Kaci Wyklętych - Stefan Michnik - zdjęcie
01.03.18, 13:15

Kaci Wyklętych - Stefan Michnik

Oskarżany o zbrodnie stalinowskie – był sędzią między innymi w procesach:

 

  • majora Zefiryna Machalli (wyrok śmierci, pośmiertnie rehabilitowany, skład sędziowski podjął wspólną decyzję o niedopuszczeniu obrońcy do procesu, o wykonaniu wyroku nie poinformowano rodziny),
  • pułkownika Maksymiliana Chojeckiego (niewykonany wyrok śmierci),
  • por. Andrzeja Czaykowskiego, w którego egzekucji uczestniczył,
  • majora Jerzego Lewandowskiego (niewykonany wyrok śmierci),
  • pułkownika Stanisława Weckiego wykładowcy Akademii Sztabu Generalnego (13 lat więzienia, zmarł torturowany, pośmiertnie zrehabilitowany),
  • majora Zenona Tarasiewicza,
  • pułkownika Romualda Sidorskiego redaktora naczelnego Przeglądu Kwatermistrzowskiego (12 lat więzienia, zmarł wskutek złego stanu zdrowia, pośmiertnie zrehabilitowany),
  • podpułkownika Aleksandra Kowalskiego,
  • majora Karola Sęka, artylerzysty spod Radomia, przedwojennego oficera, potem oficera Narodowego Zjednoczenia Wojskowego (wyrok śmierci, stracony w 1952).

Był również sędzią w tzw. sprawach odpryskowych od procesu generałów (sprawy Tatara).

Wymieniony przez Komisję Mazura jako jeden z sędziów łamiących praworządność. Stefan Michnik określił wtedy swoją działalność jako spowodowaną "młodzieńczą naiwnością". (źródło: Wikipedia)

"Był dobrowolnym i świadomym mordercą sądowym, dobrowolnie wstąpił do LWP, był szalenie gorliwy, nie chciał oddawać istotnych spraw. Mamy do czynienia ze świadomym katem. Wśród wyeliminowanych przez Stefana Michnika, a potem leżących na Łączce był Andrzej Czajkowski, wybitny polski żołnierz, żołnierz Września, Armii Krajowej, cichociemny, którego jedyną winą było to, że poświecił się walce o ojczyznę i nie chciał Polski sowieckiej. Stefan Michnik nie tylko wydał wyrok wraz z innym sędzią Mieczysławem Widajem, ale był też świadkiem wykonania egzekucji na Mokotowie" - mówił o nim niedawno na antenie "Telewizji Republika" Tadeusz Płużański.

Jak pisała swego czasu "Gazeta Polska", "procedura ścigania kpt. Stefana Michnika sięga 1999 r., kiedy na biurku Hanny Suchockiej (ówczesnej minister sprawiedliwości) znalazły się dwa wnioski – o wszczęcie śledztwa wobec stalinowca (autorstwa Ligi Republikańskiej) oraz o jego ekstradycję ze Szwecji. Zarzuty były konkretne – wydawanie wyroków śmierci w sfingowanych procesach politycznych, co w myśl polskiego kodeksu karnego stanowi przestępstwo. Oba wnioski nie doczekały się jednak rozstrzygnięcia. W jednym z wywiadów Suchocka stwierdziła, że nie będzie zajmować się ewentualną ekstradycją Michnika do Polski, gdyż sprawa nie leży w kompetencjach prokuratury powszechnej, lecz IPN (który jeszcze nie istniał i w którego powołanie mało kto wówczas wierzył).

 

W 2000 r. IPN jednak powstał i zapowiedź wystąpienia o ekstradycję Michnika – jako winnego zbrodni sądowych – była pierwszą publiczną deklaracją, jaką złożył prof. Witold Kulesza, szef pionu śledczego Instytutu – Głównej Komisji Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu. Zapowiedź przeżyła nawet swojego autora – prof. Kulesza został odwołany".

Wreszcie w 2010 Wojskowy Sąd Garnizonowy w Warszawie wydał nakaz aresztowania Michnika. Wydano za nim Europejski Nakaz Aresztowania, ale sąd w Uppsali odmówił w 2010 roku ekstradycji zbrodniarza, bo według szwedzkiego prawa jego czyny ulegly przedawnieniu. Obecnie kierownictwo IPN nie wyklucza wniosku o ekstradycję Stefana Michnika

kk