Chocholi taniec Norwegów i kolejna scena teatru absurdu Europy - zdjęcie
26.04.16, 17:15

Chocholi taniec Norwegów i kolejna scena teatru absurdu Europy

Miałeś chamie złoty róg, ostał Ci się jeno sznur - słowa Chochoła z "Wesela" Wyspiańskiego jak ulał pasują dziś do Norwegii, nawet do całej tzw. "cywilizowanej Europy Zachodniej", dla której kraj fiordów staje się symbolem upadku i pogrążenia w absurdzie. 

Obraz chocholego tańca, którym omamieni zostają bohaterowie Wyspiańskiego niezdolni już do przedsięwzięcia jakichkolwiek działań i realizacji narodowego zrywu, który mógłby okazać się nowym początkiem, idealnie pasuje do opisu sytuacji, w jakiej znalazła się dziś Europa Zachodnia i kraje, które przez dekady unijna propaganda ukazywała nam i dalej ukazuje jako apogeum i epicentrum współczesnej cywilizacji i kultury. W istocie kraje te coraz bardziej przypominają cyrk pełen absurdu i groteski, czego najznamienitszym przykładem jest Norwegia.

Przykładów poronionych pomysłów spłodzonych nad fiordami jest wiele od polityki imigracyjnej, przez dominującą pozycję lewicowej ideologii, a papierkami lakmusowymi tychże są przeróżne nieraz straszne nieraz komiczne wydarzenia, jak niedawna inicjatywa tamtejszej minister, która wskoczyła do morza, by poczuć się jak uchodźca. W ostatnich dniach szczególną uwagę mediów zwraca jednak inny przykład ostatecznej paranoi i krańcowego szaleństwa lewicowo-liberalnych absurdów, którym jest sprawa Andersa Breivika. 

Niedawno morderca stukilkudziesięciu osób wygrał proces z państwem Norweskim, w którym wykazano, że w więzieniu łamane są jego prawa człowieka. Jakie prawa? Ano takie do ciepłej kawy, ładnego widoku z okna, większej powierzchni mieszkalnej (trzy pokoje to za mało!) i najnowszej konsoli do gier. Każdy kto przeczytał, lub usłyszał w wiadomościach o tym wydarzeniu z pewnością pomyślał sobie dopijając zimną poranną kawę i patrząc na szare bloki za oknem, że i jemu przydałby się nowy X-Box One i mógłby pozwać Norwegię, gdyby tylko był Norwegiem. Cóż, szkoda, nie dla każdego kilkadziesiąt tysięcy odszkodowania za te spartańskie warunki i tortury rodem z Korei Północnej.

Jakby tego było mało, dziś gruchnęła wieść, że Breivik dostanie prawo do prywatnych widzeń i od teraz w "więzieniu" (najwyższa pora wstawić tu cudzysłów) będzie mogła go odwiedzać "znajoma". Tak oto Norwegowie dodali do katalogu rozrywek mordercy również cielesne uciechy. Tylko czekać aż podłączą mu w końcu internet, uznając, że kontakt ze światem przez sieć to też "prawo człowieka".

A Breivik siedzi sobie i się śmieje, grając w gry i niczym Chochoł wiodąc korowód półprzytomnych Norwegów omamionych polityczną poprawnością, socjalną gorączką i pozbawionych jakiegokolwiek instynktu samozachowawczego. W tej całej historii coraz bardziej zasadne staje się pytanie, kiedy w Norwegii doczekają się kolejnego zabójcy polującego na ludzi na ulicach, skoro nagrodą za taki wyczyn są luksusowe wczasy? Teatr absurdu, którego nie powstydziłby się sam Mrożek serwowany przez tamtejszy rząd to creme de la creme raka toczącego nasz kontynent od dziesięcioleci.

No właśnie, czy aby nasz? Czy zsekularyzowane masy odrzucające wartości chrześcijańskie w jakiejkolwiek formie rozlokowane od Alp aż po fiordy możemy w istocie uznać za nasze? Czy rządy pozwalające na niszczenie ich państw przez niekontrolowaną migrację muzułmanów możemy jakkolwiek przystawić do wyznawanych przez nas Polaków wartości i priorytetów? Polacy, ale też inni mieszkańcy Europy Środkowo-Wschodniej tacy jak Węgrzy mogą dziś spojrzeć na Norwegię ze zdziwieniem i spytać "Co oni robią?". Podobną reakcję wywołałoby spojrzenie na chocholi taniec Angeli Merkel z uchodźcami w Niemczech.

Zamiast karać przestępców, rządy ich nagradzają, zamiast bronić granic, zapraszają muzułmanów, zamiast dbać o naród, inwestują w multi-kulti. Miałeś chamie złoty róg...

daug/Fronda.pl