Bóg zwycięży Twoją depresję - zdjęcie
01.10.14, 09:18fot. Constance Marie Charpentier - Web Gallery of Art/Wikimedia Commons

Bóg zwycięży Twoją depresję

43

W dzisiejszym dodatku do "Gazety Wyborczej" "Twoje zdrowie" znalazł się tekst o depresji. Jako jedyne lekarstwo na depresję proponuje się leki antydepresyjne. A my proponujemy, oprócz tradycyjnych leków (oczywiście uważamy, że trzeba leczyć się na depresję tym, co przepisze lekarz) równie mocny lek? Jaki?

Podobno coraz więcej ludzi na świecie nie widzi sensu swojego życia. Wzrastają alarmujące statystyki ilości samobójstw, osób leczonych psychiatrycznie, chodzących do psychologa z powodu depresji. Czemu mało kto zauważa, że dzieje się to równolegle wraz z laicyzacją, odchodzeniem od Boga i Jego przykazań?

Czemu jest tak niedobrze, skoro miało być tak wspaniale?

Staruszek Freud by się zdziwił i zastanowił nad swoimi teoriami, gdyby zobaczył w praktyce, że przełamanie moralnych barier jakie stawiał przed człowiekiem jemu współczesny świat nie będzie w praktyce prowadziło do zdrowia, lecz wręcz przeciwnie, odejście od Bożych przykazań będzie powodowało choroby psychiczne. Zdaje się, że ludzkość musi osiągnąć w tym jakieś krańcowe stadium aby się opamiętać.

Wszechobecna psychologizacja nie omija także wielu środowisk w Kościele. Joseph Ratzinger w swoim „Raporcie o stanie wiary” sporządzonym na prośbę Ojca Świętego Jana Pawła II ukazywał na przykładzie kanadyjskich zakonnic, jak zgubne jest zastępowanie teologii psychologizowaniem. Tam gdzie w bibliotekach pisma świętych założycieli zastąpiono Jungiem, tam nie trzeba było długo czekać na opustoszenie zakonu. Czy z tej psychologizacji wyszło szczęście? Nie jedynie zamęt i bezcelowość.

NASZA RECEPTA:

Tym którzy rozpatrują dziś temat jak pozbyć się depresji i skąd brać siły do walki o sens każdego dnia. Tym którzy zastanawiają się nad przyczynami swojego smutku katolicy dają jednoznaczną odpowiedź: Bóg i tylko On daje nam sens życia.

ZALECAMY:

Wpuść Pana Boga do swojego życia.

Tę drogę pokazują nam przykłady świętych. Wielkość Ojca Świętego Jana Pawła II, który jak słyszeliśmy nieraz z ekranów telewizorów jest autorytetem na wielu płaszczyznach, także dla osób niewierzących, rozpoczynał swoją świętość podczas ciężkiej pracy podczas okupacji, w podkrakowskiej fabryce sody. Tam w przerwach w niezwykle ciężkich zajęciach podejmował trud nie mniejszy, trud duchowy czytania traktatu maryjnego napisanego przez św. Ludwika de Montfort. Tam znalazł proste słowa, które stały się fundamentem dla jego przyszłego „sukcesu”: „Totus Tuus ego sum et omnia mea”. TOTUS TUUS. CAŁY jestem TWÓJ. Młody Karol medytował te słowa czytając małą książeczkę św. Ludwika, aż jej okładka została przeżarta sodą, od jego zabrudzonych w pracy rąk. Także jego notatki duchowe z tamtego czasu nie posiadają numerów kartek, są na ich rogach litery słów tego aktu „oto cały jestem Twój, a wszystko co moje twoim jest”.

Jest na depresję jedyna recepta: Wpuść Maryję do swojego życia.

Totus Tuus ego sum et omnia mea Tua sunt. Accipio Te in mea omnia. Praebe mihi cor Tuum, Maria. Co w przełożeniu na polski brzmi: Jestem cały Twój i wszystko, co moje, do Ciebie należy. Przyjmuję Ciebie całym sobą. Daj mi Swoje serce, Maryjo.

Powtarzajmy: Daj mi swoje serce Maryjo, to znaczy daj mi Twoje Serce, które bez reszty i bezwarunkowo pokochało Jezusa Chrystusa. Pozwól mi kochać Jezusa bezwarunkowo. Pozwól, aby Jezus zamieszkał we mnie, pozwól, abym cały był Boży, aby nie było we mnie miejsca na nic no nie jest Boże.

TO OCZYWISTE:

Jeżeli zaś cały jestem Boży, to nie ma już we mnie miejsca na depresję!
Ta depresja zniknie, nie będzie po niej śladu, jeżeli wypełnimy się Bogiem. Jeżeli teraz może uważam, że moje życie nie ma sensu, to znaczy że ja nie widzę tego sensu, bo źle sobie ten sens wyznaczam. Nie zauważam sensu prawdziwego, a stawiam przed sobą sensy fałszywe. Jeżeli żyję wpatrzony w siebie i sens widzę w sobie, to wydaje mi się że życie nie ma sensu. Jeżeli zaś poświęcę się Bogu i będę spoglądać ku niemu, widzieć sens w Bogu, moje depresja zniknie i będę żył przepełniony radością !

Maria Patynowska

Komentarze (43):

anonim2014.10.1 9:51
Piogal ; no teraz to mi żal Ciebie bo miedzy słowami dałeś do zrozumienia jaki masz problem, ok to ja pomodlę się za Ciebie...
anonim2014.10.1 9:53
@eldon: Moja śp. babcia zmarła na raka. Jak śmie ktoś bezczelnie kłamać, że operacje, czy naświetlania kogokolwiek leczą? Równie dobrze można by zatańczyć z maską na twarzy... . Zaraz, przecież to idiotyczne, czyż nie?
anonim2014.10.1 10:05
Frondo opanuj się!! Bardzo idiotyczny i niebezpieczny tekst. Między wierszami sugeruje, że cała psychiatria jest nic nie warta, żadne leki nie pomogą a modlitwa całym lekiem na depresję... Jesteście żałośni
anonim2014.10.1 10:21
GŁUPI,PODŁY i NIEBEZPIECZNY tekst. Na co dzień zajmuję się leczeniem osób chorych na depresję i dlatego z pełnym przekonywaniem oskarżam Panią albo o ignorancję graniczącą z głupotą labo złe intencje wobec osób cierpiących na ta chorobę!!! Czy kiedykolwiek spotkała Pani człowieka chorego na depresje? Czy ma Pani jakiekolwiek pojęcie o mechanizmach tej choroby? Czy zna Pani i rozumie co czują i myślą osoby z depresją? Czy wie pani jak żmudnym i trudnym procesem jest leczenie depresji-nawet z wykorzystaniem profesjonalnych metod terapii i farmakoterapii? CZY WIE PANI CO CZUJĄ OSOBY W DEPRESJI KTÓRE SŁYSZĄ LUB CZYTAJĄ TAKIE PSEUDO PORADY JAK TE SERWOWANE PRZEZ PANIĄ? Nie kwestionuję (a wręcz jestem przekonany że tak jest) znaczenia wiary w procesie powrotu do zdrowia. Pani tekst jest jednak zwyczajnie GŁUPI i NIEBEZPIECZNY
anonim2014.10.1 10:37
Spoko. Biorąc pod uwagę tempo odjeżdżania Frondy w stronę radykalnych amerykańskich protestantów, można zacząć zgadywać, kiedy zaczną wypędzać raka modlitwą.
anonim2014.10.1 10:54
@katolik 90 Tekst Pani Patynowskiej jest GŁUPI i NIEBEZPIECZNY. Czy broniąc go zamierza Pan wziąć na siebie (swoje sumienie) wszystkie złe jego konsekwencje, czy też po prostu bez głębszej refleksji broni Pan tego czego obronić się nie da ( i bronić nie należy)
anonim2014.10.1 10:57
@ Tadeusz Ogórek Rozumiem, że przeprowadził Pan rzetelną krytykę wszystkich badań na temat skuteczności metod terapii i leczenia depresji? Bo jeśli nie to trudno Pana wypowiedzi nie odczytywać jako potrzeby pochwalenia się własną niewiedzą i IGNORANCJĄ
anonim2014.10.1 10:57
@ Tadeusz Ogórek Rozumiem, że przeprowadził Pan rzetelną krytykę wszystkich badań na temat skuteczności metod terapii i leczenia depresji? Bo jeśli nie to trudno Pana wypowiedzi nie odczytywać jako potrzeby pochwalenia się własną niewiedzą i IGNORANCJĄ
anonim2014.10.1 10:59
@Katolik90 Nie piszę o ST czy nauczaniu Kościoła, tylko o tekście powyżej. O pomocy medycznej jest tam tyle, że Totus Tuus jest lepszym lekarstwem niż "depresanty", za to pełno jest porad w stylu "Ta depresja zniknie, nie będzie po niej śladu, jeżeli wypełnimy się Bogiem."
anonim2014.10.1 11:27
Swoją drogą, psychoanalitycznego i ezoterycznego szarlataństwa w Polsce też się sporo wyroiło.
anonim2014.10.1 11:31
Jak ktoś nigdy nie miał depresji, to pisze takie rzeczy...
anonim2014.10.1 12:15
Przecież depresja to nie wirus, który atakuje organizm w dwa tygodnie...to są całe lata pracy nad chorobą. W przeszłości mistrzowie życia duchowego całkiem trafnie wiązali to z lenistwem, zupełnie inaczej wtedy rozumianym. Z lękiem, który wiąże się z tym. że każdego dnia mamy brać SWÓJ krzyż. Człowiek odsuwa to na później i bardzo często różnymi zachowaniami kompulsywnymi zagłusza prawdę o sobie. O swoich defektach, brakach czy ułomnościach. Na początku zawsze jest jakiś defekt. Genetyczny czy wychowawczy, często jeden i drugi. Nie twierdzą, że przytrzymanie serotoniny w mózgu na dłużej plus przepracowanie tematu nie jest skuteczne ale Chrystus mówi to samo: "Prawda was wyzwoli" Mój św. pamięci dziadek powiadał: Jeżeli masz parę rzeczy do zrobienia a czegoś nie chcesz zrobić z jakiegokolwiek powodu, a musisz, to po pierwsze zacznij właśnie od tego i nie odkładaj na później. Mądrość ludowa prostego chłopa...
anonim2014.10.1 13:04
Mam depresję od 12 lat, która jednak dopiero od kilku lat totalnie związuje mi życie. Jestem wierzący i praktykujący. Do autorki artykułu oraz do tych, ktorzy mieszają ją z błotem miałbym prośbę: jeżeli nie doświadczyliście depresji lub nie macie na ten temat wiedzy - nie piszcie. Szkoda waszych klawiatur/ ekranów. W moim przypadku ani ta tzw nauka zwana psychologią ani psychiatria nie daje rady.Nie dają rady też cudowne recepty wymienione w artykule. To natomiast co jest na pewno, to cierpienie o którym prawie wszyscy z was nie ma zielonego pojęcia.
anonim2014.10.1 13:40
@MyFaith Ja piętnaście. Ufałem lekarzom, psychoterapeutom (osiemdziesiąt za godzinę), leżałem i czekałem kiedy będzie lepiej. W internecie odwiedzałem tylko strony związane z chorobą. Przeanalizowałem stukrotnie kluczowe momenty swojego życia. Oglądałem stare zdjęcia żeby przypomnieć sobie czas kiedy jeszcze byłem szczęśliwy... Odkąd zacząłem uczestniczyć w nabożeństwach o uwolnienie i przeprowadziłem naprawdę sensowną kilkugodzinną spowiedź z egzorcyzmem jest lepiej...Przyjąłem do wiadomości, że Chrystus z jakiegoś powodu właśnie taki krzyż mi dał a nie inny. Dopóki przed nim uciekałem i go nie akceptowałem było dno...W międzyczasie stosunkowo niedawno dowiedziałem się, że w przeszłości moja prababka się powiesiła...ale jakiś ślad pozostał...
anonim2014.10.1 14:36
@nitro2012 Powinno być - ponieważ wierzą, że nie istnieje...
anonim2014.10.1 15:07
@AnitaF Czyli Bóg istnieje tylko ateiści w to nie wierzą?
anonim2014.10.1 15:23
@AnitaF Teiści wierzą, że nie istnieje? Może raczysz się w końcu ogarnąć...
anonim2014.10.1 16:05
@AnitaF Wszystko w temacie...
anonim2014.10.1 16:08
Za bardziej "katolickich" czasów nazywało się to acedią, i modlitwy to była lżejsza część kuracji. To może wyrzućmy wszystkie leki - i tylko się módlmy? A zapalenie płuc leczmy samym leżeniem w ciepłym łóżku. I będzie po frondowemu.
anonim2014.10.1 16:10
Katolik90 - szczególnie te o Garabandal? http://www.fronda.pl/a/garabandal-jako-objawienie-szatanskie,35783.html
anonim2014.10.1 16:12
Katolik90 - bo ten egzorcysta wypowiadał się pozytywnie o Garabandal...
anonim2014.10.1 16:46
na jesienne depresje i wiosenne smutki najlepszym lekarstwem jest łyk wódki
anonim2014.10.1 19:08
@AnitaF Proszę zwrócić uwagę, że nic nie dodawałem ani nie ujmowałem z Pani ciętych ripost. Przestawiałem szyk i dodawałem znak zapytania. Tylko tyle. To jest podstawa logiki. Jeżeli wierzę, że nie wygram w totka, nie mam nic, bo nie zagram. Jeżeli nie wierzę, że wygram i nie gram, mam dokładnie tyle samo... Miska makaronu jest dla upalonej młodzieży.
anonim2014.10.2 12:27
Ciekawe! Wlasnie wczoraj mialem dola dosc ciezkiego i jakos mnie pan Bucek nie wypelnil a i pomoc za bardzo nie chcial. Mysle, ze wolalbym pudelko Prozacu :-(
anonim2014.10.2 13:57
Możecie się natrząsać do bólu z artykułu ale jest jedna kwestia ważna choć z pozoru nie mająca związku. Szatan jako emanacja zła a jednocześnie nieprawdopodobnie inteligentna, lecz jednak istota wielowymiarowa i duchowa, postrzega nas w aspekcie ponadczasowym. On ma nas na widelcu w pełnej ciągłości. Od wczesnego dzieciństwa do dzisiaj jednocześnie. Nawet jeśli uda nam się różnymi metodami poukrywać dawne zranienia i zapomnieć o nich, co wcale nie oznacza, że one nie działają w sposób istotny na podejmowane przez nas wybory a często właśnie są ich motorem, on je ma wyeksponowane tapecie i na dodatek podświetlone jako cel ataku, I wciąż atakuje. Rozdrapuje, przejaskrawia i uwypukla coś, co według nas jest nieistotne, bez znaczenia i dawno zapomniane... Wiele lat zmagam się z tym problemem i wiem jedno. O ile leki (być może źle dobrane, lub z innych powodów nieskuteczne, ponieważ depresja nie jest jednorodna a jedynym instrumentem lekarza jest wywiad, porównanie i doświadczenie) mogą zabić, to modlitwa nigdy... To jest choroba ducha i leczenie jej tylko farmakologią jest absolutnie bez sensu. Tertulian, jeden z Ojców Kościoła piszący we wczesnych stuleciach chrześcijaństwa nazywa ciało lub jestestwo fizyczne "ciałem duszy", a duszę "naczyniem ducha". Jakże dzisiaj jest to zapomniane, pomieszane i sprowadzone do psychologii i fizjologii mózgu...
anonim2014.10.2 14:35
Dlaczego nikt nigdy nie proponuje, żeby pomodlić się nad złamaną nogą, by ta się sama cudownie zrosła? Najwyżej modlą się za chirurga, żeby mu się dobrze składanie udało. Tak więc proponowałbym modlić się o dobrego psychiatrę albo psychologa, by tą drogą "Pan zabrał depresję".
anonim2014.10.2 21:43
Przed 10 laty, powiedziala bym, nie ma kobita racji.Ale- jestem o te 10 lat madrzejsza.Pracujac z akoholikami i narkomanami widze na codzien, ze farmakologie to se w ....buty wcisnac moge.A mamy w Niemczech dostep do psychotropow i neuroleptykow z wyzszej polki.Skolko ugodno.Tylko ze to nic nie daje.Za to nawet u osob niewierzacych,bo taka jest wiekszosc naszych "klientow",czas,spokoj,jasne i klarowne zasady,przesuniecie punktu widzenia swiata z "ja jestem pepkiem uniwersum, bo mam depresje",na "zyjemy razem,kazdy z nas ma problemy i radzi sobie z nimi raz lepiej, raz gorzej,jednak nie ma powodu,aby soba zajmowac pol swiata"- przynosi naprawde wspaniale efekty.Na 30 podopiecznych jeden nawrot na rok.Bez prochow,w otwartym domu, moze klient pojsc i zachlac swoja depreche w ciagu 10 minut odleglosci od sklepu.Powiem szczerze: jestem dumna z mojej - ateistycznej- szefowej,i jak kiedys pyszczylam, tak teraz przyznaje racje.
anonim2014.10.2 21:59
Chorowałam na depresje od kilkunastu lat i niestety lekarze, rodzina, przyjaciele nikt mi nie potrafił pomóc, lekarze przepisują tylko tabletki które w większości ogłupiają i powodują zmęczenie a jak tu żyć normalnie, w 2012 roku pojechałam na wycieczkę do Łagiewnik w Krakowie i to zmieniło moje życie, modlitwa i otwarcie się na Boże Miłosierdzie, słuchanie dzienniczka Św. siostry Faustyny to najlepsze lekarstwo na moją depresje, moje życie zmieniło się nie do poznania, a dodam że miałam 4 prób samobójczych byłam już na dnie ale odbiłam się od tego tylko dzięki Bogu. Więc ja wierze i mnie już nikt nie musi do tego przekonywać. Dziękuje za ten artykuł, bo osób chorych na depresje jest w naszym kraju bardzo dużo, może to im pomoże ale trzeba uwierzyć.
anonim2014.10.3 0:46
Syr 38:1-15 1 Czcij lekarza czcią należną z powodu jego posług, albowiem i jego stworzył Pan. 2 Od Najwyższego pochodzi uzdrowienie, i od Króla dar się otrzymuje. 3 Wiedza lekarza podnosi mu głowę, nawet i wobec możnowładców będą go podziwiać. 4 Pan stworzył z ziemi lekarstwa, a człowiek mądry nie będzie nimi gardził. 5 Czyż to nie drzewo wodę uczyniło słodką, aby moc Jego poznano? 6 On dał ludziom wiedzę, aby się wsławili dzięki Jego dziwnym dziełom. 7 Dzięki nim się leczy i ból usuwa, z nich aptekarz sporządza leki, 8 aby się nie kończyło Jego działanie i pokój od Niego był po całej ziemi. 9 Synu, w chorobie swej nie odwracaj się od Pana, ale módl się do Niego, a On cię uleczy. 10 Usuń przewrotność - wyprostuj ręce i oczyść serce z wszelkiego grzechu! 11 Ofiaruj kadzidło, złóż ofiarę dziękczynną z najczystszej mąki, i hojne dary, na jakie cię tylko stać. 12 Potem sprowadź lekarza, bo jego też stworzył Pan, nie odsuwaj się od niego, albowiem jest on ci potrzebny. 13 Jest czas, kiedy w ich rękach jest wyjście z choroby: 14 oni sami będą błagać Pana, aby dał im moc przyniesienia ulgi i uleczenia, celem zachowania życia. 15 Grzeszący przeciw Stwórcy swemu niech wpadnie w ręce lekarza!
anonim2014.10.3 9:19
z depresji tylko Bóg może uwolnić,podstawą jest generalna spowiedz,Mszę uzdrawijące i trwanie w łasce uświęcającej-miałam depresję i żadne leki nie pomagały(otumaniały ),uzdrowił mnie Duch Św.
anonim2014.10.3 9:54
Mario Patynowska, czy Pani oszalała?
anonim2014.10.3 16:35
Naleze do tych ktorzy moga potwierdzic ze jedynym i skutecznym lekarstwem na depresje jest Jezus Chrystus. To ze wyszlam z depresji, zawdzieczam Jemu. Nie jest to najlatwiejsza droga, i nie dziala tak szybko jak prochy, ale jest to swiadome i konsekwentne dazenie do uzdrowienia swojej duszy gdzie depresja sie zagniezdza. Potrzeba tylko albo az Wiary. Warto sprobowac, naprawde. Zaufaj Bogu i Jego Milosierdziu, zly nie bedzie mial dostepu do ciebie. Depresja moze byc na roznym tle, ale z reguly podstawa jest lęk, i z tego wyzwolic moze tylko Bog. Pamietajmy ze lęk nie pochodzi od Boga. Jezus powiedzial Nie lekajcie sie, i tego zycze wszystkim.
anonim2014.10.4 12:55
"Ta depresja zniknie, nie będzie po niej śladu, jeżeli wypełnimy się Bogiem." Żeby to było takie proste i cukierkowe jak autor sugeruje. Leczenie depresji w oparciu o teorię religijną to bzdura.
anonim2014.10.5 20:42
a
anonim2014.10.5 20:44
a na inne boleści, do pieca na trzy zdrowaśki... w XXI wieku, wciaż jeszcze istnieją ludzie ciemni jak tabaka w rogu i to w wydaniu dosłownie wypisz wymaluj XIX wiecznym...
anonim2014.10.5 20:49
"Nie wiem czy są takie statystyki, ale chętnie poszukam. Bo ciekawi mnie, czy w przychodniach psychiatrycznych jest więcej niewierzących, czy wierzących osób chorych na depresję, uwzględniając oczywiście proporcje jednych i drugich w całej populacji." Dobrze jest pytać i szukać odpowiedzi. Występuje taka choroba jak nerwica eklezjogenna, dotyka ludzi wierzących i tylko wśród nich. Czymś o prawdopodobnie takim podłożu są również tzw. "opętania".
anonim2014.10.5 20:56
marekwu, ciesze sie, że w Twojej chorobie pomaga Ci wiara, ale nie wyciągaj z tego za daleko idących wniosków, wkręcanie sobie, że Twoje cierpienie ma zwiazek z samobójstwem prababci to prosta droga do kolejnych problemów. Twoje cierpienie ma z tym związek, widać masz genetyczne predyspozycje do problemów psychicznych ale nie jest pokutą czy jakimś z namieniem związanym z tzw. "grzechem" przodków a Kościół w swoim nauczaniu wciska ludziom takie krzywdzące ich farmazony.
anonim2014.10.5 20:58
tekst jest szkodliwy, tak jak zawsze szkodliwe jest szerzenie ignorancji, taki durny artykuł może mieć zwiazek z czyjąś śmiercią albo innymi nieprzyjemnosciami, ale autorka pewnie jest zadowolona z siebie i pewnie myśli jeszcze że ma plusa na górze za "ewangelizację" czyt. szerzenie ciemnoty.
anonim2014.10.6 7:58
Czy dobrze rozumiem- wniosek z artykułu jest jeden: kto cierpi na depresję ten niechybnie jest dalej od Boga od kogoś kto ma nieustający uśmiech na twarzy. Proszę sobie uprzytomnić, że istnieją ludzie mający Boga za nic, a jednak radośni. Istnieją także osoby zmagające się z problemami emocjonalnymi typu depresja, a jednak szczerze poszukujący Boga. Teza, którą stawia ten artykuł jest po prostu bardzo krzywdząca dla wielu osób w depresji.
anonim2014.10.6 13:03
Ktoś taki powinien od razu zostać zwolniony, bo to nie ma nie tylko nic wspólnego nic odpowiedzialnością dziennikarską, o katolickiej nie wspominając, ale nawet normalnoludzką...
anonim2014.10.6 22:17
To bardzo fałszywy,ale przede wszystkim niebezpieczny(!) artykuł.Proszę pomyslec ze przeczyta go osoba chora na depresje,z myslami samobojczymi.Artykuł sugeruje ze a)choroba jest w pełni jej winą i sam wysiłek wystarczy zeby przeszła.Takie twierdzenie przy podstawowym objawie jakim jest bezsilnosc i nieprawdziwe,wyolbrzymione poczucie winy wzmaga mysli rezygnacyjne.B)informuje ze nie trzeba sie leczyc lekami czy isc do szpitala bo powodem depresji nie jest choroba a grzech i niewiara.Tak,zdarzaja sie takie przypadki,ale nie jest to bynajmniej regula,a zasada przy depresji,gdy wystepuje juz ta choroba-nawet przy wystepujacym grzechu i ew nawet przy wplywach grzechu okultyzmu-jest ratowanie życia i zdrowia-najpierw przez lekarstwa i gdy sa mysli samobojcze-one nie sa w pelni dobrowolne!!!-szpital! Frondo,AAutorze artykułu-mozecie miec na sumieniu smierc samobojcza wielu chorych jesli nie zamiescicie sprostowania. Brak seratoniny w mozgu nie jest grzechem.Duza depresja nie jest grzechem.Mozna pomoc przez nawrocenie,ale dopiero gdy chory jest w stanie logicznie myslec,a w ostrym okresie choroby obiektywizm jest zakłocony,a czasem nawet zniesiony.
anonim2014.10.6 22:17
To bardzo fałszywy,ale przede wszystkim niebezpieczny(!) artykuł.Proszę pomyslec ze przeczyta go osoba chora na depresje,z myslami samobojczymi.Artykuł sugeruje ze a)choroba jest w pełni jej winą i sam wysiłek wystarczy zeby przeszła.Takie twierdzenie przy podstawowym objawie jakim jest bezsilnosc i nieprawdziwe,wyolbrzymione poczucie winy wzmaga mysli rezygnacyjne.B)informuje ze nie trzeba sie leczyc lekami czy isc do szpitala bo powodem depresji nie jest choroba a grzech i niewiara.Tak,zdarzaja sie takie przypadki,ale nie jest to bynajmniej regula,a zasada przy depresji,gdy wystepuje juz ta choroba-nawet przy wystepujacym grzechu i ew nawet przy wplywach grzechu okultyzmu-jest ratowanie życia i zdrowia-najpierw przez lekarstwa i gdy sa mysli samobojcze-one nie sa w pelni dobrowolne!!!-szpital! Frondo,AAutorze artykułu-mozecie miec na sumieniu smierc samobojcza wielu chorych jesli nie zamiescicie sprostowania. Brak seratoniny w mozgu nie jest grzechem.Duza depresja nie jest grzechem.Mozna pomoc przez nawrocenie,ale dopiero gdy chory jest w stanie logicznie myslec,a w ostrym okresie choroby obiektywizm jest zakłocony,a czasem nawet zniesiony.
anonim2014.10.7 20:50
POWIEM TAK PO PARU LATACH JEZDZENIA NA MSZE ROZNE ANI NEI WIDZIALEM TYCH WIELKICH UZDROWIEN ANI TEZ SAM NIE DOZNALEM UZDROWIENIA WIEC NIE WIERZE W TE BAJKI SORY ALE TAKJ JEST