Dzieci utracone są już Świętymi! - zdjęcie
02.11.14, 07:35Ks. prałat Józef Maj i Grób Dzieci Utraconych w Warszawie

Dzieci utracone są już Świętymi!

12

Z ks. prałatem Józefem Majem, legendarnym kapłanem „Solidarności”, emerytowanym proboszczem parafii św. Katarzyny w Warszawie, rozmawia Gabriel Kayzer.

Gabriel Kayzer: Na cmentarzu parafii św. Katarzyny w Warszawie znajduje się Grób dzieci nienarodzonych, które zmarły w wyniku aborcji lub poronienia. Kiedy powstał ów grób i w jakich okolicznościach?

Ks. prałat Józef Maj: . Grób powstał w 2005 roku, gdy byłem jeszcze proboszczem w św. Katarzynie. Był to pierwszy taki grób w Polsce. To była jednak inicjatywa, która trwała długie lata. Zwróciła się z nią do mnie Maria Bienkiewicz. Chodziła ona z tą ideą do sekretariatu Episkopatu, któremu przedstawiła odpowiednie miejsce ku temu i moją zgodę, jako, że miałem wtedy nad tym cmentarzem władztwo. Wcześniej nie było w Warszawie takiego miejsca. Bardzo bolało mnie, że w Polsce dzieci po aborcji, czy też te przedwcześnie urodzone były często wyrzucane jak śmieci. Bez żadnego poszanowania dla godności człowieka. Trzeba było przełamać pewne opory, gdyż była to w Polsce rzecz nowa. Pan Bóg jednak pobłogosławił i dzięki temu idea ta zmaterializowała się. Obecnie w Polsce istnieje już kilkanaście takich miejsc. Na cmentarzu Prima Porta w Rzymie od niepamiętnych czasów było jednak takie miejsce, gdzie chowane były właśnie takie dzieci.

*Dlaczego jednak wcześniej nie było w Polsce takiego miejsca?

- Nie myślano o tym. Nie było tradycji chowania dzieci nienarodzonych. Dodatkowo ustawodawstwo było nieżyczliwe. Dopiero podjęte przez różne ruchy działania spowodowały, że na szpitale został nałożony obowiązek wydania ciała takiego dzieciątka, jeżeli poproszą o to jego rodzice. Właśnie w czasie kiedy człowiek jest tak pomniejszany, a godność ludzka tak poniewierana, w chrześcijaństwie pojawia się tendencja, do coraz pełniejszego i głębszego zrozumienia ludzkiej godności. Gdyby nie Pan Bóg, który w jakimś zakresie objawił nam swoją godność, nie rozumielibyśmy tego, a tak, chrześcijanie pełniej niż inni ludzie są przygotowani do tego by rozumieć godność człowieka, również tego malutkiego człowieka. To jest nasilający się nurt myślenia chrześcijańskiego, z którego wyrasta rosnące zainteresowanie godnością dziecka nienarodzonego.

*Co się dzieje z duszami dzieci, które zmarły przed urodzeniem?

- Od starożytności istnieje coś takiego, jak chrzest pragnienia. Jeżeli rodzice pragną, aby dziecko zostało ochrzczone, a nie mogą tego zrobić, to ten wynikający z władzy rodzicielskiej chrzest pragnienia jest istotny. Te dzieci, które były objęte chrztem pragnienia od razu wchodzą do grona zbawionych, gdyż nie popełniły wcześniej żadnego grzechu i żadnej winy.

*Czy oznacza to, że rodzice mogą modlić się do swoich utraconych dzieci o wstawiennictwo u Boga?

- Tak, mogą modlić się za ich pośrednictwem. Bóg powiedział wyraźnie, że dziecko to jego sprawa. Pan Jezus powiedział zaś, że dzieci i aniołowie, w sposób szczególny są mu bliscy. Jeżeli ktoś by Ci powiedział, że wie wszystko o życiu, o śmierci i o cierpieniu, to wiedz, że ten człowiek albo nie wie co mówi, albo chce Cię wprowadzić w błąd. My tu dotykamy misterium życia, misterium cierpienia i misterium śmierci. To jest zawsze w jakimś wymiarze tajemnica, która jest przed naszym umysłem zasłonięta. Zna ją tylko Bóg. Człowiek przez swoje życie wchodzi oczywiście w to misterium. Coś rozpoznaje, ale nie jest w stanie w pełni poznać go do końca.

A co się dzieje z dziećmi, których rodzice nie są chrześcijanami?

- Chrześcijańskie pojęcie czasu jest liniowe. My mamy więc inne podejście do czasu niż buddyści, hinduiści, czy pewne starożytne ludy. W naszym mniemaniu czas istnieje od, do. I po tym „do” dopełni się moment stworzenia, który wciąż trwa. Przyjdzie Chrystus, który wprowadzi całość stworzenia w rzeczywistość wieczną i trwałą. Rozwiąże wtedy wszystkie sprawy, które są do rozwiązania wobec każdego człowieka. Akt odkupienia dokonany przez Chrystusa był aktem powszechnym, obejmującym wszystkich ludzi i jeśli człowiek żyje i istnieje w jakiejś wspólnocie z dobrem i prawdą, to przez to też jest włączony w dzieło Chrystusa i Kościoła, gdyż Chrystus jest prawdą i najwyższym dobrem. Myślę wiec, że te dzieci, które nie były objęte chrztem pragnienia przez rodziców, czekają na tę chwilę, tak jak czeka na nią ogromna rzesza ludzi nieochrzczonych. Bóg nie chce zła dla tego co stworzył. Bóg obejmuje ogromnym pragnieniem dobra to, co zostało przez niego stworzone. Niemożliwą rzeczą jest, aby to pragnienie dobra nie zaowocowało w duszach tych dzieci, ale jak? Tylko Bóg to wie.

* Chociażby na przykładzie Zwiastowania NMP wiemy, że życie rozpoczyna się od momentu poczęcia. Dziś próbuje się jednak zafałszować tą prawdę i podważyć człowieczeństwo dzieci w łonie matki.

To jest dyskusja pełna uników ze strony niechrześcijan, gdyż nikt z tych ludzi polemizujących z nami, nie podnosi kwestii prawa pogrobowców, a więc dzieci urodzonych po śmierci rodziców, które mają prawa ludzkie, prawa majątkowe, obywatelski i rodzinne. Mimo to odmawia się im prawa do życia? To jest ta niespójność i unikanie. Jeżeli prawa szczegółowe są zagwarantowane dziecku nawet dwa dni od poczęcia w łonie matki i ojciec umiera po poczęciu dziecka, to mając nawet te dwa dni, dziecko ma prawo do majątku, ma prawo do obywatelstwa po ojcu, ale nie ma prawa do życia. To jest ogromny fałsz.

*Czy wychodząc do świata, w którym króluje język naukowy także mamy posługiwać się językiem nauki, czy też może językiem Ewangelii?

Nie jestem przygotowany do odpowiedzi, jak to wygląda w genetyce. Jestem jednak po rozmowach z fizykami w Helsinkach, gdzie przyjechali naukowcy ze Szwajcarii z Europejskiego Ośrodka Badań Jądrowych CERN. Ci ludzie – matematycy i fizycy dają jasne świadectwo, że praktykowana przez nich wiedza i nauka, nie tylko nie sprzeciwia się wierze, ale wręcz skłania do przyjęcia za pewnik istnienia rzeczywistości, która jest inna niż materia. Było to dla mnie spotkanie ogromnej wagi. Kiedyś przed laty uczestniczyłem także w spotkaniu towarzystwa naukowego im. Stanisława ze Skarbimierza na temat etyki w matematyce. Przy okazji tego spotkania jeden z wybitnych polskich matematyków powiedział jasno i zdecydowanie, że pojęcia, którymi dysponuje matematyka nie wyczerpują rzeczywistości.

*Dzisiaj wiele kobiet zwleka z macierzyństwem albo też w ogóle nie chce mieć dzieci. Z czego to wynika?

Obecnie pojawia się wśród ludzi nowe zagrożenie, jakim jest bylejakość. Ucieczka od stabilnego, uporządkowanego świata wartości w przypadkowe sytuacje, bez poważnych zobowiązań. Cały organizm kobiety - tak od strony psychicznej, jak od strony fizycznej - jest ukierunkowany ku macierzyństwu. Spełnienie macierzyństwa jest czymś ogromnie istotnym dla kobiety, bo taka jest jej natura. W Polsce następuje jednak obecnie rezygnacja z wychowywania chłopców do ojcostwa oraz wychowywania dziewcząt do macierzyństwa. Na tym tle pojawia się u dziewcząt nieszanowanie swojego organizmu. Wyniszczanie się dziewcząt od strony biologicznej, fizjologicznej jest wynikiem tego zaniechania, które ma miejsce w wychowaniu w Europie. Młynarski śpiewał „Kto będzie rodził zdrowe dzieci?”. Wiele kobiet nie rozumie dziś, że ich organizm i kondycja, nie jest tylko ich sprawą, ale także sprawą dzieci, które przyjdą przez nie na ten świat. Satysfakcja z życia jest tym pełniejsza, im pełniejsze jest zdrowie człowieka. Jeżeli nie ma zdrowia, to nie ma pełnej satysfakcji z życia. Zdrowie człowieka w dużej mierze zależy zaś od zdrowia matki.

Rozmawiał Gabriel Kayzer

Komentarze (12):

anonim2014.11.2 8:42
co do dzieci i Polek nie chcacych rodzic, to nie jest tak do konca ze nie chca, przeciez ostatnio pisano ze na wyspach brytyjskich polki rodza najwiecej. To glownie spowodowane jest polityka Panstwa, brak pomocy Pantwa dla rodzin. Sama jestem mloda osoba i chcialabym miec dzieci, ale brak pracy stabilnej jest tu glownym problemem. I wiele kolezanek, ktore znam nie ma stlaego zatrudnienia wiec za co wykarmic dziecko jesli nie ma za co zyc???
anonim2014.11.2 9:42
@oriana2014 za co żyć? moim zdaniem ogromnym problemem jest zaniedbywanie znaczenia więzi rodzinnych. Właśnie w tej wspólnocie bliskich sobie poprzez pokrewieństwo osób powinny być rozwiązywane takie problemy. Nie wiem czy masz rodzinę, ale w Twojego wpisu odczytuję, że czujesz się osamotniona. Odpowiedz sobie na pytanie o Twoją rodzinę. Poza tym wbrew pojawiającym się co jakiś czas wyliczeniom, utrzymanie dzieci nie jest drogie (piszę na przykładzie mojej dwójki). Kluczem sukcesu jest miłość. Zachęcam do założenia rodziny, nie daj się zastraszyć, odwagi!!!
anonim2014.11.2 10:29
Chrzest pragnienia dotyczy ludzi używających rozumu. Taki dziecko rozumu jeszcze nie używa i z obarczone grzechem pierworodnym schodzi z tego świata. Jako, że nie popełniły żadnego grzechu a możliwość zasługi miału odebraną nie idą do piekła, ale i nie dostępują takiej szczęśliwości jak osoby ochrzczone. Tak nauczał św. Tomasz z Akwinu. Po co przekłamywać tą nauke?
anonim2014.11.2 10:47
Piękna bajka! I wzruszająca... "Dzieci nienarodzone", a nie żadne tam "płody"... "Chrzest pragnienia", zamiast...
anonim2014.11.2 13:22
@zdrapek Święty Tomasz z Akwinu był wielkim teologiem, ale nie był jednoosobowym Magisterium Kościoła i jego głos jest po prostu jednym z głosów w dyskusji nad losem nieochrzczonych. Magisterium Kościoła sprawę rozstrzygnęło i definitywnie zakończyło dyskusję dopiero niedawno, na niekorzyść istnienia limbusa, oczywiście wywołując pianę na ustach u tradsów. Problem (dla was) jest taki: nauka o zbawieniu nieochrzczonych niemowląt, od momentu rozstrzygnięcia przed Magisterium, jest częścią Nauki Kościoła, i podnosząc pysk przeciw niej popełniasz formalną herezję i sam stawiasz się poza Kościołem. Dlatego radziłbym z pokorą przyjąć tą naukę.
anonim2014.11.2 13:48
Kaspian - musisz się troche poedukować, żeby móc rzucać ekskomunikami. Dokument o którym mówisz nie ma żadnej rangi definitywnego rostrzygnięcia i nic takiego sobie nie wyznaczyło za cel, więc się nie ośmieszaj. Co najwyżej, tak jak jego zawartość, możesz "żywić nadzieje", bo struganie znawcy ci nie sprzyja. Ignorancja niektórych poraża.
anonim2014.11.2 16:07
Tak, tak, wiemy. Papież podpisując ten dokument stał się heretykiem, a heretyk nie jest papieżem zatem dokument nie jest podpisany przez papieża. Jednocześnie wy którzy głosicie wszem i wobec że papież jest heretykiem jesteście mu jednocześnie w pełni wierni i posłuszni, i jesteście wewnątrz Kościoła, a wasze nieposłuszeństwo jest tak naprawdę formą posłuszeństwa tylko wszyscy poza wami są zbyt głupi żeby to zrozumieć. Oczywiście papież jest heretykiem i nie trzeba go słuchać gdy głosi rzeczy które wam się nie podobają, ale jednocześnie nie jesteście sedewakantystami, bo papież jest heretykiem ale jednocześnie nie jest bo... tak i już. Tak, tak, znam te wszystkie wasze chore teorie.
anonim2014.11.2 21:01
"Jeżeli ktoś by Ci powiedział, że wie wszystko o życiu, o śmierci i o cierpieniu, to wiedz, że ten człowiek albo nie wie co mówi, albo chce Cię wprowadzić w błąd." Zdanie niewątpliwie prawdziwe, choć ksiądz Maj chyba uważa, że jego nie dotyczy, bo wie wszystko nt. zbawienia nieochrzczonych dzieci. Według ks. Maja "Od starożytności istnieje coś takiego, jak chrzest pragnienia. Jeżeli rodzice pragną, aby dziecko zostało ochrzczone, a nie mogą tego zrobić, to ten wynikający z władzy rodzicielskiej chrzest pragnienia jest istotny. Te dzieci, które były objęte chrztem pragnienia od razu wchodzą do grona zbawionych, gdyż nie popełniły wcześniej żadnego grzechu i żadnej winy." To oczywiste, że nie mają żadnej winy uczynkowej, natomiast dziwi aż taka pewność w natychmiastowe zbawienie dzieci poronionych czy zamordowanych w łonach matek, na których jednak ciąży grzech pierworodny. Bo chrzest pragnienia dotyczy osób, które SAME chcą chrztu, ale nie mogą go przyjąć, a nie, że ktoś dla nich pragnie czy pragnął tego chrztu. Opinia księdza to zwykłe chciejstwo. Poza tym władza rodzicielska nie rozciąga się poza ten świat. Status dzieci nieochrzczonych, urodzonych w rodzinach chrześcijańskich, wcale nie jest inny niż dzieci czy nawet sprawiedliwych dorosłych z rodzin innowierców, żydów, muzułmanów czy pogan. Tak wynika z nauczania Kościoła sprzed soboru watykańskiego II. Jakkolwiek od pół wieku postępuje stopniowe "zmiękczanie" opinii o losie dzieci nieochrzczonych i dziś nikt już nie śmie straszyć tzw. limbusem, dokąd miały trafiać po śmierci, jednak nie zmienił tego nawet św. Jan Paweł II, który pisał, że takowe dzieci możemy jedynie powierzać Bożemu Miłosierdziu z nadzieją ich zbawienia. Nadzieją ufną, graniczącą niemal z pewnością, ale jednak nadzieją. Nie mącił, że są to od razu święci. Za takie dzieci powinno się więc modlić, jak za innych naszych zmarłych. A jeśli faktycznie dostąpiły już zbawienia, modlitwa za ich dusze nie będzie czczą ofiarą, bo skierują nasze modlitwy na inne potrzebujące dusze czyśćcowe. Z Bogiem.
anonim2014.11.2 22:13
Kaspian - widze, że masz jakies urazy po kontaktach...ptfuuu...lekturze for internetowych. Dokształc się, bo do końca życia bedziesz sie ciskał i oskarżał nieznanych ci ludzi. O poczytaj dogmatyczny Sobór Flornecki, Summe Telogiczną i wspomniany dokument, bo z tego co widze to chyba usłyszałeś gdzie niegdzie, że niby coś się stało co będzie nie na ręke "tradsom" i czy przy użyciu mózgu czy nie to łykam. Sarcinus - "Status dzieci nieochrzczonych, urodzonych w rodzinach chrześcijańskich, wcale nie jest inny niż dzieci czy nawet sprawiedliwych dorosłych z rodzin innowierców, żydów, muzułmanów czy pogan." - a to tez tylko twoje chciejstwo, bo mowa jest o dzieciach, które nie używały rozumu.
anonim2014.11.2 22:22
Owszem, nie zmienił tego św. Jan Paweł II, zmienił to (a raczej: ustalił, bo do tej pory Magisterium nic nie mówiło w tej sprawie, jedni teologowie mówili to, drudzy tamto) natomiast Benedykt XVI. I albo przyjmujesz naukę Kościoła w tej sprawie, albo sam się stawiasz poza nim.
anonim2014.11.2 23:19
Kaspian - ehh, a ty dalej głowa w mur. Ten dokument ma takie samo znaczenie jak wcześniejsze rozważania teologów - to tylko jedna z opcji - żadne definitywne roztrzygnięcie. Oczywiście logika, Tradycja Kościoła i mistyka przemawiają za limbusem, a najbardziej dogmat Sobory Florenckiego, który jasno twierdzi, że ludzie bez Chrztu zzstępują do "piekieł". I tu się pojawia gra słowna, bo nie chodzi o potępienie, ale o brak pełnego Nieba. I tu się przejawia Miłosierdzie Boże i Sprawiedliwość, bo poza KK nie ma zbawienia (dogmat - przyjmij, bo się wykluczysz), ale przez to, że te dzieci nie miały możliwości wyboru nie idą na potępienie. Nie cierpią, ale nie oglądają Boga twarzą w twarz, bazuja na naturalnej szczęśliwości, a nie nadprzyrodzonej. To czy owo miejsce to "dół" Nieba czy "wierzch" piekła to poboczna sprawa i mało ważna.
anonim2014.11.3 20:21
@zdrapek. A co ma rozum do grzechu pierworodnego? Z Bogiem.