Holenderscy lekarze mają problem z imigrantami. Nie mogą ich zabijać! - zdjęcie
16.11.15, 13:38

Holenderscy lekarze mają problem z imigrantami. Nie mogą ich zabijać!

19

O takim właśnie problemie, z jakim stykają się holenderscy lekarze, opowiada w magazynie eutanazistów „Relevant” dr Maria van den Muijsenbergh. Jej zdaniem wielu z imigrantów z krajów niezachodnich jest – z powodu wiary w Boga – bardziej odporna na ból i do tego całkowicie odrzuca eutanazję.

- Holandia jest krajem z bardzo liberalnym podejście do eutanazji i miejscem, gdzie nie rozważa się jej z punktu widzenia religijnego. Ale zdecydowana większość imigrantów z krajów niezachodnich jest religijna. I chodzi nie tylko o muzułmanów, ale także o prawosławnych Ormian czy innych chrześcijan przybywających z Afryki. U łoża śmierci religia odgrywa ogromną rolę. Bóg czy Allah decyduje kiedy ona przyjdzie. I z tego powodu eutanazja jest odrzucana. Problemem z imigrantami jest także to, że odrzucają oni paliatywną sedację. To dla holenderskich lekarzy jest trudne – oznajmia van den Muijsenbergh.

Zabieg ten, którego niestosowanie ma  być tak trudne dla lekarzy, polega w wielkim skrócie na tym, że wprowadza się chorego pacjenta w stan nieświadomości, a potem się go zagładza. Jest on powszechnie stosowany, ale imigranci się na niego nie godzą. A ich strach przez zagłodzeniem czy uśmierceniem jest tak mocny, że często odmawiają oni nawet przyjmowania morfiny. – Miałam muzułmańskiego pacjenta, który chciał zostać świadomy dla Allaha. Podałam mu odrobinę morfiny, ale to nie pomogło – opowiada lekarz. I żali się, jak trudno było jej znieść fakt, że nie może mu „pomóc” skracając jego męki i zabijając go. Inny imigrant pochodzący z Armenii nie zgodził się na sedację, bo… - jak podkreślał Bóg dał mu ciało i nakazał się  o nie troszczyć. I znowu „lekarzowi” miało być ciężko, że nie może go zlikwidować.

Komentować tej wypowiedzi zwyczajnie się nie da. Można powiedzieć tylko tyle: to co mówi holenderska pani doktor pokazuje jednoznacznie, że jeśli nie wrócimy do wiary pozostanie nam tylko śmierć. Jeśli nie przez ścięcie głowy i poderżnięcie gardeł, to z ręki eutanazistów. Innej drogi, bez nawrócenia i wiary, zwyczajnie nie ma.

Tomasz P. Terlikowski

Komentarze (19):

anonim2015.11.16 13:42
Horror. Panie Boże chroń nas od takich "lekarzy".
anonim2015.11.16 14:17
Widzę, że pan Terlikowski czuje się ekspertem nie tylko od profilaktyki onkologicznej, ale także od opieki paliatywnej. Panie Terlikowski, proszę dowiedzieć się, co to jest sedacja paliatywna, zanim zacznie pan w swojej zarozumiałości bredzić. Myślę, że ks. Kaczkowski wyjaśni panu, czym różni się ona od eutanazji: [email protected] Bo mimo wszystko kładę to na karb pychy. Myśli, że świadomie próbuje pan obciążyć umierających na raka niepotrzebnym cierpieniem (tj. zbędnym w świetle nauczania bioetycznego Kościoła), odbierając im dopuszczoną przez Kościół metodę uśmierzenia bólu, któremu najgorszemu wrogowi nie życzę, jeszcze do siebie nie dopuszczam. Ale jeśli ten błędny merytorycznie i społecznie szkodliwy artykuł nie zostanie poprawiony, to zacznę. Do usunięcia jest nieprawdziwe zdanie drugie: "Inny imigrant pochodzący z Armenii nie zgodził się na sedację, bo… - jak podkreślał Bóg dał mu ciało i nakazał się o nie troszczyć. I znowu „lekarzowi” miało być ciężko, że nie może go zlikwidować" oraz doprecyzowania wymaga sformułowanie "ten zabieg" w zdaniu: "Zabieg ten, którego niestosowanie ma być tak trudne dla lekarzy, polega w wielkim skrócie na tym, że wprowadza się chorego pacjenta w stan nieświadomości, a potem się go zagładza." Pacjentów w stanie sedacji nikt nie zgładza, bo nie byłaby to sedacja, tylko eutanazja.
anonim2015.11.16 14:26
"...nie zgodził się na sedację, bo..." Ufajmy, że stosowanie sedacji w medycynie/stomatologii zostanie oficjalnie zakazane przez nowe polskie władze! Wszak Bóg dał nam ciało i nakazał sie o nie troszczyć. "...jeśli nie wrócimy do wiary pozostanie nam tylko śmierć..." Czyli ludzie w fazie terminalnej ostatecznie nie umierają, o ile nie dopadnie ich "eutanazista" lub ewentualnie islamski siepacz? Intrygujące!
anonim2015.11.16 14:30
słyszałem o holenderskich staruszkach, którzy przenoszą się do Polski bo tutaj nie grasują zawodowi pomagacze w przejściu na tamten świat. Dodatkowo ci pomagacze uważają że jeżeli ktoś nie jest w stanie odpowiedzieć to znaczy że wyraził zgodę na eutanazję. Ludzie którzy pracowali w Holandii wspominają również o częstych sytuacjach gdy ludziom świadomym (starszym wiekiem) przedawkowywano leki by wyprawić ich na tamten świat. Nie czepiajcie się Redaktora tylko analizujcie artykuł który przeczytaliście. Jak chcecie krytykować za manipulację, znajdźcie oryginalny artykół, przetłumaczcie i powiedzcie że Terlikowski głosi kłamstwo. jeżeli tłumaczenie jest rzetelne, t uważam że ci lekarze to degeneraci, a ci którzy to popierają to również degeneraci albo (użyteczni) idioci. Lewicowe media zrobiły wam sieczkę z mózgu i waszego sumienia
anonim2015.11.16 14:47
@LeonM Oczywiscie, ze w Holandii eutanazją bywa nazywane zwykłe morderstwo dokonane dla wygody rodziny, lekarza, szpitala albo systemu opieki zdrowotnej i popełnione na ludziach, ktorzy nie sa ani cierpiacy, ani nieuleczalni chorzy, ani wcale nie zamierzaja umierac. Ale stawianie znaku rownosci pomiedzy sedacja paliatywna a eutanazja to jest etyczna, niczym nieusprawiedliwiona ZBRODNIA. Sedacja to jest wprowadzenie czlowieka w stan głębokiego uspokojenia na pograniczu snu - i tyle. Coś jak śpiączka farmakologiczna, w którą wprowadza się osoby ciężko ranne, np. poparzone, tylko bez zniesienia przytomności (choc z czesciowym ograniczeniem). Chory nie cierpi. Jesli choroba podstawowa zmierza do smierci, pacjent umiera bez bolu i strachu, ale NATURALNIE. Cos jak porod silami natury, ale ze znieczuleniem zewnatrzoponowym. Sedacja jest moralnie dopuszczalna przez Kosciol.
anonim2015.11.16 15:20
"...znajdźcie oryginalny artykół..." Czy oryginalny "artykół" wskazuje na przymusowe stosowanie eutanazji lub sedacji paliatywnej wobec chorych w fazie terminalnej, którzy ze względu na swe wierzenia religijne nie życzą sobie takowych rozwiązań?
anonim2015.11.16 16:10
Nie mam slow. Slyszalam ze jest wiele lekow na raka. Oto jeden z nich: http://www.fakt.pl/Lek-na-raka-Jest-lek-na-raka-ale-nikt-go-nie-chce,artykuly,190766,1.html W arytykule jest napisane czemu nie jest powszechnie dostepny, bo sobie nikt na nim nie zarobi... Mam gdzies taka "służbe" "zdrowia". Naprawde to juz wszystko przechodzi ludzkie pojecie! Ostatnio kupowałam w sklepie jajka... i zobaczylam napis: bez gmo. Wtedy sie przestraszylam... czy wszystkie inne jajka sa z gmo? Sory na jakim ja swiecie zyje? Proponuje zrobic referendum i zakazac produktow z gmo, rakotwórczych, zakazc w Polsce, UE jak chce niech sie truje. I wprowadzic na rynek leki na raka : ( Nikt nie zagladza to czemu nie ma pacjent czesto rurki do nosa i do żołądka tylko sama kroplowke? Ma samym plynem zyc. To sie nie dziwie ze 2 tygodnie.. a potem.. przykro nam ale Bog powołał go do wiecznosci. Dal czego fundacja Budzik walczy o kazde zycie by czlowieka ratowac i dac mu sprawnosc, a inni... jakos nie koniecznie. Zadziwia mnie to poprostu. Na jakim ja swiecie zyje : (
anonim2015.11.16 16:23
Problem polega na tym, ze mamy demokracje czyli wladze ludu. Jesli lud chce lek na raka trzeba go wprowadzic. A politycy to nie sa faraonowie czy Herodowie, ale oni sa posłami - poseł ktos poslany, po to aby nas reprezentowac. Nas czyli nasze spoleczne postulaty. Szkoda ze spoleczenstwo o tym zapomina, a wielcy tego swiata wykorzystuja ten fakt : ( I dajemy soba manipulowac. I co z tego ze pisze to co pisze, skoro i tak jako spoleczenstwo nie zrobimy nic by to zmienic. A mamy demokracje i to od nas zalezy jak bedzie wygladal ten swiat : (
anonim2015.11.16 17:40
To nie lekarze tylko mordercy.
anonim2015.11.16 22:00
"obciążyć umierających na raka niepotrzebnym cierpieniem"... miałem kontakt z osobą bardzo bliską w stanie agonalnym..... Zyczę Tobie byś poddał chorą na raka samobójstwu; najlepiej Sam!
anonim2015.11.17 2:09
@Weronika-Hamedrys pisze o "bioetycznym nauczaniu Kościoła", a ja radzę poczytać Pani Weroniko Pana Jezusa. On otworzy Pani zamknięte oczęta na kłamstwo sączące się przez tzw. "paliatywną sedację". Wiem o czym mówię, bo na własne oczy przez cały tydzień widziałam człowieka, którego nie karmili, NIE poili, ale faszerowali "lekami" (m.in. morfiną), po których był jak ćpun "w odlocie" miedzy okresami śpiączki, a żona z córką (pielęgniarką!) i innymi z rodziny, przy jego łóżku pili, jedli, rozmawiali i czekali na śmierć, która nie nadchodziła. To było okrutne, człowiek umierał, nie z powodu swoich chorób, ale z braku jedzenia i picia przez prawie tydzień. Miało to miejsce w europejskim bardzo bogatym kraju, a człowiek, "poddany" "terapii paliatywnej" (nie miał raka, ale jego żona bardzo "przejmowała się" jego stanem zdrowia), nim zachorował, był dyrektorem banku. Modlimy się (niektórzy z nas, nie wszyscy): "Od nagłej i niespodziewanej śmierci wybaw nas Panie". A taką właśnie jest śmierć we śnie. Być może Pani chce umrzeć nagle, łudząc się, że nie dosięgnie Panią ból. Niech Pani się nie łudzi. Bóg SPRAWIEDLIWY czeka na każdego z nas u bram naszej śmierci po drugiej stronie, aby nam przedstawić nasze życie i spytać się czy chcemy z tym bagażem dobra i ZŁA iść do nieba czy piekła. Sami wydamy na siebie wyrok. Ponoć lepiej cierpieć okrutne katusze przez całe życie na ziemi niż 1 lub 3 dni siedzieć w czyśćcu, który niczym jest z wiecznością mąk piekielnych. Tak mówiła św. Faustyna Kowalska, która została zaprowadzona za życia do czyśćca i piekła. Wracając do sedacji paliatywnej, niech nikt nie ma złudzeń czym ona rzeczywiście jest: "Sedacja paliatywna określana jest jako leczenie ostatniego rzutu, którego celem jest KONTROLOWANE OGRANICZENIE ŚWIADOMOŚCI, proporcjonalnie do potrzeby łagodzenia cierpienia, które trudno opanować w inny sposób. Ta forma ostatecznej terapii nie powinna przyspieszać śmierci i musi być przy tym akceptowalna etycznie. Z moralnego punktu widzenia sedacja nie może być stawiana na równi z eutanazją, której opieka paliatywna się bezwzględnie przeciwstawia. Sedacja w opiece paliatywnej jest elementem terapii, a jej celem jest uśmierzenie cierpienia, a nie przyspieszenie śmierci pacjenta." (za: http://www.termedia.pl/Czasopismo/Medycyna_Paliatywna-59/Streszczenie-16525 )
anonim2015.11.17 3:29
Czy nie zastanawia że w obecnym czasie nie wykonuje się wyroków śmierci na mordercach a morduje niewinnych /aborcja eutanazja/ Pewnie dlatego że będą przez szatana jeszcze raz użyci pod kierunkiem masonów ect - do mordowania wierzących Ujawnia to hipokryzję znaną z Procesu nad Jezusem opisanym w Ewangelii tzn żydowskiej przewrotności która uwolniła winnego zbrodni Barabasza - a na śmierć skazała Niewinnego Jezusa Chrystusa
anonim2015.11.17 12:30
To co piszesz Leon M jest straszne. Jesli to prawda, a domniemuje ze tak, to nalezy to naglosnic. Wyobrazcie sobie ze starsza osoba z ufnoscia bierze od lekarza leki do polkniecia, lekarz jej zyczy milego dnia, pyta jak sie dzis czuje. Ta osoba (kobieta, czy mezczyzna) polyka leki, ufajac ze jest w dobrych rekach... I nie wie, ze te leki sprawia, ze szybciej pójdzie na tamta strone : ( Strasznie boli mnie to, ze sa ludzie, lekarze, czy pielegniarki co moga tak robic. A jednak nie mowimy o jakims filmie grozy, w ktorym ktos kogos celowo otruwa, ale o SLUŻBIE ZDROWIA. Inna sprawa, co piszesz, ze ci lekarze uwazaja, ze jesli ktos nie jest w stanie odpowiedziec, to zgadza sie na eutanazje. Jest to kompletna bzdura! Ogladalam program, i bede to pisac do znudzenia, jak mezczyzne w Polsce chcieli odlaczyc od aparatury. Wg lekarzy nie bylo z nim kontaktu. Innego zdania byla rodzina, ktora mowiac do niego z miloscia i zatroskaniem, zauważyła minimalne drgniecia powieki czy ruchy palca. I rozpoczela sie rechabilitacja. Nie, nie lekarze, ale praktykanci, ludzie dobrej woli rechabilitowali tego czlowieka, wkladajac w to cale serce. Nie wiem jak zycie tego czlowieka wyglada dzis. Ale po rechabilitacji, byl na tyle sprawny, by poruszajac sie na specjalnym wózku, mogl w miare samodzielnie egzystowac, wybrac sie na koncert itp : ) Ale mial wole zycie, i cieszyl sie ze zyje. Malo tego mowil w programie, ze czasem ma sny (zabierz mu Jezu prosze te starszne sny), ze lezy, ze ktos go chce zakopac czy cos takiego : ( Ale nie dziwie sie ze takie koszmary zrodzily sie w glowie tego czlowieka, gdy slyszal jak lekarze mowili, ze odlacza go od aparatury... Ale na szczescie rodzina, nie dala za wygrana. Walczyla o tego czlowieka. I wygrala ta walke. Dla tego domyslam sie jak to wyglada na zachodzie. Lezy czlowiek bez kontaktu, przyjamniej w opini lekarzy, slyszy jak mowia czy panzgadza sie na eutanazje... domyslam sie ze o to czy pan chce modlitwe nikt sie nie spyta. Ale nie moze odpowiedziec ten czlowiek, wiec odchodzi do Wiecznosci. Choc pewnie jakos stara sie odpowiedziec, moze stara sie mrógnąc powieka nie wiem. Przeraża mnie skrajny brak wrażliwosci, zainteresowania ze strony sluzby zdrowia, brak zaangażowania... Gdyby chcieli by dostrzegli, moze nawet uslyszeli w sercu co ten czlowiek mowi. Moze jak oni cos mowia, ci lekarze, zmienia sie puls tego czlowieka. Moze w ten sposob krzyczy aby go nie zabijac, ale by przy nim byc, mowic do niego, modlic sie za niego, walczyc o niego... Ale dzis tego niemego krzyku nikt nie slucha... Przeciez to tylko stary czlowiek, chory czlowiek, kolejny numerek do poddania eutanazji ; ( Jesli zyjemy w swiecie, ktory tak bardzo dąży do depopulacji, to chyba najmniej wielkim tego swiata zalezy, na jakims chorm czlowieku w szpitalu... Nie wazne ze ten czlowiek bedac silnym i zdrowym mogl robic wiele dla tego swiata. Moze byl ratownikiem medycznym, moze strażakiem, ktory ratowal ludzi z pożaru. Moze mial wlasna firme, moze działał charytatywnie. Moze byl panem ze sklepu za rogiem, moze panem co zamiata ulice. Byl i zyl i robil cos dla tego swiata. Ale dzis... staja sie ci ludzie tylko kolejnym numerkiem, do poddania eutanazji. Jesli ktos zechce napisac, ze uwazam, ze nalezy czlowieka na sile zmuszac do tego aby wegetowal, aby na sile przedlużac jego zycie to sie ten ktos myli. Nawet JPII chcial spokojnie odejsc do Domu Ojca, choc go reanimowano, ale powiedzial, by pozwolic mu odejsc, to byl jego czas i nikt zycia ani o chwile nie wydłuzy. Tylko chodzi o to aby go nie skracać, aby szanowac wole pacjenta, jego prawo do zycia. Z pewnoscia wielu ludzi swiadomych, co zgadza sie na eutanazje, nie robi tego tylko dla tego, ze towarzyszy im ból czy samotnosc. Oni czuja sie niepotrzebni. Jesli sa pytani o eutanazje, gdzies podswiadomie czuja, ze maja sobie juz isc... Czemu tam nie ma ksiedza, czemu nie ma chrzescijan co beda rozmawiac z tymi ludzmi i zachecac by zyli... Pewnie nawet nikt ich by tak za bardzo nie chcial wpuszczac, bo jeszcze by wiecej ludzi zdecydowalo sie zyc... A po co komu... starzy i chorzy... : ( Tak wlasnie to widze, niestety : (
anonim2015.11.17 12:40
Slowianka ale to co piszesz moze byc prawda.. I z pewnoscia jest. Ja widzialam z tydzien dobry kobiete, z sama kroplowka. Zastanawialam sie czemu nie ma sondy przez nos do żołądka, bo jak mozna na samym plynie wyżyć. Nawet nie wiem czy bylo to do wystarczajace nawodnienie. Nie wiem bo trudno okreslic jak sie przychodzi odwiedza kogos innego. Akurat chodzilam do mojej SP juz mamy. Nie chce zle mowic, o nikim. Lekarz mowil ze wyjdzie za kilka tygodni ze szpitala, jak pozbeda sie plynu z pluc. Mowil to kolo 14... zas o 20:20 mama poszla do Pana. 3.10 tak samo jak jej mama tez 3.10 poszla do Wiecznosci. Moze byl juz czas by poszla mama do swojej mamy, by juz to nie cierpiala... Ale moze gdyby lekarze zrobili wiecej... Jeszcze by z nami zostala. Bog i ze zla wyciaga dobro. Wracajac do tej kobiety, co tak leżała z sama kroplowka i spala... Smacznie sobie spala. Ja podeszlam i nie moglam sie nadziwic jak ona spokojnie oddycha. Tylko mi bylo jej zal, bo musialo jej strasznie burczec w brzuchu jesli miala pysty żołądek : ( Ale tak spokojnie oddychała, bez tlenu nawet przez wąsy jej nie podawali. Zwykle ludzie lezą, jak sa nie oklepywani (nie wiem czy byla) zbiera sie plyn, dusza sie. Nawet zdrowy czlowiek za wiele lezec nie moze... A ona lezala i spała, z sama kroplowka i tak spokojnie oddychała.. Zrozumialam, ze to chyba cud... Ze musi ja Bog miec w opiece. Niestety nie podawanie plynow, pokarmow, nie tylko pacjentom co sa nieprzytomni, ale i przytomnym ale z ograniczona mozliwoscia samodzielnego funkcjonowania ma sie marnie. Jesli rodzina nie przyjdzie nie da jesc pic... moze ktos da pare łyżek zupy, moze nie. Sama bedac u mamy w szpitalu pomagalam innej pacejntce odkrecic butelke i napic sie wody bo sama nie radzila sobie. I widzialam jak wyglada karmienie w szpitalu. Moja mama swiadoma, a i tak nie dali jej drugiego dania i kompotu. Poszlysmy z mama na korytarz i wywalczylysmy obiad i kompot : ) Moja mama miala tyle serca do ludzi, byla tak życzliwa dla wszytskich... Dla lekarzy, pielegniarek : ( Spotkala wielu fajnych lekarzy, czy pielegniarek. Niestety nie wszyscy tacy sa luddzcy i zyczliwi dla pacjentow. Zastanawia mnie tylko jedno... Co oni wlasciwie tam robia jesli nie troszcza sie jak trzeba o pacjentow to po co tam sa : (
anonim2015.11.17 13:10
A druga moja babia (nie mama mamy, ale mama taty co odeszla rok temu) miala w szpitalu sonde do nosa karmili babcie ; ) Ale w domu babcia sobie sonde wyjela : ) Tzn wysunela dosc mocno. Wiec wyjelam ja calkiem bo mowie nie bede wkladac znow bo nie trafie w żołądek : ) Ale babcia sie ucieszyla widocznie jej w nosie sonda przeszkadzala:D Ale jadla sama przez strzykawke, czasem babcie lyzka karmilam, czy sadzalam dawalam kubek do reki troche sama pila : ) Miala chwile ze sie usmiechala, miala kontakt wzrokowy. Wczesniej jak byl ksiadz u babci sie modlilismy babcia lezala po wlewie jakims bo miala paraliz jednej strony. I jak lezala i zaczelismy mowic z ksiedzem Ojcze Nasz, babcia zaczela sie podnosic : ) Nawet ksiadz to zauwazyl : ) Wyszedl chyba radosny:D Tak to zapamietalam. I babcia jeszcze troszke pozyla. Do konca karmiona, pojona, myta, przytulana, oklepywana, z wizytami lekarzy, pielegniarek. Az Bog zawolal do siebie. Byla dla nas radoscia do ostatniej chwili, i plakałam jak odeszla. Ale znioslam do jakos tak jak odejscie mamy do wiecznosci. Bo Bog byl przy mnie, dawal oczuc ze sie opiekuje. Np gdy babcia odeszla rok temu po odejsciu babci poszlismy z chlopakiem na spotk modlitewne. I jakis czlowiek sie modlil, choc nie wiedzial, ze wlasnie babcie stracilam a mowil: dziekuje Ci Panie, ze po smierci spotkamy naszych bliskich zmarlych ; ) Wiec mozna byc z czlowiekiem do konca, daje on nam a my tej osobie wiele radosci. Tylko trzeba chciec kochac drugiego czlowieka. Z Bogiem : )
anonim2015.11.17 20:47
I bez wiary można się nie godzić na eutanazję, chociaż niektórzy tego nie pojmą.
anonim2015.11.18 1:45
Pacjent, o którym napisałam, nie jadł i nie pił, bo osoby odpowiedzialne na oddziale podjęły decyzję o zaprzestaniu podawania wszelkich pokarmów i picia. Uznały go za osobę w tzw. stanie terminalnym, co w tym kraju skutkuje uznaniem pacjenta za niezdolnego do życia. Taki "wyrok śmierci", że człowiek NAPEWNO umrze w ciągu max.3dni. Ale tak nie jest. Wiele razy ci ludzie "ożywali", pod warunkiem, że nie byli faszerowani morfiną i podawano im choć szklankę wody do picia. Pacjent, o którym pisałam, mógł jeść i pić, ale ktoś musiałby mu podać to do łóżka i nakarmić go, bo miał częściowo ograniczone ruchy kończyn i potrzebował pomocy przy siadaniu i wstawaniu. U niego była non stop rodzina, która pilnowała ... kiedy nadejdzie śmierć. Nie było szans przemycić paru łyków wody.
anonim2015.11.18 9:50
Moze rodzina czekala na spadek, dziwie sie ze to dzialo sie za zgoda lekarzy : ( Czasem sie zastanawiam na jakim ja swiecie zyje...
anonim2015.11.18 9:53
Choc tu nie powinno byc mowy o spadku, lekarz... odpowiedzialny za takie traktowanie pacjenta powinien stracic prawo wykonywania zawodu. Zas rodzina nie powinna dostac zlamanego grosza. :<