Polska 2050 poinformowała wczoraj wieczorem, że w II turze wyborów na szefa partii wygrała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, zdobywając o 41 głosów więcej od Pauliny Hennig-Kloski. 659 głosujących działaczy podzieliło się więc niemal po połowie, dając kolejny dowód ogromnej polaryzacji w partii. Przed podziałem ostrzegał sam Szymon Hołowni, który deklarował, że jeżeli do II tury ostatecznie dojdzie, on sam opuści zakładane przez siebie ugrupowanie.
Zwolennicy obozu władzy nie ukrywają w mediach społecznościowych obaw o trwałość koalicji. Tym bardziej, że Donald Tusk wielokrotnie upokarzał nową przewodniczącą Polski 2050.
- „Sytuacja jest bardzo ciekawa, bo te wybory są koszmarem Donalda Tuska. I to nie ze względu na Szymona Hołownią, ale na fakt, że nawet jeśli ta partia się podzieli, to Tusk będzie miał problemy z całą 30 posłów. Ta grupa, która zostałaby przy nowej przewodniczącej, niekoniecznie będzie tak potulnie w tej koalicji funkcjonować”
- zauważył na antenie Telewizji Republika poseł PiS Jacek Sasin.
Zwrócił uwagę, że w sytuacji ostrego konfliktu z głową państwa, nieporozumienia w koalicji rządzącej sprawiają, że Donaldowi Tuskowi bardzo trudno będzie rządzić krajem. Przypomniał przy tym o konfliktach pomiędzy premierem a minister funduszy.
- „Pani Pełczyńska-Nałęcz była upokarzana przez Donalda Tuska, powiedzmy to szczerze - np. kwestią wicepremiera w tym rządzie. Od początku dawał do zrozumienia, że nie widzi jej w tej funkcji. A i że w ogóle nie widzi jej w rządzie. Traktuje ją jak kłopot. Za kulisami padały informacje o braku współpracy, porozumienia, braku możliwości wspólnego działana. Dziś została ona szefową jednej z partii koalicyjnej. To jest grupa 31 głosów w parlamencie. Dużo, szczególnie w stosunku do liczebności tej partii”
- stwierdził.
Dla samego Szymona Hołowni natomiast, w ocenie byłego wicepremiera, pojawia się być może ostatnia szansa, by pokazał, że „realnie jest trzecią drogą, a nie przystawką dla Tuska i tego układu, który od dwóch lat Polskę niszczy”.
