Antoni Macierewicz dla Fronda.pl: Prof. Rońda zachował się honorowo - zdjęcie
29.11.13, 17:51Antoni Macierewicz (fot, Agencja BEW)

Antoni Macierewicz dla Fronda.pl: Prof. Rońda zachował się honorowo

11

Jak Pan ocenia z perspektywy sytuację w jakiej znalazł się prof. Rońda?

Z mojej perspektywy sprawa jest zakończona. Pan Profesor złożył dymisję po tej całej sprawie.

Traktuje Pan to jako zachowanie honorowe w sytuacji oskarżeń?

Nie ma wątpliwości, że tak powinna zachować się pani Kopacz, tak powinien zachować się pan Lasek, tak powinni się zachowywać się wszyscy Ci, którzy kłamali i oszukiwali, i do dziś podtrzymują kłamstwa. Przecież pan Lasek po dzień dzisiejszy twierdzi, że brzoza została ścięta na pięciu metrach, a gen. Błasik był w kokpicie. Problem polega nie tylko na tym, że oni kłamali i sfałszowali raport trzy lata temu. Problem polega na tym, że utrzymują kłamstwo i fałszerstwo raportu także dzisiaj, gdy już wszystkie instytucje zajmujące się przebiegiem wydarzeń udowodniły że przebieg wydarzeń wyglądał inaczej. Gen. Błasik prawdopodobnie nie wydawał żadnych rozkazów, a w raporcie Millera wciąż to znajdziemy. Utrzymuje się cały świat w fałszywym przebiegu wydarzeń.

Not. ToR

Komentarze (11):

anonim2013.11.29 20:04
@Talman dla Ciebie to pewnie Kiszczak jest człowiekiem honoru, co?
anonim2013.11.29 20:55
@qazzaq jak się nudzisz to poczytaj jakąś dobrą książkę, pytanie tylko czy coś z niej zrozumiesz. to co napisałeś ma się jak g.... do kremu. Rońda się przyznał, że skłamał i w związku z tym podał się do dymisji....i to podanie się do dymisji jest zachowaniem honorowym.... Gostki z komisji Millera zostali przyłapani na tylu kłamstwch, że pewnie nie jesteś w stanie ich policzyć i nikt do dymisji się nie podał.
anonim2013.11.29 20:57
@Talman taka genderowska równość, co? hehehe
anonim2013.11.29 21:33
@Gościu z Radomia a wiesz na jakiej wysokości była złamana brzoza? bo prokurator mówi jedno a Lasek mówi drugie to któryś chyba kłamie co ? to tylko jedno z kłamstw. @Talman wolę na poziomie episkopatu niż na poziomie Środy:)
anonim2013.11.29 23:16
@kot1 Weź się chłopie nie ośmieszaj. Bo aż żal patrzeć na twoje wpisy i na te tobie podobnych poczytaj sobie to: "Dowódca Sił Powietrznych nie naciskał na pilotów Tu-154 Słowa, które Komisja Jerzego Millera i rosyjski Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK) Tatiany Anodiny przypisywały generałowi Andrzejowi Błasikowi, w rzeczywistości wypowiadał drugi pilot mjr Robert Grzywna - ustalili biegli z Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. dr. Jana Sehna w Krakowie. "Rz" potwierdziła tę informację w dwóch niezależnych źródłach, które miały dostęp do ekspertyzy Instytutu Sehna. Ustalenia biegłych podważają jedną z najważniejszych tez raportów MAK i Komisji Millera - o tym, że obecność dowódcy Sił Powietrznych w kabinie pilotów pośrednio wywierała na nich presję."[....]
anonim2013.11.29 23:47
Jeżeli chodzi o wskazania radiolatarni dalszej znajdującej się przed lotniskiem w Smoleńsku, to nie miałem żadnych zastrzeżeń co do ich wiarygodności. Wskazania tego urządzenia były prawidłowe. Po przelocie nad dalsza radiolatarnią, por. Wosztyl powinien kontynuować lot na bliższa radiolatarnię. Przełączył się na bliższa radiolatarnię i po przełączeniu por. Wosztyl stwierdził, że nie podobają mu się wskazani bliższej radiolatarni. Ja wtedy spojrzałem na wskaźnik NPP (będący ba wyposażeniu JAK-40) jak również na wskaźnik IKU. Stwierdziłem, że wskazania na w/w urządzeniach wychylają się w lewo i następnie wracają na prawidłowy kurs. Świadczyć to mogło, że są chwilowe zaniki sygnału z bliższej radiolatarni. Wobec tego, por. Wosztyl przełączył się na wskazania dalszej radiolatarni i kontynuował podejście według jej wskazań, tzn. od niej. Po przełączeniu jej wskazania były prawidłowe. Ponadto opieraliśmy się na wskazaniach GPS. Chciałbym w tym miejscu zeznać, że wskazania GPS w porównaniu ze wskazaniami dalszej radiolatarni różniły się. Gdybyśmy oparli się tylko na wskazaniach GPS, to wyszlibyśmy 50 do 70 metrów z lewej strony od osi pasa. Jeżeli chodzi o GPS do niego wprowadziliśmy dane z tzw. karty podejścia. (…) Określają one topografię lotniska i sposób podejścia i sposób podejścia do lądownia na tym lotnisku, tzn. Siewiernyj w Smoleńsku. Na karcie (…) w lewym górnym rogu znajduje się opis IPU (w języku rosyjskim), tzn. pod nim są współrzędne punktu, które mają odzwierciedlać środek pasa. Na pasie punkt ten zaznaczony jest w formie kółka z krzyżykiem. Te dane – współrzędne zostały wprowadzone przez por. Kowaleczko do GPS. Jeżeli te dane byłyby prawidłowe, to GPS wskazywałby odchylenia w lewą stronę od osi pasa, tak jak by miało miejsce w dn. 10.04.2010r. W trakcie lotu wyglądało to w ten sposób, że GPS nakazywał nam skręcać w lewo, a NPP i IKU nakazywał nam korygować w prawo. Ostatecznie na wysokości bliższej radiolatarni zobaczyliśmy 2XAPM, tzw. bramkę i ona wtedy była jeszcze z prawej w odniesieniu do naszego lotu, por. Wosztyl skorygował wtedy lot. Następnie weszliśmy w bramkę i wylądowaliśmy. Podczas lądowania widoczność wynosiła 1500 metrów. Na zadane pytanie zeznaję: podczas podchodzenia do lądowania ja nie widziałem żadnego innego oświetlenia oprócz APM. Na zadane pytanie: podczas podchodzenia do lądowania ja nie przypominam sobie aby ze strony kontrolera z lotniska padały jakiekolwiek informacje, takiego typu jak jaką mamy odległość od pasa, na jakiej jesteśmy wysokości, czy jesteśmy na kursie. Kontroler wydał nam tylko zgodę na zajście do lądowania i po naszym potwierdzeniu, że jesteśmy na prostej, wydał zgodę na lądowanie. W trakcie ostatniej fazy lotu nie podawał żadnych komend. Ja nie słyszałem komendy ze strony kontrolera, aby nakazał nam odejście na drugi krąg. Po wylądowaniu kontroler pochwalił nas : „maładiec, abarot 180 rulitie na stajaniu”. Następnie ustawiliśmy się na drodze kołowania równoległej do pasa 300 metrów od jej końca, blokując ją w ten sposób. Na zadane pytanie zeznaję: słyszałem komendy podawane przez kontrolera IŁ, który lądował po nas. Przypuszczam, iż IŁ lądował korzystając z RSBN. Urządzenie to emituje fale radiowe, które pozwalają załodze samolotu ustalić kierunek i odległość od pasa. JAK-40 i TU-154M w takie urządzenie, tzn. odbiornik nie jest wyposażony. Urządzenie to jest dokładniejsze i przydatniejsze przy lądowaniu niż wskazania bliższej i dalszej radiolatarni. W trakcie podejścia IŁ, korespondencja pomiędzy nim a wieżą była prowadzona dosyć często. Meldunki o położeniu, to załoga IŁ-a podawała kontrolerowi, tzn. mówiła o odległości i wysokości do pasa. Kontroler mówił tylko o tym, że mają kontynuować podejście i że mają być gotowi do odejścia na drugi krąg z wysokości nie niżej niż 50 metrów. Dalej chorąży zeznał, iż na ok. 12 minut przed katastrofą słyszał korespondencję wieży z załogą TU-154M. Znów padają słowa o 50 metrach, do jakich nakazali zniżyć się załodze kontrolerzy: W końcowej fazie lotu kontroler zapytał się czy chcą lądować. Załoga odpowiedziała, że warunkowo podejdziemy. Kontroler wyraził zgodę na podejście. Ja nie słyszałem, aby kontroler zabronił im lądowania i odejście na zapasowe. Wydaje mi się, że kontroler powiedział TU-154M, że mają być gotowi do odejścia na drugi krąg z wysokości nie mniejszej niż 50 metrów. Po tym my wyszliśmy z JAK-a. Ważna dla ustalenia, co działo się na miejscu katastrofy, gdy tylko Rosjanie mieli do niego dostęp, jest następna część relacji por. Musia: Na miejsce katastrofy udaliśmy się po około 1 godzinie od jej zaistnienia. Kiedy przybyliśmy na miejsce, to pracowały już tam służby ratownicze. Ja widziałem dużo nagich ciał. Leżały one pomiędzy częściami samolotu. Jedno ciało ludzkie było całe. Pozostałe, to były części ludzkich ciał, ręce, nogi. Kiedy my tam byliśmy, to nikt się nimi nie interesował, tzn. nie przykrywał ich, nie zbierał. Byliśmy tam około 15 minut. W trakcie pobytu tam zauważyłem, że do poszczególnych stanowisk, utworzonych przez służby znoszono części samolotu. Tych stanowisk było tam już wtedy kilka. Stanowiska te wyglądały w ten sposób, ze był to stolik, na nim dokumentacja, laptop itp. Przy stanowiskach znajdowali się ludzie.
anonim2013.11.30 10:16
@kot1 "Nikt jak dotąd nie udowodnił, że gen. Błasika nie było w kabinie a ewentualna jego obecność i nie podjęcie decyzji zabraniającej łamania podstawowych przepisów lotniczych jest jak najbardziej - wywieraniem presji" ??????????? ŚP. Arkadiusz Protasiuk Za sterami Tu-154, który rozbił się w Smoleńsku, ostatni raz siedział trzy dni przed katastrofą. Pilotował maszynę razem z Arkadiuszem Protasiukiem. Lecieli do Smoleńska z delegacją rządową. – Arek był w bardzo dobrym humorze. Żartował, opowiadał anegdoty. Zresztą zawsze był osobą, która gwarantowała znakomitą atmosferę na pokładzie – wspomina Bartosz Stroiński. – Lot był bardzo spokojny, bez żadnych problemów, ładna pogoda, wszystko w jak najlepszym porządku. Rozmawialiśmy między innymi na temat lotu do USA. Za ocean mieliśmy lecieć w poniedziałek, razem z premierem. Arek mówił, że planuje kupić aparat fotograficzny – zdradza podpułkownik." Niestety i ja czasami muszę użyć "wiki" "wylądował nocą na warszawskim lotnisku wojskowym Okęcie samolotem Tu-154M nr 101 z uszkodzonym blokiem sterowania" "7 kwietnia 2010 w czasie lotu do Smoleńska z premierem Donaldem Tuskiem pełnił funkcję drugiego pilota" Z mojego punktu widzenia Premier dał ciała na całej Lini. Ekipy wyjaśniające katastrofę także brnęły po omacku przygotowując nieudolny raport zaraz po tym ja MAK Puścił w międzynarodowy eter "pijanego dowódce" Czytając różne publikacje obserwując ("gówna" za przeproszeniem) jakie wypływają po oficjalnych wystąpieniach i raportach. Coraz bardziej utwierdzam się w tym że: Z Prezydentem jak i z Premierem nie latają chłystki tylko doświadczeni piloci którzy dodatkowo latali tą maszyną wcześniej. Na wierzy w Smoleńsku panował burdel a osada była nie kompetentna. Zresztą co tu pisać jak ręce opadają Jak można było całkowicie i bezwarunkowo oddać sprawę nad katastrofą obcemu państwu nie ważne czy to Rosja czi Azerbejdżan. Sawę w której zginą Prezydent. I kto ją podejmuje Premier P.Graś P Arabski. Tak ważną decyzje podejmuje się w tak zacnym gronie?? A wszyscy sprzeczają się o brzozę była nie była zajmujecie się pierdołami czubkiem góry lodowej. zamiast badać sprawę od podstaw. Nie zakładając z góry oczywistych wniosków bo sprawa ta może mieć podwójne dno.
anonim2013.11.30 14:55
@kot1 No a teraz Onufry dawaj następne "rewelacje" Tak jest towarzyszu! "Ja zaraz Ci podaruję Niderlandy" JAK MASZ TO DAWAJ ! "Służyłem w wojsku (lotnictwie) 37 lat i znałem tylko jednego generała, który "nie pił". To gen. Jaruzelski" Twoim zdaniem za komuny wszyscy pili i latali jak orły. Z twoich wypocin wynika więc że teraz piloci latają źle bo są trzeźwi. Ale to nie jedyny problem następny to ty! stary postkomunistyczny alkoholik. Więc nie dziw mnie teraz twój bełkot !!! Tak naprawdę to jestem Johnie Rambo
anonim2013.11.30 16:03
@kot1 "Jak to do dziecka." No właśnie zaproponował bym ci żebyś pobawił się w piasku ale zimno coraz bardziej zaczyna się ściemniać wiec mama by cie nie puściła ale ona wie że tak długo przebywasz na komputerze?? "pałać" do mnie miłością. Na pewno nie mam takiego obowiązku. Twój problem polega na tym że Ustrój w którym żyłeś i dobrze się czułeś prysł jak bańka ale ty nie przyjmujesz tego do świadomości biedny człowieku.
anonim2013.11.30 16:15
@kot1 No dobra odkrywamy wszystkie karty Towarzyszu Tak naprawdę piszę do ciebie Maverick i latałem w Top Gun. To co piszesz to bzdury i kropka nara:)
anonim2013.11.30 21:09
@kot1 Nie pochlebiaj sobie tak bardzo. Akurat analiza nie jest twoją mocną stroną jak widać! "A ja jako humanista" Więc jesteś humanistycznym starym komunistą lotnikiem. zaraz się okaże że byłeś w kosmosie litości. "że mogłeś latać ale do ubikacji by zrobić "to(p) gówno". [...] Nie tylko mogłem ale musiałem jak tylko przeczytałem twoje wpisy!!!!