Bodakowski: apel biskupów o synodalną otwartość na zmarginalizowanych - dotyczy też tradycjonalistów katolickich? - zdjęcie
19.10.21, 10:46Fot. bluuurgh via: Wikipedia (domena publiczna)

Bodakowski: apel biskupów o synodalną otwartość na zmarginalizowanych - dotyczy też tradycjonalistów katolickich?

11

W dotychczasowych działaniach hierarchii trudno nie dostrzec niekonsekwencji, zakłamania lub hipokryzji. Hierarchowie, w tym i Franciszek non stop usta mają pełne frazesów na temat otwartości na potrzeby wiernych, ale jak ci wierni zaczynają mieć potrzeby duszpasterskie sprzeczne z wolą hierarchów (np. chcą mszy trydenckiej) to hierarchia postępuje wbrew swoim deklaracjom o otwartości na wiernych – widać to doskonale w kwestii zakazania przez Franciszka mszy trydenckich, choć w wielu krajach (np. we Francji) co niedziela więcej ludzi chce chodzić na msze trydenckie niż na msze w nowym rycie.

W zeszłą niedzielę w parafiach w całej Polsce wierni mieli okazję usłyszeć list pasterski polskich hierarchów, którzy nawołują do otwartości na zmarginalizowanych w debacie synodalnej. Bardzo mnie zastanawia, czy jest to apel, o to by w debacie synodalnej uczestniczyli katolicy wierni tradycji (czy legalnie działający np. petryści, czy ci nielegalni jak lefebryści i inne grupy), którzy są realnie zmarginalizowanymi przez hierarchię katolikami? Czy może jest to takie przygotowanie wiernych na to, że w debacie synodalnej mają wziąć środowiska wrogie katolicyzmowi, różni tęczowi kamraci, feministki pro aborcyjne, przedstawiciele lewicy czy pseudo liberałów. Bo jak do tej pory to hierarchia woli uważnie wsłuchiwać się w głos środowisk nienawidzących katolicyzmu, Kościoła i Boga, a nie w środowiska tradycjonalistycznie autentycznie kochające Boga, Kościół i Katolicyzm.

Polscy hierarchowie zaapelowali do wiernych do „życzliwe i żywe uczestnictwo w synodzie”, którego (jak można się dowiedzieć ze strony Episkopatu) „prace potrwają dwa lata. Najpierw będzie miała miejsce faza diecezjalna, w przyszłym roku kontynentalna, a w 2023 – powszechna. Diecezjalny etapu synodu potrwa kilka najbliższych miesięcy”.

Według hierarchów „Franciszek pragnie, aby w synodalnym doświadczeniu uczestniczyli nie tylko biskupi. Do pójścia wspólną drogą rozeznania woli Bożej zaprasza wszystkich – bo wszyscy przez chrzest i bierzmowanie otrzymali Ducha Świętego, a w Eucharystii karmią się jednym Ciałem Żyjącego Pana. W ten sposób budują Mistyczne Ciało Chrystusa, czyli Kościół, za który są współodpowiedzialni. Samo słowo „synod” oznacza podążanie wspólną drogą. Synodalne prace potrwają dwa lata. Najpierw będzie miała miejsce faza diecezjalna, w przyszłym roku kontynentalna, a wreszcie w 2023 – powszechna. Jednak papież Franciszek chce, aby styl wspólnotowego rozeznawania stał się stałą praktyką Kościoła”. Czy hierarchowie uznają, że wszyscy to też tak prześladowani przez hierarchów tradycjonaliści katoliccy?

Franciszek według hierarchów chce, byśmy w synodalnych rozmowach zastanowili się „czy z naszej rozmowy o Kościele nie wykluczamy tych, których głos łatwo zignorować, bo są z jakiegoś powodu słabsi, zmarginalizowani i mniej obecni w »głównym nurcie« życia Kościoła?”. To cenna inicjatywa zwłaszcza w odniesieniu do tradycjonalistów katolickich, których pozycja wobec hierarchów jest słabsza, którzy są przez hierarchów marginalizowani, których wykluczono z głównego nurtu życia Kościoła.

W opinii hierarchów „synodalne podejście musi zachowywać wrażliwość na włączenie do rozmowy wszystkich [w tym i zapewne tradycjonalistów katolickich, od legalnych po nielegalnych lefebrystów], nie wiadomo bowiem, przez kogo Duch Święty zechce przemówić. On „wieje kędy chce” (por. J 3,8) i kogokolwiek może wybrać jako swoje narzędzie. Wykluczenie kogoś [np. tradycjonalistów katolickich] ze wspólnotowego rozeznania może więc oznaczać pozbawienie się możliwości rozpoznania woli Bożej. Synodalne podejmowanie decyzji nie jest łatwe, bo zakłada, że głos Ducha wychodzący od jednego członka wspólnoty zostanie potem rozpoznany przez pozostałych, w których działa przecież ten sam Duch. Cierpliwość w słuchaniu i gotowość do nawrócenia, czyli nie tylko do zmiany własnych przekonań, ale do przemiany serca, są w takiej wspólnej drodze nieodzowne [o czym powinni pamiętać wszyscy prześladujący i marginalizujący tradycjonalistów katolickich]. Tym właśnie synodalny styl podejmowania decyzji różni się zarówno od władzy absolutnej, gdzie rację ma sprawujący władzę, jak i od demokracji, gdzie zwycięża ten, kto jest w stanie zdobyć choćby minimalną większość. W Kościele rację ma Duch Święty, a wszystkie ludzkie struktury władzy muszą służyć temu, by rozpoznać Jego tchnienie i mu się poddać”.

Hierarchowie w swoim liście ubolewają, że „nie zawsze i nie wszędzie w Kościele szuka się głosów z peryferii [w tym głosu legalnych tradycjonalistów z Karolkowej i tych nielegalnych z Garncarskiej]. Nie zawsze i nie wszędzie wysłuchuje się z miłością i szacunkiem ludzi zranionych, odrzucanych, mało znaczących w oczach świata [czyli w głos tradycjonalistów katolickich]. Proponowany przez Papieża rachunek sumienia z synodalności może nam pomóc w zmierzeniu się z tymi problemami. Ale pomoże tylko wtedy, gdy spróbujemy w naszych wspólnotach – od najmniejszych po największe – szczerze porozmawiać. Tam, gdzie zaufanie zostało z jakiegoś powodu nadszarpnięte, będzie to bardzo trudne. Nie ma jednak lepszego sposobu na odbudowę zaufania, jak spotkanie, bycie razem, cierpliwy dialog, któremu towarzyszy świadomość Bożej obecności”.

Martwić może w liście hierarchów to, że apelując o słuszny dialog [z tradycjonalistami] proszą, żeby Bóg „otwierał nam serca na to, co mają do powiedzenia inni”, zapominając, że bardziej Boga prosić trzeba o otwarcie rozumów, bo porywy serca często są nieodpowiedzialne – jak wiemy, demony mogą wpływać na nasze emocje, ale nie mają dostępu do naszego rozumu.

Katolicy przeciwni wykorzenianiu katolicyzmu z Kościoła, przeciwni głoszeniu wszelakich herezji i innych głupot sprzecznych z nauczaniem Kościoła, które zbyt często pojawiają się w wypowiedziach hierarchów czy mediów klerykalnych, powinni masowo odpowiedzieć na synodalny apel hierarchów, masowo wziąć udział w pracach synodalnych na terenie swoich parafii. Warto zweryfikować czy apel synodalny to kolejna pusta zapowiedź, przykrywka do wprowadzenia tęczowej rewolucji i innych masońskich idei do Kościoła, czy wyraz rzeczywistej troski o Kościół.

Jan Bodakowski

Komentarze (11):

Zawi2021.11.17 21:58
Tradycjonaliści nie są żadną grupą piętnowaną, czy margilizowaną. Podobnie jak akwaryści, miłośnicy starych aut, czy filateliści. No może chcieliby być bardziej "na tapecie" (i starają się jak mogą) a zwyczajnie ani parzą, ani ziębią. Natomiast największą dyskryminowaną mniejszością w Polsce są... mężczyźni. Można im ubliżać ad gremium ("facet to świnia", "facet myśli o jednym"...) i bezkarnie.
Skrzypek na dachu2021.11.2 13:12
Brawo Przedsoborowa Msza Trydencka .
"A w pośredniaku byłeś jełopie?"2021.10.19 19:42
Halinka
Maria2021.10.19 14:37
Marzą mi się kościoły otwarte w ciągu dnia, a nie zamknięte na wszystkie spusty. W naszej parafii tak jest - nowy proboszcz i już to, co przedtem było niemożliwe, możliwe jest. Co prawda z Wielkim Bratem czyli monitoringiem. Marzy mi się cisza po komunii i wspólne dziękczynienie, choćby kosztem kwiecistego kazania. Marzy mi się równouprawnienie tradycjonalistów - choć do nich nie należę, doceniam. I ksiądz, który podczas ślubu nie będzie nadmiernym pośpiechem dawał nowożeńcom do zrozumienia, że są jednak gorszego sortu... Usłyszy ktoś mój głosik cieńszy od pisku? Czy podczas synodu będą słuchani głównie działacze- wyjadacze?
leszczyna2021.10.20 11:33
Oczywiście, że działacze-wyjadacze i to określonej opcji. Nie to po wszak papież Franciszek zamknął usta Mszy Trydenckiej, żeby wysłuchiwać argumentów jej zwolenników. Mnie się marzy, żeby do bierzmowania przygotowywali młodzież katecheci jak było dawniej, a nie z doskoku między dwoma szkołami ksiądz o ile zdąży gdzieś w rozjazdach. Katechetów nie obchodzi, kto był czy nie był u bierzmowania, to nie ich sprawa. Ostatecznie masa młodzieży wypada z "kościelnego obiegu" i nie chodzi na religię, i dalej są niepraktyczne przepisy z czasów minionej już reformy edukacji. Ale co to kogo obchodzi w kurii? Ano nikogo.
matis892021.10.19 14:37
Otwartość na wiernych w ustach Bergoglio Fałszywego Poroka Nie Katolika oznacza otwartość na pogaństwo, pogan, masonerię, szatanistów, lewactwo, LZPKNTB+, sodomę, szatańskich aborcjonistów jak Biden, komunizm..... Dlatego dla nich trzeba przyciąć Jezusa w Kościele, bo Jezus rani ich uczucia religijne i poglądy. To oznacza ta ''otwartość''.
Apel2021.10.19 14:09
To początek końca Kościoła. Jak wierni się nie ockną. Synodalne dyskusje. DEMOkracja w Kościele. Kościół to instytucja hierarchiczna. Tylko Różaniec i Matka Boża.
do apelu2021.10.19 14:41
I "Ojcze nasz" !
Skrzypek na dachu2021.11.2 13:11
Falszywy uzurpator Franciszek to szatanista .
lacmus2021.10.19 12:01
Ale CYRK i ZAKŁAMANIE HIERARCHÓW > ta otwartość na Tradycję . Może "drzwi" ci otworzą ale potem miłosiernie wyjaśnią , że jesteś buntownikiem , zakałą, zrobią z ciebie wariata i opieczętują na parafii naklejką "trędowaty". Na koniec jako wyraz miłości dostaniesz kopniaka albo zadzwonią na Policję , że jesteś niepożądany na ich terenie. I wtedy zaczniesz szukać i znajdziesz taką Wspólnotę która jest Katolicka to Bractwo Piusa X. Jednakże zacznie wzrastać w twojej głowie pytanie dlaczego Ci Bracia - katolicy tak mało są widoczni , nie EWANGELIZUJ,Ą NA ULICACH , i w pobliżu starych katolickich kościołów, dlaczego NIE KRZYCZĄ , że KOŚCIOŁY KATOLICKIE zostały przejęte przez modernistów i masonów, a wierni są OSZUKIWANI , dlaczego WCZEŚNIEJ NIE DOTARLI do Ciebie p. Bodakowski i innych braci uważających siebie za "katolików"? A Ty latami patrzysz ,rozeznajesz , gorszysz się i nie wiesz , i ciągle wahasz się..? A nawet jeśli już wybierzesz to czy Bractwo Tradycji będzie TYLKO jedną z WIELU wspólnot ekumenicznych NEOKOŚCIOŁA pod zarządem kolejnego Lutra ?
Böno2021.10.19 11:54
Nic dodać, nic ująć. Hipokryzja i obłuda Franciszka i biskupów bez granic.