Prezes IPN Łukasz Kamiński poinformował na konferencji prasowej, że w mieszkaniu Czesława Kiszczaka odnaleziono m.in. oryginalne zobowiązanie do współpracy z SB podpisane nazwiskiem Lecha Wałęsy. A to dopiero początek sprawdzania odnalezionych dokumentów. Jak te wydarzenia wpłyną na nasz kraj i społeczeństwo? Rozmawiamy na ten temat z dziennikarzem śledczym Cezarym Gmyzem.

 

Jak Pan odbiera najświeższe doniesienia o materiałach znalezionych u Kiszczaka?

Wszystkie nowe informacje o dokumentach znalezionych w mieszkaniu Kiszczaka mnie nie zdumiewają. Już wczoraj podawałem do publicznej wiadomości, że tam znajdują się oryginalne teczki Lecha Wałęsy, prezes IPN dziś to tylko potwierdził. Jest to więc dla mnie żadna niespodzianka, jednak bez wątpienia mamy do czynienia z wydarzeniem historycznym i przełomowym.

Jak można scharakteryzować ten przełom? Czy to tylko przełom historyczny?

Są to materiały przełomowe również z punktu widzenia prawnego, bo po raz pierwszy mamy do czynienia z oryginałami dokumentów, a nie kopiami. Swego czasu Lech Wałęsa został oczyszczony z tego względu w procesie lustracyjnym z tego względu, że sąd uznał, że powinien pracować na oryginałach, a nie kserokopiach. Teraz oryginały już są.

Czy to oznacza, że sprawa Wałęsy może wrócić?

W tym momencie powinno nastąpić wznowienie tego procesu, problem polega jednak na tym, że państwo polskie nie ma w tej chwili instrumentów pozwalających na dokonanie takiego wznowienia procesu Lecha Wałęsy. To sam Lech Wałęsa musiałby wystąpić o lustrację.

Jak dokładnie to wydarzenie może zmienić bieg historii?

Trzecia Rzeczpospolita została ufundowana na kłamstwie o Lechu Wałęsie i jego roli, toteż odnalezienie oryginalnych dokumentów dotyczących jego współpracy z SB jest czymś co zmienia bieg historii, ale zmienia przede wszystkim naszą wiedzę o przeszłości. Dzisiaj mamy stuprocentową pewność, że tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie „Bolek” był Lech Wałęsa. To wielka zmiana w naszej wiedzy o historii.

Odnalezienie oryginalnego zobowiązania do współpracy z SB podpisanego nazwiskiem Wałęsy powinno otworzyć oczy wszystkim. Czy tak się stanie?

Oczywiście, że nie może istnieć większy dowód. W tym sensie historia przeszła ma wpływ na współczesność, że immunitet „Bolka” jaki miał Lech Wałęsa, został uchylony tymi dokumentami. Każdy powinien to dostrzec.

Jakie działania powinien podejmować IPN, aby jak najsprawniej poprowadzić sprawę odnalezionych dokumentów?

Przede wszystkim IPN powinien jak najszybciej udostępnić te dokumenty opinii publicznej. Myślę, że tak się stanie, jako że interes publiczny udostępnienia tych dokumentów jest oczywisty. Sprawa ta wywołuje gigantyczne zainteresowanie opinii publicznej, która ma prawo nie tylko wiedzieć o tym, że te oryginalne dokumenty istnieją, ale również że zawierają określone treści obciążające Lecha Wałęsę jako agenta bezpieki.

Skoro u Kiszczaka znajdowało się kilkadziesiąt kilogramów materiałów, to rodzi się pytanie, gdzie jeszcze i ile tego typu akt może spoczywać. Co powinien zrobić IPN, by zbadać tę sprawę?

IPN powinien rozszerzyć zakres postępowania rzeczowego tego śledztwa nie tylko o Kiszczaka, ale o inne czołowe postacie PRL takie jak generał Jaruzelski, czy generał Milewski. Dla mnie nie ulega żadnej wątpliwości, że te osoby mogły być w posiadaniu takiej samej polisy ubezpieczeniowej, jaką pod postacią materiałów dotyczących „Bolka” załatwił sobie Czesław Kiszczak.

Bardzo dziękuję za rozmowę

Rozmawiał MW