Kard. Burke: Dokument synodu to nie cios dla papieża, ale dla autorów relatio - zdjęcie
21.10.14, 08:16Kard. Raymond Burke (fot. archiwum)

Kard. Burke: Dokument synodu to nie cios dla papieża, ale dla autorów relatio

4

Dokument końcowy synodu biskupów zawiera dokładne, choć nie kompletne streszczenie dyskusji w auli synodalnej oraz w małych grupach – oświadczył kard. Raymond Burke, prefekt Trybunału Sygnatury Apostolskiej. W wywiadzie dla Catholic World Report przyznał on, że w porównaniu z ostro krytykowanym relatio po pierwszym tygodniu obrad, dokument końcowy został zasadniczo ulepszony.

Zapytany, czy media mają rację, kiedy twierdzą, że dokument ten jest ciosem dla Papieża, który miałby rzekomo pragnąć większego otwarcia na gejów, kard. Burke przypomina, że nie ma żadnego dowodu na to, że Papież popiera zmianę nauczania Kościoła w tym względzie. Amerykański purpurat przyznaje jednak, że dokument ten jest ciosem dla autorów pierwszego relatio, które nie odzwierciedlało kościelnego nauczania o homoseksualizmie, lecz sugerowało, że Kościół chce złagodzić swe odwieczne nauczanie i próbowało wprowadzić treści dotyczące tak zwanych związków jednopłciowych do dyskusji o małżeństwie chrześcijańskim.

Kard. Burke potwierdził, iż rzeczywiście można odnieść wrażenie, że niektórzy europejscy biskupi chcą zmienić nauczanie Kościoła na temat homoseksualizmu, antykoncepcji i komunii dla rozwodników żyjących w kolejnym związku. Przypomniał jednak, że wielu innych europejskich biskupów wypowiedziało się jasno i stanowczo w obronie nauczania Kościoła dotyczącego tych kwestii.

MaR/Radio Watykańskie

Komentarze (4):

anonim2014.10.21 8:31
"można odnieść wrażenie, że niektórzy europejscy biskupi chcą zmienić nauczanie Kościoła na temat homoseksualizmu, antykoncepcji i komunii dla rozwodników żyjących w kolejnym związku" Niektórzy? Każdy z tych punktów uzyskał poparcie większości Ojców Synodu, a nie został uwzględniony w wersji ostatecznej, ponieważ do tego wymagana była większość 2/3 głosów (a nie zwykła większość). Na przykład paragraf o otwartości na osoby homoseksualne uzyskał 118 głosów "za" i 62 głosy "przeciw" (wymagane do przyjęcia były 120 głosy "za"). W każdym razie mleko już się rozlało, i temat na pewno wróci na przyszłorocznym synodzie.
anonim2014.10.21 11:08
biskup który poza własną dupą nic nie widzi to ciota a nie biskup
anonim2014.10.21 11:31
@grzechol "… paragraf o otwartości na osoby homoseksualne uzyskał 118 głosów "za" i 62 głosy "przeciw" (wymagane do przyjęcia były 120 głosy "za"). Czyżby zaczęła się w naszym Kościele era decydowania, uzgadniania i przegłosowywania prawd Bożych? No to przegłosujmy sobie wszystko co należy do depozytu: treść Pisma Świętego (zresztą kwestia już realizowana w tzw. przekładach ekumenicznych), dogmaty (czyli prawdy wiary), kwestie moralne (w tym pojęcie grzechu) z dekalogiem i Kazaniem na Górze na czele. Czemu nie? Stańmy się twórcami – już w momencie kuszenia nieprzyjaciel zachęcał pierwszych ludzi do takich rozwiązań – "będziecie jako bogowie", czyli będziecie twórcami praw i prawd na równi z Bogiem. Mechanizm jest ciągle taki sam i nadal aktualny. Nie zmienia się ludzka natura, natura i cel nieprzyjaciela również nie ulegają zmianie. A więc dalej, głosujmy nad tym co jest dobre, a co złe, a będziemy "niczym bogowie".
anonim2014.10.21 11:38
Spokojnie, leci z nami pilot Na Synodzie Biskupów pojawiają się zaskakujące opinie, dla wielu katolików niepokojące. Ale bez paniki - skończy się dobrze, jak zawsze. Byliśmy przyzwyczajeni do efektu finalnego, w którym nie było widać tarć, jakie go poprzedziły, wydawało się więc, że biskupi to grono o nadludzkiej zgodności poglądów. Ale tak nie jest i nigdy nie było. Nauka Kościoła kształtowała się w warunkach sporu, i to nieraz bardzo gorącego. Już pierwszy sobór powszechny (Nicea 325 r.) był konsekwencją potężnej wówczas herezji, jaką był arianizm, kwestionujący bóstwo Chrystusa. Nie było spokojnie ani na tym soborze, ani na żadnym innym. Ale właśnie sobory – a częściowo także synody – stały się kamieniami milowymi w rozstrzyganiu o tym, jak należy czytać niezmienną Ewangelię w zmieniającym się świecie i co jest wolą Bożą w odniesieniu do Kościoła. Zawsze okazywało się, że ostatecznie nie temperatura sporów decydowała o rozstrzygnięciach, lecz Duch Święty. http://gosc.pl/doc/2200887.Spokojnie-leci-z-nami-pilot