Abp Jędraszewski: Cały pontyfikat św. Jana Pawła II był jednym wielkim świadectwem - zdjęcie
18.01.21, 08:30Fot. Beyong Forgetting via Flickr, CC

Abp Jędraszewski: Cały pontyfikat św. Jana Pawła II był jednym wielkim świadectwem

10

- Dzisiaj możemy z pełną pewnością stwierdzić, że cały pontyfikat świętego Jana Pawła II Wielkiego był jednym wielkim świadectwem, poprzez słowo i czyn, tej prawdy, że Chrystus stanowi najwyższy dla człowieka klucz, który pozwala mu odkryć to, co jest w nim nieredukowalne do świata i który – w konsekwencji – umożliwia mu w pełni zrozumieć siebie samego - mówił metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski, wygłaszając inauguracyjny wykład podczas Międzynarodowej Konferencji "Ku przyszłości z Janem Pawłem II". Poniżej publikujemy pełną treść wystąpienia metropolity.

 

Jan Paweł II – świadek „tego, co nieredukowalne w człowieku”

Studia nad filozoficzną myślą biskupa, a następnie kardynała Karola Wojtyły rozpoczynają się zazwyczaj od analiz poświęconych jego książce Miłość i odpowiedzialność z 1960 roku i zatrzymują się na opublikowanym dziewięć lat później dziele Osoba i czyn. Natomiast stosunkowo rzadko bierze się pod uwagę szereg artykułów jego autorstwa, które ukazały się również w przedziale dziewięciu lat, to znaczy między rokiem 1969, czyli publikacją Osoby i czynu, a wyborem na papieża w 1978 roku. Tymczasem mają one wielkie znaczenie. Wskazują bowiem na kolejny bardzo ważny odcinek jego filozoficznej drogi. Niektórzy sądzą nawet, że artykuły te miały stanowić zalążek kolejnego dzieła, które byłoby twórczą kontynuacją Osoby i czynu. Z siedmiu opublikowanych wtedy tekstów zatrzymajmy się na dwóch, zatytułowanych: Podmiotowość i „to, co nieredukowalne w człowieku” z 1978 roku, oraz Teoria – praxis: temat ogólnoludzki i chrześcijański, opublikowany dwa lata wcześniej, w 1976 roku. Warto zaznaczyć, że artykuły te ukazały się najpierw w wersjach obcojęzycznych, w języku, odpowiednio, angielskim i włoskim, a dopiero później w wersji polskiej[1]. Ważniejszą rzeczą jest jednak to, że – w moim najgłębszym przekonaniu – stały się one odbiciem i zwerbalizowaniem tych przemyśleń kardynała Wojtyły, którym ich autor dawał niezwykle przejmujący wyraz już jako papież Jan Paweł II.

Zdając sobie doskonale sprawę z tego, że nowożytna i współczesna refleksja niezwykle znacząco ubogaciła naszą wiedzę o człowieku w stosunku do tego, co mówiła o nim filozofia klasyczna, w artykule Podmiotowość i „to, co nieredukowalne w człowieku” kardynał Karol Wojtyła wystąpił z tezą, iż nie można poprzestawać na refleksji ukazującej go głównie jako byt obiektywny. Czyniono tak wówczas stosunkowo często, zwłaszcza w obrębie tradycji tomistycznej. Dodajmy, że taka wizja człowieka dominowała wtedy między innymi na Wydziale Filozofii KUL, którego Kardynał był znanym i cenionym, zwłaszcza przez studentów, wykładowcą. Tymczasem, jego zdaniem, trzeba koniecznie zwrócić uwagę na świadomość jako specyficznie człowieczy wymiar podmiotowości człowieka, która jest podmiotowością osobową. W tych też ramach należy podjąć i spróbować wyjaśnić kluczowe dla antropologii zagadnienie „«tego, co nieredukowalne» (l’irréductible, the irreducible) w człowieku – tego, co pierwotne, czyli zasadniczo ludzkie, co stanowi o całkowitej oryginalności człowieka w świecie”[2].

Twierdząc to, kardynał Wojtyła odszedł od typowej dla arystotelesowskiej antropologii definicji człowieka jako ‘ο ανθροπος ζωον νοετικον – homo est animal rationale – „człowiek jest zwierzęciem rozumnym”. Uważał bowiem, że takie ujęcie jest przejawem przekonania, iż człowieka można sprowadzić, czyli właśnie zredukować do świata, widząc w nim przede wszystkim pewne zwierzę, które od innych zwierząt różni się, według jednych: „zaledwie”, a według drugich: „aż”, cechą rozumności. Ten typ rozumienia człowieka kardynał Wojtyła określił mianem kosmologicznego. „W tradycji filozoficznej i naukowej, wyrastającej z definicji: «homo – animal rationale», człowiek był nade wszystko przedmiotem, jednym z przedmiotów świata, do którego widzialnie i fizycznie przynależy. Tak rozumiana przedmiotowość wiązała się z ogólnym założeniem redukowalności człowieka” – stwierdzał[3]. Kosmologiczny typ myślenia o człowieku kardynał Wojtyła dostrzegał również w klasycznej definicji osoby, której autorem był Boecjusz. „Raczej wyrażała [ona bowiem] jednostkowość człowieka jako bytu substancjalnego, który posiada naturę rozumną, czyli duchową – niż całą specyfikę podmiotowości istotną dla człowieka jako osoby”[4]. Tymczasem właśnie ta podmiotowość domaga się szczególnej refleksji i wynikającego z niej nowego typu rozumienia człowieka, który by stanowił dopełnienie typu kosmologicznego. Ten nowy typ kardynał Wojtyła określił mianem personalistycznego. Jak stwierdzał w omawianym artykule, „biorąc jednak pod uwagę różne okoliczności realnego bytowania ludzi, trzeba stale pozostawiać w tym wysiłku poznawczym więcej miejsca dla «tego, co nieredukowalne», trzeba mu dawać jakby pewną przewagę w myśleniu o człowieku, w teorii i w praktyce. L’irréductible oznacza bowiem także to wszystko, co w człowieku niewidzialne, co całkowicie wewnętrzne, a przez co każdy człowiek jest jakby naocznym świadkiem siebie samego, swojego człowieczeństwa i swojej osoby”[5]. Odsłania się w nim bowiem jako istocie obdarowanej wolnością „cała osobowa struktura samostanowienia, w którym człowiek odnajduje swoje «ja» jako tego, który siebie posiada i sobie panuje – a w każdym razie może i powinien siebie posiadać i sobie panować. Dynamiczna struktura samostanowienia mówi człowiekowi za każdym razem o tym, że jest sobie samemu dany i zadany równocześnie”[6]. Mówi mu jednocześnie, że doświadczany w głębi jego sumienia nakaz „powinieneś czynić dobro” wskazuje na fakt, że jego „morale jest bardzo gruntownie zakorzenione w humanum, a ściślej jeszcze w tym, co należy określić jako personale”[7]. Mówi mu również o tym, że jest bytem transcendentnym, wykraczającym – dzięki tak doświadczanej duchowości – poza czysto materialny świat. „Rozstrzygnięcia sumienia co krok ukazują, że człowiek jako osoba spełnia się przerastając samego siebie ku wartościom akceptowanym w prawdzie i urzeczywistnianym dlatego z głębokim poczuciem odpowiedzialności”[8].

Doświadczenie moralności, a przez to także transcendencji, sprawia, że humanum­ – „to, co człowiecze”, spotyka się z christianum – z „tym, co chrześcijańskie”, głosząc razem wyższość etosu, a przez to także i ludzkiej wolności, nad materializmem i determinizmem. Jak pisał kardynał Wojtyła w artykule Teoria – praxis: temat ogólnoludzki i chrześcijański, „należy (…) przyjąć (…) pierwszeństwo [etosu] jako pierwiastka tłumaczącego człowieka w nim samym i nadającego mu z kolei istotowo charakter całej jego praxis, co z kolei warunkuje także bardziej ludzki charakter tego świata, do którego człowiek ontycznie i dynamicznie przynależy”[9]. Jednakże głosząc tezę o wyższości etosu, nie można poprzestać tylko na stwierdzeniu, że humanum spotyka się z christianum. Trzeba mieć także odwagę uczynić jeszcze jeden krok dalej i uznać niezwykłą wagę christianum, które odsłania pełną prawdę o człowieku, objawioną w misterium paschalnym Chrystusa. Odwaga ta nie jest bynajmniej czymś irracjonalnym. Przeciwnie, jest ona zakorzeniona w samym doświadczeniu „tego, co nieredukowalne w człowieku”. Artykuł Teoria – praxis: temat ogólnoludzki i chrześcijański kończył się następującym wyznaniem, a przez to i osobistym świadectwem Kardynała: „Jest naszym najgłębszym przekonaniem – przekonaniem, które czerpiemy zarazem z doświadczenia człowieka i moralności, że owo otwarcie ludzkiej praxis na Boga nie pozbawia humanum jego autentycznej treści i wartości, nie alienuje go. Wręcz przeciwnie – ono właśnie pozwala temu humanum odnaleźć się w pełnym wymiarze transcendencji, który tkwi głęboko w osobowej strukturze człowieka. Tak więc zadaniem teologii jest także ukazać christianum jako szczególną postać identyfikacji humanum”[10].

Czy pisząc ten artykuł, kardynał Wojtyła mógł przypuszczać, że dwa lata później zacznie się dla niego długi, trwający prawie dwadzieścia siedem lat czas ukazywania całemu światu właśnie tej prawdy, że humanum – „to, co ludzkie”, najlepiej wyjaśnia się „poprzez” i „w” christianum głoszonym przez chrześcijaństwo i że nie można zrozumieć „tego, co nieredukowalne” w człowieku bez samego Chrystusa? Trudno nam, oczywiście, odpowiedzieć na to pytanie. Jednakże dzisiaj możemy z całą pewnością stwierdzić, że pontyfikat świętego Jana Pawła II Wielkiego był jednym wielkim świadectwem, poprzez słowo i czyn, tej prawdy, że Chrystus stanowi najwyższy dany człowiekowi klucz, który pozwala mu odkryć to, co jest w nim nieredukowalne do świata i który – w konsekwencji – umożliwia mu w pełni zrozumieć siebie samego. Spośród niezliczonych areopagów, na których przyszło Papieżowi dawać to świadectwo, wybierzmy zaledwie cztery, moim skromnym zdaniem najbardziej znaczące. Pierwsze trzy z nich związane są z początkiem jego pontyfikatu, natomiast czwarte z samym jego końcem.

Areopag I. Plac św. Piotra, 22 października 1978 roku, homilia podczas Mszy świętej inaugurującej pontyfikat Jana Pawła II – konieczność otwierania się na Chrystusa: „Nie bójcie się, otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi. Dla Jego zbawczej władzy otwórzcie granice państw, systemów ekonomicznych i politycznych, szerokie dziedziny kultury, cywilizacji, rozwoju! Nie bójcie się! Chrystus wie, co nosi w swoim wnętrzu człowiek. On jeden to wie! Dzisiaj często człowiek nie wie, co kryje się w jego wnętrzu, w głębokości jego duszy i serca. Tak często niepewny sensu życia na tej ziemi i ogarnięty zwątpieniem, które zamienia się w rozpacz. Pozwólcie więc, proszę was, błagam was z pokorą i zaufaniem! Pozwólcie Chrystusowi mówić do człowieka! On jeden ma słowa życia, tak, życia wiecznego”[11].

Areopag II. Watykan, 4 marca 1979, encyklika Redemptor hominis – Chrystus kluczem dla każdego człowieka, aby mógł pojąć własne człowieczeństwo: „Kościół nie przestaje słuchać Jego (Chrystusa – dop. MJ) słów, odczytuje je wciąż na nowo, każdy szczegół Jego życia odtwarza z największym pietyzmem. Ale przecież tych słów słuchają nie tylko chrześcijanie. To życie przemawia równocześnie do tylu ludzi, którzy nie potrafią na razie powiedzieć wraz z Piotrem: «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego» (Mt 16, 16). «Chrystus, Syn Boga żywego», przemawia do ludzi równocześnie jako Człowiek. Przemawia Jego życie, Jego człowieczeństwo, Jego wierność prawdzie, Jego miłość wszystkich ogarniająca. Przemawia z kolei Jego śmierć na Krzyżu, zdumiewająca głębia cierpienia i oddania. Kościół nie przestaje przeżywać Jego śmierci na Krzyżu i Jego Zmartwychwstania. (…) Człowiek, który chce zrozumieć siebie do końca – nie wedle jakichś tylko doraźnych, częściowych, czasem powierzchownych, a nawet pozornych kryteriów i miar swojej własnej istoty – musi ze swoim niepokojem, niepewnością, a także słabością i grzesznością, ze swoim życiem i śmiercią, przybliżyć się do Chrystusa. Musi niejako w Niego wejść z sobą samym, musi sobie «przyswoić», zasymilować całą rzeczywistość Wcielenia i Odkupienia, aby siebie odnaleźć. Jeśli dokona się w człowieku ów dogłębny proces, wówczas owocuje on nie tylko uwielbieniem Boga, ale także głębokim zdumieniem nad sobą samym”[12].

Areopag III. Paryż, 2 czerwca 1980, siedziba UNESCO – fundamentalny związek Chrystusa z człowiekiem: „Mówiąc zaś o miejscu Kościoła i Stolicy Apostolskiej wobec Waszej Organizacji (czyli UNESCO – dop. MJ), (…) mam na myśli (…) nade wszystko ów fundamentalny związek Ewangelii, czyli orędzia Chrystusa i Kościoła z człowiekiem w samym jego człowieczeństwie. Ten bowiem związek jest kulturotwórczy od samych podstaw. Ażeby tworzyć kulturę, trzeba do końca i integralnie widzieć człowieka jako szczególną, samoistną wartość, jako podmiot związany z osobową transcendencją. Trzeba tego człowieka afirmować dla niego samego, nie dla jakichkolwiek innych racji czy względów – jedynie dla niego samego! Trzeba tego człowieka po prostu miłować dlatego, że jest człowiekiem – trzeba wymagać dla niego miłości ze względu na szczególną godność, jaką posiada. Otóż ten zespół treści należy do samej istoty ewangelicznego orędzia Chrystusa i posłannictwa Kościoła, bez względu na wszystko, co w tej sprawie wypowiedziały krytyczne umysły oraz czego dokonały różne prądy niechętne religii w ogóle, a chrześcijaństwu w szczególności. I dlatego bywaliśmy już nieraz w ciągu dziejów i jesteśmy także współcześnie świadkami bardzo znamiennego procesu – zjawiska. Tam, gdzie zlikwidowano odnośne instytucje, tam, gdzie odebrano prawo obywatelstwa treściom i dziejom zrodzonym z religijnej, a w szczególności chrześcijańskiej inspiracji, ludzie w sposób pozainstytucjonalny odnajdują w nowy sposób te treści, poprzez dokonywaną w prawdzie i w wewnętrznym trudzie konfrontację pomiędzy tym, czym jest ich własne człowieczeństwo, a tym, co zawiera się w treści chrześcijańskiego orędzia”[13].

Areopag IV. Watykan, Wielki Piątek, 25 marca 2005 roku – osobiste wchodzenie w paschalną tajemnicę śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. W Koloseum trwa nabożeństwo Drogi Krzyżowej, któremu w imieniu ciężko chorego Ojca Świętego przewodniczy kardynał Camillo Ruini, wikariusz Miasta. W jego trakcie są czytane rozważania przygotowane przez kardynała Josepha Ratzingera, prefekta Kongregacji Doktryny Wiary. Dzięki telewizyjnej transmisji Jan Paweł II w swej kaplicy łączy się duchowo z uczestnikami nabożeństwa. Pod koniec Drogi Krzyżowej bierze w ręce krucyfiks, całuje go, w pewnym momencie wręcz wtula się w niego. Przemawia do całego świata, nie wypowiadając ani jednego słowa. Przygotowuje się do ostatniej drogi – do domu Ojca. Tę chwilę utrwalił Arturo Mari. Później ten najwierniejszy fotograf Papieża wielokrotnie będzie powtarzał, że to było najważniejsze zdjęcie jego życia, najlepiej oddające cały pontyfikat Jana Pawła II – pontyfikat będący niczym nie zmąconym w ciągu prawie trzydziestu lat wiernym świadczeniem świętego Papieża przełomu II i IIII Tysiąclecia o „tym, co [prawdziwie] nieredukowalne w człowieku”.

[1] K. Wojtyła, Subjectivity and the Irreducible in Man, „Analecta Husserliana” 1978, s. 107-114; w wersji polskiej jako: Podmiotowość i „to, co nieredukowalne w człowieku”, „Ethos” 2-3, 1988, s. 21-28; toż w: tenże, Osoba i czyn i inne studia antropologiczne, Lublin 1994, s. 434-443, ten artykuł jest cytowany tutaj według tego właśnie wydania; tenże, Teoria e prassi nella filosofia della persona umana, „Sapienza” 4, 1976, s. 377-384; w wersji polskiej jako: Teoria – praxis: temat ogólnoludzki i chrześcijański, w: tenże, Osoba i czyn i inne studia antropologiczne, Lublin 1994, s. 464-475.

[2] Tenże, Podmiotowość i „to, co nieredukowalne w człowieku”, s. 436

[3] Tamże, s. 437.

[4] Tamże, s. 438.

[5] Tamże, s. 440-441.

[6] Tamże, s. 441.

[7] Tamże.

[8] Tamże.

[9] Tenże, Teoria – praxis: temat ogólnoludzki i chrześcijański, s. 474.

[10] Tamże, s. 475.

[11] Jan Paweł II, Homilia podczas Mszy świętej inaugurującej pontyfikat, Watykan, 22 X 1978, w: WWW, Homilia Jana Pawła II na rozpoczęcie pontyfikatu.

[12] Tenże, encyklika Redemptor hominis, 7, 10.

[13] Tenże, W imię przyszłości kultury. Przemówienie w UNESCO, Paryż 2 VI 1980, 10, w: tenże, Wiara i kultura, Roma 1986, s. 70-71.

Diecezja.pl

Komentarze (10):

Oczywiście:2021.01.18 16:14
Bezkarności księży pedofilów.
Jerzy2021.01.18 15:34
Tak, to bylo swiadectwo, swiadectwo, ze diabel dokazuje w kosciele, ze mafia pedofilska w nim rzadzi i rodaje karty, ze wystarczy grac poboznisia, unizonego wobec jp2 i jego "nauk", byc bezlitosnym dla kobiet i lgbt, bronic pedofilow i homoseksualnych molestantow, a zajdzie sie daleko i gotowki w portfelu nigdy nie zabraknie.
Jarek2021.01.18 12:03
Ciągle tylko: pontyfikat, św. JPII, itp. To wytłumacz Jędraszewski dlaczego ludzie odchodzą z kościoła w Polsce? Dlaczego jest tak mało powołań w Polsce? Wycieracie sobie gębę imieniem św. JPII, a Wasze czyny zaprzeczają jego nauce. "Nie każdy, kto mówi: Panie, Panie ..."
Twarde Zderzenie z Rzeczywistością2021.01.18 15:08
Ale jakiej nauce? On bredził jeszcze wieksze głupoty niż Osho...
basetla.2021.01.18 11:17
Na tej samej stronie, juz to dym szatana, juz to wielkie świadectwo. Zdecydujcie się.
Polak2021.01.18 9:56
Dokładniej jednym wielkim świadectwem jak sekta rzymskokatolicka chroniła i nadal chroni pedofilów.
AAAtomek2021.01.18 8:58
JP2 był taki święty, że nic nie widział - nic nie słyszał - nic nie wiedział o pedofili w świetnym kościele katolickim, w czasie swojego 60-letniego kapłaństwa. Santo subito JP2.
Anonim2021.01.18 8:49
Cały pontyfikat św. Jana Pawła II był jednym wielkim KŁAMSTWEM!
Anonim2021.01.18 8:41
W kontekście idźcie i nawracajcie?
Anonim2021.01.18 8:41
Jak mamy rozumieć pojęcie dialogu ekumenicznego?