Czy katolikowi wolno wierzyć w sny? - zdjęcie
09.02.21, 18:11Fot. screenshot - YouTube (Salve TV)

Czy katolikowi wolno wierzyć w sny?

19

Jacek Salij OP odpowiada:

Podam Pani przykład konkretnego snu. Komuś przyśnił się nie żyjący już ojciec i nakazał mu porzucić złe życie, pójść do spowiedzi i zacząć wreszcie żyć po chrześcijańsku. Człowiek ten bardzo przejął się tym przesłaniem i rzeczywiście sen ten stał się momentem przełomowym w jego życiu.

Czy sen ten był nadprzyrodzoną ingerencją w życie tego człowieka? Osobiście sądzę, że nawet jeżeli sen ten spowodowały mechanizmy czysto naturalne (np. człowiek ten nosił w swojej podświadomości głęboki wyrzut sumienia, iż żyje nie tak, jak został wychowany), to i tak ujawniła się przez ten sen tajemnica świętych obcowania. Na pewno przez sen ten dotknęła tego człowieka miłość jego ojca — nawet jeśli się to stało drogą czysto naturalną. A dla miłości jest to rzecz zwyczajna, że swój owoc przynosi nieraz dopiero po wielu latach.

Zarazem, jak sądzę, byłoby zwyczajną przemądrzałością z góry wykluczać nadprzyrodzony charakter tego snu. Bo kto wie, może rzeczywiście to sam Bóg zezwolił owemu ojcu nawet po śmierci przyjść do swego dziecka i wyświadczyć mu tak wielkie dobro.

Przesłanie powyższego snu było ewidentnie zgodne z prawdą wiary, a zarazem nie było w nim żadnej nadinterpretacji tej prawdy. Ale opowiem Pani inny sen, też w niczym niesprzeczny z prawdą wiary, ale zawierający niedobrą nadwyżkę wskazówek, jak należy postąpić. Sen ten zdarzył się przyszłemu świętemu Albertowi Wielkiemu, w momencie, kiedy podejmował decyzję wstąpienia do zakonu.

Alberta bardzo fascynowało życie zakonne i bardzo pragnął je podjąć. Powstrzymywał go jednak lęk, czy wytrwa na tej drodze. Otóż przyśniło mu się wtedy, że został zakonnikiem i że bardzo cieszył się z tej drogi, w końcu jednak okazało się, że była to droga dla niego za trudna i musiał z zakonu wystąpić. Przebudził się z poczuciem ulgi, że to był tylko sen, ale zarazem z przekonaniem, że to sam Pan Bóg odradza mu w ten sposób wstąpienie do zakonu.

Jednak naprawdę Pan Bóg wkroczył w tę sytuację dopiero wieczorem tego samego dnia. Mianowicie poszedł Albert do kościoła na nabożeństwo i na kazaniu słyszy ni mniej, ni więcej, tylko takie słowa: „Bo bywa i tak, że ktoś bardzo chciałby zostać zakonnikiem, ale dręczy go niepokój, czy zdoła wytrwać na tej drodze. A jeśli takiemu jeszcze się przyśni, że wstąpił do zakonu, ale potem musiał z niego wystąpić, weźmie to fałszywie za głos Boży i zmarnuje swoje powołanie”. Nie muszę dodawać, że kazanie to przełamało wszelkie opory Alberta. Już bez żadnych wahań wstąpił do zakonu i nie tylko był dobrym zakonnikiem, ale został wielkim świętym.

Morał, jaki płynie z tej opowieści, jest jasny: nie wolno snom oddawać tych naszych decyzji, które powinny być starannie badane przez nasz rozum i zdrowy rozsądek, a podejmowane przez naszą wolną wolę. Nawet jeśli decyzje podpowiadane przez sen nie kłócą się z prawdą wiary ani z Bożymi przykazaniami.

Natomiast co do snów, których treść jest niezgodna z nauką Bożą, należy je z miejsca i bez zastanawiania się odrzucić, nawet jeśli stoją za nimi jakieś znaki wiarogodności.

 
Jeśli powstanie u ciebie prorok lub wyjaśniacz snów — czytamy w Księdze Powtórzonego Prawa — i zapowie znak lub cud, i spełni się znak albo cud, jak ci zapowiedział, a potem ci powie: „Chodźmy do bogów obcych — których nie znałeś — i służmy im”, nie usłuchasz słów tego proroka, albo wyjaśniacza snów. Gdyż Pan, Bóg twój, doświadcza cię, chcąc poznać, czy miłujesz Pana, Boga swego, z całego swego serca i z całej duszy (Pwt 13,2-4).
 

„Nie zwracajcie uwagi na wasze sny, jakie śnicie” (Jr 29,8). To zdanie z Księgi Jeremiasza ma w Biblii wiele sformułowań pokrewnych.

 
Słyszałem — czytamy parę stron wcześniej — to, co mówią prorocy, którzy prorokują fałszywie w moim imieniu: „Miałem sen, miałem sen!” Dokądże będzie tak w sercu proroków, przepowiadających kłamliwie i przepowiadających złudy swego własnego serca? Zmierzają ku temu, by przez sny swoje, które jeden drugiemu opowiada, poszło w niepamięć moje Imię u mojego ludu. (...) Oto się zwrócę przeciw tym, którzy prorokują sny kłamliwe — wyrocznia Pana — opowiadają je i zwodzą mój lud kłamstwami i chełpliwością (Jr 23,25-27.32).
 

Przypomnijmy jeszcze bardzo jednoznaczną wypowiedź Księgi Syracha:

 
Mąż głupi miewa czcze i zwodnicze nadzieje,
a marzenia senne uskrzydlają bezrozumnych.
Podobny do chwytającego cień i goniącego wiatr
jest ten, kto się opiera na marzeniach sennych. (...)
Poza wypadkiem, gdy Najwyższy przysyła je jako swoje nawiedzenie, 
nie przykładaj do nich serca! 
Marzenia senne bardzo wielu w błąd wprowadziły, 
którzy zawierzywszy im upadli (Syr 34,1n.6n).

 

Zauważmy, że w tekście powyższym znajduje się również werset: „poza wypadkiem, gdy Najwyższy przysyła je jako swoje nawiedzenie”. Osobiście nie mam wątpliwości, że to z łaski Bożej otrzymał we śnie od swojego zmarłego ojca wezwanie do nawrócenia ów człowiek, o którym wspomniałem na początku. Było to z łaski Bożej, nawet gdyby ów sen spowodowały mechanizmy czysto naturalne.

A jeśli przesłanie snu nie harmonizuje tak ewidentnie z wiarą, czy wolno nam takim snem się nie przejmować? Czy wolno z góry wykluczać, że nie pochodzi ono od Najwyższego?

Prorok Daniel, wezwany do wyjaśnienia snu, poprosił o czas na modlitwę i zabiegał o to, żeby również inni modlili się o światło dla niego (Dn 2,16- -23). Również Józef Egipski bardzo jasno wiedział o tym, że skoro niektóre sny pochodzą od Boga, to również „wytłumaczenia należą do Boga” (Rdz 40,8; por. 41,16). Inaczej mówiąc, nawet jeśli jakieś sny pochodzą od Boga, to ich przesłanie należy — w wierze i modlitwie i w jedności z Kościołem — sprawdzać na jawie.

Jako przykład właściwej postawy wobec snu z przesłaniem — w tym przypadku z przesłaniem religijnym — przytoczę opis snu, jaki na dziewięć lat przed nawróceniem swojego syna, Augustyna, miała święta Monika:

 
Śniło się jej mianowicie, że stoi na drewnianej belce do mierzenia, a oto kroczy ku niej młodzieniec jaśniejący i uśmiecha się do niej radośnie, chociaż ona była przygnębiona i smutna. Zapytał ją, dlaczego tak się smuci i każdego dnia tyle łez wylewa. Gdy odpowiedziała, że nad zgubą moją płacze, kazał jej, żeby była spokojna i żeby przypatrzyła się uważnie: niech zobaczy, że gdzie jest ona, tam i ja jestem. Gdy spojrzała, zobaczyła, że stoję przy niej na tej samej belce. (...) Gdy mi opowiedziała widzenie, a ja próbowałem interpretować je tak, jakoby nie powinna wątpić, że to ona kiedyś stanie się tym, czym ja byłem — odparła natychmiast, bez żadnego wahania: „Nie! On nie powiedział mi: Gdzie on, tam i ty; lecz przeciwnie: Gdzie ty, tam i on”. 1
 

Gdyby wskutek tego snu Monika przestała się modlić o nawrócenie swojego syna, znaczyłoby to, że ulega sennym mrzonkom. Jednak ona nie tylko nadal usilnie się modliła za swego syna, ale modliła się jeszcze mocniej. Sen ten wzmocnił w niej nadzieję, że przecież w końcu Pan Jezus odnajdzie jej Augustyna. Modliła się wytrwale i cierpliwie jeszcze przez następnych dziewięć lat, jakie upłynęły od tego snu. I doczekała się nawrócenia syna. Sen okazał się ważną pomocą w jej trudnej walce o duszę syna. Dlatego wolno domyślać się, że naprawdę pochodził od Boga.

Jacek Salij OP


Tekst pochodzi z miesięcznika "W Drodze" nr. 11/1998

Komentarze (19):

Mordka2021.02.10 20:29
Czy katolik może robić kupę w pozycji stojącej ?
Gumiś2021.02.10 20:28
Czy katolik może jeść Brukseli?
Maciej2021.02.10 15:21
"Nieżyjący" - tak to się pisze.
XD2021.02.10 15:07
Katolikowi nic nie można poza modleniem się i podtrzymywaniem życia żeby się modlić. A obowiązkiem każdego katolika jest naprodukować jak najwięcej nowych katolików.
genus2021.02.10 10:59
Nie jestem przesadnie wierzący i pasterza ziemskiej drogi nie potrzebuję, Faktem jest to ze mam w sobie dobrego anioła co ostrzega mnie przed niebezpieczeństwami, Wyrażny słyszalny głos sumienia, Ubolewam że posiadanej zdolności nie rozwijałem
Czyt2021.02.10 17:19
Ubolewam wraz zTobą.
Jan2021.02.10 8:44
Wiara w brak Boga musi być silniejsza niż wiara w Jego istnienie. Dlaczego? Popatrzmy na otaczający świat, cały kosmos, naszą wiedzę i niewiedzą która jest większa niż wiedza. W to że z natury człowiek dąży do dobra mimo że wyrządza zło. To musi znaczyć że Dobrem kieruje ktoś silniejszy od zła, bo już dawno bylibyśmy unicestwieni. I teraz jakie jest prawdopodobieństwo przypadkowości tych wszystkich dzieł na przestrzeni milionów lat nawet. Czy to że ziemia i planety krażą po orbicie tak harmonijnie a słońce jest dokładnie w tej odległości której powinno od ziemi. To że mamy technologie, to ze człowiek jest tak dobrze zaplanowaną istotą, ma DNA, inteligencję. Czy przypadek jest w stanie tyle rzeczy tak ściśle dobrze zaplanować i wykonać tak perfekcyjnie? Dlaczego przez tyle lat nic równie precyzyjnego nie stworzyło się samo z siebie?
Polak2021.02.10 9:18
I codziennie dowiadujemy się więcej. Z natury człowiek nie dąży do dobra, tylko do współpracy, jak wszystkie zwierzęta społeczne. To nie "Słońce jest w dokładnie tej odległości od Ziemi", tylko życie na Ziemi wyewoluowało dostosowując się do miejscowych warunków. I gdzie w tym miejsce dla jakichkolwiek bogów?
A kto2021.02.10 10:08
stworzył Boga? Nadbóg? A kto stworzył Nadboga?
Pytanie2021.02.10 7:35
Pytanie powinno być głębsze. Czy katolikowi wolno spać?
Jarek2021.02.10 7:24
Wg urzędników KK, maluczkim wolno tylko to, co oni im pozwolą robić. Czasy chłopów reymontowskich si skończyły. Pouczacie maluczkich, a sami co robicie? Te wasze pouczenia nie mają mocy - dlaczego? Podziękujcie waszym kolegom księżom, zakonnikom, którzy postępują tak jakby Boga i przykazań nie było.
Ryszard2021.02.10 7:08
Kolejny tetryk który pouczać raczy,w co mamy,a w co NIE WOLNO nam wierzyć..No i te straszliwe konsekwencje..Strach czytać przed snem..
Autokracja Anarchia2021.02.10 6:28
WOLNOŚĆ SŁOWA UMIERA W CISZY. DZIŚ BARDZO GŁOŚNO APELUJEMY DO POLITYKÓW O ODEJŚCIE OD POMYSŁU NOWEGO PODATKU OD MEDIÓW -MEDIA BEZ WYBORU Tu powinien być Twój ulubiony serwis internetowy. Dzisiaj jednak nie przeczytasz tu żadnych treści. Przekonaj się, jak będzie wyglądać świat bez niezależnych mediów. Ruszyła akcja Media bez wyboru. Przeczytaj nasz list otwarty do władz Rzeczpospolitej Polski. Dla nas najważniejsze jest, abyś TY miał wybór. Dziękujemy użytkownikom i partnerom handlowym za zrozumienie i wsparcie. Szanowny użytkowniku! Podejmujemy dziś krok, którego nikt z nas podejmować nie chce, bo idzie wbrew wszystkim wartościom, jakie jako dziennikarze wyznajemy. Na 24 godziny znikają wszystkie serwisy Ringier Axel Springer Polska. Bierzemy udział w tym proteście razem z dziennikarzami wielu innych tytułów i serwisów należących do polskich i zagranicznych właścicieli, bo wierzymy, że nie mamy innego wyboru. Propozycja nowego podatku od mediów jest kolejnym już w ostatnich latach ciosem zadanym mediom w Polsce. Nowy podatek uderzy w nasze redakcje, już bardzo mocne doświadczone epidemią niszczącą naszą gospodarkę. Z powodu trwającego już prawie rok lockdown’u cierpią nasi reklamodawcy i nasi czytelnicy. Spadają nakłady gazet, maleją wydatki na reklamę. Teraz państwo chce zrzucić na nas dodatkowe, wielomilionowe obciążenia. Nasi wydawcy w liście do polskich władz słusznie ostrzegają, że nowy podatek uderzy w polskiego widza, słuchacza, czytelnika i internautę oraz ograniczy możliwość finansowania treści jakościowych, a także lokalnych, jednocześnie zwiększając i tak już potężny wpływ władzy na rynek medialny w Polsce. Dziś wszyscy przekonamy się, jak wygląda Polska bez wolnych mediów. Wierzymy jednak, że tak drastyczna akcja jest konieczna, bo bez wolnych mediów nie ma wolnego wyboru, a bez wolnego wyboru nie ma wolności. Nie liczymy już na to, że władza pomoże tym mediom, zwłaszcza mniejszym, które z powodu epidemii znalazły się na skraju upadłości. Liczymy jednak na to, że władza zrozumie, jak ważne są dziś słowa Thomasa Jeffersona, jednego z ojców założycieli naszego najbliższego sojusznika, który już 234 lata temu wiedział, jak ważne dla demokracji są wolne media: “Gdybym to ja miał podjąć decyzję, czy powinniśmy mieć rząd bez gazet, czy gazety bez rządu, nie wahałbym się ani chwili i wybrałbym to drugie”.
Polak2021.02.10 5:41
Skoro wierzy nawet w Biblię, to czemu miałby nie wierzyć w sny?
czekista2021.02.10 1:51
Katolikowi mozna wierzyc we wszystko. Nawet w Boga Pana.
Ula2021.02.9 20:29
Nie nie wolno,stulecie pyski i idźcie spać 0archate bachory
Anonim2021.02.9 18:29
wizjonerom - tak
Onan Filozof2021.02.9 18:28
A to moje marzenie senne; Widzieć wasze piękne żony które ktoś używał przed wami na kolanach i chwilę przed włączeniem piły łańcuchowej słyszeć od nich i od bezradnych was Ty tchórzu! Ty tchórzu!.
Felek2021.02.9 18:18
tylko jeśli przyśni ci się Jezus albo Matka Boska. Wtedy też i inni muszą uwierzyć w twoje marzenia.