09.12.18, 20:30fot: Youtube/Telewizja Republika

Dorota Kania dla Frondy: Środowiska totalnej opozycji są wściekłe!

Tomasz Wandas, Fronda.pl: Wielu komentatorów ocenia, że mamy do czynienia z końcem Nowoczesnej, pytanie jakie się pojawia to co dalej? Czy po poza tym, że Platformie przybyło ośmiu posłów zyskuje ona w sensie politycznym na tym wydarzeniu? Czy nie zraża tym, innych ugrupowań opozycyjnych, które teraz będą mogły bać się że zostana wchłonięte tak jak została wchłonięta Nowoczesna?

Dorota Kania, redaktor naczelny Telewizji Republika: Od dłuższego czasu Nowoczesną trapi korozja. Wszystko zaczęło się od słynnego wyjazdu Ryszarda Petru na Maderę, wkrótce po tym wydarzeniu dowiedzieliśmy się o nieprawidłowościach finansowych partii za które odpowiedzialny jest mąż pani Gasiuk-Pichowicz. Pierwszym poważnym sygnałem zapowiadającym rozpad partii był rozpad struktur Nowoczesnej, kiedy jej działacze rozpoczęli przechodzić „w terenie” do PO. To właśnie wtedy dochodziły głosy od działaczy „w terenie” (których Nowoczesna rzeczywiście nie miała zbyt dużo), że jest bardzo źle. Natomiast finał rozegrał się podczas ostatnich wyborów samorządowych i dziś wielu komentatorów twierdzi, że Nowoczesna w zasadzie nie istnieje.

Ryszard Petru twierdzi, że jego nowe ugrupowanie, które założył z Joanną Scheuring-Wielgus w przyszłych wyborach parlamentarnych uzyska dwucyfrowy wynik. Co Pani na to?

Moim zdaniem, to mrzonki dlatego, że przy tych dokonaniach, które pokazała Nowoczesna (poza antyklerykalizmem) nie ma żadnego programu. Nowoczensa Katarzyny Lubnauer nie ma żadnych szans by ponownie wejść do Sejmu. Nowe ugrupowanie Ryszarda Petru – jak pokazuje los Janusza Palikota – na samym antyklerykalizmie też daleko nie zajedzie. Stąd w najbliższym czasie będziemy obserwować postępujący rozkład Nowoczesnej, partii Teraz. Z pewnością opinia publiczna dowie się o różnego rodzaju konfliktach o których wcześniej nikt nie miał zielonego pojęcia (świadczy o tym choćby ujawnienie rozmów na forach pomiędzy działaczami Nowoczesnej).

W kontekście przejścia siedmiu posłów z Nowoczesnej do Platformy pojawia się pytanie czy nie doszło tu do korpucji politycznej? Mówi się, że posłowie, którzy odeszli z Nowoczesnej, dostaną od Schetyny w ramach podziękowania dobre miejsca na listach w wyborach do Europarlamentu, czy społeczeństwo będzie chciało głosować na ludzi, którzy tak łatwo przechodzą z jednej partii do drugiej? I robią to w takich okolicznościach? W atmosferze skłócenia?

Środowiska sprzyjające totalnej opozycji, a więc Nowoczesnej i Platformie są wściekłe na to co się stało. Postać Grzegorza Schetyny, również dla mediów sprzyjających totalnej opozycji mówiąc delikatnie jest mało atrakcyjna, zdecydowanie wolałyby one na jego miejscu Donalda Tuska bądź kogokolwiek innego niż Schetyna.

Co natomiast z korupcją polityczną?

Kuchnia polityczna jest nieciekawa, różnego rodzaju transfery, przejścia, transfery nie są chętnie pokazywane, gdyż zawsze wiąże się to z jakimiś apanażami. Ogłoszenie, że politycy, którzy przeszli z Nowoczesnej do PO, pokazuje w gruncie rzeczy jaki był powód tego transferu. Myślę jednak, że nie tylko o to tutaj chodziło – ci politycy doskonale zdawali sobie sprawę, że Nowoczesna nie ma przyszłości. Kiedy okazało się, że okręt tonie części posłów postanowiła „uciec do przodu” by mieć „z głowy” (przynajmniej tak im się wydaje) problem związany z finansami Nowoczesnej i zasiliła Platformę,

Jak bardzo (czy w ogóle) wzmocniła się teraz pozycja Grzegorza Schetyny? Czy będzie mógł czuć się teraz pewniej? Pytam w kontekście powrotu Tuska do polskiej polityki w przyszłym roku?

Nie zaryzykowałabym żadnych prognoz odnoście tego, co może wydarzyć się w przyszłym roku. Czy Tusk powróci teraz, czy przed wyborami tego nie wiemy. Natomiast, pewne jest, że gdy Tusk wróci, to najpierw zacznie się walka frakcyjna w obozie totalnej opozycji. Pamiętać należy, że Grzegorz Schetyna bardzo mocno wzmocnił teraz swoją pozycję w Platformie. Schetyna jest opisywany choćby przez TVN jako osoba brutalna, a czy Tusk zdoła po swoim powrocie zjednoczyć podzieloną Platformę (o czym się nie mówi) jest pod znakiem zapytania. Ponadto posłowie, którzy przeszli z Nowoczesnej do PO, jak i politycy Platformy poza narracją antypisowską nie mają nic ciekawego do zaoferowania. Kiedy zobaczymy jakikolwiek program Platformy poza byciem antypisem, wtedy będziemy mogli rozmawiać czy rzeczywiście ta formacja ma jakiekolwiek szanse, do tego by walczyć o przejęcie władzy w przyszłych wyborach parlamentarnych.

Dziękuję za rozmowę.