Co o. Gabriele Amorth zobaczył w uśmiechu świętej mistyczki? - zdjęcie
24.02.21, 09:00

Co o. Gabriele Amorth zobaczył w uśmiechu świętej mistyczki?

19

Bł. Aleksandrina Maria da Costa jest jedną z największych, a zarazem najbardziej zapomnianych mistyczek XX wieku. Kiedy o. Amorth, słynny watykański egzorcysta, odkrył jej niezwykłą historię i charyzmat uśmiechu, szczerze zapragnął poznania tajemnicy błogosławionej. Owocem tego pragnienia była jedyna w jego karierze biografia. Przeczytaj wstęp o. Amortha do jego książki o bł. Aleksandrinie “Ukryta w uśmiechu. Bł. Aleksandrina Maria da Costa”.

Pierwsze wrażenie

W przeszłości napisałem kilka drobnych artykułów o Aleksandrinie Marii da Coście. Byłem dyrektorem miesięcznika „Madre di Dio” i interesowała mnie pierwszoplanowa rola, jaką Aleksandrina odegrała w doprowadzeniu do pierwszego aktu poświęcenia świata Niepokalanemu Sercu Maryi, którego w 1942 roku dokonał Pius XII.

Następnie kilkakrotnie byłem w Balasar. Tam, razem z grupą Armata Azzurra, która organizowała pielgrzymki, modliłem się na grobie Aleksandriny i odwiedziłem jej dom. Pierwsze zdjęcie, na którym ją zobaczyłem, nie wywarło na mnie wielkiego wrażenia: uznałem je za niewiele znaczące. Mało wówczas wiedziałem o jej życiu: wiedziałem tylko, że żyła przykuta do łóżka, przez długi czas żywiła się wyłącznie Eucharystią oraz że zachwyciła Giorgia La Pirę do tego stopnia, że z entuzjazmem wspomniał o niej w swojej książce Lettere alle claustrali i zaczął zbierać podpisy, aby promować jej proces beatyfikacyjny. Z kolei jezuita o. Domenico Mondrone, przekonany o świętości Aleksandriny, napisał jej krótką notę biograficzną w popularnej serii I santi ci sono ancora. Pisał o niej również poseł Oscar Luigi Scalfaro.

WIĘCEJ O BŁ. ALEKSANDRINIE PRZECZYTASZ TUTAJ

Tajemnica uśmiechu

Poruszył mnie jednak uśmiech tej młodej, chorej dziewczyny: uśmiech otwarty i naturalny, który powtarzał się na wszystkich jej fotografiach. Wydawało mi się, że uśmiech ten kryje w sobie jakąś tajemnicę: tajemnicę jej życia. Zapragnąłem dowiedzieć się, co zawiera się w tym uśmiechu.

Kiedy zaczęto nalegać, abym napisał krótką biografię Aleksandriny, otrzymałem do przestudiowania obszerną i szczegółową pracę pod tytułem Figlia del dolore, madre di amore, opracowaną przez państwa Signorile z Mediolanu, wyjątkowo zasłużonych dla przekładu i propagowania pism Aleksandriny. Natychmiast pomyślałem o tamtym uśmiechu. Przejrzałem tom i na stronach 543–544 trafiłem na następujące słowa: „Ofiaruj mi twój ból ukryty w uśmiechu. Pozostań na swoim krzyżu z miłością i z radością; ukryj męczeństwo twojej duszy w uśmiechu, najlepiej jak tylko możesz. Twoim uśmiechem czynisz dobro, najwyższe dobro”.

Wtedy zrozumiałem, że wrażenie, jakie odniosłem za pierwszym razem, nie było tylko wynikiem powierzchownego spojrzenia, lecz zawierało w sobie coś dużo większego, niż mogłem sobie wyobrazić. Postanowiłem odkryć, co kryło się za tym uśmiechem. Tym, którzy zechcą przeczytać te stronice, opowiem, co odkryłem.

Heroizm wielkich świętych

To jednak nie wszystko. Wierzę, że czytelnikom nie wystarczy ta pobieżna biografia. Postać Aleksandriny staje się coraz potężniejsza, w miarę jak jest poznawana. Napisano o niej już wiele książek, a jej świętość została oficjalnie uznana przez Kościół, kiedy w niedzielę 25 kwietnia 2004 roku, na placu św. Piotra w Rzymie Aleksandrina została przez Jana Pawła II ogłoszona błogosławioną.

Bohaterka czystości, naśladowczyni męki Chrystusa, nieustająca adoratorka Eucharystii ukazała się wszystkim jako wielka święta. Jej skromny pokoik, ubogie życie i lata spędzone w zimnym łóżku odsłaniają przed nami heroiczność, jaką tylko wielcy święci potrafią osiągnąć.

ZOBACZ WIĘCEJ W NAJNOWSZEJ KSIĄŻCE “UKRYTA W UŚMIECHU. BŁ. ALEKSANDRINA MARIA DA COSTA” O. GABRIELE AMORTHA, WYDAWNICTWO ESPRIT

Modlę się, aby Aleksandrina przyjęła nas jako swoje duchowe dzieci oraz by wyjednała dla nas łaskę miłości do Chrystusa, Dziewicy Maryi i Kościoła.

Tekst został opracowany na podstawie książki “Ukryta w uśmiechu. Bł. Aleksandrina Maria da Costa”, wydawnictwo Esprit

Komentarze (19):

Kiki2021.02.28 20:58
Rany na ustach.
Monika2021.02.27 20:47
Cześć , jesteś wolnym mężczyzną, czujesz się samotny, chciałbyś to zmienić ? Nie czekaj odezwij się. Samotna, wolna, bez nałogów i niezależna. Nie dawno wróciłam z Anglii do kraju. Poznam Pana do wspólnych spotkań, wspólnych spacerów, wspólnie spędzania czasu, a jak zaiskrzy to może i więcej :) Naturalnie przed spotkaniem chciałabym się lepiej poznać, wymienić się numerami telefonów i zdjęciami jeżeli jesteś zainteresowany kontakt i moje zdjęcia znajdziesz na moim profilu randkowym. http://panieonline.pl/monia89
zak2021.02.27 13:15
Piękny szczery uśmiech i pełne miłości oczy.
wqe2021.02.25 8:22
po twarzy widać, czy żyje się Bogiem, czy nie...
fuck off the catholic scum2021.02.26 13:51
Błogi wyraz twarzy to tylko skutek przeciągania różańcem po łechtaczce
jesteś kolejnym debilem :)2021.02.27 16:59
uśmiech proszę? będzie fotka, kretynie :D
xyz2021.02.28 22:32
jesteś chory lecz się póki możesz de...u
katolicka kretynizacja polski 🇵🇱2021.02.24 20:18
dawali jej marihuanę do jarania by uśmierzyć ból to i się głupkowato uśmiechała...
Kretyn pozostanie zawsze kretynem2021.02.24 20:43
no cóż, taka jego rola, musi być przygłupem :D przygłupie.
chłopka2021.02.24 12:49
Była chora . To wiele tłumaczy . Piękny , tajemniczy , pełen ciepła , dobroci i szczęścia ( tego nieziemskiego ) a jednocześnie ludzki . Takie zawieszenie pomiędzy Niebem a Ziemią . A jeszcze piękniejsze są oczy . Pełne tak tajemniczej głębi a jednocześnie radosne oczy nie spotyka się u zwykłych ludzi . Żyła dawno temu a więc to tłumaczy jej silny związek tożsamościowy z KK . Łączyła go z Bogiem , gdyż miała zbyt małą wiedzę na ten temat . Przepiękna twarz .
chłopka2021.02.24 13:22
Przypomniał mi się sparaliżowany młody mężczyzna , który miał tak piękną twarz, że nie można było oderwać od niej oczu . Tym wewnętrznym pięknem pełnym blasku . Powiedział , że gdyby miał wybierać to znów wybrałby paraliż gdyż odkrył coś tak wspaniałego co nie ma ceny . I ja wiedziałam o czym mówi , gdyż odkryłam to samo po tym jak nikt nie mógł mi pomóc . Tylko całkowite oddanie się Bogu , Synowi i Matce Bożej mnie uratowało .
Po 11 ...2021.02.24 9:30
Co o. Gabriele Amorth zobaczył w uśmiechu świętej mistyczki? .... Zęby? To u katoliczki prawdziwy cud. Chwała Panu ... stomatologowi.
Anonim2021.02.24 10:00
Ty to faktycznie musisz być smutasem, po 11 głębszym... nawet zębów innym zazdrościsz.
Po 11 ...2021.02.24 10:12
Zębów to ja zazdroszczę Prezesowi :))
Anonim2021.02.24 10:24
Wiadomo homozazdrośniku, że bez wzajemności ze strony prezesa Kosiniaka-Kamysza i że kręci cię tylko bardziej uśmiech Lempart.
Po 11 ...2021.02.24 13:07
Nieuki! Ja nie potrzebuję stomatologa!!! Po prostu wyciągam swoją szczękę i zalepiam ubytki mieszanką spermy z Super Glue na gorąco.
doradca2021.02.24 11:27
to że jesteś debilem wcale nie upoważnia cię do tego żebyś wydawał swój prymitywny bełkot na tym forum. Masz - debilu - wiele portali, gdzie mogą się produkować podobni tobie - tam możesz znaleźć zrozumienie
DOOCIEMNIAŁYCH2021.02.24 20:04
Gdyby tu nie przyszedł, nie moglibyśmy się za niego modlić...
Po 11 ...2021.02.26 9:10
Za modlitwę dziękuję, ale bardziej będę wdzięczny za wpłaty: 69 1020 5011 0000 9602 0012 9130