Dr Krzysztof Kawęcki: Zwycięskie krucjaty różańcowe - zdjęcie
30.09.14, 17:32Zwycięskie krucjaty różańcowe (fot. archiwum)

Dr Krzysztof Kawęcki: Zwycięskie krucjaty różańcowe

11

Najznamienitszym wydarzeniem, które ocaliło Europę przed islamizacją, była bitwa pod Lepanto.

W VII wieku muzułmanie zdobyli Jerozolimę. W następnym, opanowali Afrykę Północną i zajęli Hiszpanię. Na początku XIV stulecia turecki sułtan wezwał do „świętej wojny” (dżihadu) przeciw chrześcijanom. Wkrótce Turcy odnoszą wielkie zwycięstwo w bitwie pod Warną (1444). Kilka lat później (1454) chrześcijanie tracą Konstantynopol. W II połowie XVI wieku Turcy zdobyli Cypr i Kretę.

W 1571 roku armada turecka wpłynęła na podbój Europy. Sułtan Selim II zapowiedział wprowadzenie we wszystkich państwach islamu i przyjęcie tytułu – władcy Europy. Na szczycie Bazyliki św. Piotra w Rzymie zawisnąć miał zwycięski zielony sztandar z półksiężycem. W tych dramatycznych chwilach papież Pius V, wielki orędownik Różańca, dzięki ogromnemu wysiłkowi i zdolnościom dyplomatycznym doprowadził do utworzenia Świętej Ligi – sojuszu floty okrętów hiszpańskich, weneckich, papieskich, wspieranych przez flotyllę z Parmy, Genui i Sabaudi. Papież wezwał cały chrześcijański świat do modlitwy różańcowej w intencji zwycięstwa nad islamem. Do modlitwy przyłączyli się również wierni z Polski. W dniach poprzedzających bitwę oraz podczas jej trwania ulicami Wiecznego Miasta szły procesje organizowane przez Piusa V a we wszystkich kościołach, klasztorach a także na okrętach trwały modlitwy w intencji zwycięstwa.

 7 października 1571 roku u wybrzeży greckich, w pobliżu Lepanto, doszło do wielkiej bitwy. Na galerze flagowej Juana de Austria, syna cesarza Karola V, 24-letniego dowódcy wojsk chrześcijańskich, zwanej „Real di Spagna”, powiewała wielka, błękitna chorągiew z Jezusem Ukrzyżowanym – dar od papieża Piusa V. Flagowa galera dowódcy wojsk islamskich „Sułtan”, płynęła pod banderą z umieszczonymi na niej wersetami z Koranu. Wieczorem, 7 października, papież Pius V doznał łaski ujrzenia wizji zwycięstwa.

Bitwa trwała wiele godzin. O zwycięstwie wojsk Świętej Ligi przesądził nieoczekiwany sztorm, który rozproszył tureckie szyki i uniemożliwił im manewry taktyczne. Pod Lepanto zginęło 30 tysięcy mahometan, trzy i pół tysiąca wzięto do niewoli, zatopiono 150 tureckich okrętów, zdobyto setki dział i okrętów. Uwolniono 15 tysięcy chrześcijańskich jeńców. W bitwie poległo ponad 7 i pół tysiąca chrześcijan. Po bitwie Don Juan de Austria i inni dowódcy udali się do różnych sanktuariów maryjnych aby dziękować za zwycięstwo. W depeszy do senatu Wenecji pisali: „Non virtus, non arma, non duce, set Maria Rosari Victorem non fecie” (nie potęga, nie broń, nie dowódcy, lecz Maryja Różańcowa dała nam zwycięstwo).

Polskie rycerstwo w XVII wieku przypisywało modlitwom różańcowym i wstawiennictwu  Matki Bożej, pomyślne zakończenie bitwy z Turkami pod Chocimiem w 1621 roku. W beznadziejnej, wydawałoby się sytuacji, kiedy oczekiwano ponownego natarcia tureckiego, w Krakowie miejscowy biskup zarządził procesję różańcowa. Wzięli w niej udział wszyscy mieszkańcy tego miasta.  W krakowskich kościołach rozbrzmiewały dzwony. Kilka dni później, niespodziewanie,  podpisano korzystne dla  Polski traktaty pokojowe.

Także Jan III Sobieski zwycięstwo nad Turkami pod Wiedniem w 1683 roku przypisywał Opatrzności pisząc: „Veni, vidi, Deus vicit” (Przybyłem, zobaczyłem, Bóg zwyciężył). Przed bitwą cesarz Leopold I publicznie codziennie odmawiał różaniec. Piętnastodniową nowennę różańcową prowadzili w Rzymie karmelici z kościoła Matki Boskiej Zwycięskiej. Przed wyruszeniem na wyprawę Jan III Sobieski udał się do sanktuarium Matki Bożej w Częstochowie aby prosić o Jej opiekę. Zawsze miał przy sobie różaniec. Rankiem, w dniu bitwy król Polski służył jako ministrant do Mszy świętej.

Inne „wydarzenie różańcowe” miało miejsce w Azji. W marcu 1646 roku holenderska flota protestancka pojawiła się u wybrzeży Filipin. Hiszpanie i Filipińczycy dysponowali zaledwie dwoma statkami handlowymi. Wówczas jeden z ojców dominikanów wezwał do modlitwy różańcowej. Żołnierze złożyli śluby, że w razie przetrwania odbędą boso pielgrzymkę do sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w klasztorze dominikańskim w Manili. Pięć kolejnych holenderskich ataków (od marca do października) zakończyło się ich całkowitą klęską. Filipiny pozostały katolickie. Z tego kraju nadal wyruszali misjonarze by ewangelizować inne kraje Azji. Papież Pius XII nazwał Filipiny „Królestwem Różańca Świętego”.

Na początku XVIII  wieku wojska tureckie zagroziły Republice Weneckiej. 5 sierpnia 1716 roku w Paterwarden miała miejsce decydująca bitwa. Naprzeciw 200-tysięcznej armii tureckiej stanęła  64-tysięczna armia księcia Eugeniusza Sabaudzkiego. W czasie bitwy w wielu miejscach Bractwa Różańcowe organizowały liczne procesje błagalne. Armia turecka zaczęła doznawać samych klęsk i wkrótce  Bałkany zostały uwolnione od muzułmanów. W uznaniu szczególnej wdzięczności za  zwycięstwo papież Innocenty XII ustanowił święto Różańca Świętego, które miało być obchodzone w całym świecie chrześcijańskim.

„Cud nad Wisłą” w 1920 roku poprzedziła Krucjata Modlitewna. 30 tysięcy ludzi na Placu Zamkowym w Warszawie modliło się na różańcu w intencji ocalenia Ojczyzny przed bolszewicką nawałą. Francuski generał Weygand napisał, że nigdy nie widział ludzi tak modlących się jak w Warszawie. Episkopat Polski, zgromadzony na Jasnej Górze, ofiarował cały kraj Maryi Królowej.

Po II wojnie światowej Austria została podzielona, podobnie jak Niemcy na 4 części. Jedną z nich, ze stolicą – Wiedniem zajmowała Armia Czerwona. Sowieci nie zamierzali rezygnować z planów  podporządkowania sobie tego obszaru. Austrii groził podział na wolną Austrię zachodnią i komunistyczną Austrię wschodnią.

Z inspiracji franciszkanina, ojca Piotra Pawlicka, powstała Pokutna Krucjata Różańcowa , która miała na celu spełnienie próśb orędzia  z Fatimy. Zorganizowane zostały publiczne modlitwy, procesje w miastach (brali w nich udział wybitni politycy austriaccy) i wioskach. Wierni zobowiązali się do odmawiania różańca w swoich domach w intencji wyzwolenia kraju. O. Pawlicek nieustannie przez radio wzywał Austriaków do włączenia się do Krucjaty.

Jeszcze w grudniu 1945 roku sowiecki minister spraw zagranicznych Mołotow kategorycznie stwierdził, że nie ma możliwości zawarcia jakiejkolwiek umowy  z Austrią w sprawie wycofania  wojsk sowieckich. Możliwości negocjacyjne praktycznie się wyczerpały. Jednak w ramach Krucjaty modliło się już 10 procent Austriaków.

13 maja 1955 roku kanclerz Austrii Julius Raab udał się do Moskwy. W dzienniku zanotował: ”Dziś dzień Fatimy. Rosjanie jeszcze bardziej zatwardziali. Modlę się do Matki Bożej aby pomogła narodowi austriackiemu”.

Ostatecznie jednak 15 sierpnia 1955 roku Sowieci zdecydowali się na podpisanie traktatu.  Z Austrii wycofały się wszystkie wojska okupacyjne, w tym Armia Czerwona.  W Wiedniu zorganizowano wielkie uroczystości religijno-patriotyczne, podczas których na znak dziękczynienia w kościołach przez trzy doby w dzień i  noc biły dzwony.  12 września prowadząc osobiście  modlitwę, kanclerz Raab powiedział: „Jesteśmy wolni!, Dziękujemy Ci za to, Maryjo!”

W połowie lat 60. XX wieku nie powiodły się plany prezydenta Brazylii wprowadzenia komunizmu.  W reakcji na rozwój działań komunistycznych  powstały liczne bractwa maryjne. W całym kraju zorganizowane zostały tzw. „marsze różańcowe”, np. 600-tysięczny marsz z modlitwą różańcową i pieśniami religijnymi w Sao Paulo.  Ostatecznie w wyniku zaistniałej sytuacji, prezydent  i komuniści opuścili Brazylię.

W latach 80. ubiegłego stulecia na Filipinach, na apel kardynała J.Sina, prymasa kraju, 2 miliony ludzi z różańcami w rękach wyległo na ulice by zaprotestować przeciwko restrykcyjnej polityce prezydenta F. Marcosa. Po czterech dniach publicznych modłów, wydał on rozkaz rozpędzenia tłumów przy pomocy czołgów. Jednak gdy 2 miliony ludzi uklękło twarzą w kierunku nadjeżdżających wozów bojowych, podniosło w górę różańce i zaczęło się głośno modlić, wielu żołnierzy przyłączyło się do demonstrantów. Kolejne próby rozpędzenia demonstrantów gazem (wiatr nagle się odwrócił rażąc napastników) i przy pomocy moździerzy (wszystkie naboje okazały się niewypałami) w zadziwiający sposób  nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Rządy Marcosa upadły.

Prymas Węgier, kardynał Józef Mindszenty, w latach 50. więzień komunistyczny, uwolniony w czasie antysowieckiego powstania w Budapeszcie w 1956 roku pisał, że Węgry zostaną uratowane przez różaniec, jeśli jedna dziesiąta narodu- 2 mln osób będzie modliło się na różańcu. W 2006 roku prymas Węgier przypominał słowa kardynała Mindszentego, wzywając do narodowej modlitwy różańcowej. Po czterech latach do Krucjaty Różańcowej w intencji Ojczyzny przystąpiło 2 miliony Węgrów. Wkrótce socjaliści (postkomuniści) przegrali wybory parlamentarne.

Przed śmiercią Kardynał August Hlond (1881-1948), prymas Polski wypowiedział następujące słowa: „Zwycięstwo jeśli przyjdzie – będzie to zwycięstwo Najświętszej Maryi Panny (…) Polska nie zwycięży bronią, ale modlitwą, pokutą, wielką miłością bliźniego i różańcem. Trzeba ufać i modlić się. Jedyna broń, której Polska używając odniesie zwycięstwo- jest różaniec”.

dr Krzysztof Kawęcki
historyk, wiceprezes Prawicy Rzeczypospolitej

Komentarze (11):

anonim2014.09.30 18:30
@MatkaGorow " bo mam litość nad nim" Zaprawdę niedaleko jesteś Królestwa Niebieskiego
anonim2014.09.30 19:13
@MatkaGorow Tchnieniem Łagodności jam ci jest...
anonim2014.09.30 19:15
@MatkaGorow Właśnie! Otóż to! Poruszyłeś, Przyjacielu, doprawdy znaczącą kwestię... Ogromnym nieszczęściem, naprawdę, dla katolika, dla wspólnoty Kościoła, dla świata, jest formuła modlitwy różańcowej oparta li tylko w założeniu na "odklepywanie wierszyka"... Bardzo ważne przesłanie! Modlitwa w tej formule, w istocie, jest nic nie warta...
anonim2014.09.30 20:53
@MatkaGorow To proste. Modlitwa różańcem to rozważanie dwudziestu Świętych Tajemnic. Klepanie i liczenie jest bez sensu...To tak jak w Potopie. Kmicic w Prusach elektorskich odmawiał różaniec a gdy jęki konających pomyliły mu rachunki, to żeby nie obrazić Boga zaczynał od nowa... Jest tu sens?
anonim2014.09.30 21:25
Nie podoba się modlitwa różańcowa? To się nie módlcie. Cóż wam przeszkadza że inni to robią? A poza tym różaniec to rozważanie historii zbawienia, a nie klepanie modlitewek. Łatwo potępiać czego się nie rozumie
anonim2014.09.30 21:28
MatkaGorow Rzeczywiście czegoś nie wiesz różaniec to 4 części każda po 5 tajemnic. A od kiedy to spytaj ciotkę Wikipedię
anonim2014.09.30 22:14
AirWolf, Sylabariusz- Może zamiast płakać nad nieszczęściem dla katolika, Kościoła i świata całego zaczęlibyście się modlić? Ocenianie wartości cudzej i swojej modlitwy zostawcie Bogu. Wartość modlitwy wypływa z serca modlącego się a nie z techniki.
anonim2014.09.30 22:41
@pastore A mógłby Pan skonkretyzować?? Wyraziłem się niejasno, czy też niewłaściwie?? Czy wg. Szanownego piękno modlitwy różańcowej, jej przepotężna wartość, w istocie objawia się w beznamiętnym, dewocyjnym "mamrotaniu", "odklepywaniu" utartych formułek, wierszyków, których sens dawno został w nas samych zatarty i zatracony?? Czyż to piękno nie przejawia się w rozumnym rozważeniu poszczególnych tajemnic naszej wiary?? W chwili medytacji, refleksji nad konkretnym wydarzeniem z całości historii zbawienia?? Czyż wedle Szanownego nie są tak wartościowe i piękne wszelkie rozważania czytane przed każdą kolejną dziesiątką modlitwy?? A może Kolega odrzuca także, jakże piękny skądinąd, stary zwyczaj dodawania w Pozdrowieniu Anielskim, po słowie "Jezus" różnorakich dopowiedzeń, np. "...Jezus, który przyjął chrzest w Jordanie" etc. ???? Ad.2 A Różaniec św. staram się rozważać jak najczęściej...
anonim2014.09.30 22:46
@AirWolf Ooooo taaak! Częsty proceder... Nie tak ważne jest co mówię, ważne żeby "równo" wszystko wyszło, by synchronizacja się dopełniała... :DD O tym pisałem... Głębia, Przyjaciele! To, co słyszę także od wielu porządnych ateistów. "Wierz! To naprawdę nie jest nic złego! Ale rób to naprawdę, z zaangażowaniem, z sercem!". Podobny przekaz kiedyś usłyszałem od znajomego ateisty... To bardzo ważne przesłanie... Wedle niego wielu "wierzących", na których on spogląda tak naprawdę wcale nie wierzą. Potrzeba się chyba czasem zastanowić, czy aby św. Jan rzeczywiście nie miał racji przekazując w Apokalipsie, iż w Niebie ma być rzekomo zapewnionych (tylko) 144 tys. miejsc, iż tylu tam się w istocie dostanie...
anonim2014.09.30 22:49
@MatkaGorow Jan Paweł II dodał do modlitwy różańcowej Tajemnice Światła: 1. Chrzest Jezusa w Jordanie. 2. Objawienie się Jezusa na weselu w Kanie. 3. Głoszenie Królestwa Bożego i wzywanie do nawrócenia. 4. Przemienienie na Górze Tabor. 5. Ustanowienie Eucharystii. ;)
anonim2014.09.30 22:56
@MatkaGorow Co ja na to?? Świadomie, czy też nie, zawarłeś istotną prawdę. Jeśli konkretna osoba postrzega modlitwę różańcową w istocie jako bezrefleksyjne "odklepywanie wierszyka", to lepiej, aby dała sobie z tym spokój. Poważnie! Różaniec to modlitwa rozważenia, medytacji, refleksji, nad tym, co dla katolika winno być wartością najistotniejszą, nad historią zbawienia. Stąd zasugerowałem jednocześnie, że Różaniec wcale nie musi, a wręcz nie powinien być jedną z form "smęcenia" i "przynudzania" Panu Bogu nad uchem. Wskazałem, iż powinno to być nabożne rozważanie, medytacja. Możemy w ten sposób uprosić wiele łask dla świata, dla siebie, jak też i pogłębić wzrost duchowy. Potrzeba działania rozumnego, zaangażowania. Nie bierności, nie "odklepywania" formuł...