Jak się dowiedzieć, czy trafimy do nieba czy do piekła? - zdjęcie
28.04.15, 18:00

Jak się dowiedzieć, czy trafimy do nieba czy do piekła?

134

  Wielu z nas zastanawia się, czy jest życie po śmierci. Ci, którzy dochodzą do wniosku, że „musi” coś po niej być, pytają: „jak tam jest i czy będą tam szczęśliwi”? Skąd mogą nabrać pewności, że trafią do nieba a nie do czyśćca czy piekła? Odpowiedzi na te pytania mają swój początek w grzechu praojców i zbawieniu ludzkości przez Jezusa Chrystusa.

Pierwsza zbrodnia – grzech pierworodny

           Szczęście wieczne ma swój początek na ziemi. Pierwszy człowiek nie potrafił docenić tego co ma, chciał więcej, w konsekwencji zapragnął i tego, by być Bogiem. Chciał zobaczyć to, co Bóg widzi i poznać Jego tajemnicę. Zdradził więc swojego Stwórcę, łamiąc postawiony przez Niego zakaz. Zjadając owoc, wpadł w grzech, świat przestał być taki kolorowy i dobry. Człowiek zaczął doświadczać zła. Bóg jednak dał mu szansę, nie potępił, ale dał możliwość odpokutowania. Od tej pory człowiek podlega cierpieniu, bólom, chorobom. Skazany jest na tułaczkę. Jednak na drodze, którą przemierza ma możliwość na nowo nauczyć się i odpowiednio patrzeć i widzieć dobro. Na końcu drogi pojawiła się jednak przeszkoda – brama raju została zamknięta. To światło z raju oświetlało ziemię, teraz nastała ciemność, padają na ziemię jedynie małe promyczki światła niby blask przez dziurkę od klucza. Potrzebny był zatem ktoś, kto odkupi zaciągniętą przez człowieka winę. Potrzebny był ktoś, kto na nowo otworzy bramy raju, do którego zmierzamy.

Wcielenie Słowa i ziemska misja Jezusa

     Bramy nieba zostały zamknięte przez Boga ale z winy człowieka. Jeżeli miałyby zostać otwarte to tylko w podobny sposób jak zostały zamknięte. Potrzebny był człowiek, który by przebłagał Boga za grzech pierwszych ludzi. Nikt jednak nie był w stanie tego zrobić dlatego Bóg zesłał nam Swojego Syna. Od teraz czysta miłość, dobro i prawda, chodzi po ziemi i oświetla ją swoją nauką, tą, którą zaczerpnął od Ojca. W końcu spełnia misję, z którą przeszedł i wydaje się za nas umierając na krzyżu. Pierwszego dnia po szabacie zmartwychwstaje i od tej pory bramy nieba zostają otwarte. Nie dość, że pewne prawdy stają się jasne, gdyż bramy są otwarte „na oścież”, to jeszcze możemy prosić o uczynienie naszego życia i świata na wzór tamtego (dzięki Modlitwie „Ojcze nasz”). Zostaliśmy zbawieni. Ale czy wszyscy?

Zbawienie poza Kościołem

      Na płaszczyźnie niewidzialnej nie ma czegoś takiego jak bycie poza działaniem Kościoła. Chrystus połączył w sobie wszystkich. Krew i woda wytryskająca z jego przebitego serca rozlewają się na dobrych i złych. Tak jak bycie w Kościele oznaczałoby tych stojących pod krzyżem i patrzących na Jezusa z wiarą, tak bycie poza oznaczałoby ludzi z niego szydzących, nie wierzących czy nieobecnych. Czy z powodu braku wiary pod krzyżem nie zabrakło także apostołów? Duch Święty zatem mimo centrum swojego działania POD KRZYŻEM rozlewa się na cały świat, na wszystkie dziedziny ludzkiego życia. Zawsze jest On tym samym Duchem miłości, prawdy i piękna. Wyznawcy innych religii bądź ateiści też są pod opieką Ducha Świętego. Świadomie mogą żyć poza Kościołem widzialnym, ale nieświadomie do niego przynależą np. poprzez szukanie prawdy, spełnianie miłosiernych uczynków względem bliźnich itp. Tak więc niechrześcijanie – podobnie jak chrześcijanie – mogą dostąpić zbawienia tylko dzięki łasce wysłużonej przez Jezusa Chrystusa i udzielanej przez Ducha Świętego. Jezus Chrystus i Duch Święty oddziaływuje nie tylko na chrześcijan. Zbawcze „działanie, jakie Jezus Chrystus prowadzi ze swoim Duchem i przez Niego, rozciąga się na całą ludzkość ponad widzialnymi granicami Kościoła”(Deklaracja Dominus Iesus 12).

Zbawienie poprzez Kościół

        Dzięki pełnej obecności Ducha Świętego w sakramentach, „na bieżąco” człowiek oczyszcza się z grzechów. W każdej chwili może skorzystać z spowiedzi, przeprosić za wyrządzone zło  żyć w spokoju pod „płaszczykiem Bożym”. Gdy szczerze uczestniczy w życiu Kościoła, jego dusza promieniuje radością i miłością, uzewnętrznia to i „zaraża” ludzi dookoła siebie. Często otrzymuje dary Ducha Świętego (i to najrozmaitsze), ma poczucie, że idzie dobrą drogą, jest spokojny w sercu, nie martwi się, a mimo cierpienia, które go spotyka, ma ufność w Bogu. Ma wewnętrzne poczucie, że mają one sens, że są po coś. W swoim Kościele Chrystus daje nam jak na tacy to, czego najbardziej pragniemy, wystarczy tylko podejść i poprosić. Problem w tym, że nie chcemy tego, co piękne, tego co mamy pod nosem i schylamy się po okruchy szukając szczęścia tam, gdzie go nie ma.

Ku światłu

      Każdy, kto żyje według prawdy, żyje według Ducha Bożego. Człowiek żyjący według Ducha, najpierw musiał się z Ducha narodzić. Dla niego przykazania nie będą pustymi nakazami. On nie będzie słyszał: nie rób tego czy tamtego, ale: nie będziesz tego robił, bo kochasz. Tak jak mąż kochający żonę nie potrzebuje nakazu: nie zdradzaj! To oczywiste, że jak się kocha to się nie zdradza. Mąż słysząc taki nakaz mógł poczuć się urażony. Tak samo sprawa ma się z tym, na co wielu ludzi się buntuje, czyli z faktem, że Kościół tylko wymaga, zakazuje bądź nakazuje. Najczęściej Duch Boży poprzez swoje sługi – kapłanów i biskupów wyraża swoją troskę, obawę o danego człowieka, że zajdzie za daleko w złą stronę i ciężko będzie mu z niej zawrócić. Logika jest prosta - lepiej żeby człowiek wyrażał swoje niezadowolenie, lepiej żeby się buntował, byleby słuchał, miał świadomość zła i nie przegrał swojego życia. Miłosierdzie Boga jest nieograniczone, kto wie może zbawi wszystkich? Może... Na to pytanie nie ma odpowiedzi, czy warto postawić na szali swoje ewentualne zbawienie i szczęście na ziemi?  Człowiek będzie nieraz wystawiany na próbę, ale dopóki nie zacznie widzieć w tym dobra, i Bożego palca, nie zacznie świadomie żyć łaską. Brak świadomości faktu, że jesteśmy kochani przez Boga, spowoduje, że w pewnym momencie naszej wędrówki zatrzymamy się i przeszkoda, którą napotkamy będzie nie do przeskoczenia. Każdy mądry człowiek, który wiele dostaje musi dojść do wniosku, że nie sam sobie to zawdzięcza. Jeżeli nie będzie w stanie tego przyznać, okaże się głupim.  Pan Bóg go nie przekreśli, ale niemożność ponownego narodzenia się w Duchu na wyższym poziomie (każde ponowne narodzenie coraz bardziej przybliża nas do Boga) spowoduje, że  jego czyny okażą się być wykonywane nie w Bogu. Człowiek widzący łaskę Bożą w swoim życiu natomiast będzie jak wiatr, nikt nie będzie potrafił przewidzieć jego działań a wszędzie gdzie się pojawi, zostawi po sobie promień dobra. 

    „Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu” (J 3,21).

br. Tytus Wandas OFM

Komentarze (134):

anonim2015.04.28 18:11
"Wyznawcy innych religii bądź ateiści też są pod opieką Ducha Świętego. Świadomie mogą żyć poza Kościołem widzialnym, ale nieświadomie do niego przynależą np. poprzez szukanie prawdy, spełnianie miłosiernych uczynków względem bliźnich itp. Tak więc niechrześcijanie – podobnie jak chrześcijanie – mogą dostąpić zbawienia tylko dzięki łasce wysłużonej przez Jezusa Chrystusa i udzielanej przez Ducha Świętego. Jezus Chrystus i Duch Święty oddziaływuje nie tylko na chrześcijan. Zbawcze „działanie, jakie Jezus Chrystus prowadzi ze swoim Duchem i przez Niego, rozciąga się na całą ludzkość ponad widzialnymi granicami Kościoła”(Deklaracja Dominus Iesus 12)." O moj Boze, to jest naprawde Fronda??? Duch Swiety Wam jakos ostatnio domene zhakowal, czy co? :-D BOG ZAPLAC za te slowa, bracie Tytusie!!! Ide zbierac zeby z podlogi :-D
anonim2015.04.28 19:13
Będziecie potępieni, głupcy? Wy wszyscy co "przykładacie rękę do pługa, a oglądacie się wstecz". Wy oglądacze tvn_enów, polsatów, lisów i olejników itp.. Wy czytacze gazety wyborczej, newsweeka oraz wszelkiej maści kłamliwych szmatławców. Wy przeglądacze stron onetów, tvnenów24, wp i innych kłamliwych portali. Wy którzy, oglądając, kupując tę zarazę pozwalacie na jej egzystencję,. Przykładacie rękę aby, te „ścierwa” egzystowały, napędzając im oglądalność, klikając na ich stronach czy też kupując te szmatławce. Pozwalacie aby istniały, swym działaniem, rozumnym lub bezrozumnym. Będziecie potępieni i skończycie w jeziorze ognia. Opamiętajcie się i nie grzeszcie więcej. Bo trwanie w złym skończy się dla Was fatalnie. Dlatego też nikt w godzinie śmierci, nie będzie usprawiedliwiony ze swoich uczynków, najwięcej dusz trafia do piekła przez zawinioną niewiedzę. A Wy traficie tam za wspomaganie „ścierwojadów”. Tacy bowiem są fałszywymi apostołami, pracownikami zdradliwymi, którzy tylko przybierają postać apostołów Chrystusowych. I nic dziwnego; wszak i szatan przybiera postać anioła światłości. Nic więc nadzwyczajnego, jeśli i słudzy jego przybierają postać sług sprawiedliwości; lecz kres ich taki, jakie są ich uczynki. 2 Kor. 11:13-15 A dla tchórzy, niewiernych, obmierzłych, zabójców, rozpustników, guślarzy, bałwochwalców i wszelakich kłamców udział w jeziorze gorejącym ogniem i siarką.. Apokalipsa św. Jana.
anonim2015.04.28 19:43
http://www.ivrp.pl/viewtopic.php?t=15391
anonim2015.04.28 19:44
"Jak się dowiedzieć, czy trafimy do nieba czy do piekła?" - Pycha już bije z tego tytułu. A potem w artykule i tak jest kupa błędów i kłamstw. Tylko ten kto odpowie na miłość Chrystusa: Tak - będzie zbawiony. Kto odpowie: Nie - będzie potępiony. A grzech zabija miłość w sercach. A Chrystus gładzi grzech przez Swą ofiarę. A ofiara wypełnia się w tym, kto w Nim trwa. Bo wszyscy zostali odkupieni, ale nie wszyscy będą zbawieni. Kto nie spożywa ciała Chrystusa Pana i nie pije Krwi Jego, nie będzie miał Życia w sobie. A Duch przenika wszystko, ale nie każdy go ma. A kłamstwo to drewno i cyrkiel - pióra diabła.
anonim2015.04.28 19:47
Już się odzywają najświętsi z najświętszych na Frondzie :) Bielzz sprzeczasz się z autorem artykułu? Jesteś skłonny wysłać do piekła 85% ludzkości bo nie są katolikami, i z pozostałych 15% większość bo nie są perfekcyjnymi katolikami? Dogmaty dogmatami, ale zastanów się i w swojej katolickiej miłości do bliźniego powiedz, czy byłbyś gotów uznać, że powiedzmy 90% populacji jest skazane na potępienie? Mimo tego że są wśród nich naprawdę dobrzy ludzie? Tego byś chciał od miłosiernego Boga? Twoje szczęście w niebie byłoby tym pełniejsze im więcej byłoby potępionych czy im więcej byłoby zbawionych razem z tobą? Zastanów się nad tym.
anonim2015.04.28 20:03
^Odezwali się ludzie blisko Boga, którzy śmią oceniać, ilu jest prawdziwych katolików, a ilu nie, i chcą prawić o Miłosierdziu?
anonim2015.04.28 20:13
Mamy tu ewidentny przykład, jak Kościół odszedł od swojego wcześniejszego nauczania. Zachodzi więc fundamentalne pytanie - czy Kościół mylił się poprzednio, czy myli się teraz ? Jeśli mylił się przez prawie 2000 lat, to znaczy, że dopiero po SWII zaczął mówić prawdę, czyli poprzednio trwał w błędzie i nie był Kościołem Chrystusa. Jeśli natomiast, wcześniej mówił prawdę, to teraz się myli i trwa w błędzie - sytuacja jest prosta, zero-jedynkowa. Słowa brata Tytusa cuchną relatywizmem wynikającym z posoborowego bełkotliwego i relatywistycznego nauczania: "Wyznawcy innych religii bądź ateiści też są pod opieką Ducha Świętego. Świadomie mogą żyć poza Kościołem widzialnym, ale nieświadomie do niego przynależą np. poprzez szukanie prawdy, spełnianie miłosiernych uczynków względem bliźnich itp." Nie sposób "nieświadomie przynależeć do Kościoła". Kościół na Ziemi jest rzeczywistością jasno określoną, widzialną, do której można przynależeć, odrzucić, lub nic o niej nie wiedzieć. Dogmatem Kościoła jest "Extra Ecclesiam nulla salus." („poza Kościołem nie ma zbawienia”) Sobór Florencki zdefiniował to bardzo jasno i bez niedomówień, nie sposób tego przekręcić w duchu dzisiejszego modernistycznego relatywizmu: "Poganie, Żydzi, heretycy i schizmatycy są poza Kościołem Katolickim i jako tacy nie mogą wziąć udziału w życiu wiecznym, chyba że przed śmiercią dołączą do jedynego prawdziwego Kościoła Jezusa Chrystusa: Kościoła Katolickiego." Owszem, Nauka katolicka mówi, że człowiek żyjący w innej religii może dostąpić zbawienia, ale nie dzięki swej fałszywej wierze, lecz wbrew niej, pod warunkiem, że żyje w błędzie wybaczalnym. Nauczanie Kościoła sprowadza się zatem do tego, że człowiek, który nie z własnej winy, nie miał okazji poznać Chrystusa lecz starał się, jak mógł czynić rzeczy dobrze, może dzięki miłości Bożej dostąpić zbawienia. Ale nie ma to nic wspólnego z fałszywym poglądem, że "nieświadomie przynależy do Kościoła".
anonim2015.04.28 20:47
CYT enrque111: "Owszem, Nauka katolicka mówi, że człowiek żyjący w innej religii może dostąpić zbawienia, ale nie dzięki swej fałszywej wierze, lecz wbrew niej, pod warunkiem, że żyje w błędzie wybaczalnym. Nauczanie Kościoła sprowadza się zatem do tego, że człowiek, który nie z własnej winy, nie miał okazji poznać Chrystusa lecz starał się, jak mógł czynić rzeczy dobrze, może dzięki miłości Bożej dostąpić zbawienia. Ale nie ma to nic wspólnego z fałszywym poglądem, że "nieświadomie przynależy do Kościoła". 100/100. Tak. Szkoda tylko, że z artykułu daje się banalnie łatwo wyczuć celowy kłamliwy trend, jakoby każdy mógł być zbawiony, niezależnie od tego, co robi i w co wierzy. Wina człowieka zależy od woli zgrzeszenia, od poznania - także świadomości tego, co robi jak i od intencji - fakt. Natomiast stawianie tezy, jakoby człowiek współczesny - który [poza bardzo nielicznymi wyjątkami - Amazonia, Patagonia?] wie, czym jest nauka Chrystusa - bo jest ona dziś łatwo dostępna - miał by być ubezwłasnowolniony i nie odpowiadać za swój wybór, kiedy odpowiada Panu Naszemu w pełni świadomie i ze zwykłej złości świadomie: Nie - jest kłamstwem. Jak pisze Jan - kto jest z prawdy nas słucha, a kto nie, ten nas nie słucha. Tak poznajemy kto jest z Ducha Prawdy, a kto z ducha fałszu. No jeszcze zależy wiele od tego na ile ktoś jest świadomy, tego co robi, a na ile ogłupiony. Stawienie tez, że jest zbawienie poza Chrystusem i KK, to droga do piekła - do śmierci wiecznej.
anonim2015.04.28 22:08
@bielzz Nie martw sie, Bielzz. Mozliwosc zbawienia niechrzescijan nie oznacza, ze pieklo nie bedzie puste. Na swiecie jest dosc ludzi, ktorzy nie zyja Ewangelia i do piekla pojda calkowicie dobrowolnie, odrzucajac Boga za to, jaki On jest. Ale to moga byc zupelnie inni ludzie, niz sie spodziewasz. Wszyscy znani mi ateisci - z wyjatkiem jednego - sa ochrzczeni. A przyczyna ich ateizmu jest tajemnica pomiedzy nimi a Bogiem.
anonim2015.04.28 22:08
Cyt; spring - "Czy ktoś, komu w procesie wychowania zaszczepiono fałszywy obraz Boga, nie dający się pogodzić z jego sumieniem, uczyni lepiej przyjmując go wbrew sobie czy odrzucając i wybierając ateizm?" Miara prawdy - słowa Chrystusa. Tylko Trój-jedyny Bóg jest Prawdą i Drogą i Życiem. Ty szukasz odpowiedzi od ręki. Ale czy zastanowiłeś się nad swoim pytaniem? Wszystko zależy od miary, a ta zależy od wiary. Tylko Bóg jest Władcą dusz i tylko On rozstrzyga, co dobre, a co złe. Ojciec i Syn i Duch Święty i nikt inny. A KK to Jego mistyczne Ciało. Do Ciała należy ten, kto się ponownie narodził z Ducha Świętego. Bo wszystko co istnieje zostało powołane do istnienia przez Słowo, ale nie wszystko co istnieje zachowało swoją godność i musi się narodzić na nowo. A byty uzdolnione do świadomego kochania Boga, mają wolną wolę - tak aniołowie, jak i ludzie. I tak oto cześć aniołów się zbuntowała i pracuje nad tym, by wytworzyć w sercach ludzkich fałszywy obraz Boga. Ale obraz nie zależy tylko od pierwotnego widzenia, ale także od odbić w kłamstwie. Kto w pierwotnym [prawdziwym - Chrystusowym] widzeniu widzi Boga takim jaki jest i się Go wyrzeka, ten jest szatanem - przypadek upadłych aniołów. Człowiek który pragnie Boga dobrego, ale takim nie postrzega Chrystusa - jedynego Boga i Zbawiciela, może widzieć obiektywnie, ale i w odbiciu kłamstwa, przez antychrysta. Przyczyną ostatniego stanu rzeczy jest trwanie poza Chrystusem, poza sakramentami i poza KK, Jego mistycznym Ciałem. Tak. Można wychować ateistów i można wychować ludzi Bożych. Pierwszych można wychować tylko bez Boga, drugich tylko przy Bogu. W pierwszym gustuje szatan, drugich prowadzi Pan. Co to za katolik, który przez jednego zagubionego księdza się odwraca od Pana Naszego i Kościoła? Czy ktokolwiek z prawdziwie miłujących Chrystusa powie, że jest zbawienie poza Nim? Jeżeli zaszczepiono komuś fałszywy obraz Boga, a tylko Jeden Bóg - w Trójcy Przenajświętszej jest prawdziwy - to sumienie, jeżeli jest u tego człowieka zdrowe, usunie fałszywy obraz. Jeżeli jest już chore, to z powodu grzechu, lub braku miłości w życiu tego człowieka. A czy człowiek pozbawiony miłości, wie czym jest miłość? A jeżeli wie, czy jeszcze czuje? Ten kto jest wyzuty ze wszystkiego, powinien uwierzyć w Chrystusa wbrew sobie. I Pan go uratuje dzięki Swej łasce i Swemu Miłosierdziu, jeżeli taka będzie Jego wola. Bo wolą Ojca jest, zbawić każdego człowieka i cieszyć się razem z nim szczęściem w raju. To ludzie to blokują, a nie Bóg, jeżeli to blokują. I tak ten, kto nie umie już inaczej, a uwierzy "wbrew sobie" będzie uwolniony. Zaufaj Chrystusowi w jego KK na ślepo jeżeli trzeba, a dzięki Chrystusowi przejrzysz. Gdyby ludzie wierzyli bezgranicznie i bezinteresownie - z czystej miłości w Bóstwo i potęgę Chrystusa, nie mylili by tak łatwo Prawdy z fałszem. Bo żywa wiara wymaga trwania w Chrystusie, a w tym przeszkadza szatan, który nie ma w sobie miłości i w którym prawdy nie ma i sieje grzech na ziemi wraz z tymi którzy za nim idą. Dlatego jest bezsilny wobec miłości. Nie rozumie, nie czuje jej. Amen!
anonim2015.04.28 22:16
Cyt;"czyli nawet wybitny maminsyn ktory odpowie na milosc Chrystusa zostanie zbawiony???" Czy nie tak postrzegasz śmierć Chrystusa na Krzyżu?
anonim2015.04.28 23:18
CYT: "zawsze odpowiadasz pytaniem na pytanie???" A z jakiej to racji mnie pierwszy pytasz?
anonim2015.04.28 23:30
Tekst cię gryzie.
anonim2015.04.28 23:38
Aspekt zbawienia bardzo trafnie ujęła nasza koleżanka, na swoim blogu. Próba Ostateczna http://www.fronda.pl/blogi/okrakiem-na-barykadzie/proba-ostateczna,42377.html?page=1&#comments Na Klarcinego nosa - jeżeli podpisujący się: jozue7, bielzz, enrque111, i im podobni, nie nawrócą się, to nie można wykluczyć, że będą jak ci z opowiastki. " - To chyba jakieś nieporozumienie – przerwał jeden z zebranych. – Doskonale znamy przecież nauczanie Kościoła, w tej kwestii. Hipoteza pustego piekła to jest herezja. (...) - To niesprawiedliwe, to niesprawiedliwe – szlochał ktoś w tłumie. – To po co te wszystkie zakazy? Po co to było? Trzeba było korzystać z życia i używać sobie, a słuchał Biblii jak ten frajer. Nie jesteś sprawiedliwy, NIE JESTEŚ SPRAWIEDLIWY!!! (...) - A Sąd z Ewangelii? Gdzie te pytania o głodnych, spragnionych, nagich i uwięzionych? Robiliśmy to wszystko i teraz nagle taka zmiana zasad? (...) - W takim razie po co te wszystkie sakramenty? Po co chrzest? (...) - To jest Antychryst! – rzucił nagle ktoś z tłumu. - W Biblii napisano, że na końcu ma się objawić ojciec wszelkiego kłamstwa, aby zwieść tych, którzy zostali wybrani przez Boga. Od razu zawtórował mu chór: - Racja! An-ty-chryst! An-ty-chryst! An-ty-chryst! Zaciśnięte pięści uniosły się gniewnie w stronę Zasiadającego. Ci, którzy krzyczeli najgłośniej, odwrócili się gwałtownie i zaczęli biec z całych sił w kierunku przeciwnym do Tronu. Stopniowo dołączali do nich kolejni niezdecydowani, (...) bramy raju pozostaną na zawsze otwarte. Wiem jednak, że oni nigdy tutaj nie przyjdą. Niestety, przenigdy." http://www.fronda.pl/blogi/okrakiem-na-barykadzie/proba-ostateczna,42377.html?page=1&#comments
anonim2015.04.29 0:24
CYT:"boisz sie... Je się nie boję "kolego", bo ze mną jest Chrystus. Przez wzgląd na Boga, uważaj co mówisz, bo Pan jest miłosierny, ale szatan nie.
anonim2015.04.29 5:42
Tytuł fatalny. Ile w nim pychy!!!
anonim2015.04.29 7:17
Nie wiem, w co może wierzyć ateista spring. Nie wiem w ", rzecz jasna. Prawda jest prosta. Wielu ludzi, to rozleniwione duchowo mięczaki, które szukają tylko samozadowolenia i samospełnienia bez wysiłku. O takich diabeł nawet nie musi walczyć. Bogiem który Cię teraz prowadzi jest diabeł, a nie Chrystus - tak wynika z tego co piszesz. Gdybyś naprawdę kochała Chrystusa i szanowała Go, nie odeszła byś od Niego. Mogłaś odejść od Niego także nie tylko ze swojej własnej winy, fakt. Jednak - ateista stał się wierzący i stał się ponownie ateistą - bo stracił wiarę? Pismo pisze, że" ...głupi zmienia się jak księżyc". 'Głupi' w Starym Testamencie oznacza tego, kto wybiera złą drogę i nie widzi niczego dobrego w drodze dobra - wskazanej przez Pana - głupi idzie po swojemu, sam, ponieważ sam jest swoim własnym bogiem. Jeżeli ktoś pisze, że wszyscy go namawiali [wspierali] do powrotu do wiary, a on się sparzył, to znaczy, że strasznie jest uzależniony od względów ludzkich - innych osób - w tym i od siebie samego. Szuka akceptacji, a nie miłości, lub razi go szczerość i dobroć innych - zranione serce, lub złe serce, pyszne. Jest zapatrzony w siebie, lub poraniony tak naprawdę do tergo stopnia, że przeszkadza mu to w stawaniu z Chrystusem "twarzą w twarz". Względy ludzkie przenosi na grunt religijny i postrzega Boga przez pryzmat ducha tych aspektów, czyli okultyzmu, który jest potępiony przez Kościół z Woli Boga. Bo stawiać ludzi ponad Bogiem, to okultyzm spring. Żaden duchowny nie stoi ponad Panem, bo to Chrystus sam jest Arcykapłanem. Nie możesz stawiać siebie czy kogokolwiek innego ponad Bogiem. Kiedy z powodu jakiegokolwiek człowieka odrzucasz Chrystusa, nawet kiedy tym człowiekiem jesteś Ty sama, dopuszczasz się bałwochwalstwa. Inna sprawa, na ile świadomie, ale o tym już pisałem wcześniej. Nie piszę, że Ty dopuszczasz się bałwochwalstwa, tylko piszę jak jest. Na forum piszą różni ludzie spring. Nie każdy musi pisać szczerze, tak jak i większość ludzi nie umie rozeznać właściwie swojej sytuacji duchowej. Ale Pan, umie. Dlatego tak ważna jest prawdziwa komunia z Nim - zawsze, a szczególnie w przypadku osób zagubionych. Można jeszcze oczywiście obwiniać o wszystko innych, a nie siebie. Też są takie postawy. Dla przykładu: ktoś napisze, że obwinianie kogoś innego lub siebie samego, to w jego przypadku kłamstwo, bo on nic do nikogo nie ma. Napisał prawdę, czy skłamał? - Wystarczy, że zaczniesz wnikać w to, co do ciebie nie należy i już nie widzisz Chrystusa. Tak to działa.
anonim2015.04.29 7:18
bielzz jeśli chciałeś mi odpowiedzieć, to odpowiedziałeś obok tematu. Nie wspomniałem o tym że piekło miałoby być puste. Raczej że w raju będzie bardziej tłoczno. Zapytałem czy ucieszyłbyś się gdyby się okazało, że dobry ateista czy dobry muzułmanin który całe życie czynił dobro i postępował miłosiernie wobec bliźniego będzie razem z tobą w niebie. Czy chciałbyś żeby naprawdę w niebie była tylko garstka tych najbardziej zasłużonych, czy cieszyłbyś się że miłosierny Bóg wpuścił do raju wszystkich ludzi którzy starali się czynić dobro, niezależnie od wyznania.
anonim2015.04.29 7:24
@Tomcat Poczte sprawdz. Przed chwila Ci w mailu napisalam, dlaczego nie masz kwalifikacji, ktore sa wymagane, zeby sie dostac do piekla :-) @Klara Dziekuje, Klaro :-) @wszyscy zbulwersowani Teoria powszechnego zbawienia ma dwa warianty. Pierwszy to determinacja: cokolwiek bys nie zrobil, nie ma wyboru. Musisz isc do nieba, czy chcesz, czy nie, bo Bog postanowil wszystkich zbawic. W tej wersji jest to herezja. Ale jest jeszcze inna wersja, ktora zawsze czulam przez skore i opisalam w tekscie zacytowanym przez Klare, a o ktorej pozniej przeczytalam w tekscie napisanym przez ksiedza. Ze sobie tylko wiadomymi sposobami uda sie Panu Bogu tak poprowadzic indywidualnie kazdego czlowieka, ze bez pogwalcenia jego wolnej woli on sie nawroci calkowicie dobrowolnie i albo sie wyspowiada, albo bedzie zalowal zalem doskonalym, co juz jest zgodne z Katechizmem. I wierze, ze wlasnie to jest wytlumaczeniem odwlekania Sądu Ostatecznego, zgodnie ze slowami z Biblii, ze Pan Bog nie zwleka, ale chce wszystkich doprowadzic do zbawienia. I o tym jest moj tekst. Natomiast zeby pieklo mialo szanse byc wypelnione wylacznie demonami, trzeba wychowywac swoje serce do milosierdzia. Dlatego Jezus kazal nam kochac nieprzyjaciol! Jesli nie bedziemy ich kochac, mozemy sami wyladowac w piekle, nie dlatego, ze Bog nas tam wysle z zemsty, tylko sami tam sobie pojdziemy, bo bo szlag nas trafi jak zobaczymy wrogow w objeciach Boga. Modlac sie "za grzesznikow", sami za siebie sie modlimy. O to, zebysmy potrafili sie cieszyc z tego, ze ten co pracowal w winnicy ostatnich 30 sekund swojego zycia dostanie tyle samo co ten, ktory harowal w nim 100 lat. Cieszy Cie taki news? http://www.bosnewslife.com/35141-african-man-turns-to-christ-moments-before-beheading A ucieszylby Cie, jesli bys tam zobaczyl zdjecie swojego najgorszego wroga? Jak nie, to masz problem! BARDZO DUZY problem i lepiej wez sie za niego piorunem.
anonim2015.04.29 7:46
@evan Nie mam sily komentowac wszystkiego, co napisales. Powiem Ci tylko jedno. "Wielu ludzi, to rozleniwione duchowo mięczaki, które szukają tylko samozadowolenia i samospełnienia bez wysiłku." Sa ludzie, ktorzy sie wypieli i nie chca slyszec o Bogu. Ale tu ich nie ma. Siedza gdzies indziej i dobrze sie bawia. Mam nadzieje, ze i do ich serca zapuka kiedys Bog. Tutejsi ateisci i antyklerykalowie sa inni. Zamiast korzystac z zycia, siedza na Frondzie, choc mogliby sie w tym czasie oddawac dowolnej rozpuscie. Zamiast tego sluchaja, a wiara rodzi sie ze sluchania. Nie masz pojecia, jaka walka toczy sie w tych ludziach. Jak sie miotaja, gryza, 100 razy wracaja ciagle do tych samych tematow, nie spia po nocach, czytaja, ogladaja debaty na YT, siegaja do zrodel, ktorych Ty nie wiedziales nawet na oczy. Z jednym z nich w ciagu 26 dni wymienilam 830 wiadomosci - tylko mailowych, komentarzy i artykulow na blogu nie licze. Z drugim 250 maili w ciagu 18 dni. Z trzecim - 70 w ciagu tygodnia. To jest ten brak wysilku "ateistow", Twoim zdaniem? Pisanie i czytanie maili o Bogu do 2 w nocy, choc o 6 rano trzeba wstac do pracy? Badz laskaw uszanowac nasz wysilek i zachowaj swoje opinie dla siebie. Pan Bog nad nimi pracuje, nie dajac im spokoju, wiec Mu w tym nie przeszkadzaj. To jest porod duchowy. A porod to pot, krew, lzy, placz, i krzyk. Dziecka jeszcze nie ma i nie wiadomo, czy urodzi sie zywe. Nie urodzimy za nich. Ale trzeba siedziec przy tych rodzacych, masowac im plecy, podawac wode, ocierac pot i trzymac za reke. I wierzyc, ze bedzie dobrze. Porodu przyszpieszac nie mozna, bo moze zaszkodzic. A juz napewno metody typu "poskacze rodzacej po brzuchu" moga tylko to dziecko zabic. A co do Spring i do mnie - bo jestesmy identyczne w naszym spojrzeniu na antyklerykalow i ateistow, a Spring byla pierwsza - to powiem Ci tak. Jesli od nas pochodzi ta sprawa, to szlag ja trafi. A jesli nie, to zastanow sie, czy aby nie walczysz z Bogiem. Jezus zawsze bulwersowal przez swoja determinacje w dotarciu do najgorszego nawet czlowieka. Dzisiaj robi to samo, dlatego nie daje spokoju takim ludziom jak Spring czy ja. Wolalybysmy siedziec i malowac paznokcie, zamiast je zdzierac do krwi walac tutaj w klawisze.
anonim2015.04.29 8:10
Weronika kimkolwiek jesteś, chciałbym uścisnąć Ci rękę i pogratulować postawy :) Mam wrażenie że w większości frondowych katolików ktokolwiek kto się z nimi nie zgadza budzi co najmniej 3 z grzechów głównych: zazdrość, pychę i gniew. Zapomnieli że mają nie przyjmować postawy drugiego syna z przypowieści o synu marnotrawnym, i razem z ojcem mają się cieszyć z powrotu brata. Nie jestem autorytetem moralnym, nie czuję się na siłach by komukolwiek coś wypominać, ale ktoś musi. Dzięki jeszcze raz Weroniko i Spring, przywracacie mi wiarę w to, że katolicy mogą naprawdę wypełniać bożą wolę i potrafią cieszyć się życiem i cieszyć się szczęściem drugiego człowieka.
anonim2015.04.29 8:37
@bielzz Nie rozumiesz tej encykliki, po prostu. To, ze wiara nie jest uczuciem, oznacza tylko tyle, ze emocje nie sa NIEZBEDNE do wiary, a nie ze sa ZABRONIONE. Wiara "fruwajaca" jest OK. Jesli zapierniczasz z predkoscia ponaddziewkowa, to fantastycznie. Ale trzeba miec swiadomosc, ze jak nagle zadziala grawitacja i spadniesz, to trzeba sie otrzepac i pomalutku, na nogach, na kolanach, albo i czolgajac sie nadal, z wielkim wysilkiem i samozaparciem brnac w te sama strone, w ktora sie lecialo. A nie usiasc i plakac, mowiac: "stracilem wiare". Stracilem tylko naped, nie wiare, bo W TYM SENSIE wiara nie jest lataniem. Pisalam juz tutaj, ze jest wiara "z zakochania" i wiara "z wyboru". Moj maz jest agnostykiem, ktory codziennie rano postanawia byc katolikiem i jako katolik zyje az do zasniecia. I tak codziennie od 20 lat. Swiety czlowiek, caluje slady jego stop. Ale jesli pewnego dnia zacznie latac, to bede skakac pod niebiosa, zamiast sprowadzac go znowu na ziemie. Bo kazdy zasluguje na odrobine duchowego pocieszenia. Ale moze ten "agnostyk", ktory decyduje sie uwierzyc decyzja woli wbrew rozumowi, jest takim tytanem ducha, ze Pan Bog chce mu po prostu przymnozyc zaslug? Moze to wlasnie "fruwajacy" maja slaba wiare, ze Pan Bog musial ich porwac jak tornado i niesc? Bo w postawie decyzji by nie wytrwali? Cykl strapienie - pocieszenie istnieje i ma swoj sens. A Magisterium to nie jest jedna encyklika; jest nieomylne tylko w calosci, bo wyrywajac jedno zdanie mozna tak samo jak Biblia udowodnic kazda glupote. Wczytaj sie glebiej. W dokumenty Kosciola, w Biblie, w pisma mistykow. @TaboreT Dziekuje :-) <sciskam łapke> Kazdy tak moze, tylko trzeba przestac rzadzic Panem Bogiem. Przestac wyznaczac Mu zasady, zadania i granice. On jest totalnie szalony na punkcie czlowieka i tym szalenstwem ludzi zaraza :-)
anonim2015.04.29 10:26
@bielzz "" Katolicką miłością do bliżniego ", " miłosiernym Bogiem ", " Miłosierdziem Bożym " wszyscy sobie gębę wycierają. Nie będę dyskutować o tym, " ile diabłów mieści się na końcu szpilki ? " !" O szpilce dyskutowac nie ma sensu. Ale zastanow sie nad tym, ile diablow sie miesci na Twoim ramieniu. Bo milosierdzia najbardziej nienawidzi szatan. "Za co człowiek na bliźnich tak często uderza. Jak na dzikie zwierzęta? Bo w sobie ma zwierza" (A. Mickiewicz) "Ten może deptać węże, głaskać lwy i tury, Kto wyrwał z siebie żądło, rogi i pazury." (Mickiewicz) "Smutni! chorzy! wy, zamiast cieszyć się i leczyć. Wolicie wzajem siebie smucić i kaleczyć." (Mickiewicz) "Trzymaj ten sznur, choć fala nad głową szaleje; Wybrnąłby szatan, gdyby mógł chwycić nadzieję." (Mickiewicz) "Szatan wie, że Bóg wieczny i w sile niezmierny. Ale o tym zapomniał, że Bóg miłosierny." (Mickiewicz) "Bóg jest w Trójcy jedyny. ma pokój w radości: Radość pochodzi z Trójcy, a pokój z jedności." (Mickiewicz) "Pan dotąd miłosiernie patrzy na szatana, Lecz szatan odwraca się, by nie widział Pana.' (Mickiewicz) "Gdy zedrą z ciebie zwierza, człeka z ciebie zmęczą, Natenczas ujrzą ducha i niech przed nim klęczą." Wieszczu! Czemuś Ty Frondy nie dożył…. :-(
anonim2015.04.29 10:29
@Weronika_Hamedrys; Spring: Cyt"Teraz towarzyszę Weronice w jej działalności tu i widzę, jak niewierzący garną się do niej po prostu, wręcz domagają się "adopcji". Nie ma więc tak, że ateista to ktoś, kto odrzucił miłość - z reguły są to osoby bardzo wrażliwe, które mają odwagę odrzucić podróbki oferowane im przez tzw. Katolickie wychowanie i wyruszyć samodzielnie na poszukiwanie autentyku. I widać nieraz już na pierwszy rzut oka, że Bóg ich w tej samotnej i trudnej drodze prowadzi". Jestem po prostu wyczulony na to, jak ktoś pisze, że można się do kogoś garnąć, a nie wymienia Chrystusa. Jeżeli przez osobę naprawdę działa Chrystus, a ja tego nie zauważyłem, to sam podpadam pod osąd, lub nie - zależnie od mojej winy lub jej braku. Co cenię najbardziej, lub kogo? Ja nie piszę z nastawieniem na potępianie niewierzących, bądź grzeszników Weronika. Natomiast nie jest prawdą, że wszyscy na tym forum są ludźmi przyjaźnie nastawionymi do Chrystusa. Nie piszę i ich nie winię w sensie ad personam. Bo każdy się może nawrócić. Człowiek widzi tylko chwile obecną, nie jest wszech-wiedzący i to jest dobre. Ja także mam prawo do błędu. Tak, jestem grzeszny! Nie oceniam ludzi, bo nie wiem, kim będą jutro. I jeśli pomyślisz; 'ocenił', to pomyśl też; 'to było wczoraj'. Ale bardzo się mylisz, jeśli sądzisz, że wszyscy którzy tu piszą, czy pisali, są w dobrej sytuacji duchowej. Jeżeli ktoś jawnie atakuje Kościół, no to wybacz. [Nie piszę o spring i tobie]. Powiedzieć, że nie ma na świecie grzeszników, lub jawnych wrogów KK i Pana, nawet na tym portalu? To było by kłamstwem. Jan apostoł, nie zakazuje modlić się za odstępców, ale i nie zaleca. Jeżeli ktoś jawnie i świadomie wali w KK - jest odstępcą. Nauka Pana Jezusa i KK jest ogólnie dostępna. Wielu ludzi, po prostu nie chce tego słuchać, gorzej - próbują atakować Boga! Bo nie mają w sobie Chrystusa. Bezmyślnie przed każdym otwierać serce? - To było by głupotą. Osobiście nie znam Ciebie ani twojej działalności. Jeżeli jest dobra i podoba się Chrystusowi, skoro trwasz w Nim według Prawdy, i mnie to cieszy. Jeżeli masz jakieś charyzmaty, to chwała Mu za to! Ale jeśli nie pochodzą od Pana, to się strzeż! Człowieka prawdziwie ufającego Chrystusowi, nie powinno dotykać aż tak bardzo to, co o nim mówią inni ludzie. Każdy jest takim, jakim jest w oczach Chrystusa i nikim więcej. Nie można kochać czyjejś, lub swojej działalności bardziej niż Chrystusa. Spring. Napisałem, że twoim Bogiem jest teraz szatan. Jeżeli naprawdę się nawróciłaś, a ja tu popełniłem nadinterpretację w złym kierunku, błąd - to potraktujesz to jako próbę wiary i tyle. Masz ufać tylko Chrystusowi. Jeżeli cię uraziłem, przepraszam! Ja pisałem bez nienawiści do Ciebie, wręcz przeciwnie, wiec nie mam grzechu. Jest mi tylko przykro, jeżeli zły duch to rozrobił. Mogłem źle ciebie zrozumieć i tyle. I on mnie atakuje, jak każdego, kto dąży do Wieczności i idzie Drogą. Ale mechanizmy destrukcji serc ludzkich przez diabła jakie pokrótce opisałem, są prawdziwe spring. Tak traktuj mój post. CYT; spring;"Nie ma więc tak, że ateista to ktoś, kto odrzucił miłość - z reguły są to osoby bardzo wrażliwe, które mają odwagę odrzucić podróbki oferowane im przez tzw. Katolickie wychowanie i wyruszyć samodzielnie na poszukiwanie autentyku". Sama rozumiesz spring, że to co napisałaś, można zrozumieć dwojako, a raczej na zło. Zależnie od tego, kto to pisze. Jako człowiek mam prawo do pomyłki. Nie znam Ciebie. Założyłem, że należysz do tej grupy, która odwraca kota ogonem i tłumaczy swoje odejście od Boga wszystkim, tylko nie widzi winy u siebie. Założyłem bez nienawiści do Ciebie. Każdy ateista czy człowiek, może się nawrócić, ale do tego musi stanąć w Prawdzie o sobie samym, a nie w ciemności, no ale to już wiadomo. Każdy rodzi się skażony. Ateista, nigdy nie chodzi w Świetle. A co do mnie, gdybym poszedł na relatywizm moralny hurtem, czy się sprzedał - tfu, - też byłbym mięczakiem! Niestety dzisiaj dużo jest ludzi wierzących, ale powierzchownie i to jest niebezpieczne - dla nich samych. Jaki jestem? Wiara nie jest tylko deklaracją, ale też uczuciem miłości do Boga i działaniem. Wiara nie może być sucha, martwa, próżna. Jest łaską. Ma swoje stopnie. Poza Chrystusem i KK nie ma zbawienia, poza sytuacją, o której już wspomniał enrque111. "Pan Jezus jest tutaj i nic tego nie zmieni" - kiedy naprawdę poczujesz, że przychodzi do ciebie Chrystus, wiesz. +
anonim2015.04.29 11:24
@evan82 Oczywiscie, ze sa tu ludzie, ktorzy nie sa przyjaznie nastawieni do Chrystusa. Gdyby byli, to niby do czego bylibysmy im potrzebni? To by bylo Kolko Wzajemnej Adoracji, nie Fronda, i siedzenie tutaj byloby bez sensu. Poklepywac sie wzajemnie po plekach bez zadnej misji? Strata czasu, ktorego nie mamy za duzo. I oczywiscie, ze nie wszyscy tutaj sa w dobrej sytuacji duchowej. Ba, sa w bardzo zlej nawet! Chorzy sa, umierajacy, a nawet martwi. Dlatego nas potrzebuja. Sa tu wrogowie Kosciola, wrogowie Chrystusa i wrogowie chrzescijan i naiwnoscia byloby mowic, ze ich nie ma. Ale Jezus powiedzial, co mamy zrobic nieprzyjaciolom. Najgorsza mozliwa rzecz, ktorej sie kompletnie nie spodziewaja. Pokochac ich :-) A potem uzdrawiac chorych i wskrzeszac umarlych. Probowales wskrzesic kiedys zmarlego? Zmarlego nie wskrzesza sie, potrzasajac nim tak dlugo, az sie opamieta i wroci do zycia. Zeby wskrzesic zmarlego, trzeba w niego TCHNAC nowe zycie. Nie zrobisz tego przez argumenty. To Bog daje zycie, nie Twoja cietosc i blyskotliwosc. Duch Swiety moze ozywic wszystko, ale ten trup musi pozwolic Ci sie dotknac i za niego pomodlic. I tylko takie jest Twoje zadanie! Ewentualnie w momencie, kiedy zmarly zaczyna sie budzic do zycia i wymiotowac, aby sie oczyscic z zalegajacej w nim trucizny, mozna pomoc mu wycierac te rzygi wydobywajace sie z jego ust. Tak, to nie jest przyjemna praca. Tak, zostaniesz przy tym obrzygany i opluty. I co z tego? To proces zdrowienia, trzeba sie cieszyc! Wklejam ponizej to, co napisalam Agnes na forum: "Zaczyna sie zawsze od milosci nieprzyjaciol. Jak pojdziesz do czlowieka z nastawieniem "skup sie, bo bede Cie zaraz nawracac", to oczywiscie, ze da Ci w dziob :-) Trzeba wybrac sobie wroga i zrobic to, co kazal Jezus. Pokochac go. Ale tak naprawde. Nie z obowiazku jak w postawie "jestem chrzescijaninem i Bog kazal mi kochac wrogow, wiec skup sie, bo bede Cie zaraz z milosci nawracac". Naprawde pokochaj jak siebie samego. A wtedy wrog przestanie byc Twoim wrogiem, bo zobaczy w Tobie autentycznosc. Wtedy nie da Ci w dziob i nie wystawi na posmiewisko. A nawet jesli to zrobi, to mu wybaczysz, wiec nie bedziesz sie tego bala. Wysmieje? I co z tego, to posmiejecie sie razem :-) Trzeba ukrzyzowac wlasna pyche, wtedy mozna sie smiac najglosniej, kiedy smieja sie z Ciebie." Przeczytaj mojego bloga. Prosze. Zrozumiesz i mnie, i Spring, bo jestesmy jak siostry blizniaczki.
anonim2015.04.29 11:48
Weronika_Hamedrys Cyt; "Sa ludzie, ktorzy sie wypieli i nie chca slyszec o Bogu. Ale tu ich nie ma. Siedza gdzies indziej i dobrze sie bawia. Mam nadzieje, ze i do ich serca zapuka kiedyś Bóg". I z drugiego postu pani weroniki: "Oczywiscie, ze sa tu ludzie, ktorzy nie sa przyjaznie nastawieni do Chrystusa." No to jak to jest? Jedno jest pewne. Piszesz przez pryzmat swego ego. Wskrzeszać martwe ciało, a wskrzeszać martwą duszę, to co innego.
anonim2015.04.29 12:05
@evan Nie gniewaj sie, ale nie masz pojecia o czlowieku. Nikogo nie zmienisz, jesli go najpierw nie zrozumiesz. Przeczytaj "Dochodzac do TAK", "Odchodzac od NIE" i "Psychologie spoleczna" Cialdiniego.
anonim2015.04.29 12:06
Przykro mi Weronika, ale nie skorzystam z twojej propozycji. Pachniesz pychą. Twój język wypowiedzi... Przeczytaj list Jakuba Apostoła i Judy. W jakim duchu? Pamiętaj, że głupi i fałszywy odmienia się jak księżyc - pozornie. Nie wiem, kim jesteś dzisiaj, nie wiem kim byłaś wczoraj i kim będziesz jutro i to mi wystarczy. Mnie wskrzesza Różaniec i Sakramenty - Chrystus i nikt inny w KK pod patronatem Biskupa Rzymu i Boga Trój-Jedynego. Nie pasę się samotnie. A w moich wypowiedziach jadu nie było. A jak będę miał umrzeć - Michał wszystko załatwi.
anonim2015.04.29 13:28
@bielzz Co tak cieniutko :-) Zostalam juz przez prawdziwki okrzyknieta niezrownowazonym emocjonalnie, bioetycznie tępym dzieckiem szatana o rozbuchanych emocjach, ale to ciagle za malo na wstep do Klubu Scierwojada :-) Nie ograniczaj sie, ale w celu unikniecia zgorszenia bluzgaj mnie na privie :-) [email protected]
anonim2015.04.29 14:17
No toz wlasnie z milosci do Ciebie prosze o te bluzgi, Bielzz :-) Ulzy Ci, jak wyrzucisz z siebie toksyny, a potem wytre Ci buzke i porozmawiamy spokojnie. Moze sie nawet dogadamy? :-) Spring natomiast msci sie Pompejanka :-)
anonim2015.04.29 16:18
@bielzz Spring robi to nawet bez zadnego podziekowania :-) Na tym chyba polega Kosciol? Ten duchowy. Krolestwo Niebieskie, ktore jest w nas. Nawet jesli jestesmy z bardzo roznych jego prowincji i departamentow :-)
anonim2015.04.29 16:40
Dyskutanci. Jak na Katolików to grzeszycie brakiem umiaru w gadaniu po próżnicy i przy okazji upajając się swoim gadulstwem pisanym. Wstrzemięźliwość jest zalecana.
anonim2015.04.29 17:10
Weronika_ Hamedrys Zabawne są te twoje przechwałki i przepychanki z innymi, ale zainteresowałaś mnie czym innym. Mianowicie, że w encyklice "Pascendi" papież rzekomo stwierdza, że "emocje nie sa NIEZBEDNE do wiary, a nie ze sa ZABRONIONE". Czy możesz zacytować stosowny fragment, który potwierdzi twoją wersję, a nie bielzza ?
anonim2015.04.29 17:27
@enrque Oparlam sie na fragmencie przytoczonym w tym watku. Papiez stwierdzil tam, ze wiara to nie sa emocje, lecz postawa. Mozna miec i postawe, i emocje rownoczesnie. Najprostsza logika. Pisalam o cyklu pocieszenie-strapienie. W momencie strapienia okazuje sie, czy mamy wiare-postawe, czy tylko bujalismy sobie w chmurach i odejdziemy, kiedy przyjdzie cierpienie. Ja ten test przeszlam pozytywnie. Jesli Ci sie wydaje, ze jestem duchowo rozpieszczona, to chce Ci powiedziec, ze dzwigalam krzyz po ludzku nie do udzwigniecia przez 10 lat. Taki zwykly, ludzki. A i duchowo wiem, co to znaczy, kiedy Boga nie ma, kiedy modlitwy nie trafiaja do nieba, ale gina we wlochatej smole, ktora Cie zalewa tak, ze nie mozesz oddychac, a co dopiero wolac chocby jednym slowem do Boga. W tej chwili znowu sobie lewituje bez wysilku. Ale nie wiem, co czeka za zakretem, dlatego ciesze sie kazda chwila. Zreszta, sama prosze Boga, zeby znowu przejsc w strapienie, bo mam wazny ku temu powod.
anonim2015.04.29 17:59
Weronika_ Hamedrys Widzę, że teraz wycofujesz się rakiem i próbujesz zabełkotać niemożność rzeczowej odpowiedzi na moje pytanie :) Twierdzisz: "Oparlam sie na fragmencie przytoczonym w tym watku". Otóż ten fragment brzmi: "wiara nie jest jednak uczuciem, ale świadomym i dobrowolnym przyjęciem Objawienia Bożego, jakie jest zawarte w Piśmie św. i Tradycji." Pytam więc jeszcze raz, gdzie jest tu mowa o tym, że "emocje nie sa NIEZBEDNE do wiary, a nie ze sa ZABRONIONE" ? Pozostałej części twego wpisu nie mam zamiaru komentować, gdyż jest to jakiś uduchowiony, pseudofilozoficzny wywód, zrozumiały jedynie dla jego autora.
anonim2015.04.29 18:07
@Enrque To Bielzz sugeruje, ze ten tekst potepia emocje, tak go przynajmniej zrozumialam. Tymczasem wcale nie potepia. Wiec raczej jego zapytaj, gdzie tu jest potepienie emocji, bo go tutaj nie ma. Jest zdanie pozytwnie stwierdzajace, czym wiara jest. Jesli jest spelniony warunek z encykliki, to jest wiara. O emocjach nic ta encyklika nie mowi. To znaczy, ze ich nie zabrania. To jest bardzo pozytywne przeslanie, z ktorego wynika, ze nie musisz nic "poczuc". Ze mozna wziac z Bogiem slub z rozsadku, a nie z zakochania. Zakochanie jest darem niezaleznym od woli czlowieka i nie jest wymagane do zbawienia. Jesli zakochanie w Bogu jest przeciwienstwem wiary, to mistycy sa w piekle. Wez sie, czlowieku, zastanow, co piszesz.
anonim2015.04.29 18:32
Weronika_ Hamedrys Z tego co napisał bielzz, wcale nie wynika, że "ten tekst potepia emocje". Napisał on, zgodnie z prawdą, że w encyklice " Pascendi", papież Pius X potępił jeden z błędów modernizmu, który stwierdza [ten błąd] "jakoby wiara była powstającym z podświadomości uczuciem potrzeby czegoś boskiego". To właśnie potępił Pius X, wbrew temu co ty napisałaś (nie podając zresztą ani jednego cytatu na swoje stwierdzenie): https://gloria.tv/album/FaRJhWB4GLS/media/bYUTk9Mp5fQ Widzę, że nie tylko nie znasz tej encykliki (czemu trudno się dziwić), ale również nie potrafisz czytać ze zrozumieniem (co jest już bardzo dziwne). Tak więc, ani bielzz nie sugeruje tego, ani tym bardziej encyklika nie potępia emocji, jak insynuujesz. Zanim zaczniesz kogoś krytykować, lub zabierzesz się do dyskutowania, to uważnie przeczytaj tekst, który chcesz recenzować oraz poznaj temat, o którym chcesz rozprawiać.
anonim2015.04.29 18:50
@enrque111. Jednym słowem, piszę tyle co wiem: to Miłość Chrystusa ma panować nad ludzkimi emocjami, a nie egoistyczna miłość każdego człowieka. Natomiast zdolność wyboru dobra lub zła, powoduje, że Miłość Chrystusa, kiedy człowiek na nią odpowie: 'TAK", jest już miłością tego człowieka do Boga. Sens - Bóg jest jedynym źródłem Miłości.
anonim2015.04.29 19:04
evan82 Nigdy nie zakwestionowałem tego, że Bóg jest jedynym źródłem Miłości.
anonim2015.04.29 19:07
"wiara nie jest jednak uczuciem, ale świadomym i dobrowolnym przyjęciem Objawienia Bożego, jakie jest zawarte w Piśmie św. i Tradycji." Cóż, ale w takim razie na podstawie czego dokonuje się owo przyjęcie objawienia? Na podstawie racji rozumowych prowadzących do przekonania, że Bóg musi istnieć w połączeniu z przeświadczeniem o moralnej wartości Jezusowych nauk? Zwolennikom takiego poglądu powiem tyle, że są ludzie którzy przyznają, że nie ma żadnego mocnego argumentu (nie mówiąc o dowodzie) na istnienie Boga, a poszlak przemawiających przeciw teizmowi jest sporo – a mimo to wierzą. Wygląda jednak na to, że wiara jest uczuciem – głębokim, często nie opartym na żadnych rozumowych przesłankach. Czasem to uczucie dotyczy obecności kogoś/czegoś (celowości, sensu), czasem pewnie po prostu lęku przed pustką. Ale jeśli tego uczucia zabraknie, wiara szybko się zawali – bo więcej jest rozumowych argumentów przemawiających przeciw teizmowi niż za nim. Wierzącym radzę docenić ten argument z „uczucia” (oczywiście tylko tym, którzy maja z tym problem:)). Bo to jest jedyny dobry argument „za wiarą”. Każdy argument rozumowy jest do odparcia, ale w momencie kiedy mówicie „tak, wiem, to zbyt piękne, żeby było prawdziwe, ale wiesz, ja naprawdę mam głębokie przeświadczenie, że tak właśnie jest” - to stajecie się autentyczni i fascynujący:)
anonim2015.04.29 19:07
"wiara nie jest jednak uczuciem, ale świadomym i dobrowolnym przyjęciem Objawienia Bożego, jakie jest zawarte w Piśmie św. i Tradycji." Cóż, ale w takim razie na podstawie czego dokonuje się owo przyjęcie objawienia? Na podstawie racji rozumowych prowadzących do przekonania, że Bóg musi istnieć w połączeniu z przeświadczeniem o moralnej wartości Jezusowych nauk? Zwolennikom takiego poglądu powiem tyle, że są ludzie którzy przyznają, że nie ma żadnego mocnego argumentu (nie mówiąc o dowodzie) na istnienie Boga, a poszlak przemawiających przeciw teizmowi jest sporo – a mimo to wierzą. Wygląda jednak na to, że wiara jest uczuciem – głębokim, często nie opartym na żadnych rozumowych przesłankach. Czasem to uczucie dotyczy obecności kogoś/czegoś (celowości, sensu), czasem pewnie po prostu lęku przed pustką. Ale jeśli tego uczucia zabraknie, wiara szybko się zawali – bo więcej jest rozumowych argumentów przemawiających przeciw teizmowi niż za nim. Wierzącym radzę docenić ten argument z „uczucia” (oczywiście tylko tym, którzy maja z tym problem:)). Bo to jest jedyny dobry argument „za wiarą”. Każdy argument rozumowy jest do odparcia, ale w momencie kiedy mówicie „tak, wiem, to zbyt piękne, żeby było prawdziwe, ale wiesz, ja naprawdę mam głębokie przeświadczenie, że tak właśnie jest” - to stajecie się autentyczni i fascynujący:)
anonim2015.04.29 19:09
Wiara nie jest powstającym z podświadomości uczuciem potrzeby czegoś boskiego. Wiara płynie od Boga i jest łaską, jasne. Pierwsze jest tylko uzdolnieniem człowieka przez Boga dającym możliwość przyjęcia wiary. Robi się ciekawie.
anonim2015.04.29 19:15
Cyt; enrque111 "Nigdy nie zakwestionowałem tego, że Bóg jest jedynym źródłem Miłości". Wiem. A co do naszych tam "sporów" musimy to robić ostrożnie, sam rozumiesz.
anonim2015.04.29 19:25
Cyt; "Wygląda jednak na to, że wiara jest uczuciem – głębokim, często nie opartym na żadnych rozumowych przesłankach". Miłość jest Duchem wiary.
anonim2015.04.29 19:41
NCDM Wiara oparta na uczuciach jest wiarą płytką, tak jak uczucia. Wiadomo przecież, że np. dziś jesteśmy pogrążeni w smutku, ale jutro możemy doświadczyć już uczucia radości, euforii, by ponownie pogrążyć się w rozpaczy itd. Każde uczucie wypływa z naszego wnętrza, a więc jest niestałe i subiektywne. Twierdzenie, że wiara może być "powstającym z podświadomości uczuciem potrzeby czegoś boskiego" jest błędna, heretycka, potępiona przez Magisterium i nie ma nic wspólnego z katolickim pojęciem wiary. Mylisz się również pisząc, że "nie ma żadnego mocnego argumentu (nie mówiąc o dowodzie) na istnienie Boga, a poszlak przemawiających przeciw teizmowi jest sporo". Masz za mało wiedzy, nie potrafisz logicznie myśleć, albo jedno i drugie. Stąd zapewne biorą się twoje heretyckie poglądy na wiarę.
anonim2015.04.29 19:46
J 3 Nikodem 1 Był wśród faryzeuszów pewien człowiek, imieniem Nikodem, dostojnik żydowski. 2 Ten przyszedł do Niego nocą i powiedział Mu: «Rabbi, wiemy, że od Boga przyszedłeś jako nauczyciel. Nikt bowiem nie mógłby czynić takich znaków, jakie Ty czynisz, gdyby Bóg nie był z Nim». 3 W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego». 4 Nikodem powiedział do Niego: «Jakżeż może się człowiek narodzić będąc starcem? Czyż może powtórnie wejść do łona swej matki i narodzić się?» 5 Jezus odpowiedział: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego. 6 To, co się z ciała narodziło, jest ciałem, a to, co się z Ducha narodziło, jest duchem. 7 Nie dziw się, że powiedziałem ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić. 8 Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha». 9 W odpowiedzi rzekł do Niego Nikodem: «Jakżeż to się może stać?» 10 Odpowiadając na to rzekł mu Jezus: «Ty jesteś nauczycielem Izraela, a tego nie wiesz? 11 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, że to mówimy, co wiemy, i o tym świadczymy, cośmy widzieli, a świadectwa naszego nie przyjmujecie. 12 Jeżeli wam mówię o tym, co jest ziemskie, a nie wierzycie, to jakżeż uwierzycie temu, co wam powiem o sprawach niebieskich? 13 I nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił - Syna Człowieczego. 14 A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, 15 aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. 16 Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. 17 Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. 18 Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. 19 A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. 20 Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. 21 Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu». J 6 ************* Mowa eucharystyczna 22 Nazajutrz lud, stojąc po drugiej stronie jeziora, spostrzegł, że poza jedną łodzią nie było tam żadnej innej oraz że Jezus nie wsiadł do łodzi razem ze swymi uczniami, lecz że Jego uczniowie odpłynęli sami. 23 Tymczasem w pobliże tego miejsca, gdzie spożyto chleb po modlitwie dziękczynnej Pana, przypłynęły do Tyberiady inne łodzie. 24 A kiedy ludzie z tłumu zauważyli, że nie ma tam Jezusa, a także Jego uczniów, wsiedli do łodzi, przybyli do Kafarnaum i tam szukali Jezusa. 25 Gdy zaś odnaleźli Go na przeciwległym brzegu, rzekli do Niego: «Rabbi, kiedy tu przybyłeś?» 26 W odpowiedzi rzekł im Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, żeście widzieli znaki, ale dlatego, żeście jedli chleb do sytości. 27 Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec». 28 Oni zaś rzekli do Niego: «Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boże?» 29 Jezus odpowiadając rzekł do nich: «Na tym polega dzieło [zamierzone przez] Boga, abyście uwierzyli w Tego, którego On posłał». 30 Rzekli do Niego: «Jakiego więc dokonasz znaku, abyśmy go widzieli i Tobie uwierzyli? Cóż zdziałasz? 31 Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: Dał im do jedzenia chleb z nieba»3. 32 Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój da wam prawdziwy chleb z nieba4. 33 Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu». 34 Rzekli więc do Niego: «Panie, dawaj nam zawsze tego chleba!» 35 Odpowiedział im Jezus: «Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie5. 36 Powiedziałem wam jednak: Widzieliście Mnie, a przecież nie wierzycie. 37 Wszystko, co Mi daje Ojciec, do Mnie przyjdzie, a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę, 38 ponieważ z nieba zstąpiłem nie po to, aby pełnić swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie posłał. 39 Jest wolą Tego, który Mię posłał, abym ze wszystkiego, co Mi dał, niczego nie stracił, ale żebym to wskrzesił w dniu ostatecznym. 40 To bowiem jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne. A ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym». 41 Ale Żydzi szemrali przeciwko Niemu, dlatego że powiedział: «Jam jest chleb, który z nieba zstąpił». 42 I mówili: «Czyż to nie jest Jezus, syn Józefa, którego ojca i matkę my znamy? Jakżeż może On teraz mówić: "Z nieba zstąpiłem"». 43 Jezus rzekł im w odpowiedzi: «Nie szemrajcie między sobą! 44 Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym. 45 Napisane jest u Proroków: Oni wszyscy będą uczniami Boga6. Każdy, kto od Ojca usłyszał i nauczył się, przyjdzie do Mnie. 46 Nie znaczy to, aby ktokolwiek widział Ojca; jedynie Ten, który jest od Boga, widział Ojca. 47 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto wierzy, ma życie wieczne. 48 Jam jest chleb życia. 49 Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. 50 To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze. 51 Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata». 52 Sprzeczali się więc między sobą Żydzi mówiąc: «Jak On może nam dać [swoje] ciało do spożycia?» 53 Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. 54 Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. 55 Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. 56 Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. 57 Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez9 Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. 58 To jest chleb, który z nieba zstąpił - nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki». 59 To powiedział ucząc w synagodze w Kafarnaum. 60 A spośród Jego uczniów, którzy to usłyszeli, wielu mówiło: «Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?» 61 Jezus jednak świadom tego, że uczniowie Jego na to szemrali, rzekł do nich: «To was gorszy? 62 A gdy ujrzycie Syna Człowieczego, jak będzie wstępował tam, gdzie był przedtem? 63 Duch daje życie; ciało na nic się nie przyda10. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem. 64 Lecz pośród was są tacy, którzy nie wierzą». Jezus bowiem na początku wiedział, którzy to są , co nie wierzą, i kto miał Go wydać. 65 Rzekł więc: «Oto dlaczego wam powiedziałem: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli mu to nie zostało dane przez Ojca». 66 Odtąd wielu uczniów Jego się wycofało i już z Nim nie chodziło. 67 Rzekł więc Jezus do Dwunastu: «Czyż i wy chcecie odejść?» 68 Odpowiedział Mu Szymon Piotr: «Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. 69 A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga11». 70 Na to rzekł do nich Jezus: «Czyż nie wybrałem was dwunastu? A jeden z was jest diabłem». 71 Mówił zaś o Judaszu, synu Szymona Iskarioty. Ten bowiem - jeden z Dwunastu - miał Go wydać. [*Duch - ciało to w NT częste przeciwstawienie łaski i natury skażonej. Eucharystia - to ciało Zmartwychwstałego, który stał się "duchem ożywiającym"] J 15 Zjednoczenie z Chrystusem 1 Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który [go] uprawia. 2 Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. 3 Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. 4 Wytrwajcie we Mnie, a Ja [będę trwał] w was. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie - jeśli nie trwa w winnym krzewie - tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. 5 Ja jestem krzewem winnym, wy - latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. 6 Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie. 7 Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. 8 Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami. 9 Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! 10 Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. 11 To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. +++++++++++++++++++++++++++++++ Biblia Tysiąclecia Imprimatur.
anonim2015.04.29 19:47
@spring "Obawiam się, że niedługo już będziesz musiał zmienić zdanie o tym "zbyt pięknym, aby było prawdziwe". " O raju, czyżbyś sugerowała, że niebawem zemrę i wspólnie z Najwyższym pośmiejemy się z mojego niedowiarstwa? To żart oczywiście:)
anonim2015.04.29 20:05
@enrque111 „Wiara oparta na uczuciach jest wiarą płytką, tak jak uczucia...” Uczucia nie muszą być płytkie i zmienne – zapewniam, że większość ludzi nie zmienia w ciągu życia emocjonalnego negatywnego stosunku do pewnych odrażających czynów (np. gwałtu), czy emocjonalnego pozytywnego stosunku do innych – np. do motywowanego miłością i odwagą ryzykowania życia dla dobra innych. Niektórzy też całe życie kochają swoje dzieci, rodziców, przyjaciół, a nawet współmałżonków:) To emocje wyznaczają nasz system wartości, są też podstawą wiary (lub jej braku), niezależnie od tego, co o tym mówi KKK. „Masz za mało wiedzy, nie potrafisz logicznie myśleć, albo jedno i drugie.” :)))
anonim2015.04.29 20:14
@ NCDM Tak, uczucia są ślepe, np. "ślepa miłość" rodziców do dzieci, które mogą być nawet potwornymi zbrodniarzami, czy pedofilami :) Na uczuciach nie da się budować Prawdy.
anonim2015.04.29 20:56
Miłość Boga do człowieka, to jest uczucie. Wiara bez Miłości, jest martwa - tyczy bytów stworzonych. Miłość Ojca i Syna i Ducha Świętego jest niewyczerpana i nie ustaje nigdy. Bo czym jest Miłość? Bóg jest Miłością. Miłość własna, egoistyczna, nie jest Miłością, lecz jej wypaczeniem - nieleczona nieufność do Stwórcy, przeradza się w nienawiść do Boga. Odejście - grzech, powoduje ślepotę - brak sakramentów - nie od razu, ale zawsze. Człowiek jest bytem podlegającym zmianom tak jak aniołowie z racji obdarowania wolna wolą. Człowiek rodzi się z defektem. Grzech pierworodny jest grzechem zaciągniętym i osobistym każdego człowieka. Grzech pierworodny, jest stanem, a nie aktem. Po chrzcie, który usuwa grzech pierworodny [Bóg usuwa w sakramencie chrztu], i tak pozostaje w człowieku wada pożądliwości. Chrzest uzdalnia dopiero do walki. Brak relacji z Bogiem - wiara martwa - brak wiary w sensie relacji. Można wiedzieć że Bóg istnieje - można uznać Chrystusa za Boga i się go wyrzec. Grzech szatański prowadzący do zamrożenia duszy we własnym egoistycznym ja - i jest to dowodem na Miłosierdzie Boga. Szatan "zamroził" się w swym stanowisku na zawsze sam. Nie może być zbawiony z tego względu, a nie dlatego, że Bóg nie jest w stanie mu przebaczyć. Bóg szanuje jego wolę. Bo szanuje to, co raz dał. Gdybyśmy założyli że Bóg nie jest w stanie przebaczyć szatanowi, podważyli byśmy Absolut - zdradzili byśmy Boga. Miłość Boga nigdy nie ustaje. Ale kwiaty w Jego ogrodzie bez wody zwiędną i trzeba je wyrzucić na spalenie. Mowa o "kwiatach", które mimo podlewania, są tylko suchym chwastem. Kiedy się pójdzie za diabłem, nic się wówczas nie robi w dobrym kierunku. Przykład wiary demonów - wiara martwa. W przypadku ataku szatana - tragedia. Podobnie w przypadku relacji zaburzonej, ale - mniej groźne - ale to nie jest pochwała. Wiara, nadzieja i miłość. Pierwsza jest miłość. Wierzyć prawdziwie - to kochać Boga prawdziwie - niemożliwe do osiągnięcia bez Bożej łaski, bo wszystko pochodzi od Trój -Jedynego Boga, Wszystko, poza złem. Tak. Tylko Pan Jezus może zbawić człowieka. Kto odrzuca Odkupiciela swego - wiadomo.
anonim2015.04.29 21:09
@bielzz „Motywem wiary jest przy tym tylko i wyłącznie autorytet objawiającego się Boga.” Aby Bóg był dla kogoś autorytetem, to ten ktoś musi być przekonany o istnieniu tego Boga. To wiara zatem sprawia, że Bóg staje się autorytetem.
anonim2015.04.29 21:18
I oby nigdy nie popaść w diabelski samozachwyt: "Grzmią nade mną wyroki Twoje, Panie, aż moje kości drżą ze strachu i przerażenia i lęka się we mnie bardzo dusza. Stoję struchlały i myślę, że nawet niebiosa nie są w Twoich oczach bez skazy. Jeśli w aniołach odnalazłeś zło i nie wybaczyłes im, to co stanie się ze mną? Gwiazdy spadły z nieba, a ja, proch, czegóż mogę żądać. Ci, których dzieła zdawały się tak sławne, upadli najniżej, a ci, co przedtem spożywali chleb aniołów, sam widziałem, pożerali chciwie wytłoki, karmę wieprzów". Kempis
anonim2015.04.29 21:30
@enrque111 „Tak, uczucia są ślepe, np. "ślepa miłość" rodziców do dzieci, które mogą być nawet potwornymi zbrodniarzami, czy pedofilami :)” Bezwarunkowość (ślepota) uczuć to coś innego niż płytkość czy niestałość. Tak, uczucia mogą być ślepe i często właśnie takie są – taka bywa i wiara (religijna czy każda inna), ślepa ma argumenty, często „wbrew” nim. „Na uczuciach nie da się budować Prawdy.” Uczucia czasem mogą być właściwą, albo nawet jedyną podstawą (tak jest w przypadku świata wartości) – czasem nie. Z tego, że wiara jest uczuciem, nie wynika automatycznie, ani że jest ona prawdziwa (tzn. że przedmiot wiary realnie istnieje), ani, że jest nie jest.
anonim2015.04.29 21:30
@enrque111 „Tak, uczucia są ślepe, np. "ślepa miłość" rodziców do dzieci, które mogą być nawet potwornymi zbrodniarzami, czy pedofilami :)” Bezwarunkowość (ślepota) uczuć to coś innego niż płytkość czy niestałość. Tak, uczucia mogą być ślepe i często właśnie takie są – taka bywa i wiara (religijna czy każda inna), ślepa ma argumenty, często „wbrew” nim. „Na uczuciach nie da się budować Prawdy.” Uczucia czasem mogą być właściwą, albo nawet jedyną podstawą (tak jest w przypadku świata wartości) – czasem nie. Z tego, że wiara jest uczuciem, nie wynika automatycznie, ani że jest ona prawdziwa (tzn. że przedmiot wiary realnie istnieje), ani, że jest nie jest.
anonim2015.04.29 21:58
@spring Na podstawie czasu spędzonego na frondzie, wydaje mi się, że większość ludzi tu piszących ma dobre zamiary – szukają prawdy, dobra, chcą coś przekazać innym - coś, co sami uważają za cenne. Mam podejrzenia, że od tej reguły są pewne wyjątki, ale...No właśnie, są to wyjątki. Może zresztą się mylę w ocenie i nie ma wyjątków. Wobec tego, nawet w swoich przeciwnikach „światopoglądowych” widzę dobro i miłość – choć oczywiście nie tylko. Ale przejście od tego, do Osobowej Miłości i Dobra absolutnie nie jest oczywiste.
anonim2015.04.29 22:05
@spring Jak jeszcze tu będziesz, to pewnie zadam Ci jedno pytanie - ale to jutro, na razie padam ze zmęczenia. Dobranoc:)
anonim2015.04.30 6:11
@spring Mam pytanie co do Twojego nawrócenia, bo byłaś kiedyś ateistką, prawda? Co sprawiło, że uwierzyłaś ponownie? Oczywiście zdaje sobie sprawę, ze to może być zbyt osobiste pytanie, wobec tego zrozumiem, jeśli nie odpowiesz. Dziękuje za Twój adres mailowy. Masz mój? Chyba tak, bo jesteśmy zdaje się na tym samym forum, ale na wszelki wypadek podaje [email protected] Ale sądzę, że lepiej dyskutować publicznie, jeśli to tylko możliwe – więcej ludzi może to przeczytać i skorzystać, ktoś może się włączyć i wnieść co cennego.
anonim2015.04.30 8:14
Cóż to za bełkot!
anonim2015.04.30 8:19
Kiedyś pisałem do jednej osoby, jakieś 2 lata temu [nie na tym portalu], jak ateista może podświadomie postrzegać wiarę. Nigdy nie byłem ateistą, dlatego mogę się tylko wczuć na ile umiem. Miałem to wkleić, bo mam zanotowane wszystkie swoje wypowiedzi w kompie, by w razie potrzeby z nich korzystać, a także monitorować to, co sam piszę. Ale jest tego sporo i teraz nie znalazłem. Mało czasu, lenistwo? Po prostu pamiętam. Pisałem, że ateista który jest racjonalistą i na wszystko musi mieć dowód namacalny, postrzega prawdopodobnie, [o ile nie ma złych intencji], wiarę, jako jedną z wielu dziedzin zwykłej filozofii, lub nauki. Podświadomie takiej samej w swej "egzystencji", jak matematyka, fizyka itp. czy dziedziny filozofii. Co opisuje matematyka, co filozofia? Czy są tworzone pod opis, czy odwrotnie - dla opisu? Że to stworzyli ludzie dla jakichś celów. Przez taki pryzmat patrzy na Chrześcijaństwo i Katolicyzm i widzi obrzędy religijne [msza] które dla niego są tylko obrzędami dla obrzędu, dla samych w sobie. Czyli widzi zdrowo, bo matematyka i filozofia, coś opisuje, a tutaj... Bo jak można składać hołd obrzędowi? Myślą: "Tam nic nie ma, a ci ludzie tracą czas". Ateiści patrzą przedmiotowo - materialnie - śmiertelnie -> jak na matematykę fizykę czy religie animistyczne, pogańskie? I tu uwaga! Wiara nie jest wiara samą przez siebie. Przedmiotem wiary nie może być sama wiara, byłby to faktycznie absurd, a dla osoby deklarującej się jako wierząca, grzech i początek odstępstwa. Bo wiara nie jest wiarą przez sam przedmiot wiary, ale przez Życie - Obecność i Działanie Trój-Jedynego Boga który jest Osobowy i z którego płynie łaska wiary. Tak to wygląda. Ateistę blokuje sposób patrzenia. Paradoks - wiara jest racjonalna i wszystko jest logiczne w Bożym planie, a właśnie to blokuje ateistów. I to jest smutne. Ateista stawia sobie sam warunek, jaki rodzaj dowodu na istnienie Boga mieć musi i jest zablokowany. Czy sam wykreuje swego boga i w niego uwierzy? "Błogosławieni ci, którzy nie widzieli, a uwierzyli".
anonim2015.04.30 8:49
Tak. To jest właśnie podświadomy mechanizm obronny przed Bogiem. Ateista nie może uwierzyć, bo jest zablokowany.
anonim2015.04.30 9:18
Cyt; "Ale te bloki też mają swoją przyczynę. A przyczyna na ogół jest jedna - gdzieś głęboko do serca ateisty wkradł się fałszywy obraz Boga". Gdybyś czytała moje posty i naprawdę wierzyła jak należy, to byś wiedziała czym jest grzech pierworodny i jego spuścizna, nawet po chrzcie. Szatan jest przyczyną "bloków". Kto nie jest ochrzczony, to nawet nie jest chrześcijaninem. Czy Ty jesteś Chrześcijanką? Jest nadal sporo niespójności w tym, co piszesz. Ja już w postach napisałem o sobie. Chcesz rozmawiać, czekam na odpowiedź. Do jakiego Kościoła należysz, jakie wyznanie? Rzymskokatolickie czy inne? Tylko nie kłam, bo to i tak wyjdzie w praniu. Pozdrawiam.
anonim2015.04.30 9:25
"O nie, dotąd było dobrze pomiędzy nami, ale żadnego chrześcijaństwa!" - na 100% szatan, lub choroba psychiczna, lub auto-sugestia. "O Ty skubany, co Ty mi tu sugerujesz?" - Szatan, lub ty. "Kiedy ty wreszcie przyjmiesz do wiadomości, że to Ja jestem?" - Pan Jezus, bądź antychryst, albo ty sama.
anonim2015.04.30 10:13
Spring, bez obrazy, ale nie zadawaj mi pytań bez sensu. Pomysł był dlatego, że nie wiedziałem pod jakimi skrzydłami jesteś, diabła czy Chrystusa. A więc teraz w chronologii odstępstwo -> nawrócenie. "Kiedy ty wreszcie przyjmiesz do wiadomości, że to Ja jestem?" - Pan Jezus, ale wciąż zachodzi możliwość matactwa ze strony diabła. Tutaj "Chrystus" nie mówi, że zachęca cię do poznania Siebie literalnie. Jeżeli mówi w twojej duszy w sensie; przyjdź do Mnie a dam ci wody Życia, czyli zaprasza Cię do swojego Kościoła K, do Siebie, i ty to wiesz przez Łaskę, to jest to W 100% głos Chrystusa. Jeżeli nie ma takich odczuć, być może jest, albo nie, bo niepewne z racji zależności czasowych, zależności i matactw diabelskich kiedy ateista chce się nawracać - diabeł go zaczyna tracić. Próbuje wprowadzić w jego umyśle zamęt. "O nie, dotąd było dobrze pomiędzy nami, ale żadnego chrześcijaństwa!" - na 100% szatan. To nie jest głos Chrystusa. Może i ty sama - walka wewnętrzna. "O Ty skubany, co Ty mi tu sugerujesz?" - Szatan lub ty. Jeżeli ty, to jest, to bluźnierstwo względem Boga. Tak się nie rozmawia z Bogiem, nie powinno lekko mówiąc - otwierasz się na działanie diabła - czują cię jak wilki zapach krwi i się zlatują, nawet jak nie miałaś złych intencji. Jeżeli to było; Ty do szatana, to wyjaśnia sprawę, ale z nim lepiej w ogóle nie gadać. Roztroi cię, albo opęta. Jeżeli to było; Szatan do Boga przez twój umysł, a nie byłaś jeszcze ochrzczona zgodnie z dogmatem KK, to nie masz winy. Po chrzcie by było inaczej, poza wyjątkiem dopustu dręczenia szatańskiego z woli Boga. Tak czy siak, była to walka wewnętrzna. Gratuluję. +
anonim2015.04.30 10:17
"Jeżeli to było; Szatan do Boga przez twój umysł, a nie byłaś jeszcze ochrzczona zgodnie z dogmatem KK, to nie masz winy." Mała korekta! Mój błąd! Masz [miałaś winę] - grzech pierworodny.
anonim2015.04.30 10:41
CYT;"Ochrzczona zostałam w niemowlęctwie; przecież pisałam powyżej że byłam "O Ty skubany, co Ty mi tu sugerujesz?" - to moje słowa, tak jak je wypowiedziałam. Reakcja była zresztą pozytywna, ponieważ Bóg pozytywnie reaguje na wszelką szczerość, nawet jak komuś innemu wydaje się ona niestosowna. Znaczyło to: nie jest możliwym, aby Ten któremu tak ufam był Tym którego tak się boję (w sensie miałam na myśli posiadany w duszy, fałszywy obraz Boga)." Skoro spostrzegłaś fałszywy obraz Boga w swym sercu to tylko potwierdza że wiara jest łaską. Apostazja niczego nie zmienia. Miałaś grzech ciężki. Należałaś w apostazji do diabła. Mój schemat jest nadal aktualny, co ty czułaś ty wiesz, nie ja.
anonim2015.04.30 10:42
Nie chodzi o to, jak reaguje Bóg, tylko szatan.
anonim2015.04.30 10:46
Jeszcze pytanie na ile świadoma była twoja apostazja i tyle. Grunt, że się nawróciłaś.
anonim2015.04.30 10:51
A co do tego, jak rozmawiać z Bogiem to jest to [miedzy innymi] też kwestia szacunku i szczerości. Przemyśl to sobie. Aniołowie w Niebie nie tolerują słowa "skubany". Ci z piekła, tak.
anonim2015.04.30 11:00
"Apostazja niczego nie zmienia. Miałaś grzech ciężki. Należałaś w apostazji do diabła. Mój schemat jest nadal aktualny, co ty czułaś ty wiesz, nie ja". Tu dodam, że trzeba tak założyć. Skala jednak winy zależała od twojego poznania, a tą zna tylko Chrystus i ty w dużej mierze. Nie wiem, czy się całkiem z Kościoła wypisałaś, czy nie. Co tam miałaś w sercu, a czego nie. Nie pisz, to nie jest istotne, bo Pan i tak wie. Jestem leniem i nie czytam wszystkiego.
anonim2015.04.30 11:13
Ale dyskusja ; ) Ja mysle ze do Nieba pójdą tak sam katolicy jak i protestanci jak i prawoslawni... Oczywiscie jesli sa dobrymi ludzmi i szczeze kochaja Jezusa. Inne wyznania tez maja szanse isc do Nieba, jesli nie bez wlasnej woli nie poznali Nauki Jezusa, np ktos byl od malego wychowane jako buddysta, ale byl dobrym czlowiekiem. Poza tym dodam, ze jak ktos szczeze szuka Prawdy znajdzie Boga ; ) Bo Jezus jest Droga Prawda i Zyciem. Moze nie kazdy bedzie katolikiem, ale kto chce byc dobry z pewnoscia nie spotka go za to kara ale nagroda. A Bog na pewno do serca co szuka Prawdy bedzie pukal i z pewnoscia zostanie Mu otworzone. Jezusa odrzucili faryzeusze, bo mieli pozamykane serca... Poza tym moze byc protestant co mial juz 4 zony, popiera aborcje i dobrze mu z tym. Gardzi bliznimi. A moze byc tak i jest takich wielu co wiele dobrego robia dla innych, i nawet jak jego pastor mowi ze aborcja jest ok, on slucha glosu sumienia i mowi wszem i wobec ze to zle. Tu nie chodzi o slowa, ale nasza postawe, i czy chcemy byc dobrzy czy nie. I jesli sie do Jezusa szczeze zwracamy On nam wybacza to co zle i nas obmywa Swoja Swieta Krwia. I my niedoskonali, stajemy sie w Nim mocni. : ) Wiec moze zamiast toczyc sporo kto ma byc w Niebie a kto nie, lepiej poprostu potarac sie oddac zycie Jezusowi, nasza niedoskonalosc, aby On nas umocnil, a nawet jesli sa upadki, by nam wybaczyl, bo Milosierdzie goruje nas Sadem. Ale potrzeba pokory by o to Milosierdzie poprosic. Z Bogiem : )
anonim2015.04.30 11:28
Ja jestem katoliczka, ale protestanci mnie troche sprowadzili na ziemi. Bo raz do nich mowie, no wy mowicie ze jestescie Zbawieni. A mi tu nie pasuje teologicznie, bo dowiemy sie na Sadzie ; ) A oni ze ufaja Bogu, ze Bog napisal kto uwierzy i wezmie chrzest bedzie mial zycie wieczne. A ja mysle, kurcze, no ale ja to pewnosc beda miala po Sadzie... I w koncu Bog mi powiedzial w sercu, a czy myslisz, ze taki wierzacy protestant kochajacy Boga, pomagajacy bliznim, moze zyc cale zycie w starchu? Ze mimo wszystko zostanie potepiony. I mnie zatkalo : ) No tak mysle, protestanci nie wierza w czysciec. My katolicy na ogol wierzymy. I pewnie kazdy mysli ze jakos to bedzie. Ze pewnie zalapie sie na czysciec, bedzie Sad... A oni maja tylko 2 wyjscia: Niebo albo nie niebo.... I tez ta ich wiara ze albo zbawienie albo potepienie, sprawia, ze radykalnie chca isc za Jezusem, czynic dobro. I tez zaczelam myslec, ze dla nas tez sa tylko 2 wyjscia. Niebo (moze wczesniej czysciec), albo nie niebo : ( Nie ma innych wyjsc, czsciec jest Milosierdziem Boga, szansa by jeszcze sie uswiecic, bo tak bysmy sie na Niebo nie zalapali. A nie ze jest to jakas kara... Poza tym, mamy celowac w Niebo, a nie w czysciec. Jak celowac? Ano nasza postawa, miloscia Boga i blizniego : ) I ufac Milosierdziu Bozemu, ze On nam wybacza. Nawet w Kosciele jest odpust zupelny, ale warunkiem tu mysle ze najwazniejszym, jest brak przywiazania do grzechu nawet lekkiego. Czyli np tym grzechem moze byc ze ktos jest przywiazany do obgadywania bliznich. I to nam daje juz droge prosto do Nieba. Nie jest tam napisane, nigdy nie upasc, ale nie byc przywiazanym, wiec dolozyc staran by sie uswiecac. ; ) Wiec troche dych dyskusji nie rozumiem. Bog jest Miloscia i do lotra na krzyzu powiedzial: chlopie nie marwt sie dzis bedziesz ze mna w Niebie ; ) Dla tego ze on oddal sie Milosierdziu Boga, skruszyl swoje serce, okazal dobro ; ) My tez starajmy sie byc dobrzy. Z Bogiem : )
anonim2015.04.30 11:34
Tak. Miłosierdzie odnosi tryumf nad sądem. Będzie sąd nieubłagany, dla tego, kto nie czynił czynów miłosierdzia. Pan wskazał najlepszą drogę. I wymaga jej. O innych wyjątkowych sytuacjach napisał już enrque111. Skoro Bóg dał ludziom Siebie w komunii, to nie po to, by to omijać. To Chrystus ustalił, a nie człowiek. Dziwi mnie postawa ludzi, którzy "kochają" Chrystusa, a nie chcą z Nim Komunii. Jaka to miłość i jakie zaufanie? Co nie zmienia faktu, że osoba niewierząca może być zbawiona. Albo chcesz być przy panu, albo nie. Nieświadomość, nie wpłynie ujemnie na złe skutki działania szatana. Spring. Kanonizuje się tylko grzeszników, bo innych na ziemi nie ma. Grzeszników, którzy wytrwali w Chrystusie, a nie poza Nim. Nie ma człowieka bez grzechu spring.
anonim2015.04.30 11:49
Najlepsza droga wiedzie przez KK. To jest ciało Chrystusa. To, że Bóg dba w swej Miłości tak o ludzi w KK, jak i i ateistów, nie jest usprawiedliwieniem dla apostazji. Jeżeli Bóg prowadzi jakiegoś ateistę sposobem tzw. niewidzialnym, to po to, by go przyciągnąć do siebie, lub uratować. I to już jest niewyobrażalna łaska. Ale jeżeli ktoś ma świadomość tego, że Bóg istnieje, i szafuje sobie jego miłością... szkoda słów. Sam się zatraca.
anonim2015.04.30 12:13
I jeszcze jedno. Poczucie humoru Boga kończy się tam, gdzie zaczyna się poczucie humoru diabła.
anonim2015.04.30 12:26
ufam Nie rozsiewaj tu heretyckich poglądów. Gdyby zbawienie zależało od naszych dobrych uczynków, to w naszych rękach znajdowałoby się życie wieczne i my sami bylibyśmy dla siebie zbawicielami. Błędem jest sądzić, że muzułmanie czy buddyści osiągną zbawienie dzięki swojej religii. Być może osiągną zbawienie w swojej religii, ale nie dzięki niej, ponieważ trwanie w błędzie jest przeszkodą dla działania Ducha Świętego. Gdyby można było znaleźć zbawienie w dowolnej religii, to po co Nasz Pan mówiłby do Apostołów: „Nauczajcie wszystkie narody” ? Protestanci, czyli ci, którzy odrzucili Prawdę, którą w pełni posiada Kościół, odrzucili również Chrystusa, który powiedział do swoich uczniów: "Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał." (Łk 10:13-16) Nie mogą więc dostąpić zbawienia wszyscy, którzy powołują się na Jezusa, gdyż jak On sam stwierdził: "Nie każdy, który Mi mówi: "Panie, Panie!", wejdzie do królestwa niebieskiego" (Mt 7,21) Dobitnie to ujmuje konstytucja Soboru Florenckiego, czyli niezmienne Magisterium Kościoła: "Jedność ciała Kościoła znaczy tak wiele, iż jedynie ludziom w nim pozostającym sakramenty kościelne, posty, jałmużny i inne dzieła pobożności pomagają do zbawienia, a trudy chrześcijańskiej walki przynoszą nagrody wieczne, gdyż nikt - jakichkolwiek by jałmużn nie udzielał, nawet gdyby dla imienia Chrystusa przelał swą krew - nie może być zbawiony, jeśli nie pozostaje w łonie Kościoła katolickiego i w jedności z nim.” (Sobór Florencki Sesja II 4 lutego 1442, Cantate Domino 16)
anonim2015.04.30 12:56
@Enrque Magisterium to jest CALOSC. I tylko CALOSC, tak samo jak Biblia, ukazuje prawde. Pojedyncze dokumenty nie sa kompletne. Calosc Magisterium jest zbryczona w KKK. A brzmi ona tak: KKK 1257 Sam Pan potwierdza, że chrzest jest konieczny do zbawienia (Por. J 3, 5). Dlatego też polecił On swoim uczniom głosić Ewangelię i chrzcić wszystkie narody (Por. Mt 28,19-20; Sobór Trydencki: DS 1618; Sobór Watykański II, konst. Lumen gentium, 14; dekret A d gentes, 5). Chrzest jest konieczny do zbawienia dla tych, którym była głoszona Ewangelia i którzy mieli możliwość proszenia o ten sakrament (Por. Mk 16,16). Kościół nie zna oprócz chrztu innego środka, by zapewnić wejście do szczęścia wiecznego. Stara się więc nie zaniedbywać otrzymanego od Pana nakazu, by "odradzać z wody i z Ducha Świętego" wszystkich, którzy mogą być ochrzczeni. Bóg związał zbawienie z sakramentem chrztu, ale sam nie jest związany swoimi sakramentami. !!!!!! Przeczytaj jeszcze raz ostatnie zdanie KKK 1258 Kościół zawsze zachowywał głębokie przekonanie, że ci, którzy ponoszą śmierć za wiarę, nie otrzymawszy chrztu, zostają ochrzczeni przez swoją śmierć dla Chrystusa i z Chrystusem. Chrzest krwi, podobnie jak chrzest pragnienia, przynosi owoce chrztu, nie będąc sakramentem. O zbawieniu protestantow tez jest w tych kanonach, gdzie mowa o tym, czym jest Kosciol. Jesli odrzucasz Katechizm, przestajesz byc katolikiem, wiec wez sie, bracie, zastanow, co piszesz. Zainteresowanych tematem odsylam do Katechizmu. Jest online. Enrque glosi swoje wlasne poglady. Te katolickie sa w KKK.
anonim2015.04.30 14:46
Weronika Tak, Magisterium to jest całość nauki Kościoła .... niezmiennej nauki Kościoła, czyli to, co ją zmienia nie może być zaliczone do Magisterium. Właściwym przedmiotem aktu magisterium jest Objawienie przekazane przez Apostołów, czyli depozyt wiary, który powinien być strzeżony nabożnie i wiernie przekazywany zawsze w tym samym rozumieniu. I Sobór Watykański dwukrotnie to potwierdził. Zasadą sformułowaną przez I Sobór Watykański, wedle której „nieprzerwanie zachowywać [należy] takie znaczenie świętych dogmatów, jakie już raz określiła święta Matka Kościół”. Zasada ta wymaga, by nauczanie Vaticanum II interpretowane było w świetle prawd nauczanych przez odwieczne magisterium, wskutek czego elementy sprzeczne z Tradycją musiałyby zostać odrzucone, niejasności interpretowane w zgodzie z Tradycją, zaś nauczanie z Tradycją zgodne powinno zostać z uległością przyjęte. Zadanie Magisterium nie polega na przyswajaniu wartości światowych, lecz na przekazywaniu objawionego depozytu wiary. „Nauka wiary objawiona przez Boga nie została podana jako filozoficzny twór, który może być udoskonalony przez umysł ludzki, ale jako boski depozyt przekazana jest Oblubienicy Chrystusowej, aby jej wiernie strzegła i nieomylnie wyjaśniała. Dlatego zawsze należy się trzymać takiego znaczenia świętych dogmatów, jakich teraz określiła święta Matka Kościół, i nigdy nie wolno od tego znaczenia odstępować pod pozorem i mianem głębszego pojmowania” (Sobór Watykański I) Nauczanie natchnione jest zatem w swej istocie niezmienne, ponieważ pochodzi od Boga, który się nie zmienia. Dobro wymaga integralności, jeden zły element czyni całą rzecz złą.
anonim2015.04.30 15:02
Weronika Nie głoszę "swoich własnych poglądów", wbrew kłamstwom, które wypowiadasz, lecz podaję naukę Kościoła, często cytując oryginalne jej teksty. Masz posoborowy zamęt w głowie. Należysz chyba już nie do Kościoła katolickiego, lecz do "kościoła posoborowego" (tak właśnie niektórzy moderniści go określają, sami odcinając się w ten sposób od Owczarni Pańskiej). W poprzednim wpisie wyjaśniłem, że nauka Kościoła jest niezmienna i musi być rozumiana w taki sam sposób, czyli jak mówi SWI "to znaczy w tej samej nauce, w tym samym znaczeniu i w tym samym sformułowaniu" (DS 3020 [Dz 1800]). Także w stosunku do heretyków (protestantów) powinniśmy stosować się nie tylko do zaleceń niezmiennego Magisterium, ale również do nakazów Pisma Świętego, które nas przestrzega: „Nakazujemy wam, bracia, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyście stronili od każdego brata, który prowadzi życie nieuporządkowane, przeciwne nauce przez nas przekazanej” (2 Tes 3:6). Mało tego, jeśli taki brat nie chce skruszony powrócić na łono Kościoła i uparcie trwa w swoich błędach, nie powinniśmy nawet z takim przestawać: „Kto trwa przy nauce, ten ma Ojca i Syna. Jeżeli ktoś przyjdzie do was, a tej nauki nie przynosi, nie przyjmujcie go w dom ani go pozdrawiajcie” (2 J 1:10). A zatem, kto tu głosi poglądy katolickie, a kto "posoborowe" ?
anonim2015.04.30 15:53
@enrque Tak, naleze do Kosciola posoborowego, bo urodzilam sie po Soborze Watykanskim II, ktory uznaje. Nie wiedzialam, ze jestes lefebrysta. W takim razie nie bedziemy dyskutowac. Dla mnie glowa Kosciola jest papiez. Ubi Petrus, ibi Ecclessia. @bielzz Taki mam: http://www.katechizm.opoka.org.pl
anonim2015.04.30 15:53
Cyt.enrque111"Błędem jest sądzić, że muzułmanie czy buddyści osiągną zbawienie dzięki swojej religii" - Tak. Bo nie tylko dzięki wyznawanej religii się uzyskuje zbawienie, ale dzięki Chrystusowi - KK to jego mistyczne Ciało, więc nie możemy twierdzić, że każda religia jest właściwa. Jedna jest właściwa, Chrześcijaństwo, a najlepsze wyznanie to Katolickie. Cyt.enrque111"Być może osiągną zbawienie w ////swojej religii////, ale nie dzięki niej, ponieważ trwanie w błędzie jest przeszkodą dla działania Ducha Świętego." Nic nie jest przeszkodą dla działania Ducha Świętego, poza sytuacją odmowy - człowiek mówi świadomie nie Chrystusowi. Nie jest to negacja tego co napisałeś wbrew pozorom. Nasza religia, jest też naszą. W naszej religii, też można upaść. Chodzi o błąd - wiem - o aspekty życia Chrześcijańskiego - brak relacji z Chrystusem z uwagi na wyznawana inną religię. Cyt.enrque111; Gdyby można było znaleźć zbawienie w ////dowolnej religii////, to po co Nasz Pan mówiłby do Apostołów: „Nauczajcie wszystkie narody” ?" Sam zapis jest dobry, ale można również uzyskać zbawienie w dowolnej religii, ale nie dzięki niej. Nie możemy wykraczać tak daleko i twierdzić, że każdy np. buddysta jest potępiony. Ale, dla przykładu - jeżeli na buddyzm przechodzi np. osoba wierząca... To jest zmora dzisiejszych czasów. Ludzie idą Drogą, a z niej zbaczają. Lecz oznacza to, że tak naprawdę, nie byli z nas. Zgadzam się też, ze same dobre uczynki, nie ratują człowieka. Bo nie ma człowieka bez złych uczynków, grzechów. Gdzie wyspowiada się buddysta? Czy powie; "Buddo przebacz"? Gangsterzy chrzczą dzieci i "kasują" konkurencję. I tak w kółko. Jestem wrogiem relatywizmu. Pozdrawiam.
anonim2015.04.30 15:59
"Tak, naleze do Kosciola posoborowego, bo urodzilam sie po Soborze Watykanskim II, ktory uznaje. Nie wiedzialam, ze jestes lefebrysta. W takim razie nie bedziemy dyskutowac." A ja słyszałem tu tyle pięknych słów o nawracaniu innych? Oni nie są tak daleko. Weronika. I po co używać języka z kiepskim doborem słów? Nie wiem kim jesteś dzisiaj, nie wiem kim byłaś wczoraj i nie wiem kim będziesz jutro i to mi na razie wystarczy. Szkoda.
anonim2015.04.30 16:00
@spring Dziękuje za odpowiedź. Pierwszy raz czytam Twoją historię, czasem coś na frondzie mi umyka. Twoje nawrócenie było wobec tego efektem osobistego, silnego, mistycznego przeżycia – choć poprzedzonego jakimiś wcześniejszymi przeczuciami – jeśli mogę tak to podsumować. Większość ludzi, których mogę określić jako osoby głęboko wierzące na moje pytanie „dlaczego wierzysz” mówi właśnie o mistycznym doświadczeniu, nie znam człowieka który mówiłby, że wierzy z powodu jakiś racjonalnych argumentów. Pozdrawiam:)
anonim2015.04.30 16:02
"Tak, naleze do Kosciola posoborowego, bo urodzila[e]m sie po Soborze Watykanskim II, ktory uznaje". - Ja także.
anonim2015.04.30 16:05
Eh... : )
anonim2015.04.30 16:08
Sobór nie stoi ponad Chrystusem.
anonim2015.04.30 16:10
Weronika Bardzo dobrze, że się w końcu odsłoniłaś, twierdząc, że nie należysz do Kościoła katolickiego, lecz do "kościoła posoborowego". Nie dziwi mnie zatem, że wypisujesz tyle bredni i kłamstw. Dla mnie głową Kościoła jest Chrystus, a nie papież i z tego co wiem dla FSSPX (jak ich określasz "lefebrystów") również. Skoro w "kościele posoborowym", do którego należysz głową jest papież, to z Kościołem Chrystusowym nie macie nic wspólnego. Wzywam cię do porzucenia zgubnych herezji oraz do powrotu do Owczarni Pańskiej !
anonim2015.04.30 16:20
No. Teraz pozostaje się już tylko modlić.
anonim2015.04.30 16:38
Widzisz, Enrque, nie znam sie na soborach i encyklikach. Wiem tylko, ze ja przyznaje sie do Chrystusa, a Chrystus przyznaje sie do mnie, bo mam pewne podstawy, zeby tak wlasnie sadzic. Dlatego dlatego do zadnej innej owczarni sie nie wybieram, bo mam byc tu, gdzie jestem, tzn. w posoborowym Kosciele Rzymskokatolickim, co tenze Chrystus dosc jasno dal mi do zrozumienia. Dlatego nie bierz tego do siebie, Enrque, ale musze odmowic. PS Jak uzywasz pojecia Kosciol, to precyzuj, co masz na mysli. Bo tak sie sklada, ze najwyzsza instancja, do ktorej adresowal swoje pismo ks. Lemanski, nie byl Jezus Chrystus, tylko papiez.
anonim2015.04.30 16:41
@evan Ale ja nie strzelam focha. Po prostu rozkladam bezradnie rece. Za glupia jestem, zeby sie przerzucac encyklikami i dokumentami z soborow. Przeczytalam tylko Katechizm. Po prostu nie jestem dla niego partnerem do rozmowy. Niech sie wykazuje ten, kto ma do tego kwalifikacje. Ja nie mam. Ja mam tylko rozbuchane emocje, ktore dzialaja Enrque na nerwy :-)
anonim2015.04.30 16:41
Mam nadzieję, że weronika zrozumie mnie właściwie, tak jak i enrque111. Nikt nie jest bez grzechu. Kiedyś biliśmy się z enrque111 na argumenty, a wychodziła wojna. Dlatego dzisiaj rozumiem też Weronikę, jak i enrque111
anonim2015.04.30 16:46
"Kościół posoborowy" tworzył się powoli, ale skutecznie od końca lat '60. Julian Green w swoim „Dzienniku”, pod datą 17 grudnia 1970 napisał: „Pięciu znakomitych teologów francuskich wystosowało do biskupów list - przed ich plenarną konferencją w Lourdes - prosząc, żeby w Credo nie zastępowali słowa "powszechny" słowem "katolicki". Bo i rzeczywiście, słowo "katolicki" to rodzaj granicy między Kościołem założonym przez Chrystusa a innymi Kościołami chrześcijańskimi, ale gdyby tę granicę zatrzeć, utworzyłyby już tylko jeden Kościół, w którym Kościół katolicki utraciłby swoje cechy odrębne. Tę powolną pracę wykonuje pewien odłam kleru, żeby Kościół rozszerzał się i rozpływał wśród mas.” Zaś już w 2013 r. Hermes Rodrigues Nery, znany brazylijski działacz pro-life, polityk samorządowy i jednocześnie katecheta w parafii św. Benedykta w São Bento do Sapucai w Brazylii, zetknął się z pełnym opisem tego nowego "kościoła". Biorąc udział w rekolekcjach dla katechetów parafialnych, zaproponował słuchaczom zapoznanie się z internetowym archiwum wspaniałych i ortodoksyjnych kazań i konferencji głoszonych przez ks. Paulo Ricardo de Azevedo (od 2002 r. członka Rady Doradczej ds. Katechezy watykańskiej Kongregacji ds. Duchowieństwa, a jednocześnie wykładowcy w miejscowym seminarium duchownym oraz wikariusza parafii Chrystusa Króla w Várzea Grande w Brazylii) - oto co usłyszał od moderatora rekolekcji, miejscowego wikarego: „Stanowczo odrzucam tę rekomendację. Jeśli macie problem, powinniście się zwracać do nas, do kapłanów parafialnych, odpowiedzialnych za katechezę i formację. Ten ksiądz Ricardo to schizmatyk, ten "jego" Kościół to nie jest "nasz" Kościół. On jest księdzem przedsoborowym i nie dociera do niego, że mamy nową rzeczywistość! To kapłan starych książek, przestarzałych i nie odnawianych rzeczy z Rzymu. Nasza rzeczywistość jest tutaj. My musimy głosić katechezę z naszego, ludzkiego życia! Czy ksiądz Ricardo zna realia życia naszej wspólnoty? Ludzie wiedzą, że on nie był mile widziany przez większość z nas, nie wyłączając biskupów. Ludzie wiedzą, że on chce narzucić nam obowiązek noszenia sutanny! Ten "jego" Kościół to Kościół przeszłości, a "nasz" to Kościół czasów obecnych, tu i teraz. "Jego" eklezjologia to przestarzała struktura, Kościół jako monarchia, rozumiecie? Na szczęście był Drugi Sobór Watykański, na którym Dobry Papież Jan XXIII, który niedługo zostanie ogłoszony świętym przez papieża Franciszka, otworzył okna Kościoła, aby dostało się do niego świeże powietrze; wprowadził aggiornamento. Potem byli schizmatyccy biskupi tacy jak Abp Lefebvre, jak Bractwo św. Piusa X, którzy odrzucili "nowy" Kościół i pozostali przy sprawach przeszłości. Jest tylko "jeden" Kościół, aby nauczać naszych wiernych, ale to jest Kościół "nowy", to jest fundament, Kościół ludu, teologia wspólnoty, a nie ten stary zastąpiony przez Drugi Sobór. Tamten stary to nie jest nasz Kościół!”
anonim2015.04.30 16:49
Ja czytam tylko Pismo Święte i Katechizm i Kempisa w tym jego Pasję - świetna rzecz i to forum. Reszta, to efekt boskiego kija.
anonim2015.04.30 17:12
Weronika Twoje emocje są twoim problemem, nie wkręcaj mnie w to, gdyż ja się nimi nie emocjonuję. Jak widzisz, staram się z tobą rozmawiać grzecznie i merytorycznie, bez fochów i epitetów, podaję argumenty logiczne i rzeczowe, powołując się tylko na Magisterium i Pismo Święte. Szkoda, że odeszłaś od Kościoła i nie chcesz do niego powrócić, niemniej jednak usilnie cię do powrotu zachęcam. Skoro, jak w końcu się przyznałaś, że poza katechizmem, nie znasz innych dokumentów Kościoła, to dlaczego kwestionowałaś to, co wcześniej pisałem na ich podstawie ? Cytowałem ci już słowa Chrystusa o ludziach, którzy się "do Niego przyznają" i na Niego powołują, przypomnę: "Nie każdy, który Mi mówi: "Panie, Panie!", wejdzie do królestwa niebieskiego" (Mt 7,21) Twoje z kolei, chełpliwe słowa: "Chrystus przyznaje sie do mnie" grzeszą niebywałą pychą, która jak wiemy jest jednym z grzechów głównych, więc radzę ci je ważyć i wykazać więcej pokory, ponieważ stąpasz po bardzo niebezpiecznej ścieżce, o czym cię po bratersku ostrzegam. Twój "posoborowy Kościół Rzymskokatolicki", do którego się przyznajesz jest jakąś sektą, która z Kościołem Chrystusowym nie ma nic wspólnego, dlatego ponownie wzywam cię do powrotu ! Jeśli chodzi o ks. Lemańskiego, to nie jest on dla mnie żadnym autorytetem (może jest dla członków "kościoła posoborowego"), więc się na niego nie powołuj.
anonim2015.04.30 17:14
"...to jest fundament, Kościół ludu, teologia wspólnoty, a nie ten stary zastąpiony przez Drugi Sobór. Tamten stary to nie jest nasz Kościół!” O takich sprawach decyduje tylko Chrystus Arcykapłan przez Papieża.
anonim2015.04.30 17:24
Ludzie, nie spierajcie się już. To tylko podsyca dym.
anonim2015.04.30 17:52
enrque111, Nie ma czegoś takiego, jak Kościół przed i posoborowy. To jest podział iluzoryczny - szatański. Nie istnieje. Już dawno to pisałem. To tylko ludzie się spierają, a masoni [prawdopodobnie wielu duchownych i u "was", nie tylko u "nas", i na odwrót], grzebie w tym, by to rozrabiać. By część ludzi całkiem odpadła od wiary. Robili by to i tak, gdyby nie ten cały kramik o te sobory. Nie należy też mylić relatywizmu, z prawdziwymi charyzmatami, jeżeli ktoś je ma. Co innego gdy ktoś wierzy, że je ma, a ich nie ma, ale na to Kościół ma swoje sposoby - egzorcystów. Przynajmniej ja nie chcę już wracać do naszych dawnych sporów, bo na tym bazuje diabeł. Czy o to chodzi? Jest już pomost, zawsze był - to nasz Pan Zbawiciel - Jezus Chrystus. Ciągłość władzy Chrystusa jest zachowana. Bóg jest Absolutem. Uznajesz Chrystusa to i Papieża i tyle. Gdzie jest problem? W zdrajcach, ale oni są po "obu" stronach. A teraz muszę odpocząć.
anonim2015.04.30 18:49
evan82 Zgadzam się z tobą w większości spraw. Masz rację pisząc, że "nie ma czegoś takiego, jak Kościół przed i posoborowy", nie ma też "Kościołów" anglikańskich, ewangelickich, luterańskich, baptystycznych, zielonoświątkowych, ani żadnych innych - jest tylko "jeden święty katolicki i apostolski Kościół", którego głową jest Jezus Chrystus ("bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus - Głową Kościoła" Ef 5,23) a Jego zastępcą (wikariuszem) papież, o którym św. Robert Bellarmin powiedział, że jest "jedynym wikariuszem Chrystusa na ziemi.” Podziału w Kościele dokonują, niestety ludzie, którzy sami określają się katolikami - są to osoby zarażone herezją modernizmu, który czerpie inspirację z protestantyzmu i jest jemu pokrewny. Według nich (modernistów), aby zrozumieć i zaakceptować Kościół, należy zbudować most pomiędzy objawioną Ewangelią a podlegającą ciągłym zmianom myślą i kulturą ludzkości. Adaptacja taka oznaczała w gruncie rzeczy wyrzeczenie się podstawowych doktryn katolickich, co implikowało twierdzenia, że Kościół w jednym wieku może zaprzeczać temu, co w poprzednich uznawał za najistotniejszy dogmat. Stąd właśnie wynika taka postawa, jak m.in. Weroniki Hamedrys, która jest pochodną ideologii modernistycznej, nazwanej przez papieża Piusa X w encyklice Pascendi "ściekiem wszystkich herezji". Odcinają się oni od Kościoła, tworząc jakiś inny, nowy "kościół", zaprzeczający prawdom katolickim głoszonym od wieków, obrzucając jednocześnie katolików, którzy chcą trwać przy "depozycie wiary" przekazywanej od czasów Apostołów, mianem "heretyków", "schizmatyków", "lefebrystów". Jednakże sam św. Piotr zapowiedział, że "wśród was będą fałszywi nauczyciele, którzy wprowadzać będą zgubne nauki i zapierać się Pana, który ich odkupił, sprowadzając na się rychłą zgubę. I wielu pójdzie za ich rozwiązłością, a droga prawdy będzie przez nich pohańbiona" (2P 2,1-3). Św. Paweł dodaje ponadto z całą mocą: "Ale choćbyśmy nawet my albo anioł z nieba zwiastował wam ewangelię odmienną od tej, którą myśmy wam zwiastowali, niech będzie przeklęty!" (Ga 1,8) Dlatego mamy się trzymać nauki danej nam przez Kościół w "depozycie wiary", który nie może się zmieniać, a jeśli nie wiemy czego należy się trzymać w dzisiejszych modernistycznych i relatywistycznych czasach, to powinniśmy sięgać do Tradycji, do nauki, którą Kościół głosił zawsze, o czym poucza nas św. Wincenty z Lerynu: „Cóż ma uczynić chrześcijanin-katolik, jeśli jakąś cząsteczka Kościoła oderwie się od wspólności powszechnej wiary? Nic innego, jeno przełoży zdrowie całego ciała nad członek zakaźny i zepsuty. A jak ma postąpić, jeśliby jakaś nowa zaraza już nie cząstkę tylko, lecz cały naraz Kościół usiłowała zakazić? Wtedy całym sercem przylgnąć winien do starożytności: tej już chyba żadna nowość nie zdoła podstępnie podejść”
anonim2015.05.1 2:00
Kto aktualnego papieża nie uznaje, a papież jego, ten jest poza KK i tyle. Chrystus jest Arcykapłanem. Ciągłość i nieomylność papieża w sprawie dogmatu, jest zachowana. Ze względu na panowanie Boga nad kościołem. Napisałem, że kto wierzy w Chrystusa uznaje i Papieża. Ale to działa w dwie strony.
anonim2015.05.1 2:06
Bo papież zawsze jest wybierany z Ducha Świętego. Jeżeli ktoś mówi, że należy do KK, a nie uznaje aktualnego papieża - kłamie.
anonim2015.05.1 6:24
evan82 Czy ty w tej dyskusji zauważyłeś kogoś, kto nie uznaje aktualnego papieża ? Czy mógłbyś wskazać tą osobę i zacytować jej tekst, z którego wyciągnąłeś takie wnioski ?
anonim2015.05.1 10:20
Spring. Ja bym bardzo chciał złożyć tu świadectwo, ale pan Jezus mi zakazał. Więc świadczę tu "bezosobowo". Każdy może napisać tu kim jest, ale nie każdy mówi do końca prawdę. Najbliżej Chrystusa, jest ten, który z Ducha Świętego rozumie zapis, choć go nigdy nie czytał, uniknie błędu, choć pozornie go zrobił... Nie atakuje innych ad personam, i przekonuje człowieka, tak by nie wpaść w diabelskie sidła. Uznaje obecnego Papieża i trwa ściśle w Komunii duchowej/sakramentalnej w Chrystusie. Zaczyna dzień od powierzenia ciała swego i swej duszy [jedność] Ojcu, modli się za siebie i innych i nie zbacza z Drogi. Z racji Ducha Wie że Chrystus jest Arcykapłanem i jest uznany przez Jego namiestnika jak i szanuje podległy mu dogmat. Kto modli się regularnie, i nie podąża za marnością tego świata. Kto nie przywiązuje się do jakiejkolwiek rzeczy i osoby czy działalności, tak, by była dla niego ważniejsza od Chrystusa. Kto zna/czuje zasadzki szatana i ma Miłość - Chrystusa. Kto cierpi dla Pana i jest żertwą ofiarną. Kto uznaje II sobór, bo Bóg jest niezmienny. Kto poprosił Boga o śmiertelną chorobę, by On go wychował. Ten, kogo dotknął Pan. Amen.
anonim2015.05.1 11:29
spring Nie wiem w jakim celu podałaś mi ten link, gdyż znam ten temat, a nawet zamieściłem tam swój wpis ?
anonim2015.05.1 11:37
ewan82 To piękna modlitwa, ta którą zamieściłeś w ostatnim swoim wpisie, z którą niemal w pełni się utożsamiam. Zastanawia mnie jedynie wtręt: "kto uznaje II sobór", którego przyznam, nie rozumiem. Czyżby ów sobór był ważniejszy od innych ? A może jest w nim coś dogmatycznego, z czym nie zgadzają się niektórzy ? Oświeć mnie proszę.
anonim2015.05.1 12:51
spring Nigdy nikomu nie imputowałem, że "głoszenie Boga" musi być poprzedzone "osobistym doświadczeniem".
anonim2015.05.1 14:34
Ez 14 Przeciwko bałwochwalstwu 1 Przybyli do mnie niektórzy ze starszyzny izraelskiej i usiedli przede mną. 2 A Pan skierował do mnie te słowa: 3 «Synu człowieczy, mężowie ci wprowadzili do serca swoje bożki i postawili przed sobą to, co było dla nich sposobnością do grzechu. Czyż mam na to pozwolić, aby oni pytali Mnie o radę? 4 Dlatego mów z nimi i powiedz im: Tak mówi Pan Bóg: Każdemu z domu Izraela, który wprowadza swoje bożki do serca i stawia przed sobą, a potem przychodzi do proroka, odpowiem Ja sam, Pan, stosownie do liczby jego bożków, 5 aby odkryć zamiary domu Izraela, tych, którzy się oddalili ode Mnie z powodu wszystkich swoich bożków. 6 Dlatego powiedz domowi Izraela: Tak mówi Pan Bóg: Nawróćcie się i odwróćcie od swoich bożków, i od wszystkich swoich obrzydliwości się odwróćcie! 7 Albowiem Ja sam, Pan, dam odpowiedź każdemu spośród Izraelitów i z przychodniów mieszkających w Izraelu, ktokolwiek odwróci się ode Mnie i wprowadzi do serca swe bożki, i postawi przed sobą to, co dla niego stanowi sposobność do grzechu, a potem przyjdzie do proroka, aby przez niego pytać Mnie o radę. 8 Zwrócę oblicze moje przeciwko temu mężowi, użyję go jako przysłowiowego przykładu i wykluczę z mego ludu, a poznacie, że Ja jestem Pan. 9 A gdyby prorok dał się zwieść i przemawiał - oto Ja, Pan, zwiodłem tego proroka: wyciągnę rękę przeciwko niemu i zgładzę go spośród ludu mego izraelskiego. 10 Poniosą odpowiedzialność za swoje winy. Wina proroka będzie taka jak tego, który się go pytał - 11 aby dom Izraela nie oddalał się już więcej ode Mnie i nie plamił się już więcej żadnymi swymi grzechami. Oni będą moim ludem, a Ja będę ich Bogiem» - wyrocznia Pana Boga. +++++++++++++++++++++++++++++++ Biblia Tysiąclecia Imprimatur.
anonim2015.05.1 17:22
Cyt. spring; "@enrque111 Problem w tym, że Ty piszesz, jakoby głoszenie Ewangelii za podstawie własnego doświadczenia Boga było "herezją modernizmu". A skoro tak, to Apostołowie to dopiero byli moderniści!!!" Apostołowie głosili prawdę na podstawie własnego doświadczenia, ponieważ Bóg ich dotknął - wybrał. Pisali o własnej RELACJI z Chrystusem, gdyż Chrystus dał się im POZNAĆ przez łaskę - wybrał ich. Dał się im poznać, nie tylko namacalnie ale i wewnętrznie. Bo wielu także widziało cuda, a nie uwierzyli. Chrystus objawił im Siebie z własnej swej woli. To On ich wybrał, a nie oni Jego. Oni odpowiedzieli; Tak. Cyt. spring; "@enrque111 Papież w tym tekście wyraźnie mówi, że jak kto głosi na innej podstawie niż osobiste doświadczenie to jest niewiarygodny; nie jest świadkiem tylko uprawia prozelityzm". ? Papież ma na myśli to, by jak najbardziej naśladować Chrystusa. To znaczy żyć Nim i w Nim [KK, sakramenty modlitwa itd..] By jak najmocniej poczuć miłość Chrystusa i Jego samego, jednak stosownie do swoich możliwości duchowych w danym momencie, co jest ściśle powiązane z tym, co napisałem dwie linijki wyżej. Bóg jest nam w stanie dać tyle, ile jesteśmy wstanie od Niego przyjąć, a to zależy od naszego rozwoju duchowego w KK który to rozwój ma prowadzić Chrystus w nas. Mamy trwać w Nim. Modlitwa, szczera poprawa życia i uporządkowanie swoich własnych spraw, spowiedź - częsta bo któż nie upada? Dopiero potem wyjście do ludzi, lub inny rodzaj posługi zależnie od predyspozycji danej osoby, przede wszystkim - od woli Pana. Wielu ludzi od razu po nawróceniu chce się tym dzielić z innymi i to jest dobre. Jednak nie raz brak im roztropności. Posługa nie może być dla posługi, ale dla drugiego człowieka, dla brata. Trzeba mieć dużo wiedzy i znać skalę odpowiedzialności, a ta jest wielka. Duch KK nie zmienił się od początku wszystkiego. Bo Duchem KK jest Trój-jedyny Bóg. Trzeba tylko pozwolić Mu nas prowadzić. To możliwe i dzisiaj, zawsze. Posługa nie może wykraczać poza Prawdę i musi być odporna na nowinki świata. Musi być otwarta na świat - ludzi, [apostolstwo] w sposób nietykalny przez świat - tzn, Chrystus ma kierować posługą, a nie my. Jeżeli ktoś siebie nie kocha to klapa. Nie chodzi o miłość egoistyczną. Nie można opluwać innych i liczyć na to, że nas zawsze wysłuchają. Wówczas nie działamy dla Pana tak, jak powinniśmy. Sami też otwieramy się na zło. Nie można tłoczyć na siłę. A przecież tak często popełniamy takie błędy. W tym i ja. Trzeba starać się naśladować Chrystusa, a bez Niego, to niemożliwe lub utrudnione z uwagi na działanie szatana. Kiedy nie trwamy w Chrystusie tak, jak powinniśmy. Poznać Go można przede wszystkim czytając Pismo Święte, które może też być dopełnieniem, jeżeli ktoś otrzymał dar wlany. Można zacząć od katechizmu KK i lepiej, jeżeli jest się nowicjuszem [po chrzcie]. Ale przede wszystkim, trzeba się kierować sercem [serce/rozum]. Uczestniczć jak najczęściej we mszy św., przyjmować sakramenty itd. Jednak bez odchodzenia co jakiś czas na pustelnię i modlenia się do Ojca, nie ma się siły ani do pracy nad sobą, ani dla innych. Powołania też mogą być różne. np zakon. Modlitwa i pustelnia, misje... Jeżeli ktoś ma jakieś nadzwyczajne charyzmaty, myszą być skontrolowane i potwierdzone przez KK. To samo tyczy objawień. Życie serca człowieka, duszy/ciała człowieka, płynie z Komunii z Bogiem w modlitwie i sakramentach. Z Ciała Chrystusa. Nie da się inaczej. Życiem człowieka, Bogiem człowieka, Zbawicielem człowieka, musi być i jest zawsze tylko Chrystus - najlepiej w KK. Amen.
anonim2015.05.1 18:56
spring Nie wmawiaj mi tego, czego nie wypowiedziałem. Skoro jednak zaczęłaś insynuacje, to proszę abyś podała cytat z mojej wypowiedzi, który potwierdzi twoje zarzuty. Potrafisz go podać, czy przeskoczysz na inny "gawniak" ? Gdyby kapłani, misjonarze i zakonnicy nie głosili na innej podstawie niż osobiste doświadczenie, to nie wiele Kościół by dokonał przez te 2000 lat.
anonim2015.05.1 22:34
Cyt;"Dla modernisty na początku chrześcijaństwa stoi religijne przeżycie Jezusa Chrystusa. On podzielił się swymi doświadczeniami z innymi, którzy je sami przeżyli i ponownie przekazali je innym." Okultyzm.
anonim2015.05.2 8:16
Cyt."@evan82 Nie okultyzm. Dzieje Apostolskie poczytaj". Patrzysz powierzchownie - siejesz błąd. To co napisałaś: "Dla modernisty na początku chrześcijaństwa stoi religijne przeżycie Jezusa Chrystusa. On podzielił się swymi doświadczeniami z innymi, którzy je sami przeżyli i ponownie przekazali je innym." - tu jest okultyzm i z Chrystusem nie ma NIC WSPÓLNEGO. Idź do swojego guru i błądź dalej. Śmierć - kabalistyka i podobne zabobony. To że ktoś ma jakieś pogmatwane egzemplarze pisma św., czy innych opracowań na temat wiary, to nie jest moja wina. Może ma, a może i nie? I zadanie domowe dla Ciebie. Wyjaśnij, dlaczego tu: "Dla modernisty na początku chrześcijaństwa stoi religijne przeżycie Jezusa Chrystusa. On podzielił się swymi doświadczeniami z innymi, którzy je sami przeżyli i ponownie przekazali je innym." ...zawarty jest szatan. Zastanów się nad tym tekstem. A jeżeli wiesz, tylko udajesz że nie wiesz o co chodzi, to błądź dalej. Poczytaj Biblię, tę właściwą i dowiedz się o tajemnicy bezbożności.
anonim2015.05.2 8:38
Nie komplikuj prostych spraw spring takimi sformułowaniami jak: "Nie wiem dlaczego zawarty jest tutaj = "Dla modernisty na początku chrześcijaństwa stoi religijne przeżycie Jezusa Chrystusa. On podzielił się swymi doświadczeniami z innymi, którzy je sami przeżyli i ponownie przekazali je innym." - szatan. Może dlatego że: "1. Syn Boży zstąpił na ziemię jako Człowiek, przeżył życie w bliskości Ojca i uzdolnił swych ziemskich braci w człowieczeństwie do naśladowania Go w tym doświadczeniu przez Swoją Zbawczą Ofiarę. 2. Ci, którzy tego uzdolnienia doświadczyli, zapragnęli je przekazać dalej?" Twój drugi tekst jest bardziej prawdziwy i mniej niebezpieczny dla niewiedzącego. Dlatego szkoda, że usprawiedliwiasz nim ten poprzedni, który jest smrodliwy. Tym samym go sankcjonujesz, co plami drugie stwierdzenie. Jeżeli to jest działanie celowe z twojej strony, to sama rozumiesz. Ale w sumie dobrze, że jesteś tak szybko na forum.
anonim2015.05.2 8:52
Czy zaczynasz rozumieć, jak działa antychryst?
anonim2015.05.2 9:06
spring. Podaję ci tekst bezpieczny, prawdziwy - opracowany przeze mnie w poprzednich postach. "Apostołowie głosili prawdę na podstawie własnego doświadczenia, ponieważ Bóg ich dotknął - wybrał. Pisali o własnej RELACJI z Chrystusem, gdyż Chrystus dał się im POZNAĆ przez łaskę - wybrał ich. Dał się im poznać, nie tylko namacalnie ale i wewnętrznie. Bo wielu także widziało cuda, a nie uwierzyli. Chrystus objawił im Siebie z własnej swej woli. To On ich wybrał, a nie oni Jego. Oni odpowiedzieli; Tak." Jeżeli mi nie ufasz, zaraz rozłożę wszystkie teksty na czynniki pierwsze i zobaczysz różnicę, w którym z nich jest szatan i kłamstwo ukryte, a w których nie i bardzo szybko się połapiesz, co i jak.
anonim2015.05.2 12:55
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Witaj bielzz. Pierwszy smrodliwy tekst; "Dla modernisty na początku chrześcijaństwa stoi religijne przeżycie Jezusa Chrystusa. On podzielił się swymi doświadczeniami z innymi, którzy je sami przeżyli i ponownie przekazali je innym." Słowo modernizm, który jest pojęciem złym w odniesieniu do wiary, już bije po oczach. W religijnym przeżywaniu Chrystusa, nie ma nic złego, jeżeli przeżycia religijne, są zgodne z tym co głosi KK w rozumieniu całkowitym, kiedy warunki określone przez Kościół, są spełnione w warstwie duchowej i cielesnej człowieka które są w zasadzie jednością... Modernizm jest pojęciem niebezpiecznym i wrogim temu. Bo Bóg nie podlega zmianom, wiec czym jest modernizm tutaj? Nie jest jasne, czy On to Chrystus, czy on to modernista - kontekst - to jest złe. Jeżeli On to Chrystus, to na pewno ludzie nie mogli wiedzieć do końca, co Czuł, gdy umierał na krzyżu i nikt z ludzi nie mógł by odkupić człowieka, tylko Bóg. Bo tylko człowiek może umrzeć, a tylko Bóg może sam zmartwychwstać. Chrystus podlegał śmierci z Własnej woli, jako człowiek, ponieważ jest prawdziwym człowiekiem i jednocześnie prawdziwym Bogiem, dlatego śmierć nie miała nad Nim władzy. Tylko On, Chrystus sam mógł naprawdę umrzeć i sam zmartwychwstać. Człowiek nie może sam zmartwychwstać, a Bóg nie podlega śmierci. Chrystus jest jednocześnie prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem. Z uwagi na to, że tekst; "Dla modernisty na początku chrześcijaństwa stoi religijne przeżycie Jezusa Chrystusa. On podzielił się swymi doświadczeniami z innymi, którzy je sami przeżyli i ponownie przekazali je innym." - trąci nutą reinkarnacji, i z uwagi na niepewność słowa "on" i modernizm [ modernista?] - wiadomo o co chodzi - jest tak naprawdę mocno smrodliwy. Drugi tekst który średnio mi się podoba, jako mocny w sensie; "Skała" i dzieli się na dwa punkty: 1 "1. Syn Boży zstąpił na ziemię jako Człowiek, przeżył życie w bliskości Ojca i uzdolnił swych ziemskich braci w człowieczeństwie do naśladowania Go w tym doświadczeniu przez Swoją Zbawczą Ofiarę." Tutaj akurat nie ma nic tak złego. Ale trzeba doprecyzować, że Bóg zstąpił na ziemię jako Bóg i człowiek jednocześnie, gdzie Jego boska natura górowała na ludzką. Jest to w zasadzie stwierdzone bo "Człowiek" jest napisane wielka literą. "w bliskości"? - rozumiem, że w Nim. Żaden człowiek nie może sam zmartwychwstać. Śmierć - grzech - nie dotyczy Boga. Zwykły człowiek, nie może też odkupić swoich win sam. Chrystus umarł za winy nas wszystkich i zgładził je. Kto jednak tego nie chce, nie skorzysta. Pan Jezus nie umarł za swoje winy, bo Bóg jest Absolutem. Logiczne. Tak jest zawsze. Bóg jest Absolutem. Żaden byt stworzony - zależny od Stwórcy, nie jest Bogiem. Nie ma władzy nad życiem i śmiercią. Ani żaden anioł, ani żaden człowiek. Tylko Ojciec ma, i Syn ma i Duch Święty ma. Tylko Ojciec i Syn i Duch Święty ma. Amen! Chrystus modlił się - człowiek do Ojca. Inaczej nie byłby prawdziwym człowiekiem. Reszta jest tajemnicą Trójcy Świętej + Każdy człowiek powinien modlić się do Trój-Jedynego Boga i kochać Go całym swym sercem, umysłem i z całych swych sił i nikogo innego tak nie kochać, jak Boga. Do śmierci i po niej i wiecznie na zawsze. Bo nie ma większej potęgi niż głos Pana, rozlegający się nad całym nieboskłonem. I całym stworzeniem. Słowo. Drugi punkt tekstu, który średnio mi się podoba: 2 "2. Ci, którzy tego uzdolnienia doświadczyli, zapragnęli je przekazać dalej?" uzdolnienie? - zanim człowiek stał się, Ojciec i Syn i Duch Święty rzekł. A więc, te dwa niepewne teksty: Pierwszy - gorszy: "Dla modernisty na początku chrześcijaństwa stoi religijne przeżycie Jezusa Chrystusa. On podzielił się swymi doświadczeniami z innymi, którzy je sami przeżyli i ponownie przekazali je innym." i drugi dwupunktowy, lepszy: "1. Syn Boży zstąpił na ziemię jako Człowiek, przeżył życie w bliskości Ojca i uzdolnił swych ziemskich braci w człowieczeństwie do naśladowania Go w tym doświadczeniu przez Swoją Zbawczą Ofiarę. 2. Ci, którzy tego uzdolnienia doświadczyli, zapragnęli je przekazać dalej?" - dają do myślenia, jeżeli pisze je, ta sama osoba w kontekście równorzędnym i podaje się za chrześcijankę i katoliczkę. Dlatego ja wolę pisać do ludzi których nie znam "aż tak dobrze"; "Nie wiem kim jesteś dzisiaj, nie wiem kim byłeś/łaś wczoraj i nie wiem kim będziesz jutro. I to mi wystarczy". Te dwa teksty; Pierwszy - gorszy: "Dla modernisty na początku chrześcijaństwa stoi religijne przeżycie Jezusa Chrystusa. On podzielił się swymi doświadczeniami z innymi, którzy je sami przeżyli i ponownie przekazali je innym." i drugi dwupunktowy, lepszy: "1. Syn Boży zstąpił na ziemię jako Człowiek, przeżył życie w bliskości Ojca i uzdolnił swych ziemskich braci w człowieczeństwie do naśladowania Go w tym doświadczeniu przez Swoją Zbawczą Ofiarę. 2. Ci, którzy tego uzdolnienia doświadczyli, zapragnęli je przekazać dalej?" - jednak nie sądzą o winie tego, kto je pisze. Bóg tylko sądzi. Jeżeli, autor lub kopista, [typowy mechanizm skażenia] popełnił błąd wynikający z rozkojarzenia, braku wiedzy czy rozeznania... dużo zależy od intencji. To zna tylko Pan i dane osoby wiedzą po części [lub nic nie wiedzą] dlaczego i jak pisały. Chwała Chrystusowi! Ja podaję jeszcze raz, tekst który napisałem - zgodny z Prawdą: "Apostołowie głosili prawdę na podstawie własnego doświadczenia, ponieważ Bóg ich dotknął - wybrał. Pisali o własnej relacji z Chrystusem, gdyż Chrystus dał się im poznać przez łaskę - wybrał ich. Dał się im poznać, nie tylko namacalnie ale i wewnętrznie. Bo wielu także widziało cuda, a nie uwierzyli. Chrystus objawił im Siebie z własnej swej woli. To On ich wybrał, a nie oni Jego. Oni odpowiedzieli; Tak." Ten tekst wam na pewno krzywdy nie zrobi. Jednak w neokatechumenie i na innych tego typu spotkaniach, jest obecny Duch Święty. Byłem - wiem. Zalecał bym jednak, szczególna roztropność ludziom, którzy to "prowadzą". Bo byłem na spotkaniu, ale najbardziej mi odpowiadał panujący tam Duch Święty, choć byłem tam tylko raz. Radzę się też zastanowić nad tym, czy warto każdemu od razu bezmyślnie ufać. Tak człowiekowi, jak i duchowi. Ja także popełniam błędy jak każdy. Nie każdy człowiek umie dostrzec i uznać swój błąd. Pozdrawiam. Ps. Ten post pisałem, kiedy nie widziałem jeszcze postów innych osób pod postem bielzz'a z godz. 11:47 rano. Jeżeli ich tam nie ma, to nie ma, a jak są, to są.
anonim2015.05.3 10:46
Cyt; "@evan82 Dlaczego teksty @bielzza oraz mój nazywasz "pisanymi przez tę samą osobę"? Dlatego, że mogę popełnić nieświadomy błąd, o czym pisałem. Nie wiem co kto myśli, ani nie wiem, jakie ma intencje i mogę je źle ocenić, choć miał inne. Tekst który jest kopiowany w niewłaściwym zestawieniu z innym tekstem przez kopistę - autora, autora - kopistę wprowadza mechanizm relatywistycznego błędu. Najlepiej tłumaczyć w stanie łaski od Pana teksty, a nie drugim tekstem. Ty mogłaś mieć dobre intencje pisząc w znaczeniu, że To Chrystus jest Bogiem i Panem, i dlatego tamten tekst bielzza jest kłamliwy. Ja to mogłem odczytać i tak i odwrotnie, bo wiem, że tamten tekst bielzza jest smrodliwy, jednak sam w sobie, niezależnie od innych. Ale nie wiem co kto ma w sercu. Ktoś może przecież sugerować podświadomie, lub nie, że to wina Chrystusa, że On nie istnieje, o czym wiem, że to kłamstwo: [kłamstwo] = [moderniści zbłądzili to wina Chrystusa]. Ktoś zły - diabeł, lub zły człowiek, może tak celowo sugerować. Że całe Chrześcijaństwo to głupstwo. Wystarczy, że ktoś się tu podszywa pod Chrześcijanina i widzisz jak może mącić. To wina modernistów i ich zaślepienia przez odstępstwo, że Boga nie rozpoznali, lub źle rozpoznali, a nie Boga. Odpowiedzieli mu: "nie". To Lefebryści są dziś modernistami przez wsteczność. Dlatego ja, wolę rozkładać to co kto pisze i kopiuje na czynniki pierwsze i to przeanalizować odrębnie. Lefebryści właśnie z powodu takich strasznie skomplikowanych mechanizmów szerzenia się kłamstwa, jak opisałem, tkwią w błędzie. To jest iluzoryczny diabelski podział - lefebryści głoszą kłamstwo, iluzję o II soborze bo dogmat wzięli sobie za wyrocznię, za Boga. Bożkiem Lefebrystów jest dogmat i ich własna interpretacja wynikająca z dogmatu w sensie dosłownym. Oni uporczywie twierdzą, że się nie wyrzekli zaufania do Boga. Radził bym się lefebrystom zastanowić, czy ich biskupi nie są czasem masonami. Wczoraj po południu rozważałem to wszystko co się tu wydarzyło. Wiele zrozumiałem, w tym i to dlaczego i ja pisałem tak, a nie inaczej. Bo ludzie świadomie lub nie, niekiedy zapis tłumaczą zapisem, podanym przez kogoś innego. Kto wątpi w Pana, jest zgubiony. To się dzieje z miejsca, od razu. Skoro ktoś uważa się za Chrześcijanina i twierdzi że trwa w Kościele Katolickim, a w nim nie trwa, bo już nie wierzy że Chrystus jest Bogiem i Arcykapłanem i Sam kontroluje papieża przez Ducha Świętego, to kwestionuje i papieża i Ducha Świętego i Chrystusa. Kto Mnie przyjmuje mówi Pan, ten przyjmuje i Tego który Mnie posłał, a kto Mnie nie przyjmuje Mówi Pan, nie przyjmuje i Tego który Mnie posłał. Ojciec posyła Syna, Syn posyła apostołów w tym i papieża. Tak to wygląda. Skoro ktoś nie będzie się nadawał na papieża, Duch Święty go pominie. Pozdrawiam i życzę tobie dobrej i spokojnej niedzieli spring. Mam nadzieje, że mnie zrozumiesz jak i to, że zawsze trzeba dobrnąć do końca, by "poznać" początek. [tobie - napisałem z małej litery przez wzgląd na Boga - uwierz mi, z dobrej intencji]. Pamiętaj o moim poprzednim poście. Tak naprawdę, nie ma w nim winienia kogokolwiek. Ja znam tylko moje grzechy i to też, nie tak jak Pan. Dziś zamierzam je wyznać na spowiedzi podczas mszy, w Kościele Rzymskokatolickim. Mam nadzieję, że i ty mi przebaczysz. Z Bogiem. Amen. +++++++++++++++++++++++++ Prz 30 Świadomość niewiedzy 2 Jestem najgłupszy z ludzi, nie mam ludzkiej zdolności, 3 nie nabyłem mądrości, wiedza Świętego mi obca. +++++++++++++++++++++++++++++++ Biblia Tysiąclecia Imprimatur. +++++++++++++++++++++++++++++++
anonim2015.05.3 14:41
http://www.duchprawdy.com/maryja_z_medziugorje.jpg
anonim2015.05.3 15:21
bielzz, czy twój nick nie wywodzi się z ognia?
anonim2015.05.3 17:12
bielzz, to stało się ze względu na Najświętsza Maryję. Ona nie może być obrażana. Jeszcze dodam, by uważać na ludzi, którzy nam "błogosławią". Błogosławić to mogą tylko osoby, które mają święcenia kapłańskie i za pozwoleństwem/zgodą Papieża. Reszta to zabobon i diabeł.
anonim2015.05.3 20:21
Wiesz mógłbym nie odpisywać już ale... Czy ty jesteś do mnie zrażony z jakichś powodów bielzz? Czy ja kogoś tu określiłem mianem Lefebrysty ad personam? A gdybym określił, to co by to zmieniło? Tak, ja nie znam ludzkich serc.
anonim2015.05.3 22:55
Cyt bielzz:"Maj 3, 2015, 12:46 po południu pisałeś o lefebrystach, a ja wciąż nie wiem, pomimo, że pytałam - kogo nazywasz lefebrystami ?" Wiem.
anonim2015.05.3 22:59
Chodziło mi o tych, którzy są nimi według Słowa.
anonim2015.05.4 6:32
Ez 14 Przeciwko bałwochwalstwu 1 Przybyli do mnie niektórzy ze starszyzny izraelskiej i usiedli przede mną. 2 A Pan skierował do mnie te słowa: 3 «Synu człowieczy, mężowie ci wprowadzili do serca swoje bożki i postawili przed sobą to, co było dla nich sposobnością do grzechu. Czyż mam na to pozwolić, aby oni pytali Mnie o radę? 4 Dlatego mów z nimi i powiedz im: Tak mówi Pan Bóg: Każdemu z domu Izraela, który wprowadza swoje bożki do serca i stawia przed sobą, a potem przychodzi do proroka, odpowiem Ja sam, Pan, stosownie do liczby jego bożków, 5 aby odkryć zamiary domu Izraela, tych, którzy się oddalili ode Mnie z powodu wszystkich swoich bożków. 6 Dlatego powiedz domowi Izraela: Tak mówi Pan Bóg: Nawróćcie się i odwróćcie od swoich bożków, i od wszystkich swoich obrzydliwości się odwróćcie! 7 Albowiem Ja sam, Pan, dam odpowiedź każdemu spośród Izraelitów i z przychodniów mieszkających w Izraelu, ktokolwiek odwróci się ode Mnie i wprowadzi do serca swe bożki, i postawi przed sobą to, co dla niego stanowi sposobność do grzechu, a potem przyjdzie do proroka, aby przez niego pytać Mnie o radę. 8 Zwrócę oblicze moje przeciwko temu mężowi, użyję go jako przysłowiowego przykładu i wykluczę z mego ludu, a poznacie, że Ja jestem Pan. 9 A gdyby prorok dał się zwieść i przemawiał - oto Ja, Pan, zwiodłem tego proroka: wyciągnę rękę przeciwko niemu i zgładzę go spośród ludu mego izraelskiego. 10 Poniosą odpowiedzialność za swoje winy. Wina proroka będzie taka jak tego, który się go pytał - 11 aby dom Izraela nie oddalał się już więcej ode Mnie i nie plamił się już więcej żadnymi swymi grzechami. Oni będą moim ludem, a Ja będę ich Bogiem» - wyrocznia Pana Boga. +++++++++++++++++++++++++++++++ Biblia Tysiąclecia Imprimatur.
anonim2015.05.4 6:43
Jeżeli ktoś kocha jakiegokolwiek człowieka bardziej niż Chrystusa, nie jest godzien Chrystusa. Kto idzie za Chrystusem, ten idzie za Chrystusem. Nie do mnie należy sąd, bo idę za Panem. Kto namawia mnie do bałwochwalstwa, dopuszcza się kuszenia.
anonim2015.05.4 8:26
Jeżeli uważasz mnie za Boga, to masz problem spring.
anonim2015.05.4 9:29
Prz 9 Biesiada Głupoty 13 Niewiasta Głupota ciągle się rzuca, Pustota niczego nie pojmie. 14 Przy bramie swego domu usiadła, na tronie, na wyżynach w mieście, 15 by wołać na przechodzących drogą, na tych, co prosto idą swymi ścieżkami. 16 «Niech zboczy tu niedoświadczony» - odzywa się do tego, komu brak mądrości: 17 «Przyjemna jest woda kradziona, chleb [wzięty] skrycie jest smaczny». 18 Nie myśli się o tym, że tam bawią zmarli, jej zaproszeni - w głębinach Szeolu. +++++++++++++++++++++++++++++++ Biblia Tysiąclecia Imprimatur. +++++++++++++++++++++++++++++++
anonim2015.05.4 15:19
Spring pyta: "dlaczego?" Nic nie jest w stanie skazić Boga, nic nie jest w stanie skazić Chrystusa. Nawet przy ekstremalnym założeniu - gdyby ksiądz odprawiający mszę należał do szatana, a papież by go nie odsunął, bo ten pierwszy się maskował, to nie jest to w stanie skazić Chrystusa. Przemiana i msza jest ważna z racji tego, że nikt na mszy nie może odpowiadać za winy księdza i jednocześnie dlatego, że Ojciec i Syn i Duch Święty, nie podlega skażeniu i dlatego, że ksiądz ma święcenia kapłańskie. Bóg jest Absolutem. To zła w pełni świadoma i celowa intencja w sercu człowieka niszczy tego danego człowieka. Boga można obrazić, ale nie skazić. To że Boga można skazić, jest niedorzeczne, jest kłamstwem. Spożywanie jednak Pana w sposób niegodny - im bardziej niegodny i świadomie - może dobić duszę - przykład Judasza. Każdy grzech w tym i cudzy, jest grzechem osobistym. Trwanie w grzechu zabija miłość w sercu człowieka - oddala od Pana naszego Jezusa Chrystusa. Co do błogosławieństwa Bożego, to coś wielkiego!!! Ale tylko kapłan uznany przez papieża może bezpiecznie nakładać ręce na głowę i błogosławić z racji święceń i sprawować swą posługę. Guślarzom, wróżom, bałwochwalcom i wszelakim kłamcom - fałszywym pasterzom - mówimy PRECZ!!! I to wynika z Miłości! Bowiem kochać należy każdego, ale zaczynać od siebie samego. Stroń więc człowieku od złego, w miłości Pana Boga twego - dla dobra własnego i Życia Wiecznego. Jeden jest tylko Pasterz - Ojciec i Syn i Duch Święty - Chwała Mu! Poza Nim, jest tylko śmierć. Amen!
anonim2015.05.4 15:54
Więc sama/sam spytaj Chrystusa. Amen
anonim2015.05.4 16:00
I naucz się pokory bielzz! Odrzuć pychę, bielzz! Bo widzę, że dawno nie byłeś/łaś u spowiedzi - no wiesz, tej ważnej. Jak się pasiesz, tak się wypasiesz!
anonim2015.05.4 20:43
Spring. Ojciec i Syn i Duch Święty patrzy na ludzi jak na swoje dzieci, bo nimi są. Ty patrzysz jak człowiek bo nim jesteś. Wyobraź sobie bandytę który siedzi w więzieniu i zabił ok 40 osób dla mafii. Nawet mu to imponuje. Nie widzi nic złego w tym co zrobił - masz jako człowiek dowody na to tylko w postaci jego zachowania. Nic nie wiesz o jego religijności. Umrze w więzieniu. Tyle wiesz. A teraz masz tu tekst z Pisma Świętego wyd III poprawione imprimatur: "Lecz powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają." (Łk 6, 27n). Jak myślisz? Czy To co mówił Pan Jezus, jest prawdą, wszystko co mówił w Piśmie Świętym imprimatur? Postaraj się odpowiedzieć sercem, a nie tym, co ja tu piszę. Patrz na ten tekst z Biblii i odpisz. W kontekście tego przykładowego bandyty. Nie że jesteś nim. On nie widzi Boga, Bóg Go tak. Odpisz.
anonim2015.05.4 20:48
Z racji godziny mogę ci odpisać jutro, zależy kiedy odpowiesz. Nie sugeruj się też tym, co piszą tu inni, gdyby coś napisali.
anonim2015.05.4 21:22
Dodam jeszcze, że twój ostatni post spring, nie obala mojego na temat sakramentów. Pomyśl, a raczej poczuj.
anonim2015.05.4 21:27
Jeżeli trochę ci głupio będzie odpisać, to napisz, a ci odpowiem.
anonim2015.05.5 0:15
Dobra, jestem niecierpliwy i nie chce mi się czekać do jutra. O to już dziś? Przez Trój-Jedynego Boga [Absolut ], Pismo Święte zatwierdzone przez Chrystusa Arcykapłana i jego namiestnika papieża jako właściwe, jest w całości nieomylne. Tak więc: "Lecz powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają." (Łk 6, 27n). Tak masz czynić w zależności od całej reszty pisma zatwierdzonego przez Kościół K. i papieża razem wziętej i osobno. Zawsze tak masz czynić. W Panu masz działać, a nie poza Nim! "Lecz powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają." (Łk 6, 27n). Tak masz czynić, bo tak mówi Pan. Pan mówi całym pismem - Słowo. Pan mówi: Którzy Słuchacie! - do wszystkich, ale nie do wszystkich to trafia. Błogosławcie - do kapłanów trwających w Nim w sensie błogosławcie - dobrze życzcie innym i dobrze służcie Mnie, Panu i we Mnie, a nie poza Mną. Błogosławcie - dzięki sakramentowi świeceń. [np błogosławieństwo pod koniec mszy]. Nakładanie rąk na głowę itp. Kapłan, który nie słucha wewnętrznie Pana, nawet się buntuje i tak działa dobrze - sakrament - Bóg strzeże kapłana w relacji Bóg - człowiek - kapłan jest narzędziem pośrednikiem, jeżeli papież go uznaje na warunkach ustaleń papieskich. Dogmat jest ważny, ale nie stoi ponad Chrystusem, tzn. - II sobór jest dobry - ciągłość jest zachowana. Kapłan musi mocno trwać w Panu. Z powodu braku sakramentu święceń u świeckich członków Kościoła K. rozumiemy błogosławcie jako; "dobrze życzcie swym braciom. Nie kierujcie się w stosunku do nich gniewem, nienawiścią, zazdrością itp. trwajcie we Mnie, mówi Pan. Natomiast gusła i zabobon ściągają szatana na ludzi. Chodzi o kanał i otwarcie się na jego działanie, kiedy intencjonalnie guślarz, satanista... działa w złej intencji i nie jest kapłanem Pana. Chce zaszkodzić komuś, a być może ma kontakt świadomy, lub nie - z szatanem. Nam może wmawiać np, że nas leczy. Szatan jest upadłym aniołem i jeżeli chwilowo kogoś wyleczy, czy komuś "służy", to jest potworem i potem takiego człowieka który mu zaufa świadomie, lub nie, "rozszarpie na strzępy" - prędzej czy później. Albo zatraci w piekle w ogniu nieugaszonym: "Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów". Tylko Chrystus może wyratować. Poza Bogiem jest tylko śmierć - rozmaite warianty niewidzialnych kanałów działania szatana. I do tego są "w ruchu". I bez guślarzy jest niebezpiecznie. Samemu także można wpaść w sposób niedostrzegalny, jeżeli trwa się w grzechu z dala od Kościoła K. Dowodem potwierdzającym jest niechęć do powrotu do Kościoła K, Boga, ślepota. Nie kwestionuję tu tego, że Bóg martwi się o każdego człowieka. Działa tajemnica bezbożności. Działa antychryst, fałszywi prorocy i religie. Spirytyzm. W życie Kościoła K. próbuje wkroczyć na siłę demon śmierci, antychryst - aborcja, eutanazja in vitro, praca do śmierci itd. Tuczenie swych serc przez bogate elity w dniu rzezi... Z dopustu, szatan dręczył nawet osoby Święte. Ale to trochę co innego. W kontekście tego przykładowego bandyty, czy modlić się za niego, czy nie, tekst Pisma który zacytowałaś spring, mówi - "tak". W zależności jednak od tekstu Jana, którego dotknął - wybrał Pan Jezus, wiec w zależności od tego tekstu Jana: 1J 5 Epilog: Wartość i skuteczność modlitw a grzesznicy 14 Ufność, którą w Nim pokładamy, polega na przekonaniu, że wysłuchuje On wszystkich naszych próśb zgodnych z Jego wolą. 15 A jeśli wiemy, że wysłuchuje wszystkich naszych próśb, pewni jesteśmy również posiadania tego, o cośmy Go prosili. 16 Jeśli ktoś spostrzeże, że brat popełnia grzech, który nie sprowadza śmierci, niech się modli, a przywróci mu życie; mam na myśli tych, których grzech nie sprowadza śmierci. Istnieje taki grzech, który sprowadza śmierć. W takim wypadku nie polecam, aby się modlono. 17 Każde bezprawie jest grzechem, są jednak grzechy, które nie sprowadzają śmierci. 18 Wiemy, że każdy, kto się narodził z Boga, nie grzeszy, lecz Narodzony z Boga strzeże go, a Zły go nie dotyka. 19 Wiemy, że jesteśmy z Boga, cały zaś świat leży w mocy Złego. 20 Wiemy także, że Syn Boży przyszedł i obdarzył nas zdolnością rozumu, abyśmy poznawali Prawdziwego. Jesteśmy w prawdziwym Bogu, w Synu Jego, Jezusie Chrystusie. On zaś jest prawdziwym Bogiem i Życiem wiecznym. 21 Dzieci, strzeżcie się fałszywych bogów! Jan nie zakazuje się modlić za ludzi trwających w grzechu śmiertelnym, ale i nie zaleca. Grzech śmiertelny to taki grzech, który przynosi śmierć. Grzech przeciwko objawionej prawdzie chrześcijańskiej. To tak jak faryzeusze, którzy widzieli cuda i zbawcze działanie Boga, a przypisali je szatanowi. Zła wola. Jednym słowem; możesz się modlić za ludzi "straconych", a żywych, ale jeżeli bez złej woli się za nich nie pomodlisz tylko np. powierzysz to Panu z miłości do nich, czy nic nie zrobisz nawet - nie masz winy. Jan nie zaleca się modlić, ale i nie zabrania. Nie zaleca, bo wiadomo jak działa szatan. Bóg może przyjąć twoją modlitwę, ale może cie potem "coś" pokręcić. Masz odwagę i rozeznanie i bezgraniczne zaufanie do Chrystusa? Trwasz jak należy w Kościele K. jak należy z Chrystusem przez Chrystusa i w Chrystusie? Ufasz bezgranicznie Chrystusowi? Tak to wygląda. Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu. Amen!
anonim2015.05.5 15:52
+
anonim2015.05.5 16:39
Cyt. evan82: "Spring. Ja bym bardzo chciał złożyć tu świadectwo, ale pan Jezus mi zakazał. Więc świadczę tu "bezosobowo". Każdy może napisać tu kim jest, ale nie każdy mówi do końca prawdę. Najbliżej Chrystusa, jest ten, który z Ducha Świętego rozumie zapis, choć go nigdy nie czytał, uniknie błędu, choć pozornie go zrobił... Nie atakuje innych ad personam, i przekonuje człowieka, tak by nie wpaść w diabelskie sidła. Uznaje obecnego Papieża i trwa ściśle w Komunii duchowej/sakramentalnej w Chrystusie. Zaczyna dzień od powierzenia ciała swego i swej duszy [jedność] Ojcu, modli się za siebie i innych i nie zbacza z Drogi. Z racji Ducha Wie że Chrystus jest Arcykapłanem i jest uznany przez Jego namiestnika jak i szanuje podległy mu dogmat. Kto modli się regularnie, i nie podąża za marnością tego świata. Kto nie przywiązuje się do jakiejkolwiek rzeczy i osoby czy działalności, tak, by była dla niego ważniejsza od Chrystusa. Kto zna/czuje zasadzki szatana i ma Miłość - Chrystusa. Kto cierpi dla Pana i jest żertwą ofiarną. Kto uznaje II sobór, bo Bóg jest niezmienny. Kto poprosił Boga o śmiertelną chorobę, by On go wychował". Ten, kogo dotknął Pan. Amen.