Zasadniczo chodzi o jednego z dowódców rosyjskiej ochotniczej jednostki, która walczy w wojnie po stronie Ukrainy – Rosyjskiego Korpusu Ochotniczego – Stepana Kapłuna. SBU oskarża go o udział w próbie zamachu na jednego z opozycjonistów rosyjskich, który miał przebywać w Kijowie podczas Dnia Niepodległości Ukrainy 24 sierpnia. Jako dowód został opublikowany szereg wiadomości pomiędzy Kapłunem a nieznanym przedstawicielem rosyjskich służb, dotyczących planów zamachu. Problem jednak polega na tym, że rosyjscy ochotnicy (jak i szereg innych podobnych jednostek innych narodowości) na Ukrainie podlegają bezpośrednio pod Główny Zarząd Wywiadu Wojskowego (HUR). Rosyjski Korpus Ochotniczy odrzuca te oskarżenia, a ze strony HUR-u pojawiają się sugestie, iż SBU błędnie ocenia tę sytuację. Ukraiński wywiad aktywnie wykorzystuje rosyjskich ochotników i ich kontakty za wschodnią granicą do budowania własnej siatki dywersyjnej w Rosji. Ukraińcy w ciągu pięciu lat wojny przeprowadzili długą listę akcji dywersyjnych na terytorium swojego wroga, korzystając z tej siatki. Na początku 2026 roku ukraiński wywiad przeprowadził operację z inscenizacją śmierci dowódcy rosyjskiego korpusu ochotniczego, w ramach której pracownicy HUR-u udawali agentów FSB gotowych do zlikwidowania szeregu osób na terytorium Ukrainy. Więc istnieje pewna podstawa, by uważać, że obecna sytuacja mogła być czymś podobnym do tamtej z początku roku i SBU w tym scenariuszu po prostu przekreśliła plany HUR-u. Dodajmy, że według informacji ukraińskich dziennikarzy śledczych, opierających się na źródłach w SBU, w kwestii niedoszłego zamachu z 24 sierpnia chodziło o szefa czeczeńskiego rządu na uchodźstwie, Ahmeda Zakajewa.
O co więc chodzi w tym konflikcie i jak mogło do niego dojść? Sednem problemu jest z jednej strony brak odpowiedniej koordynacji kluczowych podczas wojny ukraińskich służb specjalnych, a z drugiej strony rozrost ich struktur i wpływów podczas konfliktu.
Na Ukrainie po roku 2022 zasadniczo wszystkie służby specjalne zostały zmilitaryzowane i wszystkie one bezpośrednio prowadzą operacje bojowe tak na froncie, jak i poza nim. SBU, HUR, Straż Graniczna, a nawet Policja mają na froncie swoje ciężko uzbrojone i doświadczone jednostki bojowe. Szczególnie dotyczy to Służby Bezpieczeństwa Ukrainy i Głównego Zarządu Wywiadu Wojskowego. Pomiędzy tymi strukturami istnieje pewna konkurencja, a ich realny wpływ na przebieg wojny wychodzi daleko poza ich normalne kompetencje z czasu pokoju. I tak SBU z jakiegoś powodu prowadzi uderzeniowe operacje z wykorzystaniem dronów morskich na Morzu Czarnym albo uderza w rosyjskie lotniska daleko na tyłach na Krymie czy w regionach centralnej Rosji. HUR, jak już wspomniałem wyżej, bezpośrednio opiekuje się szeregiem jednostek ochotniczych i ma własne jednostki specjalne, które nie tylko prowadzą operacje dywersyjne na rosyjskich tyłach, ale i nieraz po prostu wykonują poszczególne zadania na wschodnim froncie. To z kolei powoduje chaos kompetencyjny i w sposób nieuchronny prowadzi do konfliktów. Instytucje państwowe, które w teorii miałyby koordynować pracę tych służb specjalnych (takie jak Komitet ds. Służb Specjalnych przy Prezydencie Ukrainy), nie mają w rzeczywistości konkretnych narzędzi, by pełnić tę funkcję. Nie mają też autorytetu w strukturach poszczególnych służb. Władze państwa nie były w stanie ograniczyć rozrostu wyżej wspomnianych służb specjalnych i postawić ich w ściśle określone ramy w ten sposób, by ich kompetencje się dopełniały, zamiast ze sobą kolidować. W teorii SBU miałoby zajmować się kwestiami wewnętrznego bezpieczeństwa, no a HUR wyłącznie działalnością poza granicami Ukrainy. W praktyce wszyscy na Ukrainie podczas wojny w zasadzie zajmują się wszystkim naraz.
Pomiędzy HUR-em i SBU tarcia istnieją od bardzo dawna. Funkcjonariusze HUR-u często traktują SBU jako starą, skorumpowaną i przeżartą rosyjską agenturą strukturę. I nie ma wątpliwości, że tak ta sytuacja wyglądała jeszcze w roku 2013 za czasów prezydenta Janukowycza, kiedy szefem SBU był dzisiejszy wysoko postawiony funkcjonariusz rosyjskiego FSB na terytorium okupowanego południa Ukrainy, Ołeksandr Jakymenko. Z drugiej strony, w chwili obecnej SBU musiało wykonać ogromną pracę, oczyszczając swoje szeregi – inaczej ta struktura po prostu nie byłaby w stanie prowadzić tak ambitnych operacji, jak zniszczenie samolotów rosyjskiego lotnictwa strategicznego o kryptonimie „Pajęczyna” w 2025 roku. HUR z kolei jest na Ukrainie postrzegany często jako bardziej elitarna i zamknięta struktura. I to już nie podoba się wielu w SBU, dlatego że uważają oni, iż HUR ma zbyt dużo swobody i zbyt mało zewnętrznej kontroli nad sobą, co może nieraz zagrażać bezpieczeństwu państwa i prowadzić do daleko idących nadużyć.
Oczywiście na wyżej opisane czynniki mogą się nakładać również interesy i ambicje konkretnych dowódców w ramach tych służb. W tym tekście jednak próbowałem spojrzeć na problem konkurencji ukraińskich służb specjalnych w sposób bardziej systemowy, nie sprowadzając sprawy jedynie do konkretnego konfliktu wokół rosyjskiego ochotnika Kapłuna sprzed kilku dni. Sednem problemu bowiem, z mojego punktu widzenia, jest brak koordynacji i zarządzania pracą służb specjalnych ze strony państwa ukraińskiego, jak również brak mechanizmów normalnej cywilnej kontroli nad służbami, co powoduje, iż podobne sytuacje są podczas wojny nieuniknione.