07.12.17, 12:34zdj. screen Polsat News

Co z immunitetem Gasiuk-Pihowicz? Jest decyzja

Po posiedzeniu Konwentu Seniorów wicemarszałek Sejmu, Joachim Brudziński poinformował, że Sejm nie zajmie się wnioskiem o uchylenie immunitetu posłance Nowoczesnej, Kamili Gasiuk-Pihowicz.

O zdjęcie tego punktu z porządku obrad wnioskował wcześniej polityk tego ugrupowania, Jerzy Meysztowicz. Wnioskiem o uchylenie immunitetu Gasiuk-Pihowicz Sejm miał zajmować się w czwartkowy wieczór. Komisja regulaminowa i spraw poselskich pod koniec listopada rekomendowała Sejmowi uchylenie posłance immunitetu i tym samym- udzielenie zgody na pociągnięcie jej do odpowiedzialności cywilnej.

Wnioskował o to były minister skarbu, Dawid Jackiewicz. Polityk wytoczył Kamili Gasiuk-Pihowicz proces o ochronę dóbr osobistych. Pozew w tej sprawie został złożony we wrocławskim Sądzie Okręgowym. Były minister domaga się od posłanki Nowoczesnej zadośćuczynienia w kwocie 100 tysięcy złotych. 

Chodzi o wypowiedź poseł Kamili Gasiuk-Pihowicz z lipcowej debaty Sejmu nad ustawami sądowymi. 

"Dawid Jackiewicz - były minister skarbu w obecnym rządzie Beaty Szydło - w czasie poprzednich rządów PiS w 2006 r. brał udział w awanturze, która doprowadziła do śmierci bezdomnego człowieka. Polityk PiS wdał się z nim w szarpaninę, popchnął go, głowa tego bezdomnego człowieka roztrzaskała się o beton. A potem co zrobiła prokuratura Ziobry? Umorzyła sprawę partyjnego kolegi, mimo że po awanturze z nim zginął człowiek"- powiedziała Gasiuk-Pihowicz. 

Posłanka Nowoczesnej odniosła się w ten sposób do wydarzeń z grudnia 2006 r. Żonę posła, która tego dnia wraz z synem jechała autobusem, zaczepił pijany i agresywny mężczyzna, który wykrzykiwał, że chłopiec jest jego dzieckiem i próbował wyszarpnąć go matce. Żona polityka PiS wysiadła wówczas z autobusu i zadzwoniła po męża, jednak pijany 50-latek wysiadł za nimi. W pewnym momencie wyrwał matce chłopca i próbował oddalić się z nim. Poseł Dawid Jackiewicz dotarł na miejsce, popchnął napastnika, który następnie upadł i uderzył się w głowę. 50-latek trafił do szpitala, gdzie zmarł po kilku dniach. Po roku prokuratura umorzyła postępowanie w tej sprawie.

yenn/PAP, Fronda.pl