekiego Wschodu. Wybiegłem wtedy z kaplicy i zacząłem przez mikrofon wołać wrocławskich księży, żeby przyszli mi z pomocą. „Drodzy kapłani, proszę przerwać spowiedź, proszę przyjść do zakrystii, błagam was, sprawa jest bardzo ważna” – mówiłem. A Szatan rzucał dziewczyną po całej zakrystii.

Księża przyszli, tylko jeden młody uciekł. Oni non stop mówili: „Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu”. A ja mówiłem „Zdrowaś, Maryjo”. Przyzywaliśmy też świętych. Ostatecznie się udało, dziewczyna została uwolniona. Księża wrócili do spowiedzi, ale później była wspólna kolacja i ci kapłani byli przybici, praktycznie nic nie jedli. Ja jadłem i próbowałem ich przekonywać, by zabrali się do jedzenia, ale jakoś nie mieli ochoty. Jeden z nich zapytał przy stole: „Księże Jarku, a co, jak to tu zostanie?”.

Pytał o złego ducha?

Tak. Odpowiedziałem: „Nie, nigdy tu nie zostanie, zawsze pójdzie za nami, żeby zobaczyć, jaką mamy wiarę”. Zatkało ich. Do Wrocławia mnie już nigdy nie zaprosili.

To może do wykształcenia seminaryjnego trzeba dołączyć uczestnictwo w egzorcyzmie?

Zdecydowanie tak. To powinno być w seminarium. Ale i kleryków trzeba badać, czy aby przypadkiem nie są opętani. Zły duch działa także przez internet, a przecież każdy kleryk ma dziś do niego dostęp, miał go także, zanim wstąpił do seminarium. To trzeba sprawdzić, szczególnie że obecnie nawet małe dzieci bywają opętane.

Małe dzieci? W jaki sposób?

Są takie specjalne gry czy aplikacje tworzone przez wyznawców Szatana. Ale to jest może temat na inną rozmowę.

Rozmawiał: Tomasz P. Terlikowski

Więcej znajdziesz w książce ks. Jarosława Cieleckiego „Padre Jarek od świętego Szarbela”. Zobacz książkę tutaj.

źródło: twojawalkaduchowa.pl

Komentarze (22):

wacula2019.08.13 16:24
wielu księży boi się egzorcyzmów.Tak bo wiara słaba
Ewa B.2019.08.13 13:42
Dobry artykuł jest znakiem sprzeciwu. To dobry znak.
Zdrowie2019.08.13 10:52
A może dziś kiszone pomidory?
Polak Ateista Dumny Gej2019.08.13 10:46
Okręgowa Inspekcja Pracy: w zwolnieniu pracownika IKEA nie ma nieprawidłowości Nowa informacja w sprawie mężczyzny grożącego gejom śmiercią Okręgowa Inspekcja Pracy w Krakowie wydała za pośrednictwem rzecznika praw obywatelskim Adama Bodnara oświadczenie w sprawie homofobicznego byłego pracownika sklepu IKEA, zwolnionego za cytowanie fragmentów Biblii mówiących o karaniu gejów śmiercią. Stwierdzono, że w decyzji firmy nie doszukano się żadnych nieprawidłowości. Pojawiła się nowa informacja w sprawie byłego pracownika sklepu IKEA, który został zwolniony po tym, jak w odpowiedzi na artykuł antydyskryminacyjny zamieszczony w wewnętrznym intranecie firmy, napisał na Facebooku: "Akceptacja i promowanie homoseksualizmu i innych dewiacji to sianie zgorszenia. Pismo Święte mówi: 'Biada temu, przez którego przychodzą zgorszenia, lepiej by mu było uwiązać kamień młyński u szyi i pogrążyć go w głębokościach morskich'. A także: 'Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, a ich krew spadnie na nich'". W sprawie zwolnienia interweniował rzecznik praw obywatelskich, Adam Bodnar. Okręgowa Inspekcja Pracy w Krakowie nie wykryła nieprawidłowości, dlatego kolejnym krokiem będzie zbadanie zdarzenia przez sąd. Bodnar zajął się sprawą z urzędu, zwracając się do firmy IKEA o zajęcie oficjalnego stanowiska oraz przekazanie odpowiedniej dokumentacji. Okręgowa Inspekcja Pracy w Krakowie sprawdziła m.in. wewnętrzne regulacje firmy, takie jak Regulamin Pracy i Kodeks Postępowania Grupy IKEA, a także sprawdzono legalność zatrudnienia i zakres prawnej ochrony, bezpieczeństwa i higieny pracy. Kluczowe informacje w regulaminach firmy dotyczą m.in. wsparcia dla fundamentalnych praw wszystkich ludzi i braku akceptacji dla dyskryminacji. RPO wydał komunikat, w którym czytamy: "W odniesieniu do wypowiedzenia umowy z pracownikiem, którego dotyczy sprawa, stwierdzono, że 'podano w sposób szczegółowy przyczynę wypowiedzenia ze wskazaniem naruszonych przez pracownika przepisów prawa pracy, w tym regulaminów wewnętrznych'". https://queer.pl/news/203214/decyzja-okregowej-inspekcji-pracy-w-krakowie-w-sprawie-homofobicznego-pracownika-ikea
Alcman2019.08.13 9:29
Who you gonna call? Ghostbastards!
Bulwieć2019.08.13 9:26
Dobrą metodą jest położyć dziewuchę na sosnowej desce i wsadzić ją w piec na trzy zdrowaśki.
Augustyn Pankration2019.08.12 23:48
Po co walczyć? Wystarczy unikać.
wio2019.08.12 20:26
Wielu księży, szczególnie tych ważniejszych, dawno odwróciło się od Boga. Dla nich liczy się tylko władza i pieniądze. W dodatku bronią księży pedofili. Polski kościół schodzi na psy.
Daniel K2019.08.12 19:18
"Wielu księży boi się walczyć z szatanem". No nie dziwne, w końcu to od biskupów zależy kariera księży w korporacji pt KK 😁 Pozdrawiam.
wacula2019.08.13 16:26
OTO chodzi Trafiłeś w dziesiątkę w sedno sprawy prawdę Piszesz
OZ2019.08.12 19:12
Rok temu zapytałam Proboszcza jednej z Parafii Wrocławia na Śródmieściu dlaczego brak jest w kościele figury, lub choćby niewielkiego obrazu Św. Michała Archanioła. Uzyskałam zdawkową odpowiedź : BO TU NIE MA DLA NIEGO MIEJSCA. Rok później tak się stało, że Proboszcza przeniesiono do innej parafii w niewielkiej miejscowości poza Wrocławiem
Wawa2019.08.12 19:21
Przepraszam, ale co z tej historii ma wynikać? Czy figura archanioła zapobiega przeniesieniom proboszczów na prowincję?
Daniel K2019.08.12 19:23
Przeniesiono.... Może ktoś go przyuważył z ministrantem w ustronnym miejscu, więc trzeba ratować mu tyłek.
Nick2019.08.13 9:22
Przeniesiono go do innej parafii w ramach seksturystyki?
Wawa2019.08.12 19:09
"W Brazylii dostała od jakiegoś chłopaka kamień szczęścia i dopiero w trakcie modlitwy okazało się, że wcześniej był on ofiarowany Szatanowi". Moim zdaniem, z powyższego tekstu wyłania się całkowicie niechrześcijański obraz rzeczywistości. Bo oto okazuje się, że poprzez czyjeś działanie, całkowicie nieświadoma osoba (tutaj dziewczyna) zostaje poddana wpływowi złych duchów. W tekście nie ma nawet słowem wspomniane, że chrześcijaństwo rozpoczyna się od nawrócenia i wiary - a rzekomo wszystko polega na egzorcyzmach i zmaganiach egzorcysty z demonem. Człowiek naprawdę nawrócony i wierzący jest bezpieczny. Nie musi zastanawiać się, czy pieprz, którym posypuje kanapkę z pomidorem, nie został gdzieś kiedyś magicznie poświęcony jakiemuś orientalnemu bóstwu. Chrześcijańska misja polega na głoszeniu Chrystusa, a nie na egzorcyzmach. Szatan i demony nie są równorzędnym przeciwnikiem wobec Niego. Nie pomoże człowiekowi egzorcyzm, jeśli przez głoszenie słowa Bożego nie zostanie w nim wzbudzona wiara w Zbawiciela. Tam gdzie poprzez wiarę Chrystus już zamieszkał - tam zły duch nie ma przystępu (por. J. 10,27-30).
Albert2019.08.12 18:51
"Osoba doświadczona wyczuwa szatana z daleka." Chyba raczej naiwnego frajera. Szatan nie istnieje, a egzorcyzmy to zwykłe oszustwo, przeznaczone jedynie dla oczadziałych fanatyków religijnych.
Maciek Arczyński2019.08.12 20:05
Z Twoich wypocin czuć nim na kilometr.
anonim2019.08.12 18:43
Boją się, bo nie mają odpowiedniej broni. W XXI wieku modlitwa i woda święcona już nie działa !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Jery2019.08.12 19:44
No tak, XXI wiek. Powinni laserem strzelać w ducha :)
nikt o2019.08.12 18:30
Nie dziwię się temu , że się boją tego co nieznane i straszne . Zwierzęta też się boją złych energii . Wszystkie , ale zwłaszcza konie . Psy je obszczekują . Jak można nakazać innemu człowiekowi by się z tym stykał , skoro się tego boi ? Tylko dureń , albo ten który jest ich przyjacielem się nie boi . Wyższy kler chce te dzieci w seminariach wysyłać na zatracenie ? By babrały się w takim bagnie ? Niech uczy ich miłości a nie każe zmagać z ciemnością . Ale jak mają ich nauczyć miłości skoro nie wiedzą czym ona jest . Na wszelki wypadek jeszcze raz napiszę ...............to jest to , czym kierował się Jezus z Nazaretu .
Ethanol2019.08.12 20:42
I zle duchy tez wypedzal
nikt o2019.08.12 22:33
On był Synem Boga a nie zwykłym człowiekiem . A skoro kler też chce być Bogiem , to co mnie do tego ? Niech się bawią tymi siłami . Znałam jednego egzorcystę . Skończył nagłą i tragiczną śmiercią .