Do wyjątkowo skandalicznego, rasistowskiego zdarzenia doszło w ub. czwartek w holenderskim Alkmaar. Po meczu Legii Warszawa z AZ Alkmaar holenderska policja z nieznanych przyczyn zamknęła stadion, na którym wciąż przebywała część piłkarzy i sztabu polskiego klubu. Funkcjonariusze użyli wobec nich siły, atakując również prezesa Legii Dariusza Mioduskiego. Dwaj piłkarze - Josue oraz Radovan Pankov – zostali natomiast aresztowani i przetransportowani na komisariat. Przejawy wrogości wobec Polaków były widoczne już przed meczem, a holenderscy ochroniarze i policjanci atakowali polskich kibiców. Jedną z ofiar był europoseł PO Andrzej Halicki, który znajdował się na stadionie w sektorze VIP.
W opublikowanym dziś przez Legię Warszawa nagraniu polityk zdradził, że w czasie meczu naruszono jego nietykalność cielesną, mimo że poinformował ochroniarzy, iż jest europosłem. Podkreślił, że służby porządkowe atakowały kibiców, mimo że ci nie przejawiali żadnej agresji.
- „Osoby w sektorze VIP są brane za rękę i gdzieś przesuwane. Niezależnie od tego, że zwracałem uwagę, że jestem posłem, żeby nie dotykać mnie, bo to było dosyć agresywne. Zamknięcie drzwi bez żadnego wytłumaczenia. Dzięki życzliwej osobie opuszczenie stadionu przez jakieś magazyny i kuchnie. Absurdalna sytuacja, kiedy nie było żadnego zagrożenia i powodu, żeby tak nas traktować, to jest sytuacja skandaliczna”
- powiedział Halicki.
- „Mogłoby się to zakończyć dużym skandalem, gdyby puściły nam nerwy, gdyby ktoś zachował się nieodpowiedzialne. Myślę, że pani burmistrz (Alkmaar, Anja Schouten), która stworzyła taki nastrój dyskryminacji Polaków, też przyłożyła się do tego, że było czuć tę atmosferę niechęci”
- dodał.
Podkreślił, że szykanowanie Polaków przez burmistrz Alkmaar „nie może pozostać bez odpowiedzi”.
