Beatyfikacja Pawła VI na zakończenie tegorocznego Synodu Biskupów - zdjęcie
11.05.14, 05:20Paweł VI (fot. Wikipedia)

Beatyfikacja Pawła VI na zakończenie tegorocznego Synodu Biskupów

15

Data beatyfikacji Pawła VI, podawana już 6 maja, została oficjalnie potwierdzona. Ojciec Święty upoważnił wczoraj Kongregację Spraw Kanonizacyjnych do ogłoszenia, że Papież Montini zostanie wyniesiony do chwały ołtarzy w Watykanie 19 października. Będzie to na zakończenie Synodu Biskupów o rodzinie. To właśnie on powołał do życia Synod Biskupów.

Na popołudniowej audiencji dla prefekta tej dykasterii, kard. Angelo Amato, Papież Franciszek zatwierdził też promulgowanie jej pięciu dekretów. Pierwszy z nich dotyczy właśnie Pawła VI (zm. 1978). Chodzi o cud przypisywany jego wstawiennictwu. Również drugi dekret mówi o cudzie, dokonanym za sprawą XIX-wiecznego włoskiego kapłana diecezjalnego Luigiego Caburlotto, założyciela zgromadzenia Córek św. Józefa.

Natomiast pozostałe dekrety Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych stwierdzają heroiczność cnót włoskiego księdza Giacomo Abbondo z XVIII wieku, hiszpańskiego jezuity Jacinto Alegre Pujalsa zmarłego w 1930 r. i XIX-wiecznej Francuzki Caroline Barbe Colchen Carré de Malberg, matki rodziny, a zarazem założycielki zgromadzenia zakonnego Córek św. Franciszka Salezego.

Beb/Radiovaticana.org

Komentarze (15):

anonim2014.05.11 6:27
Kolejny papież, który walnie przyczynił się do upadku Kościoła zostanie kanonizowany - już pośród świętych brakować będzie tylko Lutra.
anonim2014.05.11 7:22
@bartek A w czym różni się "nauczanie Pawła VI" od nauczania Kościoła ? Jeżeli w czymkolwiek się różni od wielowiekowego Magisterium, to - tak, odrzucam je.
anonim2014.05.11 7:52
Ale mają tempo... Papież Paweł VI "My przedstawiciele nowej generacji, ludzie naszych własnych czasów chcemy, aby wszystko był nowe. Nasze dawne społeczeństwo, tradycjonaliści, konserwatyści mierzyli wartość rzeczy według ich stałych właściwości. My natomiast, jesteśmy aktualistami, chcemy, aby wszystko cały czas było nowe, by było wyrażane w nieustannie improwizowanych i dynamicznych, niezwykłych formach" P.S. @Beb Proponuję doczytać... wg mnie beatyfikacja i kanonizacja to jednak trochę co innego... ;-)
anonim2014.05.11 8:26
KK po SWII ledwież dycha... faktyczna apostazja, mimo pozornej obecności (danego człowieka) w Kościele, ciągle postępuje. Apogeum jej przypadnie gdy F wprowadzi juz oficjalnie pod przykrywką fałszywie pojmowanego miłosierdzia święte sakramenty dla wszystkich, mimo trwania ich w grzechu, np rozwodnicy! OTO CZAS SCHIZMY! Mądremu dość, teologia wszystko usprawiedliwią...
anonim2014.05.11 8:49
Całe posoborowie niedługo kanonizują.
anonim2014.05.11 10:10
wszystkich papieży będą uznawać za błogosławionych i świętych?
anonim2014.05.11 11:42
@twadyk Jakbyś nie wiedział, to Kościół jest jeden, założony przez Chrystusa i trwa od czasów apostolskich do dziś. Przeżywał już różne kryzysy i rozłamy, błędy księży, biskupów i papieży, jednak przetrwał do dziś i będzie trwał aż do skończenia świata. Nauczanie Kościoła jest niezmienne, nie może być zmieniane "z duchem czasu" nawet przez papieża, musi być spójne i jednolite, jeśli wprowadza się coś, co przeczy wcześniejszemu nauczaniu, a więc Magisterium (depozytowi wiary), to należy to odrzucać jako błąd, herezję, choćby wypowiadana była przez papieża, który jest człowiekiem i może błądzić. „Słuchać należy Boga raczej niż ludzi” (Dz 5,29). “…Jeśliby w pewnej części Kościoła miała powstać jakaś nowa nauka, należy wtedy mocno przylgnąć do wiary Kościoła Powszechnego i zakładając, że nowa nauka byłaby takiej natury, iż mogłaby zatruć niemal całość tej ostatniej, jak to uczynił arianizm, to wtedy trzeba trwać przy starożytności; jeżeli nawet tutaj znalazłby się jakiś błąd, to należy stanąć przy soborach powszechnych a przy ich braku, trwać przy tym co w jednomyślności wiary katolickiej wszyscy zawsze, wszędzie, niewzruszenie wyznawali…”.(św. Wincenty z Lerynu) „Tak jak jest legalny sprzeciw wobec papieża który dokonuje agresji na ciało, legalny jest sprzeciw wobec tego kto dokonuje agresji na duszę, albo kto narusza ład społeczny, albo, przede wszystkim, kto usiłuje niszczyć Kościół.” (Św. Robert Bellarmine)
anonim2014.05.11 11:49
@twardyk Lista błędów i przewin Pawła VI, które doprowadziły do upadku Kościoła jest długa, ograniczę się więc tylko do niektórych: To on wykluczył z udziału w konklawe kardynałów, którzy ukończyli 80 lat, co dało szansę na większe wpływy wyboru jego następcy przez zwolenników zmian i „nowego Kościoła. Wprowadził obowiązek składania rezygnacji z zajmowanego urzędu przez biskupów, którzy ukończyli 75 lat, aby szybciej władzę zdobywali kapłani o nastawieniu nowoczesnym, modernistycznym. To on utworzył „Konferencje Episkopatów” bez jasno sprecyzowanego zakresu uprawnień. Usunął od kluczowych stanowisk w Kościele wiele pierwszoplanowych postaci, powołując w ich miejsce ludzi o nastawieniu „postępowym” i liberalno-masońskim. To on zniósł wiele obowiązkowych świąt, zniósł zakaz spożywania potraw mięsnych w piątki, wydał dekret dopuszczający tzw. „małżeństwa mieszane”, bez obowiązku chrztu katolickiego dla dzieci z takich związków a w końcu zniósł przysięge antymodernistyczną, która był a puklerzem obronnym przed wpływem błędów, herezji i deprawacji duchowieństwa. To on wysyłał swoich legatów na heretyckie kongresy, aby wysławiali tam Lutra, a sam padał na kolana przed schizmatyckim metropolitą całując jego stopy, błogosławił również zielonoświątkowcom tańczącym i wydzierającym się w Bazylice Św. Piotra, oraz praktycznie zlikwidował „Indeks Ksiąg Zakazanych”. Swoją postawą przyczynił się do aktów niesubordynacji i nieposłuszeństwa wobec władz kościelnych, tolerując rozwój i działalność lewackich organizacji tworzonych i kierowanych przez księży w ramach tzw. „teologii wyzwolenia” (Ruch Czwartego Listopada, Katolicy dla socjalizmu, „księży-robotników”, Czerwony Chrystus i inne). Nigdy nie potępił i nie dopuszczał do potępienia, a nawet troszczył się i powoływał na zaszczytne stanowiska notorycznych heretyków jak Küng, cytował i chwalił jawnego heretyka jak Teilhard de Chardin. Bardzo chętnie przyjmował na audiencjach oraz słał na prawo i lewo swe „błogosławieństwa” dla masonów, komunistów, modernistów, kontestatorów, wszelkiej maści lewaków, piosenkarzy i aktorów, lecz konsekwentnie odmawiał przyjmowania tych grup świeckich i duchownych, które trwały wiernie przy Tradycji (w ten sposób wprowadzając samemu nowe formy schizmy !). Przyjmował na prywatnych audiencjach młode dziewczyny w szortach i w spodenkach „hot-pants”, chwaląc je za „spontaniczność, szczerość i wyswobodzenie z pewnych ograniczeń formalnych”, zarośniętych hipisów, big-bitowców i muzyków pop-rockowych oraz zbrodniarzy, jak Cabrola z Gwinei, Agostinho Neto z Angoli, czy Marcellino de Santos z Mozambiku. Rozbijał i niszczył tradycyjne nauczanie Kościoła, faworyzując heretyckie błędy, to dlatego zezwolił na koncelebry z udziałem „pastorów anglikańskich” w Watykanie, zezwolił na udzielanie Komunii Św. protestantom, pozwolił by Komunia Św. była udzielana na rękę, by udzielano jej protestantom oraz zezwolił by katolicy uczestniczyli w komunii protestanckiej. Doprowadził do reformy seminariów, z których usunięto tradycyjne nauczanie katolickie, a wyeksponowano poglądy szkodników w postaci pism Congara, Lubaca i innych modernistów. Zezwolił na rezygnację przez księży z noszenia sutanny, zniósł tonsurę, akolitat, egzorcystat, subdiakonat, wszystkie Święcenia Mniejsze, porzucił Tiarę, odstawił Pastorał (oddał go wraz z pierścieniem papieskim birmańskiemu buddyście U’Thantowi) i zawiesił na swej piersi „Efod” Arcykapłana Żydowskiego, a insygnia św. Jakuba przekazał prawosławnym. Usunął z liturgii łacinę, zniszczył muzykę sakralną, doprowadził do likwidacji ołtarza i zastapił go stołem, odwracając kapłana przodem do wiernych a nie do Boga. Przyjąwszy, że będzie „papieżem otwartym”, witającym wszystkich z otwartymi ramionami – stosował ową zasadę w praktyce, ale tylko w odniesieniu do przedstawicieli „błędów” i „występków”, np. przywódców komunistycznych splamionych krwią męczenników, heretyków, schizmatyków, deprawatorów moralnym i zwykłych zbrodniarzy, aktorów, sportowców itd., natomiast systematycznie wykluczał z tej „otwartości” „tradycjonalistów” przywiązanych do niezmiennych od stuleci nauk Kościoła. Tradycyjna wiara była w jego oczach taką zbrodnią, że jej wyznawcom nie przysługiwało nigdy choćby krótkie widzenie z Ojcem Świętym, nawet gdy przybyli z różnych kontynentów i tysiącami klęczeli na Placu Św. Piotra modląc się i czekając bezskutecznie na jego błogosławieństwo – odmówił im, znalazł jednak czas na przyjecie przywódcy komunistycznych rebeliantów (1970), dwóch drużyn piłkarskich i delegacji żydowsko-masońskiego Stoważyszenia B’nai B’rith (1971), grupy rabinów talmudystów oraz przywódcy buddyjskich bonzów (1973). Nie poświęcił nawet chwili dla siostry Łucji, będąc w Fatimie, która błagała go o krótką rozmowę, znalazł zaś czas tego dnia dla kilku przedstawicieli heretyckich wyznań. Paweł VI podkopał wszystko to, co stanowi podwaliny Kościoła i chrześcijańskiej Europy, tj. władzę hierarchiczną, dyscyplinę, rodzinę, wychowanie katolickie, uniwersytety katolickie, duchowieństwo regularne i świeckie, parafie, Sakramenty, których powaga została wyraźnie umniejszona, a wreszcie Liturgię, która została zdegradowana, okrojona i sprotestantyzowana.
anonim2014.05.11 12:24
@enrque111 Pozwolę sobie przypomnieć że decyzje o kanonizacji (w odróżnieniu od beatyfikacji) są w Kościele nieomylne. Występując przeciwko nim sam stawiasz siebie poza wspólnotą Kościoła Katolickiego.
anonim2014.05.11 13:32
@kaspian Mylisz się, jak w większości swoich wypowiedzi. Owszem, teologia katolicka z aktem kanonizacji papieskiej łączy nieomylność papieską, ale nie traktuje jej jako dogmat lub prawdę wiary, bez której nie można się zbawić. Nowa procedura ta nie jest równie dokładna, jak wcześniejsza. Jest znacznie mniej wymagająca w kwestiach gwarancji ze strony duchowieństwa diecezjalnego niezbędnych do tego, aby Boża asystencja zapewniła nieomylność w przypadku kanonizacji oraz brak błędu co do faktu w przypadku beatyfikacji. Sam zresztą Jan Paweł II zdecydował się nie przestrzegać obecnej procedury (zabraniającej rozpoczynania procesu beatyfikacyjnego wcześniej niż pięć lat po śmierci kandydata), zezwalając na rozpoczęcie procesu Matki Teresy z Kalkuty zaledwie trzy lata po jej zgonie. Podobnie postąpił Benedykt XVI wobec swego poprzednika na Stolicy Piotrowej. Obecna legislacja procesu kanonizacyjnego powraca do stanu, w jakim znajdowała się przed XII wiekiem: papież pozostawiał wówczas osąd o świętości kandydatów w rękach biskupów miejsca, zastrzegając sobie jedynie władzę potwierdzania ich orzeczeń. Jednakże legislacja z XII wieku postrzegała beatyfikacje oraz kanonizacje jako akty nie posiadające znamienia nieomylności. Z tego też właśnie powodu możemy odróżniać kanonizacje będące skutkiem ostatnich reform od tradycyjnych aktów nadzwyczajnego Magisterium papieża. Jest tak dlatego, iż w odniesieniu do owych aktów papież ogranicza się do zatwierdzania decyzji ordynariuszy miejsca. Mamy tu więc jeden z wielu powodów, który pozwala nam wyrazić poważne wątpliwości co do spełniania warunków niezbędnych do nieomylności w przypadku obecnych kanonizacji. Po pierwsze, reformy posoborowe doprowadziły do rozluźnienia procedury kanonizacyjnej. Po drugie, wprowadziły one nową, kolegialną intencję. Już te dwie zmiany stawiają pod znakiem zapytania pewność beatyfikacji oraz nieomylność kanonizacji. Również sam osąd, stanowiący zwieńczenie tej procedury wypaczony jest poprzez nową, co najmniej dwuznaczną koncepcję świętości oraz cnót heroicznych. W kontekście posoborowych reform, papież i biskupi przedstawiają wiernym jako obiekt kultu autentycznych świętych, kanonizowanych jednak wedle ułomnej i wątpliwej procedury. Nikt nie może mieć wątpliwości co do heroiczności cnót kanonizowanego po Vaticanum II ojca Pio, można jednak wyrażać zastrzeżenia co do nowego typu procesu, w wyniku którego wyniesiony on został na ołtarze. Równocześnie procedura ta umożliwia kanonizację osób, które poprzednio nie mogłyby zostać wyniesione do chwały ołtarzy, nadając tytuł świętych kandydatom, których reputacja jest kontrowersyjna i którzy nie jaśnieli bynajmniej cnotami heroicznymi. Ta bezprecedensowa sytuacja jest skutkiem zamętu wywołanego posoborowymi reformami – i nie sposób jej zrozumieć nie odnosząc się do jej źródła, nie zadając pytania o wartość owych zmian. Czy osoba Jana Pawła II zasługuje na beatyfikację? Papież Jan Paweł II nie był przykładem cnót heroicznych. Stwierdzić należy, że dawał raczej zły przykład, stając się powodem zgorszenia, szkodząc poważnie dobru dusz, zwłaszcza poprzez swe wątpliwe nauczanie o ekumenizmie. http://www.bibula.com/?p=74504
anonim2014.05.11 13:48
Kspian: Kulą w płot strzelasz! Ten się stawia poza wspólnotą, kto przestaje być wierny Nauczaniu Chrystusa! Paweł VI narobił.wiele zła Kk! Jednak proszę pamiętać, że istnieją dowody na to, że prawdziwy PVI był więziony w areszcie domowym, zaś na zewnątrz grasowal jego sobowtór, aktor podstawiony przez masonerię. Wiele modernistyczny decyzji podejmował właśnie on pod wpływem masonerii! To jego modernistyczne zuchwalstwo chce wynieść fałszywie do rangi kanonu, obecny fałszywy prorok - mason, zwany Franciszkiem (nie)pierwszym Kto pójdzie, za jego fałszywym nauczaniem, sam się potępi... Posłuszni mamy być wobec nauczania Chrystusa a nie wobec božyszcza ludzkiego modernizmu nawet jeśli piastuje on funkcję papieża. Wierzę, że owce rozpoznają prawdziwy głos swego pasterza, z całą pewnością nie jest nim oszust F(nie) pierwszy!
anonim2014.05.11 19:43
@enrque Tak, bo Duch Święty nie poradzi sobie bez wypasionej (koniecznie przedsoborowej!) procedury.
anonim2014.05.12 6:55
@enrgue111 jestem w całości z Tobą. Twój znak wszystko mówi!
anonim2014.05.12 10:41
Zdecydujcie się, beatyfikacja, czy kanonizacja.
anonim2014.05.12 12:04
Wcale mnie to nie dziwi. Będzie to ostateczna kanonizacja Soboru, rozpoczęta hucpą z JPII i JXXIII.