Franciszek – kaznodzieja czasów ostatecznych.  - zdjęcie
10.03.16, 14:56

Franciszek – kaznodzieja czasów ostatecznych.

11

Nieoczekiwane konklawe

Powołanie jezuity na najwyższy urząd w Kościele Katolickim przebiegło niespodziewanie. Został wybrany na Stolicę Piotrową 13 marca 2013 r. w drugim dniu konklawe, po sensacyjnej rezygnacji Benedykta XVI, motywowanej względami zdrowotnymi.  

Jego pontyfikat to otwarcie się na drugiego człowieka, także grzesznika, świeckiego. Franciszka cechuje bezpośredniość, zainteresowanie losem biednych, głodnych, odrzuconych. Papież odrzucił należne mu atrybuty by maksymalnie zbliżyć się do wiernych. Zamieszkał w Domu św. Marty, często opuszcza mury Watykanu. Wita się zwykłym: „dzień dobry!”, życzy „dobrego obiadu”, „dobrej kolacji”. Ludzie cenią tę bliskość. 

Zapuszcza się w tematy, które omijali jego poprzednicy. Jego motywem przewodnim jest ewangelizacja, zanoszenie Słowa Bożego tym, którzy nie poznali jeszcze miłości Chrystusa, mówiła o tym jego pierwsza adhoracja apostolska Radość Ewangelii. Napisał też encyklikę zahaczającą o ochronę środowiska naturalnego Laudato si’, ofensywnie wkraczając na tereny zarezerwowane dotąd dla antyreligijnie nastawionych lewicowców i ekologów. 

W środowiskach kościelnych nie przysporzyła mu zwolenników także reforma kurii rzymskiej, czy porządki w Banku Watykańskim, naruszające interesy wielu lobby. Jest konserwatywny w kwestiach obyczajowych. Kontynuuje walkę z pedofilią w Kościele, zachowuje tradycyjne podejście Kościoła wobec kwestii bioetycznych. Nie spełnił także płonnych oczekiwań tych, którzy liczyli, że zliberalizuje stosunek do seksualności człowieka, prezentowany przez Kościół.

Radykalizm Franciszka

Franciszek jest przede wszystkim kaznodzieją. Jego słowo jest żywe, kerygmatyczne. Dawno nie było w Kościele przepowiadania z taką mocą, odwoływania się do pierwotnej funkcji Ewangelii – przepowiadania Dobrej Nowiny, Chrystusa Zmartwychwstałego, wszystkim, a szczególnie tym, którzy stracili wiarę, cierpiącym, oddalonym od Kościoła, więźniom świata, mającemu dawać im wolność.

Dlatego jasne jest, że Franciszka krytykują ci, którzy lubują się w sporach doktrynalnych, współcześni faryzeusze, sprowadzający chrześcijaństwo do przepisów i regułek, którym bliżej do starozakonnych, niż wszystkich tych, którzy uznają Chrystusa za swojego jedynego Pana i Zbawiciela. Franciszek prezentuje chrześcijaństwo radykalne – nie opierające się złu, nadstawiające drugi policzek. 

Ojciec Święty ma słowo dla każdego. W kwestiach fundamentalnych. Zaczął od rozbudzenia gorliwości ewangelizacyjnej, szczególnie u młodych, co spotkało się ze zrozumiałym entuzjazmem. Będziemy się mogli o tym wkrótce przekonać podczas kolejnej edycji Światowych Dni Młodzieży. Bo wraz z młodymi przyjedzie sam Chrystus. Nie po to, aby się dobrze bawić, ale po to by nieść światu przesłanie Dobrej Nowiny. 

Polska potrzebuje tego entuzjazmu ewangelizacyjnego. Prostej katechezy. Aby przypomnieć sobie, czym żyje Kościół i aby zanieść Dobrą Nowinę innym narodom Europy. Polacy, jeśli chcą odgrywać rolę ewangelizatorów Europy, muszą być sami nieustannie katechizowani. 

Obrońca rodziny

Kolejnym rozdziałem w pontyfikacie Franciszka jest troska o rodzinę. Zwołanie Synodu pozwoliło Ojcu Świętemu rozeznać jak daleko od tradycyjnej nauki Kościoła oddaliły się poszczególne episkopaty narodowe. Jak żywotny Kościół południowoamerykański czy afrykański kontrastuje z umierającym Kościołem Europy. Dlatego rodzinie poświęcił najwięcej miejsca w swoim nauczaniu. 

Przez dwa lata, podczas rozmaitych okazji oraz audiencji generalnych Franciszek prowadził Wielką Katechezę o Rodzinie (ten cykl katechez pt. „Rodzina uratuje świat”, zostanie opublikowany w j. polskim w maju przez Instytut Globalizacji, Fronda.pl jest patronem medialnym przedsięwzięcia), przedstawiającą fundamentalne nauczanie Kościoła Katolickiego o rodzinie. 

Właśnie takiej katechezy potrzebuje świat. Świat, który jest katechizowany przez demona, który przeprowadza obecnie apokaliptyczny atak na instytucję rodziny poprzez legalizację homozwiązków, adopcję dzieci przez gejów, gender, in vitro, homoseksualną pedofilę, antykoncepcję i aborcję. 

Franciszek stoi na straży rodziny i właśnie dlatego jest tak bezlitośnie atakowany. Uważa, że ratunek jest w tradycyjnej, wielodzietnej i wielopokoleniowej rodzinie. Gdzie każdy wypełnia swoje powołanie: do bycia ojcem, matką, synem, córką. Zdrowej rodziny nie zniszczy świat, mimo przychodzącego cierpienia: choroby, straty, śmierci. W rodzinie opartej na skale jaką jest Chrystus nawet cierpienie ma głęboki sens – przypomina papież. 

Rzecznik Bożego Miłosierdzia

Kolejnym wielkim tematem, który podejmuje papież Franciszek w ostatnim roku pontyfikatu jest Boże Miłosierdzie. Papież chce pokazać nam Boga, takim jaki jest. Zburzyć nasze prymitywne wyobrażenia o Stwórcy jako o surowym, oczekującym uwielbienia czci starcu, który bezwzględnie karze i mści się za wszelkie potknięcia. To jest obraz Boga w islamie, nie w chrześcijaństwie. 

Bóg Miłosierny szuka człowieka. Przygarnia grzesznika, nie chce jego śmierci, oczekuje powrotu jak ojciec syna marnotrawnego. Nie ma względu na osobę. Kocha każdego. Także wówczas, gdy jesteśmy mordercami, lubieżnikami, złodziejami, kłamcami, chciwcami. Dlaczego ludzkość tak bardzo potrzebuje Bożego Miłosierdzia? 

W wywiadzie-rzece z Andreą Torniellim papież wyjaśnia: „Ponieważ ludzkość jest poraniona; to ludzkość, która nosi głębokie rany. Nie wie, jak je uleczyć, albo sądzi, że uleczenie ich nie jest możliwe. (…) Do tego dołącza się dziś tragedia uznawania naszego zła, naszego grzechu za nieuleczalne; za coś, czego nie można uzdrowić ani przebaczyć”. 

A to kłamstwo – oszustwo demona. Bóg przebacza zawsze i każdemu. Za każdym razem, gdy uznajemy swoją grzeszność i mówimy: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną”, Bóg odpowiada: „przebaczam ci”, jak mówią Ojcowie Kościoła Wschodu. Istnieje tylko jeden problem: pycha współczesnego człowieka jest tak wielka, że nie chce uznać się za grzesznika. 

Konieczną pokorę także pokazuje Franciszek. Mówiąc, że jest wielkim grzesznikiem, który zasługuje, aby być w więzieniu. Idąc pierwszy do spowiedzi, podczas uroczystej liturgii pokutnej. Uczestnicząc w katechezach. Upokarzając się przy byle okazji. Znosząc sądy, krytykę, oszczerstwa.  

Duch Święty uznał, że właśnie takiego papieża trzeba nam na czasy ostateczne. W ten dzień dziękujmy Bogu za pontyfikat Franciszka. Otoczmy modlitwą papieża każdego dnia, ponieważ potrzebuje jej jak nigdy dotąd. 

Tomasz Teluk


<<< JAK ŻYĆ BY PO PROSTU .... ŻYĆ WIECZNIE! ZOBACZ! >>>

 

<<< 10 PORAD JAK PRZEŻYĆ W DNIACH OSTATECZNYCH >>>

 

<<< CAŁA PRAWDA O BANKSTERACH! KONIECZNIE PRZECZYTAJ! >>>

 

<<< CZY WIESZ ŻE ŚMIERĆ .... NIE ISTNIEJE! >>>


Komentarze (11):

anonim2016.03.10 15:07
Franciszek to dopust boży, kara!
anonim2016.03.10 15:17
Autor zapomnial dopisac we wprowadzeniu, ze papiez jest najbardziej krytykowany przez konserwatystow i tradycjonalistow (tzw. faryzeuszy od "tradycji"). Fronda jest tego najlepszym przykladem. Patrz towarzysz koserwa @Polipid3
anonim2016.03.10 15:48
Znaczy się ... gdzie widać jego radykalizm ? W głoszeniu masońskich nauk ?
anonim2016.03.10 16:01
Te peany na cześć Franciszka to jakiś żart?
anonim2016.03.10 17:02
Panie Teluk niech Pan nie obraża naszej inteligencji. W odniesieniu do większości przedstawionego bełkotu nie będę się ustosunkowywał, ale jest jeden punkt do którego muszę: Rzecznik Bożego Miłosierdzia. W tradycyjnym podejściu zanosimy modlitwy do Miłosierdzia Bożego, aby Dobry Bóg Ojciec odpuścił nam nasze winy wynikające ze słabości. Żałujemy grzechów i chcemy się poprawić. Zgodnie z tym podejściem myślałem, iż Rok Miłosierdzia będzie rokiem modlitwy o przebaczenie ludzkich grzechów i nawoływaniem do nawrócenia. I to był błąd. W praktyce Rok Miłosierdzia stał się narzędziem zachęcania do popełniania pierwszego z grzechów przeciwko Duchowi Świętem - zuchwałego grzeszenia i przekonania, iż Pan Bóg wszystko odpuści. A nauka Papieża Franciszka sprowadza się do przesłania: "róbta co chceta", Pan Bóg wszystko odpuszcza. Gdzie nawoływanie do nawrócenia? Wołanie o wyzbycie się grzechu? Jesteś homo - super Pan Bóg ci wybaczy. Dokonujesz aborcji - Pan Bóg ci wybaczy. Odrzucasz wiarę KK - super nie ma znaczenia też będziesz zbawiony.
anonim2016.03.10 17:10
Jedyny radykalizm jaki widzę u bp. Bergoglio to pasja wręcz w podstępnym niszczeniu doktryny. Ale co taki Tomasz Teluk może wiedzieć o doktrynie katolickiej? Ano nic. Dlatego głosi takie górnolotne bon moty: Samotny i nie rozumiany jak św. Paweł VI. Samotny już zresztą nie jest, bo solidaryzuje się z nim choćby taki Tomasz Teluk
anonim2016.03.10 17:13
Panie Teluk bzdury Pan pisze. Vide poniżej: "Franciszka krytykują ci, którzy lubują się w sporach doktrynalnych, współcześni faryzeusze, sprowadzający chrześcijaństwo do przepisów i regułek, którym bliżej do starozakonnych". Przez dwa tysiące lat spierano się prawdziwą naukę chrześcijańską na różnych soborach, synodach, w pismach świętych itd. Papieże pilnowali zdrowej nauki, strzegli wiernych przed herezją. Przyszedł Franciszek i raz po raz daje do zrozumienia, że herezja i ortodoksja to to samo. To, o co Kościół katolicki spierał się choćby z protestantami teraz okazuje się nieważne, bo przyjdzie ekumeniczny walec i wyrówna. Otóż nie wyrówna. Nauka Pana Jezusa i przekręty różnych teologicznych mędrców typu Kasper czy Kung to jednak nie to samo. Nie, nie tędy droga.
anonim2016.03.10 20:10
Problem w tym że w czasach ostatecznych Kościół nie będzie prowadzony przez tego który podaje się za Chrystusa (antychryst) i tego który podaje się za papieża (Fałszywy Prorok działający tuż przed antychrystem). To kulminacyjne siły piekielne czasów ostatecznych i tak szatan przejmując Kościół będzie odbierał uwielbienie. W czasach ostatecznych szatan zajmie miejsce Boga i największym celem jest właśnie Kościół. Myślę że Pan Teluk dobrze wie że wobec Franciszka takie górnolotne teksty są dużym nadużyciem i mijaniem się z prawdą, a wręcz szkodzeniem Kościołowi kiedy ewidentne błędy Franciszka szkodzące Kościołowi. Ale nie tylko odnośnie Kościoła Franciszek szkodzi bo kreuje się też na wielkiego działacza politycznego i tym szkodzi światu. Problem w tym że Franciszek nie tylko w Kościele, ale także jako działacz polityczny idzie torami masonerii co ewidentnie widać, masonerii która działa dla szatana tak w Kościele jak i w polityce. Myślę że Pan Teluk dobrze wie że te górnolotne teksty o Franciszku są fałszem i tak samo należało by napisać artykuł o szkodach Franciszka, to jak pokrętnymi ścieżkami on podąża gdzie idą też wrogowie Kościoła, bo na te wątpliwości zwraca się też czasami uwagę na Frondzie. Tutaj problemem jest odwaga i zrozumiała słabość by zwracać uwagę także na sprawy szkodliwe, które są jak najbardziej uzasadnione, ale niewygodne. Owszem słuszne są tu słowa o czasach ostatecznych, tyle że w tych Bóg przepowiedział nie tylko antychrysta, ale i Fałszywego Proroka, odstępstwo w Kościele, wrogów działających wysoko w Kościele, bardzo podstępne niszczenie Kościoła od środka aż do jego ukrzyżowania, na co wielki wpływ mają siły kierujące Kościołem, które do wysokich stanowisk się dostały. Tak więc w Kościele zanim zacznie działać antychryst, który nie od razu od tego zacznie, a stanie się tak że uznają go za samego Jezusa, to tuż przed nim działa w Kościele w tych czasach ostatecznych Fałszywy Prorok. Bez Fałszywego Proroka nie ma wejścia do Kościoła antychrysta. Więc Pan Teluk jeżeli powołuje się na czasy ostateczne niech baczy, aby nie wybielać i nie pisać dosyć fałszywych tekstów o piekielnych siłach które w tych czasach mają przejąć Kościół od środka. Zadałbym se pytanie przed sobą czy w czasach ostatecznych nie występuję przeciwko samemu Bogu, nakłaniając ludzi do fałszywego uwielbiania antychrysta i Fałszywego Proroka, którzy będą działali w Kościele (antychryst nie od razu) i te siły piekielne Kościół interesuje najbardziej do wypaczenia. Bo w czasach ostatecznych nakłanianie do antychrysta i Fałszywego Proroka który będą w tym czasie działać w Kościele, będzie wystąpieniem przeciwko Bogu i wspieraniem ostatecznych piekielnych sił, w wojnie przeciwko Bogu, a w tej Kościół odgrywa strategiczną rolę. Panu Telukowi przypomnę tylko że w czasach antychrysta i Fałszywego Proroka którzy będą działać w Kościele, obrońcy prawdziwej wiary, będą w wypaczanym Kościele nazywani heretykami, faryzeuszami, wrogami, aż do prześladowania które za Franciszka staje się coraz bardziej widoczne, bo przecież to czasy ostateczne. Czy Pan Teluk nie wie że w tych czasach Kościół zostanie wypchnięty ze swej siedziby którą przejmie szatan, a Kościół będzie na wygnaniu, schowany w katakumbach i prześladowany ?? Dlatego tak fałszywie górnolotne teksty są zagrożeniem nie tylko dla Pana, ale i dla wyznawców prawdziwego Kościoła, jeżeli mówi Pan o czasach ostatecznych, pokazując że wcale Pan ich nie rozumie przez co wypacza prawdę i występuje przeciwko niej w kontekście czasów ostatecznych.
anonim2016.03.10 23:26
Szczery podziw dla pana Teluka.... wychwalać Franciszka, po tym co wyprawia, to jakby w Polsce lat 70-80 tych, wychwalać Breżniewa .... mission impossible
anonim2016.03.11 0:41
Bardzo dobry artykuł. Panie redaktorze , więcej takich głosów, należy tłumaczyć , że Franciszek to nie żaden liberał tylko chrześcijanin. Wizerunek papieża jest bardzo wykrzywiony, przypisuje się mu winy za całe zło ale nie bierze się pod uwagę stanu w jakim znajduje się kościół na świecie.
anonim2016.03.11 11:45
Naćpał się pan, panie Teluk? Jesteś pan durniem czy protestantem?