Marek Jurek: Unia Europejska wobec Bliskiego Wschodu działa bezmyślnie - zdjęcie
11.09.13, 08:21Marek Jurek (fot. Piotr Szymaszek/Agencja BEW)

Marek Jurek: Unia Europejska wobec Bliskiego Wschodu działa bezmyślnie

12

Jak Polska powinna się zachowywać w sytuacji kryzysu międzynarodowego, którego konsekwencje uderzają w życie chrześcijan na Bliskim Wschodzie?

Arabska wiosna szybko przerodziła się w salafickie lato. Dziś widzimy to przede wszystkim w Syrii i Egipcie. Choć sytuacja w Tunezji czy w Libii wcale nie jest stabilna – te kraje nie mają dziś takiego znaczenia dla Zachodu, bo też nie leżą w tak wrażliwym otoczeniu geopolitycznym. Pierwszą przesłanką naszej polityki powinna być troska o bezpieczny świat dla niepodległej Polski. To oznacza rozładowywanie ognisk napięć międzynarodowych i troskę o stabilny pokój. Te kryteria na Bliskim Wschodzie mają dwa sprawdziany: bezpieczeństwa wspólnot chrześcijańskich i bezpieczeństwa Izraela. Bo o jakim szacunku dla praw ludzkich można mówić tam, gdzie i tak zła sytuacja chrześcijan się pogarsza i rośnie zagrożenie dla pokoju międzynarodowego? Polska nie powinna więc robić niczego co trwale zwiększa napięcia w tym regionie. Zawsze też należy brać pod uwagę jak tamtejsze konflikty odbiją się na życiu wspólnot chrześcijańskich. Niestety, do tej pory od tego względu polityka zachodnia najczęściej zupełnie abstrahowała. Chrześcijanie bowiem są w Egipcie, Syrii czy Jordanii znaczącą – ale bardzo wyraźną mniejszością. Nie są siłą polityczną, więc w kategoriach gry „się nie liczą”. Dlatego właśnie muszą móc liczyć na nas, na chrześcijańską opinię świata zachodniego.

Czy zatem Zachód w ogóle nie powinien tam ingerować?

Zachód powinien w tym regionie prowadzić celową i odpowiedzialną politykę. Wspierać wiarygodnych sojuszników (jeżeli udaje się ich znaleźć), chronić chrześcijan, brać pod uwagę bezpieczeństwo Izraela. Dlatego tak absurdalne są sankcje, które Unia Europejska wprowadza wobec Egiptu po obaleniu władzy Bractwa Muzułmańskiego. W Egipcie armia i prozachodni nacjonaliści są realną i sprawdzoną siłą społeczną. Dziś dla chrześcijan są zaporą chroniącą ich przed eskalacją pogromów. Prezydent Mursi przeorientowywał swój kraj na zbliżenie z Chinami i Iranem. Pokój z Izraelem – więc pokój w regionie w ogóle – stanął pod znakiem zapytania. Ale europejska lewica od dawna powołując się na „demokrację” potrafi usprawiedliwiać najbardziej rewolucyjne i zagrażające pokojowi rządy. Na Bliskim Wschodzie mamy ciągle (abstrahując od tradycyjnych monarchii sunnickich) dwie siły ideowe: nacjonalizm arabski (który w Egipcie czy w Tunezji miał charakter prozachodni, w Syrii – prorosyjski) oraz islamizm, nastawiony programowo na konfrontację z Zachodem i dyskryminację chrześcijan. O ile nacjonaliści kierują się ukształtowaną pod wpływem Europy koncepcją narodu (w której jest zarówno jakieś miejsce i na politykę z normalnymi relacjami międzypaństwowymi, i – w planie wewnętrznym – na obecność wspólnot chrześcijańskich w społeczeństwie), o tyle dla islamistów podstawową kategorią jest umma, wspólnota wiernych, pozostająca w fizycznej konfrontacji ze światem zewnętrznym i traktująca chrześcijan jako obcych pozostających pod ochroną państwa. Ci obcy powinni po pierwsze za tę „ochronę” (czyli za to, że żyją) płacić, a po drugie – nie powinni zachowywać się „arogancko” jeśli chcą uniknąć pogromów; czyli krótko mówiąc – powinni żyć w stanie permanentnej uległości.

A czy nie ma szans na demokrację islamską?

Demokracja może tam oznaczać albo liberalizację rządów nacjonalistycznych – albo rewolucję w celu ich obalenia, co z reguły prowadzi do rządów islamistycznych. Oczywiście, rozpatrując te modele musimy mieć świadomość, że rządom wojskowym też trzeba patrzeć na ręce – by nie legitymowały swej władzy okresowym przymykaniem oczu na ekstremizm. Bo właśnie na tle ekstremistów palących kościoły czy strzelających do europejskich turystów rządy, które z nimi walczą, wyglądają najlepiej. Trzeba więc przede wszystkim oceniać po efektach. Ale nie można – tak jak w Egipcie – rzucać kłód pod nogi władzy, który broni podstawowych elementów bezpieczeństwa chrześcijan i zachowuje odpowiedzialną pozycję w polityce międzynarodowej.

Czyżby Unia Europejska była w sojuszu z Bractwem Muzułmańskim?

Polityka Unii Europejskiej jest zaplątana we własną ideologię. Gdy odrzuca się obiektywny porządek moralny – jedynym kryterium sprawiedliwości staje się „demokracja”.

Unia ma swoim działaniu jakiś polityczny cel, czy to jest takie działanie odruchowe?

To polityka przede wszystkim bezmyślna, nie kierująca się ani odpowiedzialnością, ani solidarnością. Podobną politykę prowadziły Stany w okresie powietnamskiego kryzysu, gdy porzucono sojuszników w Iranie, Nikaragui i innych krajach. Dziś taka polityka wobec Egiptu może popchnąć ten kraj w stronę Rosji (która w Syrii demonstruje, że potrafi bronić swoich sojuszników), a więc może cofnąć historię o lat czterdzieści, do czasów sprzed Sadata.

To Amerykanie też się taką odruchowością wykazują?

Amerykanie dziś zajmują się przede wszystkim Syrią, gdzie stanęli wobec kwadratury koła. Mamy rząd sprzymierzony z Rosją i z Iranem, protegujący ekstremistyczny Hezbollah w Libanie. Umocnienie rządu Asada – i prestiżu państw, którego go wspierają, czyli Rosji, Iranu, ale również Chin – nie jest dobrą opcją. To zły sygnał dla innych państw w regionie. Ale oddanie władzy zbrojnej rewolucji może być rozwiązaniem jeszcze gorszym. Jak trafnie przestrzegł Witold Waszczykowski – wejście anty-asadowskich powstańców do Damaszku najpewniej oznaczałoby rzeź chrześcijan i alawickiej mniejszości, na której opiera się rząd. Teoretyczną opcją – o której dziś się jeszcze nie mówi – jest również wieloletnia wojskowa okupacja Syrii, co pociągnęłoby uwikłanie Ameryki w konflikt jeszcze bardziej dramatyczny niż w Iraku i w znacznym stopniu sparaliżowałoby politykę amerykańską. W tej sytuacji jedynym racjonalnym wyjściem jest wymuszenie (w razie potrzeby również groźbą działań zbrojnych) negocjacji politycznych między rządem a siłami społecznymi i opozycyjnymi, doprowadzenie do zakończenia wojny domowej, presja na liberalizację polityczną. Z pewnością bowiem łatwiej zliberalizować rządy Asada – niż rządy islamistyczne. Krótko mówiąc – wszystko to, o czym mówi Stolica Apostolska i jej przedstawiciel przy ONZ, abp Silvano Tomasi. Bardzo instruktywne jest też stanowisko Brytyjczyków. Oni znają dobrze Bliski Wschód i wiedzą, że warto angażować się we wsparcie sprzymierzeńców, ale wszczynanie działań zbrojnych w imię pustych haseł jest całkowicie nieodpowiedzialne. W Polsce na szczęście mamy w tej sprawie zaskakujący i nie widziany od lat consensus i szkoda, że bez echa przeszła bezprecedensowa wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego, który powiedział, że „stawiając się w sytuacji Donalda Tuska nie byłby entuzjastycznie nastawiony” do propozycji zaangażowania Polski w działania zbrojne w Syrii.

Rozmawiał Tomasz Rowiński

Komentarze (12):

anonim2013.09.11 8:33
tu jest dobry wykład nt obiektywnego porządku moralnego: http://www.youtube.com/watch?v=AwgM9no2nUg
anonim2013.09.11 8:39
Trafna diagnoza. Dodam tylko, że to co obserwujemy już od blisko piętnastu lat to tylko preludium do tego co nas czeka ze strony muzułmańskich "braci" jeśli nadal będziemy brnęli w bagno obyczajowego i kulturowego liberalizmu. Europo wróć na drogę honoru i tradycji albo giń!
anonim2013.09.11 9:46
Jeżeli Pan Jurek zacznie współpracę z Panem Gowinem, bez: Zawiszy, Kurskiego, Kępy, Poncyliusza, Cymańskiego i innych z SP i PJN, to idę za nim jak w dym! Tylko bez tych ww. karierowiczów. PiS ma alternatywę
anonim2013.09.11 10:21
Przede wszystkim Izrael NIE jest na Bliskim Wschodzie czynnikiem gwarantujacym pokoj. Jedyne, co on potrafi zagwarantowac, to slimaczacy sie konflikt regionalny, ktory staje sie istna "dzuma" stosunkow miedzynarodowych, miedzyreligijnych oraz miedzyrasowych. Tym bardziej, ze to syjonisci byli pierwszymi, ktorzy wprowadzili tam terroryzm jako narzedzie walki politycznej. Ustawiczne interwencje t.zw. "chrzescijanskiego" Zachodu dodatkowo podgrzaly nastroje antychrzescijanskie (po dziesiecioleciach wczesniejszego imperializmu kolonialnego...). A teraz pro-izraelskie USA chcialyby kolejnej agresji w tamtym regionie przeciwko jedynej realnej sile politycznej w Syrii, ktora ulozyla sobie dobre stosunki z miejscowymi chrzescijanami i ktora jest jedynym gwarantem tych dobrych stosunkow.
anonim2013.09.11 10:33
Dajcie spokój jaka bezmyślna polityka. UE nie prowadzi żadnej samodzielnej polityki tylko wykonuje polecenia US ewentualnie co mocniejszych Państw UE (Niemcy, Francja, Anglia). Jeżeli chodzi o tzw. demokratyzcję Syrii i innych państw BW to kpina. USA chcą mieć tam państwa satelickie (jak kraje zatoki- demokracji i praw mniejszości brak - żadnych realnych zastrzeżeń ze strony Zachodu). UE żadnej samodzielnej polityki tam nie prowadzi bo powinna już dawno skumać się z Iranem i przynajmniej olać sankcje gospodarcze nałożone przez USA (brać ropę za euro) przecież to uderzyło w Grecję, Hiszpanię i Portugalię, które rzekomo w ramach UE są reanimowane.
anonim2013.09.11 15:08
Dobrze, że Pan jest panie Marku. Że jest ktoś taki, który zadaje sobie trud dokonania oceny i uporządkowania wydarzeń pod kątem kryteriów chrześcijańskich. A jeszcze do tego zadaje sobie trud przekazania wniosków z tej pracy innym. Dziękii takim mądrymludziom jak pan Marek Jurek świat dla nas staje się mądrzejszy.
anonim2013.09.11 19:42
@Atlaulf, na pierwszy rzut oka tak to wygląda, ale zwróć uwagę, że taki argument uderza również w niepodległość i istnienie szeregu państw, w tym także Polski. Czyż nie twierdzono całkiem niedawno, że odrodzenie Polski to zagrożenie pokoju i destabilizacja Europy? Czyż nie jest marzeniem kilku państw wytarcie mapy Europy Środkowej jak to zrobiono po Kongresie Wiedeńskim, a słuszną racją stanu wielu innych jest jak najszybsze tego podżyrowanie "dla pokoju i rozwoju"?
anonim2013.09.11 20:07
Wstrząsające proroctwo dla USA! http://www.youtube.com/watch?v=xENPAEzAVnA
anonim2013.09.13 22:43
Szanowny Panie Marku! Czy Pan naprawdę myśli że Unia nie myśli? TO PAN NIE MYŚLI! ONI BARDZO LOGICZNIE MYŚLĄ! Chociaż w dalszej części w wielu punktach ma Pan rację , to Pana wnioski zawierają wykluczające się propozycje działań. Dlatego Pan mówi że Unia robi coś NIE TAK. Oni naprawdę dobrze wiedza co robią (np sankcje dla Egiptu); z ich perspektywy. Pan prezentuje niespójne myślenie. Nie wiem czy Pan zna fakty; w jakim stopniu tzw. niezależną historię. Bo od tego zależy czy Pan nie rozumie czy kłamie. Troska o wolność religii chrześcijańskiej, o bezpieczeństwo chrześcijan szczególnie katolików - jest tak NAPRAWDĘ nie do pogodzenia z trwałym bezpieczeństwem Izraela. ALBO JEDNO ALBO DRUGIE - NA DŁUŻSZĄ METĘ. Opinia obecnie "obowiązująca" w Kościele o współbrzmieniu tego bezpieczeństwa jest skutkiem - obok wieloletnich działań Izraelitów świata - w większym stopniu jest skutkiem upadku duchowego naszego Kościoła. Niestety. Ale tak ma być (zapewne)
anonim2013.09.14 14:01
@ToNik Z tego ca Pan napisał wynika, że jest Pan antysemitą. To przecież grzech.
anonim2013.09.15 20:56
Dokończenie komentarza wypowiedzi p. Jurka **************** Tylko Chrześcijanie, tylko Kościół Katolicki może zapewnić bezpieczeństwo współczesnemu państwu Izrael. Przez wzgląd na swoje powołanie. Izraelitów spotykały w przeszłości trudne i przykre doświadczenia; lecz nie działo się to z powodu siły Kościoła Katolickiego i Chrześcijan lecz z powodu SŁABOŚCI Kościoła i słabej Wiary katolików. Tragedią jest iż współcześni Żydzi - szczególnie po II wojnie - obarczają Kościół i Katolików za swoje cierpienia. Gdyby Kościół był naprawdę silny Wiarą w tamtych czasach - Żydów nie spotkałyby takie nieszczęścia. Lecz Oni uważają przeciwnie. I to jest przyczyną tragedii współczesnego świata. Z powodu swojego przekonania zwielokrotnili walkę przeciw Chrześcijanom szczególnie przeciw Katolikom. Izrael swoje bezpieczeństwo widzi w zniszczeniu przede wszystkim Chrześcijaństwa - WSZELKIMI DOSTĘPNYMI ŚRODKAMI; WALKA BEZWZGLĘDNA.Dopuszczone są wszystkie sposoby. Jak mamy wyobraźnię to sobie WYOBRAŹMY. Publiczne wypowiedzi przedstawicieli Izraela są temu również podporządkowane; mówić o przyjaźni i pokoju im bardziej nasila się walka. Powinniśmy zrozumieć że Oni NIE SĄ CHRZEŚCIJANAMI ! - dopuszczają kłamstwo i przemoc tak samo jak np. cóż - inni poganie. Chrześcijanie a Polacy z powodu swych słabości szczególnie są traktowani jak robaki. Szkodliwe szczególnie. My możemy się starać o bezpieczeństwo Izraela ale Oni swoje bezpieczeństwo widza w zniszczeniu Kościoła; Chrześcijan; swoich sąsiadów. Dawniej WYKORZYSTYWALI ROSJĘ ; TERAZ PO OSIĄGNIĘCIU WŁAŚCIWYCH WPŁYWÓW - AMERYKĘ I ZACHÓD. Chwilowo mogą wspierać nawet innych swoich nieprzyjaciół np. Islam - aby walczyć skuteczniej z Kościołem, sądząc że po wyeliminowaniu Chrześcijaństwa z innymi sobie poradzą. Spójrzmy na przebieg zdarzeń- Izrael i Żydzi są coraz silniejsi kiedy w tym samym czasie Kościół coraz bardziej podupada. SZCZEGÓLNIE DUCHOWO . To jest walka od wewnątrz - sterowana z zewnątrz. Nie wiem czy Pan wielu rzeczy nie widzi czy nie chce - ale honor nakazuje aby walcząc o Prawdę - MÓWIĆ PRAWDĘ. Inaczej walczymy po przeciwnej stronie - świadomie lub co GORSZE nie. (człowiek świadomy że robi źle może się poprawić - nieświadomy nie wie z czego.... )
anonim2013.09.16 17:32
Juz to dawno widac i slychac